Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 19.12.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. 14 punktów
    lubię uśmiechnięte chwile łzy szczęściem wywołane gdy w wierszu echo z wiatrem rozmawia głupią minę śmierci która z życiem przegrywa widok krwi którą ktoś honorowo oddaje kochanków którzy księżyca się nie wstydzą radość dzieci wołających mamo lub tato lubię tych co znajdują czas dla starszych umieją mówić o miłości nie udawanym słowem ja na te lubienia nic nie poradzę - bo taki już jestem na ich tle zwariowany
  2. 14 punktów
    Chciałabym nie stać przy kuchni i przez dwa dni nie gotować: odcinać głowę karpia patrząc jak w konwulsjach kona chciałabym nie piec schabu gdzieś z myślą z tyłu głowy że ktoś dla mnie stracił życie nim stał się daniem gotowym tradycja trzyma mnie w szponach dziadkowie stoją na straży nikt tego nie pokona i nic tu się nie wydarzy wchodzą te same schematy trybiki się kręcą w maszynie choinka stół dekoracja kto przeciw - ten niechaj zginie marzy mi się czas świąteczny świat zasypany w bieli Wigilia - jedna potrawa i czas, ten czas Anieli bez tego szału w zakupach bez Mikołajów prezentów angielskich kolęd choinek światełek i reniferów
  3. 11 punktów
    noc jest za ciasna by pomieścić wszystkie poplątane myśli kłębią się złocą to znów czernią taka skrajność moja głowa jest wielkim kwazarem emituje i pochłania - więc nie śpię nasłuchując z której strony czerń przetoczy po mnie swój ciężar coraz częściej gubię drogę w gąszczu niepewności wątki tracą jasność wpadają w szczeliny pomiędzy jawą i snem niedomknięte wiersze mają zimne oczy straszą porannym niebytem
  4. 11 punktów
    Ach, zapaść by natychmiast w twardy sen zimowy, kotarą barwy słońca deszcz w oknie zasłonić; podczas gdy on wciąż pluszcze, o parapet dzwoni, słotą już sobie więcej nie zaprzątać głowy. Wypchnąć na zewnątrz zimno, drzwi na cztery spusty zamknąć; pozwolić ciepłu dobrze się rozgościć; z miękkich poduszek miłe posłanie umościć, niech w kominku trzaskając płoną suche chrusty. Ach, zaszyć się pod kocem puchatym, wełnianym, a świat gdzieś tam daleko niech się sobie kręci; zanurzyć się w bezmiarze słodkiej niepamięci aż śnieżnych zamków zimy stopi słońce ściany.
  5. 10 punktów
    Ceni formę lecz proformę nawet bardziej na "pro" składa obietnice i pomysły mniejszą radość sprawia mu codzienna praca bo to nuda a wytworne są wymysły dba o formę bo promuje pro_pozycje prozdrowotne układanie się we dwoje a fakt_ura w nocy może mu się przyśni bo fakt lubi gdy wychodzi wciąż na swoje na proformie wyrysował piękne serce nie pogardzi takim aktem żadna pani takim aktem nie pogardzi nasz bohater bo o formę zadbać hojnie on potrafi.
  6. 10 punktów
    Kto odgadł myśli słońca, szmer pojął strumienia, Lub nieporuszonego czuł tętno kamienia... Czy szalony jest człowiek, który drzewo tuli, Zamiast ciężko pracować i całować stuły? Dzięki Ci Boże za to, żeś nawet w roślinę Duszę wcielił czującą, jak w tę marną glinę, Którą jestem. I drzewu, i jarzynie bratem, Jeszcze nie przemieniony, ich zdaję się katem... Przez grzech śmierć przyszła na świat - w prawo wiecznej zimy, Martwych słońc, my wygnańcy z raju, czy wierzymy? Czy raczej w moce ducha, co ciało przemienia Od człowieka do drzewa, zwierzęcia, kamienia... Czy kto Bogu zabroni tchnąć duszę w planetę? Zatem więcej powietrza wprowadź w swoją dietę... Dziś już wiemy, że drzewa uczucia też mają... Choć w Biblii tego nie ma... Może źle czytają?
  7. 9 punktów
    Bez łez, wyrzutów sumienia, "wymazałam" - reset - czyste. Tamte listy, i wspomnienia, ustawienia - klik - fabryczne. Zapisałam jednak... zdjęcia, by spoglądać sobie na nie, Nim przeminie długa zima, zanim lato znów nastanie... I świat cały bzem zakwitnie.
  8. 9 punktów
    niekochany nie zdradzę wydeptuję wgłębienia w narożnikach wstydu za każdym razem gdy mówisz t e r a z podnoszę wzrok opuszczam gardę dostaję strzał i jestem liczony niezwiązany nie uwolnię przechodzę przez kolejne lustra w poszukiwaniu twego odbicia wykolejony memetyką i pornografią dobór naturalny próbuję edytować nieświęty nie uwierzę będę dreptać wokół twoich okien i drzwi aż mnie wpuścisz włożę rękę w twój bok i zmienię ciebie w siebie
  9. 8 punktów
    Który stworzyłeś koalę i wielki eukaliptus świata, na którym szuka schronienia, kiedy pożar gryzie kłem rdzawym czarny pień i wyschnięte trawy – tak robią misie koala, więc czemu by on nie miał robić, głupiutki miś i niezdarny, niezmiennie wzrusza i bawi, niezdolny podetrzeć się drzewem, pozbawiony kciuków przeciwstawnych, by zerwać owoc tylu neuronów ile posiada nasz mózg, siedząc niejeden szczebel wyżej, spoglądam z góry na niego i palę się ze wstydu.
  10. 7 punktów
    drżą ręce i zastanawiam się czy to perwersja podglądać wiersz rozbierać w wersach przemycone części ciebie ekshibicjonistka kolorowy ptak czy gwiazdka z filmu klasy B przez szkło docieram kim jesteś
  11. 6 punktów
    wyłapałam ich z tłumu akurat byli w trakcie próby poprzestania na płaszczyźnie oczu nie wychodziło im to dłoń chciała dłoni zgubili kierunek na bycie rozważnym rozsypane iskry zebrane z ich oblicz zapisałam do galerii ciepłych spojrzeń to magiczne miejsce choć nie zapalam wieczorami światła siedzę tam w jasności terenu zauroczeń
  12. 6 punktów
    (A.Ś.) nie poznałam go nigdy ale zawsze to szkoda być może skończył się jak kreda a trudno węglem po tablicy wolał wypisać się ze szkoły może zaciągnął długie jak sznur długi więc spłacił ostatnią monetą miała kruczy rewers zdmuchnął ustami w których się tak kochałam na torcie z opłatkiem Jezusa ostatnią świeczkę w podwójną dla mnie przeszłość
  13. 6 punktów
    Na komódce przy oknie obok filiżanek, kałamarza, kaganka, starego zegara porcelanowa dama o włosach miedzianych użala się lichtarzom że już jest zbyt stara. Nie pamięta już dłoni które ją z miłością ze zmartwień tak jak z kurzu co wieczór czyściły ani świec zapalonych, dwóch sióstr samotności, które się nieopodal na dwa głosy tliły. Już nie wzbudza zachwytów, zazdrości niczyjej i nikt skrycie nie marzy, by posiąść ją całą, jak ścieżka - czas się wstęgą jednobarwną wije, porcelanowe piękno jej tylko zostało. Dziś niewielu potrafi kunszt i trud docenić Mistrza, co wyczarował jej kształt w porcelanie dziś niewielu szanuje nie swoje wspomnienia i ceni piękno, które po innych zostaje.
  14. 6 punktów
    Nie chciał wracać wieczorem, on chciał wrócić nad ranem; pisał: "Spotkaj się ze mną, dzisiaj nocną mam zmianę." On chciał wrócić nad ranem, nie chciał wracać wieczorem; lecz miał szczęście - pomogłam opamiętać się w porę. Ona nic nie wiedziała, lecz on był pod nadzorem: choć chciał wrócić nad ranem musiał wracać wieczorem.
  15. 6 punktów
    nie pytaj mnie o resztę nie wiem skąd ten smutek albo nie chcę ci powiedzieć to zbyt trudne zostawiam jej groszówkę może będzie miała szczęście bo do kolejki nie wrócę była taka jak ja miała coś w oczach i zapalenie spojówek biało-czerwone i ciągle przeprasza za życia flagowa jak uśmiech rozbijamy szkło na stole a cień otula podłogę wtedy dostrzegam jej wzrok jestem zagubiony ale za swoje.
  16. 6 punktów
    zabrałam dzisiaj na spacer moje ciało muszę je czasami wyprowadzać żeby kompletnie nie sflaczało nie marudziło że jest zmęczone szło posłusznie i podziwiało widoki
  17. 5 punktów
    lubię podglądać jak noc zasypia dzień się budzi wschodem słońca ptasim śpiewem mruczeniem kota zapachem kawy szumem w łazience uśmiechem żony nie wstydzę się tego podglądania ono mnie cieszy
  18. 5 punktów
    i Hela nie potroi nic pod Troją kiedy męże na nogach ledwie stoją ;p
  19. 5 punktów
    Anna ma zimne dłonie już nie czerpie przyjemności z dotyku złożonego na skórze zwodzą ją podszepty co z tego że rękawiczki wymoszczone futrem gdy linie papilarne coraz dalej ciebie tak jej dobrze i cicho w niebie utkanym z szarych mgieł między jednym a drugim oddechem próbuje odnaleźć spokój
  20. 4 punkty
    W dłonie wpleciony różaniec perłowy. Zamknięte powieki na bladej twarzy. Czemu tam leżysz? bądź dalej sobą. Serce me płacze i cicho marzy. Błękitną karocą do nieba Cię wiozły, konie okute w złote podkowy. Już nigdy nie będziesz moją osłodą, nic nie wyplewi złej myśli z głowy. Te kilka desek i trochę ziemi, kwiaty i ogień co znicze wypala. Tak ciężko mi bo tęsknię za Tobą I nie ma Cię a ja jestem nadal.
  21. 4 punkty
    kupiłam sobie wygląd kupiłam sobie ciepło kupiłam sobie porządek kupiłam sobie czworonożnego przyjaciela kupiłam sobie popularność kupiłam sobie rozrywkę teraz stoję przed tobą z kartą kredytową i nieszczęśliwa zastanawiam się gdzie wpisać PIN
  22. 4 punkty
    był wielki wybuch zginąłeś pod gruzami zatknięto flagi trąbi się na lewo i prawo resztą zajęły się służby porządkowe a na niebie pozamiatane do ostatniego anioła nad ziemią trzęsą się czyjeś ręce - będziesz moja zostały jeszcze łyse kobiety pękające ze śmiechu baloniki mężczyźni pod specjalnym nadzorem święci nawiedzeni niepokorni - są twoi jak chusteczki na peronie kolce łzy i kwaśne deszcze teraz dym kaszle na przyszłość przeglądamy się w pięknej epoce kamienia łupanego tymczasem niewybaczalnie bliski dobranoc
  23. 4 punkty
    Niepewny, chwiejny chód małego chłopca głęboko wzruszył życzliwą podłogę, więc pomyślała: czule go przytulę i mu tym gestem w nauce pomogę. Tak też zrobiła. Szybko, bez namysłu twarz przyłożyła tuż do jego twarzy i nagle wszystkie jej złudzenia prysły bo mały chłopiec bardzo się obraził. Morał z tej bajki: czasem chęć pomocy inni odbiorą jak strzelanie z procy. I jeszcze drugi: gdy chcesz być tancerzem to się nie jeden raz z podłogą zderzysz.
  24. 4 punkty
    Ach!, o czym wrony kraczą, gdy w zimie, nad ranem, Ze snu się budzą zimnym wiatrem potargane? Na gołych tkwiąc gałęziach, jak guzy na ciele Drzew, co stoją tak czarne, jak mnichy w kościele? Ptaków nocne kazania czy są może pieśnią Tryumfalną, że wiecznym tej zimy snem nie śpią, Pokonane przez mrozy i wichr, co przenika Przez marną piór ochronę i do serca wnika, Które ślepo pompuje krew ciepłą w zawody, O to, kto tu zwycięży, czy życie, czy lody? Za oknami moimi dramat się rozgrywa Nocy każdej, gdy zimą, przyrosłe do drzewa Ptaki, siedząc osobno, z wiatrem się zmagają, Kołysane upiorną kołysanką - trwają... A ja pytam, czy w śmierci wpadną mroźne sidła, Czy zdołają nad ranem rozprostować skrzydła? Myśl się jednak wyłania we mnie, jaka? Powiem: Czy one nie są z wichrem, śniegiem, nocą, w zmowie? Jakby przetrwać zdołały, o ciałach tak małych, Gdyby czarodziejskiego sposobu nie znały? Może kiedy nad światem noc czarna ma nastać, One zaklęciem tajnym zmieniają swą postać: Już nie ciała wrażliwe z jaj ongi wyklute, Ale widma i cienie z ciemności wysnute? Zespolone tak z nocą, niczym dla nich mrozy, I czekają do świtu, żeby znowu ożyć... A wiatr - wędrowny cmentarz - co na wskroś przewiewa, Nie dotyka ich wcale, choć kołysze drzewa... Zobacz sam, kiedy zimą noc nadejdzie sroga, Ptaki, co śpią na drzewach, jak wyzbyte Boga; Boć podmuchy lodowe nie znają pardonu... Choć ty spać się położysz w swoim ciepłym domu!
  25. 4 punkty
    leży na ulicy pijana brudna i zgwałcona możesz jej użyć jak wielu przed tobą brutalnie wejść od tylu powiedzieć ty kurwo - wszystkie światła zgasną ale ty weź ją do domu napuść wody do wanny zmyj z niej brud poniżenie owiń w koc i daj kubek ciepłego mleka z odrobiną miodu na sen - zaśpiewaj lulajże gdy uśnie wyjdź na ulicę szukać drugiej takiej poezji
  26. 4 punkty
  27. 3 punkty
    Jestem piękną i urocząstarzejącą się reklamą.Czytasz ze mnie:żadnych cichych dnismaczne obiadydobry seks.Świecę neonami pomadki i czerwonych paznokci.Sprzedaję się jak umiem,wchodziszkupujeszodpoczywam.A potem płaczę złotymi łzamiprosto do kasy w hipermarkecie.
  28. 3 punkty
    Przepocony marzeniem jeszcze niespełnionym meandruje samotnie w komercyjnym lesie delikatnie próbuje przez zwartą koronę ujrzeć słońca promienie ku niebu polecieć miota się umęczony odrębny gatunek na plantacji choinek zwykłych statystycznych tradycyjnym sposobem obejść jej nie umie jest niestety wyjątkiem - inny ekosystem tu reguły dyktują twarde dyrektywy zapisane przez mądrych leśnych ogrodników najważniejszy dziś sukces marzeń nie widzimy ci myślący inaczej popsują wyniki rozszyfrował przesłanie najlepiej u góry jak zamieszka na szczycie nikt go nie dogoni sygnał przyszedł z centrali jutro awansuje podjął szybką decyzję marzenie utopił
  29. 3 punkty
    Pan S do pani M, ja z panią muszę. Chce pan? Proszę, ale tylko za duszę. Będzie moją, pan weźmie moje ciało, ja pana też, bo dusza to za mało.
  30. 3 punkty
    @iwonaroma "gryzę" ten temat już jakiś czas.... prawda często boli ale skutkuje zawsze czymś pozytywnym, rozwojowym. Konsekwencje kłamstwa zawsze są negatywne, choć czasami jest takie miłe. Dziękuję za wpis.
  31. 3 punkty
    jest myśl i klimat treść jak dla mnie do popracowania, nieco do odchudzenia, np: noc minęłanie miała wyjścia ewakuacyjnego noc minęłabez wyjścia ewakuacyjnego Dag, jeśli pozwolisz to wieczorkiem dołożę inne fragmenty pozdrawiam :))
  32. 3 punkty
    Przerywała baba w polu czerwone buraki wtem znienacka ktoś ja porwał i zaciągnął w krzaki. Wnet pozbawił ją odzienia i gdy była goła, - kładź się i rozkładaj nogi, tak do baby woła. Baba zwykła być posłuszną, nie oponowała i co tylko chciał ten facet to wykonywała. Krótko trwała ta zabawa bo facet zaniemógł i choć baba jeszcze chciała on już biedny nie mógł. Jak nie wrzaśnie w głos babisko - ty stary kutasie, piasek w jajach i brak pary a na dupę pcha się. Skoro wziąłeś się do rzeczy to rób to rzetelnie a ty ledwie rozpocząłeś, przerywasz bezczelnie. Facet zaklął coś pod nosem po czym dał drapaka i powrócił tam skąd przyszedł bo się zaszył w krzakach. Morał jest w tym oczywisty i nikt go nie kwestionuje bo gdy nie masz w sobie ikry baba wnet cię wyruguje. to się gościu nie pchaj z ch…. - taka miała być pierwotna wersja zakończenia. Uznałem ją za zbyt dosadną i zmieniłem. Parafraza wiersza napisanego w 2007 roku.
  33. 3 punkty
    na horyzoncie skrzy się klucz żurawi niecierpliwych niczym serce kochanka tknięte iskrą zdrady nie wróci więcej szczenięca niewinność rozdeptana zanim zdążyła przemienić się w pychę spod lodu wypełzną starzy przyjaciele łakomstwo zawiść zazdrość gniew będą świętować zwycięstwo dobra nad złem
  34. 3 punkty
  35. 3 punkty
    Jesień starsza pani przy stoliku sączy kawę w rytmie opadających liści zbliża filiżankę do ust upłynniając czas wstaje nie dopijając reszty nie teraz jeszcze nie teraz
  36. 3 punkty
    smutek spływa po twarzy wiem jak ułożyć rysy by bólu nikt nie zauważył
  37. 3 punkty
    Dziękuję i również wszystkiego najlepszego. A co dystansu, to jak miś dowie się, że wrzuciłem to na Zieleniak, to pewnie okaże mi się bardzo potrzebny. Pozdrawiam :)
  38. 3 punkty
    Życie sztuką trudną jest. Tak ponoć. Bo - Trzeba upadać Gonić Iść dalej Nie oglądać się Przyjmować "na klatę" Nadstawiać policzki Godzić się z tym i owym Patrzeć, co innym Niebieska Rokosz dała Uciekać Chronić się Graniczyć i porównywać Celować Znosić i trudzić Oddawać siebie i troszczyć Zapytywać i zgłębiać Szukać a nie marudzić Nie naruszać, a walczyć o swoje, Ścierać łokcie, a nie uginać kolan I rozglądać się. W pustym kościele. Gdy nawet trumna Na orszak wilkiem spogląda. Nie smucić się A szukać - promienia nadziei w betonowej kostce chodnika Gdy mówią, że to nowotwór Że nie dożyjesz wiosny I wciąż - wypiekanie chleba Bo dusza z ciała się nie składa Oto jest życie Ustąpić Zasiedzieć ‘Od nowa’ ‘Pomimo’ ‘Którędy’ ..... Te słowa - do nieba wszakże cię nie zabiorą Nawet jeśli prowadzisz cztery biznesy I dobrze wiesz, jakie są karty I wiecznie głodujesz – choć ciągle na-żarty Karmić, upajać i być powolnym Tępo się gapić w poranne zorze Przytulić dziecko I psa się nie bać Kupić ocean I przeżyć to - że kalosze zmokły po ostatniej burzy A mucha się topi w szklane herbaty Rozumieć daty i "historycznie" I nie wymagać, by "było twoje." Gdy znasz odpowiedź. Nie patrz do góry Bo życie w swej sztuce Do dołu patrzy W dziesiątym akcie cię łapie - za skórę Wyprawia śluby, uczy wesela Zacienia pogrzeb Rozświetla chrzciny Tak to się toczy, bo jest i zboże i łan zielony Zbieraj kasztany Zasiewaj łąkę Otruj pająka Krochmal obrusy Nie szukaj słońca Lecz chroń się przed burzą I nie rządź wiatrem Bo wiatru śmiech Kupuje oddechy Jeśli coś wiesz o "ostatnim tchnieniu" Nie życz drugiemu ... Co tobie ... miłe? "Ja tęsknię ... za CZYMŚ" – mówisz niepewnie - taki jest człowiek w tej sztuki antrakcie Godzić się trzeba Z tamtym i owym Nie bardzo umiem - dlatego żyję i z każdą sekundą – TEŻ ...umieram, choć żyjąc ... trudno to zrozumieć ...
  39. 3 punkty
    wigilia * znów płynie w świat nowina krzepiąca oraz trwoga jedna w sercach maluczkich druga w duszy heroda * czas dawidowy wstaje aby pokonać goliata i prawo sprawiedliwe podnieść na oczach świata *
  40. 3 punkty
    każdemu jestem gotów podać rękę - nawet bydlakowi świni przecież to nie ich wina że nimi są - to los z nich zadrwił takie właśnie maski dla nich wybrał tak myślę a jeżeli się mylę to i tak tym Boga ucieszę w wigilie
  41. 2 punkty
    żal nie dodaje skrzydeł żal porusza się tylko w jednej płaszczyźnie uchylam okno a może? bawię się czasem to nie pomaga ani krzywe lustro w gabinecie ale o co chodzi? przecież jest dobrze
  42. 2 punkty
    A inna baba, też z Wybrzeża Prosto do piekła z różańcem zmierza Z nadzieją na życie wieczne Uznaje, że reszta - to rzeczy zbyteczne!
  43. 2 punkty
    Podoba się. Jest przestrzennie i kreatywnie. Dużo powietrza. Naprawdę fajnie.
  44. 2 punkty
    @Wilhelmina Józefa ty nie bój żaby moja kobieta tez kiedyś poszła do bociana bo miała ten sam problem - o rety a bocian jej mówi niestety - jajowód zapchany o rany a później ni z tego ni z owego dziecię i już pięciolecie, jaki z tego morał? Bocian był syty. Odwagi Otesanek svankmajera najlepszy na płodność
  45. 2 punkty
    Zagubieni w konstelacji własnych uczuć, zgryzot, strachów, pośród myśli i emocji próbujemy szukać szlaku. Próbujemy szukać drogi, choć nie pojmujemy świata. Wszyscy boją się zatrzymać: „brak działania - czasu strata”. A ja chciałam stanąć w miejscu i zrozumieć te zawody, ten bieg z przeszkodami dziwny i skąd biorą się przeszkody. Zastanowić się przez chwilę, czy na swojej stoję ścieżce. Czy w tym całym zamieszaniu w odpowiednim miejscu jestem. Chociaż czuję, że te ścieżki całkowicie nie są moje, ale mogę to zobaczyć tylko, kiedy tutaj stoję. A gdy widzę, to się płoszę, lęk przejmuje moje serce. By go nie czuć, by go zgubić, idę dalej, gdzie iść nie chcę.
  46. 2 punkty
    Chciałbym raz jeszcze, a może wiele razy Móc powracać do wydarzeń… do ludzi i ich twarzy, Do chwil, które szybko przeminęły, niczym błyskawica Do widoków, do szlaków, do wypraw, do życia, Jakie było moim osobistym udziałem W którym się ja bawiłem…, ale i cierpiałem. Chciałbym… Lecz wiem, że to niemożliwe Z przyczyny, która trwoży umysły wrażliwe, Albowiem to, co było, już nie istnieje, Co więcej: nie istnieje też to, co się dzieje! Wczuj się, bowiem, wędrowcze, w chwilę ulotną Tę, której właśnie doświadczasz, chwilę bez-powrotną, Czy ona, w jakimkolwiek sensie, naprawdę istnieje? I czy zawiera w sobie coś, co się teraz dzieje? Czy jest realna w jakiejś zewnętrznej rzeczywistości? Czy też wyłącznie w twojej głowie – i tylko tam – gości? Bo jeśli mózg twój kreuje te ulotne obrazy, Oraz doznania twoje wszelkie, myśli i fantasy, To znaczy, że wszystko jest tylko ulotnym wspomnieniem I nie ma na cokolwiek realnego, żadnego, przełożenia. Jak zatem można by wracać do czystej fantazji? Do czegoś, co istniało wyłącznie w wyobraźni? Gdzie to mogłoby zostać zapisane? Gdzie ta informacja? Czy istnieje w liczbach? Kropkach? Albo w spacjach? No dobrze, powiesz. Jest w czasoprzestrzeni, Zawarta na wieczność. I nic tego nie zmieni, Bo chociaż Czas mija, to wespół z Przestrzenią, Tworzy realność. Ze światła i z cieni, Z położeń i pędów. Energii i ruchów, Ze zmian i odczuć. A nawet i duchów, Które dla licznych są też samo realne, Jak barwy i nuty – są: doświadczalne. Mógłbym się zgodzić z takim tokiem myślenia, Ale czy to faktycznie cokolwiek zmienia? Przecież to tylko są… moje dywagacje? Tymczasem minęły kolejne… wakacje! I z każdą sekundą się oddalają, Z prędkością światła - gdzieś przepadają, Bowiem z wyliczeń Fizyków wynika, Że wszystko - z prędkością światła pomyka! Wyobraź sobie, wędrowcze galaktyczny, Środek Kosmosu. Realny. Fizyczny, Ten środek, w którym znajduje się Ziemia, Z którego we Wszechświat nasze spojrzenia Kierują się ku krańcom poznania – Stąd widać, że Kosmos, to wielka Bania. Ogromna! I szybko, uparcie puchnąca, Gdzieś w niebyt się stale rozszerzająca, A my, wewnątrz niej się strasznie kotłujemy, I sprawę z tego sobie, niestety, zdajemy! Chociaż nie wszyscy. O tym chyba dobrze wiecie, Bo nie jesteśmy jednakowi. Na tym dziwnym świecie. I tak, mam własną bańkę. Czaso-przestrzeni. Co ze mną wszędzie podąża. I w tym się nie leni! I ma ona swój środek. Ten jest w mojej głowie. I nie ja tylko. Lecz także każdy inny człowiek Mieszka w swojej bańce. W swej Czaso-Przestrzeni. I choćby nie wiem co, tego faktu nie zmieni. I żebym mógł znaleźć się znowu w przeszłości Cały mój Wszechświat musiałby też w niej zagościć, Ze wszystkimi moimi wspomnieniami i myślami, A także, co mi się nie uśmiecha, z wszystkimi idiotami! Zatem dosyć już tych intelektualnych swawoli, Bo są rzeczy, na które Natura, po prostu, nie pozwoli!
  47. 2 punkty
    @tetu byli braćmi on byl na wojnie kto winien ciąży ?
  48. 2 punkty
    cóż na kwasy nie ma rady mandat wlep jak chcesz
  49. 2 punkty
    Szósty krąg rzeka płynie przez piekło, tu nikogo to nie dziwi, trucizna z lekiem miesza się w jednym korycie, biorą ze sobą przemęczone dusze na inne brzegi i smak obola staje się niezwykłym szczęściem.
  50. 2 punkty
    Ponieważ poprosiłeś: gdzie chmura czarna przysłania blask światła -> to jest ok gdzie radość błyszczy w nas wdzięczna i jasna -> tu mamy przeciwieństwo pierwszego, staram się rozumieć zamysł, ale jakoś razi mnie ten kontrast, tak jakby zarysowany na siłę, ale może się mylę. strach lub niepewność przenika nas lękiem -> ten wers pasuje bardziej do pierwszego. czy hymny chwały wykrzyczeć chce serce -> i znów powrót do klimatu drugiego. Nie jestem pewny dlaczego, ale ta czarno-biała szachownica jakoś do mnie nie trafia. sznur koralików ozdabia tam ręce -> niech będzie, chociaż nie wiem, czy nazwanie różańca "ozdobą" jest akurat fortunne w kontekście w jakim starasz się o nim napisać. złocąc kobiecość przeplata wraz z męstwem -> kobiecość przelata z męstwem? Rysuje mi się obraz jakiejś gierojki, heroini, supergirlki. Moim zdaniem zdecydowanie do poprawy. Chociaż domyślam się co chciałeś powiedzieć, to z tego wersu zdecydowanie to nie wynika. spoiwo rodzin zebranych przy łóżku -> Okey, rozumiem. nocą gdy głowy tak lgną do poduszki -> to jest nawet całkiem dobre mimo spiekoty i wrzaw całodniowych -> spiekota jakby na siłę wciśnięta taki wypełniacz. Mylę się? łagodzi lekko powiewem ochłody -> powiew ochłody? ponieważ spiekota zaistniała powyżej? Jakoś też mnie nie przekonuję to "chłodnicze" działanie różańca. i myśli szpetne co odcisną piętno -> ok rozproszy z mocą i przywróci jedność -> ponoć wiara czyni cuda, ale tylko wiara. Myślę, że wielu czytelników będzie starało się podważyć pewność tego stwierdzenia. Pewnie z bardzo różnorakich powodów. wróg jak lew krąży by pożreć bezbronnych -> prawda złamać wytrwałych lud dzielić na fronty -> bardzo prawda i to mi się akurat podoba. złowrogie hordy w popłochu się kryją -> tutaj znów szablon, jeśli tak mogę powiedzieć, bardziej roszczeniowy niż realny, myślę, że wynika z totalnego niedocenienia przeciwnika, a to poważny błąd. drżąc na chóralny szept „Zdrowaś Maryjo” a Boża Matka zstępuje wśród wiernych by wszystkich zabrać gdzie Syn czeka Święty Jeśli chodzi o brak mocy, to nie miałem na myśli mocniejszego zakończenia, ale raczej wyjście poza szablon, stereotyp, swego rodzaju, przepraszam Cię bardzo za to stwierdzenie, banał. Czegoś co przekonałoby osobę, która nie ma zielonego pojęcia o czym piszesz, że piszesz o czymś naprawdę bardzo ważnym, o czymś na myśl czego nie wypada się żachnąć, ale przyjrzeć się temu bliżej. Opowiem Ci bardzo krótko historię pewnego różańca. Należał do jednego z braci mojego ojca. W czasie wojny został aresztowany, przeżył niemiecką niewolę, amerykańskie bombardowanie, w którym został ranny i omal nie zginął. Cały ten czas towarzyszył mu różaniec. Gdy trafił do obozu, nie rozstał się z nim nawet kiedy wszedł pod prysznic. Gdy jeden z Niemców chciał mu go odebrać, zareagował drugi, mówiąc: "Zostaw, to służy do modlenia". Już po wojnie, miał jechać z sąsiadem i jego synem do młyna. Gdy zorientował się, że zapomniał różańca, kazał zatrzymać wóz i wrócił do domu, pomimo uwag sąsiada, że tracą czas. Wujo wrócił z różańcem i pojechali dalej. Niestety zdarzył się wypadek. Rozpędzona ciężarówka wjechała w ich furmankę. Tamci dwaj zginęli na miejscu, przeżył tyko on. Początkowo nikt go nie zauważył, w końcu ktoś jednak dostrzegł rękę wystającą spod worków z ziarnem, ściskającą różaniec i krzyknął: "Ktoś tu jeszcze jest... żywy!". Wujo do końca życia wierzył w cudowną moc jego różańca, ale ja nie wiem, czy taka wiara nie jest jak wiara w talizman. Nie wiem. Nie chcę się zagłębiać, ale między nami, myślę, że ważna jest modlitwa, a różaniec może być tylko narzędziem. Pozdrawiam
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności