Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Maciej_Jackiewicz

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1465
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Maciej_Jackiewicz

  1. Chłodny podmuch zerwie mnie z gałęzi jeszcze zatańczę z wiatrem ostatni raz potem upadnę na ziemię wydeptaną tracąc ze światem resztki złotej więzi Pora już odejść - to mój nadszedł czas przypomina mi o tym szara mgła co rano nawet wyglądam teraz inaczej -brunatnie jestem coraz słabszy i jak ze szkła kruchy Raz po raz odezwę się cichym szelestem dla całej rodziny to dni życia ostatnie nitki pajęczyn oplotą nas jak złe duchy ale ja przecież jeszcze żyję i …jestem Z moimi braćmi pięknym latem rozgrzani czekamy na tę najsmutniejszą chwilę kiedy nastąpi nikt jeszcze z nas nie wie znowu czas przemijania i my-zapomniani Nic po nas wkrótce nie zostanie a tyle było chwil radosnych zielenią na drzewie oczekuję pory niczym skazaniec wyroku wtenczas zimną ziemię poczuję na sobie A ona mnie przytuli do wiecznego snu prawa matki Natury nigdy nie zmienią niedługo umrę zapomniany w mroku ty przejdziesz się alejką po moim grobie Nawet nie poczujesz że będę właśnie tu twój martwy liść który odszedł jesienią
  2. zaraz poprawię to było niezamierzone
  3. witaj Waldku, na pewno nie jednej osobie ...takich ludzi niestety jest coraz więcej ;-( z pozdrowieniami
  4. Jestem taki wspaniały i troskliwy Już zaskarbiłem wasze zaufanie Zamiast kwiatów dajecie mi pokrzywy Ale nie jest mi przykro ty bałwanie Mam gdzieś wasze emocje i uczucia Co z tego że nic co inni nie czuję Jesteście dla mnie jak guma do żucia Przeżuję wszystkich a potem wypluję Wyzywacie mnie ty draniu i chamie Po mnie to jak po kaczce ciągle spływa Nie dziwcie się że zawsze kłamię Bo kłamstwo to droga słuszna prawdziwa Moje wszędzie ostatnie słowo, racja Nikt mnie nie zrani bo tego nie umie Mój konik pasja to manipulacja Zimny kamień mam w sercu i w rozumie Piękny jestem jak rzeźba dzieło sztuki Nikt mi nie dorówna w mym intelekcie Wy miernoty i skończone nieuki Moje nauki zapiszcie w konspekcie Intrygi rozsiewam co dzień do znoju Na inwektywy nie żałuję śliny W ciszy ducha nie zazna nikt spokoju Jestem niewinny bez poczucia winy Nie będę tobie współczuł bo nie warto I łez nie otrę bo lejecie wodę Jesteście dla mnie jak wszą nic niewartą Czy ktoś wszy by podał rękę na zgodę Ja się niczego też nigdy nie wstydzę Ja jestem najlepszy w każdym sposobie Mówią ,że człowieka obok nie widzę Odczepcie się przecież ja nic nie robię Nic mi nie grozi gdy czuję złe żądze Nie rozumiesz nic nie poradzę na to Dla mnie się liczy władza seks pieniądze Wy jesteście durnie ja jestem psychopatą
  5. miłość tym się różni od nienawiści,że ta druga często nigdy nie przemija
  6. 36 lat temu pożegnałem na zawsze mojego kochanego dziadka Henryka Pamiętam jak byłem jeszcze mały biegłem latem zawsze radośnie w stronę furtki numer pięćdziesiąt siedem Tam czekałeś na mnie mój dziadku wyciągnięte ręce miałeś tak ogromne wszystkie kwiaty w ogrodzie mnie witały oddając pokłon niczym pani wiośnie A dla mnie to był niczym na ziemi eden w tym malutkim dziecięcym światku pamiętam i nigdy nie zapomnę
  7. Jacku zarówno paruzję jak i homouzję rozumiem i w nie wierzę nie może być tylko przepływ perfuzji bo zabrzmiało jak włączenie inkluzji
  8. Choć sam niemłody chętnie wysłuchał geruzji tłumaczą z praw życia bez aluzji brak dzisiaj nowej krwi bez transfuzji a serce bardzo boli jak od strzału z fuzji Zakrzep się w nim narodził jak magma w intruzji skazany wieszcz na karę eksluzji tracił złudzenia w świecie iluzji gdy na zawsze nabawił się ducha kontuzji Nie było jednak zdziwienia oraz konfuzji cierpiał tylko z powodu amuzji i milczał jako ryba z gatunku gambuzji Lecz kiedyś ta lawa wyleje się w efuzji pójdzie na boso aż do Kartuzji tam zaczeka na obiecany czas paruzji
  9. zatrzymał mnie twój okruch poezji
  10. masz rację Justynko czy wrócisz do nas ? pytają o ciebie
  11. Spać długo nie mógł dziad ze Swarzędza, wciąż miał sen : wampir, krowa i jędza. Psychiatra rzekł dwa słowa : to pan, żona, teściowa. Dziś koszmar snu mu z oka nie spędza. Raz młoda narzeczona pod Wschową, miała we wszystkim ostatnie słowo. Pan młody się zżymał w końcu nie wytrzymał. Poszedł do urzędu lecz…z teściową. Pewna teściowa z miasteczka Spała, bez końca na zięcia narzekała. Zięć to był kawał drania, kupił miotłę – od Frania. Siadła więc na niej i odleciała.
  12. bardzo dziękuję za piękny komentarz serdecznie pozdrawiam Maciej
  13. ja i TY - powrót przecież wcale nie jestem smutny nawet kiedy się nie uśmiecham to tylko poważne zawsze sumienie często do nieba puszcza niezdarnie przymrużone trzecie oko ubrane w szary worek pokutny tam w błękitnym królestwie mieszka Zbawienie choć bardzo wysoko tu na dole Nadzieja pozostała osamotniona lecz nigdy nie zapomnę i nie zaniecham przytulić mocno i wziąć w zmęczone ramiona wzruszenie tak ogromne a potem pójść wraz w stronę słońca przed siebie do krainy wiary i cierpliwości może po drodze spotkam znowu Ciebie tak samo zamyśloną jak w tamten jesienny czas przepadnie smutek jak we mgle podziękujemy za wszystko miłości na razie nie dla mnie anioł zaproszenia śle gdzie tylko dobre dusze wiecznie śnią ozdabiam w myślach jedyne serce koroną
  14. no może kogoś Justynko wpuszczą ?
  15. zwierzątka mają pewnie swój raj,którego my nigdy nie poznamy
  16. zoologiczne Justynko bo o zwierzętach ... wiesz...brakuje mi ciebie na Sk.
  17. Pyta hiena mamy koło Jeny: czemu tak nie lubią ludzie hieny ? i czy to straszne wycie, musi trwać całe życie ? Widzisz synku, takie wredne geny. Raz żona wąż kiedyś koło Kapsztadu ugryzła się w język podczas obiadu. Zdechła na poczekaniu zaraz po pierwszym daniu. Rzekł eks-mąż : zawsze miała dużo jadu. Mała fretka tatę pod Zagórzem, spytała co to jest w ich naturze, inne stwory się śmieją kiedy przed nimi wieją. Tak córciu, bo zawsze będziesz tchórzem.
  18. Dwie blondynki malarki ze Spały, słynne dzieła mistrzów podrabiały. Gdy się na nie poskarżyli, obie razem posadzili. Takie były ...dwa oryginały.
  19. bardzo ciekawy wiersz i zawiera wiele prawd z życia
  20. Kogut w przepiórce był raz zakochany. Tylko dla niej chciał pisywać peany. Ale nie miał czym,choćby gęsim piórem. Nabazgrał strofy jak kura pazurem.
  21. Stary wierszokleta pisze bzdurę za bzdurą tępe słowa spływają mu po plecach tylko krytyka najbardziej go podnieca więc pisuje ciągle gnioty i marnuje pióro Stary wierszokleta innych poetów ma za nic oni to dlań z kompleksami człowieczki on oświaty kagankiem ze starej świeczki pycha i duma nie ma dla niego wcale granic Stary wierszokleta serca nie ma już od dawna resztki rozumu gdzieś nosi poplątane zarywa noce by zasnąć już nad ranem jego głowa już nie ta - nie tak bardzo sprawna Cóż teraz poczniesz bezecny stary wierszokleto twoje rymy już nie bawią i nie śmieszą może anioły ciebie kiedyś rozgrzeszą za to, że nie chciałeś nigdy na ziemi być poetą
  22. POLITYKA to sztuka rządzenia tak aby dla wszystkich wystarczyło a nie grzebanie nam po kieszeniach wmawianie czego nigdy nie było bo tak naprawdę ukradł coś kto inny to szanowanie tych co wybierają choć co drugi potem staje się winny nadzieje jako kwiaty zakwitają lecz szybko usychają z braku wody a i tej pod dostatkiem na mównicach często brakuje kropli na znak zgody nie ma jej w gazetach i na ulicach POLITYKA utraciła definicje na śmietnik wyrzucić już można słowniki dzisiaj to jest sztuka jak zdobyć pozycję oraz ogłupiania na co dzień publiki
  23. Badali psychopatę spod Wlenia, cierpiał na kompletny brak sumienia. Chcieli więc mu przeszczepić, gdzieś koło serca wlepić. Na samą myśl dostał rozwolnienia. Raz jeden pacjent z miasteczka w Hesji, leczony był z manii podczas sesji. Był wcześniej nieborakiem, został psychicznym wrakiem. Po sesjach nabawił się depresji. Niski prezes z Warszawy Radości, nie wpuszczał żadnych wysokich gości. Plany wizyt niweczył. U kurdupla się leczył na chore urojenia wielkości.
  24. Pewien gawędziarz rodem z Powiśla przedziwne bzdury ciągle wymyśla. Do Tworek go wysłali bo diabli to nadali. A on dalej swe brednie uściśla
  25. Głupotą jest jeszcze mylić zachód ze wschodem Kiedy mądrzejszy tak szybko zmierza do celu Kim jesteś co chciałbyś ojczyzny- Peerelu Garstkę oszołomów nazywać też narodem Głupotą jest nie znać co robi każda władza Gdy naprawić trzeba wypaczenia i błędy Oczyścić z brudów sądy i wszelkie urzędy Kłodę spod nóg usunąć co prawdzie przeszkadza Głupotą są Judasze co matki sprzedali Nikczemny jest taki co na własny kraj szczuje Trzeba precz wyrzucić co serca nasze truje Dźwięk złotego rogu słychać wreszcie z oddali Głupotą jest także zawracać niczym rakiem Do tych czasów hańby i obłudnego wstydu O niewoli zaborców ni słychu ni widu Bogu dziękuj za wszystko bo jesteś Polakiem
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności