Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Mateusz_Wojciechowski

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    102
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

7

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Wypalony ogień zgniły płomień Wyostrzone źrenice osłupiały wzrok Przestrzeń zatracenia zbutwiały pień Dłoń młot zwątpienia krok Marzenia głupota nadzieja Nóż pętla narkotyk życie frajera Gniew siła umysł maska ludzkiego zera Pustka emocje miłość nienawiść Cóż to ? Krok w stronę człowieczeństwa Bez echa ukończy się twa wędrówka Bez echa drzewo upadnie bez echa piach zakryje ciała Bez echa wojna trwa bez echa bez echa Życie śmierć księżyc słońce Dym ogień dobro zło Szum uderzenie stłuczone szkło Kłamstwo obietnica zamknięte wrota Klucz zawierzony w próżni Oddala się od dłoni
  2. Ciemne pustkowie zasnute przez krwawe mgły, Purpurowe rzeki łączące się w może nicości, A piasek wirujący pcha cię w śmierci kły Przenosząc cie na wzgórze z kości W którym ludzkość w końcu odnajdzie swe miejsce Zamykająca swe oczy i uszy na prawdę Krocząc jak owce za swym pasterzem po krętej ścieżce Zamykająca swe oczy i uszy na prawdę Biorą bijące serce w dłoń oddzielają ciało od umysłu Zamykają swe oczy i uszy na prawdę Piją krew zabijają bez namysłu Zamykają swe oczy i uszy na prawdę
  3. Opuszczony dom brak ciekawskich oczuJeden nabój i strzelba myśliwskaKsiężyc wpatrzony w dłonie Przeraźliwe wycie z wnętrza dociera do uszu Sucha gałąź uderza z lekka w szybę bezdźwięcznie Pościel zakrywa me zanurzone ciało lodowym uściskiem Świeca przygasająca krwawi na porysowany stolik Oczy powoli dogasają krew nie dociera już do mózgu Po Prostu Zamarza Serce galopuje zatrzymując się na chwile Para z ust odtwarza chwile przeszłości Skrzypiąca bujawka na wietrze wznosi się aż po tarcze księżyca Czarna postać staje przy mym łóżku Jej zimny dotyk zamyka mi oczy Nie walczę poddaję się ból roztrzaskuje mą głowę Wiersz inspirowany historią zespołu mayhem
  4. Błękitny księżyc przykrywają krwawe chmury Czerń miesza się z czerwienią na firmamencie Szkarłatnych róż pełne pola poruszają się w rytm wichury Ślepy ptak wykrzykuje zaklęcie Zapach goryczy spowija świat Płomienie tańczą nad koronami drzew
  5. Zastygły wzrok zwężone źrenice Czarny dziób wykrzywione szpony Sine palce czarne lice Ciało a nad nim krzyczące wrony Mgła jak sadza opada A ciemne chmury i mały promień Oświetla deszcz który spada Obmywając zabłocone ciała Połamane sztandary zakrwawione płótna Trębacza melodia żałobna i smutna Rozbija się o krzewy o drzewa Niczym flanka na pikach przeciwnika W oddali słychać szelest kadzidła żałobnika Który w zadumie powoli zastyga Bo gdy nadejdzie strzyga Dociera do twych uszu cisza Która swym wrzaskiem ogłusza I łzy z najmężniejszego męża wyciska Lecz na co ci to woju Na co twa ofiara Po cóż twe męstwo w boju Skoro wojna to szachy w której jesteś tylko pionkiem Nic nieliczącym się kawałkiem mięsa Bo twój władca to jedyny zwycięstwa
  6. Mało pijemy ostatnio Nie wiem jak młodzież ale my mało Za mało Świat stał się okropnym miejscem Kobiety i dzieci wysysają z nas młodość Grabarz już kopie ogromne doły Musimy coś zmienić Znów skorzystać. Z tajników ciemnej strony mocy I się napierdolić Co się dzieje z nami Gdy za mało... I już powoli moc opuszcza człowieka Włosy zaczynają wypadać Szczęka sama się otwiera ,nie domyka się Cholernie skrzypi Kiedy powiedz kiedy Glany dziurawe jak marzenia o wielkiej piździe życia O odcięciu i śnie na ławce w parku z niedopitą amareną Gdy światło przebija pustą Butelkę a na następną po prostu już nie starć :-)
  7. W lesie.. Pochylone drzewa stają naprzeciw mnie Ciemnośći.. Dogasający blask księżyca oświetla knieje Dreszcz ... Czuję go wciąż Gdy głuchy świst dociera do uszu I Strach... Przeszywa mnie wciąż Gdy blade oczy śledzą mój krok Mrok... Jak jad otula me serce I Świt... Już nigdy nie nadejdzie
  8. Ludzkość krwawiący mięsień nienawiści . Jak masochistyczne maszyny jak pociski. Skrępowani we własnych sidłach zdychamy. Nie czując nie będąc ludzcy... Umieramy jako słudzy bez dumy. Ogień piekielny ,siódmy krąg ,sen rzeczywistości to codzienność. Od której nie uciekniesz, nie zamkniesz jej za wrotami . Pieczęć została już otwarta. armia lucyfera przechodzi armagedonu polami. Żyjemy w ciemności. Z zamkniętymi oczami w uszach słysząc dręczące łzy płomieni Opętanie głuchy krzyk jednostek wśród wirusów choroby Która rozprzestrzenia się od wieków.
  9. Jesteś igła która wbija się w ciało Jak zaćmienie które odbiera słońcu moc Zabijasz topisz w bagnie uczucia ...Bardzo śmiało Gasisz płomień żucają świece w ciemną zimną noc Grabisz serce pozostawiąc mnie w nicości Dusisz w uścisku który zwęrza się wokół szyji Słońce tak żadko już wschodzi jak ogrzać kości Gdy serce bije samotnie .... Żądza czy skrucha co ciebie skłania ? By bicz upokorzenia by igły spadały na serce Czy wady me jak ogień wypalają nas ...Co cię skłania? Czy słowa czy gesty wbiją się bez reszty w twe serce? Brak staraności nalerzytej czy mijające się oczy? Niepewność zamną wciąż kroczy Czyją to jest winą mą czy twą ? Gdzie twe oczy teraz brną ?
  10. Wielka paszcza ostre zęby Przecież pragniesz męczeńskiej śmierci! Ogromne pazury i nóż tępy Przecież pragniesz męczeńskiej śmierci! Topór, kawał, drewna, gwoźdź i młot Przecież pragniesz męczeńskiej śmierci! Naprzeciwko ciebie afrykański kot Przecież pragniesz męczeńskiej śmierci! Kciuki uniesione pochylają się w dół Przecież pragniesz męczeńskiej śmierci! Twój wybór a jednak... Łzy spływają po policzkach! Krew już nie dopływa do mózgu ! Rozmyślasz o swych grzechach! klękasz czekasz na śmierć Nogi uginają się z strachu Przecież pragniesz męczeńskiej śmierci! Zamierasz bez ruchu Przecież pragniesz męczeńskiej śmierci! Wokół panuje cisza głos nie dociera już do ciebie Przecież pragniesz męczeńskiej śmierci Obraz zwalnia staje się ostrzejszy wszystkie oczy wpatrzone w ciebie Przecież pragniesz męczeńskiej śmierci! Ślina zastyga w twoim gardle Przecież pragniesz męczeńskiej śmierci! A jeśli boga nie ma w cale ? ! Przecież pragnąłeś męczeńskiej śmierci?! Wątpliwości narastają A przecież pragnąłeś męczeńskiej śmierci!? Przegapione szanse emocje wzrastają A przecież pragnąłeś męczeńskiej śmierci !? Krok w otchłań już za chwile nastąpi Ale przecież pragnąłeś męczeńskiej śmierci!? Wieki gong dudni trąba trąbi Ale przecież pragnąłeś męczeńskiej śmierci!?
  11. Zmiana wersyfikacji bardzo mi się podoba. Dziękuje również za pozytywny komentarz :-)
  12. Płomienie smagają twoje ciałoCzas zwalnia budzą się zwierzęta nocyWyrwać łańcuchy Uciec -To zamało Nie uciekniesz ... Czarnej mocy Kroki pozostawiają ślady... Krwawe ślady Deski uginają się pod twym ciężarem W koncie trup z jego oczu wyrastają mady Świeca dogasająca twym jedynym darem Której płomień słbnący jest obrazem...Jest światłem Topiący się wosk spływa po dłoniach Ból sięga do seraca zalewając je jadem W twych uszach snuje się muzyka A jej rytm uchodzi w kościach Biec stąpać... Otwarte okno Skoku nadzszeł czas... Otwiera się dno
  13. Krok w wieczności jest jak przejażdżka nocą Która nigdy się kończy Bo gdy bieg czasów przecina niebo niczym błyskawica Czas zaczyna gasnąć, a ciemność, ciemność przykrywa płaszczem wieczność Która choć chce uciec upada będąc już słaba I nie zapłacze Ten który bierze róg życia Czerpiąc owoce z kielicha obfitości Dając z siebie wszystko dając siebie innym Kruchy jest przecież owoc życia który Nie zaznał miłości
  14. Ciemny pokój przygaszone światło Krzyż na ścianie łózko biała pościel Głuchy krzyk Wydaje moje gardło Gdy zamknę oczy czerń gdy otworze biel Świt noc to już nic dla mnie nie znaczy Przykuty do łoża liczę że gdy me cierpienie zobaczy Zgasi świece w pokoju Da mi odejść w spokoju Morfina lejąca się litrami nic nie czuje Ból przesiąka nie tylko ciało ale i dusze Krok to jedyne o czym marze Oczy zachód słońca ocean góry moRŻe… Śmierć Tekst inspirowany utworem METALLICY ONE
  15. Żywota to szare kroki Ludzkość to białe płótno pokryte kałem Rzeki rozwijają swe odnogi Ziemia śmierdzi ludzkim zgniłym ciałem Dopełniając ohydny wrzask otchłani Jak cyborgi jak psy ja zwierzęta bez własnego zdania Biegniemy uciekamy się by dotrzeć do gówneogo dania By zaspokoić głód niewolnictwa By obudzić w sobie same zgliszcza Okruch do okrucha a wzleci nad tobą nie tylko mucha To twój mój los już nigdy nad tobą nie zaśpiewa kos Gdy przyjdzie kostucha zagra koło ogłupionego ucha Zjeży ci się na głowie włos lecz i tak nie zrozumiały twój los Jesteś niewolnikiem jesteśmy niewolnikami Śmieci odpadków boskich zbieraczami Ochłapy to co dostaniemy to co nam się należy Nigdy nie ujrzysz galaktyki pięknych rubieży Cyborg człowiek to to samo Niewolnik pozostanie niewolnikiem usługiwaj śmiało
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności