Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


TakitamWpis

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    116
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

31

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Kolegi mamy ciastka Kolegi mamy ciastka Lepsze smaki niż nie jedna tu szesnastka Ej kolegi mamy ciastka W trasie domowego klimatu namiastka Kolegi mamy ciastka Są zbożowe o boże one są takie zdrowe Kolegi mamy ciastka Dał mi je nie wiem dlaczego Kolegi mamy ciastka Śpiewam chwalebnie jakby była gwiazdka Kolegi mamy ciastka Szczęście radość spływa na mnie łaska Kolegi mamy ciastka Rąbek błogości choć mama z konsumentem nie ma znajomości Kolegi mamy ciastka...
  2. TakitamWpis

    Świder

    Cisza, kroki i znów cisza Mrok, lśnienie i znów mrok Bezdech, westchnienie i znów bezdech Uczucia, świadomość i znów uczucia Wdech, wydech i znowu fiksacja nowa narodu polskiego racja wyjeżdżając wracamy wracając wyjeżdżamy import eksport rotacja ostrza mielą mięso rzekomo dostępna dotacja imaginacja, kalibracja pół nocy trwała libacja talib racja bomba na afganistan bomba, dmie huragan słonia trąba sztapluje ta pluje na wieżyczkę życzę ci księżyc na świeczniku na z powstawianymi nogami stoliczku pieniądze cię ułożą jak kostkę w chodniku ja te kostki depczę cóż że ze szwecji cóż że bulu tu jak palec w ulu królu ululaj bi-em-dablju w fulu uturlaj cały kraj i on płonie tak jak bletka o opuźnionym zapłonie karetka ta karet ka? karetka? przecież iks igrek zetka miodnie śmigają ta mi śmigają mi spod stóp buty uciekają Strasznie kuszące by powiedzieć stop ale moment chwila jest jakby transparentyzował się strop Takie słowo nie istnieje oficjalnie dodać do słownika tak banalnie semantyka trafia w rzecz trywialnie wielu słów jeszcze nie znam zwłaszcza w innych językach a poleceń sprawne szeregi symbol, myśl i znów symbol
  3. TakitamWpis

    Reaktor

    @Pi_ Hejka, miło Cię witać. Na wstępie zaznaczam, że jestem ostrożny i nie mam zamiaru urazić, jeśli jednak poczujesz ujmę na czymkolwiek osobistym, nie chciałem tak uczynić. Jeśli chodzi o wulgaryzmy, staram się ich nie stosować, rozumiem, że budzą skrajne emocje. Jednak tutaj mój neurotyzm sięgał zeniutu więc i Ja sięgnąłem po niebagatelne środki. Jeśli chodzi o treść pierwszego cytatu, to muszę dodać tu pewną dekonstrukcję. Mianowicie, po odnalezieniu swego rodzaju drogi która pozwalała mi czuć szczęście, długi czas, zgubiłem Ją. Zguba, zagubienie, strata mogą być fundacją pod uczucie lęku, niechęci do świata, urazy... Jednak mając na uwadze, jak ważne jest precyzyjne wyrażanie się i unikanie ogólników, musiałbym uciec się do stwierdzenia, że powodem konsekwencji jest sam powód... Przekładając to na konkretny przypadek, Drogę zgubiłem, bo ją miałem. Miałbym być zły na drogę? Nienawiść podobno jest dla dzieci. Droga była i tu tylko świadczę, że mimo iż Ją zgubiłem, nie winię jej swoich przykrych uczuć związanych ze stratą. Zaś, gdzie leży wina? To już całkiem nieprzyjemna myśl... Next: Ortografia ważna rzecz, ale jak wskazuje Twoja @Pi_ twórczość, nie najważniejsza. Palindromy są fajne, ale do czasu. To już naprawdę naciąganie gumy do granic wytrzymałości. Ości i takie tam. Bo gdzie w "normalnej zabawie" mogę zachować to co chcę, to palindromy stawiają granicę której nie mam czasu doglądać czy aby nie jest zachwiana... Chyba, że połączę palindromizację z zabawą i powstaje dalsza abstrakcja, ale może jednak nie odchodźmy tak daleko od światła. Sens jednak ma swój urok. i właśnie się zastanawiam ... Miłego dnia :) Życzę abyś i Ty mogła podziwiać Się. Miło było Cię gościć. Dziękuję za życzenia i wzajemnie miłego dnia życzę :)
  4. TakitamWpis

    Kajak

    @_Mari~anna_ tylko spokojnie... :)
  5. TakitamWpis

    Kajak

    Sok agawa, a waga kos cycata pani i napa, ta, cyc
  6. TakitamWpis

    Jeden z dziesięciu

    Dla fejmu, wiesz. A przeważnie to wolę raczej przeczytać inny wiersz, niż opinię do mojego. Komentarzem mogę zostać urażony, ale komentarz może też zawierać znaczenie które pomoże mi spojrzeć w nowy sposób na dotychczasową twórczość. Płatki śniegu są spoko i fajnie się je obserwuje, zwłaszcza jeśli jest w pobliżu źródło światła. Ja mam straszną jazdę z pisaniem, nie mogę wszystkiego udostępniać, bo chyba bym bana dostał. Tak czuję, że czasami pewnych granic smaku czy konwencji nie chcę przekraczać i wtedy kasuję, albo zapisuję w notatniku. Na marginesie, najgorsze jest to, jak piszesz o dziewczynie, i wydaje Ci się, że to Ona, dokładnie Ona jest tu na forum, i w jakiś sposób odbiera twoją twórczość i tworzy własną w prawnego rodzaju odpowiedzi... Ludzie nie mogą normalnie porozmawiać, tylko będą, wiesz, pisali sobie takie historyjki, bo nie mają odwagi albo racjonalnych podstaw albo Bóg wie czego, aby zmienić aktualny kurs i pozwolić prawdziwemu szczęściu realizować się. Mogę się mylić, ludzka rzecz. Pozdrawiam @eMy i wszystkich kreatorów. Konserwatorów sztuki też pozdrawiam :)
  7. TakitamWpis

    Z Filozofami

    Patrzę na formę zapisu i czuję frustrację, to bałagan. Przecinków tak się nie stawia, tylko tak. I kropki też nie gryzą. Jakoś ratujesz sytuację, zaczynając dużą literą po znaku zapytania. Twój tekst to strumień świadomości, tworzenie takich nie sprawia trudności jednak jeśli zależy Tobie choć odrobinę na poprawie jakości daj sobie trochę czasu na ułożenie zawartości. Sens jest ważny, rym raczej w drugiej kolejności
  8. Mi się bardzo podoba zdjęcie-obrazek-fotomontaż pod twym utworem lirycznym co do samego utworu, bardzo ekspansywna jesteś w kwestii uczuć, podoba mi się Pozdrawiam, Takitam
  9. TakitamWpis

    Kajak

    Li nadąża, a żąda Nil u sal zjada ogon, no go, a daj z lasu masa warzywa, a wy z raw, a sam? mi kopniak, a kain po kim? podziw wiz do p. moje pierwsze palindromy, opinie, wskazówki mile widziane Pozdrawiam, Takitam
  10. TakitamWpis

    Jego lip epilog, ej.

    Zaprawdę, nie pojmuję jak można do czegoś takiego dojść, czy to nie jest absurdalnie karkołomne? Palindromy? Długo tworzyłaś ten konkretny? Pozdrawiam
  11. TakitamWpis

    Reaktor

    Chwytam w lot, co nie uchwytne (zabawne) Gnę, wyginam, zaginam ją jak czasoprzestrzeń zatrzymuję się w punkcie Tuż obok mnie fantom charczy syndrom ma starczy starczy, wystarczy wystarczy, że serce bije (śmieszne) to bije serce czy dzwon? Jak karabin, pociskami dociera do mię rzeczywistość Aktor reaktor reset Resens Seans na renesans reseans rom...(tfu!) Sam patrzę na ekran Nie miga dioda powiadomień mi Napiszesz? Chcesz napisać? Zgaduję, nie napiszesz Co robisz, jak spałaś, co jadłaś, czego potrzebujesz, o czym marzysz Ja podziwiam Mnie, jak podziwiam nas bo dziwne jest to czego nie było Dziwne są szczegóły, a charakter śmieszny W kwestii psychoz sam siebie obserwuję Czy jest tu miejsce na powagę? Na rozwagę, chłodne kalkulacje na reality check silniej tylko wniosek mnie dosięga z nóg nie ścina chociaż sciąć chce... na powagę? na poważnie? serce ściska gardło kiedy przejść mam do konkretu Czy mogę tak powiedzieć? Chyba muszę tak to urwać Albo dodać kurwa mać z agresji lękiem zrodzonej Nie chcę kurwa ściemy Ta śmietana od rana wisi na ścianach ubryzgana.. upierdolona kuchnia cała Taka pyszna zupa (zupa kurwa, nie dupa) z pomidorków kremik, zrobiona ze śmietanką Nie chcę stać jak debil chociaż często staję, wtedy przezroczysty robię się (niestety) chyba chcę iść, chcę iść dalej ale znowu ale najlepsze lekcje, zeszyty w rzadkim kale Ja mam pomysł na to słuchaj nie jebana nie szmato kocham cię za to co było szkoda tylko, że jak dron sterowany wysłałem cię na misję i utopiłem ciężki plecak długo nosiłem zaprosiłem, zamówiłem, kupowałem, brałem powoli oddawałem oddalałem przykrości ciężar nie odlatuje lekko więcej już psychoz czy manifestów umysłu niestandardowy niesztandarowy a może sztandarowy właśnie? Przykład co o świcie nie zgaśnie? Bez abonamentu, cały gratis lecisz ze mną, wszytko co chcesz, więcej niż chcę, nie tracisz. Czasem się przenoszę turbo-czasem do przaśnych piosnek o dziurach czarnych (multi-może-być-śmieszne-choć-nie-musi) śmieję się w duchu a ekstatyczne grymasy a uśmiechów masy z bukietu znaczeń wyciągam dziś jędrny kwiat na przeprosiny duże jak świat zerwany jak połączenie dziś zza mentalnych krat kreślę jak list z mądrości pleść go chcę fragment prawdy, oddałem, za fałsz kwiaty cięte, leży sucha gałązka gdy trafi do wody nie pomogą czary trzody świńskiej ulicy gdzie alkoholicy może mają bukiet lub cokolwiek znają mimo to, sram im w niego nad głową światło w pokoju ja w emocjonalnym rozstroju ufruwam pod samą żarówkę jak ćma i jakoś żyję o to życie to nie pytaj bo korytarz wąski jest jak igła więcej ich tam kiedy wejdziesz w kadr wchodzisz na grubo może czytasz to lub osoba inna nie wiem czy inne istnieją pozdrawiam tych co cokolwiek kleją spacer po linie kurwa na ostatnich molekułach żądła pszczół w pszczelich wechikułach tak kuła mnie świadomość zanim ją zgaszono z mozołem, z trudem literuję, koduję, z infantylnym uporem czy heroicznym a może z upiorem się siłuję w skale, w ciepłym miejscu, kuję u mnie nic się nie zmieniło słońce świeci jak świeciło z odmętów przepaści z góry echem co robisz? rozmawiam z bebechem dzielenie się chyba pomaga ale treść rzygowinę przypomina to jest tak trudne i mało przyjemne W dole chciałbym dno zobaczyć nogę postawić i coś się majaczy ale przenikam i przepadam przez kolejne wieka piętra zaś na górze słońce piękne kwiaty w okół twoje tam odbicie, odbijasz się w błękicie czy wreszcie wracasz? szedł pewien starzec wskazał pole mi z pieczałowitością stawiałem tam cegły coraz wyżej gdy byłem wspierałem swe prace drewnianym rusztowaniem nie o upadku, nie o zgliszczach, choć to w pamięci bo pamięć fotograficzna ale o urokach budowy czynu wpierw na pocztę dotarł list później list ten przeczytałem jak się przejąłem, tak się przeżegnałem rękawy zakasałem bo koszula była droga materiał drogocenny z niego też nocne niebo upleciono które subtelnym szumem fal urozmaicono choć pracy nie lubiłem nikogo innego nie zatrudniłem zapotrzebowania nie liczyłem w niebo na księżyc często patrzyłem plany w centrali słyszałem odważne projektują etapy prac ostrożnie analizują sam więc trochę marzyłem w pewnej chwili lekko się zdziwiłem mozaika hasłem łącznikiem do przodu wiele przy odnajdywaniu planów było zachodu ze schodów perspektywa jest faktyczna nawet jeśli metaforyczna nie schodzę, raczej wchodzę w drodze na szczyt pragnę dokonać żywota praca nie robi się sama a nie zatrudnię, ni jednego chama sztama, brama, most widzimy się patrzymy w oczy wprost upocony nieco, upierdolony jestem trochę przypominam stół w TVN'ie -rurku- do roboty kurwa weź się weź twoja zajebana mać rasa! stół czeka, goście za rogiem przynieś ten chleb i zobacz czy wina coś zostało wina słodko-kwaśne, trochę cierpkie, lecz wpływ mają jak na ocean mason wpływają doceniają co odkrywają hologramowym połyskiem diament w kieszeni ściskają luz bluz, spoko foko to majorka, jesteśmy na wakacjach w telefonie dzwoni alarm halo praca nie chcę wracać, ale czeka plac budowy, wiecznie niedokończony wykończony ale idę własną drogą a ta mozaika ozdobą skurcz klucz wrzuć go mi ja nie oddam a w moment rozpoznaję ślizgam się w słowach sunę po torze jak bobslej rzeczywiście ciebie, moja droga, ująć też pragnę, ujarzmić motyla nie karmię a on nie chce się zabić boi się poleceń woli co innego przyjemności przestrzeń z klocków lego namiętności płomień pompuje dziś balon wysoko na niebie lecą śmiało uwaga by nie za wysoko wzlecieć lepsze co stałe od ziemi sekretnie wznoszę szczegóły są mocno limitowane nie każdemu powiem na wieki wieków amen
  12. Raz się urodziłem, i raz umrę może co po mnie zostanie, może to żywe będzie a czy jeśli martwe, to też zostać może, a może w sercach żywe będzie Konsumpcjonizmu karmić nie chcę, ale usta Usta chcą być Usta chcą doznawać Usta chcą tworzyć Usta liże język Język mój wytrawiony Ciszą, ekstazą, ciszą... Słowo-twór Sobowtór Więzień Azkabanu Wyrwany ledwo żyw ze szponów ścigają mnie czy to oni czy ja sam gdzie jest oaza gdzie jest mój leżak pod palmą gdzie jest moja plaża gdzie jest lato wieczne i beztroska gdzie są moje okulary przeciwsłoneczne gdzie są chłodne napoje gdzie moje skoki gdzie kapelusz słomkowy gdzie chłód marmuru gdzie wreszcie miłość... -w klatce obok Tętni wywołując ruch powietrza Mgła się rusza Zaszyć się czy szukać? Dobry jestem w zaszywaniu Do szukania serce się rwie Zna tętno i jego źródło Jednak wygodnie tak Na leżaku w zakopconej kopalni Otwieram okna i wietrzę Na dworze też jest zadyma! W głowie zadyma! To będzie różnica jeśli dymienie zatrzymam? A jeśli zatrzymanie powstrzymam? To się wywietrzy kiedyś? Biało czerwone pasy widzę we wspomnieniach po omacku sięgam po stelaż fotela może czas iść na plażę -może będzie dobrze- z odrobiną spiesznego niepokoju w głosie
  13. Ukryty przed światłem, w ciemności mknę, przemykam W swoich okowach ram trzyma mnie fizyka z nią zaciekłą prowadzę batalię korytarz przybiera kształt trójkątny równoboczny z daleka widzę blask jakiejś soczewki nieśmiało się jej przyglądam blizny moje są jak kantor kupuję i sprzedaję ale wiem jak je sobie sprawiłem lęk przełamuję bo czy może być gorzej? sprawdzam więc, nie kręcę się w kółko chociaż już się czuję jakbym wirował odpocznę może? a może pójdę? może pośpię? ciekawość sprawia te zawroty dla otuchy, działanie jest fundamentem zbliżam się do soczewki na moje oczy spływa blask niewidzialnego jeszcze źródła zakrzywienie wciąga mnie jak spirala i jak świder wkręcam się sam źródło to ogień jak w sercu słońca które potężne jest a spalić na popiół może więc czy zbliżam się ostrożnie czy w obłąkanym szale co mnie na ziemię sprowadzić może w tryby spirali włóżcie noże ze zgrzytem mechanizm zwalnia z piskiem niemiłosiernym tuż przy soczewce jaśniej nieco może już mnie oświeciło może to światło człowieczeństwa a może jestem szczurem chcącym łaskotania Wkładasz ręce we mgłę wkładasz ręce w ziemię znikają, ale doświadczasz osobiście
  14. TakitamWpis

    ulewa

    Fajna gra, przegryzanie warg jest zmysłowe, lecz tu szalenie intensywne, prowadzące do krwawienia. Deszcz mający chłodzić, już nie wiem czy to deszcz jest prawdziwy czy ta krew? Upadek ciała mogę porównać do tego, że niektórzy mają uczulenie na cielesność, jako prymitywną. Ja na cielesność patrzę tu z aprobatą, lecz to szaleństwo lejące się z ust pod koniec odgrywa zabawną grę - -Nie słyszę, przecież nie żyję, tylko wargi przegryzam - opętana peelka w odpowiedzi (ironicznej) do głosów, sprawdzających czujność. Pozdrawiam :)
  15. TakitamWpis

    Poślizg

    Dziękuję @melancholia. Pokój z Tobą :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...