Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Polman

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    548
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Polman

  1. Przyszły ból jest częścią teraźniejszego szczęścia? To takie trochę Wielkanocne pytanie. Dla Wszystkich najlepsze życzenia. Abyśmy odnaleźli słoneczna dolinę :-)
  2. A propozycja tytułu: Na smyczy BTS
  3. @Marlett spij spokojnie :-) Słyszałem głos, że za kilkadziesiąt lat, chyba w systemie prawnym Japonii, ma być uznane prawnie małżeństwo człowieka i robota. Tylko pomyśl, zasypia przy tobie mężczyzna ze 128 bitowym procesorem na pokładzie. Ale jazda :-) Pozdrawiam :-)
  4. @Marlett , a jednak to przemyślałem. I ten końcowy wiersz powrócił: "Tak to działa." Ale Twoja uwaga skłoniła mnie do innych zmian. Tytuł zmieniłem na formę pytającą, ma on teraz postać: PRZYSZŁY BÓL JEST CZĘŚCIĄ TERAŹNIEJSZEGO SZCZĘŚCIA? W samym wierszu też zmieniłem treść na formę pytającą we fragmencie: Jestem tu i teraz i to wystarczy. W taki sposób jesteś szczęśliwy? Przyszły ból jest częścią teraźniejszego szczęścia? Po tych zmianach ostanie zdanie: Tak to działa. jest moją odpowiedzią na te pytania i jednocześnie jest oczekiwaniem odpowiedzi na nie ze strony czytelnika. Czy tak to działa? Po tych moich zmianach.
  5. Winien jestem jeszcze wyjaśnienia. Obiecałem to we wcześniejszym komentarzu. Ten wiersz powstał w dość szczególny sposób. W tym wierszu mój jest tylko pomysł… Słowa napisał ktoś inny… Wiersz ten powstał po obejrzeniu filmu, który zrobił na mnie wielkie wrażenie. Ten film to Cienista dolina. Jest to film Richarda Attenborough. Przyznam, ze nie wiedzialem wcześniej, że Richard Attenborough tworzył filmy fabularne. Podziwiałem go jako twórcę genialnych filmów przyrodniczych dla BBC. W tym filmie główne role grają Anthony Hopkins i Debra Winger. Film opowiada historię miłości słynnego brytyjskiego pisarza C.S. Lewisa (autora słynnych "Opowieści z Narnii" ) i amerykańskiej poetki Joy Gresham. Autorem scenariusza jest William Nichalson. Dialogi w tym filmie są dla mnie wprost porażające. Pomyślałem sobie, aby z tych najwspanialszych fragmentów stworzyć wiersz. Prześledziłem uważnie cały film i wybrałem z niego niektóre kwestie mówione przez aktorów. I tak powstał ten wiersz. Mój jest więc pomysł a słowa, jak myślę, pochodzą od Williama Nichalsona. A tu link do filmu Cienista dolina z 1993 roku:
  6. @Marlett dziękuję z Twoje zainteresowanie tym tekstem i Twój ślad :-) A wiec mogę powiedzieć "powiedziałem..." Ten raz jest darowanym przez Ciebie :-) Pozdrawiam.
  7. Wiesz @Marlett, że myślę o ostatnim wersie tak jak Ty. No i wyrok na niego wydany :-) To było z Twojej strony podżegnie i pomocnictwo :-) Dziękuję i pozdrawiam.
  8. To miłe, gdy ktoś myśli i odczuwa podobnie. Jakoś wtedy raźniej. @Pi_ Pozdrawiam i dziękuje za opinię :-)
  9. A no ...jest jak mówisz. Dziękuję za całokształt :-) Winien jestem jeszcze wyjaśnienia. One trochę później. Obiecuję. Pozdrawiam :-)
  10. Największe szczęście nie leży w posiadaniu, lecz w pożądaniu czegoś. To rozkosz, która nigdy nie znika, która jest wieczna, ale która staje się twoim udziałem, tylko gdy to czego pożądasz jest nieosiągalne. Jesteśmy niczym kamienne bloki, z których rzeźbiarz wykuwa postać człowieka. Uderzenia jego dłuta, które tak bardzo ranią, są tym co czyni nas idealnymi. A powinno się być zranionym? Tak, bo wtedy się uczymy. Ból to megafon Boga, który ożywia głuchy świat. Żyjemy w cienistej dolinie. Słońce zawsze świeci gdzie indziej. Za zakrętem drogi, za wzgórzem. Gdy się kogoś kocha, to się nie chce, by ten ktoś cierpiał. To nie do zniesienia. Chce się to cierpienie wziąć na swoje barki. Skoro nawet ja tak czuję, to dlaczego nie Bóg? Nie czekam już na nic nowego. Nie zaglądam za następny róg. Nie szukam niczego za następnym wzgórzem. Jestem tu i teraz i to wystarczy. W taki sposób jesteś szczęśliwy? Przyszły ból jest częścią teraźniejszego szczęścia? Czytamy, aby wiedzieć, że nie jesteśmy sami. Sądzisz, że to prawda? Przypuszczam, że niektórzy powiedzieliby: Kochamy, żeby wiedzieć, że nie jesteśmy sami. Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas chciał być samotny. Po co nam miłość, skoro jej strata tak boli? Dwa razy w życiu dano mi wybór. Jako chłopcu i jako mężczyźnie. Chłopiec wybrał bezpieczeństwo. Mężczyzna cierpienie. Teraźniejszy ból jest częścią przeszłego szczęścia. Tak to działa.
  11. Polman

    bronmus45 - blogowisko

    QUO VADIS – DYLEMATY EMERYTA (1) Nie damy miana Polski zgnieść Nie pójdziem żywo w trumnę W Ojczyzny imię, na jej cześć Podnosi czoła dumne … (2) Potrafim dziś dla potomności Ostatki swych poświęcić dni. Wśród fałszów siać zew namiętności. Miazgą swych ciał, żarem swej krwi. … (3) Czy widzisz ten rząd białych krzyży? Tam Polak z honorem brał ślub. Idź naprzód, im dalej, im wyżej, Tym więcej ich znajdziesz u stóp. … (4) Od piły, dłuta, młota, kielni – Stolico, synów swoich sław, Że stoją wraz przy Tobie wierni Na straży Twych żelaznych praw. Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój… … Tak nasi ojcowie wskazali troskę - By taką została w nas na tą chwilę, Gdy w twarz nam cisną tysiąc srebrników Myśląc żeśmy z k…w i szmalcowników. Fragmenty: (1) Rota (2) Legiony (3) Czerwone maki na Monte Cassino (4) Warszawskie dzieci
  12. Teraz jest noc. Załóżmy, że siedzisz przy ognisku z płonących książek… Pomyśl, kiedy takie marzenia mają szansę się spełnić… A to napisał ktoś o wiele mądrzejszy ode mnie: https://kultura.onet.pl/ksiazki/szymon-holownia-o-paleniu-ksiazek-w-gdansku-smierc-polskiego-kosciola/jbhdt06
  13. Kiedyś moim doświadczeniem było takie przeżycie: " Nadchodziło lato 1980 roku. Zbliżały się przedostatnie już wakacje Michała. Pod koniec roku akademickiego uczelniany związek studencki organizował giełdę turystyczną, na której można było wykupić pobyt na zagranicznych obozach studenckich. Michał postanowił po raz pierwszy w życiu pojechać na wakacje. Do wyjazdu namówił kolegę z roku. Razem stanęli w długiej kolejce. Rozważali dokąd pojechać. Podczas studiów wielokrotnie wyjeżdżali w pobliskie Beskidy, gdzie dnie spędzali wędrując wzdłuż tamtejszych szlaków a niezapomniane wieczory w chatkach studenckich pijąc grzańca i śpiewając studenckie ballady. Tak zrodził się sentyment Michała do gór. Michał namówił kolegę na wyjazd w Góry Harzu, do Wernigerode. Obóz miał się rozpocząć w ostatnim tygodniu lipca i trwać jeszcze przez pierwszy tydzień sierpnia. Uczestnicy obozu mieli spotkać się przed wyjazdem we Wrocławiu. Lato tego roku było piękne. Uczestnicy obozu spotkali się na dworcu we Wrocławiu. Dalej już wspólnie pojechali pociągiem. Byli to studenci z całego kraju. Wesoła gromada radosnych, młodych ludzi. Miejsce do którego przybyli było pełne uroku. Pobyt był dobrze zorganizowany. Odwiedzili wiele pięknych i znanych miejsc. Jeden z dni przeznaczony był na zwiedzanie położonego o dwie godziny jazdy Weimaru. Pojechali całą grupą podstawionym autobusem. Michał wiedział, czym jest Weimar dla narodu niemieckiego i dla kultury europejskiej. Wiedział, że to miasto klasyków i intelektualistów. Wiedział, że będzie w miejscach gdzie żyli i tworzyli Goethe, Schiller, Liszt, Bach. Był słoneczny letni dzień. Autobus dotarł do celu. Michał z grupą wyruszył na spacer uliczkami Weimaru. Dotarli do Frauenplan 1. W tym miejscu znajduje się Dom Goethego. Weszli do oryginalnych wnętrz, w których znaczną część swego życia spędził poeta. W jednym z pomieszczeń stanął przed łożem, miejscem śmierci Goethego. Człowieka, od którego pochodzą jedne z najpiękniejszych słów tyczących ludzkiego bytu i relacji miedzy nami. Po coś dał nam tę głębokość wejrzeń, Co przeczuwa kształty przyszłych zdarzeń, Zamiast wierzyć błogo, bez podejrzeń, W miłość i w ucieleśnienie marzeń? Po cóż dałeś nam uczucia, losie, Byśmy serca swe zgłębiali spojrzeniami I śledzili w dziwnych spraw chaosie, Co naprawdę jest pomiędzy nami?  Ach, tysiącom ludzi wolno nie czuć, Nie znać własnych serc i błądzić sobie Tu i ówdzie, i bez zbędnych przeczuć Grzęznąć raptem w męce i w żałobie, Póki jakiś ranek ich nie zbudzi Zorzą szczęścia nieoczekiwaną; Tylko nam, nieszczęsnych dwojgu ludzi, To pospólne szczęście odebrano:  Kochać, nie pojmując się nawzajem,  Widzieć w innych rzeczy, których brak im, Wielbić majak, co się wydał rajem, Brnąć w nieszczęścia, które są majakiem. Szczęśliw ten, kto żyje złudnym śnieniem, Szczęśliw, komu obca przeczuć waga; Dla nas z każdą chwilą i spojrzeniem Snów i przeczuć razem moc się wzmaga. Powiedz, znasz zamiary losów skrytych? Powiedz, czym tak mocno nas złączono?  Ach, tyś była w czasach już przeżytych Moją siostrą czy też moją żoną. Aż do dna zgłębiłaś mnie tajemnie, Znałaś nerwów mych najsubtelniejsze tony, Rzutem oka mogłaś czytać we mnie, Dla śmiertelnych oczu niezgłębionym. Chłodząc krew mą wrącą i upartą Kierowałaś dzikim pędem moim, Brałaś mię w ramiona, pierś rozdartą Sycąc znowu zdrowiem i spokojem. Cudnie lekkie więzy nań rzuciwszy,  Dzień po dniu igraszką zapełniałaś. Gdzie jest dzień od tamtych dni szczęśliwszy, Kiedy wdzięczny za to, co mu dałaś, Czuł, jak serce koło serca wzbiera, Czuł, jak dobrze mu pod twoim wzrokiem, Jak ze zmysłów ktoś zasłonę zdziera, Jak się krew ucisza krok za krokiem. Teraz już wspomnienia tylko wioną W sercu, które przez niepewność i udrękę  Czuje w sobie tamtą prawdę niewzruszoną,  Nowy stan przyjmując jako mękę. Duszom naszym brak po jednej części, Dzień nasz ciemny jest o każdej porze. Lecz ten los gnębiący nas, na szczęście, Zmienić jednak nas nie może  Michał był w miejscu dla niego niezwykłym, magicznym. Gdy zakończyli zwiedzanie centrum Weimaru, szef grupy zaprosił wszystkich do autobusu. Ruszyli dalej. Michał spoglądał na oddalające się Frauenplan 1. Po zaledwie kilku minutach jazdy autobus zatrzymał się. Wysiedli. Michała przeszył dreszcz. – Gdzie ja jestem? Michał rozglądał się wkoło oszołomiony. Nigdy potem świat tak go nie zdziwił i nie zszokował. Byli w miejscu o nazwie Gedenkstätte Buchenwald. Był to teren hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Buchenwald, miejsce gdzie zamordowano 50 000 niewinnych ludzi. Po latach korzystając z funkcji pomiaru odległości na googlemaps sprawdził odległość w linii prostej dzielącą Frauenplan 1 od Gedenkstätte Buchenwald. Zobaczył wynik - 6830 metrów. – 6830 metrów dzieli niebo od piekła, 6830 metrów dzieli człowieka od upadku jego godności – pomyślał wtedy Michał. W drodze powrotnej usiadł zamyślony przy oknie autobusu i wpatrywał się piękno krajobrazu okolic Weimaru. Piękno tego miejsca było udziałem ich wszystkich. Byli synami dumnego narodu niemieckiego. Narodu o wielkiej historii i wielkiej kulturze. Narodu, któremu ludzkość zawdzięcza tak wiele. Wszyscy oni pili tutejszą wodę, spożywali dary tej ziemi.. A mimo to jedni z nich pisali tu ponadczasową poezję, komponowali genialną muzykę, pisali traktaty filozoficzne a inni zbudowali tu obóz koncentracyjny, miejsce gdzie przemysłowo zabijano ludzi. " Pisząc to co napisałeś pokazujesz, że dużo jeszcze musisz zrozumieć. Tysiące ludzi umarło na krzyżu przed Chrystusem. Krzyż do tego momentu był zwykłym narzędziem kary. Takim jak gilotyna. Mówiąc o gilotynie, mamy do niej duchową obojętność, budzi jedynie strach. Chrystus z krzyża uczynił symbol. Swoją postawą można obrazić dziś krzyż - jest on dziś symbolem. Symbolem naszej wiary. Takim symbolem, z powodu milionów późniejszych ofiar, stał się obraz palenia książek przez faszystów. Na tych stosach w 1933 roku nie płonęły książki, ale LUDZKIE MYŚLI, LUDZKA WIELOKULTUROWOŚĆ. To ta ręka, która podpaliła tamte stosy, napisała na pasach swoich żołnierzy grabiących i mordujących bliźnich słowa: GOTT MIT UNS. To tylko 6830 metrów.
  14. Będąc błaznem i głupcem człowiek stara się być mądrzejszy od Boga. Bo czy nie jest błaznem i głupcem ten kto pali książki. I to w Gdańsku, na polskiej ziemi. Gdzie palone książki stały się podpałką do pieców późniejszych krematoriów na polskiej ziemi. I czynią to kreatury ubrane w stroje organizacyjne, którzy uważają się za naszych przywódców duchowych. Modlitwa człowieka palącego książki: Ojcze nasz, któryś jest w niebie święć się imię Twoje; Ty pozostań w królestwie Twoim; bądź wola Twoja tam w niebie a nasza na ziemi; chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i odpuść nam nasze winy, a my winowajcom naszym nie odpuścimy; i powiedź ich na pokuszenie; a nie zbaw ich od złego.
  15. Marlett :-) Człowiek to marzyciel. Ideałem byłoby wcześniej znać wynik losowania ostatniego Toto Lotka i jednocześnie mieć możliwość wygrania miliona złotych. To tak w skrócie :-) Pozdrawiam
  16. Ta zielona czcionka jest w tekście: Proza - opowiadania i nie tylko -> sceny z życia w asemblerze To ten tekst musisz otworzyć.
  17. 1972 Są chwile, które układają nasze myśli, są chwile, które wybierają nam drogi, do mnie przyszła ona tak niespodziana, wtedy byłem na nią jeszcze za młody. Nie miałem potrzebnej dla niej mądrości, nie mogłem pomóc jej doświadczeniem, zabrakło mi wreszcie tej prostej odwagi, gdy stawała się niemym wspomnieniem. Wiódł mnie los różnymi życia drogami bym mężniał, tak jak kiedyś naród wybrany, tak czterdzieści lat minęło po tamtej chwili, nim tu wróciłem, by uklęknąć przed Panem. Przez lata dane mi było wreszcie zrozumieć, że na szczególny sposób byłem wybranym, jeśli to, czego tu wtedy byłem świadkiem, znakiem było od Niego nam przekazanym. I tamta chwila stała mi się wtedy brzemieniem, brzmiącym w we mnie w cichym zapytaniu: „powiedziałeś o tym?”, zawsze kiedy niemym mijałem szukającego zgubionej drogi ku niebu. Jeśli jesteś tym wędrowcem pytającym o drogę, może pomocą będą Ci przeczytane moje słowa a ja mógł będę utrudzony zrzucić moje brzemię słowem „powiedziałem” darowanym przez Ciebie. PS Więcej na ten temat we fragmencie napisanym zieloną czcionką w środku tekstu: Proza - opowiadania i nie tylko -> sceny z życia w asemblerze Jest to opis wydarzenia z 1972 roku, wierny jego przebieg.
  18. Kilka tygodni temu napisałem wiersz „Życzliwość”. Nie miałem wtedy pojęcia, że będzie on wkrótce przetłumaczony. Ze znajdzie się człowiek, a tak naprawdę więcej niż jeden człowiek, czyli ludzie, którzy przetłumaczą ten wiersz. Na jaki język zapytasz? Na język dobrych czynów i język ludzkiej wrażliwości. Moja mama jest już staruszką, ma 87 lat. Mieszka sama, chodź ma dwu synów. Ona zapuściła, jak wielkie drzewo, swoje korzenie w podlubelskiej ziemi. Czerpie z tej ziemi siły i sens życia. Ani mi ani mojemu bratu nie starczyło sił, aby wyrwać z ziemi te korzenie. Ale czas jest nieubłagany, jest coraz trudniej. Mama porusza się z trudem. Laska, balkonik. Gdy gdzieś rusza, to zabiera z sobą niezły bagaż. Trudno czasami nad tym zapanować. Tego dnia mama miała termin wizyty u lekarza w Lublinie. Ma planowany zabieg na zaćmę. Pojechała do Lublina ze swojej wioski busem jakiegoś przewoźnika, który świadczy tu usługi transportowe. Dojechała na miejsce, wysiadła w pobliżu ulicy Nowy Świat, gdzie jest przychodnia, w której miała wyznaczoną wizytę. A z nią był ten cały logistyczny majdan. Mama wysiadając z busa zapomniała o torebce. W torebce był dowód osobisty, wyniki badań i trochę pieniędzy. Zauważyła brak torebki, gdy bus już odjechał. Do przychodni dotarła bardzo zagubiona i zrozpaczona. I właśnie wtedy ktoś, nie wiem dokładnie kim on był, rozpoczął tłumaczenie mojego wiersza… Ze strzępów informacji, domyśliłem się, że to była jakaś Pani Pielęgniarka. Gdy ja już samodzielnie obdzwaniałem biura firm, które świadczą usługi transportowe, z zapytaniem, czy nie znaleziono torebki, usłyszałem, że dzwoniła w tej sprawie już jakaś Pani Pielęgniarka. Ale tłumaczenie mojego wiersza trwało nadal… To wydarzyło się po wizycie mamy u lekarza… Gdy wychodziła z przychodni, na zewnątrz stało dwóch Panów. Jeden z nich zapytał mamę: - To Pani potrzebuje pomocy? Zaskoczona mama opowiedziała o swojej przygodzie. Na koniec, Pan powiedział: - Odwieziemy Panią do domu… I jak powiedzieli tak zrobili. Wcześniej jednak pojechali z mamą do bazy firmy z busami, by zgłosić zagubienie torebki. Ale biuro było już zamknięte. Panowie zupełnie bezinteresownie odwieźli moją mamę do domu na wiosce. To kilkanaście kilometrów. Pan pozostawił swoje dane, zostawił swój numer telefonu. Zaoferował pomoc w dniu jutrzejszym w załatwieniu zgłoszenia zagubienia dokumentu w banku. Był to Pan Krzysztof z Lublina. Gdy zadzwoniłem do niego z podziękowaniem, Pan Krzysztof powiedział: - To nic nadzwyczajnego, każdy by tak postąpił… Minął ten pechowy dla mamy dzień. Przyszedł dziś następny… Pojawił się w nim jeszcze jeden tłumacz… To Pan Kierowca Busa… Dzisiaj przywiózł torebkę mojej mamie do domu. W torebce był dowód osobisty, wyniki badań i wszystkie pieniądze… Tłumaczom: - pracownikom Przychodni na Nowym Świecie w Lublinie; - Panu Krzysztofowi i jego Koledze: - Panu Kierowcy Busa i Pracownikom Firmy Transportowej za ich serce DZIĘKUJĘ ŻYCZLIWOŚĆ Zdumiewa fakt powszechnego występowania w licznych postaciach ludzkiej życzliwości. Kilka drobnych słów, niewymuszona grzeczność, uśmiech, ciepłe spojrzenie rodzą życzliwość. Jest ona tym wezwaniem, które każe traktować innych w sposób, w jaki chcemy, by nas traktowano. Jest także filtrem chroniącym od smogu płonącej nienawiści, zazdrości, egoizmu. Życzliwość to doskonałe podłoże do budowy dróg dla ciężkiego transportu. Drogami takimi mogą od nas oddalać się ciężkie karawany naszych nieszczęść. To pług życzliwości odwraca skibę ścierniska, tak by siewcy mogli tu wysiać miłość, zgodę, szacunek.  To wzrost skali produkcji życzliwości tworzy nowe miejsca pracy dla zwolnionych z trzecich zmian fabryk karabinów, czołgów, dynamitu. Życzliwość podlega jednak szczególnym regułom ustalającym zasady jej obrotu.  Nie można jej kupić, jest wyjątkowa, można ją wytworzyć jedynie we własnej wytwórni. Musimy zatem sami chcieć ją tworzyć, zapewnić środki do jej produkcji, kontrolować jakość produktu.  Tworzący życzliwość na duszach swoich noszą stemple znaku najwyższej jakości "jestem człowiekiem". Polman
  19. Zamieszkać w zdaniu, które byłoby jak wykute w metalu. Skąd takie pragnienie? Nie żeby kogoś zachwycić. Nie żeby utrwalić imię w pamięci potomnych. Nienazwana potrzeba ładu, r y t m u, formy, które to trzy słowa obracamy przeciwko chaosowi i nicości. Czesław Miłosz https://rebus.us.edu.pl/bitstream/20.500.12128/2123/4/Dembinska_Pawelec_Poezja_jest_sztuka_rytmu.pdf
  20. ` A tak wygląda oryginał. Koniec i początek WISŁAWA SZYMBORSKA Po każ­dej woj­nie ktoś musi po­sprzą­tać Jaki taki po­rza­dek sam się prze­cież nie zro­bi. Ktoś musi ze­pchnąć gru­zy na po­bo­cza dróg, żeby mo­gły prze­je­chać wozy peł­ne tru­pów. Ktoś musi grzę­znąć w szla­mie i po­pie­le, sprę­ży­nach ka­nap, drza­zgach szkła i krwa­wych szma­tach. Ktoś musi przy­wlec bel­kę do pod­par­cia ścia­ny, ktoś oszklić okno i osa­dzić drzwi na za­wia­sach. Fo­to­ge­nicz­ne to nie jest i wy­ma­ga lat. Wszyst­kie ka­me­ry wy­je­cha­ły już na inną woj­nę. Mo­sty trze­ba z po­wro­tem i dwor­ce na nowo. W strzę­pach będą rę­ka­wy od za­ka­sy­wa­nia. Ktoś z mio­tłą w rę­kach wspo­mi­na jesz­cze jak było. Ktoś słu­cha przy­ta­ku­je nie urwa­ną gło­wą. Ale już w ich po­bli­żu za­czną krę­cić się tacy, któ­rych to bę­dzie nu­dzić. Ktoś cza­sem jesz­cze wy­ko­pie spod krza­ka prze­żar­te rdzą ar­gu­men­ty i po­prze­no­si je na stos od­pad­ków. Ci, co wie­dzie­li o co tu­taj szło, mu­szą ustą­pić miej­sca tym, co wie­dzą mało. I mniej niz mało. I wresz­cie tyle co nic. W tra­wie, któ­ra po­ro­sła przy­czy­ny i skut­ki, musi ktoś so­bie le­żeć z kło­sem w zę­bach i ga­pić się na chmu­ry.
  21. Polman

    TEGO JUŻ NIE MA

    Ten Twój wiersz to jest taka pusta rama do obrazu. Myśl tego wiersza jest taka subtelna, że każdy może oprawić w tą ramę własny, osobisty obraz. To jest po prostu wiersz :-) Jeden z lepszych widzianych przeze mnie na tym forum. Pozdrawiam :-)
  22. Gościu jesteś Gościem! Sojusz robotniczo-chłopski to nie utopia :-) Serdeczne pozdrowienia od chłopa spod Lublina :-)
  23. Polman

    Koalicja Europejska

    Wcześniej pisałem o wierszu, który napisałem po obejrzeniu filmu "Kamerdyner". Mam jeszcze jeden, tym razem fragment wiersza, który napisałem po wycieczce do Serbii. Piszę to trzymając gałązkę oliwną w dłoni... To tylko refleksja, taka tam sobie. Może potrzebna tu i teraz... Pierwej musimy jednak odwagi w nas szukać, by spojrzeć w zwierciadło i w nim śpiesznie poszukać, twarzy wroga, który na nas obłudnie patrzy, i wnet wszystkich tych lęków i żądz nam dostarczy, co jad sączą, by zmienić nam w dłoniach trzymane, gałązki oliwne w strzał groty w kołczanie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...