Niewygodna

Użytkownicy
  • Zawartość

    7
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  1. Niewygodna

    Krzywopatrzenie

    Dziękuję za poprawę, błąd pojawił się przypadkiem oczywiście :) Sama się zastanawiałam jakby zmienić te "policzki", jednak z racji rymowania wiersza nie mogłem znaleźć odpowiedniego zamiennika wersu. Taki był właśnie cel wiersza, dziękuję za komentarz. Pozdrawiam :)
  2. Niewygodna

    Krzywopatrzenie

    Budzę się, przecieram krzywe oczy. Świat niewyraźny, obraz mi się mroczy. Wstaję chwiejnie na krzywe nogi. Kolejny dzień, a sen był tak błogi. Naciągam ubranie na krzywe ciało: W udach za dużo, na piersiach za mało. Chodzę ze wzorkiem wbitym w ziemię, Czy choć kszta ideału we mnie drzemie? Błądzę, gubię się w życia uliczkach. Czekam na uśmiech na mych policzkach.
  3. Niewygodna

    Coraz częściej

    Podoba mi się ta zmiana, dziękuje za opinię :) Pozdrawiam
  4. Niewygodna

    Coraz częściej

    Coraz... Coraz mocniej... Coraz mocniej podkreślone ;) Dziękuję za komentarze, pozdrawiam.
  5. Niewygodna

    Coraz częściej

    Zakorzeniasz się we mnie coraz głębiej. Rozpychasz się myślami w mojej głowie. Rozpościerasz siebie coraz częściej. Coraz częściej jesteś w mojej mowie. Niechcący Cię wpuściłam do mojego świata, Teraz pragnienie Twej osoby gardło suszy i dusi. Sama w sobie zabijam szczęście w roli kata. Mówię "nie", stanowcze "nie" coraz częściej mnie nie kusi. Za sercem, na przekór rozumowi i duszy Brnę w to dalej coraz częściej. Coraz częściej mur z mych zasad to kruszy... Co by było gdybym to ja była zamiast niej?
  6. Niewygodna

    Bezsenność

    Również witam, mam nadzieję, że zostanę tu na dłużej :) Dziękuję za komentarz
  7. Niewygodna

    Bezsenność

    Godzina pierwsza - Nocną próbą posklejania marzeń, Poukładania z dnia: Słów i przeżyć, historii i zdarzeń. Godzina druga - Zmęczona jestem ciszy hałasem i ostrością. Noc odpycha sen - Nazwano to chyba Bezsennością. Gdy zamykam oczy Obrazy błędów powracają. Wybory codzienne, złe - Sumienie targają. Gdy oddycham głęboko W ciemnym pokoju, Łzy ciekną po policzkach, Nie czuję spokoju. Gdy spoglądam przez okno, Szukam w gwiazdach odpowiedzi O cel mojego życia - Formą osobistej mej spowiedzi. Godzina trzecia - Na zegarze bezwiednie wybija I co noc Godzina za godziną tak mi mija. Godzina czwarta - Może sen mnie zmorzy i uratuje, Nim strach i zmęczenie Duszę mą zatruje. I przychodzi sen - Zbawczy i wyczekany, W ostatniej chwili nocy Mi dany. I odpływam od świata, Od trosk teraźniejszych Do życia i myśli i odczuć I ludzi piękniejszych. I wrócę z siłą Za godzin parę do codzienności. By znaleźć na jawie Choć szczyptę radości.