Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

TakitamWpis

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    148
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

47

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

774 wyświetleń profilu
  1. TakitamWpis

    ..?

    Po tytule oczekiwałem zwrotów akcji... Doczekałem się. Internet jeszcze nigdy nie był tak blisko swoich użytkowników.
  2. TakitamWpis

    B-walec

    Trudna to technika technolog za procedurami znika w mig w plik klika co to za filozofia, gdzie tu logika Średnio co pięć tysięcy lat staje mi na drodze okruch życia co pożeram go na rozruch Jadę jak walec żem jest operator stanowiska bywalec Gryzie sweter ja kotlety jak andruty topię w tłuszczu robię czipsy ziemiane czipy ziemianie o zmianie nie ma czasu przerwy myśleć nie cofniesz do tyłu nie zaskoczysz nas niczym raczej chyba, że masz na innej planecie dom. C e E e L Ko Lek Ty Wiza cya... rambo bumerang odklejam go z podeszwy buta jak gumę wszak i tak na opak brunatny Ko L’Or Szata ma graficzna symulacja komputerowo-biologiczna mam ten strzał-szok że to lewa strona matrycy szok dotknąć chcę martwicy lewicy plusy i prawicy konserwy, puszki dla grubych ryb niestety leszczy nie mieszczą pod progiem swój program zamieszczą z całą resztą my idziemy My tłusta wiara A mb i walencja wjeżdżamy w odległe czasy spoglądamy jemy, in west u jemy sorawa język chwilowo wisi w przestrzeni jako tako ryba po japońsku surowa jest ale przygotowana potrawa po siłę K (full blown word-play, if u cant catch up, don’t even mind to respond, i use languages that i feel comfortable using. Nice chatter is the at least welcome) Do not come up hating Nie hejcić 2k19 życie
  3. Smutek trochę, Winien cenić swą robotę
  4. TakitamWpis

    Uwolnić

    Tekst Teksas Teksański relaks Skarb Ryb barwa Szkarłatno-perłowa Open Szopen Nie Tak Szpara jak między zębami U kogoś z dużą szparą między zębami Oddech złapać pozwala Mi się zdaje Że oddycham wersami Przerwa więc niepotrzebna mi Konkurs trwa od dawna Intel pro Regencja Koali korali milicja Koalicja Pies mordy nie lizał Ja i baza Baza danych Danio A.I. Rozszerzona Ja i ona Neurogeneza Sielanka Maślanka Masz myśl Janka Zamrożoną Jak frappe Masmix Ślizg i miks Maks, noga! Open żeby żebra zebry W kod kreskowy Hop Się ordynowały Ordynacja bowiem Szlakiem dąży ubitym Szkalowania konsekwencją ścięcie Jest i kat na posadzie Zaś na przedzie, straż Najprzedniejsza Kroki miarowe Podaje uroki mi Cytuję dokładnie Ładnie władanie Siada na tronie W koronie Gryzmołem bronię się jak mogę Styl to czy sztylet o tęgim ostrzu Pęgi tęgi plik Dobywam go w mig Mimochodem Samolotem lecę Później jadę samochodem Styl szalet czym niżej Ręką dzieło Kunszt zanika Ktoś w internecie znika Do mózgu nie ma linka Dobrze to ważę Rzerzuszkę prażę Słowo Mistrz Rachityczna raczej sieć bez A.I. Biegnę za pragnieniem Biegnę za myślą Dobiec ją pragnę By móc napisać Manufakturzysta Rękodzielnik To on jeszcze nie Z biegiem pełno neo tu Neonów neostrady Ja szukam archa Architektury Ar piracka wersja Wraca oryginał Arabski wzór Mi to w paski Ale w szale Już te kreski się zmieniają w łezki To uczucie gdy szukasz słowa A ono na nadirze błyszczy niedostrzegalne W zenit mobilizacja Słowa szuka cała cywilizacja Intelektu kunszt pobladły Które to zdarzenia mi neurony skradły Ja upadły ledwo żywy Z ledwością zipiący Łączący za wiele Może w sam raz to, przyjaciele Lecz w tym procesie W moim dziele Brakuje słowa jednego, nigdy wiele Nie są cele to jest cel Wciągnąć hel i polecieć O sens się ocieram Smak ma to staccato Orientalno-anżowo-kawowy Pomysł nie nowy Wszystko już było Przede mną nicość Bezgraniczna I tylko moja materia organiczna Tworzy tam wzory nie widziane dotąd wcześniej Już prawie w trawie piszczy Szukanie słowa niszczy Tryumf czeka Szuka człowieka Dramat pisarza Trudno to zamazać Rzemieślnicze To piwo Sukces rzemiosła nad wszelką czynnością Wiosła poniosła rzeka Nic to gdy klaszcze wioska Odchodzi w zapomnienie smętna troska Radość wyniosła Wzniosła mnie Szukałem rzemiosła W szale rzemieślnik Kreska to myślnik Nad kropką kreska Z nią to wykrzyknik!
  5. TakitamWpis

    Płatek

    Płatek biały ląduje chwilę na nim wzrok zatrzymuje z serca potok płynie słów pol na pół rymuje i nie gybie gdzieś sens między słowami odnajduję go podnoszę zjawiam między wami postać tu straszna postać chwilę pragnę parzy w stopy i biegnę wolnosc mam by zwolnić użyje jej uzywalem naduzywalem rysowalem obrazki teraz one płoną taam gdzie iskra daje nowy ogień ide z wiadrem wody aby nic nic nie zmienia się nic oprocz tego ze odeszłaś teraz jest czas teraz jest moment monumentalny puszczam pare w eter słów klawiatura jest dźwięki jak ze snów jak jesteśmy fryzjerami to tniemy maczetami linijkami wycyzelowanymi Na celowniku miara nie przelana dystans od chaosu balans na linie losu spadasz gdy nie unikniesz ciosu na szczycie świata kwiat lotosu napisać przeczytać użyć głosu bo mi głos dano to na głowie jeży włos pozegnanie gnijąca narzeczona ja do księżyca już wyłem i patrzyłem skrzywilem i teraz prostuje chociaz bez młota i kowadła kielni i zaprawy zamykam stare sprawy
  6. Waldemarze, piękny wiersz stworzyłeś, dla mnie przejrzysty i poczytny, tematyka i przekaz łapią za serce Dziękuję
  7. Autentycznie autentycznie by było słowo tytułu w treści reszta? Nie wiadomo czy się zmieści tyle reszty! czy się zmieści? już się mieści ale chętnie wraca na przyrody łono z całą resztą z resztą, przejdźmy do meritum meritum podmiotu lirycznego z resztą.. męczarnia wózek męczarnia dołek ofiara dołek boży baranek boża łaska do fiaska doprowadzić nie chcę do diaska kto mnie zainstalował wiem i wiem czy tak szczerze można ? czy tak trzeba? rysując kreską idzie sur realizm matko bosko ojcze nasz gdzie jest duch święty (jeszcze jeden wielki buch) paradoks czy norma że od wybuchu zaczął się porządek i to jeszcze sam! Czy to Boga palec w tym maczany był? wracam se na ziemię i se leżę na tej ziemi dawno temu nieopodal miejsca w którym właśnie się znajduję, leżeliśmy razem. To już same huczne hasła jak na przykład: kreatorzy. teraz zawsze kiedy idę to rozglądam się za szczęściem i go nie widzę, i dlatego smutna łza mnie odwiedza, lubi w kącie mego oka troszkę se odpocząć po czym słoną spływa strużką, trafiając nieraz na wargi me wyschnięte i spragnione, zamiast czułości czuję sól. sztabki złota, nawet jeszcze inne kształty, wszystkie inne, żyrandol kryształowy nad tymi wszystkimi Czy to już duch święty? Szukam, nie widzę Widzę, ślepnę od świateł Niepokój czuję Łza chce przyjść Sposobów mam na nią 101 i żaden nie działa na stałe. Stale działa to jak przynęta na ofiarę I w swoim kole się zamykam, I się z koła wyłamuję lecę chwilę po błękicie rozświetlonym I jak bumerang wracam do serca Serca w człowieku Człowieku co leży na ziemi
  8. TakitamWpis

    Zombie

    Bardzo fajny motyw autorefleksji: "Czy choć raz walczyłem? Czy choć raz wygrałem?" Trochę mnie to przeraża, bo to pokazuje jakby, że P.L. miał zaburzone poczucie własnej wartości.
  9. TakitamWpis

    bomba

    Proste i efektowne, i tak nie rozumiem. Porażająca siła zaprzeczeń, Ta siła chyba jest siłą tego wiersza Pozdrawiam 💜
  10. Hej, ładny wiersz, ma rymy i o czymś traktuje 5/5 Jeśli miałbym poważnie potraktować sugestię aby podumać, to z mojego aparatu wynika zgoła nieco inaczej aniżeli z ostatniego wersu Twojego utworu. Dla mnie to nie bajka, to raczej wojna, światła z cieniem. Mam nadzieję, że nie sprawiam nadmiernej przykrości posiadając tak odmienny pogląd. Ciekawa jest też pierwsza zwrotka: "Boicie się własnego cienia Czujecie potrzebę zasklepienia" Tu już mam więcej kłopotów by to jakoś rozsądnie zdekodować. Jest jakiś lęk, i jest potrzeba przestania odczuwania lęku, najprościej myśląc. Ogólnie dziękuję, za wzbogacenie dnia tą dawką poezji i pozdrawiam
  11. Wg. Mnie bardzo przekorny wiersz, Ale to już jest tak ludzkie: kłamać Nie chcę wdawać się w szczegóły czy jakieś nadmierne rozmyślania, ale byłbym skłonny przyznać że kłamstwo jest złe. Jak śpiewała pewna Pani: wolę niedopowiedzenia i pół-prawdy Jest pewien konflikt o prawdę, ja raczej staram się w nim nie uczestniczyć, więc co do kłamstwa zostawiam wolną rękę, jedynie zaznaczę że ja osobiście nie lubię być okłamywanym, nie wiem czy ktokolwiek lubi nim być. Czasami prawda bywa niedostępna, więc tak czy siak się nie wyzwoli człowiek. Miłość może zbudować niebo imho Ogólnie fajnie się czytało twój utwór, pozdrawiam 🤙
  12. TakitamWpis

    Mokre

    Szczątki świątecznej bombki Z wieży grają trąbki 69 szczerzy kolorowe ząbki Mam w Butanie Posiadłość w niezłym stanie Auto na propanie jeździ Elo Janusz, czy w głowie ci się mieści Nowe wieści, jeszcze nowsze Świecą jak z brokatem kalosze Cyrkluję Apatia, afazja, depresja Kierunek ku wyjściu lśni Camaro LS wrzucam D Jazda w tęczy wodospadzie Wieczorem zasypiam w gęstym czadzie Emocjonalna Czeczenia A może już Arktyka Strateg łka, trudna taktyka Zegar i tak tyka Tylko czy to znikający punkt znika Proszą mnie o podpis Podpisuję: Miłość Pytają mnie o różne rzeczy Mówię im bywają trudne rzeczy Może ktoś mi zaprzeczy Dość drużynowych meczy Jeden na jeden to mnie leczy Klasyki ojcowie to są Grecy A ze zgniłej łzy Zza zaropiałego oka Pół-rwanym dźwiękiem Gdzie jest moja Hera Bohaterka, bogini Heroina Najwyższa w mej świątyni Miliard w rozumie Bezkres wszechświata Nadal żyjemy Nadal rośniemy To więcej niż magia I choćbym chciał oksytocyny dobroć To kierownik zmiany z kierowniczką Widzą się I kierownik wie Jak starsza nazywa się I fabryką nie wyczyn kierować To jednak poza oksy, ze starszą Możemy wszystko wyprodukować Staram się towar skrzętnie chować Zawsze w stanie coś od siebie dodać Ja jestem Nowej fabryki nie będę budować Na zebraniu zarządu jesteś zero-jedynką Jesteś kwantem, jesteś i cię nie ma Paradoksalnie tu i tam Jesteś hologramem na sennej powiece Więcej, jesteś wiatrem na mój żagiel Z masłem bajgiel No i cóż, że ta dziura W sumie to ona dodaje uroku I jest taka tradycyjna Ja uwielbiam ją Zawsze świeża Smak dziury czasoprzestrzennej W niej zatapiam niewidzialne szczęko-czółki Nie smakuje nie wiadomo czym W sumie to smakuje niesmakiem Nie smakuje smakiem To gorsze od wody Prawie tak trywialne jak powietrze Coś czego nie ma Świat pełen skrajności Pełen paradoksu Teatralnego ładu I kabaretowej groteski Robię sobie farsę I karykaturę, Gniotę kartkę, ląduje za murem Głośnym trzaskiem Zanosząc się echem Zęby które myślały Trafiają na siebie Oniryczna zdobycz W powietrzu niematerialna Chimeryczny (u)twór Upiór, potwór, wąpierz Wątpisz? Uwierz.. a może to czujesz? Może poczujesz Może to czułaś Gdy składałem pocałunki Na twe czereśniowo-rubinowe usta Gdy braliśmy się wzajemnie Łapczywie i chciwie Deptaliśmy po własnych głowach Wchodząc coraz wyżej Miało to swój urok, to Ja swój miałem też I Ty swój masz, zniewalający Dech w piersi zapierający Mój wiersz To widok na krajobraz postapokaliptyczny Rachitycznych wersów kilka ostatnich Więcej w tobie plusów dodatnich Niż w całym świecie minusów ujemnych Przyziemnych czynności życzę przyjemnych Codzienności spędzanej w łatwości Całemu światu uśmiechu twego gromkości Przyda się jemu Żyj długo i szczęśliwie po swojemu Świeżo malowane
  13. TakitamWpis

    Pa

    Nie wiedzieć czemu, te naj-przepraszam-za-stwierdzenie-prostsze poematy wywołują we mnie największe zmieszanie. Jakbym nie mógł przestać się przejmować "nowymi autorami" i ich związanymi z uczuciami, przeżyciami. Gdzieś tu chciała wepchnąć mi się Miłość, i być może nawet bym się nie pomylił gdybym wspomniał, że widzę Ją w tym wierszu, ale tym razem nie wybiegam przed szereg. Bywają sytuacje różne, czasami warto ostudzić zapał, spojrzeć trzeźwym okiem na sytuację. Mimo to i tak wolę upajać się miłością (choćby wyimaginowanymi drobiazgami z tego wiersza), niźli zamknąć sobie drogę do raju już na wieczność. Amen Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu udanych kompozycji ✌️💜
  14. Dochodzenie detektyw prowadzi Miraż in pink Ona ma ten wdzięk Do niej czule wzdycham Na zamkniętych klapach Sprayem napisane: esemes not nał kam tu mi lejter Poetycka potyczka Ktoś prztyczka w nos Chce dać mi Dumają tumany Wzrastają burzany Kurzu tumany Too many Polska jęzićka Trudna jęzićka Sierpowy wyprowadza Kliczka Dziecko woła: mama daj pićka Może być Picasso, a co Nie moje serce bije, w mojej klatce? A może nożem nocne niebo ktoś dziurawi tak, że światło się tamtemi otworami wkrada? Może być banksy, a co Może to w klatce obok ktoś, właśnie nie uprawia mma tylko oddycha na własny rachunek Może to już patostreamy z youtube Może wożę taczkę wypełnioną brylantami Może mnie stać na tego Picasso Citroen swag Dalej aktywnie Łamię ten zderzak tak że pęka tam lampa Porysowane felgi to już chyba pogarda Nigdy nie pytaj o pokrowce w lamparta Fela tuli tu krawężnik Skoda była jeszcze w ładnym stanie Ze spotkania na spotkanie na zebranie Na żebranie nie ma czasu Żeber chromowanych pełen grill I tak świeci się on Kolorowych kamieni blaskiem Wspominanie Lepsze, nie lubię Poprawniejsze owszem Różne rozróżniam różnice Nie wnikać w szczegóły mi się chce Nieszczególnie mówić o tym Chyba, że czytasz to Ty Mawiają że możliwości stwarzają Wypowiadają słowa zapowiadają Wyglądają realistycznie wyobrażają Kreują, rysują, widzą, realizują Kunsztownie kamień kują Detoks czują, wnikliwi w różniczki się wpatrują Zapach może być różny To co czujesz Zależy też od Ciebie 🤙
  15. TakitamWpis

    zk

    Socjologicznie ciekawy krótki utwór, Propss 🤙
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności