Skocz do zawartości

Najlepsze utwory


Popularna zawartość

Pokazuje najbardziej lubianą zawartość od 17.11.2017 we wszystkich miejscach

  1. 8 likeów
    Co drugi dzień upadam a ty mi nie pozwalasz wyzionąć ducha. Zmęczona porankami myśli składam do modlitwy przesuwam zwrotnicę każdej zmarszczki zwątpienia by znów... A potem wychodzi na to że to nieistotne bo nowy dzień wstaje a ja ze słońcem gonię ptaki po niebie nie myśląc o zachodzie. W czyśćcu mogę kąty sprzątać żeby kłaki myśli nie zwodziły że to obieg.
  2. 8 likeów
    Kiedy słowa się zderzają powstaje rzeczywistość wieczny soliton bez początku i bez końca dotykam cię bezcielesnymi dłońmi polem energii białym obłokiem energetycznym potencjałem myślą splątaniem na linii czasu - zdarzeń skupiam się przeszłości nie było tej nie naszej
  3. 8 likeów
    Za oknem deszcz pada, pochmurno i szaro, siadam do pianina z cichą jakąś wiarą, że grając rozchmurzę niebo nadąsane, więc płyną melodie cichutko brzdąkane, "I m singing in the rain" ,nie to zbyt frywolne, do innej melodii układa się ręka, rytmy spokojniejsze, trochę bardziej wolne, "Buongiorno tristezza", "Deszczowa piosenka". Moja Pani, co siedzi cichutko przy oknie melodiom mym główką lekko przytakuje, czasami na twarzy jej gości przelotnie uśmiech jakiś pogodny. I wtedy czuję, że bez niej tutaj … nie, myśl to zbyt trudna, "Una lacrima sul viso", dla Ciebie My Darling, lecz ta melodia nawet dziś zbyt smutna , może "Fascination", albo "When You're Smilling"? I tak sobie brzdąkam, zwyczajnie, jak w domu, deszcz wciąż gra na szybach monotonne rondo i w końcu z przypadkowych układa się tonów: TU SEI PER ME LA PIU BELLA DEL MONDO
  4. 8 likeów
    miejsce w półmroku pośród książek dźwięki gitary wplatają się w ciszę zbudzoną słowami głaszczą lirycznie bez pośpiechu czasami gości tu harmonia godzina do świtu w niewielkiej przestrzeni trudno uwierzyć tak można niekiedy zawita Erato z tomikami pod pachą przy blasku tańczących płomieni pokazuje wewnętrzne światy zagubionym https://www.youtube.com/watch?v=0hjXfIDDX2c
  5. 8 likeów
    Przesiewam myśli jak ziarnka złota kiedy zalewa mnie wspomnień fala samotność, cisza, wzbiera tęsknota i do przeszłości wrócić pozwala. Dziecku do szczęścia nie trzeba wiele w krótkich spodenkach biegnę po łące słychać cykady i ptasie trele lato jest piękne, takie gorące. Ganiam motyle, jest krakowiaczek tam jest cytrynek i pawie oczko a tu mozolnie pełza ślimaczek ma brąz muszelkę z białą otoczką. Kolega woła, biegnę do wody rzeka dość spore ma rozlewisko znów zanurzamy się dla ochłody za tamte lata oddałbym wszystko. Rwiemy poziomki i nanizane jak koraliki zdobią źdźbła trawy one dla mamy są nazbierane by zezwoliła na te zabawy. Dziecięce lata myślami tropię jest taka biała prawdziwa zima w zaspach pieczary z kolegą kopię nie ma roztopów mróz rześki trzyma. Po białym puchu z wrzaskiem radości na byle desce się szusowało ileż to było w tym przyjemności ciepłe wspomnienie dziś pozostało. Szkoda że nie ma już takiej zimy aura nam figle bez przerwy płata o ociepleniu ciągle słyszymy gdzież się podziały prawdziwe lata? 18.11.2017r.
  6. 8 likeów
    Kartki czasu przyszłego, przekłute agrafką. Chociaż je wolniej zrywam, upływają wartko. Nawet będąc osobą bez skazy i świętą, nikt nowych nie naniże w agrafkę zapiętą. -- I co tak na mnie patrzysz, mój kochany Kosmo? Ty także kiedyś wpadniesz w zapomnienia pasmo. Życie mi powierzyło status ojca, dziadka, lecz o "pra" nie wspomniało, bo to rola rzadka. Żeby więc nie wprowadzić wielkiego zamętu, przymierzam się starannie do słów testamentu. -- Może powinienem ten spis zacząć od ciebie(?), lecz wiem, że wszystkie kijki znajdziesz w swoim niebie. Najważniejsze: płatności, rachunki, terminy. To będzie najtrudniejsze dla całej rodziny, więc im tego oszczędzę - sam wszystko popłacę. Oni ewentualnie, niech dadzą na tacę. -- Tobie przekażę moje piosenki i wiersze, bo z wszystkich oczu wokół, twoje są najszczersze. Różne telefoniczne dane: kody, piny i rachunków bankowych, hasła bądź loginy; używane na co dzień, a część z nich od święta. Chętnie bym je spisał, lecz sam ich nie pamiętam. -- Wiem, że się niecierpliwisz, ale przestań szczekać. Póki tego nie spiszę, musisz chwilę czekać. Przedmioty i sprzęty - nie ma ich zbyt dużo. Te, co kiedyś tu były, już rodzinie służą. Mieszkanie wręcz się stało przysłowiową próżnią. Jakkolwiek postanowię, i tak się poróżnią -- To teraz chodź na spacer w znanej okolicy, lecz jak mam cię uchronić od schroniska pryczy? -- Może w ostatnich chwilach, trzymać cię na smyczy... ?
  7. 7 likeów
    pewien sługa, od lat dwóch dla swojego pana, nosił wodę ze źródełka, nosił ją w dwóch dzbanach. jeden z dzbanów dobry, cały chełpił się przed drugim: - słuchaj stary, tyś nieszczelny na cóż twe posługi? a pęknięty wciąż się martwił, aż duchem zgnębionym, zaczął sługę tak przepraszać: - wstyd mi z każdej strony. słudze żal wnet się zrobiło, więc objął go czulej, ach mój drogi, nie rozpaczaj nie martw się w ogóle gdy będziemy już wracali spójrz tylko na kwiaty, zobacz właśnie ślicznie kwitną, i ścieżka w bławaty. tak też było i z powrotem poweselał – krótko, bo popatrzył na dzban pełen i znów jest mu smutno. dosyć smętów, widzisz kwiaty rosną z twojej strony, kiedy ciekniesz, to podlewasz fantastyczny pomysł dzięki tobie od lat kilku wszak szczęście, nie dramat dekoruję pałacowe stoły mego pana! *** morał łatwy opowiastki każdy sam dopowie, ten, co zdatny jest zupełnie, oraz ten w połowie. Na podstawie opowiadania „Dzbany” 2005
  8. 7 likeów
    Gdy popęd już w tobie omdlewa to motyw do końca choć przecież ci tego potrzeba jak wody jak słońca widocznie tak nie był wspaniały cóż, to nie Apollo bo w wodzie zanurzał się cały a w tobie zbyt wolno a jeszcze na złego dodatek grudniowo i mroźnie to prawie jak kontakt z wariatem niezdrowo i groźnie najlepiej, byś w końcu uznała niech spada lebiega a jeśli byś kiedyś zechciała jest rada... ja czekam
  9. 6 likeów
    przychodziła z sobie tylko wiadomej rzeczywistości równoległej ulicy podobnej do nieskończenie wielu innych światów widywano ją w klatce schodowej rudery w zimnym podwórzu o zapachu stęchłego zapomnienia dosiadała się do kamiennoszarych wagabundów żyjących na krawędzi murków chodników skwerów i parkanów szwendaczy o których nikt nie wie skąd się biorą ich pieniądze na gorzkie nieba w powszednich butelkach i tylko wtedy ożywają nabierając niewesołych odcieni i barw a ona wydawała z siebie przeciągły krzyk płacz złorzeczenia tak jaskrawo zakrwawione bólem że każdy milkł porażony chociaż nie mógł słuchać czasem trzeźwo stąpała tuląc do piersi zawiniętą w kocyk najczulej i najdelikatniej jak tylko matka potrafi lalkę w kształcie i rozmiarze niemowlęcia nie mieliśmy wątpliwości umieściła w kukle wezbrane macierzyństwo czując że mała tam jest kiedyś odwieziono ją do zamkniętego świata który nie jest równoległy do niczego tam w chłodnych okowach psychotropów które nie zastępują gorzkich haustów nieba dość szybko przesiąkła przez ściany materii do sobie tylko wiadomego sposobu bycia w końcu nie miała innego wyjścia i nikt już nie wspomina Niobe z sąsiedztwa która nie nosiła przy sobie nawet imienia
  10. 6 likeów
    wiersz jest niewinny tabula rasa wydaje z łona pokraczne słowa gniew zło potrafi wpisanym nakazać czy pikanterii do niewinnych dodać niekiedy w bólu się rodzą mitrędze zdeformowane nim nabiorą kształtu kapią kleksami spisane na krętej i w oburzeniu to moje nie żartuj po wielu zmianach wychodzą na ludzi lecz cóż to znaczy oczekiwania spełniają jednych a brzydzą drugich przygasa spopielony zamiar na kartce nie ma już nic ani słowa złamane pióro nie ma chęci skrobać
  11. 6 likeów
    Byłem zuchem i harcerzem potem do ksiąg się dorwałem chciałem błędnym być rycerzem, nadal marzyć nie przestałem. Cnym rycerzem zostać chciałbym na turnieje stawać śmiało zakuty łeb cały miałbym wcale by mnie nie bolało. Rycerskiego chcąc być stanu nie ulęknę się nikogo pola mogę dać waćpanu chyba żebyś chciał iść drogą Dulcynei bym ślubował albo inną miał wybrankę i jak Don Kichot szarżował uwielbiając swą bogdankę. Zajechałbym do krainy żeby zabić złego smoka opiewałby rybałt czyny i królewna czarnooka. Pół królestwa dałbym biednym pozostawił pół też sobie tylko szkopuł i sęk w jednym za rycerza ja nie robię. 21.11.2017r.
  12. 6 likeów
    przez las przechodząc nie mógł wytrzymać same się rwały by przynieść pech gdyż nagle pękła etyki lina bezwiednie dłonie tuliły mech w delikatności wręcz aksamitny skrywał niezdarnie niewielki jar czyżby wytarty czy oniryczny czy tajemnicę niejedną miał poszukiwacza zmysł wzbudził zaraz by spenetrować najmniejszy kąt a jar wilgotniał zda się że para pulsując tworzy tajemny krąg on pochłonięty nie miał wyboru pragnień splądrował żar każdy zmysł w tym poznawaniu był bardzo skory lecz w jednej chwili czar jaru prysł duszność zadyszka i brak kondycji wszelkim odkryciom przyniosły kres jeszcze w tym bólu zdążył pomyśleć z największym smutkiem jak pech to pech wchodząc do lasu sensy zmieniły wieszcza sentencje – roztarły w pył nie na zamiary masz mierzyć siły lecz dostosować zamiar do sił
  13. 6 likeów
    Pisać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej.... Jak napisała Oksywia forum jest "dla wszystkich", ale nie jest to do końca prawda, za niektóre zachowania można dostać normalnie bana. Napisała tez że każdemu należy się szacunek. To tez nie jest do końca prawdą. Owszem każdemu nieznajomemu szacunek się należy, ale każdy może sobie "zapracować", na brak szacunku. I nikt nikogo nie zmusi by szanował innych, choć poprawne zachowanie pod groźba wykluczenia z grupy wymusić można. Jest tu na forum regulamin a w nim między innymi 5. Użytkownik nie ma prawa do : [...] f) Publikować treści zabronione przez prawo, wulgarne (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), obraźliwe, naruszające prawa serwisu (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.) lub innych osób (art. 23 i 43 Kodeksu cywilnego), albo naruszające zasady współżycia społecznego. Interpretacja regulaminu jest wyłączną kompetencją administratora i ten nam wyjaśnił iż wulgaryzmy są w zasadzie niedopuszczalne ale wyjątkowo jeśli wydają się niezbędne w wierszu mogą być użyte. W mojej opinii: Dołączyła Pani do grupy w piątek i zachowuje się jak słoń w składzie porcelany. Dobrym zwyczajem jest będąc nowym w grupie poczytać trochę, poobserwować i nie próbować narzucać swego stylu wszystkim od nieomal pierwszego dnia. Kot zwrócił się do Pani w pierwszej osobie bo taki jest zwyczaj w tej grupie i rzadko się taki ktoś zdarza by z tego dyskutantowi zarzut czynił. Fakt, z tym myciem nie było zbyt mile, do mężczyzn chyba częściej można by ten zarzut adresować bo kobiety są bardziej na zapachy wyczulone, z tymi kilogramami nie było zbyt miłe i zapewniam cie Kocie że kochanego ciała nigdy nie jest za dużo, (Big girls are beautiful) Lecz co do zasady Kot ma rację. Zamieściła Pani utwór wulgarny, gdzie (w mojej opinii nie dodają te wulgarności wierszowi uroku) W Pani wierszu Pl jest wulgarna, wręcz chamska, i nie dziwiłbym się temu panu że go wena odeszła. Nie wiem co oznacza Czyżby aż trzy literówki w tak krótkim fragmencie? cię rosjaninem poświatowskiej Mam wrażenie ze ten biedny człowiek w Pani wierszu po prostu walczy ze sobą, bo pokochał ideał, a okazało się ze ten rzekomy ideał to cham. I sam nie chce uwierzyć w swą pomyłkę. Siedzi skubie brodę i wmawia sobie że to u tej kobiety chwilowe, oszukuje się. Trzeba po prostu wstać wytrzeć herbatę i wyjść. A po drodze dotknąć policzka by przez lata jeśli się kiedyś opamięta mogła rozpamiętywać co straciła. "Groźby karalne" i wulgaryzm zamieszczone na końcu Pani wpisu nie są warte komentarza.
  14. 6 likeów
    Naucz mnie kochać matkę naturę jej barwne szaty rankiem zroszone, zorzę poranną a nawet chmurę, i leśną głuszę, łąki zielone. Naucz mnie kochać faunę i florę ptaki, zwierzęta, drzewa i kwiecie bez względu kiedy i w jaką porę jesienią, zimą, wiosną czy w lecie. Naucz mnie kochać źródła, strumienie te drogi polne złotych zbóż łany, wierzby płaczące, koguta pienie, ten kraj ojczysty gamą barw tkany. Naucz mnie kochać za dnia i nocą gdy jutrznia wstaje i słońce wschodzi gdy szmaragdowe gwiazdy migocą kiedy ziewając senność nadchodzi. Niech się ta miłość moja obudzi wzejdzie jak słońce złote na niebie pokocham wszystko i wszystkich ludzi ale najbardziej kochałbym Ciebie. 15.17.2014r.
  15. 5 likeów
    jak pokonywać niemoc gdy palce drętwieją przy bezruchu zdarzeń kiedy tuż obok jest jakby w najdalszej i niedostępnej jesteśmy w klatce z której możemy tylko biernie oglądać życie w zamykanej kopercie a może jednak to bezsen panuje nad chwilą kreśli ciąg zaburzeń jak lalkarz włada jest słabości królem i małe stają się za duże rozmazywany przez bezsiły przedbieg niemym teatrem bywa zaledwie noc upomniała się o prawa nadwątlonego nie zestarzał rys się nadmiernie jest i na to fraza co opisuje oczywiste zdradza na niebogato odrobinę biedniej listopadowo dzień zaczyna sierpień
  16. 5 likeów
    Nonszalancko zarzucam wiersze na ramię poprawiam włosy i idę dalej mówię że to nic ta pisanina zdrowia nie wskrzesi i chleba nie da a wracam skulona i skrobię. A one się garną ochoczo przybiegają z koszykami by napełnić je rymami słowa co je w wersy składam dbam pilnuję wychowuję. Precyzyjne w nieprecyzji niepraktyczne tak więc po co?
  17. 5 likeów
    z Bolesława rycerz hardy z piórem zamiast halabardy twierdzi że ma łeb zakuty ale wierszyk nie jest głupi jednak przyszła menda zmierzła weszła w zbroję mąci rytm więc nasz dzielny Bolesławie piórem zabij pchelkę w mig i oszlifuj wiersz jak diament wtedy zda się że nie jedna Dulcynea czy Ginewra przed ołtarzem powie amen
  18. 5 likeów
    piękno jest pożądane czasem boleśnie spełnione marzenie nie wszystkim jest dane ale gdy się przytrafi wtedy można je nazwać szczęściem piękno miłości przyjaźni tworzenia piękno ciała i duszy czy je znalazłam na swojej drodze czy mi się przytrafiło nie wiem ale na pewno bardzo kochał mnie najpiękniej jak potrafił mój pies ( Odszedł 1 sierpnia 2017)
  19. 5 likeów
    zainspirowany tytułem wiersza - Ławka - Joachima w parku na ławeczce jesień przysiadła zaczęła liśćmi pisać wiersze o tym jak rodziła kolejne miłości które do dziś alejkami chodzą ciągle pamiętając o niej i mimo że jesień ich dopadła ciągle tu przychodzą
  20. 5 likeów
    nie chcę żeby mój telefon trzymał język za zębami nazbyt wprawny ma i słodki śpiewnie zda egzamin niech mi złoży z kawałeczków obietnicy kruchość kiedy ślicznie szepcze do mnie ugryzę cię w ucho
  21. 5 likeów
    wracam powoli słowo za słowem (już nie na kolanach) z podniesionym czołem policzki płoną odsłoniłam oba
  22. 4 likei
    Już czas złośliwiec przyprószył mi skronie srebrem księżyca, choć ty mówisz - siwy, speaker unosi w górę napis "KONIEC", i słucham grzmotu lecącej kurtyny. Na brawa nie czekam, tutaj nie ma widzów. Sam w sobie cały jestem tym teatrem. Grałem jak mogłem - tego się nie wstydzę, a teraz pora odwiedzić już szatnię. Dramat jakich wiele, bez zbędnych antraktów, on mnie nie uczynił wybrańcem bohemy, a ja mam nadzieję wraz z niknącym światłem, że ktoś mi napisze po końcu suplement. Kiedy świat się zaciera w coraz słabszym blasku, gdy już cisza wokoło, coraz mniej szczegółów, w duchu modlę się : Panie, bądź w niebie mi - Jasny i spraw, aby sztuka ta miała continuum.
  23. 4 likei
    W oczach przyniosłaś mi niemą zapowiedź pól, łąk zielonych, wpisaną w źrenice, chwil nienazwanych - choć dawno wyśnionych, ukrytych w duszy jak sokół w błękicie. Znalazłem uśmiech, w latach zagubiony, gdy wybiegałem tobie na spotkanie, Lecz nie przebiłem murów wyniesionych czasem, tak różnym dla ciebie i dla mnie. Dziś jesteś bólem, skargą przytłumioną, łzą powstrzymaną na krawędzi powiek, bezduszną ciszą pulsującą w skroniach i niemym krzykiem rozedrganym w głowie.
  24. 4 likei
    usiadłam na tobie tak jak chciałeś, okrakiem, ale twoje biodra były niczym zakopane w śniegu. i znowu jakbyś chciał powiedzieć mi, że nie, że nie masz ochoty mnie kochać. jeśli raz jeszcze usłyszę, że miewasz nastroje bo naczytałeś się dostojewskiego to przyrzekam - puszczę cię z jakimś rosjaninem. dla zasady. jakiej? nie wiem, w liceum naczytałam się poświatowskiej. za dużo dostojewskiego, za dużo dostojewskiego, ale herbatę ciepłą mógbyś zrobić. czego jak czego, ale herbaty dostojewski by nie spierdolił. siedzisz posępny, brodę skubiesz, nastroje, mówisz, nieuchwytne. ta wena, o której tyle opowiadasz, przypomina mi amfetaminę. jedna ręka szuka nerwowo czegoś do pisania, druga włącznika światła. ręce potykają się o niewidzialne schody. powiesz, że do nieba a ja powiem, że nie. już sobie tym dostojewskim gęby nie wycieraj. wytrzyj herbatę, którą rozlałeś, napraw błąd, który popełniłeś. dotknij palcami mojego policzka i wykop swoje ciało spod śniegu. chyba nie proszę o zbyt wiele. czy proszę o za dużo?
  25. 4 likei
    1. Projekcja Przechowujemy naszą miłość na dnie perłowej konchy gdzie jak w lustrze twoich źrenic zielenią odbiło się niebo - rusałczana nagość 2. Codzienność Taka cisza aż mak schował się za zapach Powszedniości nudy nie ozłocą lipce gdy wszystko ma swój czas i miejsce - We wspólnym domu stojącym na rękach 3. Gwarancja Tu nic złego zdarzyć się nie może – Chałupka ku słońcu oknami obrócona jak słonecznik 4. Żyć długo i szczęśliwie Miłość ślub i wesele - ślimaczy domek roztropny dostatek wciąż razem z sobą choć obok siebie I nasze Małe - pączek jabłoni i dziecka dzieci gdy my - staruszkowie pod rękę do parku o złotym zachodzie wchodzimy w jarzące Światło
  26. 4 likei
    a po co mam pisać wiersze i między wersy sens wkładać wyrażać myśli najszczersze gdy można po prostu pogadać pisanie zdrowia nie wskrzesi i chleba też z tego nie ma już skrobnę wierszyk dla dzieci a nie poważny poemat bo zaraz mi będą wydziwiać i czepiać się rymów w nieładzie że wyraz nie ten - oj chyba już wiersze zamykam w szufladzie dla dzieci pisać przyjemnie przyklasną z uśmiechem serdecznym lub smutno stwierdzą zapewne dziadku przynudzasz niestety :))
  27. 4 likei
    Do tego się odniosę Samm, i przytoczę starą rymowankę z warsztatu, nie ma co jej porównywać, bijesz na głowę - ale może coś obudzi. Ściskam, bb Zbieram siły by ...od wtorku umierać. To ładna data - na razie miotłą macham, odpoczywam. Zacznę umierać od wtorku, dziś jeszcze nie pora: może pójdę na rower i kogoś pokocham. Od wtorku będzie inaczej: przejdą wichry i burze łatwiej będzie, więcej chęci na podróże. Od wtorku... ale na razie gładzę się po udzie. Dobre plany zawodzą - może i ten nie pójdzie.
  28. 4 likei
    I Ludzie, gwałcą! - krzyknęła kobieta. Nikt nie zareagował, bo cóż to za podnieta? II Choćby cię złotem kamienowali szlachetnym, i tak po masakrze będziesz bardzo szpetnym. J.A.
  29. 3 likei
    Sny różnorakie mamy nocą te błogie które tak kochamy gdy senną mgiełką nas otoczą do nich się zawsze uśmiechamy. Czasem koszmary nas nękają i okrzyk trwogi gaśnie w krtani chcesz uciec, nogi bezwład mają jesteśmy matnią osaczani. Wtem koszmar pryska - wybudzanie ocierasz skronie zlane potem powoli mija przerażenie na sen straciłeś już ochotę. Lecz do poduszki przytul głowę żeby ci dobre sny się śniły takie pogodne, kolorowe, żadne koszmary nie straszyły. Spokojnej nocy, miłych snów żebyście wstali wypoczęci każdy z was rześki, każdy zdrów i oczywiście uśmiechnięci. 23.11.2017r.
  30. 3 likei
    Nadchodzą czasem dni że plotę trzy po trzy że rozglądam się jak na uwięzi szukając smukłej gałęzi Nadchodzą noce że nie starczają koce że smutku się dławię choć doskonale bawię Nadchodzi dojrzałość ochota na stałość na miejsce przy stole w swojej kuchni wolę i ty opuszczona panno wątpliwości straszysz mnie widmem bezczelnej starości I ty co byłaś dla oczu zbawieniem stajesz się znużonym wspomnieniem westchnieniem Kładę się na na prostokącie marmurowego kamienia czekam dzień miesiąc nic się nie zmienia tylko listy pisze wiatr i drze się do ucha zamknij się! - krzyczę... nie słucha
  31. 3 likei
    Znany malarz zostawił w Hadze Toaletę Diany jak to bywa nie kadzę każdy ma inny toalety obraz na uwadze
  32. 3 likei
    Kolumny złuszczone z trudem podtrzymują dach wklęśnięty niegdyś dwuspadowy i drzwi skrzypią upiornie. Klamka od niechcenia do ręki się wsuwa a z otwartym oknem można wyjść na spacer. W przodków gnieździe pawiment ze skruszonym stopniem pokornie do piwnic się czołga. Meble korniki zjadły skonsumowały kilimy mole myszy papiery gryzą i coś jeszcze gada na strychu. Za to pan artysta z nieustannym zapałem zegary słoneczne tworzy pisząc przy okazji ikony. Bo choć niby-demiurg sam w Boga nie wierzy to składa na dodatek całkiem zgrabne wiersze do swej uwielbianej lecz niemłodej donny - niemożliwie brudnej i śmierdzącej baby
  33. 3 likei
    I co z tego że taka zjawiskowa - - - - - - - - - - - - - - - W nieba nachylaniu niezawodna - - - - - - - - - - - - - - - Do żywienia gotowa niedojadką. Słodką bułką - ochocza do upojenia miodowym nektarem - - - - - - - - - - - - - - - - Powierniczka-terapeutka połamanych serc czerwiennych - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Plantatorka snów różanych i fiołkowych. Westchnień - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Miętowej ciszy czarodziejka Kiedy bardzo samotna w rezydencji z mgieł zbudowanej na wrzosowiskach Czasem w ramionach halnego wiatru który bierze ją całą Zawstydzona sukcesorkę powije - - - - - - - - - - - - - - - - - - - hodowaną przez kukułkę
  34. 3 likei
    za dużo tego Dostojewskiego, gęba się obtarła I jednak za mało Poświatowskiej Używanie wulgaryzmów w poezji jest zawsze dla mnie objawem impotencji pojęciowej autora takiego potwora i jakoś do mnie nie przemawia, że rzucenie mięchem jest takie cool I czasami szkoda, że nie ma tutaj głosowania na "nie".
  35. 3 likei
    Patrząc na kierowcę w dzielnicy Wesoła, przechodnie wymownie pukali się w czoła. Kierujący samochodem jechał tyłem, zamiast przodem, na skutek założenia... błędnego koła.
  36. 3 likei
    Na cyplu świata zawsze rozpoznawalni gdy w bezruchu tężeją powietrze. Czas oraz zmysły Androgenicznie kwiatowi w ciepło-chłodnym przewiewie Niby las romantyczni zasiedlony przez im podobnych Świeżo-tajemniczy stymulując - odprężają bardzo bliscy z bezpiecznej odległości kiedy w deszczu błękitnej godzinie kamienie wybudzają i zieleń pośród cieni szmerów i plusków Jak zioła przeźroczyści wilgotnym drewnem mroczni pachną ogniem przenikniętym eterem Częściej wszak wodą ze źródeł w ziemi stęsknionych ramionach Elfy - stwory. Nie do końca baśniowi
  37. 3 likei
    więc po co pisać wiersze coś tam pomiędzy wersami w koszyku słowa szersze i mniejsze ze słownikami na ramieniu plecak a z plecakiem podróż po bezdrożach miejsc wyczekiwanych strawą jest dla duszy ziarnistym chlebem i młyńskim kołem gdzie anioł z diabłem droczy się o poe wymowy rozmów przeróżnych trików ucząc nie pytaj po co raczej dlaczego lub dla kogo i jakiej idei albo po prostu spokojnie niech każdy pisze o swoim :)))
  38. 3 likei
    Pozwól że na tym przykładzie pokaże ci o co chodzi. Gdy czytałem zamieszczoną miniaturkę od razu pomyślałem że jest tu nawiązania do Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! (Mt 5,38-42) PL czuła się zastraszana, atakowana - więc odeszła.. Po jakimś czasie odzyskała nieco pewności siebie i wraca, z podniesionym czołem. Wraca lecz czuje w sobie odwagę, by tym razem nie dać się zastraszyć, zakrzyczeć. Uderzona wcześniej dziś odważnie z podniesionym czołem wraca i mówi: Już się was nie boję i nadstawia nie tylko drugi policzek, lecz jeszcze raz i ten pierwszy. Stad OBA. To co napisałaś pod wierszem nie obraża nikogo. Pytasz - masz odpowiedź. Masz wątpliwości, oto próba wyjaśnienia. To co napisalaś świadczy o twym temperamencie a nie o Autorce. Twoja propozycja "odsłoniła je" mniej mi się podoba, bo powyższych skojarzeń przynajmniej mnie nie nasuwa, ale jest poprawna gramatycznie, choć z drugiej strony słowa dwusylabowe w takich sytuacjach, gdy się woła, gdy mówi się coś stanowczo, brzmią dla mnie lepiej. c.d. pod Twoim wierszem. Pozdrowienia Bogusław.
  39. 3 likei
    U morza stóp rósł dąb zielony; Więź złota tkwi na dębie tym: Tam w dzień i nocą kot uczony Wciąż chodzi wokół. Łańcuch z nim. Idąc na prawo - coś tam mruczy. Gdy jest na lewo - uczy nas. Lat kilkadziesiąt prześladuje mnie " łukomorje"! Tak więc moje "łukomorje" to - "stopy morza". Dla porównania to samo w tłumaczeniu J. Brzechwy : Jest nad zatoką dąb zielony, Na dębie złoty łańcuch lśni; I całe noce, całe dni Węduje po nim kot uczony; Zwróci się w prawo - śpiewa pieśni, A w lewo - bajki opowiada.
  40. 3 likei
    tonął wzorowo na południe od falujących pagórków wśród krzyku który unosił kurczowo wbitych paznokci podjął ostatnią próbę przegrał utonął w tym co naprawdę lubił
  41. 3 likei
    c.d. No, nareszcie został sam. Sięgnął po komórkę - Witaj kochanie, wybacz, trochę się spóźnię, ale miałem spotkanie literackie, no, takie, wiesz, z młodymi wierszami, Nie miałem sumienia powiedzieć im, że są beznadziejnymi kiczami, więc odłożyłem rozmowę, może mnie już nie dopadną. No to pa, za pół godzinki będę. Za chwile był już w swoim audi Q7. KONIEC
  42. 3 likei
    Hm, jeśli czytał jej wiersz z aktualnie będącej na topie poezji wolnej, to ten z nieba zamiast zazdrościć, to chyba bardziej się zastanawiał o co w tym wierszu chodzi. No, chyba, że mu Befana wyjaśni, ale póki co, to : Wiersz jej czytał o miłości, aż się rozebrała, zanim skończył, to z radością już mu się oddała. W tym co do gwiazd się przytulał zazdrość wielka wzbiera, no bo jakże - do cholery - gwiazdy ma rozbierać. ;)))
  43. 3 likei
    kiedy język za zębami ten co szeptał trzyma to oblany jest egzamin i potrzebny wykaz mniej i bardziej zapomnianych kąsań w ucho kruchych i dylemat z tego mamy kogo najpierw wzruszyć :)
  44. 3 likei
    znowu miast wiersza jest cukierek w buzi się sam rozpływa migiem konkretnej treści w nim nie wiele w tym ugryzieniu erotyk widzę :))
  45. 3 likei
    Odegnaj myśli, póki jeszcze możesz. Nie myśl o niczym tylko o sobie. Zapomnij o ludziach, z którymi dobry żywot wiodłeś. Dziś oni odeszli, nie myśląc o Tobie. Widząc, że zostały Ci samotne i bezsenne noce... Nie myśl o innych, pomyśl o sobie. Zegar odmierza czas w nocnej bezkresnej ciszy. Zegar tyka, a Ty uciekaj od swoich wspomnień.
  46. 3 likei
    Mnie też zainspirowała ławeczka :) jak co roku na parkowej ławeczce jesień przysiadła jak co roku wiersze pisze liśćmi barwnymi o miłościach które jeszcze się nie narodziły i o takich, które kiedyś tutaj odnalazła o tym, że z wdzięczności ciągle tu przychodzą by wspominać wspólne jesienie najpierwsze ci którzy związali swe życie i serce i wspomnienia z jesienną parkową ławeczką Jak widać o jesieni i ławeczkach można bez końca - i dobrze. Miłego dnia Waldku :)
  47. 3 likei
    Wiersz bardzo nastrojowy, podoba mi się. Ale skoro już tyle starań dołożyłeś by wyrównać liczbę zgłosek, to może spróbuj dopracować jeszcze by wyrównać "melodię", bo przy czytaniu "naturalnym" na głos mam wrażenie że coś się nie zgadza. Podejrzewam ze to sprawa jednosylabowych słów które się trudno "łączy" z następującymi po nich. "kartkiczasu" czyta się płynnie, "choćcoraz" chciało by się jednak przeczytać z przerwą. Może to tylko "Krakowski regionalizm języka" sprawia ale ja takie wrażenie mam. Dalej bywa podobnie. Proszę przeczytaj na głos by sprawdzić czy rytm się nie łamie. na przykład: proszę porównaj rytm w tym co napisałeś i po zmianie na" To teraz chodź na spacer w znanej okolicy, lecz jak tu cię uchronić od schroniska pryczy? Przy okazji - kartki upływają jest owszem metaforą ale .. no nie wiem to ty jesteś autorem i sam zadeyduj. Często dużo ciężkiej pracy trzeba włożyć, by utwór wygląda lekko i swobodnie. Pozdrawiam Bogusław
  48. 2 likei
    w zaklętym kole gdy zamyślona wydłubujesz obrazy jak pestki z wiśni kwaśne i soczyste niosą tęsknotę górskich szczytów śpiew wozu drabiniastego w osiemnaste lato przeskok z brzegu na brzeg zaplątany w obrączkę małych dłoni u spódnicy w procentowej mgle trudno było samej znaleźć drogę jesienią mrok wpełza w kąty a sękate palce nieporadnie walczą z kartkami pomagając oczom wejść w życie zapisane pomiędzy jutro znów w zadumie weźmiesz wiśnie by powtórzyć rytuał pamięci
  49. 2 likei
    Ok., widzę, że domaga się Pani wytłumaczenia zjawiska ogólnie znanego i określanego jako hejt, którego widocznie Pani nie rozumie, nie chce zrozumieć, albo udaje, że nie rozumie, ale bierze jednocześnie w nim czynny udział. Można powiedzieć „najbardziej czynny”, bo Pani koleżanka, sprytnie i dyskretnie, acz ewidentnie tchórzliwie ulotniła się, pozostawiając Panią samą na placu boju. Dlaczego? Pewnie dlatego, że widocznie uwielbia wywoływać konflikty, plotkować publicznie i jątrzyć, a potem przyglądać się na to z bezpiecznej odległości. Podobnie jak „taki jeden” z ław poselskich. Nie podziwiam i nie zazdroszczę takich umiejętności, raczej współczuję. Nic nie ujmując – nie znaczy to, że Pani nie lubi ploteczek, ależ tak. Czytałem już Pani występy wobec innej org’owiczki. Podziwiam jej wytrzymałość i kulturę. To naprawdę trudne, bo trzeba opanować wzbierającą złość, wobec osoby udającej słodkie ciasteczko.. Wracając do „placu boju” - powstał głównie za sprawą szanownej, mówiącej do siebie w trzeciej osobie - koleżanki. A to jest na to dowód. Obrzydliwy, szkalujący i dyskredytujący. Wpis Pani befany_di_campi o mnie, czyli o kimś, kogo przecież dopiero poznała, ale właściwie nie zna, nie ma pojęcia kim jest, ale wie za to, że: Osiadł bowiem w portalowej przestrzeni "taki jeden" guru, zupełnie nie do ruszenia przez cokolwiek. No, może rozwolnienie, którego od czasu do czasu się nabawia przez nazbyt dociekliwe uwagi skromnej b _d_c :p https://poezja.org/utwor/159417-o-sklerozie/ Trochę to dziwne zachowanie, biorąc pod uwagę, że kilkukrotnie (może za mało?) napisałem pozytywne komentarze do wierszy tej Pani. Bo rzeczywiście mi się podobały. A ona była bardzo miła, dlatego nie rozumiem – skąd nagle taki nienawistny i paskudny wpis? Nie jestem do tego żadnym guru, no chyba, że tak mnie Pani befana_di_campi odbiera, stąd może jakieś poczucie zagrożenia, nieuzasadniona zawiść, wręcz chęć dokopania? Tylko za co? Szkoda , że tak po cichu, już nie w trzeciej osobie, tylko we trójkę. O czym za chwilę. Nie ma co, bardzo to szlachetne. Tylko, że plac jest pusty, Don Kochot macha sobie gdzieś tam piórkiem i węglem, a to Pani jest „na pożarcie” Pani Justyno Adamczewska. Proszę się nie martwić. Nie jestem potworem, poza tym, że rano uwielbiam wyjadać surowe białka z oczodołów i staram się być potem w miarę uprzejmy i miły, przed kolacją. No może nie tak szarmancki, jak Pań kolega, za którego przyczyną jest poniekąd cały ten show. Aha i kolejny paszkwil befany_di_campi, już nie tylko o mnie, ale i całej reszcie: „głupków mnie podobnych” https://poezja.org/utwor/159462-zero/ I tego właśnie nie rozumiem. Wszyscy troje jesteście tu stosunkowo niedawno, Pani od maja, koleżanka od listopada, kolega, chyba z rok? Jakiś zlot? Ja jestem od 2008 – zarejestrowany, bo czytałem dużo wcześniej. Może wydawać się to nieważne, ale ma to znaczenie, choćby z tego powodu, że zarzuciła mi Pani tchórzostwo. Nie dość, że to mnie obraża, bo to oczywista nieprawda – stoję na placu ze zdjętym beretem i nie kryję się za spodnicą koleżanek lub gaciami kolegów, to jeszcze próbuje mnie Pani pouczać w sprawach tego forum i jego regulaminu, pytając, czy jestem tego, czy owego świadomy. Tak droga Pani, bardziej niż Pani się wydaje. A tchórzostwo proszę mi wykazać - gdzie i kiedy zachowałem się jak tchórz. Od pisania bredni w Internecie, przechodzi Pani do szkalowania ludzi, proszę z tym uważać. Wracając do show. Zaczęło się, tak sądzę, od mojego wpisu pod limerykiem Pana Macieja Jackiewicza „Czarna magia” https://poezja.org/utwor/159379-czarna-magia/ Nawiązałem można powiedzieć „połowicznie” do tematu. Dodałem do tego jednak jeszcze, słuszną moim zdaniem, uwagę na temat oburzenia jednej z Pań, a dokładnie Pani b_d_c. I chyba tu mam wrażenie leży pies „podgrzany”, do czerwoności zapewne. Miałem zdaje się czelność podważyć słowo Tej, która omylną nigdy nie jest, na której słowo czmycha każdy mąż, rycerz, a nawet chłop z kosą. I kropka. Przepraszam za te fantazje, ale mam do nich prawo po przeczytaniu wielu komentarzy, to raz, a dwa po natychmiastowym wyrzucie limeryka Pana M.Jackiewicza i chamskim wpisie Pani b_c_d. Przypadek, nie sądzę. I teraz najważniejsze. Od lat na poezja.org było przyjęte, w każdym razie było to praktykowane, a już szczególnie w Limerykach, że na limeryk odpowiadało się limerykiem, a nawet całymi ciągami limeryków, bądź zwykłym komentarzem. I było naprawdę dzięki temu miło i wesoło. Nikt z tego powodu nie robił, jak dotąd, żadnych awantur ani odwetów w stylu Macieja Jackiewicza i jego wierszyka „o sklerozie”, pod moim adresem, Oczywiście, na pewno w jakimś stopniu tę sklerozę posiadam, nie ukrywam. I nawet po przeczytaniu tegoż uśmiechnąłem się, bo jest w tym część prawdy, ale jest również i „brzydka” strona tego tekstu, a podteksty Pani b_d_c dopełniają to szambko po sam dekiel. Po przeczytaniu komentarzy Pań, zrozumiałem, że to jakiś chory odwet, mało tego, wykorzystany przez jej wysokość b_d_c do załatwienia własnych, niejasnych dla mnie i jak sądzę dla ogółu, celów. I wtedy dopiero powstała moja odpowiedź dla Pana Jackiewicza p.t. „O pieniaczach”. Dlaczego w liczbie mnogiej, pięknie wyręczył mnie w wyjaśnieniu tego Freemen (ukłony, bo lepiej bym tego nie ujął) Pani Justynie Adamczewskiej. I tutaj jeszcze raz zapytam, skąd pomysł na ten tekst: "Tak bardzo chciałeś szaleć, że zapomniałeś żeś cykor, ha? Kiedy tracisz wiarę, Kiedy nikogo nie ma przy Tobie wcale, Zdajesz sobie sprawę, że miałeś za wiele żeby teraz odejść od tej gry na stałe." W którym miejscu i czasie zobaczyła Pani to szaleństwo niby i tego tchórza we mnie? Zwykła prowokacja, czy może pomoc koleżanki? Proszę się zatem nie dziwić, że taka była moja reakcja, bo wmanewrowano mnie w coś o czym nie miałem i do dziś nie mam pojęcia. Nie zrobiłem nic złego, poza tym, że napisałem limeryk w wątku Macieja Jackiewicza. Dla mnie czyjaś obecność w moich wątkach jest wyróżnieniem, nie afrontem. Bez względu na to, czy napisze dobrze, czy źle, oby merytorycznie lub z uśmiechem, humorem. Tymczasem Pan Jackiewicz odebrał to zdaje się jak policzek. Nie rozumiem tego zupełnie, bo limeryk w żaden sposób go nie obrażał. Może w jakimś innym komentarzu coś się nie spodobało, nie mam pojęcia, ale na pewno nie będę nikomu wystawiał komentarza przychylnego tylko dlatego, żeby nie podpaść. To chore jest. Zresztą znowu napisał jakiegoś potworka na mnie :) https://poezja.org/utwor/159443-podzi%C4%99kowanie-pomnikowego-poety/ No proszę i jeszcze jeden: https://poezja.org/utwor/159462-zero/ I chyba w końcu odpowiem, bo mnie korci, i będzie bez suflerów, bez trójkątów, i Towarzyszy, szanowny Panie Jackiewicz. Ale brawo dla TWA, jak widzę pięknie się rozwija. I dobrze, może wtedy brzyTWA będzie ostrzejsza i coś z tej pisaniny w końcu będzie. Reasumując, Pani Justyno Adamczewska, Pani obecność u mnie, po tym wszystkim co się wydarzyło, to już był dla mnie napastliwy, bezczelny hejt, mający wywołać pewnie określoną reakcję. Biorąc pod uwagę jeszcze ten cytat – to już wyjątkowo chamski zabieg. Pani zachowanie jest kompletnie nieadekwatne do tego, co Pani wyczynia, to Pani nie ma chyba świadomości jak to wygląda, albo to wyrafinowana gra. Nie powiedziałem won!, to Pani słowa, ja powiedziałem – Żegnam. Dlatego usunąłem Pani wpis, żeby w końcu Panią zniechęcić do hejtowania i ciągłego złośliwego zaśmiecania mojego wątku. I niech tak zostanie. Pani publikacje kompletnie mnie nie interesują, nie są w moim guście. Przykro mi, ale niestety tak jest. Koleżankę ma Pani zdolniejszą, ale. No właśnie. Mam nadzieję, że Jackiewicz „młodzieniec” nie przekroczy granic dobrego smaku, nazywanie kogoś zerem już jest takim przekroczeniem, to może jeszcze nazwij mnie pijaku?
  50. 2 likei
    Justyno, nie rozumiem, teraz będziemy się licytowały na źródła?, więc proszę bardzo podaję źródło nie internetowe. antropomorfizacja «przenośnia polegająca na przypisywaniu cech ludzkich zwierzętom, roślinom, przedmiotom, zjawiskom lub pojęciom abstrakcyjnym» Słownik języka polskiego pod redakcją W. Doroszewskiego (Witold Jan Doroszewski (ur. 1 maja 1899 w Moskwie, zm. 26 stycznia 1976 w Warszawie) – polski językoznawca, teoretyk języka, od 1930 profesor Uniwersytetu Warszawskiego, od 1930 członek Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, od 1947 członek Polskiej Akademii Umiejętności, następnie Polskiej Akademii Nauk; redaktor naczelny Słownika języka polskiego (1958–1969) i Słownika poprawnej polszczyzny (1973); popularyzator nauki o języku polskim, w latach 1932–1976 redaktor naczelny miesięcznika „Poradnik Językowy”; stworzył teorię języka, w której za przedmiot językoznawstwa uważał „człowieka mówiącego” (łac. homo loquens), a nie relacje zachodzące wewnątrz języka[1].) Dla pełnego obrazu dodam może jeszcze dwa podobne, a jednak inne pojęcia, również ze słownika języka polskiego. personifikacja <<uosobienie; 1. w literaturze: przenośnia polegająca na przedstawieniu w postaci ludzkiej przedmiotów, zjawisk natury, roślin i zwierząt oraz pojęć abstrakcyjnych, np. przedstawienie śmierci w postaci żniwiarza; 2. książkowo: osoba, istota uosabiająca coś; ucieleśnienie, wcielenie; animizacja w literaturze: przenośnia polegająca na przypisywaniu cech istot żywych przedmiotom, zjawiskom natury oraz pojęciom abstrakcyjnym p.s. Myślałam, że chodzi o wzajemne uczenie się ale wychodzi na, to, że chodzi o licytowanie kto ma rację. Więcej nie będę dyskutowała na ten temat.
×