Skocz do zawartości

Weronika Barańczak

Użytkownicy
  • Zawartość

    4
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

4 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Weronika Barańczak

    Wyobraźnia

    W lesie słyszę, że wyje do księżyca wilk, którego nie ma.
  2. Weronika Barańczak

    Moja sielanka

    Opuścić las kominów, potoki ulic; i unieść się nad nie; szybować nad krainą rzek- i bym na dnie rzekł: nie umiałam nigdy was obtulić jak wy mnie. Ale co ja opuszczę te opadnięte cegły? Nie ma dnia ni nocy, ni siły, ani mocy; aby zbiegły: noce listopadowe, skrzypiące już huśtawki, albo wiosenny wiatr na lipach. "- a wpis? - gdzie podpisać?" Nie ma drugiego dziedzińca skąpanego w podeszczowych promieniach, rzewliwego jak prospekty Mińska. Jak się z tym miewasz ? Dokąd należy uciekać, z kąta do kąta? Nie znajdę raf tylko łąki koralowe. Nie znajdę barów tylko kuchnie która się krząta. Nie znajdę wierz tylko słupy.
  3. Weronika Barańczak

    *** (Nie będzie po nas krzyków)

    Nie będzie po nas krzyków, bo głos niknie w powietrzu. Zostaną tylko w tym wierszu zaklęte na wieki wieków. Złączyć chcę miliony myśli. Szukam metafor jak wiśni na moją wieczną wiosnę, i na te dni zimowe i gorące; by choć tu nie umrzeć. W ten kolejny raz rzec- wystarczyłaby mi stara maszyna do szycia u babci i rozgrzany piec. A mój piec będzie palił się na papierze od teraz aż do końca świata. Moje słowa w wierze zostawię, że za tę nieśmiertelność nie przyjdzie zapłata w postaci wstydu za samego siebie, żałosności dowodu nieteraźniejszego mnie już zgniłego w glebie.
  4. Gwizdnął huk przez śródmieście- upadła ostatecznie. Upadła z wyniesionymi meblami, i runęły zbaśnione drzwi. Podniósł do nieba dźwig ściany ubabrane słowami. Po raz ostatni przysnął kot sąsiadki na oknie spadającym na gruz, gdzie pachniały przedwojenne kwiatki Przysnął wówczas ów kot dawno zmarły. Podczas likwidacji spał jakby był gorąc i mróz. Ucichły w gruzach wiekowe Julie i Ofelie, a pan robotnik z papierosem nie usłyszał że ich krzyk ucieka poprzez boazerie. Słychać było tylko zacisze skweru, bo niemy krzyk nad hukiem przerósł. Wtargnął w krużganki i w kuchnie ciche. Mówiono, że nowa na jej miejscu będzie- ta historia dzieje się wszędzie. Po raz ostatni przysnął kot sąsiadki na oknie spadającym na gruz, gdzie pachniały przedwojenne kwiatki Przysnął wtedy ów kot dawno zmarły Pokazał jak spał gdy był i gorąc i mróz. A zgliszcza pamięć miejsc zatarły.
×