Boska komedia

Ten wiersz jest autorstwa Dante Alighieri.

Przeze mnie droga w miasto utrapienia; Przeze mnie droga w wiekuiste męki; Przeze mnie droga w naród zatracenia; Jam dzieło wielkiej, sprawiedliwej ręki. Wzniosła mię z gruntu potęga wszechwłodna, Mądrość najwyższa, miłość pierworodna: Kto wchodzi do mnie, żegna się z nadzieją. Te słowa ryte na bramie czernieją, Ich treść, o! Mistrzu(1), jest dla mnie tajemną! On głosem zwykłym świadomej osobie: "Tu - rzecze - z marnych wyzuj się przestrachów, Wszystko, co podłe, niechaj zamrze w tobie; Spuścić się mamy do wieczności gmachów I napotkamy tłumy niezliczone, Wiekuistego światła pozbawione". Rzekł, przyjacielską rękę mi podaje, Dobrotliwymi zachęca uśmiechy; Uczułem w sercu wzruszenie pociechy I wszedłem śmiało w tajemnicze kraje. Stamtąd wzdychania, żale i okrzyki Szumią śród nocy bez gwiazd i księżyca: Słucham, i łzami nabiegła źrenica. Okropny hałas, tysiączne języki, Wybuchy gniewu, szlochania boleści, I wycie mężów, i lament niewieści! Zgiełk przeraźliwy tak rozlicznych wrzasków To wre na przemian, to się społem zetrze, Jako tumany afrykańskich piasków, Kiedy się zerwą i zmącą powietrze.