Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 06.07.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. 18 punktów
    Trzy tysiące wierszy, pięciokroć tyle strof, dwadzieścia zeszytów, symboliczne pióro. Kogo na piedestał, tytuł wybrać który, czytelniku oceń, po recenzji bądź zdrów. Chyba sto ołówków zdarte na ogarek, nożyk, temperówka i szpalty papieru. I czcza pisanina - mówią że bez celu, a ja sobie myślę, że pojadę dalej. Słowo tęskni, płacze, tuli się do duszy, krzyczy, wydobywa, iskry Bożej łaski. Zaśpiewa w ostępach, nutą jak ptak rajski, z drobniutkich literek kurhan w stepie usyp. Co dalej człowiecze masz zacne pytanie? Życie ci przyniesie liryczną odpowiedź. W szaty melancholii swe utwory odziej, niech każdy z osobna, emocji doznaje. Przeczytałeś, usiądź - poukładaj w głowie, treścią można zabić, jak chcesz... zapamiętaj. "Bogiem było słowo" - mówi Biblia Święta, tylko jak przed końcem, do celu tam dobiec. * - Ewangelia wg Św. Jana - prolog 1,1-18
  2. 16 punktów
    Memento w biegu Bieg, bieg, bieg i bieg przed siebie, w dzień, ulicami, przez miasto, do pracy, sklepu, wciąż gdzieś, gdzieś – już noc – już rano – już jasno. Odhaczyć i biec, biec dalej, jeszcze tu, jeszcze tam, prędzej, bo czasu tyle, co wcale, trzeba więc biec, biec, biec, biec. Życie z uporem oracza w obliczach skiby nam żłobi, żeby tam cienie dróg zasiać i zgonić nas przez te drogi. A włosy rzedną, siwieją i wypadają jak zęby, dziećmi byliśmy dopiero, potem nas porwał ten bieg i gnamy, gonimy, gonimy za wczoraj, teraz, za jutrem, z przyczyną i bez przyczyny, w pełne, w półpełne i w puste. Aleksandryjskie panele iluminują nam twarze, ale tak wielu niewiele jest w stanie prawd w nich odnaleźć. Biegniemy, tląc się przez chwilę, niczym popioły na wietrze, zostanie po nas jedynie – parę zdjęć, groby, nic więcej.
  3. 12 punktów
    skafander wysokowyspecjalizowany z dość długą potencjalnie żywotnością niektórym się podoba ja też jestem zadowolona mogę pracować mogę kochać nadano mu imię Iwona był dzieckiem dziewczynką dziewczyną jest kobietą będzie staruszką potem go zdejmę a oni spalą lub zakopią Ty weźmiesz mnie do siebie będę tam wszystkim którzy mnie kochali pachnieć świeżo skoszoną łąką
  4. 12 punktów
    kochają się na zabój a przy tym raz na wieczność zakładają gniazda w osłoniętych miejscach gdzie chroni je od wiatru fabryczna świata sprzeczność której nie ogarną ich gołębie serca naiwne w przekonaniu że każdy tutaj może bywać panem losu czuć się jak u siebie gdy przyjdzie pora godów po prostu się rozmnażać w rytmie naturalnym goniąc za swym szczęściem i nagle on się zjawia najemnik i czyściciel zimny ostrzy nabój na kamiennej treści przez szkiełka wzrok wyostrza wymierza należycie jednym ruchem palca sieje ziarno śmierci
  5. 12 punktów
    sercem wrosłam w podlaską ziemię gdzie powietrze żywiczne wrzosowe głaskane wilgotnym wschodem gdzie czas w babie lato wplątany dojrzewa pod krzewem łochyni na bokińskich bagniskach gdzie chaty zgrzybiałe nad Luteńką klęczą tam wrastałam na gościńcu leśnym w lipcową ciszę zasłuchana w świerszcze
  6. 12 punktów
    uwielbiam tę dziewczynę jestem uzależniona kiedy ją dotykam drżę kiedy ją liżę drżę niezapomniane szczęście mówili: zostaw ją milczała teraz spotykamy się rzadziej chyba ma kogoś innego zawsze będę o niej dobrze myślała wspominając intymne chwile ;)
  7. 12 punktów
    Moja wrażliwość to nie jest surówka z groszku, Nie jest ugniataniem chleba przez wiejskie baby, Marzeniem ptaka, ani też bajką o śpioszku, Czy kontemplacją słowa lub kultem sylaby... Moja wrażliwość stąpa granitową nogą, Frunie żelaznym skrzydłem, po rozstajach nocy Tam, gdzie syreni jazgot biegnie do pomocy, Gdzie tłuczone w zaułkach szkło przejmuje trwogą... To pożółkłe korytarze komisariatów, Cele wiezień i chorych pokoje wariatów, To skarga krzywdy, melin pijackie bełkoty, Znamiona winy - krew, łzy, brud, zwłoki, wymioty… A mimo tego jest i widzi, choć zranionym Okiem kształty nieba i w nim cięciwę czasu Czuje jej oddech na swym policzku splamionym I trzyma się kierunku gwiezdnego kompasu...
  8. 11 punktów
    Miało być bez wycieczek wycieczek pod nazwiska a bywa, w komentarzach czytamy wprost wyzwiska. Ktoś czegoś nie zrozumiał albo mu nie na rękę lub czyta bardziej z musu przechodząc jak przez mękę. Ktoś inny jest uparty wywyższa swoje ego i tylko on ma rację na wierzchu ma być jego. Sprężyna się nakręca adwersarz się gotuje i wtedy nikt nikomu za grosz nie pofolguje. Mediator nic nie wskóra więc lepiej na uboczu czekać, kiedy przestaną skakać sobie do oczu. Wystarczy, aby jedna ze stron przystopowała i zatarg się rozmydla ot filozofia cała.
  9. 10 punktów
    Możesz przekomarzać się z czasem, możesz go zwalczać Kupując kremy na zmarszczki pilnować, by nic mu z siebie nie dać Żadnych kompromisów Gdy zakrada się bezsenną nocą by sprawdzić, czy jesteś dostatecznie oblany zimnym potem Czy masz dreszcze - myśląc o cherubinach pędzących na karych koniach, czy o 'godzinie śmierci naszej amen' Nic cię nie uspokaja. Ja też czasami nie piszę wierszem. Zapomniałam do ciebie zadzwonić Ale - uczę się. Jeśli nie życia, to książek i gazet Myślami jestem ciągle gdzieś, na oblanej ciepłym wrześniowym słońcem ławce Myśląc o niczym. Myśląc o tym, że zawsze tak samo ... Rozmyślam o niczym. Z nadzieją, że to się nie zmieni. Nawet, gdy zmienię ławkę. I cały park. Mijają mnie ludzie niosący ze sobą różnorodność - jak nosi się torby i apaszki Czym się różnią? Dwukropek Przeżyli już wszystkie możliwe śmierci Rozważają wysokość kary piekieł za niepopłacone rachunki, soboty bez wyjazdów czy ewentualność rozwodu Są świeże połogi I nasycenia po wizycie u kochanki Ulice służą do zwiedzania Nawet jeśli chodzi się tą samą do pracy przez 40 lat Kupuję sobie tort. Zapalam jedną świeczkę. Marzę wdychając Stary Świat - choć nie mam pewności, że gdzieś istnieje taka ulica Przecieram szyby oczu Nikt nie podziela mojego zdumienia: Jesteśmy. Nieważne kim, nieważne, po co Przytulamy się - niezdarnie czując COŚ. Do końca życia pozostało jeszcze ... Nie wiem, w jakiej jednostce czasu tak właściwie powinno się to liczyć. Wezwać Boga nadaremno? To nie ten peron. Wracam do siebie. Starannie przygotowuję samotność do snu: gorący prysznic, szklanka mleka i tran Rozczarowaniem ścielę łóżko: miał być szampan, gruby rekin, noc i ''ktoś'' ... A jest tylko fantom ze wstrzymanym oddechem ...
  10. 10 punktów
    odrąbaną głowę zakopali w rowie żywym z piersi sercem podsycali piece teraz nogi obie podrygują w rytmie disco polo wieje bardziej niż oberkiem trzepoczą na wietrze bezrozumne ręce choć już nie mazurkiem disco polo jeszcze korpus się telepie w walce beznadziejnej może zaraz umrze a może okrzepnie kona ciało całe zostało skażone i żre je gangrena jad komórki zżera jednak pobudzone wciąż zdrowe neurony bój zaciekły toczą by żyć nie umierać
  11. 9 punktów
    w powietrzu unosi się zapach pustyni i truskawek zroszonych łzami nie zaznałem spokoju posłuchaj dobrej rady zabierz walizkę i kolekcję płyt kilka książek które znasz dwie koszule i skarpet garść bilet w jedną stronę w weekendowej promocji trzecie okienko od lewej wygodny przedział z widokiem na las czas się nie liczy a podróż długa być albo mieć ważne żeby dojechać przed wschodem słońca nocna audycja pobrzmiewa po kątach ten głos dobrze znasz stukot kół usypia miarowo a gdzieś tam czeka sklepik z marzeniami
  12. 9 punktów
    Leciał dudek przez ogródek lecz padł jak rażony a przyczyną tej tragedii wdzięki mojej żony gdyż zachciało się mej lubej leżeć na kocyku i nie chciała mnie posłuchać, że trzeba w staniku. Chociaż dudek to nie sokół i ma słabsze oczy żaden samiec nawet ptasi widząc to nie zboczy a że było, na co patrzeć trochę zaślepiony lot obniżył i się nadział na sutek mej żony. Jest wydatek, bo jest pogrzeb gdyż biedak nie przeżył gdy z impetem swego lotu wprost w sutek uderzył więc ja zwracam się z apelem do każdej ptaszyny - trzeba latać w okularach, omijać dziewczyny.
  13. 9 punktów
    Wiara w NIC zubaża odcina perspektywę drugiego planu, wszystko jest płaskie i przewidywalne. Ciężkie niebo jest ciężkie a poza tym nic. Gdybym mogła uwierzyć to najchętniej w miłość, tyle o niej piszą poeci, coś w niej musi być!
  14. 9 punktów
    Przepraszam Bolało Nie mogę nabrać powietrza Odwołuję wizytę u dentysty Nadstawiam drugi Takie wychowanie Nocą wynoszę śmieci Przepraszam, już nie będę W brzuch ?! Urodziłam ci syna Mężczyźni szczęścia nie dają.
  15. 8 punktów
    boso uczepiłam się dali póki bezczynna jeszcze zielona młoda a konie? pogoniły hen po koniczynie w niczyje na pagórki na zielone na niedokończone nad Straconę na wajde — pokoniczyje — daleko — dawno i bajdy za pagórki za znikome zagrodzone ku Magurce Straconka się w niej zatraca 14.12.2018 iść na wajde - żebrać, iść na zaloty, łazić bez celu Słownik gwarowy śląska cieszyńskiego pod redakcją Jadwigi Wronicz
  16. 8 punktów
    szukam równowagi na ruchomych piaskach badam które słowo może być oparciem czasem po omacku ufam swoim stopom że ominą myśli co niewiele warte a czasem w pół kroku nasłuchuję ciszy ona jedna umie do prawdy się przyznać i wiem że gdy stoję pośród wielu pytań - najlepszą odpowiedź daje własna blizna
  17. 8 punktów
    Dotarliśmy do stacji Starosielce starsi ludzie wieczorową porą nie otwierają drzwi nikomu nieufnie żegnają pociąg na wieży ciśnień obłok wron ścieli pióra na dobranoc w dole dzieci głaszczą telefony nigdy im nie zabraknie bajek na martwym drzewie nekrolog z bólem zawiadamiam Moja miłość zmarła wczoraj kochałam kogoś kogo nie było pozostał kalendarz i kilka fotek rankiem listonosz rozniesie świeże maile awizo nieobecnym i gazetę Pani Marii odjedzie tym o dziesiątej sześć w kierunku Moniek
  18. 8 punktów
    czy można przytulić wiatr porozmawiać z nim o tym o tamtym czy można się uśmiechnąć do niego by poczuł że nie jest sam jak drzewo na środku pola którego unika echo ba nawet mgła czy pozwoli poczuć zapach trawy gdy ranek pytam nie tylko jego pytam i was bo wiem że go lubicie tak jak ja
  19. 8 punktów
    Kiedy pociąg zgasł na krańcowej stacji przestałem pisać i z pustego przedziału wybiegłem na zewnątrz pozbawiony ubrania stoję w poczekalni między oczami próbując oddać spojrzenie ogółu.
  20. 8 punktów
    Przemiany industrialne, opuszczone fabryki, pieniądz zarobiony dla pieniędzy szare rury niczym ściśnięta krtań młodego pokolenia lat dwutysięcznych. Pragnął na zdjęciu uchwycić przemianę, przeszłość i przyszłość w jednej garści ścisnąć. Dotknął drzwi transformatora, nie zdążył nawet krzyknąć, gdy jego ciało przestrzeliło 50 milionów woltów. Minionego roku również leżała spalona padlina w tym samym wehikule śmierci. Sprawę brudnego popiołu umorzono - bezdomny pijak – stwierdziła policja Kisiel był punkiem. Nad drzwiami transformatora narysowano smoka i to nie był Tabaluga Teren pozostał niezabezpieczony, bo koszt wyłączenia prądu wyniósłby prawie trzy tysiące z hakiem. A kłódki przecież i tak ukradłaby „patologia”, odurzająca się czerwonym makiem, grupa żyjących w komunie młodych ludzi, myjących szyby na Żoliborzu. Tak się zdarza - puste słowa. Trzeba żyć dalej – dziwne to dla mnie życie Nie wierzę w przeznaczenie, gdy w grę wchodzą czynnik ludzki, sądy i wierzyciele. Wiersz poświęcony pamięci Tomasza Byry oraz Kiślowi, na podstawie historii fundacji "Ekologia i Sztuka" założonej przez dziadka Tomka oraz na podstawie historii znajomych, którzy znali Kiśla, fabrykę Squat i inne "ciekawe" miejsca.
  21. 8 punktów
    https://www.youtube.com/watch?v=cKg9Qsv0Ij8
  22. 8 punktów
    Sięgam po wiersz Zbyt wysoko. Rzucam w siebie kamieniem. Rozbiło się tylko serce Na ile kawałków? - nie wiem. Chcę z tobą oglądać zachód księżyca. Kęs modlitwy nad ranem Dobry przewiew przez różowe od mgieł okna Zostawiłeś we mnie ogień i ... wodę Rozpaliłam się i ... przemokłam Upychasz mnie do starej bryczki Przykrywasz zwątpienia pledem Ile już było takich przejażdżek? - Po co pytasz? ''Nie wiem.'' W oddali ... głucha cisza Szkoda, że nie możesz zobaczyć Łódeczek na tafli jeziora - niejednoznacznych przeznaczeń ... Łyk polityki do snu Skrzypiące ... wodne łóżko Śpisz jak kamienna kłoda Nękana ... miłości puszkiem Otwórz okno, bo parno! Syna chcesz nazwać Igor ... Chcesz tworzyć literaturę Ze mnie - wyrzucić ego Chyba się doczekamy! Narodzin drugiej planety Paralelnej do ziemi Do ręki weź kastaniety I ułóż jakąś piosenkę! ... bibelot schowany do pudła Mózg jest już przygarbiony, lecz myśli chodzą na szczudłach ... Oddaj mi zapalniczkę. Przez moment przestań się ruszać Wezwij do domu kelnera Tylko takiego ... z kuszą Niech nas przebije strzałą Nad zimnych flaków talerzem Wyławiam ... rozbite serce! I własnym uszom nie wierzę ....
  23. 7 punktów
    Odpłynęłam łódką od tamtego brzegu, już nie nucę pieśni złamanej korony, drzewo już nie pieści resztkami gałęzi, już nie musi liści poszum duszy koić. Odpłynęłam łódką od tamtego brzegu: co było zostanie, niech zarosną chaszcze, gdzie ląd inny będzie - popłynę daleko i na morzu znaczeń nowy sens odnajdę. Odpłynęłam łódką od tamtego brzegu: horyzont daleki, nie wiem czy mu sprostam. Skorupka poczciwa ze sterem przy sercu, w morze życia płynie. Na niej wolę zostać.
  24. 7 punktów
    w moim magicznym Ego jest tysiąc mydlanych baniek, a w każdej ziarenko na dmuchawcowym spadochronie się unosi, wiecznie ogrzewa światła wiązka, pola pachną chlebem orkiszowym a łąki cukrową watą... muszę to przyznać choć raz a jak raz to i szczerze, że me Ego nie chadza nie biega i nie skacze a jeździ na rowerze, ogromnym jak wieża co chmurę drapie po brzuchu czasem po plecach, po boku, po nosie i czole, a najczęściej po uchu... nie chciałbym żyć jak wszyscy więc pewnie jak każdy z osobna, karkołomnie i nietuzinkowo rzecz to oryginalna i niepodobna matematycznie i sumarycznie wielorząd jedności daje skończenie wielościan sześcianów wszystkich osobowości... w moim Ego mieszka też mały chłopiec w kaloszkach i na hulajnodze i fotograf ekscentryk co nie cierpi fotografii z nim włącznie
  25. 7 punktów
    Kto na wierzbie szukał gruszek kogo w nocy bolał brzuszek kto z owoców pestki łykał kto w mrowisko kijek wtykał był niesforny i pyskaty był niegrzeczny wobec taty był psotnikiem wobec mamy był... i dziś do przedstawiamy otóż to ja, osobiście z mej młodości oczywiście a ten wachlarz wad młodzieńczych po dziś dzień ten obraz wieńczy. wady nadal pozostały a ich bagaż okazały dziś przemilczę, bo się wstydzę kiedy w lustrze sam się widzę
  26. 7 punktów
    boli mnie to co wczoraj zaistniało pozornie niema przestrzeń bardziej wymowna od hałasu który obnaża duszę zdecydowanym ruchem nadgarstka przegarniam burzą włosów odchylam głowę spójrz pięknie zarysowana szyja gładzę plisowaną spódnicę wolałbyś zobaczyć uda rozdarte pończochy próbuję nieporadnie zszywać na okrętkę kulawym ściegiem rozłazisz się w moich czułych palcach
  27. 7 punktów
    Nie dla Was ekrany gadżetów lecz oczy gesty i słowa w uśmiech zdobiona huśtawka przyjaciel trzepak ze szlaucha wąż boa niewiele potrzeba by serce z miłością do życia zespolić.
  28. 7 punktów
    koncertowe lato w oparach pandemii minął pierwszy tydzień grają dwa zespołu nieustannie robią wokalne występy wszędzie o nich głośno od Bugu do Odry odwiedzają wioski miasta i miasteczka przedstawiają proste polityczne songi muzą ich nienawiść i sny o potędze każdy obiecuje – tylko ze nami dobrze śpiewają najczęściej o złym konkurenci szybkim długopisie lub niemieckim bracie jeden tą zabraną konstytucje niesie i ogniem wypali ślad chamów z pałacu drugi tradycyjny tępi wykształciuchów zawsze najważniejsze Bóg Honor Ojczyzna co prawda z honorem dali trochę luzu malutką enklawę - polską telewizję TVP publiczna zawsze niezależna rozwija się dobrze gdy władza zwycięża takie mamy czasy potrzebna jest tuba TVN to Niemcy źle jak im się uda a mnie już wkurwiają te nudne koncerty gdzie zamiast muzyki czuję ekskrementy posłuchałby jazzu poezji śpiewanej potem z przyjaciółmi bawił się do rana ale od miesięcy wciąż wyborcze wiece nieustanny bełkot bo pandemia przecież tak wygląda dzisiaj Rzeczyspolita świnie z głośnym kwikiem biegną do koryta
  29. 6 punktów
    Będę się streszczał, choć czas nie zając jednak go szkoda na dyrdymałki gdy solenizant, sponsor i goście z niecierpliwością w stronę gorzałki choć ukradkowo, ale rzucają w kierunku flaszki swoje spojrzenia bo każdy chciałby nawet i teraz wypić za zdrowie Jakowca Henia. Tu solenizant swój głos zawiesza i proponuje strzelić jednego za zdrowie wszystkich tutaj zebranych nie wykluczając jego samego. Zdrowie wypite jest, więc początek a dalej pójdzie już nam jak z górki bo tradycyjnie proszę - Czym chata... a ja ostatnie słowa laurki kierują do Was moi Kochani żeście zechcieli tu na Bajecznej z solenizantem wypić wódeczkę i w atmosferze swojskiej, serdecznej spędzić te wspólne i miłe chwile w to popołudnie, ciepłe, sobotnie by solenizant czuł Waszą bliskość i by nie musiał siedzieć samotnie za co dziękuję wszystkim raz jeszcze za miód wylany na moją duszę i tym akcentem pragnę zakończyć nim się roztkliwię, zanim się wzruszę. napisane 11.07.2020 na okoliczność imprezki imieninowej autora.
  30. 6 punktów
    Uwiera coś Jaśka pod bokiem i gniecie pod każdą koszulą. Choć kręci się biedak jak może, by nie czuć pieczenia i bólu. Aż wkurzył się kiedyś okrutnie, chciał wyrwać i prasnąć o ziemię. Lecz darmo ubranie rozdzierał, przylgnęło na amen sumienie.
  31. 6 punktów
    mijam was chuda włosami zamiotła ulicę ptak czarnych brwi skrzeczy prasowałam tę koszulę świst piłeczki golfowej skasowana niknę w dłoniach drży nać kopru błota nie zmyjesz
  32. 6 punktów
    skrobałam w wytłumione łono matki nie chcąc by moje skrzydła ją uwierały aż pozbawiłam siebie beztroski pod paznokciami wtedy ojciec sczezł na wieść o tym jak prezentuję niewinność i tak dzień po dniu sznur który obejmowałam zdawał się być coraz bardziej odległy tam gdzie diabeł mówi dobranoc teraz każde miejsce odbija echem niepokój wzbudzany przez podstępne węże... jestem dzieckiem nocy
  33. 6 punktów
    Kiedy los rzuca na kolana, musi w posadach zadrżeć ziemia, wtedy to właśnie z wielkim jękiem, pękają mity i złudzenia. I trzeba głowę po raz enty podnosić, choć na karku brzemię. Lecz dużo łatwiej stawiać kroki, kiedy do prawdy lgnie spojrzenie, by zajrzeć w siebie jak najgłębiej, póki nadziei nie zabrakło. Z maleńkiej iskry dobyć płomień i podtrzymywać w sobie światło.
  34. 6 punktów
    Weno moja kochanko chyba nie dopieściłem ciebie ostatnio jesteś jakaś leniwa, znudzona zupełnie jak stara żona co mam ci obiecać czego dokonać byś mi była przychylną i tuliła eksplozją morał wiem że nie powinienem kończyć tak w środku uniesień lecz czasem brak mi wiary by dzielić twoją, naszą przestrzeń zrozum mnie kornego szarganego tęsknotą i cierpieniem przecież jesteś najważniejsza bez ciebie po prostu nie istnieję
  35. 6 punktów
  36. 6 punktów
    Każdy z nas jest mnogością, kontyngentem informacji, bezradnością, która kiedyś - jak wszystko inne - minie, lecz teraz wspina się po pluralistycznej drabinie skręconej w podwójną spiralę To nie są indywidualne schody do nieba dla wybitnie uzdolnionych. Ananas ma podobną drabinę. Łańcuch ogniw strzela w pysk na odległość, I człowieka, i ananasa. Tak się dzieje aż do punktu zwrotnego, bo genetyka to inwestycja, która z czasem się zwraca. Nieświadomie poszliśmy na kompromis, silniejsze kości miast dłuższych kończyn dzierżąc, A po drugiej stronie okrągłego stołu, żółć gdzieś tam i kielichy stały, stąd też poszliśmy na ten kompromis także z bylinami, i nikt z nas za darmo obiadu tam wtedy nie dostał. Każdy z nas jest więc jednością z ananasem, i nie tylko. Więc szanujmy ananasa, i nie tylko, bo… Wszystko jest jednym, a jedno staje się wszystkim Prócz filozofii, nic nas tego nie nauczy lepiej niż nasze własne helisy. O to słowo Ewolucji: Chwała ludzkości! I każdej istocie na Ziemi! - Tak! Chwała także ananasom! Złączeni wszyscy w jednym celu reprodukcji po wszech-wspaniałym-czasom!
  37. 6 punktów
    Jak dobrze że jesteś została szczypta poniesie nas jeszcze bystry nurt kawy pamiętam jak serce stroiłaś w słowa czas przyjął z ochotą co źródła dały a my płynąc w górę chwyćmy poranek jak w tamten dzień kiedy oczy płonęły pozwolisz sekundkę dam prztyczka lampce już księżyc dyskretnie wisi nad nami.
  38. 6 punktów
    czas zgrzyta między zębami twarz szarzeje a słońce chowa się w duszy kiedy życie z kartoteką spisaną na kolanach zgina kręgosłup tam gdzie pion styka się z poziomem przekrwione oczy wpatrzone w ciebie a ty ty stoisz niczym niewzruszone wichrowe wzgórze
  39. 6 punktów
    nie odniosłam zawodowego sukcesu nie byłam w paryżu na malcie w nowym sączu nie zdążyłam się rozmnożyć pod kolumną zygmunta piję kawę za dychę odłożoną na czarną godzinę lubię rzeczy proste chleb z masłem wino zwierzęta z ludźmi bywa różnie zakochałam się 150620
  40. 6 punktów
    usiadłem ze samym sobą przy sobie samym ten przypływ nagły I nieodparte wrażenie to się właśnie stanie tu teraz to już się dzieje posłuchaj ja słucham zrozumiałem sens sensu czyste szaleństwo w spokoju siedząc nieważkim jakbym chciał przeprowadzić bezkrwawą bitwę najcichszą wojnę w slow motion rany zawsze zdążą się zagoić a ból nie staje się ich wypadkową inaczej się nie da czy wiesz że pokój jest wbrew naturze i jak nieestetycznie byśmy się prowadzili puszczając młode samopas przecież nic nie mogło by im zaszkodzić a ty i ja bez wyzwań odcinając kupony bez potrzeby zaspokajania potrzeb przestalibyśmy i chodzić pełzając jak pełzaki i tak dopadł mnie strach że to już koniec zrozumieć wszystko to przecież poznać algorytm na zniknięcie na zapomnienie chcę byś wiedział że w tej chwili czuję tembr twojego głosu czuję jak mnie łaskocze wszędzie tam gdzie łaskotać mnie tylko może posłuchaj ja słucham
  41. 6 punktów
    zasłaniamy głód miłości czym popadnie miałkim słowem błahą myślą niedokładnie lecz nie uda się oszukać tej tęsknoty nie przekupi jej namiastka byle dotyk w głębi serca przeczuwamy przecież skrycie że pokochać trzeba najpierw własne życie
  42. 5 punktów
    Poszedłem kupić kotu zabawkę mogę zapłacić wiele naprawdę bo gdy o mego kiciusia chodzi żadne pieniądze nie grają roli myślę i myślę by wybrać mądrze kot jest wybredny i wie co dobre biorę gryzonia luksusowego miły w dotyku piszczy do tego wracam do domu z moją zdobyczą patrz pańcio przyszedł z przecudną myszą kocur popatrzył chwali na razie woli sreberko po czekoladzie
  43. 5 punktów
    zrobiliśmy pierwszy krok nie dotykając ziemi i nieba lekceważąc prawa natury i setki głosów jak bogowie ciemności szukający rozkoszy na jawie przekraczaliśmy niewidzialne granice wszystkie po kolei na nieoznaczonych szlakach dobrowolnego doświadczenia ostrą linią oddzieleni od świata zewnętrznego w jednej sekundzie ciszy przepłynęliśmy przez wieczność
  44. 5 punktów
    nie odmawiam pacierza bez ucałowania podnoszę z ziemi gwiżdżę na psa na polach pod luleminem koło słupska żerują dzikie gęsi może łabędzie to nie ma znaczenia mam chwilową amnezję zespół albo syndrom nie wychodzę z domu zasłoniłam lustra na polach pod luleminem koło słupska żerują dzikie kobiety z wypalonymi oczami gwiżdżę na psa nie przybiega 300320
  45. 5 punktów
    @Gathas Choć nie do końca jasne jest dla mnie to stwierdzenie dlatego je przemilczę albowiem bon-ton cenię. pozdrawiam @iwonaroma Tak właśnie być powinno bez sprzeczek, złośliwości bo każdy z nas piszących zna swoje możliwości. pozdrawiam
  46. 5 punktów
    Pewna Tajka z miasta Phuket Przeogromny miała tupet Do tego lubieżna Prosiła wciąż męża Pocałuj mnie chłopie w dupę!
  47. 5 punktów
    uspakajający głos miasta dziś wrzeszczał rozpaczliwie ktoś doniósł komuś swoje trzy grosze nawet nie niepokój przygryzał skórki chwilą tylko ten wywar z melisy gorący dał wyraz myślom i wyrwał mam dosyć gdy wielkiej kałuży nie zdoławszy ominąć wpadł pod spojrzenia słowem nic dodać
  48. 5 punktów
    nie umiem pisać wierszy nie umiem mówić tak by mnie słuchano nieważne bo tak już zostanie jestem na drodze donikąd konfesja jest drogą donikąd przyspieszam chcąc dojechać przed nocą za ostatnim zakrętem ujrzeć światła domu rozmazany nagłym zdarzeniem unoszę chęci troski maile ponad wierzchołki drzew widzę dym z komina ujeżdżoną w śniegu drogę psa obwąchującego buty na schodkach wejściowych jakby wiedział że ich już nie włożę opuszczam odpuszczam dopuszczam.
  49. 5 punktów
    Niejaki młody człowiek u mistrza się zjawił, gdyż słyszał wiele razy jak mądrości prawił. - Powiedzcie mistrzu szczerze, czy jest to możliwe, wiedzieć, czemu kobieta cię kocha żarliwie? - Jest to możliwe, jednak trudno rzec dlaczego kobieta kocha ciebie, za to nie innego. Lepiej się w to nie wgłębiaj, bo miłość jest płocha. Do czego ci ta wiedza? Ciesz się, że cię kocha.
  50. 5 punktów
    Nic z tą miłością nie mogę zrobić. Mieć jej, czy nie mieć? budować, tworzyć? zbędne pytania. Przyszła, opadła, jak mgła o świcie i przysłoniła to stare życie z garścią nawyków. I się wymyka spoza kontroli to za czym tęsknię, i to co boli, radość co niesie. Nie wiem co będzie, jestem bezradna, bezbronna, słaba i nieporadna, ale tak czuję. Jakaś w tym prawda - że miłość zmienia, ciągnie uwagę w stronę partnera, zmienia horyzont. Jaki to banał, póki nie poznasz, że sens w niej mieszka, największa rozkosz i niesie w górę. bb PS Takie banalne jest to wyznanie tekst piszę prozą i niech zostanie, na wieków amen.
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności