Skocz do zawartości

Najlepsze utwory


Popularna zawartość

Pokazuje najbardziej lubianą zawartość od 08.04.2017 we wszystkich miejscach

  1. 12 likeów
    nie chcę żeby mój telefon trzymał język za zębami nazbyt wprawny ma i słodki śpiewnie zda egzamin niech mi złoży z kawałeczków obietnicy kruchość kiedy ślicznie szepcze do mnie ugryzę cię w ucho
  2. 12 likeów
    Czy księżyc nam kiedyś zniemodniał, spogląda wciąż po staroświecku, czy niebu się gwieździć znudziło błękicić i deszczyć przy deszczu? Czy maje już maj odżegnały, a ścieżkom zdłużyły bezkresy lub brzegi pobrzydły od fali, a tyś mną nabawił, wycieszył? Co, jeśli się także na zawsze to twoje i moje uparło, co chciałbyś, niestety? na szczęście? ja wolę już trudno - niż darmo.
  3. 12 likeów
    ja powiem że kocham jesień i wszystkim się tu pochwalę bo mi przynosi prezenty jarzębinowe korale pajęczynowy naszyjnik nizany z perełek rosy i szepty umarłych liści jej złota wciąż mam niedosyt lubię rozmglone welony zawieszać w sadach gałęzi rozsnuwać łzawe tęsknoty i między wersami więzić
  4. 12 likeów
    Ci, których kocham odchodzą, żeby nie spłonąć razem, ale żyć dalej kiedy ból minie. Może kochania jest we mnie więcej niż umiem wyrazić. Kiedy się jawisz od razu płonę. Może wystarczy przydusić ogień, żeby kontroli nie tracić? Zatrzymaj chwilę i mnie odczaruj.
  5. 12 likeów
    chciałam pisać list do ciebie przeklęłam margines bo nie cierpię ograniczeń karteluszki ścinek niebotycznych są rozmiarów dzisiaj moje chęci więc nie streszczę w cztery brzegi nie dam się uwięzić mam już datę w prawym rogu i słowo kochany list na niebie dymem piszę kaligrafowanym nie przeczytasz nie otrzymasz dokończyć nie mogę zbrakło dymu pomóż proszę potrzebny mi ogień
  6. 12 likeów
    Cześć, co słychać, jak Wam leci Wpadnij do nas choć na słówko. U Was pada? U nas świeci! I co z tego, że żarówka? Ech żarciki, jakże miłe i ten uśmiech w każdym słowie, nie, to chyba niemożliwe, że już nigdy nic nie powiesz. Cześć, co słychać? – głos się łamie. Tam po drugiej życia stronie bądź cierpliwy, czekaj na mnie, przyjdzie czas, to Cię dogonię, znów na piwku się spotkamy gdzieś na chmurce, pogadamy....
  7. 12 likeów
    Tak długo pracowałam na pustkę że i w kropli tonę wybacz zwilżę usta nie skoczę z pomostu widać tu gdzie stoję może i mnie nie poprawiaj chociaż jesteś wielki jak Przesmyk Kultury a ja jak ten człowiek mała morze gdy rozchyli a ziemia wypieści mi stopy może powiem Więcej a teraz drżę w swej ciszy pojedynczy szelest traw ię godzinami.
  8. 11 likeów
    Jakże trudno, jak niełatwo być poetą, bo poetą być nie może ktoś banalny, a trudności rosną jeszcze, a to przez to, że poeta musi być oryginalny. Nie napisze swej dziewczynie, że ją kocha, zwłaszcza kiedy to współczesny jest poeta, bo dla niego mówić wprost, to czysta wiocha, tak nie mówi nowoczesny dziś esteta. Nie napisze, że coś wschodzi lub zachodzi i z pewnością nie ujawni, że to słońce, bo poecie taki banał nie uchodzi, to kariery jego mogłoby być końcem. Lecz trudniejszy znacznie problem jest, niestety, choć nie wszystkim fakt ten zda się oczywistym, by dobrego zyskać miano już poety, trzeba dobrze poznać język swój ojczysty. By nie stwarzać nazbyt wielu już trudności i nie sprawiać, by powstawał w głowach zamęt, nie poruszę spraw mniej ważnych jak zdolności i drobiazgów całkiem zbędnych tak jak talent. Lecz by minąć te nakazy i trudności, wymyśliłem sposób iście radykalny, bowiem każdy z Was, co nieco ma śmiałości, może być poetą... eksperymentalnym.
  9. 11 likeów
    Była młoda (czy naiwna?) On to niecnie wykorzystał, a za łóżkiem na kredensie Złoty Bożek ślicznie błyszczał. Gry aktorskiej popis dała, chociaż rola dramatyczna i profity różne były, więc mu miłość, nie raz wyzna. Botoks gładko znaczył lata hotelowych pokoików, lecz przestali ją zapraszać. Starość idzie... będzie zemsta. Wypisuje listę długą. Kto i kiedy molestował, i że ona jest ofiarą, (bo to dzisiaj taka moda) a za barkiem na kredensie Złoty Bożek się uśmiecha. Najważniejsze w show-biznesie wielkim drukiem być w gazetach.
  10. 10 likeów
    jesteś ubrana w zachwyty wyszepceń i rudych włosów mieniące się fale sny przywołujesz milczącym gestem snuć zadziwienia nie przestajesz z niebanalności splatasz wieczory wtulone noce i poranki niby zwyczajną w niezwykłym tworzysz pył potrafiłaś szary wypachnić rozganiasz mroki zniepokojeń niezmiennie Mają jesteś Goi przyśpieszasz i odbierasz oddech drżeniem przełęczy falowaniem dolin
  11. 10 likeów
    zawsze odejście bliskiego człowieka jest jak przerwany film niedokończony i wcale nie jest jak zamknięta księga lecz jakby brakło jej ostatniej strony i zawsze najpierw przychodzi zdziwienie jak to: już nigdy? jakże to: już nigdzie? dopiero później jak spiżowy wieniec najgłębsza rozpacz nieuchronnie przyjdzie wtedy brakuje Ci rozdzierająco głosu, uśmiechu, spojrzenia Tych oczu ale najbardziej tego, co cię gniotło co trzeba było wybaczyć i poczuć zlew ciągle pełny kuchennych przyborów teraz tak pusto świeci czystą bielą nikt nie wydziwia i nie ma humorów jak śnieg gładziutkie łóżko pod pościelą nikt cię nie rani, nie złości, nie gniewa i już nie krzykniesz nigdy, że jak zawsze "zawsze" przemknęło jak chwilka i trzeba nieść ranę pustki, której nic nie zatrze
  12. 10 likeów
    wszystko było jedno takie normalne co chodzi śmieje się smuci kocha ponad zwykłą więź potem już kulejące ale jedno nawet jak zamknęło nas w czterech ścianach z dala od sal kinowych od alejki grabowej w parku Kajki od przyjaciół na tarasie w Linówku żyliśmy w tej dziupli jako jedno dni nam nie płynęły - czołgały się wśród labiryntu trosk twojego bezsłowia ciągłych przytuleń między skrawkiem słońca - od strony balkonu a bladym światłem księżyca - raz w małym raz w dużym pokoju ale wciąż byliśmy jedno dopiero w tę noc - wrześniową gdy niespodzianie cichutko znikłaś we śnie i ono przepadło bez śladu teraz okna i drzwi rozwarte na oścież klatka stoi otworem jednak nie wyfrunę z niej przykurczone skrzydła może rozpostarłbym szeroko ale nie ma gdzie i po co lecieć chyba że za tobą 23 - 30.10.2017 Wiktor Mazurkiewicz
  13. 10 likeów
    jeszcze się babuniu śmiałaś po tej drugiej stronie łyżki gdy karmiłam Cię rosołem mówiłaś bezkształtnie że makaron trudny ale się napijesz jeszcze dotykałaś palce były zimne ale drżały róże kordonkiem na serwetkach zostały uczyłaś mnie dziergać i pielić rabatki z miłości do boga pytałam czy się boisz dzisiaj ty mnie sycisz uśmiechem łagodnie po tej drugiej stronie zdjęcia
  14. 10 likeów
    gdy pojęłam że lęk nie jest moim rodzicem a tylko prawnym opiekunem kiedy osiągam dojrzałość on traci kontrolę
  15. 10 likeów
    na wysokich częstotliwościach łapiemy swoje myśli dwukropek i gwiazdka robią za wilgoć mniejszość i trójka to ciepło zamknięte w nawiasach uśmiechy oglądamy się z każdej strony nienasyceni błękitem jest pięknie lecz nagle coś zgasło zabrakło jedynie pięćdziesięciu herców
  16. 10 likeów
    pewnego dnia nasze My rozkroić się dało nożem, na dwoje, na Ja i Ty w poprzek wcześniejszych założeń. z dwóch zrośniętych połówek zostały maluśkie pestki i w garści miejsca za wiele grzechotka, w niej szczęścia resztki.
  17. 10 likeów
    Zielonozłote lato mnie woła każdą drogą, chciałabym wszystkie drogi w nieznane wziąć ze sobą, chciałabym każdą ścieżką wędrować w każdą stronę, lecz kiedy idę jedną, to inne są stracone. Czerwonozłote szlaki mnie ciągną do zachodu, chciałabym wszystkie słońca w słoiku zabrać miodu, chciałabym każdą tęczę wziąć z kolorowym deszczem, a wezmę tylko tyle, ile do wiersza zmieszczę. Chciałabym wszystkie piękna spakować do plecaka, być wszędzie i nieść wszystko po krańce swego świata, chciałabym każdy zachwyt po wieczny czas pamiętać, a wezmę na czas krótki to tylko, co na zdjęciach.
  18. 9 likeów
    szczęście o szczęście moje kochane zaraz tobie opowiem co wymyśliłam nad ranem że mnie ze sobą zabierzesz w jakąś słoneczną niedzielę zabierzesz mnie na lizaki a potem na karuzelę obiecam że będę grzeczna na pewno się tobie nie zgubię tak dawno mnie nigdzie nie brałeś aż zapomniałam co lubię ja wiem że cię wszyscy proszą i mało kto ci dziękuje nawet zapłacę za ciebie jeśli się zdecydujesz * więc jak będzie 2003
  19. 9 likeów
    Brzemienna we wnioski czekam co los przyniesie żeby urodzić dobro wciąż noszę myśli korytarz dźwiga zakręty nadmiar wspomnień ciąży ale już niedługo bo nie jestem niczyja ja ewa zmian płodna
  20. 9 likeów
    Twój głos zmienia gospodarstwo hormonalne, o które tak codziennie dbam. Uprawiam smutki, podlewam radości, wypielam napięcia. Podwiązuję do kijków drobne marzenia, żeby nie opadły i ręcznie zapylam idee. I nagle cokolwiek zmiaaaaata równe grządki w mojej głowie! Ubezpieczyłam się od nieszczęśliwych wypadków, ale kto ubezpieczy od drugiego człowieka?
  21. 9 likeów
    bezsenną noc zły czas wypija zadowolony cierpkim smakiem ja dalej myślę czyja wina i czy nie mogło być inaczej kolejny list do ciebie kleję na papier kładę wciąż dwa słowa naszą znajomość w myślach mielę chciałbym ją zacząć dziś od nowa pamiętam tamte letnie noce i twoje "tak" w blasku księżyca nie potrafiłem cię zaskoczyć dlaczego nie wiem tajemnica te liter sześć, co obok było wydały mi się głupie, proste myślałem, ale krótką chwilę do dziś ten warkocz myśli noszę śnieg tamtych wspomnień nie topnieje czyżby to była ta prawdziwa która po nocach spać nie daje do rana nigdy nie zasypia co mi zostało listy mnożę o tym, co jej nie powiedziałem potem na półkę je położę gdzie leżą tylko niewysłane
  22. 9 likeów
    (Wiktorowi) kiedy rumieńce z drzew zaczęły opadać noc sama układała się do snu w przedsionkach migotanie w tonach i półtonach adagio żaden dźwięk nie umknął aż cisza wyrwała się z ciszy po policzkach spływała modlitwa nadewszystkość powrócisz cichuteńko czarosiejko
  23. 9 likeów
    Być może przyjdą kiedyś zmiany czas zacznie rosnąć miast ubywać zmienimy wszystkie zegary świat się urodzi i wzrośnie we mnie jaki ma kolor duszy?- nie wiem może wystarczy szkło powiększające by dojrzeć wszystkie barwy w kosmicznym drzewie życia
  24. 9 likeów
    Dobry smak to dla mnie niebiańskie uczucie: melodia tworząca raj dla podniebienia, gdzie smacznie się niesie w każdej swojej nucie i kubków smakowych łagodzi pragnienia. Smak w literaturze ma inne odmiany, bogatsze są bowiem poezji meandry. Bywa czasem, że wiersz w wenie napisany, jest niedoprawiony, albo wręcz niestrawny. I tylko poeta zna wagę mozołu, który musi włożyć, by wersy wybrzmiały spod jego batuty - podane do stołu w symfonii wyrazów - w sposób doskonały.
  25. 9 likeów
    spójrz księżyc co noc sobie wschodzi nikomu się jeszcze nie znudził srebrzone korale z zachwytów poecie na oczy nawłóczył więc wieczór i noc nawet całą przewieszał je kartce papieru czarownie miłośnie bo dla niej misterniej nawlekać już nie mógł aż zbudził się dzień lawendowy zbyt długo z księżycem wzdychali i popiół pozostał na biurku bo wiersz się ze wstydu sam spalił
  26. 8 likeów
    Co drugi dzień upadam a ty mi nie pozwalasz wyzionąć ducha. Zmęczona porankami myśli składam do modlitwy przesuwam zwrotnicę każdej zmarszczki zwątpienia by znów... A potem wychodzi na to że to nieistotne bo nowy dzień wstaje a ja ze słońcem gonię ptaki po niebie nie myśląc o zachodzie. W czyśćcu mogę kąty sprzątać żeby kłaki myśli nie zwodziły że to obieg.
  27. 8 likeów
    Kiedy słowa się zderzają powstaje rzeczywistość wieczny soliton bez początku i bez końca dotykam cię bezcielesnymi dłońmi polem energii białym obłokiem energetycznym potencjałem myślą splątaniem na linii czasu - zdarzeń skupiam się przeszłości nie było tej nie naszej
  28. 8 likeów
    Za oknem deszcz pada, pochmurno i szaro, siadam do pianina z cichą jakąś wiarą, że grając rozchmurzę niebo nadąsane, więc płyną melodie cichutko brzdąkane, "I m singing in the rain" ,nie to zbyt frywolne, do innej melodii układa się ręka, rytmy spokojniejsze, trochę bardziej wolne, "Buongiorno tristezza", "Deszczowa piosenka". Moja Pani, co siedzi cichutko przy oknie melodiom mym główką lekko przytakuje, czasami na twarzy jej gości przelotnie uśmiech jakiś pogodny. I wtedy czuję, że bez niej tutaj … nie, myśl to zbyt trudna, "Una lacrima sul viso", dla Ciebie My Darling, lecz ta melodia nawet dziś zbyt smutna , może "Fascination", albo "When You're Smilling"? I tak sobie brzdąkam, zwyczajnie, jak w domu, deszcz wciąż gra na szybach monotonne rondo i w końcu z przypadkowych układa się tonów: TU SEI PER ME LA PIU BELLA DEL MONDO
  29. 8 likeów
    miejsce w półmroku pośród książek dźwięki gitary wplatają się w ciszę zbudzoną słowami głaszczą lirycznie bez pośpiechu czasami gości tu harmonia godzina do świtu w niewielkiej przestrzeni trudno uwierzyć tak można niekiedy zawita Erato z tomikami pod pachą przy blasku tańczących płomieni pokazuje wewnętrzne światy zagubionym https://www.youtube.com/watch?v=0hjXfIDDX2c
  30. 8 likeów
    Przesiewam myśli jak ziarnka złota kiedy zalewa mnie wspomnień fala samotność, cisza, wzbiera tęsknota i do przeszłości wrócić pozwala. Dziecku do szczęścia nie trzeba wiele w krótkich spodenkach biegnę po łące słychać cykady i ptasie trele lato jest piękne, takie gorące. Ganiam motyle, jest krakowiaczek tam jest cytrynek i pawie oczko a tu mozolnie pełza ślimaczek ma brąz muszelkę z białą otoczką. Kolega woła, biegnę do wody rzeka dość spore ma rozlewisko znów zanurzamy się dla ochłody za tamte lata oddałbym wszystko. Rwiemy poziomki i nanizane jak koraliki zdobią źdźbła trawy one dla mamy są nazbierane by zezwoliła na te zabawy. Dziecięce lata myślami tropię jest taka biała prawdziwa zima w zaspach pieczary z kolegą kopię nie ma roztopów mróz rześki trzyma. Po białym puchu z wrzaskiem radości na byle desce się szusowało ileż to było w tym przyjemności ciepłe wspomnienie dziś pozostało. Szkoda że nie ma już takiej zimy aura nam figle bez przerwy płata o ociepleniu ciągle słyszymy gdzież się podziały prawdziwe lata? 18.11.2017r.
  31. 8 likeów
    Kartki czasu przyszłego, przekłute agrafką. Chociaż je wolniej zrywam, upływają wartko. Nawet będąc osobą bez skazy i świętą, nikt nowych nie naniże w agrafkę zapiętą. -- I co tak na mnie patrzysz, mój kochany Kosmo? Ty także kiedyś wpadniesz w zapomnienia pasmo. Życie mi powierzyło status ojca, dziadka, lecz o "pra" nie wspomniało, bo to rola rzadka. Żeby więc nie wprowadzić wielkiego zamętu, przymierzam się starannie do słów testamentu. -- Może powinienem ten spis zacząć od ciebie(?), lecz wiem, że wszystkie kijki znajdziesz w swoim niebie. Najważniejsze: płatności, rachunki, terminy. To będzie najtrudniejsze dla całej rodziny, więc im tego oszczędzę - sam wszystko popłacę. Oni ewentualnie, niech dadzą na tacę. -- Tobie przekażę moje piosenki i wiersze, bo z wszystkich oczu wokół, twoje są najszczersze. Różne telefoniczne dane: kody, piny i rachunków bankowych, hasła bądź loginy; używane na co dzień, a część z nich od święta. Chętnie bym je spisał, lecz sam ich nie pamiętam. -- Wiem, że się niecierpliwisz, ale przestań szczekać. Póki tego nie spiszę, musisz chwilę czekać. Przedmioty i sprzęty - nie ma ich zbyt dużo. Te, co kiedyś tu były, już rodzinie służą. Mieszkanie wręcz się stało przysłowiową próżnią. Jakkolwiek postanowię, i tak się poróżnią -- To teraz chodź na spacer w znanej okolicy, lecz jak mam cię uchronić od schroniska pryczy? -- Może w ostatnich chwilach, trzymać cię na smyczy... ?
  32. 8 likeów
    Takich dogłębnych żółci wiosną nie uświadczy - tych przejrzałych odcieni po brąz (nie)organiczny lub antracyt z pasemkiem kobaltu Gdzieś wchłonęła się moja zieleń poza ziemski padół - tak iż w sen się zapadam zakamieniały - - W sen korzenny z miligramem maku z nasturcji ziarenkiem ze strączkiem wanilii z włókienkiem złotych konopi - - - W jesienny sen - omam narkotyczny
  33. 8 likeów
    Przytuliła się brzózka do buka ten się wzbrania listkami przebiera pocieszenia czy miłości szuka gałązkami na niego napiera. Ona młoda i zielono biała on dojrzały i wiele już przeżył jego kora jest lekko zmurszała wiec zaloty młodziutkiej uśmierzył. - Nie chcę zwodzić cię urocza brzózko stoisz obok jałowca młodego jemu szepnij słów kilka na uszko po co tulisz się do mnie starego. Na to brzózka odrzekła - Dziękuję już do niego się raz przytuliłam lecz on taki zadziorny aż kłuje i się bardzo, tak bardzo zraziłam. - Nic ci po mnie ja jestem sędziwy i dzik ryje pod moim korzeniem widzisz jaki już robię się siwy. Stary buk na to odrzekł z westchnieniem. Ale co tam dla młodziutkiej brzozy żyje chwilą i chce być kochana dla niej ostry jest jałowiec hoży więc się tuli do buka od rana.
  34. 8 likeów
    Słońce grzeje coraz słabiej, wszystko wokół wilgotnieje. Coraz dłuższe cieni grabie, rdza pokrywa leśne knieje. W kroplach deszczu mokną drzewa, ptaki myślą o odlocie. Parasolek im potrzeba, by poruszać się po słocie. Wszelka gaśnie już roślina, dzień się niecierpliwi zmroku. Tak zazwyczaj się zaczyna najsmutniejsza pora roku. Lecz ja wcale się nie smucę. Nie rwę sobie włosów z głowy, że w dzień krótszy żyję krócej i nie pali skwar lipcowy. Gdy liść zieleń w żółcień zmieni z nadchodzącym październikiem, stworzę wierszyk o jesieni i opatrzę... nowym nickiem.
  35. 8 likeów
    a gdy się we mnie unurzasz wymieszasz ślinę z mym potem co będzie gdy ścichnie burza czy będziesz chciała z powrotem czy w świcie rodzącym się z nocy znajdziesz się w zasięgu dłoni czy skusi cię jeszcze mój dotyk czy szybko o mnie zapomnisz czy w sercu tlić się wciąż będzie choćby najmniejszy ogarek czy w nietęsknotę odejdziesz straciwszy zapał i wiarę
  36. 8 likeów
    Kiedy już powiem do widzenia i spadną słowa i kiedy już je przyjmie ziemia - tak nasycona deszczem i słońcem, wtedy w moje dłonie zamykające niebo, spadnie świetlista kula minionych wiosen, czerwcowych dusznych jaśminów, jak kolaż filmu uniosę z sobą ten obraz w bezmiar ciszy i światła, będzie mi towarzyszyć - oby nie zgasła.
  37. 8 likeów
    Znów będziemy wracali do chatki w ogrodzie na skrzydłach tęsknoty po zimie rozmarzłej, znów pierwszy raz tej wiosny staniemy na drodze piaszczystej i wiejskiej jak wakacje dawne. Usłyszymy przeciągłe klangory nad nami, tak samo jak wtedy – te głosy nas niosły, gdy wracaliśmy razem z letnimi ptakami i kluczem ich skrzydeł otwarliśmy wiosnę. Znów wbiegniemy w ogródek tak ciepło znajomy, przejmując krzyk szczęścia powrotnych żurawi, i pierwszy raz tej wiosny otworzymy domek – to gniazdko wśród świerków na wstającej trawie. Tej wiosny – jak poprzedniej – posiejemy szczęście, żeby mogło rosnąć, piąć się i zakwitać, i znowu nie zdążymy nacieszyć się w lecie przed ostatnim z szarych, zamglonych powitań. 16.10.2017 r.
  38. 8 likeów
    na dnie najstarsze otulone emanującym ciepłem wypełnione niezgrabnym kanciastym pismem ze śmiesznymi nalepkami równe wielobarwne pakiety przewiązane sentymentem i melancholią z kruchą zielenią w środku wykradzioną niegdyś łąkom kilka niecierpliwych kopert owianych niepokojem i zwątpieniem naznaczonych smutkiem i suchymi już rozgwiazdami rozmazanego atramentu na wierzchu luźne nieprzeczytane z wieloząbkami zagranicznych znaczków płynących wśród fal czarnego tuszu ekscytacja i nostalgia kołyszą się w błękicie Air Mail powinnam otworzyć czy nieme oddać szeptowi ognia chciałabym zdążyć może kiedyś wnuczka zaraz wróci będzie głodna
  39. 8 likeów
    dzisiaj nieważne jest wszystko to przecież bo nasze wody dawno w oceanie choćbym i trafił jeszcze nad tę rzekę nic się nie stanie bezsenne noce wyssały twe ciepło została tylko garstka bladych wspomnień próżno się łudzę przecież ty na pewno nie wrócisz do mnie ileż snów westchnień poniosła w dal rzeka dziś czyścisz pamięć z mojego imienia lecz ja o tobie wciąż będę pamiętał jesteś z kamienia
  40. 8 likeów
    jeszcze mi tęsknią oczy do tego miejsca na niebie, dłonie zostały rozwarte na co czekają, nie wiem. miałeś mi kupić księżyc znów dnieje, znów gwiazdy gasną, bez ciebie i twojej bajki nigdy nie mogę zasnąć.
  41. 8 likeów
    jej światem stały się sale bólowała we włosy wplatano oszronione diademy mówili księżniczka z wrażeń zamierała
  42. 7 likeów
    Wilkowi m or(g)skiemu, Marcinowi K., z najlepszymi życzeniami. 11 listopada 2017r. Jeden litr równa się: pięć setek w pół basie (na wirusy ptasie), plus cztery w zapasie (schowane w kompasie), plus jedna - przyda się (w stepowym pampasie); a wszystkie, na czasie.* */ Można użyć w razie czego, podczas Święta Marcińskiego. Polewam serdecznie :))) s
  43. 7 likeów
    mieszka pod czwórką na pierwszym piętrze sama się wyprowadza na spacer niedaleko - na jedną nóżkę utyka dawniej wychodziła na łąki poza miasto by muskać maki bratki polne chabry dziwna – usposobienie artystki – wszystkim się zachwyca w drobiazgach szuka natchnienia dla mnie tajemnicą przypadkowo pokazano mi jej zdjęcie - zrobione en face - gęsty ciemny włos oblicze ładnie porzeźbione ale wzrok zatrzymał długo się wpatrywałem źrenice bystre czarne zdradliwe tak – to jest dzika kotka
  44. 7 likeów
    Szkolne przyjaciółki z miejscowości Miały, dziecięce zabawy sobie wspominały. -- Grasz w niebieskie? -- Gram. -- Masz niebieskie? --Mam. I jedna drugiej pokazała... migdały.
  45. 7 likeów
    Taki czas - gdy niebo wiruje nad głową, gwiazdy urzekają oczy słabym blaskiem, gdy ci księżyc gra sonatę... księżycową, kiedy słońce już nie może świecić jaśniej. Taki czas - gdy wszystko znowu jest najpierwsze, kiedy słyszysz z ziemi, nieba to wołanie, nawet wiatr je wplata w swoje tęskne wiersze imię jej, najcudowniejsze, ukochane. W noc bezsenną (po co spać gdy można marzyć?) w myślach imię to na nowo wciąż odmieniasz. Błagasz niebo, kusisz piekło - niech się zdarzy, niech się spełnią słodkie sny i te marzenia. I tak wolno mija noc, ty nieszczęśliwy, rozrywany przez pragnienia wprost podniebne, w kącie diabeł się zaśmiewa - głupcze siwy... Jaki siwy? Włosy mam jak księżyc - srebrne.
  46. 7 likeów
    Przecież nieprawda, że czary istnieją, choć są zjawiska niejasne i dziwne; kłamstwem jest także sprawiedliwe niebo i raj dla dobrych, a piekło dla innych. Wszak nie Mikołaj przynosi prezenty, tylko najbliżsi, co myślą o tobie; za dobroć nie ma zapłaty, podzięki, a za zło – kary, zaś często odwrotnie. Nieprawda przecież, że dobro wygrywa i że spełnimy to, co bardzo chcemy; prawda nieczęsto jest jak ta oliwa, a los jest ślepy i głuchy, i niemy. Chociaż nie zawsze zbiera ten, co zasiał, chociaż nie święci garnki lepią ludziom, lecz świat naprawdę jest cudowną baśnią, która się kończy zbyt szybko i smutno.
  47. 7 likeów
    gdy ja dobiegam już epoki ciemnieje niebo stygnie czas to twoje słońce właśnie wschodzi tobie się budzi jego blask jeszcze nadejdą świty blade i gorzkich wspomnień czarny staw jeszcze ci sypnie niebo gradem rozstrzępi myśli zimny wiatr przed tobą zachwyt gdy o brzasku odkryjesz w rosie słońca ślad zgadniesz że mniej jest ziaren piasku niż na tym niebie błyszczy gwiazd jeszcze przed tobą ból i szczęście i żal gdy dojdziesz tu gdzie ja pamiętaj tyle było z ciebie ile drugiemu mogłaś dać
  48. 7 likeów
    Jest bardzo wczesny ranek, lecz we śnie nie płynę. Małżonek się obudzi za jakąś godzinę. Mam czas dla siebie. Już nie jestem babką młodą, więc muszę popracować nad swoją urodą. Myślę o dniu dzisiejszym: byłabym szczęśliwa, mogąc sprawić, by trochę wolniej czas upływał; bym mogła zatrzymać świat choć na małą chwilę i stać się pięknym, lekkim, tęczowym motylem. Gdyby tak móc zapomnieć o przykrej starości. Cóż, nie pozwala na to wiek skóry i kości. Bez makeupu i pudru na dojrzałej twarzy, to jak dokonać cudu, by mnie zauważył. Rzadko się kłócimy, lecz zawsze, kiedy słodzi. Że cukier jest trucizną, to go nie obchodzi. Nasze dzieci dorosły, odeszły na swoje i tak nam się zrodziły oddzielne pokoje. Słyszę hałas. Pulsuje żywiej krew w tętnicach. Nie chcę wspominać, że to dziś nasza rocznica. Wchodzi mąż. W ręku trzyma kwiat, jest pod krawatem. -- Pamiętałeś... Z uśmiechem parzę dwie mokate. Podaję cukiernicę, którą on odsuwa. -- Bo opowiem wszystkim, że żona mnie... podtruwa.
  49. 7 likeów
    Chciałabym czasem optymistyczne wiersze napisać, opublikować. Bo także nieraz bywam szczęśliwa. I nawet słońca widzę po nocach. Więc w błysku weny leję na papier przepiękne myśli - synonim cudu, lecz krzywe wersy dają po oczach, więc stwierdzam gorzko : Gdzie? Z czym do ludu?
  50. 7 likeów
    Kiedy Wena zamilkła zmrożona pustką białej kartki Pióro zapomniało alfabetu Myśl zasnęła utrudzona codziennością tylko Marzenie ciągle czujne obawia się jeszcze, że pozbawią je skrzydeł na szczęście trwa niezmiennie
×