Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 12.05.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. 13 punktów
    Śmiały ma dobrze, śmiały ma świetnie jak chce to powie, nie chce, nie blednie. O wszystko zawsze śmiało zapyta, co chce, to zrobi, nic się nie cyka. On nie zna granic ni zahamowań, od wątpliwości nie ćmi go głowa. On wszędzie pójdzie, nic go nie wstrzyma, bo dla śmiałego trudności nie ma. A nieśmiałemu zawsze pod górę, słowo okoniem, spojrzenie murem. A nieśmiałemu jest bardzo ciężko, każda porażka jawi się klęską. Śmiały zazwyczaj bywa wesoły. Czy jest bogaty, czy też jest goły, lecą na niego chętne panienki. Nie ma znaczenia gruby, czy cienki. Często też robi on interesy, w których odnosi nieraz sukcesy. Bryluje w tłumie, bawi się sobą, żadne go smutki dopaść nie mogą. A ten nieśmiały? Stoi gdzieś z boku i nie ośmiela się podnieść wzroku. A jeśli idzie? Chodzący smutek, ciągle go męczą myśli zatrute. Śmiałego widać z bardzo daleka i od ciekawskich on nie ucieka, wręcz się wystawia na pokaz szumnie, śmiało się kładzie nawet we trumnie. I na nagrobku śmiało wyrywa: "Tutaj Prawdziwy Śmiałek spoczywa" Czymś się zapisze czasem w historii, Bo taka śmiałość bywa w teorii. A ten nieśmiały siedzi cichutko, swoją nieśmiałość zawierza smutkom. A ten nieśmiały po nocach szlocha... Wszystko się zmienia, gdy go pokochasz. Gdy go pokochasz naprawdę szczerze, całą nieśmiałość szlag jasny bierze. I twój nieśmiały nagle się zmienia w najsprawniejszego merchandisera.
  2. 11 punktów
    nie wstydź się podejdź przecież możesz zobaczyć jak bujne łąki myśli sukcesywnie asfalt rani śmiało podejdź rozchyl poły możesz zajrzeć mi w duszę patrz ostatnie krzywe drzewo lśni od żywicy bo nie wpisało się w ramy lasu
  3. 11 punktów
    Zimno, pada, na dokładkę jeszcze wieje.Kulę się, jak niekochany stary pies. Dobre słowo dziś nie będzie wybawieniem, może zamiast niego przyjdzie cicha śmierć. Niewidzialna przykusztykam na próg domu i otrząsnę z kropli deszczu siwy łeb. Nie mam siły... Panie Boże ciało złomuj, resztę zabierz, czy też diabłu krzyknij weź! Nie mów, proszę, że zwierzęta są bez duszy i nie dla nich odkupiłeś przecież świat, a wytłumacz po co cierpią i czy wrócić będę mogła w ciele kota albo psa. Adoptuje mnie miłośnik wszystkich istnień. Ofiaruje ciepły kącik, schowa bat, którym smagać można słabszych, przy tym myśleć - wyspowiadam się i czyste konto mam. Nie rozumiem boskich planów. Jestem nikim. Myślę tylko, czy podołam przetrwać dzień. Jeśli poznam Ciebie kiedyś, dasz się zbliżyć, to poproszę, aby w niebie był też pies. Ten, na przykład, tak bestialsko skatowany, który łapy ma nie po to, aby biec, ale gotów dać się jeszcze nieraz zranić, przywiązany, aż po życia smutny kres. Do człowieka, który dumnie niesie głowę, z góry patrzy na poddany sobie raj. Chce, by łasił się do niego, niczym koteki pazury skromnie schował mniejszy brat. Znów zasypiam, nakłaniając Ciebie Boże, daj mi prezent, okaż łaskę, nocą spraw, (długo żyłam i uśpiłam wiele stworzeń)bym zasnęła, już na zawsze, cicho sza...
  4. 10 punktów
    rozbrajania min nauczyłam się sama zawsze podniecało mnie ryzyko i możliwość wkładania palców tam gdzie nie trzeba - jestem silniejsza od wczorajszych łapanek historii domykanych po omacku nocą łatwiej przemycić ból bez świadków po ostatni siniak wylizuję rany jak suka
  5. 10 punktów
    Radość Robię wrażenie niepostrzeżenie, gdy rozczesuję włosy grzebieniem. Po głowie czule się prześlizguje jeden za drugim ząbek - to czułe. Nie rani, drapie milutko, czasami zahaczy włosek leciutko. Śmiech mnie ogarnia - nie takam marna, skoro czupryna ma taka czarna. Ciemna jak nocka, jak moja kotka, która cichutko mruczy - grzechotka? Nie, to po prostu istotka - trzpiotka. Jest zawsze ze mną we dnie i w nocy z miłością wielką patrzy mi w oczy. Gdy na kocyku leży - łapkuje tak swe uczucie mi pokazuje *** Sięgam po grzebień - który już znacie, a ona mówi: uczesz mnie kamracie.  J. A.
  6. 10 punktów
    Pomysł Wezmę pod rękę sen, zaśpiewam z nim piosenkę o radości życia, która przenika umysł i ciało - och, nigdy jej za mało! Dostrzegę piękno świata - takiego wariata w barwy splatającego warkoczyki z marzeń. Pokażę, jak można uśmiechem zarażać, a smutki odważę się obrażać. I będzie git. Taki mam pomysł. Justyna Adamczewska 2019 r.
  7. 9 punktów
    dostrzeżesz kiedyś iskrę, zapłonie wczas na moment, demony znikną wszystkie istne lub wymyślone, dzisiaj w chaosie zdarzeń, w zamęcie upojenia coś ci uparcie każe, biec za czymś, czego nie ma. zanim gonitwa myśli zakończy bieg donikąd, niejeden przegrasz wyścig, nie raz usłyszysz chichot. poświata nowej drogi uwolni chore zmysły i to co było wrogim w spojrzeniu nienawistnym.
  8. 9 punktów
    Im więcej mam lat tym więcej siły i ochoty na dźwiganie mniej więc zrzucam balasty kotwice kredyty i żądze nie chcesz wysłuchać mojej historii tak jak mi nie chce słuchać się twojej każdy z nas przeżył już to co teoretycznie powinno go zabić i widział potrąconego psa któremu nikt nie pomógł Wolimy więc robić swoje w kokonie chmur i dywanów z naręczem kwiatów uśmiechów w milczeniu dla siebie Hashtag Jutro będzie lepiej Zdzwonimy się jutro
  9. 8 punktów
    ciągną w dół szaleńcza pogoń myśli zwiększa ciśnienie opadam w mrocznych otchłaniach do dna narasta pokusa by otworzyć usta uwalnia przewrotność natury i ruszam ku górze pozostawiając ołowianą przeszłość choć łaknie zapewnień skołatany mózg pamiętam za wcześnie nie otwierać ust by wreszcie łapczywie nabrać haust powietrza
  10. 8 punktów
    Wędruję przez las - beskidzki, świerkowy – przed siebie, niespiesznie, przez dzikie podszyty. Odległy mi czas – ja słyszę rozmowy wśród ptaków, a wrzesień jest bliski, lecz skryty. Wędruję przez las – wśród wartkich strumieni - te gonią za słońcem ku cichej dolinie. Niejeden już głaz się w nurcie odmienił, od wody płynącej – ja razem z nią płynę. Z lewej głośny stuk – widzę dziób dzięcioła, jak pewnie, wytrwale okrąża pień świerka. Z tyłu głośny huk – jakiś drwal podołał jakiejś sośnie starej – w gęstwinie ktoś ćwierka. Szybko stawiam krok – nad leśnym moczarem; słyszę dźwięki śmielsze, ktoś nade mną kracze. Nagle - patrzę w bok – a kruk już się zdaje odległy jak wiersze pełne zmyślnych znaczeń. Przy granicy słup – to nie ta granica, którą dziś postawię, przemierzając szlaki. W dole stary trup – zginęła nornica, pragnąc umknąć w trawie przed drapieżnym ssakiem. Wtem zanika cień – opuszczam gęstwinę na rzecz ludzkiej łąki – dla serca i brzucha. Kończy już się dzień – pora do chatczyny na minut pięć wstąpić – w swoich głos się wsłuchać. To ostatni raz, nim na szlak powrócę. Chłonę wszelkie śpiewy – widoki podziwiam - i znów wchodzę w las - dołem będzie krócej – żywiczne wyziewy – i mój nos ożywa. Wędruję przez las – słońce już się chowa za Wielką Praszywką – grzbiet wskazuje drogę – muszę zdążyć w czas – nim ostatnie słowa pod wiatą ucichną – idę śladem owiec. Wędruję przez las – twardszy, niż się zdaje. Z każdym trelem pliszki coraz bliżej jest nas. Każdy górski łaz stając przed rozstajem – nawet idąc ku wsi – wędruje przez swój las. 24.08.2018
  11. 8 punktów
    Polak Jeżeli Polak znaczy katolik, to ja nie jestem Polakiem, chociaż z tej samej ziemi i soli, choć także mam papier za chrzest. Grają mi we krwi Grunwald, Powstania, a wiatr z Chopina coś śwista i chociaż mu się polskości wzbrania, Tuwim mnie ciągle zachwyca. Jeżeli Polak to patriota, bo nosi z kotwicą t-shirt, wszędzie mu śmierdzi kolumna piąta, to mnie z takiej Polski wypiszcie. Ja ludzi nie chcę na miejscu liści wieszać na drzewach jak wściekli, wrzeszczący w cieniu pięści rozliczni piewcy pożogi i śmierci. Kiełbasogłowi, w oparach wódki, Polak potrafi? — na zicher — dać wam róg złoty cholerne głupki, to z niego pałę zrobicie.
  12. 8 punktów
    Kiedy boli najmniejszy dotyk słowa "Czas leczy rany" Pozostawiając paskudne blizny W zaciszu domów
  13. 7 punktów
    Na polanie obok boru ptaki grają na emocjach Przybliżając ludzkim duszom Bólu śmiech, radości rozpacz Trawa miło pieści dłonie rozłożone w jej gęstwinie Oplatając sobą czule To co drugie z nich ominie Promieniami tak rozpieszcza słońce w niebie zawieszone Delikatnie muskające Ciała szczelnie zaplecione Wszechświat zamilkł pochylony nad polaną obok boru Zadziwienie rozogniony Fenomenem ludzkich losów Przyglądając się nieśmiało dwóm kosmosom połączonym Grawitacją uczuć spiętych Tak przyziemnie rozłożonych I zapragnął w tej godzinie wyrzec się wielkości wszelkiej dla tych śpiewów wyjątkowych zniżyć się by być człowiekiem
  14. 7 punktów
    przebogaty to był matoł w roponośne dziany ziemie lecz że nie chciał leczyć zatok ma je z ropą teraz w glebie
  15. 7 punktów
    pomieszały się kolory oczu z jaskrawymi marzeniami blade policzki przyciągnęły słońce nie wahając się odkryło zachłanne na promienie ciała
  16. 7 punktów
    We śnie mnie dzisiaj odwiedziłaś z szarej zjawiłaś się nicości to wzruszająca bardzo chwila ,,wejdź proszę zechcesz się rozgościć?" Z łóżka począłem z wolna wstawać lecz powstrzymałaś ręki gestem ,,Leż na chwileczkę małą wpadłam marzeniem tylko sennym jestem". Kiedy wpatrzony jak w obrazek czułość dostrzegłem w oczu blasku ,,chwilkę posiedzieć pragnę" mówisz ,,niebawem zniknę gdy o brzasku niebo z kolorów ołowianych na pastelowe barwy zmieni daleko będę zamajaczę zapamiętanym snu wspomnieniem". Tak bardzo pragnę ucałować -jak liść osiki, drżący cały - twarz ukochaną smukłą szyję ramiona gładkie jak aksamit kiedy delikatnymi dłońmi pieściłaś mnie po karku włosach wzruszeni w oczy zapatrzeni wzlatywaliśmy pod niebiosa... Całując czule wciąż i jeszcze dotarłem do prześlicznych piersi tak wyrzeźbionych przez naturę że to się filozofom nie śni... I nie chcąc pozostawać dłużną w szale ekstatycznej miłości zalałaś niczym Etna miła po brzegi lawą namiętności.
  17. 7 punktów
    Cześć koledzy, Dawno mnie tu nie było. Chciałem Was zaprosić do zapoznania się z tomikiem mojej poezji. Chętnie wyślę też zainteresowanym egzemplarz autorski (w ramach zwrotu kosztów wysyłki). Poezja jest dostępna m.in. w księgarni PWN https://ksiegarnia.pwn.pl/Nowa-rzeczywistosc,782527676,p.html Pozdrawiam Was ciepło, Patryk
  18. 7 punktów
    tu jest mój kraj gdzie powiewa biało czerwona za którą krew przelali dziadkowie Bóg honor ojczyzna neologizm młodych a dla mnie łzy w oczach dziadka nerwowo drapany numer nadgarstka nie zapomnij wybacz śmiało idź przez życie "Każdy dzień jest szczęściem ponieważ wolny żyjesz" tu moja ojczyzna Polska
  19. 7 punktów
    wściekle lubiszmoje łzy pamiętajsłone ci szkodzi
  20. 7 punktów
    to tylko Polska smutny film gdzie krew scenariusz pisze sosnowy las liściasty gaj przy drogach nagie krzyże aktorów tłum gra wiele ról głównie tragikomiczne gdy tysiąc lat z historii kart przestańcie - ciągle krzyczy to dziwny kraj rzadko w nim maj króluje jedna racja nie wierzysz w nią uciekaj stąd to nie jest twoja Patria a głuchy lud wierzy że wróg na naszą wolność czyha powiesić go albo na stos nadchodzi targowica co zrobić mam czy walczyć sam naiwność nie jest grzechem kocham ten kraj tu będzie raj ja w happy end wciąż wierzę
  21. 7 punktów
    zapadasz się w sobie po koniuszki przedwcześnie posiwiałych włosów podtrzymuję cię aż do bólu barków pamiętam radość jaką czułem kiedy nosiłeś mnie na swoich stoisz z pochyloną głową wstrząsany szlochem z nosa zwisają smarki podaję chusteczkę którą upuszczasz ścieli się na ziemi jakby czekając na twoje kolana drugą nieporadnie bierzesz w załamane dłonie nie wszyscy którzy przyszli patrzą na nas nie wszyscy odwracają wzrok kiedy pozwalam ci upaść
  22. 7 punktów
    Sen mara, Bóg wiara - mądre to przysłowie, więc gdy we śnie kozioł łypie na mnie koso, to jedyna rada - modlitwa i spowiedź. Kozioł znakiem diabła, na dokładkę bodzie. Na pewno chce czystą duszę posiąść nocą. Sen mara, Bóg wiara - powtarzam wciąż sobie. Zbroję się w różaniec, do walki sposobię ze złem w koźlej skórze. Mówię precz pokusom, a jedyna pomoc - modlitwa i spowiedź. Kozioł atakuje. Mnie po plecach mrowie przechodzi ze strachu, lecz powtarzam głośno sen mara, Bóg wiara - mądre to przysłowie. Och! Z czarnego kozła wyskakuje człowiek, seksownego ciała, ukazując boskość. Na nic się nie zdała modlitwa i spowiedź. Łapię za ostatnią broń - na biedną głowę, moherowy beret wciskam z wielką mocą. Sen mara, Bóg wiara - wyszeptał man trwożnie, a mnie znów została modlitwa i spowiedź. Z przymrużeniem oka:)
  23. 7 punktów
    ostre refleksy spod rzęs wysłane kroją na części owoce marzeń niewyrośnięte i niedojrzałe są poranione nasion nie dadzą krótkie spojrzenie niestety inne już bez miłości – czy jestem winny przecież takiego końca nie chciałem dlaczego trzaska drzwiami nad ranem słońce za krótko nas ogrzewało mi wystarczyło dla niej za mało jak to skwituje prosty mężczyzna coś się skończyło coś się zaczyna
  24. 7 punktów
    To był korytarz...albo krużganek zamkowy; Wzdłuż niego drzwi wyniosłe swych tajemnic strzegły; nim krok zrobiłam - naprzód myśli me wybiegły, lecz wstrzymał je twych źrenic bezkres zagadkowy. Czarnoksiężniku... choć mnie wabiła twą postać, nie znałam mocy twoich zaklęć ani sideł, gorącej namiętności rozpostartych skrzydeł, żaru spojrzenia, którym umiesz ciało chłostać... Lecz wtedy tarczę przeciw twej potędze miałam: chronił mnie urok jego oczu bursztynowych, i uśmiech pogodniejszy od ranków lipcowych, w którego blasku wątłe swe serce kąpałam. Minęłam cię swobodnie, lekkim idąc krokiem, nietknięta jeszcze żadną strzałą zapaloną, lecz beztroska naiwność cienką jest osłoną przed twoim rozognionym, magnetycznym wzrokiem... A ty patrzyłeś za mną swym czarnym spojrzeniem snując już sieć drapieżną, snując sieć misterną; nie przeczułam, że skruszysz barierę mizerną ogarniając mnie całą słodkim zniewoleniem...
  25. 6 punktów
    podasz rękę dopiero za wzgórzem łucznicy wypuścili strzałynapięcie nie ma sensu istnieniajeśli zdołali rozwinąć swój instynktz rozpostartymi ramionami wzrokiem skupionym podążającnie są w stanie bezczynnościumysł wystrzelił zmienił wymiarteraz z całym wszechświatem
  26. 6 punktów
    Jakiś czas temu wypadłem z gniazda, w dół potoczyłem się po kamieniach. Z losem zwichniętym złamanym skrzydłem, życie przywrócił mi chłód strumienia. W leśnej samotni rany lizałem - blizny na duszy wciąż pozostały - nierówną walkę z wydrą wygrałem, choć wzrost mój mikry - duch okazały. Nadejdzie chwila - zechcę powrócić do rodzinnego mojego gniazda... Jak mnie tam przyjmą - czy rozpoznają? czy los znaczone karty znów rozda...
  27. 6 punktów
    Rozległ się w bramie pisk, jak sztylet przeciął powietrze tuż nad głową. Chciałbym podrzemać jeszcze chwilę, lecz skowytanie to wiadomość. Fafik, kundelek dostał kopa od pijaczyny pana Mietka. Często tę parę można spotkać, gdy przetrząsają sprawnie śmietnik. Zrywam się z wyrka z mordem w oczach, biegnę na boso w stronę bramy. W końcu cham Mietek musi dostać! Ileż tak można zwierzę ranić? Rzucam kurwami przez podwórko, mijam z wyczuciem wszystkie dziury, które wypełnił deszcz, jak wódką życie, mój sąsiad - awanturnik. Z jego wściekłości bierze echo siłę, by odbić się od murów. Chce krzyk nieść znowu za daleko, skargi najbliższych wziąć do chóru. Biegnę, a Fafik na trzech łapach ściga nogawki moich spodni, lecz bez obawy łapię drania, czochram kołtuny, patrzę w mordę. A tam łagodność bije z oczu, zęby w uśmiechu do mnie szczerzy. Chciałbym, by Mietek wreszcie poczuł ból od kopniaków. Czas wymierzyć karę za skowyt. Jednak nagle zmieniam zamiary, tulę psiaka, zmierzam do domu z kłębkiem pragnień. Mietek w proteście się rozpłakał. Żądał zapłaty za kompana. Pięść pokazałem - ucichł lament. Daj na wódeczkę, prawie błagał, myślę, że chyba poniósł karę.
  28. 6 punktów
    elewacje w geografiach odpadających tynków okna z pamięcią dawno przebrzmiałych widoków balkony jak twierdze szczerzą pordzewiałe pręty a wśród nich kwiaty kwiaty kwiaty kwiaty
  29. 6 punktów
    pewnego dnia radość ustąpiła wieczna beztroska zabawy czas zbliżała się godzina na zegarze jesienne chwile wybiły łzami pokryte serce zrozumiały w kalendarzu daty niegdyś bez znaczenia trzymając w ręku pozostałości tęskniąc za kolorowym światem bez wad zastygłem w przeszłości ostrożnie zerkam do wspomnień jak przez dziurkę od klucza widuję uśmiechu krąg bujając w obłokach
  30. 6 punktów
    Ba! Swobodnie płynę przez noce i dnie Czasami jednak zagubiona czuję się, ale wszystkie rozterki są jak klamerki i spinają myśli, aby nie były jesiennymi liśćmi. J. A.
  31. 6 punktów
    Jedyny gruby w Korei - Kim zapragnął wreszcie, stać się znów slim*, lecz każda dieta dla niego nie ta, więc wszyscy tyją, by zrównać z nim. * - szczupły
  32. 6 punktów
    Kusi mnie by zostawić wszystko, niby przypadkiem poddać się fantazjom. Żyć w nowym czasie, na przekór tej która nie potrafi negocjować dla nas lepszego losu. Zna pustkę dłużej i wie, że za rogiem czai się kolejna pusta obietnica. Chcę wyjść, wyjść z tego ciała, skruszyć lęk, otworzyć się w tobie i zostać. Przecież możemy być kochankami. Pominięci, będziemy niczym te same niedole, wiecznie niedopasowane miłości.
  33. 6 punktów
    tuje przy drodze między światem a światem zielona ściana
  34. 5 punktów
    Hau, miau Hau, hau, hau, miau, miau, miau, kto by taką piosenkę chciał? Ja promuję psy i koty, szeroko otwieram oczy, wtedy, gdy piszczą i skomlą, biegnę z hołotą na wojnę. Ratuję z pięści oprawców skrzywdzone, poranione, niszcząc wstrętnych szubrawców. Miau, miau, miau, hau, hau, hau - taką własnie piosenkę chwal. J.A.
  35. 5 punktów
    Sztorm Na szklistych pięciu liniach osiadł kropli diament I tworzy łez melodię deszczu lśniącym chórem, Uwodząc każdą nutą wichru milion córek, Dla których wzniesie złoty, śród obłoków harem. Rozrywa sztorm niebiosa, trąbiąc grzmotów gamę, I strąca mały okręt w gradu siwą chmurę, Gdzie lodu martwy dotyk żagle chwyta czule, Z warkocza srebrnych komet, boską igłą tkane. Ucichły nagle grzmoty. Kurs na port ojczysty! Zawińmy tuż przed świtem, póki gwiezdny szpaler Wyznacza dziś wędrowcom trakt na niebie mglistym... Lecz gdzież załoga moja? Zjawy łajby starej Ślubują swe marzenia o powrocie ziścić, Żeglując statkiem duchów, wiecznie, poprzez fale. ...
  36. 5 punktów
    wychodzę z orbity wpływów nie ciągnie mnie już czarna dziura ze swą magią przyciągania i nieziemską zachłannością supernovej Nadmiar emocji jest dobry dla tych co przez oko sita gubią złote bryły.
  37. 5 punktów
    ona mu daje piersi jak piłki by nimi bawił się rankiem ale on woli grać w Riki-Tiki wieczorem z nowym kochankiem *** ona mu daje piersi jak dynie a on ich objąć nie może bozia mu dała też małe dłonie a on to znosi w pokorze *** ona mu daje piersi jak wiśnie on ich namacać nie może więc ona wściekła jak nie wykrzyknie -idź spać ofiaro w oborze
  38. 5 punktów
    Ha, Deo, z przyjemnością. I ja trzaskam z obcasa czasownikami; może to być rys psych. skierunkowanych na działanie. Przeżywanie to opisy - przymiotniki. Dlaczego coś ma być lepsze od drugiego? To jak piegi - cecha. W kwestii wiersza - ukłony. Rozbiłaś bank (wspólnie z Tetu). Ściskam, bb
  39. 5 punktów
    to nie jest czarny humor nie czarny koń nie życie to hańby stos i tumor to czarnych owiec wyciek trwa w czarną godzinę
  40. 5 punktów
    nie pocić się nie zarastać nie pachnieć brzydko i nie cierpieć... być ok ! zawsze i wszędzie :) (rewers pozostawić w środku by nikt nigdy się nie dowiedział co w tobie naprawdę siedzi)
  41. 5 punktów
    Cicho, cichuteńko Patrzyłam w oczy kota - drgnęła trzecia powieka. Cofnęłam się o krok, odwróciłam wzrok, kicia zbliżyła się cicho i zapytała skromnie - Co jest, moja droga? - Czy dręczy cię choroba? - Słabnę kitku - ja na to - Pewnie odejdę w nijakość. J.A.
  42. 4 punkty
    Nasz mały Bambo w Afryce mieszka, Bardzo jest miły ten nasz koleżka, Uczy się pilnie przez całe ranki, Ze swej niełatwej pierwszej czytanki. A gdy po szkole do domu wraca, Pomaga mamie – to jego praca. Mama mu mówi – bardziej na luzie, A Bambo śliczną nadyma buzię. Mama powiada, napij się mleka, A on do książek mamie ucieka. Mama go prosi, chodź do kąpieli, Kapiel jest także dla was, twardzieli. A mama kocha synka swojego, Najpiękniejszego, pracowitego. Szkoda, że Bambo fajny, wesoły, Nie chodzi razem z nami do szkoły. "Murzynek Bambo" był przez kilkadziesiąt lat obecny w elementarzu, lecz w którymś momencie dopatrzono się silnych rasistowskich elementów i wiersz został wycofany z programu nauczania. Pozbawiłem Bambo elementów rasistowskich i może powrót do podręczników będzie możliwy. Wszyscy przecieć kochamy czarnoskórego Bambo, a dla wielu pokoleń był to pierwszy kontakt z poezją.
  43. 4 punkty
  44. 4 punkty
    że dusza gaśnie w jednolitym smutku odpływa nocą nie utrzymuje kręgów wzajemności wezwany do świątyni w której odebrano mi dziewictwo zobaczyłem stada ptaków stygły w locie pękały dusze ich opadały na spadochronach ciszy w ramiona skoszonych koniczyn
  45. 4 punkty
    drzewiej wprost z drzewa spod nich sięgano częściej dziś wprost pogróżki
  46. 4 punkty
    wolno widzieć czy nie wolno kiedy cierpią małe dzieci ufne starszym i radosne takie same w całym świecie gdy im krzywdę robią ludzie siedzący w konfesjonale nie widzimy Bóg ich skarze i już jest pozamiatane przecież od dwudziestu wieków taki przekaz wciąż skuteczny uwalniają nas od grzechów bądź pokorny będziesz wieczny Cieśla co miłości uczył nie powiedział nam jednego kto jest gorszy ten co grzeszy czy ten co nie widzi tego
  47. 4 punkty
    Ok, jak obiecałem, jestem z moimi trzema groszami :). Na początek masz ode mnie plusa, za to, że próbujesz pisać o czymś ważnym z Twojego punktu widzenia. Co do tekstu to: Przywdziali miłości maskę - Na samym początku pojawiają się jacyś ONI. Daje to ogromne spektrum interpretacyjne, poczynając od faszystów, komunistów, władzy (jakakolwiek ona by nie była) a na Marsjanach lub innych kosmitach kończąc, w zależności od światopoglądu, stanu emocjonalnego i umysłowego odbiorcy. Czasem taka zabawa jest nawet fajna, ale w tym przypadku wydaje mi się jednak pewnym nadużyciem A w sercach kamienie są - Po pierwsze, staraj się unikać takich określeń jak serce, dusza itp. Osobiście nic przeciw nim nic nie mam, jednak dość powszechnie są uważane jako 'niestosowne' we współczesnej poezji, jeśli traktuje ją się serio. Są inne sposoby żeby wyrazić taką myśl. Po drugie masz tutaj inwersję. Poprawnie powiedziałbyś: A w sercach są kamienie. Inwersja jest be :) Stanowią tu naszym prawem - To zdanie, jak zostało to już wcześniej wspomniane, pozbawione jest logiki, czyli, mówiąc kolokwialnie, kupy się nie trzyma. Mówiąc szczerz, nawet trudno mi odgadnąć co chcesz przez nie powiedzieć. Serio, kombinuję i nic mi nie wychodzi. Zdecydowanie do poprawy. Wciąż nie przestrzegając go - Kolejna inwersja. Poprawnie: Wciąż go nie przestrzegając. Ataku gniewu dostaje Gdy wytkniesz takiemu błąd A gdy nazwiesz go baranem "Niepoprawne!" Krzyknie on, - Inwersja. On wstawione na siłę, w celu uzyskania rymu, myślę, że można je nawet uznać za błąd stylistyczny, samo krzyknie w tym zdaniu, w zasadzie w zupełności powinno wystarczyć, ale oczywiście, wtedy zgubi się rym :). Druga sprawa tutaj, napisałeś wiersz bez interpunkcji (nie licząc cudzysłowu i wykrzyknika, które wydają się w jakiś sposób uzasadnione), a tutaj nagle pojawia się osamotniony przecinek. Usuń go lub zastosuj poprawną interpunkcje w całym wierszu. Zatem jaki sens ma prawo Kiedy niezawsze działa - Nie zawsze napisało Ci się razem. Zatem jaki sens ma człowiek - Już zostało napisane bodajże przez Marcina, człowiek może mieć wartość, ale raczej nie ma sensu, z pewnością, czasami pisze bez sensu ;). Gdy brat jest wyżej brata - Rozumiem co chcesz powiedzieć, ale zostało to nie najlepiej ujęte. Poprawności przyszła fala - Zgadza się, ale wcale nie oznacza to, że w ramach buntu można pisać niepoprawne wiersze (żarcik taki) ;) Musimy ją okiełznać Inaczej będzie zalana Podstawa społeczeństwa Poza tym, to o czym pisał Marcin, wiersz to nie tylko policzona ilość sylab, i rymy, jeśli próbujesz pisać wiersz klasyczny, to także rytm, który w Twoim tekście mocno kuleje i akcenty. Niestety pisanie wierszy nie zawsze przychodzi lekko, jeśli dąży się do stworzenia utworu, który "będzie chciał się czytać". Mam nadzieję, że się nie zrazisz i będziesz pisał dalej, bo jednak jakiś potencjał reprezentujesz. Pisz! Ale też czytaj, szczególnie uznanych, klasyków jak również wiersze innych użytkowników tego forum. W tych ostatnich dość szybko zaczniesz dostrzegać błędy, których nie widzisz u siebie, bo cudze widać lepiej :), i z czasem zaczniesz ich we własnym pisaniu unikać, mam nadzieję :) Powodzenia!
  48. 4 punkty
    Matoł zdrów jest - to my chorzy Acz jak się nie ropamięta Sam dołoży się do złoży By ot-wiercić się i puentać ;)
  49. 4 punkty
    plaża na kocu Druga płeć* grzbietem do słońca autor książki Simone de Beauvoir Można oczywiście wystawić grzbietem do słońca na przykład Pana Tadeusza ;)
  50. 4 punkty
    Czas nie leczy, lecz zabliźnia rany by nie krwawiły. Ból pozostaje .
×
×
  • Dodaj nową pozycję...