Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


arkadius

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    133
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

80

Ostatnie wizyty

970 wyświetleń profilu
  1. arkadius

    Anschluss

    gdy pan Hitler przybył w marcu do Wiednia we wszystkich katolickich kościołach biły dzwony a tłum wznosił radosne Te Deum (jakże często po zwycięstwie czyniony) gdzieniegdzie tylko rozbrzmiewało ciche błagalne Miserere ale to były miodowe miesiące nie przyszło jeszcze otrzeźwienie na dziesiątki tysięcy rozentuzjazmowanych wiedeńczyków oklaskujących na Heldenplatz płomiennego mówcę on godzinami ćwiczył przed lustrem w ustronnym miejscu gesty mimikę błysk w oku tembr głosu mowy płynie w nas wspólna krew niczym burza buzuje wiosenne przebudzenie pośród flag i proporców aplauz sięgał zenitu burza okrzyków aż ciarki przechodziły po plecach po pierwszych akordach ostatniego przeboju wirtuoza batuty w bocznych równoległych ulicach stoją samochody pogotowia ratunkowego aby nieść pomoc mdlejącym oni zasilą szeregi ochronne trupich główek strażniczych warty w obozach koncentracyjnych ludzie będą bić brawo i gwizdać przed bramą wejściową do kręgów piekieł gdy zaczną zwozić degeneratów cały ten element aspołeczny ucząc pracy która czyni wolnym
  2. Na to wygląda, samo życie obdarte z idei nieśmiertelności, nie każdemu odpowiada owa świadomość, ale to dobry punkt wyjścia by zacząć żyć pełnią, koniec jest jednaki, odjedziemy wszyscy takim wózkiem karawelą w niewiadomą. ;) pozdr.
  3. jestem wszystkim we wszystkich, znaczy się mój peel jest.
  4. Dziękuję, taki miał być, peel nie jest tożsamy z autorem, nie wiem skąd ogólne przekonanie że się pisze o sobie, gdy pisałbym jedynie osobie to bym się zanudził niemożebnie, mnie interesuje innych życie i świat:) Pozdrawiam
  5. można popłynąć poczuć zamiast białych ścian wiatr obudzić się pod rozgwieżdżonym niebem na przylądku dnia gdzie zawrót głowy jest jak jazda z góry rowerem wszystko przynosi nadzieje nic nie wskazuje że jutro będzie inaczej białe ściany mrowieją sprawiając wrażenie jakby czekały na coś więcej niż zapach szpitalny w którym brak kwitnącej jabłoni kształtu mniszka pospolitego co rośnie przy drodze jest bardziej dotkliwy niż zdiagnozowany guz mózgu zbiera mnie na mdłości kończyny dolne odmówiły posłuchu mówią że będzie dobrze wyjdę z tego cało już wcześniej miało nie być przerzutów 2005 https://scontent.fwaw5-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/45023246_1942656392470320_873885094362742784_o.jpg?_nc_cat=104&_nc_ht=scontent.fwaw5-1.fna&oh=c7a0d8b0cc64f7d843881775ce4b7cf1&oe=5D1A74FC
  6. arkadius

    Jezus z Pokeballu

    ort, gra to Follow JC Go
  7. Małgorzacie upolujmy sobie świętego Homobona z Cremony uszytego na miarę naszych możliwości patrona pieniędzy odpowiedniego do żarliwych modlitw w dniu codziennym lub Judasza Iskariote mentora tajnych współpracowników odbierających co miesiąc w lokalach kontaktowych wygraną w lotto nosząc dla kamuflażu w klapie marynarki Matkę Boską wiatropylną niechętną tęczy tak jakby ktoś dał się na to nabrać tłumaczył na wiele języków ponadczasową mądrość spisaną przez ghostwritera za którą przyznano Nobla a może spotka nas cud i napotkamy największego z tuzów gwóźdź programu z watykańskim certyfikatem patentem Męki Pańskiej Jeszuy Ha Nocriego (zrodzonego z małoletniej matki i ojca Syryjczyka co rozdziewiczył ją siłą) jemu po wypiciu Red Bull'a urosły skrzydła i zaczął chodzić po wodzie jeziora Galilejskiego będącego dla niektórych morzem wiodło go amerykańskie marzenie wymiana Franciszka na inne paździerze
  8. arkadius

    klezmerzy

    wędruję dźwiękiem świętych instrumentów, wydęte chmury dęte usta w trąbce słońce. w bębenku dźwięczy dzwonkiem, metalowym talerzem, struną widnokręgu orszak charyt. radość kwitnąca i jasność co przytupuje, tańcząc w dolinie otuliny tej wierzchowej. przaśny chleb i oliwę do kosza, a polewkę do garnuszka, mijając terebinty pękate dęby. popijać z gąsiorka kropelek dżdżu drobinkę, tworząc wklęsłą tęczę w leśnym prześwicie. młócąc na klepisku zboże, co szeleszczące w skocznych skrzypcach, szarych myszkach. diwy wydobyć aksamitne dźwięki kontrabasu, w klarnecie basowym przywołać niemodne nuty. czarnych żuczków muzy, które na poziomkowej łące wić wianki mają lub będą niegdysiejsze. rowerem typu ukraina odpłyną wniebowzięte, w jasne chmury leśne dróżki, w miłość.
  9. arkadius

    Anthropos

    Tak, się jej, owo
  10. arkadius

    Anthropos

    Tak jakby, ale bez konkretnego tego miasta i historii tragicznej Badylaka, możliwe że to o schizofrenii tej samej co nawiedziła Faustynę, np. na potańcówce;) to taki dialog z jej dzienniczkiem, proces chorobowy.
  11. arkadius

    Anthropos

    Świętych obcowanie Kostki Boboli i Kazimierza Królewicza którzy się wstawiali za Polską A gdzie nam do świętych o których pisała siostra z fiksum-dyrdum Helena Kowalska w dzienniczku w separatce szpitalnej w Prądniku Białym pierwszy raz ukazałem się jej na potańcówce Agnusek sfajczy się na wschodniej pierzei rynku przy ulicy Grodzkiej tam gdzie kręgosłup jego w rozsypce Pokazałem plan miasta obrys w kształcie leżącego człowieka który upadł wychyliwszy się poza sfery odbita postać w wodzie uśmiecha się z miłością do mnie i cienia mego Na górze arkadii skąd pochodził Hermes po raz pierwszy spotkałem wcielone słowo i ja przez owo słowo wiatyk w Wielką Sobotę miałem zapłonąć nasączony benzyną
  12. arkadius

    Truposznica

    Szwendają się gołębie na kwadracie Rynku Wielkiego w Zamościu upierzone barwą popielatą tupią nieustannie mimo niedowładu nóżek ci weterani czyśćca żebrzący okruchów wybawienia szara proza życia są bez zapotrzebowania rynkowego (dinozaury latające szczury) tylko paskudzą odchodami patio w przeciwieństwie do swoich wyniosłych pobratymców w lśniącej bieli symbolu czystości i romantycznych wzruszeń których przodek z bliskiego wschodu „przyniósł na arkę Noemu pierwszą oznakę suchego lądu” Heimkehr (Powrót) Nie rzucaj ptaszka w ogień mówi dziecko na stosie w środku płomieni globus w Chorzelach żydowsko-polska rasa podludzi ze wschodu stanowi zagrożenie dla świata dumy i wartości Trzeba przygotować odpowiednie podłoże dla pojazdów z Treblinki stworzyć dobry grunt pod nawożenie ludzkimi prochami trawników
  13. (Lanc)Korona W audiobooku Głowackiego słyszę: „obskurne porno-kina w Nowym Jorku są idealnym schronieniem dla bezdomnych bo tanie i mają klimę i ogrzewanie można cały dzień przespać niepokojony przez nikogo” Pomyślałem sobie że to coś dla mnie dużo śpię i nie mam chęci na nic Przedwcześnie się zużyłem mimo dość młodego wieku czasami myślę że więcej warty będę gdy spektakularnie popełnię samobójstwo Tak jak ten bajkopisarz plagiator Kosiński bywalec klubów Sado-maso kolekcjoner pejczy miłośnik brukowej porno literatury „stalagów” On po przeczytaniu wyobrażał sobie nadzorczynie z sił pomocniczych przy wymierzaniu dotkliwej kary ciekawe czy jako Żyd wstydził się że chłosta sprawiłaby mu przyjemność? Niedaleko mam swoją lanc – koronę w mieście aniołów dziewczyny z Roksy chętnie przyjeżdżają do motelu Korona zamówię trzy zrobimy balecik a co wolno mi w ten ostatni dzień później na tej brzozowej przy której mieszkam będą nade mną szumieć brzozy
  14. arkadius

    Interludium

    wielu artystów których poznałem odeszło w śmierć siną niepamięci też czekali umilali życie radosnymi pląsami dźwiękami bum tarara bum utalentowany janko muzykant i wioskowe głupki przez krótką chwile a teraz co mówią wam ich zwłoki plamy pośmiertne? już mi się nie chce chcieć czekać na uznanie (przyjście godota) niebawem kupię linkę holowniczą taką plecioną na metry chciałbym zejść ze sceny i wstąpić w otchłań mojego grobu opuścić ten świat potworów światek artystyczny ułudy z papieżem sztuk piękno lokim bogiem kłamstwa i psot z książętami pięknoduchami idolami moich znajomych to nawet fajne jest nie musieć patrzeć na te utytułowane ryje miłośników pedałów co ach i och! w kawiarniach literackich na zachodni styl
  15. arkadius

    Straszydło

    wzbogaciłem się na diatrybie zainspirowanej traktatem Lutra o miłowaniu z rezydencji na „Górze” mam widok na ziemię pola pachnące dzikiego łubinu niebiesko-szare przekułem porażkę w sukces początki były trudne ale perspektywy obiecujące dla akcjonariuszy zacząłem w następujący sposób swoje straszydło: „chcą przeniknąć do naszej kultury i okraść nas z dobrobytu zbyt wielu obcych judzących tu przybyło” lub „dwudziestu sześciu bogaczy ma tyle majątku co reszta populacji” trzeba wyrównać szanse dokonać redystrybucji dóbr zniwelować nierówności społeczne tak aby nastała sprawiedliwość a potem odsunąć sprzed oczu brzydki obraz z tych dni i żyć jakby nigdy nic
×
×
  • Dodaj nową pozycję...