Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Witold K.

Użytkownicy
  • Postów

    365
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Odpowiedzi opublikowane przez Witold K.

  1. Wczesno poranne promienie słońca budzą Świat do życia.
    Wznoszą leniwie swe płatki polne kwiaty,
    Całe w kroplach rosy.
    Pośród nich jedyna, wyjątkowa, piękna róża.

    Zmusza, by w nią patrzeć.
    Patrzeć i patrzeć bez końca.
    Tego tylko można chcieć
    -Jej, nie nocy, nie słońca.
    Uzależnia, staje się jedynym ukojeniem,
    Ostatnim pięknem w Świecie, gdzie życie jest cierpieniem.

    Jej blask rozświetla mrok rzeczywistości
    I tylko czasu mi brak, by być blisko niej, by w nią patrzeć.
    Czasu, który nie zna litości
    I mimo wszelakich próśb woli uciekać,
    Niż stanąć w miejscu,
    Czy choćby zwolnić i dać odetchnąć memu sercu.
    Jednak walka z nim nie ma większego sensu…
    Więc pozostaje mi tylko cieszyć się każdą chwilą z nią spędzoną,
    A każdą inną uznać za straconą.

  2. Ktoś tu jest zarozumiałym egocentrykiem panie Krzywak...I napewno nie jestem to ja.Pochwaliłeś się zdolnością do ironii?Jestem pod wrażeniem.Naprawde...Sądze że otwartości umysłu to niektórym tu brakuje a brak tej cechy świadczy chyba o dosyć niskim ilorazie inteligencji...Ale cóż to nie ja tu jestem genialnym poetą który zjadł wszystkie mózgi...Nie...to wasza działka panowie.

  3. Otwieram drzwi do swego domu,
    Cisza.
    Wchodzę do środka, rozglądam się,
    Cisza.
    Nie ma nikogo.
    Gdzie się wszyscy podziali?
    Zniknęli?
    Dlaczego?
    Próbuję odnaleźć w tym pustym domu,
    Choćby okruchy dawnych wspomnień.
    Rzeczywistość jak huk gromu
    Uświadamia mi, że jestem zupełnie sam.
    Nie ma nikogo.
    Jestem tylko ja i ten pusty dom.
    Samotność.
    Uczucie melancholii, świadomość zgubienia tego, co było.
    Jestem zupełnie sam,
    Wśród tych czterech ścian.
    To wszystko, co jest wewnątrz, jest takie znajome,
    Ale tek mało mi mówi, jakby było mi zupełnie obce.
    Żadnych przebłysków pamięci,
    Pomimo najszczerszych chęci,
    Nie mogę wykrzesać z mej głowy.
    Stoję w miejscu i wpatruję się tępo w ścianę.
    Gdzie się wszyscy podziali? Gdzie oni są?
    Samotność.
    Tkwi ona w mym gardle niczym ość
    Najpodlejsza.
    Jestem zupełnie sam…
    Przytłacza mnie to miejsce,
    Miażdży me serce,
    Rozrywa płuca,
    Tuli głowę.
    Ach, gdybym spotkał tu, choć jedną osobę,
    Jedną znajomą twarz, ale, ale…
    Są tu jakieś zdjęcia.
    Kim są Ci ludzie? To pytanie mnie nęci,
    W głowie dziurę wierci,
    Lecz ja ich nie znam, kim oni są?
    Samotność.
    Padam na kolana,
    Ogarnia mnie rozpacz niesłychana.
    Płaczę, miotam się po podłodze,
    Biegnę do drzwi.
    Zamknięte.
    Błagam, błagam otwórzcie mi!
    Chcę się stad wydostać, już, teraz, szybko!
    Nie, nie wytrzymam, pomocy!
    Samotność.
    Padam na podłogę,
    A me serce odczuwa już jedynie trwogę,
    Rozum zaś szaleje.
    Smutek.
    Jestem zupełnie sam, co się tu dzieje?
    Nie dam już rady, mdleję.
    Samotność…


    Koniec

  4. Eh troszę brakuje mi większej ilości rymów.Poza tym wybacz ale coraz mniej podoba mi się Twoja tendencja do wydłużania wersów-ale to mija opinia.Chodzi o to że zdecydowanie lepiej mi sie czyta krótsze wersy.Nie wiem jakoś bardziej podchodzę mi wizualnie.Co do samego wiersza to udany choć jak już wspomniałem brakuje mi większej ilości rymów.Poza tym:
    "Blaskiem barwy i powabu otwarł serca puste tak."-możenie rozumiem ale czy nie lepiej by było "(...)otwiera serca puste tak"?
    "(...)bo tego nikt nie wróci juz nam."-tu bym coś zmienił ale nie wiem co?:)Jakoś źle mi się to czyta.Może spowodowane to jest długością wersu?Nie mam pojęcia:).
    Pozdawiam serdecznie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...