TakitamWpis

Użytkownicy
  • Zawartość

    89
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  1. TakitamWpis

    Pantałyk mój

    Raz dwa Słowa brzmią Jak magia Choć światopogląd czarno-biały Trochę mieszam, są szarości Przypływ mdłości Choć trochę chcę radości Słońca blasku Nie dla poklasku Złota masa Konsumuj dobra, nawołuje prasa Nie ma rymu Kołuj geld nie dla przydupasa Czy to dobra passa jest Czy tylko pozytywu test W sercu żal głęboki Dupę bierz w troki Życie swoje ma uroki Mijam betonowe bloki Między nimi ludzie zmokli wiesz Między ludźmi taniec jest Chociaż czasem przypomina ostatni wers To jednak Ja Lat dwadzieścia sześć Kołują myśli Ciągle czuję apetyt Chcę jeść I żeby inni mieli też Swoją głowę niosę, cześć Czuję na karku chłodny dreszcz Na krawędzi Ostatni mohikanin gawędzi W kopalni sprzęt ciężki rzęzi Chociaż metafora taka To nie bambucza Nie fanta To mnie przyucza Z toku myśli nie wyklucza Otwarta głowa Nie ma zamka ani klucza Nie pouczam Schodzę na ziemię I po tej ziemi sobie chodzę W bałaganie własnych spraw brodzę Proszę spraw Boże bym suchą nogą kroczył dalej Ty mi nalej ale nie szalej Chociaż życie zwariowane mam To dalej w nim trwam Zaprawdę powiadam wam Trzymam się własnych ram Chociaż ledwo je dostrzegam Nikogo nie ostrzegam Rozum mam nie od parady Sam daję sobie rady Pamiętam hiphop radio Hiphop nawijkę Hiphop przekaz I nieraz lekarz ze łzą przekaz niósł To jednak ewenement W wyjątkowych okolicznościach rósł Chociaż czasem za ścianą dymu Nie zarzucił rymu Chcę rozwiać wątpliwości Twoja kość, przy mojej kości Nic większej nie ma wartości Niż miłość Choć trudno przyznać jej cechę trwałości Utrzymanie jej wymaga wytrwałości Stanowczości Konsekwencji przyjmowania gotowości Skrupulatności W realizowaniu zamierzonego planu Nie dla bananów to Ani dla pedałów Dość własnego mam bałaganu Zamęt mam stale Porywam się w szale Czuję jak zegar tyka Chcę stanąć w chwale na końcu Nie z ręką w nocniku Nogi stawiam na chodniku Nie na trupach Chociaż obok ledwo żywi kroczą Smutki ich moje wersy moczą Jezu bożą mocą pomóż im Ja jestem kim innym niż byłem Starałem się i chyba przekminiłem Twój przekaz to dla mnie łaska Dla połowy nieogarnięta fazka Z mojej twarzy maska znika Fałszu, kłamstwa chcę unikać Unikam przyrzekam Z błota twarz podnoszę Zmywam je i dalej się obnoszę O wyrozumiałość nie proszę Moje dwa grosze, moimi rękami Zakasanymi rękawami zdobyte Wsteczne dzieje są zakryte Warstwą kurzu pokryte Zaszyte gdzieś głęboko Patrzę prosto w bytu oko Sokole gniazdo Orły lecą wysoko Jeszcze wyżej Wyimaginowanym smokom Przyglądam się Że to z ludzkiej myśli wynika To co czyni ze mnie cynika Prosta tajemnicza liryka Fizyka Kwanty bażanty A nad nami Mleczna płynie droga Ja to ziarnko piasku Milczenie jest W nim udział bierze trwoga czasami Chyba że ja z tobą, a oni z nami Wtedy przetaczam orszak z kolorowymi banerami Pod banderami czystych serc Miły wiersz
  2. TakitamWpis

    Błyszcz

    Wyśmienita kompozycja, czysta słodycz, uwielbiam.
  3. TakitamWpis

    Apetyt

    Planeta jest kulą Do której moje myśli się tulą I od której odbiegają Sygnał odbierają i wracają Ekspedycji program otwierają
  4. Nagranie trwające niecałe 15 minut. Zawiera niepokojące fragmenty. Trochę po "mieście" trochę po lesie
  5. TakitamWpis

    dla wytrwałych myslicieli "gra słów "

    8fun twoje zagadki są zabójcze, ja nie widzę rozwiązania. Jak masz chwilę to prześlij mi na pw
  6. TakitamWpis

    BEZ ODBIORU

    co to są okólniki?
  7. TakitamWpis

    ROTACJA

    Rotacja tam, gdzie pozornie nie ma nic gdzie górnik szuka węgla po próżnicy sąsiadują ze sobą alkoholicy sięgam wzrokiem poza mur winnicy jadą do nas goście zza granicy okiem czujnym katolicy widzą rąbek u spódnicy u co kaleczy taniec baletnicy czy jest coś więcej poza, tym, na co liczy? umysł ćwiczy zagadkami pragnie zbliżyć się do tajemnicy niebezpieczny rejon, ścisła ochrona, najemnicy. kreśli kropki oraz koła na tablicy biały jak kreda kruszy się jak czerstwy żar czerwcowego słońca i wiśniowa jego barwa o zachodzie myślę o tym wszystkim w bez dachu samochodzie w bezdechu tryumfalny przypływ wiatru wiatr łopopce w żagle płynę pośród krzyży nagle elektryczna fala mnie przeszywa marionetką mnie nazywa do serca serce mi przyszywa i na głębię chce mnie rzucić chyba rzucić mnie już wystarczy piwa już się głowa kiwa w akwarium pływa ryba oktaryna ją okrywa ja się zmywać muszę, czas ubywa most zwodzony już zamknijcie na dziedzińcu są strażnicy zamek komnat dziewiędziesiąt dziewięć liczy fasadę śliczną ma od ulicy gdzieś z katakumb głos do mnie krzyczy nie zapomnij palić zniczy znaczy to inaczej pamiętać
  8. TakitamWpis

    Czytamy Dostojewskiego

    Proza literacka w formacie audio. Treść skondensowana umiarkowanie, i przyzwoicie, aczkolwiek dla niezbyt rozruszanych umysłów może być nieprzystępna. Ja sam chętnie odtworzę powyższy fragment ponownie, w przyszłym czasie. Dziękuję i pozdrawiam
  9. TakitamWpis

    Rozbieg

    Mam rymek się z papierosa unosi dymek to się kolano tak nie trzęsie chociaż głowa jak korek od szampana wystrzelić chce mini wypowiedź o wydarzeniach będzie Z kalendarza kartki środy i czwartki są trzynaste i są czternaste na biało ściany jakby ktoś pastę położył na nich do zębów pilnuj dat, jak dobrych tarcic z dębów nerwów jak na lekarstwo na lekastwo recepta na nudę lekarstwo daję się układać wartswom wybaczą państwo, że dość niejasno ciemno dosyć w głowie bywa kiedy się z kanapy nagle zrywam klikam na słuchawkę i odbieram swą zabawkę ustawioną navkę mam kilka ulic dalej na kołach się przetaczam jestem sam ale wchodzę tam kilka razy jak cham do dechy gaz wciskam raz na zakręcie wiem, że zdjęcie pali się jak brukowiec więc schodzę z tematu, nie dla mnie jest ten towiec wieżowiec jest i na szczycie kontrola lotu kłopotu nie szukam, wiem że w bród ich jest więc to nie test, nie testament zamykam bramę i wychodzę trochę mroźne powietrze jest bo w sercu lód zasiewam co chcę więc to później zbieram kupy czasem się trzymać nie chce ale kupa jest i powietrze tnie swądem ludzkich spraw przeszywa nozdrza me wojownik sekret siły wyjawić chce i z pomocą tej pokonać siły wrogie ostały się głowy dwie i nagle spokój znów ktoś zaprzątać chce wiem, że czasem nieco odpuścić kontroli nie jest źle byle później wynik plus dodatni zgadzał się do rydwanu znów kilka słów i jedziemy czasem wychodzi nieco inaczej niż chcemy kogoś bierzemy kogoś gubimy niemniej jednak wciąż odpowiadamy za swe czyny dziewczyny po nocy włóczą się widzimy chcą przelecieć się więc długo nie kmninimy wyjście jedno długie proste widzimy czasem zakręty prostaki skurczysyny tak się sypią jak grad na blachę rymy uderzamy w tango kolega został z sokiem mango ja z kapitańską rangą krążownikiem na szosie z randką kalką może być tego hologramu co w najciemniejszą z nocy wyrywa się z programu stary jak mamut daję czasem kierować samochód noc taka, zaprzeczenie tego czym byłby smut samotnie oglądany słońca zachód niespodziewanie w ścianie ląduje mój but to nie był skrót ukrop zabawy topi serca lód przechodzę przez ścianę na skrót tak wielka posiadłość niespodziewana radość elementy są mi znane lecz nowe są dodane dlatego w sytuacji widzę zmianę to nie siedzi jak ulał ale dzisiaj sam żem słowną piłkę tutaj kulał jak ziarenko ryżu jaśminowego ona pasuje do otworu niewielkiego w kolejce za kolegą widzę pęd bambusa po stokroć wyrośnięty jak sprawnie przemieszcza swoje pędy otwór ten sam, zabawnie jak ledwo mieścił pięty wymięty lekko lekko słońca wschód zaczyna oświetlać nieba skłon plądrujemy basen, pewnie był tam kiedyś ważny on dzisiaj post apokaliptyczny schron bardziej przypomina tęga kmnia nad wodotryskiem pyski śliczne słowa liczne deszczu krople nas nie mijają czas mają i z okazji korzystają ludzie młodzi jak duchy nie czuć skruchy kiedy skaczą po tapczanach beztroska trwa jak w snach jednak przychodzi historii krach się słońce odbija od blach bit bębni donośnie w drzwiach scena rośnie grunty nośne to te słowa i w chmurach lata głowa cichnie mowa mija znowu cenny czas coraz wolniej bije bas na nas czas wąski pas zanurzam się raz był to niezły kwas pozdrawiam was wracamy rodzdzielamy zdarzeń pas-mo to się nie pisze sam-o rzeczy nie są za dar-mo ale kto liczy sia-no kiedy emocje naturalnie nam dan-o pod domami ra-no sieman-o
  10. TakitamWpis

    Jędrek w opałach - czyli spotkania z puentą ...

    Spotkałem wczoraj Jędrka Była to przyjemność wielka Jędrek został nobilitowany Na wiadomości został nagrany W widamosciach opowiadał Że mus bron używać Inaczej ziemia zacznie przeżywać Że leży w niewłaściwym miejscu Rolnicy niczym nie przejęci Wrócili do swych zajęć i Jędrek dostał dziesięć złotych Pije f40 i puchnie jak trotyl
  11. Nowy chleb rodzi się właśnie piekarz wykonuje ruchy przaśnie Cyzeluje swoje dziecko futro by mu czesał, gdyby było owieczką Piec rozgrzany jest już sowicie piekarz do paleniska dorzuca obficie a mi ślinka cieknie na myśl samą że byś była chleba kosztującą damą dzisiaj chleb ten piekarzowi się przypalił gdyż zbyt tęgo gorąc smalił rzuca rękawice, splunął na podłogę -idę w diabły- i ruszył w drogę
  12. TakitamWpis

    Doświadczenie ''Wolność''

    Spoko wiersz, dwie klatki porównane, uwaga o chomikach polnych.. kołowrotki sprawiły że niemal czuję zawrót głowy. Pozdrawiam
  13. Jest jedna rzecz I między uszami ją mam Bez muzyki żyję i trwam Radość dozgonnie winny Acapella konta wietrzymy Jak bije mi ten bęben Do akompaniamentu mam werbel Membrana faluje w przód i w tył Ja zamykam usta i otwieram Jakbym w nieskończoność żył Jak płynie ryba to chyba kumasz Żaba rechocze przy tym, ma niezły ubaw Bo to są zabawy wersami Zrywa się potok słów z siłą tsunami Nadal spokoju nie ma między nami Żelipapą elastycznie jak guma Luzuję swój pas, dla matoła trumna Nie wiem czy osoba choć jedna jest dumna Dzisiaj czuję jest boom na Zapach drewna i włosów kołtuna
  14. Jeszcze nie wiem o czym Wiem że krócej Może chemiczny odczyn Jak komponuję to mruczę Nie zawsze sto procent Mam swój margines Magnificencja jak docent Myślę więc nie zginę (muzyka) Na tym płynę Jak chcę to nawinę Ziomku sam uważaj Żeby nie trafić na minę Szampan wódka Szklanka herbaty Wszystko zagryzam z kawiorem blinem Jestem tych wersów przyczyną Syn twój spraw by nie zginął Cztery wersy Kruche jak krakersy Skejter ma konwersy Na niebie znaczek pierwszy
  15. TakitamWpis

    *** (na tym świecie sztuka rodzi się...)

    fajne, surowe pzdr