Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 24.03.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. 10 punktów
    W palce wżera się zaraza obmywam się dziesięć razy dziennie opiekuję się tobą ale bardzo powoli przysypiam kiedy nie patrzysz kiedy bawimy się w chowanego po prostu chowam się pod kołdrę dzisiaj rano próbowałam przypomnieć sobie ile masz lat i wszystkie liczby stanęły mi przed oczami jak pożar a kiedyś myślałam że to takie łatwe policzyć w pamięci do stu i nie zasnąć chodź napijemy się soku z rabarbaru popatrzymy na ptaki za oknem masz takie małe paluszki chodź pójdziemy umyć rączki.
  2. 8 punktów
    Ciemnia Czeluści rozjaśnia czerwona żarówka, ujawnia że czuwasz. Wywołać cię z czerni, snuć wstęgi po szpulkach - analogii to sztuka. Wśród ciemni wewnętrznej sznur kliszy dopieszcza odcieni smug szarfa, światłoczułej powierzchni przenikanie doszczętne negatyw utrwala. W albumie na karcie niedosytu kontrastem wspomnienia dostarczasz, cierpliwość statywem, lecz sprawczym przebłyskiem ból - samowyzwalacz.
  3. 8 punktów
    w czterokątnej oprawie garstka lasu w ciemności jak wyblakły epizod z historii ludzkości szybko gaszę marzenia koktajlem codzienności po omacku do lampy kilka kroków jak ślepa byle bliżej do światła dzisiaj słońce przez szybę miękkim boa spłynęło szyja z wdziękiem przyjęła pieszczotliwe wyzwanie wiatr potrząsał oknami w siedlisku kwarantanny zapomniana rosa rozświetliła tęczowo źdźbła zielonej trawy w tym ułamku sekundy czułam się szczęśliwa człowiekowi tak mało potrzeba...
  4. 8 punktów
    graphics CC0 - Motto: w każdym z nas walczą dwa wilki – bądź pokorny za dużo emocji poezja powinna być subtelna na płytki grunt blefu kierować bezduszny korab zatrzymam koło na wodzie łyżka przestanie lewitować w lej studni nie spadnie kamień tyle much w nosie obrazoburczych posług z dyni wypadły oczy obraził się cielec gra bębenek baskijski pocierasz skórę umiaru nieważki szum z wysuszonego zwierza unormuj puls słowo niech płynie żyłą i prosto do morza uśpionego przez zimny prąd antypatii —
  5. 8 punktów
    wczoraj widziałam nasz stary dom gdzieniegdzie przecieka dach pnącze winorośli nadal owocuje zasłoniając południowe okno nowy właściciel wyciął w pień aleję wierzb na co komu takie uroczysko przewieszony przez płot z wiernym psem przy nodze wypatrywałbyś skrzydlatych przyjaciół które w leszczynie wiją stabilne gniazda synogarlice tworzą związki na całe życie z tym przesłaniem weszłam w dorosłość źle mi tato bo zamiast budować wyrzucam po jednej gałązce rozczulający jest widok ptaków które u schyłku lata wyruszają w poszukiwaniu ciepła
  6. 7 punktów
    Pewien szlachcic do mistrza przybył niegdyś z rana, - Śniadania nie dostaniesz, żona nie ubrana. - Głodny nie jestem, ale w sercu mam zgryzotę, Miałem niegdyś na związek z sąsiadką ochotę, lecz rodzicom uległem, z inną się związałem, mam z nią dzieci i chociaż bardzo się starałem, nie udało mi się jej nigdy umiłować, i niechcianej decyzji zaprzestać żałować. Mistrz spojrzał na szlachcica, który zasępiony jakiejś jego porady czekał upragniony. - Kiedy innych oszukasz, uciec jesteś w stanie, od własnego serca nie uciekniesz mospanie.
  7. 7 punktów
    czas daje się we znaki będziemy go potrzebować by osiągnąć cel uświęca ból wszystko jest po coś dla przykładu podają stan powietrza płuca chorych oddychają lepiej obturacja spada poszerzając zapchane struktury w miastach wyraźne prześwity kończą się na ty winny musi zostać w domu pozytywny wynik załatwia sprawę otwiera okno online wciągasz cały świat i widzisz hedonizm zawsze był domeną natury
  8. 6 punktów
    Mania nigdy nie chciała mieć dzieci za to cudze traktowała jak własne nie raz biegałam za nią po trawie szukając zielonych żab czasami z klonowych nosków robiła helikopter opowiadając przy tym niestworzone historie chłodnymi dłońmi przeganiała choroby szepcząc niezrozumiałe słowa zapytała kiedyś czy chcę zobaczyć bociana mały człowiek ciekawy świata ufnie podążył krok za nią nieopodal paśnika pod drutami leżało truchło skrzydła z powyłamywanymi lotkami
  9. 6 punktów
    graphics CC0 - Degustator dóbr doczesnych doczesność: dobrowolny dystans do dusznej dyskusji dobrze doszkala Daimoniony Damaszku, dantejski dawca dąsów – diabeł - dawkuje defekty, darzy dysputę dedukcją,drażniąc dzwony defetyzmu degustator dóbr doczesnych dzielnie drąży dom dwudziesty dobrze dostać duży domek dzieło dachem dokończone dokupimy dwie działeczki dostawimy dwa domeczki dopilnujmy dobrobytu -[z]- dopożyczeń depozytów dąs deficyt dekoracja doposażeń deklamacja dobrze druhu dokazujesz dzielnie dobra dozorujesz dobrze -[z]- dobyć dom dobosza do dna -[z]- dławić dusigrosza dasz dolara? dobre dary dumą darzę dwa dolary darmo dostać defraudacja deficytu deglacjacja deweloper dokupuje domków darmo dokoptuje draniu dupku defensorze dowal w dziób -[to]- dopomożesz dzwońcie dziarsko do doktora doratujmy domatora deliryczna -[z]- dykty drżączka Dobrodajska? Dobrowolska? dom deputat detalistka detoks dama - demodystka dzika dżaga degustacja dziewczę -[w]- dechę defloracja? dżaga dostawała -[w]- dzioba do dżakuzji i dybanie domek -[z]- dębu dziad dostanie demagogii diecezjanie do dołeczka dupka - dranie dom dogadza digitalny domniemany dopuszczalny diesel dociekliwej - damie debiutantka-[na]- dywanie dóbr doczesnych dyplomaci dyletanci demokraci dziedziczycie daczy dziesięć diabeł dupczy drabów -[w]- dresie -- *utwór w charakterze mega fikcyjnym
  10. 6 punktów
    Najszczęśliwsza się czuję w swetrze bez retuszu ze szlifierką w rękach bez zrobionych paznokci przyklejonych uśmiechów gry pozorów nie świetna nie-piękna Starym meblom pomagam przeszłość zmyć jak makijaż by wydobyć z nich to co najlepsze by ich świat bezpowrotnie nie minął... Najprawdziwsza się czuję w swetrze
  11. 6 punktów
    Nie było mnie wśród tych ludzi, którzy wołali: 'ukrzyżuj!' Nie było mnie na protestach, na wiecach i w Paryżu Nie było mnie wśród 'kamizelek,' Torysów i neofaszystów Nie brałam udziału w milczeniu przy skwerze Dadaistów Mam też brak frekwencji w Rzymie, absencję w Londynie i Berlinie Nie wzięłam udziału w sympozjum, kongresie oraz think-tanku w Medynie ... Nieuleczalna próżnia, apatia i bezwład ... towarzyskości - w masywnych czterech ścianach Mnóstwo tu gości: już, już, chwileczkę! Zaraz otwieram! Parzę herbatę! Zwołuję świtę! Jakoś nierówno pod tym sufitem ... W dystansie złudnej bliskości Unoszę wzrok - szukam tych 'gości' W lampie ze ... stali szamoce się malutki świetlik ... LUDZKOŚCI.
  12. 6 punktów
    graphics CC0 - październik 2012 -- jesteśmy jak bekasy z bagien ty mokry dubelt a ja kszyk a tamten krąży niczym ficlauz zwiedzamy te koszmarne sny to taka ciemna retoryka i deprecjacja faktu magii a nasze szklane zimne dzioby kąsają resztki ludzkich krzywd celują wprost w sumienia zastrzał bo chociaż świat potwornie zbrzydł i zbrunatniała ludzka masa łowimy czcze marzenia nowe to nie jest kara czy suspensa na lewo skręt zbolałych dusz lecz w tyglu infernalnych radeł na ptasich skrzydłach osiadł kurz a dziób ci przypomina szpadę ostrą wręcz niemoralnie – klęska! lecz kiedyś świat dopadnie niefart bagienni łowcy jednoczą się w antropologie ptasią mierzą fatalistyczny śni się sen na łożu tortur ptaki leżą ta ptasia defloracja zżera wypatroszone chore wnętrze bekasa naruszono szew na czarnym kruku trepanacja jest w naszych głowach gęsty skrzep to poroniona generacja lotów wypatroszonych w męce coram publico więc oświadczam my ptactwo czyli cenny sznyt natchnionych smutkiem lotnych ekstaz tak się martwimy jak prawie nikt że ta społeczność niby pleksa sztuczna jest i schyłkowa zwłaszcza --
  13. 6 punktów
    Zanim wirus cię dogoni kwarantanną ściśnie oczy zamykając w szarym pudle czterech ścian zanim testu złe kolory krzykną – jednak jesteś chory lekarz powie – małą szansę jeszcze masz zanim bardzo zaskoczony wylądujesz na OJOMIE gdzie zepsuty respirator ciągle jest zanim oddech ciężko łapiąc stwierdzisz to się zdarza czasem i zrozumiesz w końcu, co to znaczy pech do ręki książkę weź polecam „Dekameron” ten COVID jest jak kleszcz ale go można przeżyć najlepiej w domu siedź najbliższe trzy tygodnie potem nie będzie źle szybko o nim zapomnisz
  14. 6 punktów
    zamknięty wireless kaleczy na pełnych obrotach krematoria palą bez zwłoki szerzy się zaraza
  15. 6 punktów
    pomiędzy twój cyfrowy świat wtłaczam całą moją tajemnicę
  16. 6 punktów
    układając się ze światem obcujmy z naturą w prawdziwej przestrzeni i czasie bo jeśli księżyc może mieć swoją ciemną stronę zanim rozum zapadnie w sen urodę zamienimy na szczyptę filozofii widocznej na skroniach w drodze do miękkich światów wiosenne słońce ogrzeje nabrzmiałą skórę smarując serca miodem być może coś pominąłem
  17. 6 punktów
    pociesz się wierszem tchnij promyk szczęścia w krzywe nieregularne wersy spokojnym śledzeniem wzroku odpocznij... W wielkiej skrzyni empiryki transcendentnej empatii wycinam przyklejam maluję wyobrażenia... zaczynam kolejną przygodę piórem koncentruję się na spokoju jego odsłonach w szkiełku fantasmagorii niemowlę szczeniak cukrowa wata szum leniwej rzeki plac zabaw letnie ciepłe popołudnie zapach cynamonowych wypieków babcina troska sielanka chwili każdej rozpasanej wybuchającej beztroską minuty jak godziny bose stopy w niewysokiej trawie eklerki landrynki kremowa rurka łakoci spragnione dzieci
  18. 5 punktów
    Kto raz spojrzał w jej oczy ten już nie mógł zaprzestać Czarne dziury i nicość martwych gwiazd cały wszechświat *** W zimnej izbie chowana w alkoholi oparach Uczuć dobrych nie znała, gdy szukała po barach Ojca, braci i wujków odwiedzała nierzadko Smalec, grypsy nosiła oraz usta z pomadką Niewiadome dźwigała w końcu to wyleciało Było małe i śliskie i cichutko załkało Wzięła w dłonie malutkie przytuliła z czułością Krótki oddech ostatni był ostatnią miłością Do torebki foliowej z uśmiechniętym owadem Spakowała swych wujków, braci, ojca przykładem Wyszła z domu jak stała nawet drzwi nie zamknęła Poszła w las się przytulić do pobliskiego drzewa Ludzie szepczą i syczą: to puszczalska gówniara Zdjęła majtki na drodze za marnego talara Podła z niej była suka i jak suka tu zdechła Przywiązana do drzewa z tym spojrzeniem na przestrzał Tylko szkoda dzieciaka, co mu życie zabrała Mogłaby je wychować, ale je zmarnowała Ref. Kto raz spojrzał w jej oczy ten już nie mógł zaprzestać Czarne dziury i nicość martwych gwiazd cały wszechświat
  19. 5 punktów
    Piszesz ... ilustracje do książek? - Wiem. Ale nie mów mi o świecie, którego nie ma Na stopach pełno odcisków Pod nimi - twarda ziemia Kosmiczne niezapominajki Chcę, aby obcy świat - swojsko mnie obejmował Zbieram się na odwagę Milczeniem przebieram ... w słowach A miłość w czasach zarazy ...? Istnieje, do cholery! Jem plastikowym sztućcem, dwa razy dwa jest cztery Wciąż śnią mi się pełne tramwaje Powieści - naiwnie kryminalne Twój dotyk - nierzeczywistość - tak bardzo ... nierealna Czyli, że jednak się zdarza ... Nie tylko w werbalnych gierkach...? ''Pod jakim kątem to widzisz?'' - pyta czułości ekierka. Czy boję się samotnych nocy? Nie! Śpię przy bochenku chleba Śpię - tuż przy Bożej pomocy Jak tłusty cielec, jak Hebe ... Są miasta inne - ulice dają tam wszystko Szanghaj, Lisbona i Haga A mnie do piekarni w Kazaniu jest jakoś bardziej blisko ... Chcę coś nareszcie rozpocząć! Chcę ostatecznie coś skończyć! Dzwonię w tej sprawie do Boga - choć wiem, że ''to nie wypada'' Odebrał, ale Rozłączył ...
  20. 5 punktów
    po prostu umarłem nie żyję jak mucha w bezruchu na szybie wstrzymany jest oddech i serce nie spojrzę na Ciebie już więcej a jednak wszak mogłem inaczej Świat przecież tak dobrze tłumaczył cierpienia nie trzeba ni krzyży więc siedźcie w swych domach na rzyci Dziękuję @Andrzej_Wojnowski za inspirację
  21. 5 punktów
    szybko żyjemy czas gonimy ale on ciągle przed nami niby jest tuż tuż już go mamy ale to tylko złudzenie szybko żyjemy dajemy rade jutro widzimy nie uciekamy ciągle gonimy kochając to co jest przed nami '' Wariaci '' szybko żyjemy przyspieszamy czas się śmieje bawi się nami a my udajemy że dobrze nam z tym ale po cichu przeklinamy
  22. 5 punktów
    gdy wszyscy mieli plany na wakacje a dzieci nie były inwestycją społeczną każde spotkanie każda rozmowa była spektakularnym tańcem o niezwykłej choreografii pełnym niepohamowanej ekspresji czy to randkowanie na tinderze czy koncert marii peszek i słowa śpiewane z tłumem fanów wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość przez kochanie wydawały się niezbywalnym prawem możesz sobie wyobrazić dziś że ktoś dotyka cię bez odrazy ten czas bezpowrotnie minął dorastanie drastycznie upokorzyło wszystkie preselekcje humanizmu w jaskini w goglach vr otoczony złowieszczą emanacją następstwem wydarzenia oddaje w samotności najlepsze lata a i tak w życiu ponoć miałem szczęście
  23. 5 punktów
    Włochaty taki, twarda skorupa... - Może byś mi go jakoś rozłupał? Nie da się rozgryźć, nic nie pomoże; bez porównania - twardy ten orzech! Właściwe oczko znajdę - otworzę... tylko szpileczką przewiercę - dobrze? Leje się ciurkiem wąskim, przejrzystym ... woda z tej dziurki... przez gazik czysty. Lekko słodkawa... na wzór osocza... woda z kokosa; wciąż mam ją w oczach! Więc przed śniadaniem, w trosce o zdrowie, wody mi nalej... - Tak, kokosowej.
  24. 5 punktów
    gdy męczy droga którą idzieszsiądź na przydrożnym kamieniuopowiedz mu co w niej cię męczyon nic nie mówiąc cię wysłuchapotem wstań i idź przed siebiedalsza droga już nie będzie takmęczyć jak ta już przebytazobaczysz że jest w niej sensktórego wcześniej nie widziałeśa to wszystko dzięki kamieniowiktóry cierpliwie cię wysłuchałdo dalszej drogi sobą natchnął
  25. 5 punktów
    graphics CC0 - Nagła prewencja – zdarzeń przez zaniedbanie i pejzaże przez słoneczniki u Van Gogha w dwunasty topinambur – trwoga z pinakoteki po Monachium z obrazy do obrazów A dalej przez surowe morza przez kwas od jabłka melarosa przez talki i policzki w różu przez tkanki z pajęczyny kurzu zamykam paradoksy marzeń pasjanse naturalnych zdarzeń W jarzmie potencji – ciał oporu przez pryzmat rozszczepionych wzorów rozkładam parasole słowa dopieszczam sentymenty knowań a potem spieszczam rymem wolność podarowałem tobie hormon Już w jedenastu tłach obrazów rozkwitły kwiaty parafrazy jesteś słoneczko u Van Gogha podzielna – ruda erudycja słowa będą o tobie pisać wiersze ja piszę – jako pierwszy — 2015 r ; gdzieś, kiedyś - pewnej dziewczynie oczarowanej słonecznikiem
  26. 5 punktów
    W złocistej sukni z włosami w nieładzie- usnęła, Eros zatańczył w antycznej oprawie, nadzieja. Dotknięta snami, dłonią Morfeusza w obłokach, znika od trwania - ucieczkę wymusza... nieznośna. Na krańcach woli... strofują w annałach, w ciemności, w gwiazdy patrzyła, kaganek zapala ze złości. Daj... przebudzenie - szara rzeczywistość- blask oczu, lecę w przestworza a wokół błękitno, łzy osusz. Powiedz Erosie antyczny kochanku, gdzie jesteś? Zagubiłeś serce wczoraj o poranku na mieście. Nie wiem czy znajdziesz, miłości majestat, na zbyciu, patrz, Afrodyta i Tyche współczesna- w powiciu.
  27. 5 punktów
    w niezgłębionej przestrzeni zasypiasz lipy schłostane nocnym deszczem szepcą o rozgwieżdżonym niebie na którym tyle wydeptanych ścieżek w pustce która jest ogromna nigdy niewypowiedziane pragnienia pachną człowiekiem w rozdartym papierze kropla zasłania jutro
  28. 4 punkty
    Ze złych rzeczy nie ma zysku Ekonomia opiera się na dobrobycie bez meritum nie ma sensu Pies i jeleń mogą żyć razem ale nigdy nie będą tym samym bez zadośćuczynienia przeprosiny są puste krowa podobno głupia… swój rozum ma drzewo nie wzejdzie bez dobrej wody Miernota zawsze lubi błyszczeć garnki nie wytrzymają śmierci Poezja nie może zapominać o ciele gdyż miałaby brzydką twarz Muzyka ma wiele głosów Woda święcona nie zmyje złej woli lordowie bez sympatyków są bardzo biedni w koleżeństwie też jest równowaga problemy lepiej rozwikłać niż zdusić Prawda i spokojny rozum są znacznie lepsze niż kłamstwa cnota nie budzi sprzecznych myśli Głupota jest bardzo błyskotliwa ale mało widzi Dobra wola zawsze znajdzie dobry nurt trwałość to często nie siła wyobraźnia nie może przysłaniać dobrych realiów Róża nie poradzi na to że jest różą . ważne że nie jest diabłem ryba rybie nie równa kot umie wytrzymać upokorzenie gdy coś nas zaskakuje warto się zastanowić poczucie kontroli to brak twardej kontroli zły pies rany nie zagoi Daniel bez równowagi to szkodnik, nie wszystko to pliki do ściągnięcia Chaos informacyjny nie prowadzi do równowagi nie każdy kolor to szczęście Wszelkie zasady wywodzą się z prostych reguł Piękno nie jest krzykiem mody uroda to przymiotnik równowagi nie nadmiaru ponura dorosłość nie jest warta rezygnacji z dzieciństwa nie dobrze mówić tylko o skrajnościach wścibstwo to nie zrozumienie tani blichtr nie stanie się mądrością to co wieczne może być tylko dobre , zło to żaden dorobek natura wszystko wie , potwory żyją krótko dobrobyt polega także na nie tworzeniu potworów Człowiek i środowisko tworzą istotę istnienia ludzkości nie warto zbytnio myśleć o zaświatach gdyż gubi się życie reguły życia nie są nudne a niezłomne, fajerwerki trwają krótko życie to coś innego niż maszyna piękno idzie w szeregu z prawdą i dobrem niedokonanie to trudna sztuka Zło poparte złem i tak jest złem tulipany to nie irysy zbyt twarde reguły się kruszą zło nie ma dobrych przymiotników zniszczenie nie prowadzi do sukcesu woda omija kamienie w strumieniu
  29. 4 punkty
    z trwogą spoglądała na sufit trzymając rozłożony parasol miała na uwadze że na jej głowę może zawalić się cały świat wieczorami podchodziła do jednej ze ścian głaszcząc ją czule szeptała nie pękaj zobaczysz jutro będzie lepszy dzień wiedziała że z podłogami musi obchodzić się jeszcze delikatniej otulała je czystą wełną kładąc się obok całymi nocami opowiadała baśnie podłogi zawodziły mniej od czasu do czasu wzdychając czasami przykładała dłonie do okien chcąc zatrzymać dźwięk tylko do drzwi nie miała serca patrzyła w ich rozbiegane oko snując domysły o ich wyważonej naturze lecz te ani drgnęły pozbawiając ją kontaktu z innymi pacjentami. ~*~ 30 marca Światowy Dzień Choroby Afektywnej Dwubiegunowej (ChAD)
  30. 4 punkty
    w życiu nic nie jest dane na zawsze tak mawiała babcia trzymając kaczą szyję nad słoikiem po dżemie lubiłam patrzeć jak krew z mąką tworzą jednolitą różową plamę odrobina octu dopełniała czerninowy zawrót głowy przeczytałam dziś wieczorem wiersz o brzozie której pień pokryła jasna kora delikatnie pergaminowa w dotyku ja tak jak ona cała w bruzdach i żłobieniach za chwilę pogubię włosy
  31. 4 punkty
    Artysto dobry czas wybrałeś sobie na śmierć teraz ważniejszy będzie chleb chleb a potem krew Twoja Pieśń dla Aniołów Oni czekali Cię naprawdę nie warto oglądać się za światem koron i wirusów wystawnych i nędznych pogrzebów
  32. 4 punkty
    Żeby wygrać trzeba przegrać, takie słowa usłyszałem kiedy byłem bardzo mały nie wiedziałem, o co chodzi, pewnie byłem ciut za młody ale je zapamiętałem wtedy chciałem pisać wiersze, te miłosne, najpiękniejsze czułem w sobie wielki talent gdy rodzice usłyszeli, zaraz mnie w obroty wzięli synu czy ty zwariowałeś to kariera mega trudna, wiesz jak skończył Sted Stachura życie nie jest prostą gierką wziąłem słowa ich do serca, fakt pisanie to udręka sport wybrałem – piłkę ręczną na początku było super, jestem najszczuplejszy w klubie ale rzeźbę szybko robię częsty basen i siłownia, chyba to taktyka dobra pierwszy sukces szumi w głowie no i przyszedł piątek prawdy, gramy derby z budowlanką my chłopaki z ogólniaka duże ego – wszechpotężne, wiara w końcowe zwycięstwo efekt - ręka na temblaku cztery żebra połamana, zęby dwa zostały w ścianie chyba to nie moja bajka od tej pory handball mierzi, chyba, że ten w telewizji lecz przyjemność już niewielka sport to nie jest dla mnie sztuka, postawiłem na naukę chemia to dobry kierunek pierwszy rok z rozpędu wziąłem, w drugim sukces świętowałem w trzecim drugi repetuję czwarty już inna uczelnia, w pewnym sensie również chemia dyplom mam, czy jednak sukces? ale przecież z tym dyplomem, też karierę zrobić mogę w każdej pracy wciąż próbuję czy to pech czy przeznaczenie, sam do końca jeszcze nie wiem staram się nie awansuję często pracę też zmieniałem, żadnych wyzwań się nie bałem lecz dla szefów to za mało o rodzinie trochę wspomnę, dzieci urodziwe po mnie a inteligencja matki doskonale w życiu radzą, ale ojca za nic mają cóż powiedzieć, nie jest łatwo są podboje erotyczne, może lepiej je przemilczę tylko jeden, z kumpla żoną kilka razy, gdy wyjechał, próbowałem ją pocieszać chciałem sprawdzić jak jest z inną on to źle zinterpretuje, często się awanturuje jaki ze mnie Casanova to są tylko epizody, które atakują głowę słabym i czułym mężczyzną fakt jest taki, że kobieta, znajdzie zawsze w niebie etat bóg wrażliwy je rozumie nie chciałem obrażać boga, piękna była, choć niemłoda ciężki grzech takiej odmówić politykiem też być chciałem, gdy Platforma powstawała wtedy w Gdańsku w korku stałem przemawiały trzy tenory, ja wierzyłem w te androny chyba pech, nie dojechałem wniosek prosty, sygnał z góry, temat jest dla ciebie trudny zmień kierunek nie poradzisz ale w sumie wszystkie partie, mają dziś podobną wartość każda chce sprawować władzę jak talentów żadnych nie mam, co zaczynam w końcu przegram jednak humor dopisuje może właśnie to jest sukces, że na twarzy zawsze uśmiech kiedy życie nieustanie kopie w dupę.
  33. 4 punkty
    trawa się znów zazieleni na myśli ciągle mam dziewięwięćdziesiąty pierwszy psalm i w ręku lampkę wina niech oświetlą mi najbliższe ciemne dni dlaczego w Hollywood wiedzieli wszystko wcześniej a ja dopiero w tej chwili
  34. 4 punkty
    stroszy się zwyczajowo igiełki ustawia wysokie strzeliste złowrogie w taki sposób nosi się do znajomych twarzy jak i całkiem obcych dbam o niego słowem go głaszczę podlewam ustaną wodą wybieram mu miejsce by mógł pięć razy powiększyć swój obwód opalić kolce na czerwono czasem znika wtopiony w parapet jak cegła części ściany a moich wejrzeń wielokrotnych nie liczy tyle lat tyle świtów jeden wygląd i adres lecz wie dokładnie jak się zachować kiedy świat emocji ogarnia ciemny strach wypuszcza żółty kwiatek w służbę miłości kładąc jego jasność choć to zwykły kaktus
  35. 4 punkty
    za czarnym winklem opowieść wiarygodniejsza jest od życia z rozlanym winem na obrusie chrupiącym chlebem już tylko na obrazie przez chwilę ciężki granat rozjaśnia słońce jego toskanii myśli jak smugi rozcieńczonej farby dotykają nieba przetartego skrzydłem drapieżnika znad odległych szczytów tam widzę staruszka na skraju drogi patrzącego jak dziecko lepkim spojrzeniem na nowy świat popękana skóra chłonie go jak ziemia spragniona wody drży jak ostatni liść na gałęzi kiedy słyszy śmiech dzieci nie chce zamykać oczu
  36. 4 punkty
    To ja Deo zadam moje ulubione pytanie: po co? Po co tworzyć? Dla siebie? Dla potomnych, by się dzielić? by zarobić? Pisanie to moja potrzeba wewnętrzna, próba kontaktu ze światem, wyrażenia siebie, przedstawienia poglądów, przemyśleń, ekspresji wrażeń itp. Czy to zagraża wojnie, szczęściu czy chorobie? Dopiero jakość artyzmu nadaje świat zewnętrzny, przez selekcję powtarzalności, precyzyjność, wyrafinowanie itp. Czemu masz nie pisać? Dlaczego czujesz odrazę? Że to świat nieproduktywny? Pieśń o Bogurodzicy otwierała Bitwę pod Grunwaldem. A to przecież tylko słowa... bb
  37. 4 punkty
    Pewien marynarz z Rygi bardzo lubił ostrygi. Wtedy czar jej ud wywoływał wzwód i szalone podrygi. Czym są dla nas jej uda, nie muszę tłumaczyć. Myślę, że możemy zebrać tutaj limeryki w tym ciekawym temacie:)
  38. 4 punkty
    a ja w przeciwienstwie do obozu swiata podrozuje skacze pomiedzy wyspami nie dotykajac ziemi jak wirus niby wszedzie a tak naprawde nigdzie jak wiezien z wlasnej woli bez mozliwosci wyboru jestem oksymoronem pandemi Swietny tekst Sylwestrze
  39. 4 punkty
    przy tym zawziętym przeciąganiu tęczy chciałbym nienachalnie przypomnieć żeby ktoś mógł kochać inaczej ja i mi podobni swoje uczucia musimy włożyć we właściwy organ
  40. 4 punkty
    Impresje uliczne *** stary człowiek w oknie pożółkły liść klonu w świetle zachodzącego słońca *** krople rosy na pajęczynie soczyste owoce dojrzałego poranka *** na kobietę lekkich obyczajów usiadła osa słodki niepokój upadłych czereśni *** nieznajomy uśmiech przechodząc samotną stroną ulicy osiadł na przygasłą latarnię *** plakat z odwołanym koncertem kompletnie się rozkleił
  41. 4 punkty
    Pod drewnianą podłogą Rachela karmi wyschniętymi piersiami żując skórkę chleba w ciemności słychać echa Amidy jeszcze nie wiedzą, że za chwilę osiemnaście kul wyśle ich wybawców do Boga żarliwe usta proszą o pomoc dla siebie i tamtych po kilku godzinach wszyscy razem siadają do stołu, by uczcić święto Chanuki drewniana podłoga płonie
  42. 4 punkty
    jeśli ja umrę czy ktoś o was wspomni w morzu prostactwa chamstwa oceanie będziecie tutaj jak ludzie bezdomni cmentarny spokój i cisza nastanie jeśli odejdę kto wasze imiona złotą literą w marmurze zapisze historia w ciszy żywota dokona skonacie durni w sromocie i pysze jak mnie zabraknie kto was sławić będzie kto zmartwychwstania pozwoli wam zaznać gdy już ostatnia opoka polegnie pod tępą łapą głupiego błazna
  43. 4 punkty
    obniżam lot nad żywym zwierciadłem pachnącym jesienią tej wiosny pomiędzy kamienną ciszą zawieszam dziś inne marzenia powiązane niewidzialnym sznurkiem zaaranżowanego świata nie mam asa w talii wchodzę w nową grę rybie oko wygładza zmarszczki ostrych kątów zaciętych twarzy kulista struktura jest promienna zachłannie dotykam cennych chwil rozprostowuję zagniecenia chaotycznych myśli a potem zostawiam ślady jak wrona na śniegu każdego dnia o jeden mniej
  44. 4 punkty
    Anna nie lubi płakać wie że smutek osadza się solą pod powiekami dla świętego spokoju zachowuje pozory lżejsza o całą krew rozdziera cienkie nitki żył ból niczym imadło ściska ciało mocno najmocniej Anna nie lubi płakać zamyka w sobie żal po kąciki ust z prawdą wrośniętą w język nadal ma cienie i powieki zamknięte na słońce jaskółka w jej kieszeni niecierpliwie kręci główką wystarczy mocniej uderzyć w cichym domu szuka okna otwartego na oścież
  45. 4 punkty
    jak dobrze być psychopatą i pisać fikuśne wiersze zawsze się w nich mogę wyżalic co mnie gryzie lub łechce Ty możesz to przeczytać I głośno parsknąć śmiechem albo mi w łeb przyłożyć ciężkim ogromnym miechem. więc się nie krępuj proszę i wpisz komentarz w dole pod wierszem pełno miejsca naprawdę nie pier...
  46. 4 punkty
    za horyzontem tylko czerń gdy zamknę oczy jaskrawy ogień prowadzi mnie za rękę przez ciasny korytarz nie mogę zobaczyć dokąd krótkie chwile jasnowidzenia zamykam ciaśniej powieki chodzę w kółko i odpadam po kawałku ale tego nigdy się nie dowiem
  47. 3 punkty
    Mam buziaka od chłopaka zaskoczona... jestem taka. Mam buziaka od studenta; miło będę... go pamiętać ;} Ale numer... Jaka wstawka; taka równa ze mnie babka?
  48. 3 punkty
    Nie mów chop, bo w tej dziedzinie jeszcze wiele przed nami A swoją drogą masz rację: takie zdjecia prawdziwe malowane swiatlem, maja swego rodzaju dusze coś w tym jest, ludziom wrażliwym przekazują więcej jak nam się wydaje Można by toczyć dywagacje: czy to fotograf nadaje duszę, czy też ducha mają fotografowane miejsca ludzie czy przedmioty i co właściwie jest artyzmem w dobie obróbki , nasycenia barw i wszelkiego rodzaju fotomontaży. A jednak jest coś takiego, że przed nielicznymi fotografiami człek staje i dzioba otwiera z wrażenia. Pozdrawiam
  49. 3 punkty
    Nieskończona równina, szarozielony step. Niespokojne podmuchy wiatru, świst astmatycznego oddechu ziemi, co wydobywa się gdzieś z głębi, nie wiadomo skąd. Jam samotny świadek powolnego przepływu pęków atmosfer, które przekształcają się nad horyzontem w nasiąknięte deszczem, ciężkie, surrealistyczne formy. Dreszcz przechodzi mi po plecach od zimna i samotności. Wyczuwam do bólu obrzydliwą wilgoć jesiennej zgnilizny, kiedy stąpam bosymi stopami –– po martwej trawie. Mijam poskręcane od nuklearnego żaru stalowe konstrukcje, naznaczone rdzawymi smugami samotne, betonowe ściany... Opuszczony bunkier –– mój dom. Kurz, pajęczyny i gruz. Słychać chrzęst rozbitego szkła, kiedy następuję zranionymi, obrzmiałymi stopami. Wchodzę w mrok, obijając się o ściany wąskiego korytarza. Wchodzę w mrok, z szarości wchodzę. Pomimo upływu lat, rozpalone strugi przeszywają wciąż –– moje straszliwie zniekształcone ciało. Odór rozkładu równoważy się z mdlącym zapachem radiacji. Muskam śliniącymi się ustami napromieniowane przedmioty, muskam je dłońmi, pośród charczenia i jęków. W kawałku rozbitego lustra dostrzegam ogromne oko, które wpatruje się we mnie, nie we mnie. (Włodzimierz Zastawniak) Wszystkie teksty są mojego autorstwa. Publikuję również na: http://wiersze.kobieta.pl/, jako Arsis, i na swoim autorskim blogu: https://wlodzimierzzastawniak.wordpress.com/
  50. 3 punkty
    Gdy serce zmienia się w kamień nigdy nie trwa to chwilę Chwilę żyją motyle kwitną jabłonie i ogień płonie... A serca kamienieją powoli bo kiedy wzrasta w nich zło miłość odchodzi skruszona
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności