Najlepsze utwory


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 13.10.2018 we wszystkich miejscach

  1. 14 punktów
    październik w ogrodzie potrafi zauroczyć na krzakach niczym czapki krasnali ostatnie pomidory podkradają ciepło chylącemu się słońcu dookoła mgły owadów i ptasie gonitwy zatrzymuję wzrok przy alejce klonów suknie w rudozłotach gotowe na sesję obiektyw aparatu czeka kiedy cienie położą się na wzgórzu zacznę polowanie w międzyczasie przy kawie wypominki układam w bukiety jesieni podbieram kolor do dziurki w skarpecie ale najpierw pozszywam siebie pająk mąciciel w zmowie z wiatrem na ramiona zarzucił babie lato przekorne łaskotanie i zarazem pewność z takich sieci nietrudno się uwolnić
  2. 12 punktów
    nie musisz znać nazwiska ani adresu niepotrzebny zapach włosów nozdrza się mylą kolor oczu nie uchyli nieba cień drzwi nie zamknie obrazów znamy się instynktownie z poprzednich wcieleń jak łyse konie w kieracie raz jesteśmy ziemią płyną w nas te same soki raz wodopojem dla saren rozszarpanym brzegiem rzeki czymkolwiek splatamy wersy w kłosy
  3. 11 punktów
    Z inspiracji @Luule a ja piszę wiersze mięśniem Dzisiaj nad ranem, gdy jeszcze spałam, jasne promienie przebiły szybę, zmartwione wpadły na łeb, na szyję kogoś szukają, patrzą, jest, żyje. I mówią ciepło: obudź się, wstawaj, biegnij do przodu, nowy dzień witaj, bierz go w ramiona, stoi przy progu, świeżutką wenę przyniósł ci w świtach. Otwieram oczy, siadam na łóżku, tu kapcie, szlafrok, łazienka, prysznic, myśli z włosami plotę w warkocze, przecież nie mogło mi się to przyśnić. Szminką czerwoną maluję usta, biała koszula, przetarte dżinsy, składam drobinki zesłane z nieba, i piszę wiersze tchnieniem świetlistym. 23.10.2018r.
  4. 11 punktów
    profil jak tysiące trzy piątki znajomych zdjęcie z wakacji nos w okularach z odbitym słońcem jeszcze bez igieł tomografu ktoś obracał życiem jak monetą w palcach od niej biegły świetlane zajączki pozwolił im otworzyć głowę wysychając nie mógł nawet krzyczeć liczba odwiedzin - dwa tysiące wspólny był tylko strach - niedowład ciała i serc wakacje tego roku zamknął nowy profil tu nie potrzeba hasła śmierć przychodzi jak złodziej
  5. 10 punktów
    Démodé Już nie uświadczysz na ulicy pani pod rękę z panem dzisiaj, jak nie uświadczysz krzty dystynkcji, dystynkcja była z mody wyszła. Wraz z galanterią od zaplecza niosąc uschnięte kwiaty róży we włosach, w zębach, w butonierkach, by wymrzeć obie jak mamuty. Z nimi niby motyle rzadkie odchodzą listy w zapomnienie, jakby już nie chciał nikt, by papier zachował myśli kształt i tchnienie. Spieszy się ludziom, czytać nie chce, (dla mnie nie czyta — pali wrotki), może dlatego tekstu więcej w piosenkach refren ma niż zwrotki. Już poematów nikt nie pisze, za dużo liter i wyrazów, pewnie to tego jest wynikiem, że wszyscy wszystko chcą „od razu”. Rym na wymarciu, dziś biel włada, cóż, zgrabny rym to rzecz nieprosta, te białe łatwiej się przekłada i zawsze można Nobla dostać. Lecz wierzę, wrócą kunszt, misteria, miłość wciąż będzie listy pisać, moda to jest tendencja zmienna, moda przemija, trwa tradycja.
  6. 9 punktów
    mojemu Kotu Pięknie jest zakochać się jesienią, kiedy świat owoce życia zbiera, gdy urodzaj w ziemi i nad ziemią, żółte pola w cętki jak pantera. Gdy owoce życia wreszcie zbierasz, dobrze jest zakochać się jesienią, wtedy mrozy w wyższych niebosferach już nieprędko ciebie w sopel zmienią. Razem raźniej stawiać czoła cieniom, gdy ku zimie droga wciąż napiera; mądrze jest zakochać się jesienią, by owoce życia wspólnie zbierać. W kościach łupie, strzyka i doskwiera, ale oczy znów się latem mienią, wiosna wraca, zakwitamy teraz! Młodo jest zakochać się jesienią! 18.09.2018 r.
  7. 9 punktów
    szare ranki wieją chłodem mgły się tulą do latarni przyszedł smutek mimochodem i nostalgia świat ogarnia znów poeci piszą wiersze jak szaleni o tej pani która niesie liście w wietrze i potyka się wciąż z nami znów poeci piszą wiersze o tej bardziej kolorowej która zanim całkiem pierzchnie babim latem zdobi głowę jednak powiem wam poeci chociaż jesień bywa znośna i choć wciąga w swoje sieci w mojej głowie ciągle wiosna w moim sercu kwitną maje choć to takie prymitywne chłody ich się nie imają więc ogrzeją nawet w zimie
  8. 9 punktów
    Nadwiślańskie łąki najpiękniejsze są jesienią. Całe w mimozach – złote i przestronne jak wolność. Kępy Zawadowskie, Kępy Świderskie, kępy kolorowych drzew nad czarnymi moczarami. Liście zabrały barwy kwiatom i motylom, które poszarzały dla odpoczynku i poszły sobie spać. Zmiana warty w strzeżeniu rumieńców życia. Owoce głogu i róży pękate od zdrowia i pysznych obietnic. Pełne są słońca, które wchłaniały przez całe lato. Nie sposób przejść obok nich obojętnie: słońce zamkniemy w gąsiorach, a potem, przelane do butelek, będzie nam rozjaśniać długie wieczory z ciemnego srebra. Szara wylewność Wisły na wysokim poziomie, tajemnicze wiry jej poetyckiego nurtu, narzucają zadumę i uspokojenie. Groźne, a tak przyjazne i znajome. Od dziecka. Niebo jeszcze wypełnione błękitem po brzegi, chociaż lubi coraz częściej popłakać. Deszcz jest potrzebny jak smutek – po to, żeby znów mogło zakwitnąć wszystko, co zwiędło w ogniu suszy. Ożywcze łzy – żeby możliwa była radość i piękno, żeby rosły i kwitły wciąż na nowo. Nadwiślańskie łąki, pełne złotej wolności. Wchodzę w tę wolność jesieni – i nic już nie muszę. Nic nie muszę, a tak wiele jeszcze mogę. 27.09.2018 r.
  9. 9 punktów
    Chciałam usłyszeć, co wiatr mi powie. kiedy zobaczy mnie zapłakaną, a on nic, tylko walca gra, tworzy akordy subito piano. Chciałam zapytać błękitnej wody czy mogłabym łzy z jej nurtem zmieszać, a ona nic, do przodu gna, szemrze i tańczy, polką pociesza. Różę Południa wpinam we włosy, rzeka mi śpiewa, ja jej nawzajem Champagner -Polki cichutko nucę nad modrym, pięknym, rwącym Dunajem. 22.10.2018r.
  10. 9 punktów
    . Przyszła, opróżniła mi głowę jestem domem gościnnym i czystym pełnym okien z widokiem na drogę bez końca. .
  11. 9 punktów
    jak poznać po skorupie co z łbem tam czy w nim chlupie jak po ostatnim stresie tam w lesie sam zniesie się a nuż gdzieś w tym pancerzu odzywa zwierz się w zwierzu lub gorzej - instynkt to wie czai się człowiek który ma wszystko w dupie więc jeśli wejść chcesz w drogę bierz pod uwagę ogień we własnej wciąż ma go skorupie
  12. 9 punktów
    Świadomie grzeszymy lenistwem bo przecież wygoda jest słodka Tu rzekłbym że wszystko co grzeszne przenika od rdzenia - od środka Bywałem pod ślepiem cyklonu spotkałem tam ciszę i fiskus Mieniłem się barwą orientu odmienną - mahonie z półmisków Spływały po moich ustach - jak madras herbata plus mleko Lecz wolę się byczyć w Mumbaju - i niech mnie mianują - poetą Torpedy z kłębiastych cirrusów serfują pod żaglem błękitów Płynący na wietrze żaglowiec - ty dmuchaj w poezji garnitur Czerwone od rymów masz uszy - powoi kwieciste dywany Rytmiczny heksametr piętrowy językiem marathi - śpiewamy Leniwą emocją wachlarzy różowej powieki zamętem Ździebełkiem słomianej łodyżki - ubranej w Mumbaju zaklęcie Świadectwem błogości jest wolność utkana w cejlońskie szafiry Gdy streszczą więź duszy przeźroczem - melodie jak słów panegiryk Zwój harfy buksuje gdzieś w środku - muzyka - konkani z allegro Przez płatki kwitnącej przepaści w saksofon uderza - receptor Otwiera się cela z grynszpanu miedzianym promieniem słonecznym I wtedy indyjskim lenistwem - zapładniasz- całe powietrze --
  13. 8 punktów
    Złota jesień przyszła jak co roku, babim latem ozdobiła włosy starej wierzby, która teraz płacze, nad nicością, nad zmiennością losu. Złota jesień barwami spłynęła, gwiezdno-listnym, rudozłotym pyłem, wszystkie liście szelestem uśpiła na cmentarnych alejkach pomyłek. Złota jesień moje serce głaszcze, uspokaja promieniami z nieba, w chryzantemach rozkwitłych już dnieje chwila wspomnień, zadumy potrzeba. Złota jesień przynosi nostalgię, czasem koi, oczy łzami zeszkli, z mgłami miesza, zamazuje twarze moich bliskich, którzy już odeszli. 17.10.2018r.
  14. 8 punktów
    a ja piszę wiersze mięśniem choć zwoje przejmują pióro powiew impuls - wtedy jestem istotą szarą i ponurą a gdy zaśnie w swej komorze ujrzy światło od komnaty i trzepocze do niej chyżo już nie ćma motyl lunatyk i swą barwą i swym pyłkiem tajemnym śpiewem rodzi wiosnę poznasz kiedy - wtedy tkliwie pną się słowa niemal bezgłośnie
  15. 8 punktów
    studiuję wypukłości strof poezji spisanych brailem drży jak wstążka na wietrze przyśpiesza puls czytam dokładnie zmierzając w dół zwilżone palce znaczą przewróć kartkę
  16. 7 punktów
    Jesień już w parku, za oknem jesień, Wrzesień przeminął, pędzi listopad, Niesie poezję w pełnym zakresie. Podle się czują smutni kolesie, Szukają kropli na splin, co dopadł, Jesień już w lesie, za drzwiami jesień. Brak już uniesień i mniej przyspieszeń, Niebo się chmurzy w szarych potokach, Niesie poezję w każdym zakresie. Pełna kasztanów staruszki kieszeń, Więcej sztywności w ruchach i krokach, Jesień w ogrodzie, za bramą jesień. Rymów przybywa w starym notesie, W liście zasobny tańczący kloszard, Niesie poezję w pewnym zakresie. Dym cicho płynie, przestrzeń go niesie, Szaroniebieska otchłań szeroka. Jesień już przyszła, tuż obok jesień, Niesie poezję w całym zakresie.
  17. 7 punktów
    wiara w anioły napawa otuchą zakładam zatem naprawdę istnieją jeden z milionów lazurowooki zstąpił na lasy Roztocza jesienią rozpostarł skrzydła złocistą pierzyną spod niej wypuścił czarowne płomyki języki ognia w gałęzie zawinął by udawały miedziane świeczniki i płonął liście na Bukowej Górze łuna pożaru niesie się na pola czosnek niedźwiedzi podpala to w błękit drgając powietrzem na ratunek woła zwolniły chmury przybiegły zwierzęta jaszczurka zwinka piżmak jenot traszka orlik krzykliwy przyleciał ogłasza że to nie pożar - anioła igraszka 19.10.2018r.
  18. 7 punktów
    Na środku wioski w centralnej Polsce życie przesiąkło stęchłym marazmem, zapachem piwa, Mamrotów, małpek można tu kupić pasztet Podlaski, klopsiki w sosie, zupę Winiary, świeże pieczywo codziennie z rana pachnie drożdżami masło w osełce, płyn Ludwik, grabie środki czyszczące szare sumienia stałych bywalców, że nic nie zmienią ” proszę dwa Żywce i cztery Tatry do tego chałkę i mleko w proszku, a może pani ma artykuły, bym w samotności zgotował los swój? to pracochłonne jest niesłychanie, więc przy napojach tylko zostanę” przyszedł następny tak po czterdziestce wysoki, chudy, pachnie szprotami, lecz jest szczęśliwy, bo ma piątaka ”da pani piwo te, te z Żubrami” w centrum wszechświata małej wioseczki tworzą historie przeciętni ludzie pod sklepem siedzą, snują marzenia w gnuśno zatęchłym natłoku złudzeń. 14.10.2018r.
  19. 6 punktów
    kolejny raz skóra pali tak mocno stygnie dopiero pod paznokciami i na drugim końcu łóżka faluję między Oceanem Spokojnym a Morzem Czerwonym łapczywie kradnąc powietrze zapach nocy z tobą mogłabym umrzeć w tej chwili zatopić emocje i zmysły schować je w słonej kropli udając że to nie łzy ale to byłoby za proste dopłyńmy do celu zanim porwie mnie sen
  20. 6 punktów
    jestem jak pisklę co niepewne skrzydeł wzbić się próbuje do chmur na skraju tęczy szukam skarbu złotego środka na życie jestem duszą ulatującą przy każdym oddechu a mimo to trzymam się życia dociskam palcami do siebie z nadzieją na trochę szczęścia
  21. 6 punktów
    dotknęło i rozbiera płatek po płatku jak magnolii już obleciały krzew jak Alanis na środku bez rozmytego łona włosy zbyt krótkie odsłonięta pierś potrącają dźwięki słowa otokę z kryształu - mur kruszą w chrzęst drobinek przezroczysta skóra ekranem przychylność serca rozdziela ochoczo krew wszystkiemu - dziękuję
  22. 6 punktów
    Dryfuję samotnie Nie chcę już więcej Porywana być przez fale Rozrywana być przez skały Nie ma miejsca takiego jak dom Samotność to jedyna przystań Samotność to bezpieczna przystań Dryfuję spokojnie
  23. 6 punktów
    Anioła z chęcią bym wynajęła, który dałby trochę szczęścia, pokazał, nauczył jak być dobrym człowiekiem, w każdej sytuacji, gdyż ostatnio brakuje mi motywacji. Aniele zejdź z nieba na chwilkę, potrząśnij mną odrobinkę. Namaluj tęczę na niebie, gdyż ja potrzebuję właśnie ciebie.
  24. 6 punktów
    Potem I byłem wtedy w teatrze, To było w tamtą niedzielę. Piłem, nie jadłem, a piłem właśnie I potem w tym teatrze byłem. Chwiejnie przed siebie potem szedłem. Na czerwonym przeszedłem. I wódkę potem piłem. Już nie pamiętam czy sam piłem. Czy z tymi aktorami i z tamtym Żydem. A potem na moment pić przestałem. Wstałem, odszedłem, odjechałem. Na gesty, na słowa była taka walka I rower dosiadłem i uciekłem. I znowu wódkę piłem potem. I pamiętam, że to było wtedy, kiedy ją straciłem.
  25. 6 punktów
    gdyby tak być na motyle siatką kliszą naczynkiem na płyn nie półproduktem pustym obramowaniem rozproszonym granulatem niezapamiętanym obrazem * pragnienie przewyższa smakiem złapane czy receptory dziurawe - sitkiem dla chwil?