Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 05.05.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. 5 punktów
    niespokojny ułamku niespokojna dusza chcesz na ziemię do ludzi muszę znaleźć kobietę matkę która ciebie urodzi ona będzie kochać dziecko pieścić tam jest taki przywilej niewieści później poznasz krótkie bycie misz - masz radość i ból ludzie mówią że to piękne życie kiedy się nacieszysz tym ziemskim padołem wyślę zaproszenie w postaci jasnego anioła przybędziesz znowu na znajome niwy za poświęcenie i wytrwałość słodka spotka ciebie nagroda dołączysz do zbioru czystej świadomości
  2. 5 punktów
    Wiedziałem coś ważnego, wiedziałem na pewno: Słowa lekko rzucone na melodię rzewną; I jeszcze w uszach gra mi, ale rychło szczeźnie, I już słów nie rozróżniam, tak wyraźnych we śnie... Nieprzytomnie powracam do mego więzienia, Nielegalne ukrywam marne resztki śnienia. Znowu jestem człowiekiem? Narodziny bolą... Jakby wyrwać mnie ze mnie, i posypać solą Rozdarcie między światy, ale już mi lepiej! Piję kawę, ząb myję, i pacierze klepię: Chwała Ci Boże za ból - przecież Tyś go stworzył, A wszystko co stworzyłeś dobre jest - dar boży, Który uczy co myśleć, a kiedy ustawać; Rację ma ten, co karze - to wieczna ustawa... Jeszcze zmaga się we mnie sen i jawa biała... A melodia już znikła - lecz wiem, że istniała!
  3. 5 punktów
    choć łezka się kręci zamykam pewne rozdziały układam je na półce minionego by nie uwierały choć łezka się kręci nie patrze na nie idę dalej myśląc muszę dać temu radę dojść do horyzontu zanim prawdę ujrzę która przypomni nieudane
  4. 4 punkty
    zabierz mnie raz jeszcze w ciemne korytarze pokaż tamte miejsca gdzie o własne nogi potykałem się próbując znaleźć drogę wyjścia zabierz mnie do tamtych chwil gdym kroczył po omacku obijając los o ściany wsparty klęską i skruszony brakiem nadziei pomóż uzdrów to co gwałci serce moje czarną dziurę w życiorysie która ciągnie sny spod powiek wejdźmy razem w tamten puls ranę słabość po bieg zdarzeń pomóż przyjąć pełny obraz bym wybaczył tak na zawsze i podźwignął życie
  5. 3 punkty
    gniewa się dziś słońce na skoszone trawy choć niebo nie płacze wyraz twojej twarzy kładzie cień na wszystkim bez wyjątku sprawy zręcznie ułożone spod ostrzy spojrzenia trzeba przetrwać dzień niech noc mrok zabiera mgła wilgoć pochłonie opowiedzą grymasem po omacku nie raz warto czas przemierzać w śnie głębokim troski odpłyną w zapomnienie wnet poranek wstanie lekkim uniesieniem rozproszone światło dostrzega spokojem uśmiech wie dobrze kto zaraz zaśpiewa
  6. 3 punkty
    Chwila namysłu, co by tu sklecić gdy w głowie zamęt i kac doskwiera nagłe olśnienie nic nie napiszę i niech to wszystko weźmie cholera jakoś dowlokę się na swe wyrko ciuchy na krzesło i pod kołderkę gdzie żując czerstwy kawałek chleba będę udawał, że mam wyżerkę. Nawet jeżeli kogoś zawiodłem nie pierwszy to raz i nie ostatni lecz brak pomysłu, co by napisać gdy po omacku motam się w matni senne powieki tworzą baldachim a ja zapadam w stan ukojenia ostatkiem myśli pytam sam siebie czy mam w zanadrzu coś do wyśnienia.
  7. 3 punkty
    Kłamałam dotykiem, ust wymownym drżeniem słów miękkim szelestem, przeciągłym spojrzeniem aksamitnie, czule, łgałam bez litości byś był przekonany o mojej miłości.
  8. 3 punkty
    ona z alabastrową twarzą i falą kasztanowych włosów usta ma zawsze uszminkowane w kolorze kwiatu passiflory a pod jej wiklinowym koszem pełnym wiktuałów rozległe miejsce gdzie tak często chowam się przed światem od przebudzenia po sen piękny obraz świetlnej przyszłości
  9. 3 punkty
    Między krańcami tęczy, jest świat dzieciństwa.
  10. 3 punkty
    z budki suflera słychać tylko pomruk zebrana gawiedź wyśmiała milczącą postać wyjdą do ukłonów niczym pogrzebowy kondukt spektakl zrobiony pewnie po kosztach czymże jest życie jak nie wielkim teatrem? groteski hedonizmu i martyrologii komedia przecież też była dramatem garścią idei ze szczyptą ironii wytrwałych marzycieli i aktorów jednego aktu sceną dla wojowników w zamkniętych przyłbicach nonkonformistów co wyszli z ram nietaktu to tylko gra póki nie spadnie kurtyna
  11. 3 punkty
    Stary niedźwiedź śpi My się nie boimy Jak się zbudzi Będzie źle Pierwsza godzina Niedźwiedź nic Druga godzina Przeleciał Mig Trzeciej nie było W kilka sekund Nie pozostało Nic
  12. 3 punkty
    Posiane na zgliszczach i zniszczonej ziemi, wyrośnie w bólu. Głaskana rękoma, opisana pługami... ... teraz podsumuj. Wojnami spalona - bombami rozryta, rodzi i płacze. Bo łzami nasiąkła i deszczami podlana, Boga ma smaczek. W krwi Waszej... strugami, patrioci spływali, spleciona sercem. Zabrała Ich mężnych w niebycie uśpieni, czym się odwdzięczę? Ona ziemia Polska, jest nasza... bierz łapy! Chcieli by inni. Odżyli frustraci, pokrzykują wszędzie, nigdy nie milkli. Hula konsekwentny drenaż dyplomacji, bój pogrobowy. Nie oddamy swego, chyba że przez wojnę, a Polak chrobry. "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć". - Antoine de Saint-Exupery.
  13. 2 punkty
    gil gili gil połechtane piórka wyprztykał wiatr
  14. 2 punkty
    Czasem wystarczy tak niewiele W ramionach zamknąć znajomą bliskość By oddech zwolnił zmęczone myśli zatrzymał ciepło w ułamku chwili A kiedy świat cały zaniknie Skurczy się do ziarenka piasku Wtedy energię mu przelejesz By znów podziwiać jak się budzi Niewiele czasem nam potrzeba Biją po uszach błache słowa Wystarczy objąć przyjaciela W zastygłej chwili ziemię ruszyć
  15. 2 punkty
    Młody wieloryb miał takie marzenie chciał występować na prawdziwej scenie pytał się mamy pytał się taty To nie przeszkadza, że jestem garbaty? a tran ze mnie może być w cenie/
  16. 2 punkty
    na skale Gibraltaru generalskie gwiazdki wypalone cygarem wojenna sztuka w cenie złota
  17. 2 punkty
    Bóg zesłał szatna do piekła, gdzie będzie szatan, gdy Bóg zstąpi na Ziemię?
  18. 2 punkty
    nocny wyjadacz kruszonki znów zaatakował uważnie zbiera każdy okruszek szuka ich wszędzie by zaspokoić głód zrozumienia czy znajdzie coś na osłodę gorzkich chwil skazany na wieczny apetyt nocny wyjadacz kruszonki próbuje zlepić wszystkie skrawki w jeden składny rytmiczny utwór wystarczy mu zapach mandarynek na palcach laska wanilii i zielona herbata by tworzyć wybuchowe ładunki niespokojnych myśli conocny krajobraz wygryza się z niezmierzonej przestrzeni spiżarni pełnej złudzeń
  19. 2 punkty
    @VaruVaeri Stach ze wsi Józki naprawia wózki w podzięce nerwuski gotują mu kluski i dają całuski.
  20. 2 punkty
    @Duilla Rekin przybysz z Atlantyku chciał wziąć kąpiel w mym nocniku więc go przy kolacji pytam: z jakiej racji a on na to: dla wybryku.
  21. 2 punkty
    I nutę poeta postawiłby chętnie.
  22. 2 punkty
    znowu czuję spojrzenie na sobie włos się jeży jakbym wszedł do zimnej wody biorę głęboki oddech wiedząc że utonę grzeszna to słodycz której pragnę mimo woli przez skórę delikatnie przenika Twój oddech splecione kształty rzucają jeden cień w bursztynowych oczach zastygło słońce ile bym dał żeby to nie był sen
  23. 2 punkty
    @Domanski dziękuję:) @Waldemar_Talar_Talar dziękuję:) @CafeLatte @CafeLatte wiersz jest nawiązaniem z powiązaniem do dziesięciu przykazań i chodziło mi ułożenie relacji między mną a rodzicami - wierzę, że nigdy za późno, patrz czwarte przykazanie:)
  24. 2 punkty
    @lich_o Kręta ścieżynka... przed nimi... góry. Tuż strome zbocza, nad głową chmury. Niżej - co nieco - dorodna grusza trzęsie się cała, ktoś ją porusza. Spadają z drzewka w dół ulęgałki... Nie dla turystów - tam są niedźwiadki. I brną ku źródłom tak krok po kroku; trzeszczą gałązki, wilk mignął z boku. Ze szczytu góry źródło wybija... Co pełza w trawie - może to żmija? Gdzieś ku dolinie biegną jelenie... Rześkie źródełko gasi pragnienie.
  25. 2 punkty
  26. 2 punkty
  27. 2 punkty
    Ja i ja Ja i jaźń Ja i ' biel Ja i czerń Ja i ono Ja i maj Ja i toń Ja i dal Ja i sny Ja i gwiazdy Ja i dym Ja i ty
  28. 2 punkty
    Siedzę sobie i gdybam co by było i jak pięknie gdyby nie polityka tu wtyka tam prze i przy tyka ani to hydraulik ani Poli kochanek nawet Ani się tu nie gani skomplikowane? zacznę od nowa wy tyka w tyka że Poli tyka i przy tyka choćby zegarek który sobie tak i tik tak z tego wszystkiego bimba
  29. 1 punkt
    Tak szeroki jest moj krsaj ojczysty, Polozony pienknmei miedzy morz, Zyja tu Polacy i Litwinie, No i Zydow nieco mieszka tuz. Zyja tu Polacy i Litwinie, No i zydow nieco mieszka tuz. Od Warsawy do nadalszych kresów, Od Afryki do pólnocnych ldów, Czlowiek zyje jak mu sie nalezu, Niezalezmie od emerytur. Czlowiek zyje jak mu sie nalezu, Niezalezmie od emerytur. Zycie plynie wolnie niczym rzeka, Niczym potok z mleka, miodka wsrod, Tu dla mlodych wszedzie jest pociecha, Dla staruszkow zas — bezplatny grob. Tu dla mlodych wszedzie jest pociecha, Dla staruszkow zas — bezplatny grob. Wszedzie wiatr wiosenny mocno wieje, Z kazdym dniem radosnij w swiecie zyc, Nikt u nas tak ladnie nie umieje, Jakl kozak moskala w morde bic. Nikt u nas tak ladnie nie umieje, Jakl kozak moskala w morde bic. Zapraszamy wszystjich odwiedziny, Jak turusta jechac sie nie boj, Lecz zrozumiej bracie Rosjaninie, Ze na Kremle rzondzi maly xuj. Lecz zrozumiej bracie Rosjaninie, Ze na Kremle rzondzi maly xuj. Wszystkie prawa zastrzezone, Domanski, 2020
  30. 1 punkt
    mijamy wciąż razem wychodząc światu naprzeciw jesteśmy blisko choć różne płyną w nas treści rozkwitasz a twoja sukienka zwiewna i barwna chodzimy do sadu po miłość i po jabłka mijamy a serca nasze pod kolor czerwony spragnione szukają kształtu - odwiecznej formy
  31. 1 punkt
    Wstaję rano uśmiechnięty czuje dobry dzień się święci myję zęby i szybko wybiegam mam za rogiem fajny pubik gdzie śniadania dają za nic atrakcyjna zawsze tam kelnerka na dzień dobry dwa browary tylko dwa, bo zaraz w pracy będę piął się po sznurze kariery jajecznicę chcę na boczku cholesterol gówno w proszku w te pierdoło dawno już nie wierzę na badaniach okresowych lekarz chwycił się za głowę mówiąc - chłopie zmień swoje nawyki takich bredni nie kupuję jestem zdrowy wciąż moc czuję w korpo ważne inne są wyniki najedzony obudzony cztery szybkie telefony o piętnastej obiad mam z klientem w biurze tradycyjna kawa kroi się ciekawa sprawa jeden problem - gościa trzeba wkręcić ustalamy cud strategię szef wie dobrze - nie wymięknę nawet, jeśli trzeba pójść na całość mam dyspensę wszystko mogą w negocjacjach twardej drodze do roboty - czasu bardzo mało już czternasta na zegarze w nowy gajer szybko włażę jeszcze karnet do znanej agencji nigdy przecież nie wiadomy te kobiety mogą pomóc ostateczne, chętne argumenty obiad minął - gość oporny tępy ramol wkurzający nie da rady bez sutej kolacji ciężko łamie się kretyna który twardą linię trzyma będzie mało – potrzebne atrakcje zamówiłem mu ostrygi potem szybkie cztery drinki zadziałało, mamy wariant inny podpis złoży pod warunkiem że mu fajną laskę fundnę czyli koszty reprezentacyjne cóż mam zrobić takie życie klient ma już mózg w kokpicie przy okazji sam się też zabawię praca w życiu najważniejsza na rodzinę nie ma miejsca żona moja musi to zrozumieć dzwonię, przyszły Jola z Kasią które nigdy nie grymaszą znam je, już to nieraz przerabiałem dwa pokoje i nas dwoje jak ja kocham te podboje za wyniki firma dobrze płaci Kasia laska bardzo piękna lecz niestety korpulentna próbowałem i rady nie dałem trzy podejścia ciągle klęska czwarty raz i żyłka pęka pech, rozległy udar zaliczyłem jak karp w wannie przed wigilią na OIOM-ie z głupią miną szepczę żonie że to wina korporacji
  32. 1 punkt
    gównoprawda
  33. 1 punkt
    🦋 Siedzę na podłodze ubabrany krwią ukochanej. Pragnę ją znowu przytulić, ale kawałek zlatuje z mlasknięciem. Aż mi głupio. Mówię: przepraszam. Leży biedna w kałuży, dosłownie rozbebeszona. Nic z tego nie pojmuję. Rozumowanie osnute mgłą. To dlatego mimo wszystko dokładam wszelkich starań, by włożyć wilgotne wnętrzności z powrotem do brzucha. To nie takie proste. Spływają mi z rąk. Zastygam jednak w zastanowieniu. Przecież nie mam gdzie. Ona go już nie posiada. Ciało jak ten rozłożysty kwiat, rozmazane na parkiecie. Trochę ją zgarniam w jedno miejsce, by nie wpaść w poślizg przy wstawaniu. Wstaję. Lecz i tak mam wrażenie, że chodzę w gęstym kompocie z twardymi pestkami. Ślizgam się na gałce ocznej i upadam wprost na nią. O mało co, a straciłbym swoje, gdyby zostało nadziane na wystający szpikulec złamanego żeberka. Na szczęście musnęło tylko o policzek. W nieruchomym wzroku jednej źrenicy, widzę wiele pytań, lecz najważniejsze brzmi: dlaczego? Skąd mam to wiedzieć. Co dopiero wyłączyłem komputer, Przyszedłem, usiadłem, zobaczyłem. Ale to wszystko jeszcze nie jest najgorsze. Nie wiem, czy moje zmysły i ja, to jedno i to samo. Staram się patrzeć jakby z większym zrozumieniem. Wychwytywać obrazy i jakoś sensownie, między fałdami szarej masy układać. Jestem nie do końca wkręconą żarówką. Drucik nie świeci jakbym chciał. On tu jest cały czas, jakby poza moją świadomością. Czasami najtrudniej uwierzyć w to, co po gębie tłucze, podpala wzrok i patrzy, aż popiół zostanie. Myślę intensywnie. A przynajmniej myślę, że myślę. Jak tu się dostał i czy to w ogóle możliwe. Muszę uwierzyć, że tak. Zniszczył nie tylko jej świat, ale także mój. Cholerny dupek morderca. Wystaje z ciała jakby pragnął oklasków z racji swojej wielkości. Przyszpilił ukochaną niczym motyla w gablocie. Na dodatek rozgarnął byle jak na wszystkie strony. Za grosz artyzmu. Dlaczego go nie zauważyłem gdy upadłem na zwłoki? Nawet musiałem się o niego oprzeć przy wstawaniu. Świadczą o tym krwawe ślady moich palców na jego gładkiej, parszywej powierzchni. Mam wrażenie, że leżę na: zimnej, płaskiej skale. Z góry ścieka woda, oświetlona słabym blaskiem dalekiej szczeliny, do której muszę dotrzeć. Na domiar złego nade mną wisi to samo. Bardzo nisko. Prawie dotyka moich pleców. A najgorsza jest przytłaczająca klaustrofobia. Wiem, że sufit cały czas nieznacznie się obniża. Czy zdążę wyjść, czy też zostanę nadzieniem skalnej kanapki. Żebym tylko do jakiegoś wgłębienia nie wleciał, bo wszystko wokół szare. Trudno zauważyć, przy słabym świetle. Gdybym został uwięziony na dobre, niczym sardynka w puszce, to będę czekał w ciemności na śmierć nie wiadomo jak długo, nie mogąc nic na to poradzić. Część jego ścierwa jest schowana w podłodze. Ale i tak wiem jaki ma kształt, pojebaniec. Dopiero teraz dostrzegam wokół niego wystające skrawki, pomieszane ze skórą i tłuszczem. Na jego jasnym boku sterczy kawałek jelita. Musiało się przykleić, gdy rozrywał ciało. A wszystko czerwonawo-różowo-szare. Tatar do spożycia jak nic. Żółtko tylko wbić. Coś ze mną nie tak. Dziwaczne rozmyślania rozsadzają umysł. Przecież to moja najdroższa. Jak mogę tak spokojnie o tym myśleć. Układać obrazy gastronomiczne. Może dlatego, że od wczoraj nic nie jadłem. Ślęczałem dość długo przy komputerze. Odruchowo łapię głowę, żebym miał pewność, że jeszcze ją mam i myślę tym co trzeba. Obawiam się jednak, że to bardzo złudny spokój. Możliwe, że część bodźców, tych najbardziej ostatecznych, nie dotarła jeszcze do mojego mózgu. Broni swojego żywiciela na wszelkie sposoby, rzucając przed nim zasłonę innych doznań, bym traktował to co widzę jak swoisty spektakl z efektami specjalnymi i zapomniał o tym, co najbardziej boli. Lecz w końcu i tak trzeba będzie wyjść z teatru, przystanąć, popatrzeć i w coś uwierzyć. Z całych swoich sił chcę go wyrwać z podłogi. Żeby nie górował nad ciałem, tym swoim trójkątnym, białym bezruchem. Nie mam na to szans. Wbity solidnie. W jaki sposób tu przeniknął? Kto go tu skierował? Dlaczego wydarł z głębi duszy, cząstkę mojego życia? Najbardziej ważną oraz istotną. I dlaczego wybrał akurat mnie? Nie znajduję sensownego wytłumaczenia. Tym bardziej, że z moją pamięcią jest chyba coś zasadniczo nie tego. Oby tylko z nią. Tak naprawdę wścieka mnie tylko jedno, biorąc pod uwagę ilość potencjalnych morderców. Nigdy się nie dowiem, który z czytających użytkowników zabił kursorem moją ukochaną. 🦋
  34. 1 punkt
    Ładne. Interes miała, to świetnie kłamała. bb
  35. 1 punkt
    Witam - spodobało się. Pozd.
  36. 1 punkt
    Pewnie masz rację. Na pewno miałeś lepszych nauczycieli w kwestii bluesa. Ja niestety nie miałem takiej szansy poza kilkoma spotkaniami po koncertach z Wierzcholskim, Riedlem i innymi również mało znanymi w latach osiemdziesiątych. Byłem wtedy na etapie gimbazy. Pozdrawiam
  37. 1 punkt
    Czerwiec będzie miesiącem przerażenia? Widzę jak śmierć swe żniwo wciąż zbiera. Inwazja niesprawiedliwości stale narasta, a spiętrzenie problemów wielu przerasta. Mają już dosyć! tego ogromnego cierpienia, część z nich z rozpaczy życie sobie odbiera. To wszystko musi nadejść, gra zaplanowana, inwigilacja wprowadzona tu siłą, przez tyrana. Kilka bitew przegranych, lecz wojna wygrana, wreszcie z wygnania, spokój do nas powróci. Zmieniając w duszach głębokie przekonania, nasze serca, znów na ścieżkę Miłości nawróci.
  38. 1 punkt
    @[email protected]@[email protected]ękuję Grzesiu, za odwiedziny, serducho i miłe słowa. Pozdrawiam 🙂
  39. 1 punkt
    dziś o starość się potykam boli tu boli tam lecz i tak się uśmiecham bo to fajny kram są spacery są krzyżówki dobra książka film transmisje sportowe ba miłosny flirt mało tego - dopowiem odnajduje w tym to coś co umknęło z biegiem lat dziś odkrywam to na nowo opisuje to w wierszach raz wyraźnie a raz nie ale i tak powiem wam ten kram cieszy mnie
  40. 1 punkt
    @Domanski Dziękuje... postawiłeś kropkę.
  41. 1 punkt
  42. 1 punkt
  43. 1 punkt
  44. 1 punkt
  45. 1 punkt
    To wlasnie mialem na mysli :)
  46. 1 punkt
    Oczywiście, że nieprawda, bo firmy NIP mają.
  47. 1 punkt
    rozkwitło w nas wszystko na drobny mak czułą czerwienią księżyc jest nagi a noc jasna tak że prześwietla na wskroś widzę Cię bez pośpiechu upadając przez setki lat nauczyliśmy się kochać cierpliwie jak porcelana krucha i dumna
  48. 1 punkt
    Witam - a ja całość kupuje i nagradzam uśmiechem. Miłych chwil życzę.
  49. 1 punkt
    dotyk niewidzący sensorycznie rysuję opuszkami owal kolor oczu rozpoznawalny muśnięciem muszą być zielone wiosna zapach maj pachnie twoim ciałem sokami drzew i bielą konwalii braillem czytam spękania warg głaszczę wypukłości słów kwitnę dźwięki tylko nie mów o miłości nie płosz nie strącaj pyłu ze skrzydeł motyla powiedz o nadziei nie zna pór roku zawsze niespełniona w szarym habicie też ślepa
  50. 1 punkt
    Zmęczony z mej tratwy widzę dwoje ludzi Fale ciągną na morze, że nie sposób wrócić Ona czasem jeszcze spojrzy Wzrok z moim złączy On trzyma ją bezpiecznie Chcę by trwali tak wiecznie Przez jej oczy walczę jeszcze momentami Wiosłem spróchniałym z wiatrem i falami Na próżno, dno skrywa kamienie Nie dopłynę już na jej ziemię Pomyślałem o chwili gdyśmy razem je wrzucali Tak łatwo że zbocza do wody wpadały Czuję się rozbitkiem,a jestem odkrywcą Patrzę w falę, rozglądam się za inną wyspą Porzucam plany powrotu, ta przecież jest zajęta Z falami już nie walczę, słaba moja ręka Dzień za dniem nabieram więcej krzepy Wiatr bardziej przyjazny choć nowy ląd daleki
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności