Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Mateusz

      Przerwa techniczna   07.12.2017

      Ze względu na trwającą migrację danych mogą występować problemy z dostępem do forum.

Najlepsze utwory


Popularna zawartość

Pokazuje najbardziej lubianą zawartość od 15.11.2017 we wszystkich miejscach

  1. 12 likeów
    czekam na ciebie w napięciu czekam na konwekcję i mokre palce na piersiach później zakryję przed światem na uchu ślad po zębach a na razie kochanie zabierz mnie do gwiazd na wskroś przeszyj cienie jak ostrzem a ja ścisnę je mocno i kiedy nadir osiągnę spłyń ze mnie miodnie po mlecznej drodze
  2. 12 likeów
    nie chcę żeby mój telefon trzymał język za zębami nazbyt wprawny ma i słodki śpiewnie zda egzamin niech mi złoży z kawałeczków obietnicy kruchość kiedy ślicznie szepcze do mnie ugryzę cię w ucho
  3. 11 likeów
    przelewam wczoraj w domek dla lalek wyrzucam to co uwiera zdumiony księżyc wyciąga ramię ołówkiem kreśli wspomnienia nieujarzmione pasjanse czasu wplecione gdzieś w pajęczyny drobiny życia pod horyzontem gdy często urwiskiem były nadzieja z wolna zapada w letarg szelestem już zgarnia liście pomiędzy nimi rozdygotane marzenia niczym w kołysce przywykły niegdyś do bycia w chmurach z błękitów na głowę spadać dzisiaj niepewne kruchego jutra dają się w ciszę poskładać
  4. 11 likeów
    Twój płytki oddech cykaniem pasikonika w moim pokoju Obudzisz się – Mamuś? Kropla za kropelką zamiast medykamentu kapią do miareczki łzy Drżą bezradne ręce - - - - - - - - - - - - - - - - - - A Ten Który zatrzymuje wahadła serc bandażuje mi znowu przedziurawioną duszę
  5. 11 likeów
    pewien sługa, od lat dwóch dla swojego pana, nosił wodę ze źródełka, nosił ją w dwóch dzbanach. jeden z dzbanów dobry, cały chełpił się przed drugim: - słuchaj stary, tyś nieszczelny na cóż twe posługi? a pęknięty wciąż się martwił, aż duchem zgnębionym, zaczął sługę tak przepraszać: - wstyd mi z każdej strony. słudze żal wnet się zrobiło, więc objął go czulej, ach mój drogi, nie rozpaczaj nie martw się w ogóle gdy będziemy już wracali spójrz tylko na kwiaty, zobacz właśnie ślicznie kwitną, i ścieżka w bławaty. tak też było i z powrotem poweselał – krótko, bo popatrzył na dzban pełen i znów jest mu smutno. dosyć smętów, widzisz kwiaty rosną z twojej strony, kiedy ciekniesz, to podlewasz fantastyczny pomysł dzięki tobie od lat kilku wszak szczęście, nie dramat dekoruję pałacowe stoły mego pana! *** morał łatwy opowiastki każdy sam dopowie, ten, co zdatny jest zupełnie, oraz ten w połowie. Na podstawie opowiadania „Dzbany” 2005
  6. 10 likeów
    Co drugi dzień upadam a ty mi nie pozwalasz wyzionąć ducha. Zmęczona porankami myśli składam do modlitwy przesuwam zwrotnicę każdej zmarszczki zwątpienia by znów... A potem wychodzi na to że to nieistotne bo nowy dzień wstaje a ja ze słońcem gonię ptaki po niebie nie myśląc o zachodzie. W czyśćcu mogę kąty sprzątać żeby kłaki myśli nie zwodziły że to obieg.
  7. 9 likeów
    Waldkowi gonimy ciągle za nieuchwytnym a ono wciąż o krok przed nami toczymy wojny maleńkie bitwy i tylko czasem się zatrzymamy czy zatrzymamy czy ktoś nas wstrzyma abyśmy w mig złapali oddech zauważyli że idzie zima zasmakowali w kapuście modrej w barszczu czerwonym w smaku kiszonek i jedząc zraz albo schabowy coś popijając w wybornym gronie coś tam skończyli by coś odnowić jak z bicza strzelił przeleciał roczek nadzieję miał na lepsze jutro ale odłożył ważne na potem w gonitwie za czymś co było pustką być może jeszcze warto spróbować naprawić coś zmieniając w trudzie by w nowym roku zacząć od nowa a ważne sprawy niech zamknie grudzień
  8. 9 likeów
    Pierwszej Miłości Zobaczyłam Cię w miejscu naszego dzieciństwa po latach – szmat czasu! Szmat losu i drogi! Popatrzyłeś mi w oczy – ten moment jak iskra zabłysnął, przeskoczył kawałek podłogi. Ten moment – to spięcie, to było zadrżenie, spojrzałam, przejrzałam się w oczach głębokich, spojrzałam, ujrzałam swą duszę, istnienie, odbicie swoje, smutek, półrozpacz, półspokój… Spojrzałam w Twoje oczy jak w ciemne jeziora, w Twoją duszę i w moją – w szlify w jej krysztale, w odbicie tego czasu, co minął od wczoraj, kiedy rośliśmy dziećmi, gdy byliśmy mali. Rok 2003
  9. 9 likeów
    Może lepiej już odejdź jeśli taką masz wolę, obiecuję - rok minie i zapomnę o tobie. Przepaść odda mi ręce i odrodzą się chęci, dym bez ognia rozpełznie poza krańce pamięci. I już ciebie nie poznam, kiedy zechcesz powrócić poukładam od nowa to co śmiałeś odrzucić. Podaruję innemu moje myśli i wiersze co kochanie doceni, mimo że nie najpierwsze.
  10. 9 likeów
    aż za horyzont za świetliste kręgi tafli poznania biegnie myśl skrzydlata gdzie wzrok nie dotrze marzenie dosięgnie by wybudować zręby mego świata za siódmą sferą będzie nasze niebo w.pustce co jeszcze nie nazwała światła tam stworzę słońca planety - dla ciebie i nową przyszłość zapiszę nam w gwiazdach lecz proszę miła tylko tu pozostaw bezsenne noce łzy tęsknoty słone zgiełk wielkomiejski ten sam widok z okna zatrutych klonów krwistozłoty płomień zostaw to wszystko aby było w tobie miejsce na świty splecione uściskiem gdy senne słońce puka do twych powiek abyś na jawie śniła sny najskrytsze
  11. 9 likeów
    To takie proste odchodzisz bo twoja przysadka nie produkuje wazopresyny. Nie wstrzykniemy jej mimo gorących nocy przyjemnych poranków przyjacielskich popołudni dni radosnych i spełnionych. Mój mózg ma nadprodukcję która trafia do każdej komórki próbuję nadmiar wylać oczami. Czysta chemia. Zero miłości.
  12. 9 likeów
    spoza zasłon ulica lśni brzaskiem sztucznych lamp oczy ledwo otwieram świat mi na głowę spadł budzik kruszy alarmem ostatnie chwile snu trzeba iść do roboty i zdobyć czubki gór czasem tylko bym chciała czy uda się-Bóg wie tak po prostu odpocząć nie topiąc zgiełku w szkle zgasić światła niebieskie zapalić w oczach skry przestać pędzić w pogoni za nie wiadomo czym wśród jasności przeźroczy dostrzegłam własny cień prześwietliłam go wzrokiem nie wiedział czego chce kreślił stare raporty pod cudzy znany wzór choć się wcale nie mylił stosując schemat swój czasem tylko bym chciała czy uda się-Bóg wie tak po prostu odpocząć nie topiąc zgiełku w szkle zgasić światła niebieskie zapalić w oczach skry przestać pędzić w pogoni za nie wiadomo czym może kiedyś gwar ścichnie i ja odnajdę się może wszystko osiągnę a może lepiej nie może będę szczęśliwa a może zgubię rytm co to byłoby gdyby „pęd za pędem” znikł?
  13. 9 likeów
    Już czas złośliwiec przyprószył mi skronie srebrem księżyca, choć ty mówisz - siwy, speaker unosi w górę napis "KONIEC", i słucham grzmotu lecącej kurtyny. Na brawa nie czekam, tutaj nie ma widzów. Sam w sobie cały jestem tym teatrem. Grałem jak mogłem - tego się nie wstydzę, a teraz pora odwiedzić już szatnię. Dramat jakich wiele, bez zbędnych antraktów, on mnie nie uczynił wybrańcem bohemy, a ja mam nadzieję wraz z niknącym światłem, że ktoś mi napisze po końcu suplement. Kiedy świat się zaciera w coraz słabszym blasku, gdy już cisza wokoło, coraz mniej szczegółów, w duchu modlę się : Panie, bądź w niebie mi - Jasny i spraw, aby sztuka ta miała continuum.
  14. 8 likeów
    aż zapadnie się w siebie bezgraniczne niebo zajdą srebrne księżyce spadną wszystkie gwiazdy nowy dzień rozbudzony nie wedrze się w ciemność pierwszych zórz krwawą kreską i różowym blaskiem może snem tylko była ta błękitna ziemia światło słońca rozbłyskiem marzeń wśród otchłani a nigdy nie istniały te rzeki kamienie ciepłe deszcze i lasy świat tylko cię mamił może zbudzisz się kiedyś gdy wszystko już było przerażeniem ciemnością otoczy cię pustka lecz tej pustki też nie ma to się tak wyśniło a życie minęło po drugiej stronie lustra
  15. 8 likeów
    więc będę wierszem jakim mnie widzisz sonet, erotyk czy fraszka? tylko życzenie jasno sprecyzuj bo niedomyślę, bądź łaskaw rada bym wiedzieć co chcesz dotykać, błądzić oczami, po czym? cóż, nie mam ciała są za to wersy po jakich chcesz chodzić w nocy? dla ciebie zmyślę bajeczną puentę, bo mam w tym wprawę bądź co bądź czytaj mnie zawsze. czytaj mnie co dzień wszak jestem wierszem, nie sobą
  16. 8 likeów
    Jeszcze mówisz coś do mnie, jeszcze żyjesz i jesteś nie potrafię, przepraszam, się na twoje odejście przyszykować, pogodzić i nie będę gotowa nie podejmuj ryzyka, powieś zamiar na słowach. Zamiast świerszcza w kominie, wiatr złowieszczy w czaharach, że masz w nosie jak zechcesz, za pół roku lub zaraz, zziębłą kawkę ptaszynę zimny przeciąg wywiewa oczadziała czy głupia, chce się dymem zagrzewać? Ile czasu mi zejdzie, by manatki wyzbierać, kiedy ręce i chęci pogubiła już przepaść? chyba nie wiesz co mówisz, pewno nie wiesz, daj boże! bo byś nie zniósł rozpaczy, siebie słyszeć nie możesz.
  17. 8 likeów
    dalej wciąż analogowy stary winyl zakurzony delikatny szron na głowie nostalgiczny zagubiony w świecie już poukładanym ustalonym i bez granic chciałby zacząć głośno marzyć lecz się boi że to na nic te marzenia nie pasują wygrywają inne trendy świat cyfrowy dzisiaj królem jego racja nie zwycięży proste dźwięki prosty przekaz w informacjach gęstym tłumie sama słodycz bez narzekań on niestety tak nie umie jak gramofon przedwojenny bardzo wolno się zużywa życie drąży coraz głębiej twarda szafirowa igła szuka dźwięków, co pomogą przetrwać noce nieprzespane znaleźć ton, za którym goni w kamertonie ciągłych zdarzeń
  18. 8 likeów
    na starość jakby znalazł miała jeszcze lat naście on już dwadzieścia po skończonych zajęciach las wabił przyjeziorną ciszą ciemności szmaragdowe źrenice dostępne na rozcież fantazje w objęciach instynktu wszystko po omacku wśród porannych treli żegnali starodrzew w drodze do akademików - niewydolność rozumu * po czasie - już po studiach pociąg śpieszył nocą na Hel by z rana tuż po wyjściu z domu zaskoczyć praktykantkę - niewydolność zaufania * delikatne strużki o dużej mocy jej pięknego spojrzenia nie uległy zmianie ale żar bijący z wnętrz - tak - nie - zawsze - kocham - zobaczysz - na pewno zapamiętany w pniach drzew na przydrożnych ławeczkach zagubił się w długiej i trudnej przestrzeni teraz gdy niewydolność krążenia osadziła w jednym miejscu baśniowe sekwencje tamtych dni stają przed oczami jakby znalazł 29.11-3.12.2017 Wiktor Mazurkiewicz
  19. 8 likeów
    Leżę w ciepłym dziś łóżeczku, trochę kaszlę oraz kicham. Przymulona jestem lekko bo mnie powaliła - grypa. Przyszła do mnie wczesnym rankiem, budząc lekkim bólem głowy Ziejąc chłodem spod firanki, rozkazała: "Zmiataj zdrowie". Zdrowie w sobie się skuliło, ja się z zimna trzęsę cała, Za to grypa oświadczyła; "Ja się w tobie zakochałam". Wnet przygniotła moje piersi, mówiąc: "Słodko cię przytulę". Na dodatek w nosie wierci, i gorączką obejmuje. Dosyć mam już tych czułości, muszę szybko coś z tym zrobić. Zamiast kwękać i się złościć aspirynę wezmę sobie. Mleko z miodem i z cytryną, filiżankę soku z malin, Wapno i czerwone wino, oraz witaminek parę. Wszystko sobie aplikuję myśląc - grypo pójdź w cholerę. Znów do łóżka się pakuję a tu przyszedł mój Walerek. Spojrzał na mnie i się śmieje. Potem mówi: "Bez urazy Zaraz szybko wyzdrowiejesz"... no i zrobił to z pięć razy. Nagle gdzieś zniknęła grypa i nie boli już mnie głowa A Walery zaczął kichać, tracąc w oczach ten swój powab. Potem poległ na kanapie, mrucząc że z nim źle niestety A ja szybko palto łapię i chcę pobiec do apteki. Dzwoni dzwonek w drzwiach sąsiadka. Mówi: "Ja ten problem czuję Będę tak jak dobra matka - ja ci męża przypilnuję". Po lekarstwa wnet pobiegłam i w kolejce chwilę stałam, A na dworze plucha niezła. Już godzina przeleciała. Szybko kluczem drzwi otwieram , bo kto wie co tu się zdarzy, A chłop jakby zdrowszy teraz, ona pryszcze ma na twarzy. Ciut zmieszana zaraz poszła. Chłop ożywił się co nieco. Chcesz lekarstwo? Warknął "zostaw" - tylko oczy mu się świecą. Po godzinach zaś za ścianą; sąsiad kaszle i się krztusi I jak tylko wstanie rano, zaraz do doktora musi. Wczesnym rankiem ma sąsiadka poleciała do roboty A mąż w domu, żadna gratka, jest bez woli i ochoty. A tu z góry pani przyszła, by pożyczyć trochę soli. Oj to była słodka przystań, no i chłopa nic nie boli. Bakcyl dalej krąży w bloku, niejednego kładąc typa. Więc uważaj gdy pomagasz, by cię nie złapała grypa. listopad 2007
  20. 8 likeów
    w głowie zalęgły się ubzdurałki i żywią pretensjami czasem do życia czasem do kogoś zrobiły z pchłami kramik sprzedają tanio ludzie się drapią bo swędzi język głowa mnożą i rosną przez pogłaskanie niczym zakaźna choroba lepiej odgryzę sobie co trzeba i łyknę kwarantannę trochę ogłuchnę i zaniewidzę w sam raz recepta dla mnie
  21. 8 likeów
    Kartki czasu przyszłego, przekłute agrafką. Chociaż je wolniej zrywam, upływają wartko. Nawet będąc osobą bez skazy i świętą, nikt nowych nie naniże w agrafkę zapiętą. -- I co tak na mnie patrzysz, mój kochany Kosmo? Ty także kiedyś wpadniesz w zapomnienia pasmo. Życie mi powierzyło status ojca, dziadka, lecz o "pra" nie wspomniało, bo to rola rzadka. Żeby więc nie wprowadzić wielkiego zamętu, przymierzam się starannie do słów testamentu. -- Może powinienem ten spis zacząć od ciebie(?), lecz wiem, że wszystkie kijki znajdziesz w swoim niebie. Najważniejsze: płatności, rachunki, terminy. To będzie najtrudniejsze dla całej rodziny, więc im tego oszczędzę - sam wszystko popłacę. Oni ewentualnie, niech dadzą na tacę. -- Tobie przekażę moje piosenki i wiersze, bo z wszystkich oczu wokół, twoje są najszczersze. Różne telefoniczne dane: kody, piny i rachunków bankowych, hasła bądź loginy; używane na co dzień, a część z nich od święta. Chętnie bym je spisał, lecz sam ich nie pamiętam. -- Wiem, że się niecierpliwisz, ale przestań szczekać. Póki tego nie spiszę, musisz chwilę czekać. Przedmioty i sprzęty - nie ma ich zbyt dużo. Te, co kiedyś tu były, już rodzinie służą. Mieszkanie wręcz się stało przysłowiową próżnią. Jakkolwiek postanowię, i tak się poróżnią -- To teraz chodź na spacer w znanej okolicy, lecz jak mam cię uchronić od schroniska pryczy? -- Może w ostatnich chwilach, trzymać cię na smyczy... ?
  22. 8 likeów
    Kiedy słowa się zderzają powstaje rzeczywistość wieczny soliton bez początku i bez końca dotykam cię bezcielesnymi dłońmi ustami polem energii białym obłokiem energetycznym potencjałem myślą splątaniem na linii czasu - zdarzeń skupiam się przeszłości nie było tej nie naszej
  23. 8 likeów
    Za oknem deszcz pada, pochmurno i szaro, siadam do pianina z cichą jakąś wiarą, że grając rozchmurzę niebo nadąsane, więc płyną melodie cichutko brzdąkane, "I m singing in the rain" ,nie to zbyt frywolne, do innej melodii układa się ręka, rytmy spokojniejsze, trochę bardziej wolne, "Buongiorno tristezza", "Deszczowa piosenka". Moja Pani, co siedzi cichutko przy oknie melodiom mym główką lekko przytakuje, czasami na twarzy jej gości przelotnie uśmiech jakiś pogodny. I wtedy czuję, że bez niej tutaj … nie, myśl to zbyt trudna, "Una lacrima sul viso", dla Ciebie My Darling, lecz ta melodia nawet dziś zbyt smutna , może "Fascination", albo "When You're Smilling"? I tak sobie brzdąkam, zwyczajnie, jak w domu, deszcz wciąż gra na szybach monotonne rondo i w końcu z przypadkowych układa się tonów: TU SEI PER ME LA PIU BELLA DEL MONDO
  24. 8 likeów
    miejsce w półmroku pośród książek dźwięki gitary wplatają się w ciszę zbudzoną słowami głaszczą lirycznie bez pośpiechu czasami gości tu harmonia godzina do świtu w niewielkiej przestrzeni trudno uwierzyć tak można niekiedy zawita Erato z tomikami pod pachą przy blasku tańczących płomieni pokazuje wewnętrzne światy zagubionym https://www.youtube.com/watch?v=0hjXfIDDX2c
  25. 8 likeów
    Przesiewam myśli jak ziarnka złota kiedy zalewa mnie wspomnień fala samotność, cisza, wzbiera tęsknota i do przeszłości wrócić pozwala. Dziecku do szczęścia nie trzeba wiele w krótkich spodenkach biegnę po łące słychać cykady i ptasie trele lato jest piękne, takie gorące. Ganiam motyle, jest krakowiaczek tam jest cytrynek i pawie oczko a tu mozolnie pełza ślimaczek ma brąz muszelkę z białą otoczką. Kolega woła, biegnę do wody rzeka dość spore ma rozlewisko znów zanurzamy się dla ochłody za tamte lata oddałbym wszystko. Rwiemy poziomki i nanizane jak koraliki zdobią źdźbła trawy one dla mamy są nazbierane by zezwoliła na te zabawy. Dziecięce lata myślami tropię jest taka biała prawdziwa zima w zaspach pieczary z kolegą kopię nie ma roztopów mróz rześki trzyma. Po białym puchu z wrzaskiem radości na byle desce się szusowało ileż to było w tym przyjemności ciepłe wspomnienie dziś pozostało. Szkoda że nie ma już takiej zimy aura nam figle bez przerwy płata o ociepleniu ciągle słyszymy gdzież się podziały prawdziwe lata? 18.11.2017r.
  26. 7 likeów
    Where they look out to the land To see the people quickly passing by This is for their own desire As they spit down to the earth To feel the power pouring in their veins letni odpoczynek racz mi dać szefie bo od lat piętnastu urlop dajesz w zimę a gdy po godzinach trzeba zostać sępie to pamiętasz wtedy nawet moje imię niech ci lekką będzie ta niesprawiedliwość jaką obezwładniasz każdego z podwładnych który w twoich świństwach mimo że go brzydzą uczestniczy chętnie bo w odruchu stadnym któremu nikt z bydląt się nie przeciwstawi bo prawo Mordoru jest powszechnie znane że Pana nie wolno tykać póki nad nim wróg twój czuwa wredny aby wespół z Panem zadać na odchodne cios ci ostateczny byś żył jak żyć chciałeś głupi prosty grzeczny
  27. 7 likeów
    w pole minowe wleciały motyle ty i ja w bruzdy na szerokich nogach tak łatwo słowo odpalić jak granat z iskry dotyku wybucha pożądanie zawleczkę sprawdzam po cichu się cofam w powietrzu motyle tańczą kankana napięcie zostaje
  28. 7 likeów
    ach ta plaża w Świnoujściu wieczory zrównane z nocą tu zachody byle jakie deptanie chodników tam mówiłaś - przyjdź do mnie we śnie wśród fal bez szumu o stęsknionej północy jestem nocna koszula obok na krześle zarys perły ledwie widoczny w ciemności jak rozgwiazda w oczekiwaniu na zdobycz - zdejmij kolczyki tak będzie lepiej bliźniacze astry już rozkołysane śpiewem tańczącego oddechu zwabione owady klęczą przy nektarze całują płatki uczta na kolanach - nie otwieraj oczu za pięcioma ścianami w kółko - jak na zamówienie Oscar Peterson Trio When Summer Comes piękny to sen natchniony jazzem beztroską chwil w słodyczy jednak wtedy tam w Świnoujściu - nie otwieraj oczu 2016
  29. 7 likeów
    od deski do de czytam gazetę gdzieś w niej tekst Wojtka jest więc wyrywam nim troglodyta wyrwie mi rękę z ręką czy bez niej lubi poczytać coraz to lepsze mamy nastroje coraz się bardziej zawęża przestrzeń więc nic nie wtrącam wciąż robię swoje zamiast jak wielu co by tu jeszcze patrzę na twarze inteligentne te w pustą w przestrzeń albo w co letsze w głowach nie tętnią myśli społeczne (mordercze też nie) na celi metrze kocham powietrze przy oknie sterczę stercza sąsiadów okute w trencze dzisiaj bezpiecznie wychodzę szczęściem wreszcie rozstanę się z peerelem
  30. 7 likeów
    przytulić się do ciszy zrozumieć sens tęczy z ptactwem porozmawiać wziąć echo pod rękę ukłon oddać drzewom pokochać deszcze z wiatrem poszeptać zachwycić się świerszczem śmierci podać dłoń gdy nadejdzie pora nie wstydzić się życia na ostatnim zakręcie
  31. 7 likeów
    Moje piersi się kulą w tęsknocie moje piersi w zgryzocie się marszczą utul głowę zanim wzejdzie poranek i wrócimy do swoich spraw. Smuga na czole nie znaczy po niebie zmarszczki uśmiechem nie ściągną mi ciebie pocałuj zanim założę spodnie wracając do dziennych prawd. Mężczyzna tworzy kobietę ulepię go z Ciebie zaufaj.
  32. 7 likeów
    Na niwie marzeń myśli sadzę, podlewam swoją wyobraźnią niech urodzajny owoc dadzą spływając wersem tak przyjaźnie Wzeszły, obficie obrodziły całe nostalgią nasycone i mój apetyt zaostrzyły wabiąc me zmysły wyczulone. Kilka dorodnych skosztowałem, zaspokoiły me pragnienie, skrzętnie je wszystkie zapisałem w strofy przelały się natchnieniem. Dziś delektuję się tym plonem owocem myśli moich wersów, zbieranym o północy gronem jak starym winem, tekstem wiersza. Myśl niczym wino nieraz działa upojnie płynąc nam do głowy, taka swobodna i tak śmiała nim się obejrzysz, wiersz gotowy. 28.11.2017r.
  33. 7 likeów
    boję się starości znużenia wejścia w szarą strefę cienia przedsionka do nieba piekła czyśćca może kto to wie? a o wierze nie chce mi się mówić bo im więcej człowiek się stara tym bardziej jest zwietrzała tak naprawdę jest nam dana lub nie boję się tego czasu małego przed wiecznym choć zawsze pomiędzy jest teraz wiesz nadchodzi kres jak go prząść gdy tracisz sens gdy już tylu odeszło gdy nigdy przy uchu gra smutną pieśnią boję się więc utul mnie jak dziecko kochaj raz jeszcze zanim śniegiem zaprószy śmierć w ziemię wdepcze
  34. 7 likeów
    By się żonie przypodobać za porządki się zabrałem chcąc podłogę wypastować najpierw dywan wytrzepałem. Pościerałem wszystkie kurze zza komody i wersalki szafę starłem też na górze i wrzuciłem pled do pralki. Wnet za kuchnię się zabrałem blat wytarłem i obrzeże gdy zastawę przestawiałem zbiłem wazę, dwa talerze. Jak by tego było mało cukiernica też się zbiła, ależ to się narobiło żona będzie marudziła Z zakupami wraca żona, cieszy się że posprzątałem chyba będzie ciut wkurzona, jeszcze jej nie powiedziałem. -A gdzie waza, tutaj stała? Cukiernica kryształowa? Co w prezencie dała mama, jak ma mnie nie boleć głowa. Jak już wszystko posprawdzała troszeczkę się pozłościła smętnie głową pokiwała i sprzątania zabroniła. Więc cóż robię? Powiem szczerze w szklany ekran wlepiam gały na wersalce sobie leżę przerzucając znów kanały. 24.11.2017r.
  35. 7 likeów
    W Mordach pies, sięgający do kostek, wściekł się, że wyżej już nie urośnie. Szczeka tydzień, cóż - myślę, chyba czosnek mu przyślę, by choć szczek mógł zeń wybrzmieć ciut ostrzej.
  36. 7 likeów
    Wciąż sama, ale mężczyzn tłumy przy tobie nieustannie liczne każdy przystojny, miły, dumny taki oddany bezkrytyczny każdy tak dużo obiecuje świetlaną przyszłość rozpościera lecz kiedy długo słuchasz tego to na wymioty ci się zbiera kolejny dzień za dniem wciąż mija ty sama w jasny księżyc patrzysz pejzaż nadziei kreślisz chwilą że w końcu kiedyś go zobaczysz i razem dalej popłyniecie tą rzeką życia słoną, mglistą w świecie gdzie wszystko jest dziś sztuczne poza miłością - oczywiście potrafisz kochać całym sercem i nienawidzić duszą całą dlaczego ciebie to omija przecież od losu chcesz tak mało chciałabyś kochać, kochać, kochać miłości ciągle ci brakuje chciałabyś spotkać w końcu tego co cię pokocha i zrozumie czy kiedyś w końcu przyjdzie on i zaprowadzi do wrót raju drogą miłości pośród gwiazd za rękę mocno cię trzymając
  37. 7 likeów
    co tak często gościsz w moim spokoju nie byłbym sobą gdybym ci nie powiedział tych kilku prostych słów które zwykle karmiąc nektarem po zmierzchu ciszę uwalniają z pęt gdy niebawem rozchylisz się na oścież - by nie uronić żadnej kropli i zaczniesz turkać chaotycznie coraz głośniej ja dyskretnie włączę twoje ulubione My Way nadejdzie wtedy czas odlotu wzniesiesz się na skrzydełkach wśród liliowych gron wisterii dopiero wówczas usłyszysz te słowa więc jeszcze nie teraz za chwilę
  38. 7 likeów
    Gdy popęd już w tobie omdlewa to motyw do końca choć przecież ci tego potrzeba jak wody jak słońca widocznie tak nie był wspaniały cóż, to nie Apollo bo w wodzie zanurzał się cały a w tobie zbyt wolno a jeszcze na złego dodatek grudniowo i mroźnie to prawie jak kontakt z wariatem niezdrowo i groźnie najlepiej, byś w końcu uznała niech spada lebiega a jeśli byś kiedyś zechciała jest rada... ja czekam
  39. 6 likeów
    spadł pierwszy śnieg z deszczem zupełnie niepotrzebnie się smucisz bo chociaż pierwszy nie pierwszy to raz a jednak coś uparcie nuci może i wzniośle coraz dalej mi do gwiazd coraz niżej zniża zad codziennych zmagań i trosk coraz większy rośnie garb coraz bardziej pusty trzos ach do diaska jak te rymy składnie układają się tylko w życiu do cholery jakoś wcale wcale NIE !!!
  40. 6 likeów
    wieczorami uczyła mnie tańca nic z tego nie wychodziło bo wyjść nie mogło była cierpliwa poważna czasem zamyślona wiedziałem że tańczyć nie będę ale przychodziłem bo kochałem jej marszczenie czoła usta rozbiegane a czasem ostre C wysokie czy wierzyła że nauczy mnie tańca nigdy nie powiedziała więc chyba jednak ona również kochała tego niezdarnego ciołka na drewnianych nogach który przychodził co wieczór
  41. 6 likeów
    Gdzie marzenia niespełnione tam gdzie jeszcze nie byliśmy, niestrudzenie i wytrwale, wspinam się po szczeblach myśli. Wzrok utkwiony na suficie i przy małej czarnej kawie już osiągam szczyty marzeń i z rozkoszą w nich się pławię. Bez limitu i do woli swe komórki szare sycę, marzeniami zniewolony schodzę sennie na swa pryczę. Gong budzika wprost szaleje rzeczywistość taka szara, czas już wstawać do roboty, znów opada mi kopara.
  42. 6 likeów
    on, po prostu stworzeniem ziemskiej rzeczywistości był, cierpiał wiernie! no właśnie! zagadnienie tylko czasami zaszczekał skargą zwymyślał niebiosa bólem z angielskiego na imię miał Buick po polsku zwyczajnie Biuk oh! jakże bym chciał raz jeszczepogłaskać go...i przeprosić! czy cierpienie zabawą jest bogów być może obłędem ich myślenia wszakże on do rozpuku wyśmiewa ich błędne wybryki. uwolniony z doczesności w innym już uniwersum przebywa
  43. 6 likeów
    kiedy dzień spotyka się z nocą gdy zmierzch skrzydła rozkłada nad ziemią zorze błękit nieba rozzłocą i podpalą chmury czerwienią cienie drzew coraz dłuższe ciągną na wschód na spotkanie nocy kamienieją bo wiatr wreszcie ucichł cały dzień dzisiaj mocno napsocił gdy blask dnia już powoli zamiera lampion słońca się wreszcie wypalił nad głowami noc otchłań otwiera gwiezdny blask płynie do nas z oddali cały świat już pogrąża się w ciszy nastał czas ni to dnia ni to nocy może gwiazd srebrny śpiew usłyszysz wsłuchaj się tylko przymknij oczy DOBRANOC Wszystkim
  44. 6 likeów
    zawsze kiedy coś napiszę krótką fraszkę czy satyrę jestem z siebie strasznie dumny lecz uczucie trwa przez chwilę szybko także szlag mnie trafia bo z rozpędu znów zgubiłem (choć czytałem kilkakrotnie) kropkę myślnik czy przecinek później jeszcze rytm zachrzęści bo dziwaczny szyk jest zdania i po chwili mam już dosyć dość na dzisiaj mam pisania w kąt długopis oraz notes lecz od stołu olaboga rąk oderwać swych nie mogę bo bazgranie to choroba
  45. 6 likeów
    W oczach przyniosłaś mi niemą zapowiedź pól, łąk zielonych, wpisaną w źrenice, chwil nienazwanych - choć dawno wyśnionych, ukrytych w duszy jak sokół w błękicie. Znalazłem uśmiech, w latach zagubiony, gdy wybiegałem tobie na spotkanie, Lecz nie przebiłem murów wyniesionych czasem, tak różnym dla ciebie i dla mnie. Dziś jesteś bólem, skargą przytłumioną, łzą powstrzymaną na krawędzi powiek, bezduszną ciszą pulsującą w skroniach i niemym krzykiem rozedrganym w głowie.
  46. 6 likeów
    na padole ziemia jeszcze tylko kilka sezonów grzewczych nic nieznaczących dla galaktyk ten byt strząśnięty z sandałów pył gwiezdny z niego powstałem pamiętam pierwsze dźwięki zapachy widoki niebawem dostąpię anihilacji opadnę z sił witalnych jak jesienne liście wieloświatów ogołocona pustka w czas wielkiego rozdarcia za kilka miliardów lat „jestem zrodzony a nie stworzony pierworodny wobec każdego stworzenia” czymś więcej niż kod binarny i japoński przepis na sushi
  47. 6 likeów
    wiersz jest niewinny tabula rasa wydaje z łona pokraczne słowa gniew zło potrafi wpisanym nakazać czy pikanterii do niewinnych dodać niekiedy w bólu się rodzą mitrędze zdeformowane nim nabiorą kształtu kapią kleksami spisane na krętej i w oburzeniu to moje nie żartuj po wielu zmianach wychodzą na ludzi lecz cóż to znaczy oczekiwania spełniają jednych a brzydzą drugich przygasa spopielony zamiar na kartce nie ma już nic ani słowa złamane pióro nie ma chęci skrobać
  48. 6 likeów
    przychodziła z sobie tylko wiadomej rzeczywistości równoległej ulicy podobnej do nieskończenie wielu innych światów widywano ją w klatce schodowej rudery w zimnym podwórzu o zapachu stęchłego zapomnienia dosiadała się do kamiennoszarych wagabundów żyjących na krawędzi murków chodników skwerów i parkanów szwendaczy o których nikt nie wie skąd się biorą ich pieniądze na gorzkie nieba w powszednich butelkach i tylko wtedy ożywają nabierając niewesołych odcieni i barw a ona wydawała z siebie przeciągły krzyk płacz złorzeczenia tak jaskrawo zakrwawione bólem że każdy milkł porażony chociaż nie mógł słuchać czasem trzeźwo stąpała tuląc do piersi zawiniętą w kocyk najczulej i najdelikatniej jak tylko matka potrafi lalkę w kształcie i rozmiarze niemowlęcia nie mieliśmy wątpliwości umieściła w kukle wezbrane macierzyństwo czując że mała tam jest kiedyś odwieziono ją do zamkniętego świata który nie jest równoległy do niczego tam w chłodnych okowach psychotropów które nie zastępują gorzkich haustów nieba dość szybko przesiąkła przez ściany materii do sobie tylko wiadomego sposobu bycia w końcu nie miała innego wyjścia i nikt już nie wspomina Niobe z sąsiedztwa która nie nosiła przy sobie nawet imienia
  49. 6 likeów
    przez las przechodząc nie mógł wytrzymać same się rwały by przynieść pech gdyż nagle pękła etyki lina bezwiednie dłonie tuliły mech w delikatności wręcz aksamitny skrywał niezdarnie niewielki jar czyżby wytarty czy oniryczny czy tajemnicę niejedną miał poszukiwacza zmysł wzbudził zaraz by spenetrować najmniejszy kąt a jar wilgotniał zda się że para pulsując tworzy tajemny krąg on pochłonięty nie miał wyboru pragnień splądrował żar każdy zmysł w tym poznawaniu był bardzo skory lecz w jednej chwili czar jaru prysł duszność zadyszka i brak kondycji wszelkim odkryciom przyniosły kres jeszcze w tym bólu zdążył pomyśleć z największym smutkiem jak pech to pech wchodząc do lasu sensy zmieniły wieszcza sentencje – roztarły w pył nie na zamiary masz mierzyć siły lecz dostosować zamiar do sił
  50. 6 likeów
    Pisać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej.... Jak napisała Oksywia forum jest "dla wszystkich", ale nie jest to do końca prawda, za niektóre zachowania można dostać normalnie bana. Napisała tez że każdemu należy się szacunek. To tez nie jest do końca prawdą. Owszem każdemu nieznajomemu szacunek się należy, ale każdy może sobie "zapracować", na brak szacunku. I nikt nikogo nie zmusi by szanował innych, choć poprawne zachowanie pod groźba wykluczenia z grupy wymusić można. Jest tu na forum regulamin a w nim między innymi 5. Użytkownik nie ma prawa do : [...] f) Publikować treści zabronione przez prawo, wulgarne (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), obraźliwe, naruszające prawa serwisu (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.) lub innych osób (art. 23 i 43 Kodeksu cywilnego), albo naruszające zasady współżycia społecznego. Interpretacja regulaminu jest wyłączną kompetencją administratora i ten nam wyjaśnił iż wulgaryzmy są w zasadzie niedopuszczalne ale wyjątkowo jeśli wydają się niezbędne w wierszu mogą być użyte. W mojej opinii: Dołączyła Pani do grupy w piątek i zachowuje się jak słoń w składzie porcelany. Dobrym zwyczajem jest będąc nowym w grupie poczytać trochę, poobserwować i nie próbować narzucać swego stylu wszystkim od nieomal pierwszego dnia. Kot zwrócił się do Pani w pierwszej osobie bo taki jest zwyczaj w tej grupie i rzadko się taki ktoś zdarza by z tego dyskutantowi zarzut czynił. Fakt, z tym myciem nie było zbyt mile, do mężczyzn chyba częściej można by ten zarzut adresować bo kobiety są bardziej na zapachy wyczulone, z tymi kilogramami nie było zbyt miłe i zapewniam cie Kocie że kochanego ciała nigdy nie jest za dużo, (Big girls are beautiful) Lecz co do zasady Kot ma rację. Zamieściła Pani utwór wulgarny, gdzie (w mojej opinii nie dodają te wulgarności wierszowi uroku) W Pani wierszu Pl jest wulgarna, wręcz chamska, i nie dziwiłbym się temu panu że go wena odeszła. Nie wiem co oznacza Czyżby aż trzy literówki w tak krótkim fragmencie? cię rosjaninem poświatowskiej Mam wrażenie ze ten biedny człowiek w Pani wierszu po prostu walczy ze sobą, bo pokochał ideał, a okazało się ze ten rzekomy ideał to cham. I sam nie chce uwierzyć w swą pomyłkę. Siedzi skubie brodę i wmawia sobie że to u tej kobiety chwilowe, oszukuje się. Trzeba po prostu wstać wytrzeć herbatę i wyjść. A po drodze dotknąć policzka by przez lata jeśli się kiedyś opamięta mogła rozpamiętywać co straciła. "Groźby karalne" i wulgaryzm zamieszczone na końcu Pani wpisu nie są warte komentarza.
×