Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.03.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. 7 punktów
    Kalifornijskie śliwki Na świeżym powietrzu kina Sukienka ze świeżych węgierek I figi - ze strumieni wina Podejdź, jak się nie boisz Widzę, że masz rękopis Że żyjesz z procesowania tlenu ... O, jaki czysty brudnopis! Dziś przerabiałam rozmówki: ''zakupy i dworzec w Berlinie'' Już składam pierwsze wyrazy, choć wiem, że śmierć mnie nie minie Umieram wiele razy. Dokładnie w każdej sekundzie Myśląc: nie dorobiłam się pod Moskwą daczy, ani penthouse’a w Dortmundzie A teraz ... Przyszła zaraza - w sterylnych komnatach świata: mamy miliardy rezerw – możemy wyginąć do lata Czas się nawrócić, mili. Zadzwonić do spowiedzi. Wyklikać obraz w muzeum. Seks przed 'redtubem' odsiedzieć. I znowu się odroczą! Długi i przeprosiny, raty oraz płatności, chrzciny i oczepiny Ja dzisiaj gram na harfie Układam klocki Lego Patrząc przez stare klisze - przyszłości sepia ... To niebo! Być może jest tak, że kłamę - ja albo 'wszyscy oni' 'Hop hop!' - słyszę w lesie Lis już wiewiórkę goni ... To takie naturalne! Urządźmy polowanie. Ja będę ofiarną owieczką, a ty - ''nie będziesz w stanie''
  2. 6 punktów
    Pan jest duży, Pan nie boi się zakochać. To nic złego spojrzeć w prawo, na kobietę. Mam spódnicę w barwne malwy i balony. Pan nie boi się zakochać - bo i czego? W takim stanie jest, fakt, trudniej co dzień znosić, jeśli nie ma blisko tego co kochamy, ale łatwiej przez problemy też przechodzić, a świat nęci zakochanych kolorami. Pan jest duży, taki silny i zaradny. Ja mam czerwień ust i wstążkę wokół dłoni. Pan nie boi się zakochać - bo i czego? Pobiegniemy w stronę tęczy, niech nas gonią!
  3. 6 punktów
    rzuciły się pułki na półki zatrzeszczał lud zimny jak lód i ruszył w zapasy by kupić nie licząc na żaden już cud nadciąga okropna pandemia o jakiej nie słyszał ten świat wyłażą demony z podziemia gdzie spały od ponad stu lat niejeden półkownik co właśnie zdobywa kolejny już sklep w swym łożu polegnie i zgaśnie zapadnie w ostatni swój sen nadciąga okrutna pandemia o jakiej nie słyszał nasz świat na którym się człowiek nie zmienia od wielu tysięcy już lat. niejeden zaciekły półkownik co papier przytulał jak skarb niedługo o wszystkim zapomni i będzie z poległych się śmiał nadciąga bezwzględna pandemia i wszystkich ogarnia już strach nielicznych w anioły przemieni lecz wielu spotworzy do cna
  4. 5 punktów
    pojawiła się długo po mnie nieoczekiwana nieoczywista z trującym uśmiechem patata patata idź stąd patata? wynocha! zamykam drzwi przed zdumionym noskiem głośny grundig ucisza sumienie zostawcie mnie w (s)pokoju! zawstydzona uciekam przed spojrzeniami szepty bolą bardziej niż pasek na tyłku patata? wynoś się rozumiesz! nie rozumie przykłada niemałą rączkę do mojej twarzy głaszcze kalendarz z konikami z wdziękiem nosi czapeczkę urodzinową ma trzydzieści dwa lata teraz jest dzieckiem moich dzieci moja siostra down. ___ Światowy Dzień Zespołu Downa 21 marca
  5. 5 punktów
    zapaliłeś ją jak zapałkę nie syknęła przymarzając wilgotnym policzkiem do tafli jeziora leniwie wyłaniającego twój obraz zza mgły odbita w sytych oczach jest tylko pudełkiem niechcianych czekoladek pustą butlą wyczerpanych oddechów chociaż powoli nadchodzi odwilż kapią jesienne łzy na widok twoich pleców zranionych od liny rzuconej jej na pomoc z węzłem trawionym ogniem od dotyku tej samej pochodni
  6. 4 punkty
    Myśli i uczucia poukładane równo na półkach żeby się tylko nie pogniotły bo to takie nieestetyczne jak mokre od łez emocje symetryczny uśmiech i słowo "przepraszam" w pogotowiu największy wychowawczy błąd przeproś za to że jesteś sobą ale kiedy nikt nie patrzy lubię z wiatrem we włosach chodzić boso i bez majtek w sukience z głupich myśli leżąc patrzeć beztrosko w niebo rozmawiać z panią biedronką i naiwnie marzyć o rzeczach które nigdy się nie spełnią do bólu krzyczę w pustkę...
  7. 4 punkty
    zawsze na wspak miałem siedzieć w domu a chodzę Nikt mnie nie zatrzyma pięć kroków ściana obrót Na pochybel
  8. 4 punkty
    pisze wiersze bez kwalifikacji taki katarzis zajęte ręce nie sięgają po whisky z colą na szkle przesuwam kreskę Światowy eksperyment trwa test ludzkich barier kiwasz głową starając się zrozumieć epidemie uzależnień terroryzm depresja strach zamroczony oglądam tłum szaro białych myszy A Ty Cowid(zisz) ???
  9. 4 punkty
    graphics CC0 -- zagraj mi na charango szałowy Boliwii królu syrynga wydechu akord kicz koczabamba klubu puya raimondii zza pianin Indianin w kolczastej sukience za oknem szczyt Illimani grzbiet wyszywany deszczem siermiężny człowieku zauważ wielu tu pragnie cię słuchać La Paz po nocach czuwa Aroma w orgazmu nutach w takt twej maleńkiej gitary gdzieś niedźwiedź andyjski ryczy z Gran Chaco lśnią jaguary te żywe i te bez rysy więc uczyń już tą melodię el condor pasa – utulisz Metysie z Boliwii rodem który przeklinasz góry – *el condor pasa – lot kondora
  10. 3 punkty
    nad Lituanią wiatr nadziei gości pod znak Pogoni cały lud przybieżył dzisiaj nad Laudą płynie zew wolności sławiący męstwo litewskich żołnierzy iskra otuchy już świt jest tak bliski wstają rycerze z odległych rubieży śród osad leśnych biegnie szept modlitwy do boju idą żmudzcy kosynierzy wojsko już w polu słychać szum bitewny im lepiej zginąć niż w niewoli przeżyć do boju wiedzie swoich podkomendnych nieustraszony Antoni Mackiewicz prosty ksiądz z ludu lecz wielkiego ducha krwawy testament czynami zapisał każdy uważnie jego głosu słucha na wroga spada niczym błyskawica nieba nie sięgnie tępa ręka katów z krwi bohaterów nowy kwiat zakwitnie żyć będziesz wiecznie w pamięci rodaków i błogosławić niepodległej Litwie * * Z okazji 156 rocznicy egzekucji w Kownie litewskiego księdza Antoniego Mackiewicza, jednego z najbardziej znanych dowódców powstańczych na Kowieńszczyźnie i Żmudzi. 8 marca 1863 roku z ambony kościoła p.w. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Podbrzeziu na Laudzie wezwał do antycarskiego buntu pod sztandarami Orła, Pogoni i Michała Archanioła, odczytał Manifest rządu powstańczego w Warszawie i Dekrety Uwłaszczeniowe. Sformował i stanął na czele dwustu pięćdziesięcioosobowego oddziału dając tym przykład do wybuchu narodowego powstania na Żmudzi. Stoczył ponad dwadzieścia bitew i potyczek nie odnosząc żadnej rany. Został aresztowany 17 grudnia 1863 roku podczas przekraczania Niemna, gdy wybierał się do Królestwa Polskiego po broń dla walczących powstańców. Publiczna egzekucja odbyła się 28 grudnia 1863 roku w Kownie, ciała ukrytego w nieznanym miejscu do dzisiaj nie odnaleziono.
  11. 3 punkty
    Poza sobą zawsze łatwo szukać winnych, wśród tych, którzy wcześniej doszli już do czegoś, samemu bezsilnie wciąż patrząc na innych. Nie ruszając z miejsca nie da stać się zwinnym bez udziału osób podnoszących formę. Poza sobą zawsze łatwo szukać winnych, wśród tych, uważanych za nazbyt dziecinnych. Odnaleźć współwinnych braku oświecenia, samemu bezsilnie czekając na innych. Wychowanych w sposób, kiedy są uczynni, nieprawdą obwiniać, że idą na straty - tych poza swoimi. Łatwo szukać winnych. Lecz istnieje sposób, by stać się też słynnym, nie hejtem dziecinnym - nadszedł czas, okazja. Samemu być silnym przykładem dla innych. Wśród masy oskarżeń mów wielogodzinnych wyliczając wszystkich nie było jednego: poza sobą znaleźć dla siebie niewinnych i nie być bezsilnym przykładem dla innych.
  12. 3 punkty
    wsłuchując się w wewnętrzny glos nie słyszę nic prawie tylko że żyć jeszcze chcę normalnie zamknięte drzwi przez okno wpada myśl pracować można zdalnie nad sobą rozwieszam białe zasłony
  13. 3 punkty
    Czy to przez nas czas dzisiaj tak pędzi? Czy to my przesuwamy wskazówki gdy gonimy do przodu w obłędzie, w ciągłym biegu zdzierając zelówki? Czy to przez nas świat tak obojętny, że płacz innych nic dla nas nie znaczy? Dookoła pieniądza zaklęty życia krąg. Czy umiemy inaczej? Czy ten wirus to dopust jest Boży - choć go diabeł rozrzuca po świecie? Może czas aby przestać grosz mnożyć niszcząc przy tym tę piękną planetę? Może musi odetchnąć od zgiełku, huku maszyn, pośpiechu i spalin? Może wirus jest tylko cegiełką, drogowskazem jak Ziemię ocalić?
  14. 2 punkty
    Smuta, smuta naokoło Mordy powykrzywiane Życie, życie życie Po prostu przejebane Płodzili nas ojcowie W rozkosznym uniesieniu Rodziły nas nasze matki W potwornym cierpieniu Życie, życie życie Miało być szczęśliwe A znowu się okazało Zdradliwe i parszywe Może gębę trzeba wykrzywić W sztucznym uśmiechu kaznodziei Cokolwiek cokolwiek uczyńmy Nim wirus zabije nadzieję Nim słońce wypali trawy I smog pozatyka nam płuca Nim ciała nasze zaśmierdną Jak stara, zużyta onuca Piszmy swe wiersze w niewoli W klatkach zamknięci złotych Z własnej, danej mam woli Póki nam starcza polotu Albo zatkajmy uszy I oczy zakryjmy całunem I przeczekajmy te czasy Samotni - w upiorów tłumie I zdechnie ostatni ptaszek i ryba w morskiej głębinie i w końcu zatonie statek z ludzkością - co na nim płynie
  15. 2 punkty
    Pewien marynarz, mieszkaniec Gdyni nigdy zagadki nie mógł rozkminić, czemu jego żona jest taka wkurwiona, jak wraca z rejsu. W czym mógł zawinić?
  16. 2 punkty
    kiedy wszystkie samoloty odlecą napełniając swoje brzuchy ludźmi oraz ich atrybutami na lotnisku zapanuje spokój na gładko asfaltowych pasach początkowo małe pęknięcia zgrubieją w zwietrzałej materii wystartują pionierzy świata roślin - poduchowate mchy i brodate porosty drobne korzonki niczym udarowe młoty skruszą powłokę stworzoną przez ludzi słowa oznaczające skomplikowane procedury zastąpi poszum liści poruszanych powiewem wiatru polot ptaków i niespieszny acz śmiały pochód zwierząt rozdepcze ślady po nas nie pozostanie nic
  17. 2 punkty
    nie mów do mnie jak do starej baby naszą wspólną cechą są niedoskonałości zbyt dobrze rozumiemy ich sens dlatego światło ociera się o nadgarstki dzieli nasz los na pół nie gaśnie ot tak bywa że oślepia wtedy mrużę oczy i jestem gotowa biec do miejsca w którym zaczynałam od ciebie mam prawo do wzajemności i miłosnych wierszy wierciłeś dziurę w brzuchu noszę ogród pełen zorzy* alejki uniesień pamiętają tańczące dłonie dotykały obu stron księżyca od pępka po cień przybierał kształt meteorytu i płonął białym wierszem roztaczał jasność więc nie mów do mnie jak do starej baby w podeszłych czasach wciąż jesteśmy młodzi *“A kiedy będziesz moją żoną…” Kazimierz Przerwa-Tetmajer
  18. 2 punkty
    Słyszę myśli fragmenty smutnych, złych. Niewidzialne nici powidoków mimowolnie ciągnę. Jak przekonać siebie sięgnąć choćby modlitwą, gdy nawet srebro księżyca zdaje się pleśnią. Dlaczego nie błyszczy ? Właśnie dlaczego ? Znów szukam kwiatów poryblinu, a w zimnym rosole łyżka tonie. Matowieję, płowieję całkowicie. Zakręcam kran łez, przekonuję siebie, smutek jednak gęstnieje.
  19. 2 punkty
    Moje mój narkotyk to alkohol najwięcej wylewany w seksie równoważnik dzień nie zmierzy nocy w kielichu kiedy tonę i klepię w dupę księżyc do roboty zrywać banderole odkręcać zakręcone i pić siebie jak krew do końca słońca.
  20. 2 punkty
    @Marcin Krzysica Jak wielu ludziom mi również wydaje się, że jesteśmy częścią jakiegoś dobrze zaplanowanego eksperymentu... Jak na razie zostaliśmy skutecznie zastraszeni, ale czy te wszystkie podjęte odgórnie środki ostrożności i poziom naszego strachu rzeczywiście są adekwatne do sytuacji...? Co widzę w kontekście Cowid-19...? Zastraszonych ludzi, którzy bez większego szemrania będą się zapewne szczepić na wszystko, co im zostanie zaproponowane, no i powrót do dyskusji o wycofywaniu pieniędzy, czyli płaceniu jedynie za pomocą kart. No bo przecież poprzez przechodzące z rąk do rąk pieniądze tak łatwo się czymś zarazić... Zapewne zwolennicy NWO już zacierają ręce... ;) Ciekawie podszedłeś do tematu :) Pozdrawiam :)
  21. 2 punkty
    @Marek.zak1 Pan dorobi się majątku, samochodów. Pan nie spojrzy już na prawo, gdzie ktoś czeka. Przyjdzie wirus i załamie gospodarkę, niekochana żona wcale nie poczeka.
  22. 2 punkty
    Oby :) lecz gdzieś tam nad nimi generał układa kolejny swój plan już przy nim mackami pogmerał za bardzo im zmądrzeć nie da nadciąga globalna pandemia przewala się walcem przez glob choroby na które wciąż nie ma lekarstwa niezmiennie tu są Dzięki Jacku. Pozdrawiam Bo lepiej też sobie tak myślę tu spędzić zarazy tej czas niż się pandemią zachłysnąć wśród głodnych zakupów dziś mas gdy zżera niektórych panika że wkrótce nie starczy im jeść to zamiast ten ogień podsycać już lepiej napisać jest wiersz Dzięki Beato Pozdrowienia na ten trudny czas :)
  23. 2 punkty
    Nadeszła szarańczy pandemia i niebo zsiniało i strach. Biedronka zadbała o gremia, tam kupisz co zechcesz, bez strat. Korona, jak groźba zawisła. I ludzie utknęli wśród ścian. Poemat na temat mi przyszło napisać, bo raźniej wśród Was.
  24. 2 punkty
    niejeden zaciekły półkownik pomyślał i rzucił na luz bo w domach samotni i głodni więc pomóc im musi i już nadciąga bezwzględna pandemia zabija tysiące to fakt mentalność wśród ludzi odmieni mądrzejszy się stanie nasz świat niejeden zaciekły półkownik przypomniał że przecież jest Bóg a Jonasz nawrócił niegodnych Niniwa przetrwała przez cud nadciąga bezwzględna pandemia śmierć ludziom znów śmieje się w twarz modlitwa post i nawrócenia Czy zechce ocalić On nas? :))
  25. 2 punkty
    nie z każdym dniem można się zaprzyjaźnić ale z każdym dniem trzeba uścisnąć sobie dłonie sztuką kaligrafii jaką uprawiam palcami na twojej skórze zapisuję wiadomość dla mojej drugiej połowy połowy swojej własnej duszy zanim wyrosną nam skrzydła zabiorę cię tam gdzie psy zakopują kości na wszelki wypadek
  26. 2 punkty
    A rypie kanały. Wyła na kei pyra. Wór Elu z syropu tam, a tu pory szulerów. Eli z samu żyroskop spoks? O... RYŻU masz ile? Ela cukru ma na murku cale.
  27. 2 punkty
    wciąż siedzę w pokoju pisząc list do Czasu czuję myśli rozlewają się po mnie słyszę puls grający zdawało się że rozumiem że widziałam każdy śnieg jaki tylko upaść może stało się więcej mniej odegrałam pół roli w odcieniu słowa podróżując przez wymiary krainy spotkałam niecierpliwych spragnionych niekochanych siedzieliśmy przy jednym stole istniejąc nie do końca realnie obecnie gdzie indziej siejąc stracony czas chcę dotknąć materiału trwalszego od wspomnień owinąć się nim przed skąpym powiernikiem minionych spojrzeń zakończyć list słowami: „(...)nie upiję się więcej przeszłością” i zasnąć z myślami…
  28. 2 punkty
    Znany głos postaci o szczerym sercu, głos człowieka ukrytego pod ciężką zbroją, którą pozwala zrzucić ze swoich wątłych ramion tylko w towarzystwie ludzi o odcieniu idealnie dopasowanym do palety barw świadomie wybranych, jako fundament jej artystycznej duszy przestał być falą werbalną na łączach, pokonał zmęczenie i zapragnął stać się namacalnym dowodem na udany związek ironi z groteską. Mróz, przed którym uciekała został daleko w tyle... jednak zostawił pamiątkę po krótkim, wspólnym spacerze- chłodne spojrzenie, które zgasiło w jednej sekundzie -marzenie o cieple domowego ogniska -magię szczerego uśmiechu -wiarę w ludzi odpornych na ludzką głupotę, w ludzi czułych na cierpienie człowieka -odwagę by móc szczerze wyrażać swoje uczucia -poczucie własnej wartości, które pozwala nam być sobą. Dla mnie czas się zatrzymał. Szybkie spojrzenia zamiast słów wymieniane były w równych odstępach. W powietrzu czuć było spisek. Myślaly, że nie zauważam niemych znaków. Dla nich być może subtelnych, dla mnie? Ewidentna ignorancja. W milczeniu przyglądałam się tej teatralnie odegranej scenie podpatrzonej w przedwojennym, niemym kinie z gatunku komedii, uśmiech poprzedził standardowe do zobaczenia w zestawie z papa... Spoczęły złożone jako ostatnie w kant nienaganny stosy czystego prania w szaf zakamarkach i na tajemnicą owianych półkach. Rozstawione na stole szklanki, które tworzyły znak trójkąta... równo rozłożone kąty zdawały się być połączone niewidzialną nitką przyjaźni. Pozostawione na dnie szklanek pierwiastki żeńskiego poczucia humoru skończyły w głębinach zlewozmywaka. Zawstydzone swą nagoscia, szklane naczynia poddały się bez walki mocy ciepłego strumienia, aby wraz z pozostawioną po przypalonym obiedzie zastawą zmyć z siebie zapachy wspólnie spędzonego popołudnia. Kiedy głową rzeźbiłam kształt snu w poduszce karuzela znaków zapytania krążyła niebezpiecznie szybko, nie dając się zatrzymać... Na niej siedząca ja ze strachem w oczach, zdecydowana na skok będący jedyną drogą ewakuacji z tego rozpędzonego koła uciekających przede mną odpowiedzi... Tak czuje się ten, któremu przecięta została więź, kończąc jako osobno nic nieznaczące ogniwo.
  29. 2 punkty
    Mój świat odszedł ... I wrócił. I przyniósł mi - mgły, deszczu kiście, stary kufer - w nim skarb: zapach późnojesiennych liści - zwilgotniałych od kruchych pieszczot ... Może za tydzień to nie będziesz już ty ... - ktoś przyniesie gazetę i mleko Szybko powie, że pożyczkę ma - do spłacenia w pejzażach ... art deco Na fotelu zdrzemnie się szadź i twój akcent na słowo: 'nieprędko' Ślesz mi wiatry, huragany i noc, co gwiazdami maluje twój zapach, Mleczna Droga mi kradnie twój smak, a po ziemi przechadza się 'kocham' - chociaż ... słowo to chyba za mało Złap je w siatkę, z którą chodzisz po chleb, lecz nie pozwól by spowszedniało ...
  30. 1 punkt
    Pewnemu panu z miasteczka Rowy przyszła raz ciekawa myśl do głowy, spytać żony, czy lubi seks, bo tak mu powiedział jej ex. Dodał, że chodzi o seks grupowy.
  31. 1 punkt
    Marzec ziemia znów pachnie światłem i ruchem marzec przeplata radość i smutek bo wiosna zamiast wianka na skronie włożyła sobie inną koronę
  32. 1 punkt
    poranek w mieście pośród zgrzytu tramwajów dźwięczny śpiew ptaków
  33. 1 punkt
    @Marianna_ EWO MAM NA SETĘ! TE SAN MAM, OWE.
  34. 1 punkt
    Raz w deszcz przez łąkę szedł wieszcz Odzienia jego przykleszczyl sie kleszcz W raz wstrzymał się wieszcz poczuwszy kleszcza Myśl Z Ni Kąd - ??? Chyba mam .... Złapał wieszcz kleszcza w palce jak w kleszcze i pozbył sie go Pośpiesznie . - Kleszczu nieśmiesznie
  35. 1 punkt
    poprawiłam Iwonko dziękuję :)
  36. 1 punkt
    @Lidia Maria Concertina przyszłości sepia to niebo... owieczki... pozdrawiam
  37. 1 punkt
    Stoję na pomoście nad głębokim, bezkresnym, tajemniczym… morzem. Symbolizuje one niepoznane życie. Przejęty krzyczę.
  38. 1 punkt
    @Sylwester_Lasota SOWA BUJANA! - NAJ... UBAW OS.
  39. 1 punkt
    @jan_komułzykant O BABIE; BOSMANOWI IWONA,.SOBIEBABO.
  40. 1 punkt
    @Cezary Posłuszny A mi podoba się zakończenie, choć gdyby teraz ktoś chciał mnie zabrać z mojego małego, bezpiecznego świata pewnie byłabym blada ze strachu...
  41. 1 punkt
    szkoda gdy jest łamana w tej grze główna reguła
  42. 1 punkt
    Ja: - Wiesz, żałuję, że nigdy nie miałam brata... Strach: - To co byś powiedziała na mnie...?
  43. 1 punkt
    A, że jeż Ilonie ino liże jeża? Uno... Jerzemu!!! Rum z rejonu! Ale tur dama. Na propan? I na por pana ma drut, Ela. - Ale buli Lew Eli? - Lub Ela.
  44. 1 punkt
    Wow! A ze wszystkiego najlepszy jest... wstęp. Sorry za sarkazm, ale chyba w nie najlepszym nastroju dzisiaj jestem. Mimo to przeczytałem. Pozdrawiam
  45. 1 punkt
    Jasiu znowu nie był w szkole. Co za matoł ja pier***ę. Dyrektorka znów się wściekła, więc do Jasia z gniewem rzekła: jeśli znów olejesz szkołę, daję słowo – wypier***ę! Będziesz musiał szukać nowej pracy belfra zawodowej.
  46. 1 punkt
    Późną nocą z mozołem kołują wskazówki zegara. z nieco większą lekkością kołuję i ja. Jako odbicie antyświatła w dziwacznym kalejdoskopie. Narkotycznie, płynnie, ospale i ciągnącym się ruchem. Zgrywam ciało z przepływem szeptów i szelestów. Urwane słowa opowieści zza okna dopowiadam sobie sam. I jak zwykle rezygnacja przy szczytowaniu. Mogę tylko targnąć sobą i wpaść jak nóż w masło.
  47. 1 punkt
    @jan_komułzykant TROPICIELE, BELE, I CI PORT.
  48. 1 punkt
    w obcej ciszy podejrzeń przerzucanej nad słowami krokami wyznaczasz mur od końca po kraniec donikąd prowadzi ślepota świadomość nic nie wskóra nie przeskoczy głosu zwątpienie nie zrozumie duma gdy wnętrze już nie słucha i milczy otoczenie krzyki kraczą bezużyteczne wzmagając pustki odniesienie nie puszczaj dłoni pochopnie wskazać winnego za cenę a później tylko przyziemność cynik będzie miał za wenę
  49. 1 punkt
  50. 1 punkt
    utkwił w kości pamięci ciągle żywy przebłysk niemocy nieporęcznej głupi gniew czas nic nie zdziałał wylał swe sedno nawet nie mrugnął skończył się dzień koszmar już znany nie zbudził nocy szeptem choć huczał ptak mrok gwiazd nie szczędził zrywał się wiatr co ściany pieści rozrywał duszę ilością ran aż zawył ciemiężon smak goryczy lepki ocierał czoło niepewności gad i wziął się trawić jak rak pożerać piękno jedynie oddech przebijał jeszcze strach niknące tętno dławiącego się dziecka gdy w bólu ucieczka nieunikniony kolor dna kolejna refleksja rozpamiętywane przejścia nie da się pominąć życia łza
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności