Skocz do zawartości

Limeryki

Zaloguj się, aby obserwować  

Nonsensowne, groteskowe wierszyki o skodyfikowanej budowie.

4907 utworów w tym dziale

  1. Ogrodnik

    • 0 odpowiedzi
    • 473 wyświetleń
    • 0 odpowiedzi
    • 540 wyświetleń
  2. Masarz

    • 0 odpowiedzi
    • 448 wyświetleń
    • 0 odpowiedzi
    • 525 wyświetleń
  3. Ze świata bajek...

    • 0 odpowiedzi
    • 515 wyświetleń
    • 0 odpowiedzi
    • 533 wyświetleń
  4. taki los

    • 0 odpowiedzi
    • 445 wyświetleń
  5. Teorie spisku

    • 7 odpowiedzi
    • 594 wyświetleń
    • 0 odpowiedzi
    • 523 wyświetleń
    • 0 odpowiedzi
    • 501 wyświetleń
    • 0 odpowiedzi
    • 646 wyświetleń
  6. Punkt siedzenia

    • 0 odpowiedzi
    • 486 wyświetleń
    • 0 odpowiedzi
    • 515 wyświetleń
  7. Tęgi kowal

    • 0 odpowiedzi
    • 434 wyświetleń
  8. Do jutra

    • 0 odpowiedzi
    • 467 wyświetleń
    • 0 odpowiedzi
    • 511 wyświetleń
  9. politlimeryk

    • 0 odpowiedzi
    • 529 wyświetleń
    • 0 odpowiedzi
    • 525 wyświetleń
  10. wieczory świnoujskie

    • 0 odpowiedzi
    • 538 wyświetleń
  11. Qkiz pannn

    • 0 odpowiedzi
    • 524 wyświetleń
  12. Ślepiec

    • 1 odpowiedź
    • 629 wyświetleń
  13. Bankier

    • 1 odpowiedź
    • 508 wyświetleń
  14. Staszek

    • 0 odpowiedzi
    • 489 wyświetleń
  15. ****

    • 0 odpowiedzi
    • 468 wyświetleń
  16. Wiatr od morza

    • 0 odpowiedzi
    • 578 wyświetleń
  17. Orientacja

    • 0 odpowiedzi
    • 852 wyświetleń
  18. Pociąg do Indii

    • 0 odpowiedzi
    • 760 wyświetleń
  19. Przy stole

    • 0 odpowiedzi
    • 581 wyświetleń
  20. Limeryk z fikołkiem.

    • 0 odpowiedzi
    • 805 wyświetleń
  21. Kalambury 2

    • 26 odpowiedzi
    • 1276 wyświetleń
  22. Pyskaty

    • 0 odpowiedzi
    • 596 wyświetleń
  23. Demon w zakonie

    • 0 odpowiedzi
    • 640 wyświetleń
    • 0 odpowiedzi
    • 634 wyświetleń
  24. Babcia z Łodzi

    • 0 odpowiedzi
    • 577 wyświetleń
  25. rozterki Sajkusia

    • 0 odpowiedzi
    • 551 wyświetleń
  26. Wystrzałowa babcia

    • 0 odpowiedzi
    • 582 wyświetleń
  27. Limeryk erotyczny

    • 0 odpowiedzi
    • 710 wyświetleń
  28. Owłosiona panna

    • 0 odpowiedzi
    • 668 wyświetleń
  29. Pech Waldemara

    • 0 odpowiedzi
    • 640 wyświetleń
  30. Na pożegnanie

    • 0 odpowiedzi
    • 566 wyświetleń
  31. Wystrzałowa babcia

    • 0 odpowiedzi
    • 595 wyświetleń
  32. Z Pcimia Dolnego

    • 0 odpowiedzi
    • 695 wyświetleń
  33. Dziarski dziadek

    • 0 odpowiedzi
    • 582 wyświetleń
  34. Na Ludolfinę.

    • 1 odpowiedź
    • 722 wyświetleń
  35. O poecie

    • 0 odpowiedzi
    • 676 wyświetleń
  36. Ślub

    • 0 odpowiedzi
    • 688 wyświetleń
  37. Zmienił zdanie

    • 0 odpowiedzi
    • 620 wyświetleń
  38. Kawa zła

    • 0 odpowiedzi
    • 692 wyświetleń
  39. Dziewicza chuć

    • 0 odpowiedzi
    • 671 wyświetleń
  40. Bracia

    • 0 odpowiedzi
    • 607 wyświetleń
Zaloguj się, aby obserwować  
  • Ostatnie komentarze

    • Za dużo powtórzeń jak dla mnie. PoZdrawiam i witam na orgu
    • wiesz ze raki z cukru
      nie sa przyjacielem 
      moze odstaw nerwy
      i swoje zadania
      moze zyj i wolnosc
      daj na znak uludy by
      ktoś lżej nosił  i
      wnosił prawde a nie
      pokuty
       
    •   i śmierć kocham
      choćby na
      przebudzenie
      że moje 
      moze być
      za krótkie
      istnienie
      kto potrafi 
      wzburzyć się
      jak morze wie
      więcej niż
      przekazać
      to może
    • Nieurokliwe piękno                  Oto ja, Nepomucen Maria Żądło. Nadzwyczaj spokojny człowiek, tylko, kiedy coś mnie zachwyci, to moje wyciszenie gubi się, usuwa, wyrywa z piersi, wybiega, wychodzi po angielsku.   Chwile owe zagrażają mojej jaźni i ciału. Targają nimi, miętoszą, rwą na kawałki, aby w końcu wmówić mózgowi, że piękno, które dostrzegłem jest szpetne.    To nie lada problem i bardzo rzadki przypadek, gdyż na ogół ludzi cieszy uroda, powab, klasyczne wzorce, elegancja.   Z mojego punktu widzenia dobrze, że do XXI w. nie przetrwały, na przykład,  Wiszące Ogrody Semiramidy czy Latarnia morska na Faros.   Cóż bym biedny uczynił, gdybym miał możliwość zobaczenia, choćby z daleka, snopu światła Ptolemejskiej budowli?   A tak, śpię snem sprawiedliwego, choć czasami miewam koszmary – nawiedza mnie Cheops i jego grobowiec.   Myślę sobie wtedy: – Ten to miał chody, niezniszczalny od pięciu tysięcy lat.   Ów dziwny stan rzeczy przyprawiał moich rodziców o ból głowy, a znajomi… Jacy znajomi?    Nikt nie chciał ryzykować, bo a nuż poszedłby ze mną do parku i jakiś liść jesienny mógłby mnie zachwycić.   Co wtedy?   Klapa, kompletne zdziczenie, nogi za pas, bieg do utraty tchu, następnie siedzenie w piwnicy,  chlanie denaturatu, łzy. Byle zapomnieć o nadzwyczajnie zwykłym listeczku.   Moje trwanie to slalom.   Ohyda i fetor stanowiły graniczne słupki. Czasami tkwiłem przy nich godzinami, bo inaczej  porwałby mnie strumień uroków życia.   Aby ratować resztki swej dumy, unikałem piękna i dążyłem do tego, aby je od siebie odstraszać.   Musiałem przywdziać skwaszony wyraz twarzy, przygarbić się z lekka, wysuwać język z zaślinionych ust oraz bełkotać.   Zapewniało mi to bezpieczeństwo. A i jeszcze. Wkładałem na nos spuszczony na kwintę, bardzo mocne szkła w okropnej oprawie.   Tak wkraczałem w codzienność od ponad trzydziestu lat. Matka patrzyła z troską na swego jedynaka, ojciec omijał mnie wzrokiem.   – Co z tobą będzie, młodzianku? – pytała babcia,  a dziadek pykał z fajeczki.   – Może byś się w końcu ożenił? – walnął raz tatuś.   – No, no. – Przytaknęła mateńka.   – Ja mam szukać kobiety, która zechce mi towarzyszyć przez resztę życia?! – krzyknąłem skonsternowany.   Chór sopranów i basów, przytaknął.   Rozpoczęły się przygotowania do Wielkiej Poszukiwawczej Wędrówki. Cztery dorosłe,  a nawet już podstarzałe osoby, znosiły do domu torby, torebki, torebeczki zapchane po brzegi różnościami z wyprzedaży.   Babcia miała szał w oczach, dziadek zapodział gdzieś fajeczkę a tato zgolił brodę. Matka wpychała we mnie jedzenie, abym mógł spojrzeć w lustro i nie przerazić się piękna własnego oblicza.   Minął miesiąc.   Ważyłem ponad sto kilogramów przy wzroście metr siedemdziesiąt jeden. Nie czesałem się, z rzadka odwiedzałem łazienkę. Wypadła mi lewa przednia dwójka, a czwórka zaszła kamieniem. Ubranie specjalnie plamiłem, na przykład musztardą Starepską – polecam do takich praktyk. Zarosłem niczym niedźwiedź, nos jeszcze bardziej na kwintę, okular o szkłach grubości denka od butelki po wypitym ostatnio, denaturacie.   Byłem gotów.   Ruszyłem w miasto.   Przechodnie się za mną oglądali, niektórzy zatykali nosy, inni kiwali z politowaniem głowami.   A ja,  jak szarżujący byk prułem do przodu. Byle szybciej znaleźć się w Biurze Matrymonialnym o dźwięcznie brzmiącej nazwie: Wieńcówka.   Dotarłem wreszcie na miejsce.   Wszedłem do małego pokoiku i… upadłem niemal, gdy zobaczyłem siedzącą przy biurku kobietę. Ubrana na czarno, twarz blada, włosy tłuste, paznokcie zarośnięte brudem. – Ideał. – Pomyślałem.   Ona wstała, zbliżyła się do mnie powolnym krokiem – na szybki nie pozwalały wykoślawione buty i rzekła. – Jesteś mój książę, czekałam. Skąd wiedziała, że się pojawię? Skąd, że ją zaakceptuję?   Tej tajemnicy nigdy nie zgłębiłem, a minęło prawie pół wieku, od kiedy jesteśmy małżeństwem.   Bardzo szpetnym, fakt, ale w naszej brzydocie kryje się piękno. Oboje mamy takie przekonanie.     Koniec.                                                                                     Justyna Adamczewska     KWIECIEŃ 2016 r.    
    • Ładnie i na czasie w karnawale.   Niech porwie nas do tańca retro muzyki czar w takt na trzy czwarte walca, to naszych marzeń bal.   Z pozdrowieniem:))
  • Utwory

×