Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Witold Szwedkowski

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    382
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

78

4 obserwujących

O Witold Szwedkowski

  • Tytuł
    elektryczny pastuch
  • Urodziny 25 Wrzesień

Ostatnie wizyty

2047 wyświetleń profilu
  1. Więc rym cym cym i tralala, Idziemy przez życie w podskokach Więc rym cym cym i hopsasa, W podskokach bo żyje się raz Choć nam się marszczy brew, Choć się gotuje krew A nas wciąż póki dech, porywa dziki śmiech...
  2. Tekst sprzed trzech lat ale wciąż bardzo aktualny i niezwykle ożywczy. https://culture.pl/pl/artykul/literatura-w-czasach-html-u Pozdro
  3. Nie wiem. Już wiem. Tak, pogrubienia nie są akcentowane. Teoretycznie, zgodnie z zasadami gramatyki są ale praktycznie nie dałoby się tego przeczytać na głos jednakowo akcentując: jeśli do was dołączę. Piąty wers brzmiał (co wzmiankowałem w opisie edycji) inaczej: kiedy ja już dorosnę i też byłoby podobnie. Nie rozumiem do czego Ci ta analiza? Przecież (z zachowaniem umiaru proporcji) to jak porównywanie odpisu ze średniowiecznego planu miasta z układem urbanistycznym osiedla wybudowanego w innym miejscu, w ubiegłym roku.
  4. Ach, jeszcze to. Przed napisaniem wersji ostatecznej powstała wersja wstępnieprzedprzedostateczna. Czyli prześwietlona promieniami X.
  5. Toż to mój dar dysleksji! :-D
  6. Ponieważ, jak powiedział Bela Bartok, "konkursy są dobre ale dla koni", mam propozycję alternatywną - wspołpraca zamiast konkursu. https://www.facebook.com/events/648955672188702/
  7. Haiku (oryginał), 2018, 35x15 cm (farba akrylowa, bejca, deska połogowa, elementy skrzynek po warzywach, szablon z papieru wysciełającego karton bananów w z Ekwadoru)
  8. Po prostu zawsze gdy widzę (lub słyszę) jakiś błąd językowy, gramatyczny czasem ortograficzny, a wiersz, wiadomo, osobisty, to przypominam sobie tę sytuację i tę pauzę, nas wówczas i samą Beatę po tym gdy zakończyła czytać. Nigdy nie wiadomo kiedy i jak zareagować. Niezręcznie jest, a ważne, żeby nie skończyło się heheszkami i w konsekwencji kolejnym poległym w walce o poezję.
  9. Kiedyś słuchałem wytworu wierszopodobnego, w którym czytająca autorka bardzo poważnie, zwracała się w pełnym smutku wyrzucie do jakiegoś męskoosobowego nieobecnego słowem... odeszłeś Ale nie raz! Odeszłeś i odeszłeś i odeszłeś... Zgroza... "Odeszłeś" było po każdej strofie. Bla bla bla, odeszłeś, ach, ach, ach, odeszłeś, la boga, la boga, odeszłeś... No i zachowaj tu człowieku powagę, empatią się wykaż i nie próbuj patrzeć na pozostałech zgromadzonych (bo siedzieliśmy w kilkuosobowym gronie). Wreszcie on już odszedł na dobre, a ona skończyła. Jakoś skończyła. Widać sobie dzień wcześniej za małą kartkę wzięła albo tłustą ręką przytrzymywała i długopis nie chwytał. Zresztą nie wiem. Na szczęście napisała tylko siedem strofek. Szczęśliwie po siódmym "odeszłeś" i jej czytanie jakoś zaczęło odchodzić w przeszłość. Więc siedzieliśmy tak i siedzieliśmy i nikt nie chciał zacząć. W sumie dobrze wyszło, że to takie głębokie i trzeba przyswoić, przetrawić. Bo wiadomo, uon odeszł, uona smutna. Ale tak na serio - co tu zrobić? Jak jej wytłumaczyć, którędy do poradni? Nie, nie językowej... Zresztą. Wreszcie ktoś zaczął: - Hmm... - i rozwinął -- Hm, a gdyby mu tak powiedzieć "odszedłeś"? - No, też może być. 
×
×
  • Dodaj nową pozycję...