Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.12.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. 10 punktów
    Gwałcę je codziennie, a nawet kilka razy, robię to bezwzględnie, nie bacząc na urazy. One protestują, a ja bez litości. Wiem, że źle się czują zmuszam je bez złości. Dzika satysfakcja wtedy mną tak trzęsie. Daję rozkaz, akcja i je zmuszam . . . . mięśnie. Annie_M dziękuję za inspirację:)
  2. 6 punktów
    Proszę pana, pan tu nie stał, niechże pan się za mną schowa, nie dość, że się pan tu wepchał to życiorys mój skopiował. - Ludzkie życie to jest plagiat, śmierć wtrąciła się z uśmiechem – - pominąwszy odkształcenia, toczy się tak wiek za wiekiem, i w zasadzie w tym temacie chyba się niewiele zmienia, wciąż to samo choć od nowa ludziom ma do powiedzenia. Kiedy oczy moje czarne człowiek spotka czasem w tłumie w swoim biegu do pierwszeństwa- - nawet z psem się porozumie. Choć niejeden do mnie wzdycha w głębi ducha po kryjomu, żyjąc kątem na tym świecie chciałby bilet mieć do domu, to pomyśli gdy już przyjdzie złożyć głowę przez wyboje: może podłe, może plagiat, ale, w mordę, było moje… Proszę pana, śmiało przodem, mnie coś w krzyżu dziś uwiera, ja posiedzę lub postoję, jak pan chce to niech umiera.
  3. 4 punkty
    zabrałam dzisiaj na spacer moje ciało muszę je czasami wyprowadzać żeby kompletnie nie sflaczało nie marudziło że jest zmęczone szło posłusznie i podziwiało widoki
  4. 4 punkty
    ponad skrzypiącym morzem przebudzone oko latarni lustruje spojrzeniem smutek marszczący płat mojego mózgu w purpurowym unerwieniu nieba powietrze ciężkie od znaczeń podżega kłęby fal formujące kształty przeznaczenia na skraju dnia na skraju dnia samotny we wnętrzu życia napotykam opór nadciągających zza horyzontu dudniących dźwięków święta pielgrzymka świata obleczonego całunem chaosu i gwałtu spoza gwiaździstych neuronów coś ciągle jednak szepcze urywanym głosem otula jasną wizją: nadejdzie dzień błękitny i jego czystość zaniesie nieskalaną w noc * * * artwork Phazed
  5. 3 punkty
    "Gdy przyjdzie śmierci mojej dzień, to odpoczniemy: ja i mój cień" - Jan Izydor Sztaudynger czarna magmo palący pacierzu przebaczenia kazaniem płyniesz we mnie minuty dzielisz na drobne trzeźwe myśli jątrzą się krwią którą zmieszaliśmy z prochem i gliną na cmentarnym poligonie twoje moje ich życie kartkę z kalendarza wyciągasz wciąż na nowo nieuśpiona naturo zastygając pod płaszczem dni utkanych z cienia nadziei ze los tak chciał byłeś tylko poetą z krótką zaklętą misją skrzydlatym dyskiem recytującym śmierci mój dramat przeznaczenia do ucha mi szepczesz winna winna być tam z tobą pomiędzy utworami nowych cieni ofiarnych kochanków ich dłońmi mnie dosięgasz budząc nadzieję że wybaczysz kiedy dwa krzyże pojednania w jednym epitafium staną pod zimnym niebem
  6. 3 punkty
    Uderzam pięścią we wszechświat - rozpada się na dwie połowy Kłania się grzecznie: 'Dzień dobry!' A dzień to ... stary, czy raczej nowy? Pytam, gdyż jest bezwzględną - kolizja ludzkich planet: codzienna, cicha, z pretensją, lub ta, co ''wie wręcz doskonale'' ... Pod wieczór zapalam świece, samotnej kolacji podboje: łupina włoskiego orzecha ... odłamek Arktyki na stole Na głowie - woreczek z prosem - to dobre na wady postawy. Mój niemoralny kręgosłup prostuje się ... trochę niemrawo Właściwie ... mogę za darmo ... w skupieniu kupczyć swym ciałem, mimo, że blade, masywne - zupełnie niedoskonałe – potrafi czynić cuda I ars armandi uwielbia tak samo, jak ars christiana - wieczorem klęka do modłów, a uda odsłania z rana Cóż! W zbroi uduchowienia - składamy wszechświat z powrotem: w jedną niespójną całość, po Ziemię - wrócimy potem.
  7. 3 punkty
    plus kłótnia w komentarzach mniejsza o to co pomiędzy w środku ale dobrze jeśli jest kontrowersyjne coś o nowych technologiach starym bogu sweet agape i zawsze kto kogo i zawsze kto z kim poruszam się po mapie twoich lęków tym razem wakacje spędzam na wyspach szalonego przylądka poza resort się nie wypuszczam znam tu wszystkie zakamarki wiem gdzie rodzi się średniówka jak rytmizuje architekturę gdzie patroszą wyrazy a flaki idą na odkład jak cuchną prószę puder z zaimków nie fetyszyzuję tylko napierdalam z automatu do białej kartki przez dziury palimpsest rzeczywistości podglądam lubię gdy treść nie bez wysiłku wspina się po schodach wersów jak dyszy na półpiętrze z sił opada jak klęka przed puentą clue - poluję na ciebie bądź moim moby dickiem a ja twoim ahabem gdy dopadnę oznaczę hasztagiem
  8. 3 punkty
    Do Nowego Roku Czuję blisko już Twój zapach Śniegu, deszczu, błota, kwiatów Traw, owoców, słońca, wiatru Świec na grobach i na stołach Co mi dasz przyjmę z pokorą Idę dalej, przyszłość woła!
  9. 3 punkty
    Napiłem się martini, jechałem czerwonym skuterem i zasadziłem w ogródku kolcowój. Ale resztę życia zamierzam spędzić normalnie - pijąc odtłuszczone mleko i bacznie obserwując, czy sprawdzają się prognozy pogody
  10. 2 punkty
    nie wiesz ależ to proste jak ostrze pióra należy z kura je tylko lub z gęsi lepiej wydobyć i na powierzchnię czystą gładką czy nawet na tę gazetę przykładowo akurat mnie bliską bo na kulturę padło położyć dopiero potem ostrzyć szlifować dzień dwa albo i całe lata nie gęś lata cholera jasna i kur też nie wszakoż nielot nie żaden patataj gdyż poniekąd tu o intelekt chodzi nie lata żeby nie latać w razie potrzeby
  11. 2 punkty
    polny Chrystusie zaklęty w szeptach minionej epoki z perspektywy pionowych wzruszeń unieś głowę gładzę krzyż wbity w grząskie podłoże w którym nie raz więzły kolana lamentujących matek skrzydłem gęsim omiatam babie lato okalające gwoździe bladożółty wianek przymierza uwity z jaskrów i dzwonków rzucam między topole
  12. 2 punkty
    Na prywatnym wzgórzu czaszek jestem panem, pomazany krwią tłustej kury. Nie będziesz jej spożywał, ale jak wodę na ziemię ją wylejesz. Taki zwyczaj w naszych domach, że kobiety nie zajmują się wieczerzą, na którą zapraszamy starych kumpli z wojska. Chcę im pokazać upominek, wydobyty nadludzką siłą z turystycznej torby przez pewnego ekscentrycznego archeologa, gdy po wylądowaniu w Ejlat zmuszeni wspólną obsesją wypiliśmy parę butelek. Za żywych. Podarował gąbkę śmierdzącą octem z dziurą na dłoń wyciągniętą w geście humanitarnej pomocy.
  13. 2 punkty
    (wszystkim bawiącym się jutro w zamkach i pałacach) dla cierpliwych Zegar kurantem czas odmierzy, szampany z hukiem otwierane obficie leją do wieczerzy tańcem kończącej się nad ranem. Z sykiem za oknem mkną rakiety, by spaść za chwilę feerią barwną. Na paniach modne toalety, byś nic nie musiał nawet zgadnąć. Mili panowie pod krawatem, złożą życzenia swym wybrankom. A oni są zamknięci czasem; on jej kochankiem, ona kochanką. W zamku, w komnacie gdzieś przy wieży, w wygodnym łożu z baldachimem, chcą słodkie chwile z sobą przeżyć gasząc pragnienie krwistym winem. Wyszły z obrazów ruchem zwiewnym postacie bez materii jeszcze. Dziś pokonają wieczny niebyt, wśród balowiczów wzbudzą dreszcze. Szaleństw cielesnych ciągle mało, materia znika o poranku. Na chwile pragną posiąść ciało zostać kochankiem, zostać kochanką. Słychać muzykę z sal balowych, szaleją ludzie na parkietach. Komnaty gości są gotowe, tam na zmęczonych pościel czeka. Zwłaszcza gdy nadmiar dobrych trunków z hemoglobiną tworzy w parze miksturę, co wśród pocałunków miłość zamyka w sferze marzeń. Hemoglobina z alkoholem To jest szczyt marzeń na śniadanko. W szyję się wessać, trochę pojeść, znów być kochankiem, znów być kochanką. Już do komnaty wiodą parę, co przedobrzyła ilość wódki. On wykrzykuje ponad miarę, ona zaś płacze, że nieludzki. Legli na łożu w śnie kamiennym rozczarowani, bo źle żyli, a w ich tętnice bezboleśnie kiełki wbijają dwa wampiry. I przybierają ludzką postać tych, co śmierć spotka o poranku. Cielesnych pragną oni doznań; będąc kochankiem, będąc kochanką. Drżą żyrandole w korytarzu w uniesień rytmie, słodkich jęków, zaś ludzie mogą sobie marzyć, żeby tak szaleć i tak pięknie. Ale zmęczenie szybkim tańcem i wódką, którą pili do dna uniemożliwia wspólne harce. Morfeuszowi chcą się oddać. Starsza, lecz sprawna, pani kustosz, co murów tych jest wielką fanką, mieć będzie jutro pracy mnóstwo przez tych namiętnych dwoje kochanków. Rankiem opuszczą zamek ludzie z wrażeniem nocy sylwestrowej, a w lochach cicho w ciężkim trudzie, ktoś dwa pochówki jeszcze zrobi. Patrzą postacie dość figlarnie od wieków wzrokiem zbyt prawdziwym. Och, ten artysta nie był marny. Jego obrazy – są jak żywe? W noc sylwestrową od stuleci, ktoś oczekuje swych wybranków, by krwią nasycić, żądze wzniecić; Para odwiecznych, wiernych kochanków
  14. 2 punkty
    Poeta ma przywileje bo sam je sobie stwarza ona każdą jedną pannę powiedzie do ołtarza jeżeli tylko zechce (nadmienić tu wypada) on wchodzi bezszelestnie gdy w domu brak sąsiada i zdradą nie nazywa choć to uczynek podły i jeszcze się zaklina na wszystkie świata modły że on tu nie jest winien, że wenę trzeba winić bo ona go podpuszcza co biedak ma uczynić a on chcąc być rycerski nie stanie w poprzek damie i robi, co chce ona bo serca jej nie złamie reszta to mały pikuś i chociaż w twarz mu plują on dumny jest z jednego, że chociaż go czytują. Czy z tego wybrzmiał morał przesłanka lub przestroga poety nie pytajcie lecz zwróćcie się do boga to on jest cudotwórcą a także wszechwiedzący skoro nie będzie wiedział tym bardziej ja piszący.
  15. 2 punkty
    Susan dziwny blask ma w oczach, i już wiesz, że jest szalona, widzisz, że to błysk od noża, który Susan trzyma w dłoni. Zajrzyj w głąb jej czarnych okien: Susan dawno tu nie mieszka - - patrzy z nich lustrzany Joker. Lunatycznie się uśmiecha, tańczy na krawędzi gzymsu, z wiarą jaką mają dzieci: ktoś o brzmiącym tak nazwisku, musi synem być człowieczym. Chłodna klamka cicho rzęzi - - z ciepłej, lepkiej jak krew nocy, w drzwiach sylwetkę Susan rzeźbi strumień światła brylantowy.
  16. 2 punkty
    Najpiękniejszy fragment tego bardzo dobrego wiersza. Pozdrawiam.
  17. 2 punkty
    Żył raz na świecie najdłuższy wąż... Choć bardzo długi, dłużył się wciąż i chociaż nie miał rąk ani nóg, powziął wyruszyć w najdłuższą z dróg. Ruszył natychmiast, prosto na Wschód, pełznąc tak szybko jak tylko mógł i chociaż nie miał nóg ani rąk, to zrobił pierwszy w swym życiu krok. Potem już tylko pełznął lub pełzł przez ludne miasta, i ciche wsie. Zmierzał wciąż dalej, dalej na Wschód, przy tym bezmiernie bez przerwy rósł. Jak to wiadome dobrze jest wszem, gdzieś tam za Wschodem zaczyna się Zachód i w końcu zaszedł tam wąż, co się wydłużał niezmiernie wciąż. Ogon tam ujrzał, co zaplótł mu los, gdy raz za razem chlastał go w nos. Tak węża zeźlił, ten ogon zły, że bez skrupułów wbił w niego kły, czyli jadowe dwa zęby swe. Potem powoli zaczął go żreć, nie wiedząc przy tym, że robi błąd, bo jego własny ogon był to, który dogonił gdy pełzł i rósł, choć nigdy nie wzwyż, choć tylko wzdłuż. Oplótł już cały nasz ziemski glob i mógł rozpocząć następny krąg, gdyby nie niesmak, że sam się jadł i przestać nie miał najmniejszych szans, bo kto się trochę na wężach zna, powie Wam o tym, jest taki fakt, że kiedy wąż ten rozpocznie jeść, to już powstrzymać nie może się i będzie dotąd ofiarę żarł, aż ją pochłonie bez żadnych strat. Wciągał więc ogon, przez wiele dni, zżarł się doszczętnie i całkiem znikł. Największy problem z głową swą miał, lecz się nie głowił i radę dał. Tak się zakończył najdłuższy wąż, Co nic nie robił, tylko rósł wciąż.
  18. 2 punkty
    Ukrywam ich płyty przed sobą...serio
  19. 2 punkty
    Napina wciąż mięśnie, a w środku... powietrze.
  20. 1 punkt
    Rozmowy o uczuciach kończy nierównowaga. Poświęcamy zaplanowane przyjemności, gotowi obsesyjnie deptać po odciskach byle wydobyć z siebie coś najtrudniejszego. Wiem dlaczego rano nie patrzyłaś na pijaka z lustra. Od niego miała wyjść rozkosz pozycji stojącej. I nigdy nie chciałaś, żeby na dnie kieszeni szukał reszty z nocnych zakupów. Są dziury na powietrze, tłumaczyłem nimi życie jak niebanalną dobroć. A ty wciąż zostawałaś sama - kwitnącym pędem wiatrołomu. Niedostępna dla mojej quasi wyobraźni, usiłującej mocno gorzką aurę nazwać artystyczną pogodą ducha. Najskromniejsza miłość może trwać długo choćby w bezpiecznej odległości. Nie chcę z inną, która brzydzi się uciekającego pająka.
  21. 1 punkt
    temu łagodnieje głos cieplejsze wypowiada słowa dotyk jego miękki jest, nieagresywny a spojrzenie miłujące... teraz rozumiem
  22. 1 punkt
    Czyje jest to królestwo, królestwo podziemne? Lochy, sztolnie, kanały, i jaskinie ciemne? Przepaść archetypowa, i starsza od Boga, Wieczna noc rozszeptana, nienazwana trwoga? Metro wdziera się gwałtem, gdzie nas nie potrzeba, W kraj chtonicznych żywiołów, w przeciwieństwo nieba... Jakim bogom ofiary święcą budownicy Tej kolei podziemnej, wydrążonej w nicy? Jakie duchy przeklęte tłuką się po metrze, Kiedy jęki dalekie, jadąc, słyszę w wietrze? Wyczuwam za oknami rozległe pieczary, Oczy moje zamknięte, myślę - chyba czary... Słyszę: iskry się sypią jak w kuźni Wulkana, Kiedy kolej przyspiesza, elektrycznym gnana Szałem trakcji na ciemną przeciągniętej stronę, Nim wjedziemy na stację - i - w światła ochronę... Był wszak duch kopalń Skalnik, szukającym w mroku Skarbu gór mógł zagładę przynieść, zmylić kroku, Mógł i skały poruszyć, zakopując żywcem... Skarb był tylko legendą... I zginął, kto chciwcem. Bezkarnie w te rejony nie można zachodzić; Bogi krain podziemnych lubią świstem grozić, Jaki my, podróżując tym metra wagonem Mamy tylko za wicher... Żyć pod ziemią - zgonem, Jak to dobrze wiedziały ludy od nas starsze, Krwawy obiad sprawując Podziemi monarsze, Ilekroć ośmielały się w święte wnętrzności Schodzić - tylko w zniżeniu, i na prawach gości. Każdy jedzie myślami zajęty swojemi, Nikt nie uzna za dobre hołdu złożyć Ziemi... Więc gdy pociąg zajeżdża, z braku lepszych danin, Szepczę - "pozwól przejechać", ja, w duchu poganin!
  23. 1 punkt
    żeby wtedy wiedział to co dzisiaj wie nie zszedł by z drzewa jadło na wyciągnięcie rąk nie musiał bać się cieni nad głową gwiezdne niebo bez bogów i aniołów na których utrzymanie niby co łaska ale jednak płaci żeby wiedział małpą by został a tak niestety chociaż nie chce to jednak musi być kim jest
  24. 1 punkt
    dla dzieci Triceratops wyszedł z chaszczy. Triti – mlaśnij – co tam w paszczy? A on koronę z drzew zdarłszy, skręcił śliniaczek i zmarszczył. # Przed zimą para iguanodonów pragnęła dobiec z lasu do domu. Choć ponowiła owo żądanie, tylko stanęło na igloo w planie. # Co masz w łapkach allozaurze? Mam ja wodę, ale w wiadrze. A gdy mróz tak trzyma z rana, jak tu nie wyjść na bałwana? # Fruwający pterodaktyl kłapie dziobem – to są fakty. Hałas w locie, na pilocie ślady potu – Straciłem kontakty. Halo Ziemia, czy się zmienia coś w temacie odławianych praktyk? # Drzemiący raptor to nie traktor, bo traktor orze, a raptor może zębami w traktorze. # Aspirant Piotruś – patrol policji – zjadamy szpinak – wściekli i szybcy. A na miseczce, gdy zje szpinaczek, już tylko pływa łabędź wśród kaczek.
  25. 1 punkt
  26. 1 punkt
    lubie piach szach mat
  27. 1 punkt
    gleba gleba gleba czy ona nas wyżywi? czy wyjdziemy z tego żywi?
  28. 1 punkt
    Z celulozy troki i kortyzol to potężne środki. Muszą działać - nawet na mamuta. Pozdrawiam
  29. 1 punkt
    Bardzo ciekawe ale zapisałbym to tak ponad skrzypiącym morzem przebudzone oko latarni lustruje spojrzeniem smutek marszczący płat mojego mózgu Tu podoba mi się bardzo to powtórzenie choc zastanawiam się dlaczego Dlatego :-) Taki patetyczny w wymowie jest ale o dziwo mi to nie przeszkadza
  30. 1 punkt
    Ciepła poświata promieni w ogrodzie, rozkwita nieustannie. W oczku wodnym czas nie płynie. Pod błękitnym sklepieniem jabłonie i czereśnie oczekiwaniem malują korony. Wiatr unosi pszczoły w kolorze pyłku i miodu. Barwne krople niczym ćmy stukają o krawędzie brzasku. Lecących gęsi szybowanie tworzy klucz wiolinowy. Nasiona dźwięku pieszczą kwiaty brzmieniem nadchodzących chwil. Skowronek o poranku zdejmuje ze skrzydeł krwawe ciernie. Frunie wysoko przeistoczony w kierunku swojej pieśni. Bielą się w kłosach początki chleba. Czas znowu płynie. Poza horyzont pojmowania. Róże kolcami nie zdołały go zatrzymać. Źródło tajemnic oddało cząstkę ziemi. By z dwóch części ogrodu przeminęła jedna. 🌿
  31. 1 punkt
    @Dag Trzymam kciuki, że uda Ci się ogarnąć bilet i zdasz relację z cudownego koncertu <3 Dzieciaki w tych czasach są bardzo przedsiębiorcze:) Pozdr. :)
  32. 1 punkt
    Biedne te twoje mięśnie :) Ależ proszę 😉
  33. 1 punkt
    Bardzo podoba mi się tematyka - dzieci kochają dinozaury, często uczą się ich nazw na pamięć i są pod wrażeniem ich monumentalizmu. Jednocześnie większość pisarzy koncentruje się na opisywaniu zwierząt leśnych lub domowych, więc owe utwory wyróżniają się spośród innych - a przynajmniej tak mi się wydaje, bo przyznam, że nie czytam literatury przeznaczonej dla dzieci :) Forma ładna, zwięzła, rytm również zachowany jak na moje uszy (oczy?).
  34. 1 punkt
    @Paweł Artomiuk dziękuje za bardzo ciekawe rady i opinie. Zrobiłem jeszcze trochę inaczej. Ta strofa która tobie nie leżała kulała i dla mnie od początku znaczeniowo wpisałem ja w „treść która nie bez wysiłku wspina się po schodach” ;-)
  35. 1 punkt
    Ciało, to tak jak dziecko. Troszcząc się, trzeba je zmuszać do wysiłku, bo inaczej się rozleniwia, z tym, że w stosunku do własnego ciała można być apodyktycznym, natomiast w stosunku do dzieci, to już nie jest trendy, czy poprawne politycznie. Zaraz dojdzie do gwałtu ma moim ciele, bo ide na rower, a jest raczej chłodno i ciemno. Ono do mnie mówi: Marek, nie chcę tego, a ja podpowiadam: Musisz qwa i koniec. To dla twojego dobra:)
  36. 1 punkt
    @Lahaj spoko, powiem może co mnie tym razem szczególnie ujęło "klikbajtowy tytuł plus kłótnia w komentarzach mniejsza o to co pomiędzy w środku choć dobrze jeśli treść jest kontrowersyjna coś o nowych technologiach upadłym bogu i słodkiej agape i zawsze kto kogo i kto z kim" cała strofa łącznie z tytułem bdb dla mnie najważniejszy wers to "mniejsza o to co pomiędzy" na Twoim miejscu możliwe, że zmieniłbym kolejność tak aby trafił na koniec, z drugiej strony łączy się z kolejnym wersem więc trudno go ot tak przerzucić, a całość bardzo dobrze brzmi. czyli jednak lepiej nie zmieniać ;) "poruszam się po mapie twoich leków tym razem wakacje spędzam na wyspach szalonego przylądka poza resort się nie wypuszczam znam tu wszystkie zakamarki wiem gdzie rodzi się średniówka jak rytmizuje architekturę " patrzę sobie jak to pochowałeś, w sumie sprytnie choć może o jedno -am za dużo najlepsze wersy: "poruszam się po mapie twoich leków (...) na wyspach szalonego przylądka poza resort się nie wypuszczam znam tu wszystkie zakamarki" idziemy dalej: "wiem gdzie rodzi się średniówka jak rytmizuje architekturę wiem gdzie patroszą wyrazy gdzie flaki idą na odklad i jak cuchną oszczędnie sypię puder z zaimków nie fetyszyzuje tylko napierdalam z automatu do białej kartki przez dziury palimpsest rzeczywistości obserwuję" odkld - odkład (literówka) właściwie wszystko mi się podoba sypanie pudru - napierdalanie znów można się kłócić o kolejność raczej napierdalam i sypie puder (pomyślałem też o spacji) "gdzie flaki idą na odkład i jak cuchną" trochę za długi wers, a jakby spróbować krócej? (taka myśl, ale zostawmy to...) "oszczędnie sypię puder z zaimków" ten puder jakoś mi nie leży, masz zresztą rytmizowanie architektury, więc jest to w sumie powtórzenie... zobacz: "wiem gdzie rodzi się średniówka jak rytmizuje architekturę wiem gdzie patroszą wyrazy gdzie flaki idą na odkład i jak cuchną nie fetyszyzuje tylko napierdalam z automatu do białej kartki przez dziury palimpsest rzeczywistości obserwuję" jest prawie mega, podkreślone troszkę przeszkadza a skróćmy to jeszcze trochę... "wiem gdzie rodzi się średniówka rytmizuję architekturę patroszę wyrazy flaki idą na odkład nie fetyszyzuje tylko napierdalam z automatu do białej kartki przez dziury palimpsest rzeczywistości obserwuję" lepiej? (rymy rytmizuję-fetyszyzuje-obserwuję nie przeszkadzają, są spoko) ostatnia część wiersza jest bardzo dobrze napisana sporo dobrej i celnej treści. Dziękuję za wiersz.
  37. 1 punkt
  38. 1 punkt
  39. 1 punkt
    @Dag Dzięki Wielkie za pozytywną rekomendacje książki. Nie omieszkam przeczytać:) No tak... natura nie myśli, ale swój ''rozum'' ma.🌴 🌿🌲🌱→Pozdrawiam:)
  40. 1 punkt
    I znowu piszesz tak jak sam chciałbym pisać... pod wrażeniem Lahaj tylko nie schodź już z tego poziomu bo wpierdol ;)
  41. 1 punkt
    @Marek.zak1 Dobry jest to zarabia, komuś musi się udać. Dzięki. @Waldemar_Talar_Talar Dzięki. @Paweł Artomiuk Dzięki.
  42. 1 punkt
    Jak zwykle dajesz popalić. Intelektualnie. Ćwiczę sobie mózg na Twoich pracach. Pan Doktor uważa, że tylko tak mogę spowolnić uwiąd starczy... Chyba pomaga, bo ostatnio powiedział, że zrozumiał to, co mu staram się wytłumaczyć od paru lat:). Proszę o więcej!
  43. 1 punkt
    to nie jeże to rycerze zamku bronią wieże mury
  44. 1 punkt
    @Dag Pixies dało niesamowity( i jak na razie jedyny w Polsce) koncert na arenie w Poznaniu - jeden z najlepszych na jakich byłem.
  45. 1 punkt
    @bona Ja nie określam żadnego stylu własnej twórczości. Trochę na siłę, ponieważ wiem jaki posiadam, natomiast nie chcę się przywiązywać do niego zbytnio. Nie chcę jechać wzdłuż jednego schematu. Dlatego próbuję tworzyć nowe style i przelewać je na wiersze. Masz przed sobą więc kolejny styl, kolejny wiersz inaczej napisany od niż poprzednie. Problem w tym, że wynajdywanie ich jest coraz to bardziej trudniejsze. Z tym wiąże się moje wypalenie. Nie z momentem kiedy nie potrafię napisać wiersza, bo nic nie wychodzi tylko z momentem kiedy nie mogę znaleźć stylu w którym mógłbym napisać wiersz. Dlatego wtedy powracam do mojego stylu albo innego, który już odkryłem. Problem w tym, że nie chce jechać cały czas wzdłuż jednego schematu tak jak wspomniałem wcześniej :/.
  46. 1 punkt
    A czym były wasze płótna jeśli nie ludzką próbą wyrażenia tego czego wyrazić nie można, a co z konieczności trzeba upchnąć w ramach zaledwie opierzonej wyobraźni, do której człowiek wsiadał jak w barwny szybowiec by lecieć w zamrożone dziedziny abstrakcji? A czy słowa nie są pewnym „przestępstwem” wobec białej ciszy, która trwa pomiędzy wersami? I człowiek trwa naiwny w obrazach i słowach, od ściany do ściany odbija się zamknięty, bo obraz słowo buduje - a słowo obraz wznosi płaski, który musiał zostać przecięty.
  47. 1 punkt
    ”Unieście rąbki sukien, drogie panie, wkraczamy do piekieł”
  48. 1 punkt
    Te fragmenty ryją banię Z instrukcji obsługi bunkra można się dowiedzieć ze w bunkrze są dwa wyjścia. Wyjście i wejście. Gdy wyjście jest zablokowane by wyjść musisz skorzystać z wejścia.:-) :-)
  49. 1 punkt
    Bardzo mi się podoba. ładnie wykorzystałaś inwersje : "hadfielda udaje w kosmosierozgrzeszenia udzielaprowiant na drogę sypie" jest dokładnie tam gdzie trzeba (świetnie się wkomponowała) technicznie chyba wszystko na swoim miejscu mocne frazy, bardzo dobra dynamika i przejście: "zaczyna się prawdziwa historia" to też na duży, osobny plus chciałbym usłyszeć Cię jak go czytasz (mocny, sceniczny tekst) Gratuluję wiersza.
  50. 1 punkt
    Kolejny świetny opis jakiegoś tripa jak mi się zdaje. Coś jak Zen i sztuka oporządzania motocykla. Całość świetna, a na poplułem się kawą. Ciekawi mnie co było dodatkowym paliwem opisywanych "podróżników". Czasami dobrze mieć dzianych znajomych. Tylko ja jakoś rzadko potrafię się z takimi ludźmi dogadywać. To chyba sprawa innych priorytetów. Ale wracając do wiersza. Nasunęły mi się też inne skojarzenia, ciekawe, czy przypadkiem, czy też autorka celowo naprowadza wspomnieniem weekendu nad morzem i konstrukcjami ze stali (smocze zęby) przypominającymi jakieś powojskowe pozostałości, których na Wybrzeżu pełno: - widzisz bunkry? - nie, ale też jest zajebiście. Tak jakoś mi przed oczami kiedy czytałem od razu stanęło.
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności