Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.12.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. 9 punktów
    Cóż takiego człowiek może powiedzieć żabie, lub żaba człowiekowi? Czy jakaś energia wspólna może ich zamknąć razem w bańce ciepła, jak we wspólnym bąblu powietrza w jednym stawie, i na wzajemną komunikację otworzyć? Więc, chociaż to śmieszne, czule mówię do żaby, a ona odwraca się do mnie, daje znaki w języku, który tak trudno z siebie wydobyć, z labiryntu zakrętów mózgowych odzyskać i odkłębić. A język ten musi być prosty jak pajęcza nitka i przejrzysty jak oczy zwierząt. Lecz kiedy chcesz pojąć – rwie się i pryska. -
  2. 6 punktów
    Przyszedł dziś do mnie czarodziej brodaty i przyniósł magiczne pudełko. Gusła przed drzwiami dziwaczne odprawił, a potem do domu się wemknął. Pudło na stole zwyczajnie postawił, rozłożył tajemne instrukcje. "Teraz zobaczysz", rozmowę zagaił, "jeżeli nie teraz, to wkrótce, że rzeczy, które na co dzień ci służą, naprawdę są tobie złowrogie i kiedy tylko z uśpienia się budzą, pożerać dosłownie cię mogą: Żarówka, która wciąż dynda nad głową, lodówka, zmywarka i pralka, ten telewizor, co czuwa nad tobą, a nawet niewinna golarka. Laptop na stole, komputer na biurku i wszystkie pomniejsze gadżety, w twoim bezdusznym, domowym folwarku, żerują na tobie, niestety." Odszedł czarodziej, zostałem sam w domu z wszystkimi moimi sprzętami. Wkrótce się stało! Już byłem świadomy! Pojąłem, że prawdę mi prawił. Rzeczy te wszystkie, to może być kłopot, bo rządzą się niczym u siebie. Stróżką malutką, nie znaną mi dotąd, bez przerwy ssą ze mnie energię: Żarówka, która wciąż dynda nad głową, lodówka, zmywarka i pralka, ten telewizor, co czuwa nade mną, a nawet niewinna golarka. Laptop na stole, komputer na biurku i wszystkie pomniejsze gadżety, maleńką stróżką, na zewnątrz, przez dziurkę, wciąż ssały energię, niestety. Siły zebrałem i równo jak leci, aczkolwiek nie było mi miło, wnet odcinałem je wszystkie od sieci. Kolejno więc gasły co żywo: Żarówka, która wciąż dynda nad głową, lodówka, zmywarka i pralka, ten telewizor, co czuwał nade mną, a nawet niewinna golarka. Laptop na stole, komputer na biurku i wszystkie pomniejsze gadżety, jednak wciąż stróżką, na zewnątrz, przez dziurkę, coś ssało energię, niestety. W mroku święciło się tylko pudełko, to, które czarodziej zostawił i mówiąc szczerze, zdziwiłem się lekko, że ciągle energię też trawi. Ono mi miało poprawić fundusze, a samo zżerało po cichu. Zaraz wiedziałem, co zrobić z nim muszę i też wyłączyłem to licho. Głową kręciłem, nie mogąc uwierzyć, we własną bezdenną naiwność. Jednak musiałem z tą prawdą się zmierzyć, a potem włączyłem kolejno: Żarówkę, co mi dyndała nad głową, lodówkę, zmywarkę i pralkę i telewizor, by czuwał nade mną, a nawet niewinną golarkę. Laptopa na stole, komputer na biurku i wszystkie pomniejsze gadżety, świadom już tego, że stróżką, przez dziurkę, mi kradną energię, niestety. Na tym się kończy troszeczkę przydługa ta bajka, lecz jeszcze dopowiem, jeżeli w przyszłości do Ciebie zapuka, w to nie wierz, co mówi czarodziej.
  3. 3 punkty
    zrosłam się z nimi drobnymi kostkami w zalewie w nietrzęsącą się galaretę sumienie zastygające bez chrupnięcia myśli w zagotowanym gęstym rosole peptydów prześwitujące ciało stale martwe nierozerwalne więzi szeregu odcinającego się od kolan nietracącego równowagi umysłowej policzki mięsiste broda okrągła nabrzmiały gruby nos po sam czubek dotykam go językiem oparzona wyrywam się formie naciągam szarość do palącej czerwoności nie chce mnie puścić toksyn rozlewem grozi pod nogi kości przodków rzuca odgryzam uszy nos zaczynam oczyszczać jamy szpikowe
  4. 3 punkty
    mnożę się w niedopowiedzeniach przez nieskończoność powtórzeń dzielę sumuję błędy libido wstydliwie odejmując lata podnoszę do potęgi n swoje ego wyciągam pierwiastek z sumienia i poddaję się - procenty jak co dzień
  5. 2 punkty
    Huczy hurma dni rozbieganych, wiersze jak ptaki tłuką się do okien. Już otwieram, chwileczkę, kochani!... Nie, nie w burzę, bo smutkiem przemoknę. Gdy się wznosi kropla za kroplą po promieniach jak drogach złocistych, już otwieram, już otwieram wam okno... Lecz za chwilę. Teraz piszę listy. Dzisiaj jeszcze muszę biec na pocztę, później zrobić zakupy w Biedronce. Czeka pranie, sprzątanie... Gdy odpocznę, wtedy wpuszczę ptaki i słońce. Dzień dzisiejszy chce wczoraj dogonić. Nie nadążam! Nagle miesiąc przebiegł. Wtem rok skoczył przez palce mych dłoni. Zapominam, zapominam siebie... Wreszcie czas przychodzi spokojniejszy, siadam z piórem i otwieram okna w głowie. Ale nie ma, nigdzie nie ma lotnych wierszy... Tylko deszczu apatyczna odpowiedź. Piaseczno, 3.10.2019 r.
  6. 2 punkty
    * chujnia z patatajnią* tęsknimy przyjacielu i czas nie leczy żadnej styczniem zadanej rany kierowniku złoty budujący między ludźmi mosty płytami wysadzane jazz z soulem rockiem rapem ze swoim Mo Name nieśmiertelnym znakiem nie ma już wspinaczki do kwadratu małego księcia strychu adaptera winyli miksera fajek wina kota koca chujni z patatajnią porannego kaca grzywki u beatlesa odrzucającej frazesy błękitnych oczów wyciągających grzechy spod najgrubszej pierzyny śmiechu na bezdechu festiwali na plażach wystawnych sałatek bali na tarasach soboty przetańczonej w twojej kompozycji sławy której uciekłeś na everest ciszy pysznego risotto ukradzionych rowerów zwyczajnego telefonu niby po poradę po której wiedziałam że znów dam radę słyszymy cię wszyscy całe stare miasto zostawiłeś nam wiele lecz ciarki przechodzą po ciele bo wpisałeś do mapy Szczecina ulicę którą spacer boli miejsca w których dalej za konsolą stoisz dziś znowu posłucham twoją muzę nim zasnę chujnia z patatajnią bez Ciebie to jasne Posłuchaj utworu BLACK COOKIES #37 - tribute to dj moname live @ Tanzbar/Szczecin/Poland wykonawcy blackcookies w serwisie #SoundCloud https://soundcloud.com/blackcookies/black-cookies-37-tribute-to-dj-moname-live-tanzbarszczecinpoland
  7. 2 punkty
    stojąc na jednej nodze gdzie klęczą zadaję pytania odpowiedzi nie szukam w natchnionych broszurach przerośniętych tradycją i ospałych prawdowatych mędrców unikam wystawiam zaśliniony palec do nieba sprawdzam niesie mnie ratio przed sacrum nie zniżam horyzontu w raju gdzie profundis malorum bywam często śmiech lubię taniec i nadmiar wszelki znam cierpienie i perwersją wzgardzam nigdy się nie modlę ufam tylko sobie ducha nie widziałem nawet we śnie urodziłem się bez duszy czucie i wiara nic nie mówi do mnie
  8. 2 punkty
    graphics CC0 -- Sirkka Turkka obłędnie kocha zwierzęta psy i konie bezwzględnie w jej opiece suche papierowe powietrze często otula księżyc w jej wiosce odciętej od świata w huraganowe miesiące nosi teflonowe rękawiczki używa linomagu i maści z witaminą A - wiedzie swe pustelnicze życie na południu Suomi gdzie cieplej w uszy - bo dalej od bieguna w zimowe dni gdy światła mniej Sirkka pisze swoje cudne wiersze - smolaki co rusz trzaskają w kominku - w obejściu łyska rozświetlony namiot lavu wiersze podchodzą tu po cichutku oswajają jak dzikie wadery do wiktu ogniska błyszczą im ślepia - klinicznie krystalizując ożywają w metaforach z uczuć i uduchowienia z braku lub nadmiaru miłości ludzie mogą cię zranić twierdzi Sirkka - dlatego pokochała swoje pegazy i cerbery stroniąc świadomie od ludzkiej arogancji psy stroją swoje pęknięte skrzypce chmura jak chudy chłopak który chce się żenić co nie zawyje z Sirkka - nie spadnie z deszczem z przestworu Finlandii w ciało mistycznej eremitki --
  9. 2 punkty
    w deszczu niezrozumienia stepuję ostatni taniec zaglądam pod spódnice chmur bezpowrotnie umykają najpiękniejsze strofy życia rynną codzienności spłyną radosne liście rymów przemoczone ubrania grożą mi palcem wysoka latarnia śpiewa ostatnie solo konfetti marzeń wygrzebuję z włosów wieczny głód wrażeń podaje mi rękę biegniemy razem
  10. 2 punkty
    Orzechowe ciasteczka, tylko kilka składników; orzechy, mąka, masło, żółtka, dodać miodziku, Hm... zdrowsze od pierników. Zanim kwadrans upłynie w rozgrzanym piekarniku, przyrumienią się pięknie... Już są na talerzyku. (Nie jest ich nazbyt wiele) W papierowych torebkach skruszeją... przez dni kilka. Gdy już smaku nabiorą, nastanie słodka chwilka. Później będą wspomnieniem...
  11. 2 punkty
    Zbigniew Preisner, Lisa Gerrard, Dominik Wania - Melodies of my youth ( 2019)
  12. 1 punkt
  13. 1 punkt
    To wszystko jest trochę niedoliczone bo zdradzam kochanka (co zdradza żonę) i on mnie uwielbia (a boi się żony) i godzi się na to, że bywa zdradzony, a żona się godzi, że jest zdradzana bo lepiej mieć męża, niż żyć całkiem sama. Jest i kawaler, lecz ciągle zajęty pomocny, szczery ale zamknięty bo pochłonięty codzienną pracą (jedni harują, inni się bogacą). Trzeci na liście jest oczywiście kochanek, z którym zdradzam pierwszego. Dobry i miły, bardzo oddany, ale jest szkopuł - nie kocham jego. A gdyby czasu na wszystko stało byłby i czwarty, piąty i szósty. Ciężko jest znaleźć wytłumaczenie bo nie mam misji pękać z rozpusty. "Serce mam wielkie przygarnę każdego, oddam z rozkoszą - zajrzyj do niego". Zostaw na boku religię, etykę, egoizm, ocenę i diagnostykę To nie zachłanność ani niecnota bo nie korzystam z cudzego złota. A gdyby pociąg zatrzymać w biegu pociąg do seksu miłości i brania odstawić na bok lokomotywę przepuścić innych, zamrozić chwilę to co zostanie?
  14. 1 punkt
    graphics CC0 [retro centon – vintage] [w podziwie i szacunku – dla dzieł Bruna Jasieńskiego] kiedy widzę jej pantofle bredzi Bruno panny w lesie – but użala w butonierce bezpowrotnie i taktycznie traci humor czy wypada pantofelkiem męża kusić? o czułości która stopy nie posunie uciekamy południkiem ona nuci na biegunie – coraz cieplej na biegunie w białych lisach czy w pelisach – czyjeś glany? mdłych pingwinek transpłciowe otoczenia dziób nieludzki wiecznie szklany że aż mdli ich spojrzenia epokowe przesilenia wygolone pod piercingiem nekro–damy archetypy sinych kwiatów o jak gorzko! odczynionej tu fatygi deseń z kostką co tak tuczy ich goleni – parafigi? a ty śliczna w pantofelku mini nóżka i uwielbiam gdy mistycznie znów poziomki – zakwitają ci na ustach na biegunie długa noc – zielone niebo na pluszowe pantofelki ekstazerki pada deszcz – i skrzypi łóżko coś ożyło coś czulszego nic innego się nie czai moja Duszko świt w falbankach – ten od Bruna Jasieńskiego --
  15. 1 punkt
    każdemu jestem gotów podać rękę - nawet bydlakowi świni przecież to nie ich wina że nimi są - to los z nich zadrwił takie właśnie maski dla nich wybrał tak myślę a jeżeli się mylę to i tak tym Boga ucieszę w wigilie
  16. 1 punkt
    Chcę być świętą, lecz niestety aureola jest zbyt droga chyba, ze dostanę kredyt w banku Pana Boga. W nim pokładam mą nadzieję zanim ktoś mnie rozprawiczy zanim oddam skarb największy mój wianek dziewiczy. Bóg rozłożył swe ramiona rzekł dziecino biedna o to proszą wszystkie panny nie tylko ty jedna. Na początku udzielałem dla tych, które są w potrzebie ale żadna nie oddała i nie ma jej w niebie. Zawstydziła się dziewczyna i udała się do diabła ale żeby się przełamać to ćwiarteczkę dziabła. Sam Lucyfer ją przyjmował grzecznie prosił na pokoje precz pogonił resztę diabłów zostali we dwoje. Siadł na beczce wrzącej smoły o wizyty cel się pyta a gdy dziewczę odpowiada jemu drżą kopyta. Potem łydki, potem uda diabeł zerka miedzy nogi będę chyba potępiony jestem jednorogi. Wnet się wszystko wyjaśniło, gdy pomacał się po głowie to nie lustro, to, co widział to się kopią zowie. Rozanielił się Lucyfer i na dziewczę dziarsko ruszył dopiął swego no a jakże, chociaż kopię skruszył. Nie ma dziś dziewczyna wianka świętą także nie została niech nauczką będzie innym to, co powiedziała. Bierz to, co w zasięgu ręki swego ego nie wzbogacisz starczy jeden krok fałszywy i swój honor tracisz.
  17. 1 punkt
    @calluna dam radę kiedyś wypiłem flaszkę z gwinta na raz ;-)
  18. 1 punkt
    Kurcze, słucham w pracy audiobooka autorstwa Mary Roach pt. Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków. I jakoś nie mogę się opędzić od skojarzeń. To przez tą organiczność i biologię wiersza chyba :)
  19. 1 punkt
    nie poddam się mu a gdy zajdzie konieczność zasadzę kopa niech sobie nie myśli że jest czymś co nietykalne przecież nie każde drzwi otwiera dużo błądzi kłamie przy tym jak najęte widzi to co mu wygodne więc jak mu dupska nie skopać by zrozumiało że to nie tylko jego gra że również jest częścią mnie więc lepiej by było byśmy się rozumieli - obok siebie szli
  20. 1 punkt
    wiośnie za maji kwitnące sadylatu za świerszczei mosty tęczowejesieni za wrzosyi babie latozimie za bieli piękną wigilięa wam moi mili zato że wszystkimwierni byliście
  21. 1 punkt
    Ojciec w niebiosach a matka krząta się przy żłobiewyścielonym przemokniętą warstwą siana. To z płaczu,ale żeby nie zgniło gdy w skronie cieśli opiekuna wejdzie sen.Niepokoi wzajemne posłuszeństwo bo przecież kiedyś urośnie,by iść przed siebie rozwiewając tkaną suknię.Tymczasem ciszę kołysze dziecięca niewinność,umęczona w promieniu tysięcy lat od nie najlichszegospośród głównych miast Judy. Oczy otwarte na życzeniawesołych świąt.
  22. 1 punkt
    @calluna z tym fragmentem miałem niegdyś kłopot, i posłuchałem pewnej rady korekcyjnej tak jakoś po roku. warto było :)) @Waldemar_Talar_Talar cieszę się Waldku, dziękuję 😀
  23. 1 punkt
    @calluna no tak. człowiek materialnie składa się głównie z wody... ad rosołu - mam do niego wielką słabość, oczywiście mam na myśli gotowanie. mówią że pycha :)) pozdrawiam
  24. 1 punkt
    @Lahaj he, coś w tym jest z prawdy że ten kto dyskutuje sam że sobą na powyższy temat już (w coś) wierzy :)) i przyznaję, lubię takie dyskusje. pozdrawian :))
  25. 1 punkt
    Długaśne, dlatego po drugiej strofie zacząłem wyłapywać różnice w kolejnych, jak przy „szybkim czytaniu” ;) Prawie zapomniałem już czym jest anafora, a Ty taką babkę wypiekłeś. Fajne, coś jak ‘Rzepka’ Tuwima. Jest też niezły stary polski film w tym temacie, chyba jeszcze czarno-biały, z czasów PRLu - „Monidło” zdaje się. Tam to był dopiero super „czarodziej”. Domokrążny pierwowzór menadżera, mistrz farmazonu i lipy. Polecam. U Ciebie historia poważniejsza, bo co by o tym nie sądzić 'dobro' też ma dno i lepiej nie wyskrobywać nam tych pokładów do końca, bo szkoda by było tak ładnie ułożonej kostki brukowej. :D Jest jeszcze jedno denko, o którym jeszcze nikt nie wspomniał, że nie jesteśmy promienioodporni, więc poza wysysaniem z nas kasy - telewizor, komputer i smartfon, to nie przyjaciele tylko potencjalni zabójcy, :) Pozdrawiam.
  26. 1 punkt
    Na Dzień Dziecka wziął mnie na ściankę wspinaczkową. Liczyłem, że nie skończy się to awanturą. Pomimo, że przyjechaliśmy samochodem, Mój ojciec nie zastanawiał się nad browarem. Zanim zdążyłem się przebrać w szatni dziecięcej, Pił drugiego komesa z browaru Książęce I wpatrywał się w moje spodenki obcisłe. Jedynie strach pomógł mi przejść trasy trudniejsze. „A może pan też spróbuje nim wyjdziecie?” – Zaproponował instruktor dość sympatycznie. Mój ojciec, który był już po trzecim komesie, Kręcił teatralnie głową. Czekałem w stresie. W końcu zgodził się i zasady lekceważąc, Z wszystkich bloczków korzystał naraz, się wspinając. Nagle, pod wpływem swego ciężaru wielkiego, Ojciec spadł w konsekwencji bloczka urwanego. Podpity facet zerwał się jak oparzany I oznajmił, że natychmiast do dom wracamy. Niemal znów upadł, gdy obrócił się na pięcie. Przeklął i wtem szarpnął mnie boleśnie za rękę. Na parkingu chciał do bagażnika mnie wepchnąć. Przez tunel zdołałem na tylnej kanapie siąść. Liczyłem, że najebus choć rusza ostrożnie. Kiedy jednak z piskiem opon wyrwał gwałtownie, Do bagażnika z powrotem przez tunel wpadłem I tak do samego blokowiska jechałem. W mieszkaniu ojciec rozrabiał w pijackiej werwie. „Ściągaj łachy i schowej siura, bo łoberwie!!!” – Za drzwiami mego pokoju czekał już z pasem. Nie przypuszczał, że matka zajebie mu gazem… Poczułem tąpnięcie, gdy gruchnął o podłogę. Matka wyniosła z mieszkania już pierwszą torbę. Pomagałem jej wynosić pozostałe rzeczy. Tej ucieczce przed potworem nikt nie zaprzeczy. Zamiast starać się odpocząć od miejskiej hicy, Na urlop jeździliśmy do innej dzielnicy, Lecz teraz szansa na nowe życie powstała. Stałem w sieni, gdy nagle matka oniemiała. Mój ojciec oblał ją brudną wodą z butelki. Dostrzegłem, że w ręce trzyma jakieś dwie świeczki. Nim poczułem zapach benzyny, ogień buchnął. Gwałtowny podmuch na korytarzu mną huknął. Ryk matki zagłuszał histeryczny śmiech ojca. Nie dość, że płonie, to dawno nie miała bolca. Sąsiedzi, w międzyczasie, już pomoc wezwali. Było pewne, że całe mieszkanie się spali. Z płomieni wybiegł nasz pies, lecz cały i zdrowy. Nikt nie był opieki pełnić na nim gotowy. W drodze do domu dziecka me oczy łzawiły, Bowiem mój laptok i wszystkie gry się spaliły… Nasz pies trafił do najbiedniejszego schroniska. Taki był mój najbardziej pamiętny Dzień Dziecka…
  27. 1 punkt
    Wiem, o czym mówisz, i ja tego połączenia doświadczam, dlatego właśnie żółwie skradły moje serce. Wystarczy otworzyć się na kontakt, a wszystko wydaje się dużo, dużo prostsze :) I one patrzą tak, jakby czuły, rozumiały, co się dzieje, kim ja dla nich jestem i dlaczego właśnie są tu, a nie gdzie indziej :)
  28. 1 punkt
    @Anastazja Sokołowska To jest taki moment podłączenia, poczucie, że nagle coś się otworzyło, jakby się znalazło w takiej energetycznej bańce, która mży lekkim ciepłem, być może to uczucie jest wyraźniejsze kiedy rozmawiasz z człowiekiem i jesteś na niego otwarta i on na Ciebie, nie wiem czy wiesz o czym mówię, ale ja czasem to czuję. Więc kiedy poczujesz to ze swoimi gadami, to być może właśnie jest to :)
  29. 1 punkt
    @Anastazja Sokołowska Dzięki. Aczkolwiek polecam dokument Herzoga "Grizzly man", owszem, czule można, ale do niektórych zwierząt najlepiej z bezpiecznego dystansu :)
  30. 1 punkt
    Ta wzajemna komunikacja niesie wiele perspektyw, których my, ludzie, nie potrafimy nadal do końca objąć umysłem. No, ale cóż.. Powiem tyle - z moimi gadami też próbuję nawiązać kontakt i jesteśmy na najlepszej drodze do zrozumienia. Także - trzeba czule mówić do każdej, ale to każdej istoty (nawet do żaby!). Pozdrawiam!
  31. 1 punkt
    Nie nadymaj się ;-) Czyli zakręcony jak pajęczyna ;-) Choćbyś używał najprostszego z języków, nie dotrzesz słowami do każdego. Podoba mi się Twój wiersz, generalnie - lubię różne języki wypowiedzi , w jednym nie sposób wszystkiego przekazać.
  32. 1 punkt
    Przejmująco piszesz.Czasem ociera się to o kicz, perwersję i inne niedogodności ;) ale ta poezja przemawia.
  33. 1 punkt
    @Lahaj piękna Irlandka, muszę to przypominać, bo ludzie myślą, że nie z naszej wyspy pochodzi 😉🖤
  34. 1 punkt
    Zapewne taki pogląd ma usprawiedliwienie w Twoim przypadku. Moje podejście jest raczej doraźne, nie myślę o dalszej przyszłości, bo nie wyobrażam sobie, aby za kilkanaście lat ktokolwiek jeszcze wspominał Kaczyńskiego czy podobne mu indywidua. Dlatego może "walę" z grubej rury, nie rozważając tych subtelności o których piszesz. Ale... kto wie? Pozdrawiam:) Napisałem powyższe nim zobaczyłem mema. Śmieję się:))
  35. 1 punkt
    @jan_komułzykant Dobrze, że już po 23.00. KRT nie ma podstaw żeby interweniować :)
  36. 1 punkt
  37. 1 punkt
    @calluna eee tam każdy ma swoje upodobania muzyczne ale z tego co widzę to nasze bywają często zbieżne np bardzo lubie massive attack, Moloko i inne ninetiesy :-)
  38. 1 punkt
    @Lahaj u Ciebie nie ma nudy Panie, tutaj odwiedziny, to przygoda. thx
  39. 1 punkt
    @kb. Mogłabym zacytować cały wiersz, ale ten właśnie fragment czytam już kolejny raz. Uwielbiam Twoje wiersze, ale Ty to już wiesz. Pozdrawiam
  40. 1 punkt
    Idź już dokąd poszły tamte, idź już po rozum do głowy – - szkoda męczyć się z wariatem bez zdolności kredytowej. Przykro mi, że ciebie zdradzam, lecz to bilet w jedną stronę – - do niej na czworaka wracam, i uciekam tak jak mogę. Każdym nieporadnym gestem i niedoskonałym słowem. Nawet wiersze, w których jesteś - - piszę dla niej, piszę o niej. Gdybyś mogła ją zobaczyć, tak jak ja ją często widzę, a nie tylko na nią patrzeć przez pokrytą farbą szybę, dłużej byś tu nie została, zaraz z krzykiem byś uciekła – - twarz jej jest nieziemsko straszna, i nieziemsko jest ponętna. Ona lubi mnie używać, by jak szmatę z nóg mnie zwalić, lubi gdy w rozpaczy pływam i jedyna chce bym palił. Jest kobietą rodem z piekła, pragnie rządzić niepodzielnie, często jest z zazdrości wściekła – - nawet nie wiesz jak śmiertelnie.
  41. 1 punkt
  42. 1 punkt
  43. 1 punkt
    Komuno, nic cię nie zmoże! Ile w tobie tętni życia, ty masz zdrowie jak zomowiec, tyś wieczny chłopiec do bicia. Znowu świtem ktoś grudniowym widział cię przy koksowniku - - to z zapałem młodzieżowym stało grono historyków. Ciebie wielbią szare płotki co nie miały w sobie zucha, by się schylać po ulotki, lub wolnego radia słuchać, lub na pociąg do historii kto się spóźnił tego skutkiem, że za późno się urodził, albo nogi miał za krótkie. Niechaj mury twe nie runą, niech się szczerzą zęby krat, żeby krzyczeć "precz z komuną!" mogli ludzie za sto lat. Bo im nijak żyć bez ciebie, tyś jest ich największa trwoga, że obudzą się bez siebie, gdy obudzą się bez wroga. "Wielki diagnostyk"
  44. 1 punkt
    @azk7 Spocząć na Laurach? No nie koniecznie lepiej poszaleć ale statecznie rozłożyć siły dążąc do celu wielu by chciało oj wielu, wielu.
  45. 1 punkt
    @Henryk_Jakowiec no i co to za ględzenie o kulawej wenie? jak mawia nasz trener: jesteś w szczytowej formie i jesteś gotowy piąć się po Laury i Matyldy
  46. 1 punkt
    @jan_komułzykant Zakonnica spod Krakowa przed siostrami swymi chowa małe co nieco skojarz ze świecą ma to bo jest rozrywkowa.
  47. 1 punkt
    @azk7 Czyżby to była tylko rozmowa albo na sprawę inne spojrzenie w to nie uwierzę, bo doskonale znam to diabelskie podłe nasienie. Sam doświadczyłem podobnej sceny kiedy się diabeł urwał ze sznurka i chciał mnie porwać moim rodzicom lecz napuściłem na niego burka. Pies go obszczekał, pogryzł mu łydki a nawet odgryzł kawałek ucha wnet utworzyło się z krwi bajorko lecz to nie była wcale psia jucha. W tym to bajorku ostatnie tchnienie we własnej jusze oddał Lucyfer a mnie rodzice, bo żem się zsikał usadowili pod kaloryfer. Obok suszyły się moje majtki butki, skarpetki i krótkie gatki ja, choć nie chciałem musiałem słuchać życiowych porad ojca i matki. pozdrawiam
  48. 1 punkt
    @Oxyvia Na drodze życia każdy inaczej wchodzi w zakręty, po prostej jedzie jedni się mogą pławić w luksusach innym pisane żyć w ciągłej biedzie co do dziewczyny i lucyfera obojgu mogę tylko zazdrościć bo choć przez chwilę byli szczęśliwi a ja biedaczek wciąż muszę pościć. Co do powrotu to nie mam zdania więc się na razie nie wypowiadam w niedługim czasie przyszłość okaże czy z moją weną znów się dogadam.
  49. 1 punkt
    Pod śniegiem siwym śpi cierpliwa trawa. Przemykam po niej do tych lat minionych, gdzie mgliste szczyty i ulotna sława kuszą groszem upragnionym. A potem niesie mnie wspomnienie jeszcze do tej wiosny, co choć zwietrzała trochę, to jednak nadal spada ciepłym deszczem po moim smarkatym nosie, do lata, co mozolne i gorące, w krótkich gatkach, radośnie podkasane, znów boso biegnie po kłującej łące, pachnącej świeżym sianem, do tej jesieni, co się mieni kolorami, leśnych grzybów pełen koszyk niesie i obietnicą ciepłych dni wciąż mami, choć mgła snuje się po lesie, do zimy, co mrozem w policzki szczypie i skrzypi po śniegu płozami sanek, a ja sunę owinięty szalikiem, ciągnięty przez młodą mamę. Tak wolno, spokojnie płynie mi czas. Sławą się żadną nie chwalę, za groszem nie gonię już wcale, tylko czeszę wspomnień gesty las.
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności