Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Mateusz

      Przerwa techniczna   07.12.2017

      Ze względu na trwającą migrację danych mogą występować problemy z dostępem do forum.

Najlepsze utwory


Popularna zawartość

Pokazuje najbardziej lubianą zawartość 22.09.2017 we wszystkich miejscach

  1. 5 likeów
    (Wiktorowi) kiedy rumieńce z drzew zaczęły opadać noc sama układała się do snu w przedsionkach migotanie w tonach i półtonach adagio żaden dźwięk nie umknął aż cisza wyrwała się z ciszy po policzkach spływała modlitwa nadewszystkość powrócisz cichuteńko czarosiejko
  2. 2 likei
    kiedyś w końcu zakwitną jabłonie obrodzą światłem i zniknie przed życiem lęk karmiony czarną gęstą mazią niespełnionych pragnień i zerwę pierwsze z nich by sok pociekł po rękach ustach snach
  3. 2 likei
    Marlettko, jesteś niesamowita. DZIĘKUJĘ, a właściwie Bóg Zapłać. Przytoczę Ci przed chwilą otrzymany e-mailem od znajomej, sędziwej polonistki komentarz do tego wiersza: Wiersz jak mgiełka, chmurka, żadnego taniego sentymentalizmu , ogromne wyczucie uczuć, bez nachalnego włażenia w sytuację życiową. Autorka nie tylko utalentowana, ale wrażliwa i empatyczna. Od siebie dodam, że chyba dodam ten wiersz do już wcześniej zamieszczonego na początku nowego tomiku, tym razem nie pytając Ciebie o zgodę :) Aha, bym zapomniał; a wers - aż cisza wyrwała się z ciszy sednem wszystkiego. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie Wiktor
  4. 1 like
    truistycznie powiem nie może przemilczę po co przekonywać że cukier jest słodki w lustrze świat oglądam bliskości najmilszej krwawo-szary niszczy delikatność roślin jednak wciąż istnieję a on zbiera siły by w marmurze wyryć tu spoczywa liryk jem obiady z marzeń ciepła i dotyku splatam z codziennością spojrzeń komunały do głowy uderza starowinne przytul jesień ubogaca a to tylko zarys zwyczajnych umizgów tańca z frazesami to fantasmagorie jaźń strofuje zawiść nie ma możliwości by to się zadziało w toń spokojną nigdy rwące nie uwierzą mówią nic nie wnosi musi odejść starość palcem wytykany słyszę głosy zewsząd banalnie opuszczam kurtynę uśmiechu na pohybel zrzędom sceptykom na przekór
  5. 1 like
    obiecałeś że mnie nigdy nie opuścisz całowałeś pocałunek był nieludzki uwierzyłam że będziemy razem wiecznie ja przy tobie zawsze czułam się bezpiecznie kredyt wzięłam na mieszkanie i samochód dziś komornik życie mi obrócił w popiół ty uciekłeś z bratem świadka przed weselem nie wiedziałam że niestety byłeś gejem
  6. 1 like
    Zapnij moją sukienkę.. To ostatni moment ostatni dotyk Ruch suwaka odlicza nasz koniec.. Milczymy Założę swoje szpilki.. Ubieram godność, którą zrzuciłam razem z nimi. Poprawię makijaż.. Poprawię włosy.. Ciebie nie warto..
  7. 1 like
    czy tak jak liczysz czas w godzinach minutach sekundach setnych odejdziesz gdy przyjdzie pora nagle walecznie bez męki czas bohaterów w domach może ktoś będzie trzymać za rękę choćby to było tylko nadzieją
  8. 1 like
    Pytanie stoi, niemal odwieczne co to jest DOBRO i co to ZŁO czy to podobne, czy może sprzeczne któż zna odpowiedź, no proszę, kto Więc filozofów zastępy liczne wciąż definicji płodzą tysiące, ekosystemy homeostatyczne co raz wzbudzają spory gorące, relatywizmu wątek zaś nowy przez przyczynowo - szlak – skutkowy na górnolotne wiedzie nas trakty, że ZŁO i DOBRO to są abstrakty. Ale ja własną mam definicje, taką spod serca, przez intuicję, co to normalnie z życia się bierze, więc będzie słuszna- mocno w to wierzę Dóbr są miliony, miliardy całe, dobra są duże ,średnie i małe, jedno jest wielkie – dobro społeczne, dobro olbrzymie, niemal odwieczne, dobro tak dobre, że już lepszego nikt nie wymyślił od społecznego. Jak ono cenne! Nieocenione! Onoż olbrzymie, nieogarnione, że nikt już nie wie, o co w nim biega, a skoro nie wie, to nie przestrzega. Lecz ja mam inne dobra na względzie, dobra, co można napotkać wszędzie, w domu i w lesie, w polu, nad rzeczką, dobro, co z piwa wiąże się beczką i dobre słońce, gdy rankiem świeci, dobrem teściowa i dobrem dzieci, dobro jest wtedy, gdy deszczyk pada, dobra jest pszczółka, co na kwiat siada, dobrem dziewczyny w mini sukienkach i dobrem dziurki we drzwiach w łazienkach. Dobrem jest żona, gdy portki pierze i ksiądz jest dobry – (kto chce niech wierzy), dobrem - małżonek, gdy do dom wraca trzeźwy i w progu się nie przewraca. Dobrem są pieski i kotki śliczne, a dla samotnych – domy publiczne ( ech, to „publiczne” – trochę za wiele więc wprost powiedzmy : dobrem – burdele). jest dobro moje i dobro twoje, dobrem jest dobre bycie we dwoje ( choć tego dobra kształt bywa nowy - dobrem czasami zwą seks grupowy), Jest dobro nasze i dobro jest ich, któż w końcu zliczy, ile dóbr tych? któż wskaże czyje dobro ważniejsze? Czy moje większe, czy wasze mniejsze? Ponieważ nie wiem, które jest lepsze, pilnuję swego, a inne pieprzę.
  9. 1 like
    Każde dobro jest dobre reasumując, ale nasze najdobrzejsze. Z przyjemnością i serduszkiem JADerze :)
  10. 1 like
    po schodach nic mi nie mów nie każdego stać na klucz drzwi antywłamaniowe instrumentalnie wchodzi tam tylko ten kto zna melodię myśli warkoczą jednak żadnych zmartwień jak wiersz zapisany na kartce papieru zaśpiewaj na odpowiednią nutę a uzdrowię cię przed samym progiem uważam że jesteś gwiazdozbiorem zamki ustąpią przed oknami dźwiękoszczelność to tylko smak twoich ust których dotyk będzie trwał i trwał
  11. 1 like
    Jak wynika z wiersza, nie wszystko jest stracone, jeżeli się postara partner lub małżonek. Najlepiej, gdyby tego obie chciały strony, tak, jak tandem w tytule: trwale połączony. Nie byłaby to przyjaźń rodem z komputera, lecz para, która w życiu nawzajem się wspiera. Czy mieszka się razem, czy na oddzielnym piętrze, nie wiek najistotniejszy, lecz człowieka wnętrze. I gdy jest piękne, to choć ciało już czerstwieje, na niejedno szaleństwo ma się wciąż nadzieję. Starość to stan umysłu, oraz niebios łaska; więc niech się młodzi dziwią: --Jaka fajna "laska"... :) Odpozdrawiam niemniej ciepło :) s
  12. 1 like
    Gdy mnie wezmą za cytrynę, to im zrobię... kwaśną minę ;)
  13. 1 like
    popraw literówkę "ą" i jest pięknie - uczarosieczony :)
  14. 1 like
    Ja w tym tygodniu odsłuchałem już cztery: "Zazdrość i medycyna", "Portret Doriana Greya", "Mazepa" i "Powiatowa lady Makbet". Wszystkie na wysokim poziomie, jeśli chodzi o aktorstwo, udźwiękowienie i muzykę (której jest w miarę dużo, jak chciałeś). Polecam kanał dla tych, którzy lubią literaturę "słuchaną". Daj znać, jak znajdziesz coś, co cię interesuje.
  15. 1 like
    Nie narzekajmy aż tak na tę starość niestety zbyt wielu nie będzie dane zestarzeć się brzydko albo może pięknie obok lub przy boku swoich wybranych. Cieszmy się chwilą i bierzmy za bary z niemocą, bólem, błędnym przekonaniem, że starym być to jest nasze przekleństwo bo kult młodości rządzi umysłami. Marzeń i pragnień na tory boczne nie przestawiajmy choć może trudniej zdobywać szczyty gdy już o lasce wchodzić musimy na zwykłe pagórki. :) Pozdrawiam ciepło :)
  16. 1 like
    Nikt Ci nie odpuści im bardziej Cię cisną Tym wiecej soków puścisz :P
  17. 1 like
    D.d. Justi, wprawdzie wiersz ma potencjometryczną narrację i nie stroni od alfredowskich atrybutów, to jednak mistrz suspensu był tylko jeden :) Dziękuję za podzielenie się Twoimi wrażeniami. Pozdrawiam :) s
  18. 1 like
    zapewnienia zapisane mają moc terapeutyczną
  19. 1 like
    Jestem podróżnikiem, nie poetką czy początkującą pisarką miniatur literackich, podróże - to mój najlepszy sposób spędzania wolnego czasu. Lubię przemieszczać się po naszej galaktyce, obserwować mijane słońca, planety. Wszystko wygląda przepięknie, oszałamia, niesamowite barwy, kształty przyciągają wzrok i trudno czasami oderwać się od panoramicznej szyby i skupić na przyrządach nawigacyjnych. A jednak trzeba uważać, bo niektóre gwiazdy, a nawet planety mają solidną masę i zbytnie przybliżenie się do nich, mogłoby spowodować złapaniem się mojego, małego w porównaniu, statku w ich pole grawitacyjne i byłby kłopot a nawet koniec podróży. Tym razem wybrałam się na odległy kraniec Drogi Mlecznej, na kompletne peryferia. Nie kierowała mną jednak chęć podziwiania wspaniałych widoków, czy zwiedzania planet na rożnych stopniach rozwoju. To wszystko, przez prawie kilka wieków moich galaktycznych eskapad, miałam już mniej więcej zaliczone. Coraz więcej się po prostu mówiło w różnych mediach o Ziemi, małej planecie gdzieś na końcu galaktyki w niedużym układzie słonecznym, gdzie kilka grup, ze znanych ras galaktycznych założyło sobie hodowlę. Sprawa nawet wypłynęła na Radzie Galaktycznej, ale po szumnych postulatach o zwalczaniu wszelkich przejawów złego traktowania zamieszkujących tam ludzi, wszystko jakby ucichło i tylko niezależne media od czasu do czasu wrzucały jakiś hologram na ten temat. Ja, jako działaczka organizacji na rzecz Ochrony Wszelkiego Życia we Wszechświecie, chciałam się osobiście przekonać jak ta sprawa wyglada. Nie było łatwo dostać pozwolenie na odwiedzenie Ziemi. Zarządzające hodowlą dwie podstawowe rasy - Anunnaki i Reptilianie nie chcieli wyrazić zgody na mój przylot -że niby teren zamknięty, własność prywatna, obcym wstęp wzbroniony. Dopiero moja legitymacja członkowska OWŻW zmusiła ich do udzielenia mi pozwolenia na pobyt. Najpierw wylądowałam na Księżycu, sztucznym satelicie Ziemi. Tam, dano mi do zapoznania się regulamin pobytu w hodowli: Pierwsze - nie można pod żadnym pozorem nawiązywać bezpośredniego kontaktu z Ziemianami, uważają i trzyma się ich w takim przeświadczeniu, że są sami we wszechświecie. Drugie - mogę poruszać się małym pojazdem antygrawitacyjnym, bo do widoku statków szaraków czy innych, przyzwyczaiło się ich już dawno temu. Ludzie je nawet fotografują, piszą o nich książki, nazywają UFO, ale wszystko jest celowo wyśmiewane i dyskredytowane przez mainstream informacyjny Trzecie - nie karmić, nie uświadamiać, poruszać się między nimi tylko w miejscowym przebraniu. Czwarte - musiałam się zgodzić na zaimplantowanie mi stępla energetycznego w ciele astralnym, żeby szaraki nie pomyliły mnie z hodowanymi ludźmi, a ja myślę, że również do śledzenia moich poczynań. To oczywiście były tylko główne wytyczne, te najważniejsze. Odnośnie szaraków, były to świetne biomaszyny, bezpośrednio pracujące na farmie - Ziemia, bez uczuć i emocji zaprogramowane tylko i wyłącznie do wykonywania swoich obowiązków. Okazało się, że cała planeta jest doskonale zarządzana. Wszędzie, na każdym kontynencie były poukrywane rozwinięte bazy, gdzie mogłam zostawić mały oblatywacz- Vimanę, jaki dostałam na Księżycu na czas wizyty. To co udało mi się ustalić, pokrywało się niestety z plotkami jakie krążyły na temat Ziemi a nawet było jeszcze gorsze. Ogólnie hodowla polegała na produkowaniu i zbieraniu energii niskich częstotliwości, niskowibracyjnej, mówiąc inaczej. W tym celu ludzi poddawano rożnej stymulacji. Najprostszym sposobem były wywoływane sztucznie wojny, które notabene cały czas gdzieś tam się toczyły. Prasa, radio, telewizja, internet, polityka, różne organizacje, religie, używki typu alkohol, wszystko to było nastawione na wywoływanie w ludziach niskich emocji : wstydu, winy, apatii, pożądania, strachu, żalu, rozpaczy, złości, nienawiści, dumy. Następnie te energie były zbierane przez Księżyc, tam magazynowane i sprzedawane rożnym planetom i bytom, często z planów astralnych, które potrzebowały sztucznego zasilania - nie potrafiły po prostu same wytwarzać energii potrzebnej do życia. Nie przyswajały również wyższych częstotliwości, będąc jeszcze na nieodpowiednim stopniu rozwoju. Warunki jednak w jakich to się odbywało, ten cały interes, przeczyły wszystkim zasadom humanitarnym przyjętym za standard w całej galaktyce a nawet pewnie i wszechświecie. Zarządcy doprowadzili planetę do fatalnego stanu, zatrute odchodami było wszystko, wszystkie morza, rzeki, jeziora, lądy. Ludzi poddawano obowiązkowym szczepieniom, które tłumiły ich intelekt i ograniczały rozwój mózgu, faszerowano fluorem- żeby byli posłuszni i mieli zablokowaną i zwapnioną szyszynkę, karmiono ciałami zwierząt - często ociekających jeszcze krwią, rozbudzano sztucznie pożądanie seksualne... lista była długa, bardzo długa. Co jakiś czas szaraki łapały kilka osobników i sprawdzały stan ich ciał. Ostatnimi czasy, przez cięcie kosztów produkcji, wytwarzana na planecie żywność tak się jakościowo pogorszyła, że ciała Ziemian zaczęły strasznie chorobliwie tyć. Ale to jakby nikogo specjalnie nie interesowało, bo najlepszy czas na zbieranie energii z danego osobnika był między 20 a 50 rokiem życia, potem wydajność spadała, a do tego wieku - ok 50 lat ziemskich - większość dożywała. Udało mi się jednak nawiązać kontakt z istotami bardziej rozwiniętymi ( cóż, miałam poufne informacje), gdzieś w wysokich górach,bodajże w Tybecie. Tam, Pracownicy Światła, w ziemskich powłokach, pełni poświęcenia pracowali wytrwale, żeby podnieść wibrację całej planety a tym samym uwolnić ludzi - w końcu również byty kosmiczne, złapanych w pułapkę przez te gadzie czy jaszczurze rasy w kołowrót karmy. Teraz powiem wam otwarcie, jestem oczywiście działaczką organizacji na rzecz Ochrony Wszelkiego Życia we Wszechświecie, ale zostałam tu wysłana przez Radę Galaktyczną na przeszpiegi. Sprawa jest tragiczna ale nie beznadziejna. Nie można zabronić im hodowli ludzi, bo to by łamało przepisy wolnorynkowe i pociągnęłoby za sobą niesamowite koszty odszkodowań , ale dzięki pracy rożnym wolontariuszom którzy masowo zaczęli się tu wcielać, poziom świadomości w planie ogólnym osiągnął etap odwagi -co jest częstotliwością już nieprzydatną dla hodowców, a ludzi motywuje do działania. Potrzeba więcej osób świadomych i dlatego piszę to wszystko tu, na takim mało uczęszczanym portalu poetyckim, bo wydaje mi się, że nikt z włodarzy planety tu nie zagląda a informacja raz puszczona w eter będzie się rozprzestrzeniać i mam nadzieję obudzi niejedną ludzką duszę z tego koszmarnego snu na jawie. Z pozdrowieniami A.M.
×