Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

TakitamWpis

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    134
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

39

Ostatnie wizyty

609 wyświetleń profilu
  1. Dochodzenie detektyw prowadzi Miraż in pink Ona ma ten wdzięk Do niej czule wzdycham Na zamkniętych klapach Sprayem napisane: esemes not nał kam tu mi lejter Poetycka potyczka Ktoś prztyczka w nos Chce dać mi Dumają tumany Wzrastają burzany Kurzu tumany Too many Polska jęzićka Trudna jęzićka Sierpowy wyprowadza Kliczka Dziecko woła: mama daj pićka Może być Picasso, a co Nie moje serce bije, w mojej klatce? A może nożem nocne niebo ktoś dziurawi tak, że światło się tamtemi otworami wkrada? Może być banksy, a co Może to w klatce obok ktoś, właśnie nie uprawia mma tylko oddycha na własny rachunek Może to już patostreamy z youtube Może wożę taczkę wypełnioną brylantami Może mnie stać na tego Picasso Citroen swag Dalej aktywnie Łamię ten zderzak tak że pęka tam lampa Porysowane felgi to już chyba pogarda Nigdy nie pytaj o pokrowce w lamparta Fela tuli tu krawężnik Skoda była jeszcze w ładnym stanie Ze spotkania na spotkanie na zebranie Na żebranie nie ma czasu Żeber chromowanych pełen grill I tak świeci się on Kolorowych kamieni blaskiem Wspominanie Lepsze, nie lubię Poprawniejsze owszem Różne rozróżniam różnice Nie wnikać w szczegóły mi się chce Nieszczególnie mówić o tym Chyba, że czytasz to Ty Mawiają że możliwości stwarzają Wypowiadają słowa zapowiadają Wyglądają realistycznie wyobrażają Kreują, rysują, widzą, realizują Kunsztownie kamień kują Detoks czują, wnikliwi w różniczki się wpatrują Zapach może być różny To co czujesz Zależy też od Ciebie 🤙
  2. TakitamWpis

    zk

    Socjologicznie ciekawy krótki utwór, Propss 🤙
  3. TakitamWpis

    Czas

    Mam czas Mam wolne Mam rower Mam wolne Rzeczy są do robienia Zrobić rzeczy mogę Nie wszystkie moje Moja pasja to jest świat Moja pasja to jest rower Dzisiaj pod górę depczę jak świr Dzisiaj pod górę depczę to mój mir A kiedy jestem tam to długo nie stoję Widzę już swoją drogę Widzę mój stok Pod uwagę wzięty skok A w planie jego uniknięcie Bo rower eko jest i wystąpić może ramy pęknięcie Bezwładnie padają płatki śniegu Ja z góry tak nie mogę Bo byłbym worem mąki co się rozpruł o skały Mam siodełko do siedzenia I mam pedały do stania i napędzania Ręce mam na kierownicy Dłonie zaciśnięte na niej mam Powoli rozpędzam się Torem pędzę Torem jazdy Chcę pędzić Nie chcę zginąć, ni połamać się Na skałach roztrzaskać kości W błocie skóry kaleczyć obcierać Łamać drobnej roślinności korpusem Spadać z roweru O nie Dobre to jeżdżenie Szybciej się starzeję Czy odwrotnie A może to jest bardziej złożona sprawa Łańcuch popiskuje Opony i hamulce się ścierają Ba, te ryje w światełka patrzą A tam już bateria siada Trochę kurzu, kilka rys Inne rzeczy, na nie mniej mam ochoty Ale dobre by były gdyby były zrobione Nie mogę być w bezruchu Nie mogę być w bezruchu Paląc mosty ruch Budując mosty ruch Kiedy jesteśmy w twierdzach Albo spotkamy się na placu czy na moście Kosmos to nasz dom my to nie goście My to część wszechrzeczy o łaskę nie proście Jeśliście jak konie czy ryby zdrowi Róbcie swoje, róbcie świat ładniejszy, wygodniejszy, łatwiejszy Róbcie to zgodnie ze swą wiarą Aby czas godnie wykorzystany Nie musimy mieć tego samego systemu Ale i tak jesteśmy w tym kosmosie Raz jest wrogi Raz jest przyjazny Trudno jest być każdym Dlatego dla mnie Ja jestem ważny Elo
  4. TakitamWpis

    Aleja

    @Pi_, czerwone gitary, no raczej. Jak ma spaść masłem w dół, to tylko na dywan hehe 😉 wzajemnie miłego dnia ✌️💜 @Bogdan Brzozka Dziękuję za ciekawy komentarz, pozdrawiam 🤙🃏
  5. TakitamWpis

    Prawda

    Smutna trochę historyjka, Ale taka z morałem wyczuwam
  6. TakitamWpis

    Aleja

    Aleja Ale ja Masło miałem Roztopiłem Kolejarz Kolisty pejzaż kojarz Mglisty dżdżysty podjazd Mroczny grabarz Nocny sabotaż Klejenie Kleję? Nie Nieszczególnie Niekoniecznie Rysa Szpachla, gips Szkoda tylko, że Te ściany oddychają Serce mam Serce ma madam Moje serce na miejscu mam Sprawdzam Jest, nie oddam Komorowo, Komnat niewiele i ciasnawe W tle stodoła stoi Przed stodołą klepisko Na klepisku kałuża Z wiatrem idzie deszcz Pod rękę Fryzury falują im i kapie z nich woda Nie wiem co tu robią Chcę ich wykopać Odwracam wzrok i widzę słońce Jej promienie delikatnie mnie łaskoczą Szczęście biorę sobie za imię Słońce jest nią Macki ośmiornicy Macam każdy szczegół Nie czuję palmy ni leżaka Czuję jakbym był trochę na wysypisku A trochę w lesie Trochę w magazynie Trochę w mieście Masa tworzywa Molekuły Rzeczy To już słownik otwarty Ot, warty definicji A gdzie zabieg stylistyczny? Wydmy plaż Kamień łupany Robię kanapkę Wydam ją na nowy terminal Wiruje liść W trąbie powietrznej Wiatr ustaje Trafia liść w pole widzenia Chwilę jest ze mną Zostawiam go za sobą Idę bez liścia na głowie Nie wsiadam do autobusu Dotykam powierzchni Tam znów zwykłe zwyczajne napięcie Nowe rzeczy Gdzie są ludzie którzy jeszcze tego nie widzieli Wołajcie ich Niech dotykają Niech zapragną poczuć Piłka odbija się od sześciu ścian Nie wpada do bramki Non-sens Non-grata Taka tematyka i jej brak Paradoks W bucie kamyk Na czapce plama Czarny ogień Niedojedzony burger Wrząca krew
  7. TakitamWpis

    Muzyka

    Muzyka to rap Nie, muzyka to hiphop Hob hib qoh qih Muzyka to techno Muzyka to ambient Muzyka to chillstep Muzyka to deep dark jungle Muzyka to vaporwave Muzyka to klasyka na instrumentach Muzyka to głos człowieka gdy śpiewa Gdy próbuje brzmieć melodyjnie Chcesz brzmieć przyjemnie I zobowiązująco emocjonalnie? Wysławiaj się melodyjnie Akcentuj Bądź szefem własnego głosu Muzyka to świat Muzyka to kompozycja Muzyka to interaktywny performance Muzyka to progressive house Brzmieć jak erudyta To marzenie W planie jego spełnienie O krok mentalne więzienie Tchnienie światła, miłości tesknienie Grę gram i tego nie zmienię Na game over chcę się wdrapać na szczyt tabeli Drabinka i na szczycie high score Z dachu schodzę Parzy to jak wulkan Niewygodny jak w kubizmie kulka Patrz z krokodylem ma koszulka Inne dalej sobie już układam słówka Zwrotka krótka marketing reklamówka Mistrz polskiego Mistrz ceremonii On wygoni gamoni Co w trzonie siedzą niepotrzebnie oni Muzyka uwielbiam ją Tańczymy wśród dźwięków Serca głos Człowiek w morzu serc Nie utonie Pismo klinowe to słowo to samo Dalej słowo ale nieme Nieme w głowie wybrzmiewa Jeśli znasz pismo Moje pismo to laser Zapisany cyfrowo Nie mówię tego głośno Ale kocham papier Tusz rusza już Wzbija się kurz Nagłówek twórz Pokarm dla dusz Co dociera przez uszy Wewnątrz Chromowane rimsy W nich świat się odbija słodki jak simsy Pytają jesteś kim ty Mówię okupuję bity
  8. TakitamWpis

    Causy

    Dzień dobry Jeden raz Szlachetnej płyty blask Platyną przypomina Odbicie Z moich oczu Obserwacja Obszar ser Chorwacja On ser serwatka wariacja Galimatias kombinacja Na pozór uwaga Na scenie odwaga Serdeczne słowa Rozwibrowana Nierozebrana Otwarta głowa W oku to Okuto konia W podkowę kopyta obuto Może i krótko to Ale produkt moją wódką Za kroplą pogoń Podobne są jakby były z wody Z tym że jedna zapach trzody Jakby Sól może być z morza Sól może być koloru róż I już Sól jest słona I słone są łzy gdy płyną do ust Na czubku języka ten smak I językiem smagam tym smakiem Brzuch zadowolony byłby makiem Donaldem, ale nie rozmawiamy z trampem Człowiek był w górach i podążał szlakiem Lekko ukąsiła go toksyna Tok myślenia syna Idę ciężej, idę dalej, idę szybciej, idę mocniej Jak jebniety punk Taśmy rolę trzymam Tańcząc owijam się nią Zaczynam od ust Później spłycam amplitudę ruchów klatki piersiowej Obciążając tym samym układ oddechowy Depresja Kończę w bezruchu Promyk Pali więzy Wie, że chcę zwyciężyć Zwyciężać wygrywać Zwycięzcą być Żywym w środku Idea to był telefon Warszawa to był samochód Między nami Nieporozumienie Nie po rozumie, nie! To mój czas Na naszej ziemi Uśmiech spływa jak zwykle Chyba że przycisnę Kręcimy film na taśmie Idę na taśmie Zdjęcia Jan Kadrowicz Między czym Jest figura Między górą, górą, górą... Echem niosą to jak dobry chleb Mną, Dołem Rycerzem i menelem To więcej niż trójkąt już. Kształt to sylwetka człowieka Ile ma w środku To zależy ile się kocha sam Miłość to domena klasyki Romantyzm to wariaci Stanowczo jak grawitacja Spływa po mnie Kropla mieszaniny krwi i łez Sam stabilnie jak budynek Ale wpuść tam człowieka On to musi zepsuć Żeby się nauczyć Natychmiast opuść formację Natomiast opanuj farmację Na temat same informacje Się bawić tak w kreację chcę Że o ziemi przypomina tylko oko mi Co na przedzie głowy I ręce i nogi I reszta Restauracja Nogi nigdy bolą Cały repertuar przyzwyczajeń Bez adresata strumień krypto pragnień Słowo radość to koncepcja Stanu i procesów W zestawie komputer biznesowy A jak zasilacz padnie W drodze będzie nowy Ciężkiej głowy Ciężka treść Labirynt słów mi woła cześć To jak toksyna Marzenia ścięte za mocno W żółtku nadzieja pływa Przypalone masło, ochyda W idealnym świecie Idę i robię co chcę W rzeczywistości Więcej poświęceń potrzebuję Kroki nie są chyba wyliczone Wolę biegać bo chociaż wtedy taśma pęka I oddycham Ale nie mogę biec całe życie Więc w nie wchodzę Idąc tak, myślę Że dobrze byłoby odpocząć Chociaż nie mam po czym Od czego Uderza mnie feerią barw cały świat I spraw pilnych i nieruszonych Ludzie w sercach Sieć Bez serca to nie ludź podobno Czy ktoś widział serce? Podobno ktoś przez nie patrzy, Czy to normalne? Czy to dobre? Minimalnie kapitalne mamy tu remonty To nie Python Monty Od ludzi do ludzi Socjo-interakcja Są opcją do wyboru Twój talent z mistycznego tworu Jeden ruch pędzla równowartość utworu Czasami kleisz to Do całości Czasami w mrocznej sferze Poprawniej jednak we własnego światła blasku Był już ktoś na placu zabaw Ale nie pamiętam zbyt wielu person Mówią starsi mi per son Wieść tą wieść ze stacji ISS Mam za zadanie Układam los Jak brukarz układa chodnik Idę w eleganckim obuwiu Strach przed próżnią Odemnie inni się różnią
  9. TakitamWpis

    Przyj

    Raban niesłychany Niesłyszalny szelest szmer świst tylko szum tylko huk tylko rozcinam powietrze tylko jest gęściejsze w tym miejscu tylko te litery bez gustu jakby poustawiane niesłyszane końcówki pourywane --------------------------------- słyszę-czytam widzę-widzieć próbuję czytam-rozczytuję rozczyn uczyniam wczytuję crash fatal error -------------------------- te kształty pozaginane wymięte wymiętolone na dole rożek od niego dwie nóżki u góry dwoma półkolami się stykają niejasno ------------- kto jest ojcem? RYK kto jest matką? PISK jeśli nic nie jest cudem to wielki wybuch wyszedł (tup, tup, tup - trzask) ----------------------------------------- dlaczego znów zaczynam dlaczego znów podejrzewam przypuszczam że słów z małych głów mam dość -------- jednostajnie przyspieszony tak stabilnie robię go lubić tak debilnie kiedy aż on zębem zgrzyta już mu w dłoń leci świat nie... to nie kat lubię go robić tak go naginać że w krysztale wygląda na więcej przyglądam się jego kształtom wnet w centrum integracji wibrujący atom ------------------------ czy go drażni coś drapie gryzie czy ktoś skoro on jest i nic innego ------------------ kiedy patrzę to nie wiem czy tam ojciec jest i matka choć pater ma swoją renomę ja na szczegół skomlę ona dostawała swe końcówki lubisz jej nie? jedynka z klasówki ---------------------------------------------------- naczczo czo czo? TA KULA Ta, kula tak kula drakula skula się i skłania z mroku perłę wyłania nie to łania nie do wydania do składania skrzynia pełna wyzwania wyznania czarujące lecz i ciężar wiążące nielekki nierzadko bo gęste coś tu powietrze tu gdzie jestem -------------------- No Ja nie wiem samolocikiem zwiedzam, wędruję materię studiuję świdruję ----------- nexxday reMINIscencje me mini sceny recenzuję recenzuruję ------------------ poetycki język we mnie się nie spotyka z na myśl samą odwraca lekko głowę ---------------------------------- czy potrzebujesz tego - źródła prapowodu ----------------- bezkształnością obezwładnia nadajesz cechy ja obserwuję ten rozwój i tak galąź muska nocne niebo ale nie spadają gwiazdy spada za to spojrzenie z nieba ----------- gdzie je kieruję i kiedy gdzie je kierujesz i kiedy rwąca rzeka silny prąd --------------- mi te kule mitekule - wciąż wiąż but berlin mitte bitte róż bukiet kule te nie mają zrozumiałej po chłopsku styczności ale widzą się widzą przykro, że nienawidzą czasem skąd ta nienawiść czysta siła miło cię widzieć Ciebie tak dobrze aniołku ----------- w ciemności uchyla się powieka obdarowuje mnie momentem i gaśnie jest gdzieś tam ------------------------ byłem wyszedłem obudziłem się wracam wrócić chcę z całą jego mością świetlistą ---------------------------------------------- nie ma ojców, nie ma matek nie ma kształtów ni kolorów nie ma przestrzeni nie ma niebytu nawet ale są słowa słówka słóweczka prosta kreseczka jak podstawóweczka beczka toczona jest z tego jak zdrobniale porozumiewać się można z kolegą ------------------------------------------------------------------------------- kula kulka kuleczka mała mniejsza najmniejsza niebieska, bardziej niebieska, najbardziej niebieska wysoki wyższy najwyższy raz dwa trzy po czwarte skalpy otarte bo osoby pasjonowała gra w kartę liczę stratę ---------------- rzucamy promyki tak powstaje świat naturalnie pozwalamy ciszy być na chwilę wtedy myślę pewnie albo przeszywa mnie prezencja współczesnej chwili ----------------------------------------------------------------------------------- to błyszczy jak słońce to oko to kwitnie i żyje jak planeta to mózg to system jak cywilizacja ---------------------- moment ten gdy iskrzy jaskrawo ja nie wiem ja w prawo ja w lewo ja dla kogoś wchodzę na drzewo już nie wiem czy jestem tobą czy sobą czy to znaczenie ma gdy serca dwa rytm odgrywają ten sam intymnie tak później wychodzę i rozpoznaję setki serc bijących podobnie ----------------------------- ultra precyzyjnie odcinam cię od reszty ty to robisz zresztą tak samo wtedy wiemy że my to jesteśmy my a wśród nas to już tylko Ja i Ty kelner wechikułem zrobotyzowanym może być nie gra roli więcej prócz dramatyczno-służalczo-ozdobnej ma serce ale go nie ma z nami teraz zbytnio za bardzo póki naprzykrzać nam nie zacznie się lub nadmiernie nas rozbawić będzie chcieć --------------------------------------------------------------- hamuluję i te kule w obu światach we wszystkich światach tych i równoległych i hipotetycznych ------------------------- sok to krew w naszym przypadku a ciało to materia mięśnie i to wszystko kości a w konstrukcie miłości blednie to jaśnieje uderzając kilka miliardów razy nim spocznie
  10. TakitamWpis

    Pod róż

    Hmm okulary wkładam I zmianę barwy sobie badam Jakbym w nieco innem miejscu się znalazł Pod błękit podchodzi Ma stopa w oceanie brodzi Oglądam się na plażę Trochę tutaj łażę Na słonku się prażę Mam nadzieję mankamentem zbyt nie rażę Róż wygrywa wszystko razy tysiąc Mógłbym przysiąc
  11. Drogi Jacku, z zainteresowaniem śledzę twoją twórczość, tym utworem wzbudziłeś moją ciekawość, już od pierwszego akapitu. Dla mnie jest pełny znaczeń. Jakby do nowego autora poezji, którego podmiot nie chce urazić, i wyraża pogląd "niech testują inni" Z innej strony, bardziej tytułowo "mobilowej" PL nie lubi samochodów używanych czyli "po kimś" a do nowych jakby nie ma zaufania gdyż twierdzi "nowy nie dla mnie" Sam już tytuł jest dla mnie fajną grą - mobilowe, aż mnie prosi o mutację do -mobilove co od razu bardziej mnie nastawia pod miłosny klucz odczytu. Interpretacji. Mobilowe mogę też rozumieć jako "samochodowe". "Ruchome" jest już niebezpiecznie ogólne, tak czuję w odniesieniu to twojego utworu, ale "miłość" która się tam prześlizguje i pobłyskuje myślę, że jak najbardziej jest kolejnym właściwym kluczem który pasuje do tej lirycznej stacyjki. No chyba, że to keyless, wtedy się mylę 😋 "Oldsmobile mają charakter" Oczywiście, występuje tu nawiązanie, do klasyki, za co wyrazy uznania, niezaprzeczalnie. Ostatni akapit (a w zasadzie przedostatni), mówi mi o przejmowaniu kontroli, "kiedy przejmujesz kontrolę nic nie jest takie samo"... Ciężko tutaj dyskutować.. Ogólnie mimo samochodowego zabarwienia, wiersz bardzo ludzki. Dziękuję za wciągający materiał Pozdrawiam 👋
  12. Jeśli odpuszczę nieco z powagi Łatwiej dużo bym się zabił Co mam z tego życia Widzę ścianę nie do przebicia Łamać schematy będąc świadomym To musi boleć Konserwatystę Progresywnie (postępuję) Autor (autoryzuje) Kemping pozwolił mi Uformować (formę) Eks Cóż, Trudno, się mówi Żyje się dalej Ja żyję dalej Czuję się jak emmentaler To stan modyfikowalny Proste Proste Równoległe Niskie czy wysokie Wesołe czy ponure Sylwetki czy cienie Mogą świetne być Nie sposób w tym miejscu nie napomknąć O granicach Moje konie Uwielbiają biegać Daleko hen Pod same granice Wyglądają wtedy Ciekawe (odległego świata) I wyobrażają sobie Jakby to było Być wolnym Jak mustang Jak by to było Być wolnym Jak spodek kosmiczny A centrum dowodzenia Mieć zasilane Blaskiem gwiazd I podróżować Pośród nich I nabierać je Że są jedyne najpiękniejsze Niewiedzialnym dyskiem Gwałcić przestrzeń Stroić żarty z czasu Przesypując go ukradkiem Tak jak piasek Szczytami górskimi być Łączymy się pasmami Grzbietami Oczy nasze skierowane są ku niebu Jesteśmy jak jedno Płaszcz ta kula ma jak plasterek Ozdobny Ładne ma na naklejce dinozaury A czasem czapki z daszkiem Albo Hello Kitty A pod spodem ranka Ale ona też zagoi kiedyś się W kosmicznej plaźmie Powidok wielkiego wybuchu Utrwalony Zdarzeń historycznych czas jest świadkiem A kapłan siedzi w centrum dowodzenia Nałkał się nrrrktkóówww, Npłkł Te również były chwilami w czasie Proza płynie jak on sam Czas I tylko Bóg na to patrzy, ze swoim dzieckiem Dziecko często płacze Jest bezbronne. Dziecko niemym płaczem Ale słucham starać się go Człowieczeństwo jest potęgą Nieskormnie Wiązka laserowa Na niej wieszam Pranie Człowieczeństwo Jak wynalazek Można się nim nćpć Można się go bać Można się nim bwć Można je zostawić Można też nim zabić Od środka ta sprężyna Co z pudełka pandory wyskoczyła Nadal się rozpręża Umysł ludzki w walce chce zwyciężać To jak antylopa Uciekająca przed tygrysem Lub gazela przed gepardem To jak lew który woła Że jest najważniejszy Najedzony, ważny, robię się senny. Ale sen to później Jedna jest energia kosmosu i nie ma innej. Transcendentalna Ona jest z Nią w komunie W unii Teraz zgrzytają kamienie, proszą o rytm, dla rozluźnienia Wysokie i wyższe dźwięki tańczą melodyjnie w akompaniamencie rytmicznych uderzeń (serca) Miłość jest wielowymiarowa Zarazem wiele jest miłości Rodzajów Przyjaźń, Miłość I zainteresowanie Pragnienie ogniste Troska Dumanie Mniemane związku szukanie To tak z mojej strony, Czas upływa ludziom, wiem Świadomość tego nie odejdzie, nie Jestem uzlżnny Przez zęby które widać w gwiazdorskim uśmiechu Najwyższa forma Co ci mam do powiedzenia Możliwej dostępnej błogości Dostępna jest bez recepty W sensie, że bez lekarza Próbowałem wielu, wiem są piękne (doświadczenia) Ale jedno to, co jak, oś dobra, jest Co przezwyciężyć, oś zła, chce Pamiętam Ciebie Byłaś ze Mną Byliśmy razem Tak blisko Nie mogę Ciebie pytać zbyt często Czy typ tamten mężem być ma na procentów sto Bo ja w sercu mam kreskę groteskę Co nie daje mi zwolnienia Która mówi więcej Ja ze swoim sercem jestem Ono bije dumnie (chyba) Nawet jeśli byłem na grzybach A był chyba każdy Ale nie na tych samych Ja poprostu jestem, ciągle gwałcę przestrzeń Seriami uniesień I upadków Jedynie Ja to widzę Chciałbym Ci pokazać Mogę mówić Ci Setkami imion Kotwicą jesteś Przez chwilę Najpiękniejszą zawsze
  13. He-heroinoo..! Ma dziewczyno oo Twoja karma jest jak złoto oo Lub jak kryształ czystaaa Hej! XD
  14. Ładne i zabawne, pozdrawiam ✌️
  15. Podróż pod róż zagram Łąki, lasy Góry, chmury Jeziora, morza Mosty i długie proste Kafejki, kawiarnie, kościoły, pałace Ja za podróż nic nie płacę Szlaki piesze oraz autostrady Domki na wsi Bloki w mieście Podróż pod róż Mam za darmo Kotliny, serpentyny Nie chcę deszczu Kocham lato Może nad morze podróż pod róż Ja pod różowym niebem dziś Kocha, nie? Kocha na niebo spojrzeć Dotknąłem starej sekwoi Oddychałem alpejskim powietrzem I marzyłem, że Ciebie wiozę jeszcze
×
×
  • Dodaj nową pozycję...