Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 01.03.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. 21 punktów
    Panie jeśli mnie wezwiesz to pozwól bym choć przez chwilę znów był chłopcem z latawcem na polanie gdzie trawa zielona swobodnie faluje poruszana wiatrem obok stoją jodły strzeliste niczym wieże gotyckie niedokończone pod jedną z tych wież leży wiolonczela w której moje prochy złożą a dusza odchodząc poruszy struny i będzie słychać melodię przepełnioną tęsknotą za światem którego nie zdążyłem zrozumieć
  2. 18 punktów
    Przypadek zrządził że jestem nie było tam planu czy chęci akt późno wyjęty bez woli upadek i cykl opowieści z obierek spadały sukcesy talony na cuda z obrzynek bez sensu tworzyłam treści z przypadku też dalej żyłam wiara nie działa gdy wątpisz lecz skoro już jesteś z przypadku odmienić go można jak słowo pozmieniać ładunek wypadków przypadki chodzą po ludziach sensu szukają za drzwiami w pytaniach oglądam wartości próbuję się wyrwać z otchłani po przejściach ta rymowanka a miała być prosta i miła z przypadku ten tekst napisałam może przypadkiem się przyda
  3. 15 punktów
    Pierwszą, jasne, dla mnie była, Ta co w bólach mnie rodziła, wykarmiła, od zła strzegła... Mama, która już odeszła. Zaraz po niej aż dwie babcie pojawiły się na starcie. Pomarszczone niczym jesień... One również już odeszły. Potem przyszła moja żona, ta na zawsze przeznaczona. Chociaż na mnie wciąż narzeka, nigdzie jakoś nie ucieka. I na koniec jeszcze jedna, co uśmiecha się z daleka, na usługach opatrzności już gdzieś na mnie kosę ostrzy. To by było kobiet tyle, a przed resztą głowę chylę i przepraszam, że nie wszystkie mogę wpisać na tę listę.
  4. 15 punktów
    Patrzą na mnie niebieskie oczy - bo tak czuję, były niebieskie - tamtej damy co ulicami przechadzała się ze swym pieskiem. I wkładała każdego ranka na swe palce drobne i blade te pierścionki od jej kochanka, co je dawał za każdą zdradę. Pani pana szczerze kochała i o zdradach - rzecz oczywista - naturalnie nic nie wiedziała, wszak nie pisał o tym w swych listach. Bo to zwyczaj, który nie zanikł, chociaż inne już dziś są damy, że niejeden pan swojej pani wynagradza coś prezentami. A pierścionki, cóż, były śliczne, szlifowane, barwne kamienie, jak jej oczy - wielkie, błękitne, i tak czyste jak jej spojrzenie. Kiedy smutek pukał do okna na swe palce je zakładała i znikały myśli markotne, bo w pierścionkach magia mieszkała. Były z nią w samotne godziny, w nich grywała na fortepianie. Choć jej czas już dawno przeminął ja mam coś, co po niej zostanie. W pięknej sukni kobieta, z pieskiem, tak ją widzę oczyma duszy, i stąd wiem o oczach niebieskich i o życiu jej pełnym wzruszeń. Jej historię mi wyszeptały te pierścionki, gdy je włożyłam. Nie wiem tylko, czy nie kłamały. Wy - jak chcecie. Ja uwierzyłam.
  5. 15 punktów
    Słoń zachodzi nad czasem; patrzę z mojej kury, A nad głową purpurzą coś wieczorne chóry... Zamknęły już kielichy pszczołolubne światy, Nóżek dostał zbudzony głaz pieśnią kudłaty... Ktoś wyruszył na spacer ostatni z biesami, Zanim koc czarny spadnie, upstrzony gwoździami... Ktoś się kładzie by rano wyruszyć za niebem: Światło zgasło w chałupie... Co ja czuję? Nie wiem... Słoń już zaszedł; grzbiet jeszcze świeci nad gęstwiną; Pora wracać na zamek, nie raczyć się winą, Siąść na krześle w dziwności, kraty zrzucić wierzchnie, Snów wyczekać ćmy żadnej, nim nad ranem pierzchnie...
  6. 14 punktów
    Tafofobia Żywcem pogrzebany twarde wieko trumny, drapię paznokciami, dziki szum krwi, dudni serce echem, rwie się, chciwie gryzę oddech i tak gniecie przestrzeń grobowym stuporem. Oblepia mnie ciemność, jak czarna koszula, nie ma ciebie ze mną, nie ma ciebie, która wiedziałaś że dla mnie życie jest miłością, że byłaś mi światłem, proszę cię — nie odchodź.
  7. 12 punktów
    pojawiła się długo po mnie nieoczekiwana nieoczywista z trującym uśmiechem patata patata idź stąd patata? wynocha! zamykam drzwi przed zdumionym noskiem głośny grundig ucisza sumienie zostawcie mnie w (s)pokoju! zawstydzona uciekam przed spojrzeniami szepty bolą bardziej niż pasek na tyłku patata? wynoś się rozumiesz! nie rozumie przykłada niemałą rączkę do mojej twarzy głaszcze kalendarz z konikami z wdziękiem nosi czapeczkę urodzinową ma trzydzieści dwa lata teraz jest dzieckiem moich dzieci moja siostra down. ___ Światowy Dzień Zespołu Downa 21 marca
  8. 12 punktów
    zawsze poprawia mi nastrój wydobywa ze smuteczków marazmu i wszelkich wątpliwości ciche oczekiwanie na wodę moich skromnych przyjaciół uzmysławia mi że za dużo pragnę stąd cały ten niepokój
  9. 12 punktów
    Jesień w mig oberwała ogrodowe liście, jak żółtawe karteczki z twarzy kalendarza. Przemijanie uśpione, zieloność dogasza, a złoci czyściciele, ostrzą kły drapieżcze. Przyspieszyły mdły oddech, płuca krętych wiatrów, uzbroiły chmurzyska w burzowe harpuny. Ja poczekam naturo - Hefajstos przemówi, powlecz błyski po polach, ogniem, jak chcesz nabrudź. Lasy, patrz, pogubiły - kolorowe płaszcze, golutkie oczekują, zimowej kołderki. oschłe z mrozu gałązki, chudym drzewom ścierpły, a zima... zobacz, chciwie, śnieżkami je głaszcze. Przetrwamy zawieruchy, przeróżne cierpienia, ze snów się obudzimy, zrzucimy kajdany. Łęgi dawno ubrały, kożuchy futrzane, a zły biały okrutnik w ciszy się zasiedział. Kiedy wiosna zawita, zazieleni gaje, ptactwo ruszy trelami na podboje świata. Sarenka nawet z wilkiem o dom się dogada, tylko powiedz najmilsza... a ja co dostanę?
  10. 12 punktów
    linia frontu wytyczona zwarciem w racjonalnej części mózgu niedawno odkrytej na potrzeby własne informacje coraz mniej wiedzy nietoperze i meduzy z sufitu spadają gdzieś obok niepoparzona przecieram oczy świat według tych najmłodszych i najstarszych dwa ciała stają się centralnym miejscem dla wszechświata chwilowo bez konia na werandzie i bufiastej sukienki rudzielca z zielonego wzgórza na kościstych kolanach pustki pergaminowa dłoń odkłada książkę dla tych którzy dostali życiową rolę w filmie science non-fiction
  11. 12 punktów
    Tak myślę sobie, że było warto... dla łąk wilgotnych i chłodu lasu, dla szmeru rzeki drżącej w wiklinach i ścieżek przeszłych, których już nie ma. Tak myślę sobie, że było warto... dla ludzi kilku, co się zawarło w przedziale między przedtem a potem i czasem razem mierzyli drogę. I myślę sobie, że warto było przyjąć to wszystko, co samo przyszło... wdzięczny psa uśmiech i spacer z kotem, pierwszy śnieg w życiu, letnią spiekotę... I dla jej oczu bladoniebieskich, co się zmieniały w ostre żyletki i dla jej dłoni bardzo wysmukłych, tak ciepło-bliskich, tak później różnych. Więc jednak warto, tak sobie myślę, przeżyć uczciwie to całe życie i nie narzekać na małe ego, jeśli w nim było tyle dobrego. I nie żal będzie, tak myślę sobie, kiedy przejść przyjdzie na drugą stronę, rozstać się z żywą wspomnień mogiłą, bo jestem pewien, że warto było.
  12. 12 punktów
    wilgotny list w kieszeni zimowego płaszcza przewiązany lawendową wstążką pachnie zawieruchą zaproszeniem na kolejny spacer pójdź obok i będziemy jednością myślenie krytyczne i wizualizacja zapinają ostatni guzik przed podróżą w miejscu z kartką o treści nie idź przede mną być może nie pójdę za tobą ukrytą w drugiej kieszeni
  13. 12 punktów
    żywy jak nigdy później kowboj z reklamy Marlboro udzielił mi wskazówek jak być szorstkim mężczyzną wzbudzać zainteresowanie pięknych kobiet i szacunek prawdziwych facetów nie powiedział gdzie jest granica za którą kończy się kadr a zaczyna życie jest bardzo możliwe że sam nie wiedział trudno mieć o to żal biorąc pod uwagę jak skończył polityk z pierwszych stron gazet powiedział w czasach gdy parytet płci był mglistym postulatem jego partii (sic) że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna później nie mogąc skończyć zmodyfikował swój passus że prawdziwy mężczyzna nigdy nie kończy poczytny pisarz donżuan w swoim mniemaniu napisał mężczyzna ma tylko jeden dobry powód by przestać pić mianowicie gdy spostrzega że na skutek picia głupieje by zaraz dodać przewrotnie prawdziwy mężczyzna nie przestaje pić nigdy chyba że dopada go parkinson ————————————————— dziś jako dorosły mężczyzna nie wiem kim jestem zmuszany od dziecka odgrywać kolejne role społeczne czuję złość nie umiejąc okazać słabości
  14. 11 punktów
    Pan jest duży, Pan nie boi się zakochać. To nic złego spojrzeć w prawo, na kobietę. Mam spódnicę w barwne malwy i balony. Pan nie boi się zakochać - bo i czego? W takim stanie jest, fakt, trudniej co dzień znosić, jeśli nie ma blisko tego co kochamy, ale łatwiej przez problemy też przechodzić, a świat nęci zakochanych kolorami. Pan jest duży, taki silny i zaradny. Ja mam czerwień ust i wstążkę wokół dłoni. Pan nie boi się zakochać - bo i czego? Pobiegniemy w stronę tęczy, niech nas gonią!
  15. 11 punktów
    Covid-19 ja i moje urywane myśli pędzące do zamkniętych miejsc ja i mój lęk przed przyszłością Covidem-20 Covidem-21 kwarantanna to takie pięć minut przed śmiercią podczas których widzimy jak wiele rzeczy było błędem przebłysk świadomości zatrzymany bieg szczurów zdjęcie ubrania przed ostatecznym przejściem czy było warto żyć inaczej czy nauczono nas wyborów czy w tym mrowisku dano szansę na bycie lepszym/ bycie sobą? to zatem szansa na odnowę ostatni moment spojrzeć w lustro zrobić test uczuć przyjrzeć sobie dokąd biegliśmy tak na próżno
  16. 11 punktów
    O relatywizmie Sercokształtnie wtuleni w siebie, siedzą na złotej plaży, a w tle fal śpiew i w morzu tonące słońce. Kiedy popatrzeć na nich, cali są jednym szczęściem, on ją po dłoni gładzi, ona szepcze — jak pięknie. Niedaleko już inna para puszcza na wodę statek zabawkę i na wiatr popioły grobowe. — To była jego plaża — ona z westchnieniem ciężko — była — facet powtarza — teraz to nasze piekło.
  17. 11 punktów
    09.03.2020 Wirus oddala ludzi od siebie, zmienia zasady prostych relacji. Już nie uraczysz uścisku dłoni, zwiększa się dystans przy konwersacji. Dla tych odważnych zostaje żółwik, nie brudzi dłoni tylko kosteczki. Ludzie zostają w domu zamknięci i wyjść do siebie nie mają chęci. Praca mailowo, zwolnienia nawet, przesyłka danych goni przesyłkę. Wirus tak mały świat zmieni cały; w kontekście życia (które trwa chwilkę). A jeśli pójdzie po kontynentach, wyizoluje ludzi od siebie: z depresji umrą, to jest rzecz pewna. Wirus wybudza ducha w potrzebie. Gdzie będzie bliskość - skoro zaraża. Gdzie zaufanie - gdy strach jest wkoło. Życie to tylko ochrona granic? może czas stworzyć formułę nową? A może świat znów chce się zatrzymać i zastanowić nad swoim losem. Koronawirus przewraca w głowie a na cypelku śmierć ostrzy kosę. Zachęcam z serca i naukowców w ramach doświadczeń na ludzkim ciele rozpocząć pracę nad lovewirusem, ciekawych wniosków może być wiele. ERRATA: 21.03.2020 I już się zmienia - strach zrobił swoje, ludzie się czule garną do siebie. To rekolekcje - poza religią - czas na wartości i przebudzenie. Szukają wsparcia w bliźnich, w rozmowach, ufają obcym, bo cóż mogą stracić. I już się dobro nie chowa w domach ale w świat idzie, ludzkość wzbogacić.
  18. 11 punktów
    poszerza się boleśnie horyzont naszych wyobrażeń chociaż doświadczenie uczy ze to inni umierają a my żyjemy zorientowanie na swoje ja głaskane przez głos z radia trafia pod wszystkie dachy oddziałów bardziej złożonych historii które strach chwyta jak ogień trawiący stare drzewo powoli przyciska nogę na karku lżejsze umieranie nie zależy od tego jak się żyło ktoś za chwilę utonie bez narkolepsji ze sporym zapasem żeby to przegryźć zapisane oddechami sekundy dzisiejszego dnia juz nigdy nie narysują innych wzorów zatopieni w ciszy zaciskają życie w spracowanej garści przepuszczają przez palce niepowtarzalne obrazy tutaj orali siali marzli zbierali plony usuwali łodygi palili je i znowu orali umierają w samotności orząc ziemię której nigdy nie posiedli dla siebie samych
  19. 11 punktów
    bez asekuracji bez gwarancji tocząc blitzkrieg w domowej wojnie prawą nogą na fantomowy stopień w górę chciałem a jednak spadam spadam na łeb na szyję jak rynki walutowe na giełdach w Nowym Jorku w Londynie i Tokio lecę w dół lecę w mroku mój umysł szuka podparcia wyparcia dłoń chwyta powietrze w ustach ucichł protest upadłem. po osobliwej zimie wiosna w skorupie boję się myśleć o lecie kiedy podam ci rękę bez barier
  20. 11 punktów
    Mój świat odszedł ... I wrócił. I przyniósł mi - mgły, deszczu kiście, stary kufer - w nim skarb: zapach późnojesiennych liści - zwilgotniałych od kruchych pieszczot ... Może za tydzień to nie będziesz już ty ... - ktoś przyniesie gazetę i mleko Szybko powie, że pożyczkę ma - do spłacenia w pejzażach ... art deco Na fotelu zdrzemnie się szadź i twój akcent na słowo: 'nieprędko' Ślesz mi wiatry, huragany i noc, co gwiazdami maluje twój zapach, Mleczna Droga mi kradnie twój smak, a po ziemi przechadza się 'kocham' - chociaż ... słowo to chyba za mało Złap je w siatkę, z którą chodzisz po chleb, lecz nie pozwól by spowszedniało ...
  21. 11 punktów
    W wazonie zakwitły tulipany a ja zmarzłam od nadmiaru rodzinnych uczuć migdałowo gorzkich uśmiechów spóźnionych ciszą pytań spojrzeń bez odpowiedzi dusząc się obiecuję sobie że już nigdy więcej ale wiem że za kilka miesięcy znów pojadę jesteśmy na siebie skazani myślą mową uczynkiem i zaniedbaniem
  22. 10 punktów
    Skąd przyszedł do nas wirus; kto go puścił w obieg: czy srogi Bóg, co karki niepokornym zgina, czy to szatańskiej furii ewidentna wina, a może to natura, którą drażni człowiek? Jeśli Bóg - to na oślep dzieci swoje chłosta, jeśli szatan - o Bożej świadczy bezsilności; a jeżeli natura - to jej przewrotności współczesny człowiek po epokach wielu sprosta. Istnieje jednak inna, pewniejsza, przyczyna: ludzkie nienasycenie i zawiść Kaina.
  23. 10 punktów
    Moja Luśka się w kotkach przegląda i w pazłotkach, oczy mruży do słońca i mruczy. I nie straszne jej pszczoły, towarzysze niedoli, i po wierzbie je gania w podskokach. Ale bywa też chwila, gdy się Luśka rozmywa w marzeniach o odległej podróży. To pakuję ją w plecak i na rower zawieszam, tak walczymy z atakiem wir_nudy.
  24. 10 punktów
    mozaiką na wannie i deską sedesową w pionie żegnam się z przystankiem na żądanie pozbawiony złudzeń na poziomie chodnika chamieję i wolno zdycham patrząc na buty co kolejno odchodzą pijany jestem pijany tydzień a może odrobinę dłużej zegary spowalniają chód chcę złapać mgłę za którą ukryłem jesienny pejzaż ze stadniną koni w tle
  25. 10 punktów
    Przeminął szmat czasu, więc w myśli gąszcz zerkam, o traumach i błędach świadomość mizerna. Mgła skryła przeszłości paskudne przebłyski, jak szatą szron szybę, jak konar bluszcz śliski. Wspomnienia o Tobie pokryła cnót łuna, czy cudna, bo szczera, czy kłamiąc obłudna? Pamiętam Cię jako kojące ciepełko, chowałam się w Tobie, by przetrwać dnia piekło. Gdy kształt swój objawisz mi w roślinie polnej, to będziesz lawendą- na myśli namolne.
  26. 9 punktów
    zimą bez bieli korona upadła na głowę nawet nie organizmu! a Stworzenie? trwożliwie szuka schronienia w ziemi karleje wraca do ziarna wykiełkuje na wiosnę? och, znowu wzrosnąć, zakwitnąć... podzielić się aromatem... ale nie strachu
  27. 9 punktów
    (dla synka) Pochylę wiatrem łąkę przed Tobą,dotknę deszczem Twojej twarzy,umyję Ci stopy morską wodą,nocnym niebem zachęcę do marzeń.Każdy kamień, którego dotkniesz,rozgrzeję czułością dla Ciebiei zapalę światło w oknie,odbiciem księżyca na niebie.
  28. 9 punktów
    Schizofrenia Czy jest mi z tym łatwo? Żyję jak każdy widzę słońce, oddycham tym samym powietrzem, Może nudzę się troszeczkę. Piszę do was z takim komunikatem, Nie bójcie się nas, My tak jak wy imprezujemy spotykamy się z przyjaciółmi. Czasami są gorsze dni ale to nie prawda, my nie zabijamy my nawet innym pomagamy. Lubię wtulić się w ciepły koc, posłuchać muzyki napisać jakiś miły wiersz. A gdy dostanę serduszko uwierz mi to wtedy najlepszy mój dzień.
  29. 8 punktów
    Ciemnia Czeluści rozjaśnia czerwona żarówka, ujawnia że czuwasz. Wywołać cię z czerni, snuć wstęgi po szpulkach - analogii to sztuka. Wśród ciemni wewnętrznej sznur kliszy dopieszcza odcieni smug szarfa, światłoczułej powierzchni przenikanie doszczętne negatyw utrwala. W albumie na karcie niedosytu kontrastem wspomnienia dostarczasz, cierpliwość statywem, lecz sprawczym przebłyskiem ból - samowyzwalacz.
  30. 8 punktów
    w czterokątnej oprawie garstka lasu w ciemności jak wyblakły epizod z historii ludzkości szybko gaszę marzenia koktajlem codzienności po omacku do lampy kilka kroków jak ślepa byle bliżej do światła dzisiaj słońce przez szybę miękkim boa spłynęło szyja z wdziękiem przyjęła pieszczotliwe wyzwanie wiatr potrząsał oknami w siedlisku kwarantanny zapomniana rosa rozświetliła tęczowo źdźbła zielonej trawy w tym ułamku sekundy czułam się szczęśliwa człowiekowi tak mało potrzeba...
  31. 8 punktów
    Marzec ziemia znów pachnie światłem i ruchem marzec przeplata radość i smutek bo wiosna zamiast wianka na skronie włożyła sobie inną koronę
  32. 8 punktów
    graphics CC0 - Motto: w każdym z nas walczą dwa wilki – bądź pokorny za dużo emocji poezja powinna być subtelna na płytki grunt blefu kierować bezduszny korab zatrzymam koło na wodzie łyżka przestanie lewitować w lej studni nie spadnie kamień tyle much w nosie obrazoburczych posług z dyni wypadły oczy obraził się cielec gra bębenek baskijski pocierasz skórę umiaru nieważki szum z wysuszonego zwierza unormuj puls słowo niech płynie żyłą i prosto do morza uśpionego przez zimny prąd antypatii —
  33. 8 punktów
    wczoraj widziałam nasz stary dom gdzieniegdzie przecieka dach pnącze winorośli nadal owocuje zasłoniając południowe okno nowy właściciel wyciął w pień aleję wierzb na co komu takie uroczysko przewieszony przez płot z wiernym psem przy nodze wypatrywałbyś skrzydlatych przyjaciół które w leszczynie wiją stabilne gniazda synogarlice tworzą związki na całe życie z tym przesłaniem weszłam w dorosłość źle mi tato bo zamiast budować wyrzucam po jednej gałązce rozczulający jest widok ptaków które u schyłku lata wyruszają w poszukiwaniu ciepła
  34. 8 punktów
    graphics CC0 - Nagła prewencja – zdarzeń przez zaniedbanie i pejzaże przez słoneczniki u Van Gogha w dwunasty topinambur – trwoga z pinakoteki po Monachium z obrazy do obrazów A dalej przez surowe morza przez kwas od jabłka melarosa przez talki i policzki w różu przez tkanki z pajęczyny kurzu zamykam paradoksy marzeń pasjanse naturalnych zdarzeń W jarzmie potencji – ciał oporu przez pryzmat rozszczepionych wzorów rozkładam parasole słowa dopieszczam sentymenty knowań a potem spieszczam rymem wolność podarowałem tobie hormon Już w jedenastu tłach obrazów rozkwitły kwiaty parafrazy jesteś słoneczko u Van Gogha podzielna – ruda erudycja słowa będą o tobie pisać wiersze ja piszę – jako pierwszy — 2015 r ; gdzieś, kiedyś - pewnej dziewczynie oczarowanej słonecznikiem
  35. 8 punktów
    gaszę ogień pod czajnikiem zapach kawy wypelnia cały wszechświat cisza i tylko trzepot skrzydeł uwięzione w klatce niespokojne serce
  36. 8 punktów
    widziałam dziś dwa bociany stały na zaoranej ziemi w oddali tafla wody odbijała rozproszone światło na przenikające się warstwy w neutralnej przestrzeni lustra naplułam nic mi już nie jest obce zdejmuję kusą sukienkę schyłek lata twoje sny na moim udzie język na języku młoda noc w szumie traw odnalazłam spokój
  37. 8 punktów
    a gdybym powiedziała że jutro nigdy nie nadejdzie to dzisiaj byłoby pełniejszą metaforą wczoraj uczyłam się nazywać barwy a gdybym przeczuwała że jutro wcale się nie zdarzy to dziś zatrzymałabym wszystko co zmieniło wczoraj byłam różą* gdybym tylko wiedziała że jutro tak nierealne stanie się prawdziwe byłabym bliższa niż chwilę temu więc chodź pomaluj mój świat** z inspiracji wierszem Boletusa - psychologia g(o)łębi *Kayah Bregovic - Byłam różą ** Dwa plus jeden - Chodź pomaluj mój świat
  38. 8 punktów
    (Corona Extra) Piany czapa dość licha, obmywa wnętrze bezwonne. Barwa jak napar z mocznika, albo jak katar klarowny. Bukiet niepodlewany, pluję tym piwnym bękartem. Nos też odmawia współpracy, nieczuły, z emocji wytarty. A w ustach zapalne pieczenie, szczypie bezczelnie migdały. Nikt go do ust brać nie chce, a kładzie na język świat cały.
  39. 8 punktów
    Biel zębów zanurza się w miąższu brzoskwini, po brodzie spływają perliście kropelki. Wśród skórki zagłębień promieni blask ginie, wilgotnym opuszkiem gładź meszek jej miękki. Jak owoc dojrzały jest twoja jedyna, a wonna jej skóra ma odcień soczysty. Gdy powiew rozchyli jej sukni satynę, odciśnij swe usta na tafli złocistej.
  40. 8 punktów
    Już pora na Ciebie już czas przeżyte chwile wygarnąć na wiatr zza pazuchy odkorkować marzenia i haustem je do spełnienia z bąbelkami niech zaleją zszarzały ten świat z brody zetrzeć okruchy zawieruchy słów kłótni farfocle i łzy nieobcej przetrzeć łokciem okna oczy zmoczyć napatoczyć się szczęściu na drodze i podskoczyć pójść dalej sobie lekko już czas
  41. 7 punktów
    Paląc niedbale papierosa usiadł na brzegu jej marzeń jednym spojrzeniem namalował na niebie tęczę a potem podał jej kieliszek z winem świat zawirował zapachem miłości zniknął poranną mgłą zostało po nim tylko kilka czarnych piór którymi pokaleczył jej duszę...
  42. 7 punktów
    nieoczekiwanie wypogodziło się smakuję nowej energii układam ją na języku robię małą selekcję jednak zaniemogłam emocjami obcych ludzi gorzkie moje słowa wyszły bym zrozumiała że nie były warte nic chcę zapomnieć szukam i odnajduję spokój uprowadzony przez wielką panikę jest bardzo poraniony pielęgnuję go delikatnie przykładam mu kompresy wybaczam że poległ i leżał roztrzaskany w pobliżu nikłej logiki wiem że teraz potrzebuję obu półkul
  43. 7 punktów
    usiadł na obłoku podlewał świat dobrocią rosły z niej drzewa ozdobione nie tylko liśćmi również uśmiechem którym wiatr tarmosi wyrastają leśne łąki gdzie motyle czują się jak w raju i nie tylko one - nocą w berka bawią się świetliki ja nie fantazjuję ja to widzę ja to czuję
  44. 7 punktów
    Skojarzenia kamień o ludzkiej twarzy człowiek o twarzy anioła rozmyte odbicie w drżącej kałuży anioł w oknie zrzuca ludzką postać motyl rozdeptany na chodniku ulatuje do nieba chwile uchwycone na kliszy wysychają na światłoczułym papierze pajęczyna na parapecie drży łapie jeszcze nieokreśloną falę
  45. 7 punktów
    pod oliwnym drzewem w świetle gwiezdnych konstelacji uklęknąłem na wilgotnej ziemi wciąż oddychając gorejącym wspomnieniem które teraz tylko drażni nozdrza Boże jeśli mnie słyszysz proszę naucz mnie kochać jestem zbłąkanym banitą na drodze usłanej kwiatem czarnej dalii jednym z tych chłopców którzy za długo dorastali splatam swe dłonie jak myśli i ciszę w nadziei że słyszysz chociaż Cię nie widzę
  46. 7 punktów
    porąbać i wszystko spalić a kamienie w popiele przemówią Garmino nie przepadał za Słowem Bożym lecz od kiedy na ulice Blue wkroczyli niemieccy żołnierze i zaczęły spadać gwiazdy poczuł się jak w kuźni szatana skronie go piekły a oczy wychodziły z orbit po drugiej stronie chmur stracił punkt odniesienia w kolejce do nieba krępująca cisza
  47. 7 punktów
    słowo jest szorstkie głaszcze jak papier ścierny boli, czasem bardzo, ale czyści do sedna do kości wszelkie relacje sztuczne niszczy i dobrze.
  48. 7 punktów
    gdy odejdą ludzie wypalonej wiary obudzi się łoskot dobrej nowiny komu będzie dane rozpozna za czyją przyczyną tak znowu znaczy tak a nie będzie jak grymas przed wyprostowaniem kolan bez całowania pierścieni na wszystkie strony świata
  49. 7 punktów
    szumią jodly na gór szczycie należycie hej idę w las las iglasty każda szpileczka to kijaszek jest spiczasty... pod muchomorkiem mam mieszkanko i z dzwonków leśnych nektar wypijam nie ma więcej w lesie takiego krasnoludka jak ja! parampampam!
  50. 7 punktów
    Wędrówka bytów ja przypadek ty pewna zasada ja cukier prosty ty złożona energia ja zmarnowana szansa ty spełniona nadzieja spotykamy się w grubym jelicie podążając dalej równi i zjednoczeni z bytu do odbytu
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności