Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 29.08.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. Weź teraz oddech i wyciągnij ręce- Pewne, spokojne, posłuszne ci w pełni. Co im rozkażesz to ich ruch wypełni. Spójrz na te dłonie. Czy trzeba ci więcej? Następny oddech. Słyszałeś w piosence Parę słów rzewnych o minionych latach O czasach przyszłych, wieczystych zaświatach. Masz dzień dzisiejszy. Czy trzeba ci więcej? Wydech i oddech, lecz zawsze w udręce Zawsze w obawie topora nad głową Gasnącej świecy nad mogiłą nową! Wszak teraz żyjesz. Czy trzeba ci więcej? Z oddechu w oddech. Z przeszłości uciekasz, Zmi
    22 punktów
  2. Lubię błądzić. W nieznane zapuszczać się strony, skręcać z utartych szlaków w zagubione ścieżki, gdzie słońce pryska blaskiem przez liści mereżki, a wzrok znienacka olśni widok utajony. Lubię zaufać drodze, kroki jej powierzyć, schować mapę i minąć słupy drogowskazów, umknąć od przewodników porad i nakazów, bo któż zna uroczysko, w którym cel mój leży? Lecz czy to słuszny wybór? Czy się znawcy mylą kierunek wyznaczając dla marszruty tłumu i tablicami znacząc szlaków trasy kręte? Czy może mnie iluzja wabi z każdą milą,
    18 punktów
  3. Ty za tym światem już nie gonisz powoli w swoim rytmie drepczesz nad smutnym losem łez nie ronisz już wiele nie chcesz... z każdym dniem jakby mniej jest ciebie choć wciąż powtarzasz że zdrowiejesz pogodnych myśli świeżym chlebem karmisz nadzieję jak czas przez palce nam przeciekasz i nie wiem czy to sen jest tylko czy rzeczywiście nasze życie jest krótką chwilką widzę cię w twej spódnicy w kratkę jak ciągniesz sanki jak się śmiejesz jak smaczną parzysz nam herbatkę i jak siwiejesz chcę by ten film trwał długo jeszcze bez happy endu będzie przecież ostat
    18 punktów
  4. Rzeczywistość kolorowa i najczęściej w cztery de zabełtała ludziom w głowach i wnętrzności żądzą żre. A mi się marzy stare kino, a mi się marzy niemy film, i Charlie, który się z dziewczyną po mieście włóczy całe dnie. Hałas zewsząd atakuje, wciąż przemocą gwałcąc słuch. Mierny produkt się promuje, choć niewarty groszy dwóch A mi się marzy stare kino, a mi się marzy niemy film, w nim Harolld co się zręcznie wspina, choć nieudolny, na sam szczyt. Coraz bardziej pokręcone nieświadomie
    18 punktów
  5. trzyma mnie w ryzach bo jak pominąć zapach chleba o poranku albo łagodne spojrzenie księżyca jak się oprzeć rozmowie podsłuchanej w miejskim autobusie skoro już tak niewiele zostało
    17 punktów
  6. Wojnie A między nami znowu wojna. Armie butami ryją ziemię naszej pieśni i błękit nieba drapią dymów czarne słupy. Pobocza toną w trupach rzeźnych kwiatów nadziei — w tej walce nie bierze się jeńców i nie ma zwycięzców. Tylko stygmaty starcia przez bólem brzemienne serca jak miasta w gruzach malowidło na pulsującym krwią płótnie. A kiedy kolejnej bitwy pył opadnie i my z nim upadniemy na kolana, żeby wzajemnie swoje wygłodniałe blizny lizać, wtopić się jedno w drugie ciało, w całość, we flagę tak jak czaszka białą.
    17 punktów
  7. teraz nie wzięło się z teraz i w teraz wcale nie zginie w przeszłość się ciągle przemienia z przyszłości zaraz wychynie we rwącym czasu potoku toczy się liścia kołyską nie wie skąd w strumień upada w jaką oddala się przyszłość lecz tyś nie liściem Człowieku głazem nie jesteś też przecież do źródła wolno Ci wracać rozumieć dokąd Cię niesie teraz co znikąd nie przyszło i dokądś zawsze prowadzi by nie dać zamknąć się w chwili masz chyba dosyć odwagi leje się woda na głowy z idei mglistych jak chmury już prawie prawdy nie widać w deszczu z
    16 punktów
  8. Na razie tylko gubi liście i trochę częściej ścina kwiaty. Jeszcze się śmieje sama z siebie, gdy biegnie znów za babim latem. I tylko czasem wśród wrzosowisk, przystaje nagle zadumana. A później bierze świat w ramiona i tańczyć chce w zapamiętaniu. Lecz wieczorami przez firanki, zagląda w cudze pory roku. Między konary a prześwity, sączy bezradność i niepokój.
    16 punktów
  9. Chcę wszystko! nie będę cukierków wąchała w papierkach nie będę już pragnień chowała w butelkach bo czasu mi szkoda na te puste słowa. Chcę więcej. Konkretnie do bólu i do prozy życia, ryzyka, zepsucia i wyjścia z ukrycia, mam dosyć teatru i dosyć mam sceny. Umrzemy. A jeśli nie możesz mi wyjść na spotkanie, to daruj czas zbędny i daruj konanie, poświęcić się mogą wsze nieszczęśnicy z ulicy, więc stań naprzeciwko, i powiedz co czujesz a każde to słowo ja w pełni szanuję, bo lepiej jest w prawdzie niż taplać się w błędzie. Nie będę.
    16 punktów
  10. Widziałem żółwia w wielkim mieście. Cóż ma ze sobą począć żółw? Gdy wszystko wokół dudni, biegnie, od świtu goni którąś z ról. Czy ściągnąć pancerz i być lżejszym ? Czy uczłowieczyć życie swe ? On nie ostatni i nie pierwszy, z rozdartym sercem kończy dzień.
    15 punktów
  11. Pytasz mnie, o czym myślę; na szczęście – o niczym; po jasnym tle umysłu żeglują obłoki, gną się wdzięcznie na wietrze pnie sosen wysokich jedna korona drugiej dnia dobrego życzy. Pytasz mnie, dokąd idę; obecnie – bez celu; odurzona zieleni bujnej odcieniami; między drzewami błądzę, jak pomiędzy snami, jak w morzu brodzę w gęstym i pachnącym zielu. Pytasz mnie, o czym marzę; pewnie o nadziei, która układa myśli w osobliwe wzory, wytycza na pustkowiach całkiem nowe tory dla jutrzejszej, nieznanej życia odysei.
    15 punktów
  12. Gdy opatruję wiecznie jątrzącą się ranę, co nie chce się zabliźnić i uparcie krwawi, kto się moim wysiłkiem i staraniem bawi i z kim walczę: z naturą, z Bogiem, czy z szatanem? Gdy mierzę się z wyniosłą i urwistą górą. co trudom mym urąga i drwi z bezsilności, jeśli nie chcę w szczelinie gdzieś zostawić kości, to z kim walczę: z szatanem, z Bogiem, czy z naturą? Gdy ścigam się znów z czasem, tym odwiecznym wrogiem, co spychać chce w niepamięć dni, miesiące, lata, kto mną wciąż poniewiera na bezdrożach świata i z kim walczę: z
    15 punktów
  13. Złap mnie świecie w dłonie jak swoją kruszynkę, mam zmartwienie wielkie, otul mnie na chwilkę. Złap mnie i uspokój, jesteś całym światem, ja dzieciątkiem twoim, delikatnym kwiatem. Pomożesz mi myślą dobrą w czarnej chwili? los rozsypał karty, może się pomylił? Już się przekonałam, że ty cuda możesz, przenieś mnie przez kłopot i poratuj w trwodze.
    15 punktów
  14. Tasowałem karty, wypadła dama kier, podniosła blondynka - panu wyleciało? Popatrzyła w oczy i zabłysło światło, zanuciła altem, miłość chciałeś - więc miej. Czerwonawe serce nie pragnie niewoli, uciekło ze splotu skrzydłami motyla. Z czułością anioła, po szczęście się schyla, rozkochana wejrzeniem, słowem nie zabronisz. Skrzypek serenadę posłał ponad dachy, dźwięki rozluźniły naprężone nerwy. Zaśpiewała Świteź głosem na uwięzi, powiewy uczucia, duszy swej przeznaczy. Potasuj raz jeszcze, tym razem bez damy, odeszła w zacisze, już do innej talii. Gra... pus
    14 punktów
  15. . to linia, nigdy prosta - jestem falą się wyginającą jeśli zechcę płynę w górę jeśli nie rozbiję się o skałę ale wstanę . .
    14 punktów
  16. Nareszcie Naprawiam wszystko powoli, głowa już nie boli. Mogę chodzić swobodnie, siadać sama wygodnie w fotelu nie w wózku, Nie leżę ciągle w łóżku, Nareszcie wolna, swobodna od wschodu do zachodu dnia Ha.
    14 punktów
  17. Bielą świeci po oczach liryczna karteczka, zechcesz maczkiem pisać, lub w śmieci zamienisz. Od tytułu więc zacznij, początek promieni, wątek jakby w przestworzach - procesja słoneczna. Dwa słowa, może cztery i wszystko uciekło, patrzą się, uśmiechają... daleko od celu. A tworzywo uległe, za wenę podziękuj, dla artyzmu usiądę w elektryczne krzesło. Zaiskrzy, dymek puści - krew się zagotuje, literki w żar zamienią struktury cielesne. Nie wyjdzie, więc od nowa, z myślami się prześpię, a jutro - pióro, papier - wytrę łzy niektóre. Kiedy ostatnią strofę kropką zaprz
    14 punktów
  18. wczoraj kochał dziś mówi mam to gdzieś więc muszę odejść wczoraj mówił jesteś melodią tylko ciebie umiem słuchać wczoraj płakał gdy była smutna dziś się śmieje zamykając drzwi drzwi za którymi było dużo słońca wesoły wiatr przytulny deszcz gdzie śniadanie witała miłość a uśmiech smakował jak chleb
    14 punktów
  19. Otul się moim ciałem, wtul głowę w piersi stęsknione, zaśnijmy tym razem razem zmęczeni już żmudnym losem. Nakryj mnie swoim ciałem i otul ciepłem przed zmrokiem, dziś nie dbam co było wczoraj i nie wiem, co będzie potem. Schowaj się we mnie w koszmarze, przed mrokiem ucieknę do Ciebie. Bez sił, gdy będziesz upadać, wygłaszczę Ci raj na niebie. Usłyszę Twój oddech na skórze. Co będzie za rok, za chwilę? Tęsknota posplata nam stopy. Bliskość. Czy ja to przeżyję?
    13 punktów
  20. . dziś nieszczelnie pod uśmiechem cię schowałam moja rano rozogniona nagle w oczach dwie uparte łzy zabłysły prawdą .
    13 punktów
  21. jesteś światłem zamykam oczy szumem wodospadu w sercu amazońskiej dżungli ziarnem kakaowym z odrobiną cynamonu w moich ustach wiatrem pod sukienką z nutą lawendy i rumianku srebrnym trzepotem ptaków w przestrzeni która chłonę z oddechem ziemi w podniebnym eterze jesteś światłem przebudzonych
    13 punktów
  22. . i nie ma w nas żądzy wojny to zgrabny taniec słów uwalnianych przez poruszone życiem serca .
    13 punktów
  23. czy śmierć lekiem na samotność prawda to czy zwykły fałsz a może to tylko gra wymyślona przez czas czy miłość jest dla wszystkich a może tylko dla wybranych dla których łaskawe gwiazdy pola łąki drzewo motyl ptak czy prawda zawsze prawdą jest - czy w niej tli się to coś a może to tylko moment za którym nie ma nic czy te moje rozważania mają sens - czy to tylko pomysł na zabicie połamanych chwil które pukają do mych drzwi
    12 punktów
  24. wśliznę się pod materiał myśli i zatopię w gęstej wyobraźni drżących receptorów a ty uwolnij związane dźwięki i kształty niech pobudzą mój język dając kolejne wersy poezji
    12 punktów
  25. dojrzałe lato zagląda w oczy ma refleksyjne spojrzenie jakby się chciało rozliczyć z wiosną nim jesień spadnie na ziemię dużo w nim ciepła choć myśli szepczą że dni upalnych już koniec teraz z uśmiechem matczynej dumy wskazuje na pełne dłonie
    12 punktów
  26. Na początku były muszle nadłamane, pośpiesznie złożone w symboliczny wianek w ksztalcie serca, które już wkrótce zabiło, dając nam poczucie, że rodzi się miłość. Ocean się mienił milionem słoneczek. Zacząłem gotować, polubiłaś mecze. Byliśmy ze sobą, jak kwiat niepodzielny; w uszach wyobraźni brzmiał nam Marsz weselny. Później przypłynęły gęste wodorosty, raniące i ciężkie od zdań nazbyt ostrych. I przez jakieś głupstwo, może z mojej winy, do dnia dzisiejszego, uparcie milczymy. Gdybym czas môgł cofnąć, pos
    12 punktów
  27. Chciałem coś osiągnąć na tym świecie marnym zatańczyć fokstrota na parkiecie snów zostawić po sobie teksty bardzo ważne dla przyszłych pokoleń żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie kiedy będę w niebie być może zbyt późno zacząłem żonglerkę myśli malowanych kolorami słów dobieranych często pochopnie za prędko gdy pamięć pokrywa geriatryczny kurz i nie wiem na końcu co jest na początku nieudolne zdania zbędne powtórzenia czy to moja wina czy okrutny los że rytm wciąż ucieka rymy od niechcenia to żadna poez
    12 punktów
  28. . ślepa i głucha, bez serca i ducha jesteś ciężarem a ja chcę biec dalej, za prawdą nieprawdo . . .
    12 punktów
  29. Zamiatają chmury wiatrem dzisiaj niebo, miotełka z ołowiu, mknie gdzieś za potrzebą. Później zrobi siusiu, perlistym deszczykiem, w nocy będzie wisieć, podlewać obficie. Źródła dały życie, w ziemię się wsączyły, aż polnym kwiatuszkom pokraśniały miny. Drzewa eksplodują, liściom łzy opadły, na chwilę z rozmachem leśny zagrał kadryl. Kiedy wrócą z rana, słoneczne promienie, usłyszymy wreszcie, och! Głośne - szalenie. Las znów złapie oddech w matecznika płuca, teraz każda gałąź, zdrowy cień już rzuca. Ptasie trele szczygłów, robią za Kiepurę, ktoś siedzi n
    12 punktów
  30. Dnia pewnego do mistrza zaszedł człowiek młody, - poznałem wczoraj pannę wybitnej urody, lecz jej się nie podobam, co mogę uczynić? - Aby się lepiej poczuć, radzę ją obwinić bo jak to jest możliwe, że dostrzec nie umie, cnót waszych, ja też tego zgoła nie pojmuję. Pamiętaj jednak dobrze, że będąc w potrzebie, okłamać możesz innych, ale nigdy siebie.
    12 punktów
  31. nie mam serca do rymu walę na oślep za dwoje nigdy nie biło rytmicznie zatem go nie mam i już nie mam serca do rymu może zwyczajnie nie muszę kilka łez na filmie wycisnę popłaczę sobie i już nie mam serca do rymu tu go nie znajdziesz wcale daremny jest ten trud gdy jestem bezduszny i już nie mam serca do rymu i rymu nie mam do serca proszę ciebie miła do tańca zatańczmy tango i już
    11 punktów
  32. przecież mogłeś ją zapomnieć przemalować stare ściany pootwierać drzwi na oścież krzyknąć dziś zapominamy płakać chyba nie masz po kim policz wasze piękne chwile przestań się otaczać mrokiem nie potwierdzi że przeminie pozytywu nie pokaże powie tylko - brnij w to dalej puzzle życia składaj z marzeń chociaż szanse masz już małe pozamiataj stary parkiet przestań myśleć o tej pierwszej przegrać przeszłość czasem warto smutna puenta tego wiersza
    11 punktów
  33. Dysponując wolnym czasem ot tak sobie od niechcenia sprokuruję jakiś wierszyk gdy zatopię się w marzenia. Marzyć wszak każdemu wolno a tym bardziej rymoklecie, który przecież po raz enty swoje wizje w treści plecie. Pająk był mi przewodnikiem gdym oglądał twórcze tkanie lecz czy sieć misterną plotę nie raz rodzi się pytanie. Autorowi wszystko jedno w swoim świecie się przemieszcza ale to, że pisze piórem nie przybliża go do wieszcza. Tu zakończę me wywody i zostawię je w nieładzie
    11 punktów
  34. Dom zbuduję tobie w samym środku rzeki. Pokrywać go będę dachem z nenufarów. Z irysów będą ściany, dziedziniec z krasnych muszli. Aromatem pieprzu napełnię dom cały. Qu Yuan Nyks i taniec trzymanie się dłoni skręcanie gdy opór pisany w ciemności nocą rytm giętki gęsty a balans pomiędzy mój ischias a twoją niemocą nie odchodź na stałe brak czasu brak żądzy detale ponętny gen Chaos cóż matka Ananke pocałuj
    11 punktów
  35. Zostały mi tylko dobre wybory: sen na dobranoc, marchew i jarmuż. Smaki dzieciństwa drenują wnętrze, jak dym za jesienią ciągną się za mną. W pamięci mam rozkład jazdy na pętlę, znam wszystkie puste ławki w tym mieście i moc wdzięczności trzymam za gardą, choć obolała, to przyszła – nareszcie!
    11 punktów
  36. pełno pudełek patrzysz jak stoją na przystankach i w kolejkach przemieszczają z wiatrem to tu to tam często oceniasz pudełka poziomem z pudelka i obstawiasz że martwy w środku schrydingera kot (a i on - bywa rzecz drugorzędna) szybka puenta obserwacji wolisz pozornie pozerkać wyśmiać widząc tylko dno a w każdym przecież choćby drugie *** i tak trwa wojna weneckich luster gdy każde jest zwykłą szybą
    11 punktów
  37. Słońce krzesze na rzęsach września białe tęcze, Błyskotki samochodów sypie w chciwe oczy, Wrzesień miodem obdarza wszystkie chętne ręce, Wiatr drzewa do jesieni żółte listy toczy. Kolczyki z diamentu to chwili ozdoba, A jej wdzięki powietrzne ubóstwa nagrodą. Autobus młody szykiem chce się przypodobać, Zajeżdża na przystanek żółty nową modą. Wrzesień drogi otwiera tym, co nie czekają... Na swej nitce jedwabnej gdzieś z wiatrem przeznaczeń Samotny leci, dzielny i szczęśliwy pająk – Śmiało ziemię porzuca i w nieznane skacze.
    10 punktów
  38. oto historia super pechowca co to się potknął wpadł na staruszkę bojową wielce torebką dostał tak że mu głowa jak Jowisz puchnie po tej przygodzie można rzec przykrej kiedy przechodził biedny przez tory Jowisz dosięgnął sieci trakcyjnej świeci jak neon dyskotekowy niby z imprezą się człek kojarzył lecz nikt mu nie chciał już podać ręki po tym jak kumpla prądem usmażył wszyscy piorunem się odsunęli żona odeszła zeszłej niedzieli bez niej samemu trochę się przykrzy nie stracił jednak ciągle nadziei że
    10 punktów
  39. Gdzie błękit nieba rozmawia z górami, A te na ucho powtarzają falom? Gdzie te alejki słynące różami Co skradły serca najsroższym góralom? Gdzie cztery wieże dumnie wyprężone Nad cichym miastem drzemiącym w dolinie? Gdzie dachy skute historią i szronem I czas z prędkością brył lodowca płynie? Gdzie chopinowski nokturn zza ścian dźwięczy, Józef Piłsudski wciąż stroszy wąsiska? Gdzie miał swą przystań potok wysiedleńczy I mógł ojczyzny cień podziwiać z bliska? Gdzie duch szwajcarskiej wspaniałomyślności Co matką
    10 punktów
  40. od tego, co nie dla mnie nie teraz się wdzięcznie odwrócić i odejść nie wybierać gdy nie mam wyboru, odejść od stołu .
    10 punktów
  41. w przychylnych stanach ducha bez zasłon i rozproszeń zdumienie uskrzydla nasze ciała w ramionach wiatru obejmuję przez ciebie niezmierzony świat wieczny cud na wiecznie żywej ziemi
    10 punktów
  42. tylko Słowacki moje serce porusza głębią, szczerością delikatnym smutkiem nienachalnym uśmiechem srebrną nicią srebrnym słowem srebrną różą mickiewiczowskie złoto ciąży mi (patrz! czytaj! podziwiaj! znaj się!) nie znam się, nudzę się ziewam i rozmywam to złoto parzy a to srebro koi moją duszę
    10 punktów
  43. (Jestem świadoma wielu niedociągnięć technicznych) Czasami zapominam, jak się oddycha I czuję, jak boleśnie pulsuje mi umysł, Czasami mówię, ale mnie nie słychać, Choć myślę, że słuchają mnie tłumy. Czasami samotność mnie łapie za krtań, A czasem trzymam się z nią za ręce, Czasami nie kończę rozpoczętych zdań, Chociaż powiedzieć chcę o wiele więcej. Czasami nie mogę się poddać kontroli, A moja sztuka przeważnie kuleje... Jak ma nie kuleć, gdy mnie tak boli, Gdy nie wiem, co się właściwie dzieje? Bo piszę zwykle z granicy istnie
    10 punktów
  44. spacerując przez sam środek dnia mierzy wysoko w górę a tu na dole ktoś kwili ktoś woła o wszystko ktoś przejrzał na oczy
    10 punktów
  45. ulica przy której mieszkał mój ukochany wciąż spokojna drzewa, krzewy, kwiaty i trawa rosną w ciszy tylko ptaki śpiewają mi o nim alejka przy której mieszka mój ukochany taka spokojna drzewa, krzewy, kwiaty i trawa rosną w ciszy tylko ptaki śpiewają mu o mnie
    10 punktów
  46. ty który uderzasz z ukrycia dlaczego tak często ciebie spotykam gdy podnoszę głowę w porannym amoku pijesz już kawę na balkonie w słońcu czytając książkę życia i uśmiechem skrzywionym witasz moje niemrawe kroki a może mi się tylko widzi co zdołam rozumieć i szydzić i psioczyć urągając światu choć wiem że celowo mylę cię z rodzajem męskim gdzie kryje się zadowolenie że nadal istnieje nadzieja na szczęśliwe tete-a-tete
    10 punktów
  47. W rytmie sekundnika Zabijam minuty Godziny Palą zamknięte oczy i drży serce Jestem O trzy przecznice oddalony od siebie Wracam Nie śpię jeszcze Czy może śnię we śnie Zegar tyka Byle doczekać budzika
    10 punktów
  48. pamiętasz szliśmy sobie naprzeciw obok najdłuższego cmentarza świata nic nie miało więcej znaczenia niż nasze kolejne spotkanie końcówka lata jesień zima i jeszcze jedno lato później częstowaliśmy się nawzajem jadem w dniu gdy cmentarz świeci jak pochodnia pamiętasz pochowaliśmy tam uczucie a wiosny nigdy nie było
    10 punktów
  49. Nigdy nie odmawiaj chleba człowiekowi, który wie, jak naprawić sieci Nie dziw się tym, którzy protestują gapiąc się na mury Bierni, też wzrokiem - puszczają ''kaczki'' ... w słońce Ze wszystkich pokoi wychodzą bez pożegnania ci, którzy zimne serca hartowali pustynią Ci, którzy ślubują wieczność - teraźniejszością przeminą W katedrze małego miasteczka zapalam kadzidło i świecę Choć stopy mam w grzechu sidłach, skrzydła mi mówią, że lecę ... Garniec miodu na ganku - ojczyzny, której nie ma Od łez tych, którzy szukają - kpiną zaśmiewa się cała zi
    10 punktów
  50. nie zwierzam się tak po prostu z potraw których nie lubię to są sprawy bardzo osobiste prawie jak kolor bielizny kupowanej przez internet i pomyśleć że kiedyś nie było ani komputerów ani staników wszyscy poruszali się powoli by im myśli nie latały zbytnio gdy mijają w drodze płeć inną było intymniej w smaku zapachu nienawiści albo kochaniu a dziś głośno się przechodzi przez wieszaki goni przerzuca jest ich tyle że wybrać nie sposób czasem bezpieczniej dla żołądka jest nabawić się wys
    10 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności