Z chałupy - IX

IX

Co dzień chodzi, czy pogoda sprzyja,
Czy mu oczy tumanią zamiecie;
"Pani-matko!" słania się kobiecie,
A do córki: "gwoździczek, lelija!..."
Na odpuście zaloty zapija,
Szczęśliwszego nie ma w całym świecie;
I córeczka płoni się jak kwiecie,
A matusia wargi w uśmiech zwija.

I drą pierze, przędą len kudłaty,
Trza wyprawy: koszuli, pierzyny -
Ślub za pasem... gdy wróci jedyny.

Ale Wojtka - wzięli go w sołdaty -
Do powrotu nie przynagla serce:
Gdzieś w Szczecinie oddał je "Pomerce".

Czytaj dalej: Przy wigilijnym stole - Jan Kasprowicz