Pochwala Żydówki

Ten wiersz jest autorstwa Jan Lechoń.

Pamiętacie, kto Chochoła
Do weselnej izby woła?
Kto się zmawia z duchów zgrają,
Ze się każdą dziurą pchają,
Ze się robi od tych gości
Istny Drabik cudowności,
Czarodziejski, ekstatyczny,
Narodowy dom publiczny.
Narkotyczne są jak eter,
Jak Wezuwiusz nie gasnące,
Drżące, wrzące a gorące
Cała szkoła dawnych heter.
Ach! Czarowny kunszt kochania,
Ach! Upojeń perfumeria!
Któż by przebrnął przez te prerie
Natchnionego wyuzdania?
Wzięcie, wcięcie, zgięcie, zdjęcie.
Ach! pończoszki, ach! pyjamy!
Ach! te wszystkie wdzięczne kramy.
A co robi - robi święcie.
- Czy też my to oceniamy,
Ze to wszystko w kraju mamy,
A dopiero te rozmowy,
A dopiero te cytaty,
Same nazwy, same daty,
Larousse mały salonowy.
Nasza panna jest niewinna,
Lecz nic nie wie, wszystko gmatwa,
Ta we wszystkim taka inna:
Gdzie ją dotkniesz - wszędzie łatwa.
Skąd, u diabła, gdy mieszkała
O trzy kroki tuż w pobliżu,
Panna Kugiel ma bez mała
Taki akcent jak w Paryżu
Jak szpicrutą Wildem strzela
Biblia, Koran, Hafis, Uty...
Na Steinwayu leżą nuty
Albeniza i Ravela.
Wieczorami kiedy papka
Całodzienny kończy szmugiel,
Dłoń mą pieści mała łapka
Czarującej panny Kugiel.
Cień na stare upadł płótna,
Skroń mi wsparła na ramieniu
Myślę sobie w rozmarzeniu:
"Gdzieś jest jakaś prawda smutna".
Nie poprosi "Kocham powiedz!"
Taka zwrotka z "Buch der Lieder"
Z wierzchu Herse i Zmigryder
W środku Norwid i... Mortkowicz.