• Ogłoszenia

    • Mateusz

      Konkurs poetycki   04/30/2017

      Zapraszamy do udziału w konkursie poetyckim: http://poezja.org/utwor/156891-konkurs-poetycki-na-pomoc-gin%C4%85cej-mi%C5%82o%C5%9Bci/

20 postów w tym temacie

Na przechadzkę młody wąż
Wypełzł sobie w noc majową,
Miękko mchy łaskoczą brzuszek,
Aż tu spotkał cud jeżową.

Ona lekko przestraszona
W kłębek się zaczyna zwijać,
A tu pręży się i mizdrzy
W gadzim tańcu przed nią żmija.

Pomyślała, więc jeżowa,
Noc czarowna, księżyc świeci...
Może trochę jest obleśny
Ale chcę mieć z wężem dzieci.

I znaleźli cichą przystań
Długi rów, lecz za to ciasny
Tam urodził im się synek
Dostał imię - drut kolczasty.
6 osób lubią to

Udostępnij ten post


Link to postu
bardzo mi się podoba, szczególnie zakończenie jest tyle zabawne,ile niespodziane.
dodałam do ''ulubionych'' Pozdrawiam bardzo serdecznie i czekam na dalsze wiersze.
E.K

Udostępnij ten post


Link to postu
Cytat
Dziękuję Dziewczyny. Cieszę się, że Was rozbawiłam.




Mnie też Alu, mimo, że od dawna znam wiersz :)

Teraz jeszcze smaczniejszy, jak dobre wino :)

Pozdrawiam pięknie
Zofia

Udostępnij ten post


Link to postu
3 godziny temu, Marcin_Krzysica napisał:

To sobie poprawiłem humor

Dziękuję Marcinie, bardzo się cieszę.

Kiedy to było. dwanaście lat temu

:)

Udostępnij ten post


Link to postu

Napisano (edytowany)

Nie .. Cztery godziny temu ;) ale znów mnie obudzili więc buszuję po forum może znowu coś odkopię :) 

Edytowano przez Marcin_Krzysica

Udostępnij ten post


Link to postu
1 minutę temu, Marcin_Krzysica napisał:

może znowu coś odkopię :) 

To są najstarsze 'dzieci' ale przyznaję się do nich, są przecież moje :)

   Co niektóre mają nierówne rączki i nóżki, czasem są krzywe lub garbate. Nie miałam wtedy jeszcze pojęcia o średniówkach, rymach gramatycznych i wielu innych ustrojstwach.

 

Udostępnij ten post


Link to postu

Czasem dobra jest niewiedza za to wena, humor prosty i człowiek tak zwyczajnie się uśmiecha :) 

pozdrawiam 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu

Marcinie, najlepiej jak jest wszystko razem. wiedza, wena, talent, pomysł.

  Po latach pisania doszłam do wniosku, że wszystkie te rzeczy razem, w jednym czasie rzadko się spotykają :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Dnia 12.05.2017 o 11:36 PM, Alicja_Wysocka napisał:

Marcinie, najlepiej jak jest wszystko razem. wiedza, wena, talent, pomysł.

  Po latach pisania doszłam do wniosku, że wszystkie te rzeczy razem, w jednym czasie rzadko się spotykają :)

 

Święta racja, Alicjo, odczuwam to szczególnie w ostatnich czasach, bo niby wiedza jest, trochę talentu może też, ale z tym pomysłem to bywa ciężko, a były czasy, że kilka wierszyków dziennie nie należało do rzadkości.

Ale podobno nadzieja umiera ostatnia. ;))

 

ps. no, nareszcie przestanę kopać w internecie w poszukiwaniu, kto wynalazł drut kolczasty ;)

 

Pozdrawiam :)

AD

Udostępnij ten post


Link to postu

Napisano (edytowany)

15 minut temu, JADer napisał:

były czasy, że kilka wierszyków dziennie nie należało do rzadkości.

Witaj Andrzeju,

Też mam ten etap za sobą. Ojej, jak ja się wtedy cieszyłam.

Minęło kilkanaście lat pisania (fakt, może się zwyczajnie wypisałam, jak długopis) Jednak teraz, gdy zaczynam pisać, wszystko chcę wziąć pod uwagę. Nie chcę rymów gramatycznych, nie chcę metafory dopełniaczowej, muszę pamiętać o średniówce, stopach akcentowych, ilości sylab, dobrej puencie. Unikać ogranych rekwizytów, ufff... końca nie ma.

No i kiedy już tyle wiem, to odechciewa się pisania :)

Pisać tylko dla samego pisania, cokolwiek, byle jak, aby było, codziennie - to otępianie pióra i spadek formy. A poza tym, trzeba się dać stęsknić, prawda? 

 

Pozdrawiam i dziękuję :)

Edytowano przez Alicja_Wysocka
1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
2 godziny temu, Alicja_Wysocka napisał:

Pisać tylko dla samego pisania, cokolwiek, byle jak, aby było, codziennie - to otępianie pióra i spadek formy. A poza tym, trzeba się dać stęsknić, prawda?

Święta prawda Alu :)

Może z tym spadkiem formy to nie do końca tak jest, bo  to trochę jak z wprawkami przy nauce gry na instrumencie, ale samo pisanie  już tak nie cieszy.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu

Napisano (edytowany)

24 minuty temu, czytacz napisał:

to trochę jak z wprawkami przy nauce gry na instrumencie

Pisanie wierszy porównałabym raczej do komponowania muzyki.

Wprawki i ćwiczenia uczą nut, opanowania instrumentu, techniki.

Nie można każdego brzdąkania uznać za nową kompozycję, tak jak i paru przypadkowych zdań, za wiersz.

Wprawki i ćwiczenia muzyczne są irytujące dla otoczenia.

Najlepiej ćwiczyć jak nikt nie słyszy. Podobnie jest z pisaniem, pisać można, nawet kilka razy na dzień, ale nie pokazywać wszystkiego ludziom, bo nas znienawidzą :P

 

Dziękuję i pozdrawiam :)

Edytowano przez Alicja_Wysocka

Udostępnij ten post


Link to postu

Napisano (edytowany)

24 minuty temu, Alicja_Wysocka napisał:

Pisanie wierszy porównałabym raczej do komponowania muzyki.

No i masz rację :)

24 minuty temu, Alicja_Wysocka napisał:

Wprawki i ćwiczenia uczą nut, opanowania instrumentu, techniki....

Najlepiej ćwiczyć jak nikt nie słyszy.

O tym właśnie pisałam i inaczej nie uważam.

 

24 minuty temu, Alicja_Wysocka napisał:

...pisać można, nawet kilka razy na dzień, ale nie pokazywać wszystkiego ludziom, bo nas znienawidzą :P

A czy  ja mówiłam o pokazywaniu ? ;)

 

Czasami trudno mieć dystans do tego co się robi. Wydaje mi się, że coś już jest już skończone gdy tymczasem inni uświadamiają mi, że od tego by  zaczęli - tylko teraz nie mówię o pisaniu :)

 

Ja również pozwoliłam sobie na dość częste zamieszczanie swoich wierszy, może dlatego że chciałam poznać opinię innych na temat tego co już zrobiłam.  Tylko nieliczne zamieszczone tu przeze mnie wiersze były pisane  na bieżąco :)

Teraz zwolnię z całą pewnością, mam zbyt dużo obowiązków.

 

Pozdrawiam ciepło :)

 

Edytowano przez czytacz

Udostępnij ten post


Link to postu

Bożenko, to jest moje zdanie i nie miałam na myśli konkretnych osób, mówiłam przede wszystkim o sobie.

W przeszłości rwałam się do wstawiania jakby od tego zależało moje szczęście, przeszło mi to i bardzo mi to odpowiada. 

 Również ciepło :)

Udostępnij ten post


Link to postu

Alu ja też pisałam tylko o sobie i tylko stwierdziłam fakt - zamieszczałam prawie codziennie :)

Ale teraz muszę do obowiązków :)

 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu

No tak, proza życia, ale poezji nie porzucaj.

Pracuj dwie godziny na godzinę i trochę czasu zaoszczędzisz :)

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!


Zaloguj się

  • Kto przegląda

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez vorwaerts-blicken

      Oczami napuchniętymi
      od taniego kremu usypiam
      na powiekach
      malinowe dusze minionych
      żelaznych czy kamiennych
      epok.
      Zebrałam w tych cieniach wojny,
      rewolucje i powstania, są w nich królowie
      i zdrajcy, szewcy i piekarze. Czasami,
      gdy nie chcę patrzeć, oni maszerują
      maszerują
      w dół
      policzka. Wyprowadzam na spacer
      na wydłużonej smyczy troski
      poprzednich pokoleń – one merdają ogonem.
      Bo wolę otaczać się pyłem, ruiną i zaduchem
      niż czuć swąd
      tępych twarzy płonących na ulicach.
       
       


    • Przez vorwaerts-blicken

      I.   Patrzysz na mnie zawsze, gdy odwracasz wzrok od nieba. Chciałeś lecieć, ale spadłeś
      W tę bezkresną toń.
      Kim byłam, by spytać
      Czy los zmylił drogę skazując
      Na śmierć zapomniane struny.
      Ta historia
      Miała być szarością. Migoczącym szeptem trzepoczących rzęs, bezcielesną szarfą
      Wspólnego szczęścia.
      To miała być
      Historia miłości Diabła i Archanioła wbrew
      Sobie wbrew
      Słońcu wbrew
      Śpiącemu Bogu.
      Gdy Bóg śpi znikają
      Upiory i
      Rodzi się spokój w czasie wojny.
      Kochany,
      Czy miałeś eliksir
      Gotowy uśpić świat cały by słyszeć tylko
      Mój krzyk spośród pierza?
       
       
      II. Odbierając mi honor odebrali
      Skrzydła
      Wyrywając z żeber prawdę i nadzieję.
      Kto
      Wyrwał.
      On wyrwał zrzucił strącił
      Niżej
      Niż na ziemię.
      Połamane dłonie
      Nie mogły złapać tchu
      Gorące wyziewy kłamstwem mchem
      Pokrywały płuca.
      Nie poznawałam
      Swojej twarzy
      Swoich nóg
      Zapomnianych pielgrzymów
      Kim jestem jak trafię
      Z powrotem na szczyt?
      Otworzyłam oczy na widok końca Nieba
      Na widok końca kręgów, których wy nie znacie.
      Obwołali panią nie wyciągając ręki
      Zamiast pomocy słali
      Zardzewiałe słowa
      I ukłony
      Ukłony
      Po kres naszych czasów.
      Kim byli ci, ogniem i zniszczeniem
      Dotknięciem oczu
      Wypalali
      To, co zostało we mnie
      Mnie wydrążyli
      Zamknęli
      W osobnej celi
      Wewnątrz mnie
      Mnie
      Czy to wciąż ja?
       
      III.  Zapomniane wersety
      Zbrodniczych
      Pergaminów wyryte
      Na ciele nie przyniosły ukojenia.
      Tamtej nocy
      Czy dnia może miałam sen jeden
      Do dziś zapamiętany
      Oto lew złotogrzywy oglądał
      Pole bitwy
      Szedł,
      Lecz zranił łapę
      O stalowy cierń
      Zapłakał nad swoją
      Krwią
      I nieszczęściem świata,
      Które ściele łąki
      Żelazem i nocą.
      Nie zobaczył chwały
      Zwycięzcy
      Czy
      Łupów.
      Wrócił więc do groty,
      Porzucając smutek
      I ciągnął za sobą wstęgę
      Szkarłatnej
      Przestrogi
      I lwem był ten, co mnie zamordował
      I lwem ci ścielący się na drodze
      Ten jednak
      Nie płacze
      Nie wraca, lecz prze ciągle naprzód.
      Zostałam nagle sama
      Słysząc szum nienawiści i górnej
      Perswazji.
      Przebudzenie?
      Nie było go bo nie spałam śpiąc głęboko
      I z boku
      Na bok
      Przeszywałam na wylot
      Stare lęki i urazy.
       
      Gdzie znalazłam się dokładnie
      Nie widziałam
      Jak ślepota otula ściśle oczy tak i
      Mnie ogarnął
      Swąd mroku
      Co dzień oglądałam to, o czym marzy ścięta głowa
      Otoczona przez nic o ciężarze wszystkich skał mojego i waszego
      Świata.
      Filary cementu granitowe
      Ściany
      Tantalową niepewnością
      Szukają ofiary.
      Ogrodem zwiędłym i opadłym lękiem
      Ścieliłam przede mną wulkaniczne
      Wrota.
      Każde otwiera kolejne,
      Same wrota,
      Bez celu,
      Bez przedpokoju, gdzie strząsnąć bym mogła
      Utraconą przestrzeń.
      Zamknąć ją w puszce. O, głupia Pandoro,
      Gdzie byłabym ja, gdyby nie było ciebie?
      Nie wygnaliby, nie spostrzegli,
      Że skrzydła mam pawie.
      Że powinnam być skromna, a wołam jaskrawo
      Jaskrawo
      Źarniście
      De profundis
      De profundis
      De profundis clamare
      Bo na co mi oczy, gdy nie ma tu piękna?
      Ślepym są wszyscy tutaj,
      Na Górze,
      Na Dole ja jedna
      W i d z ę
      I cierpię stokrotnie.
       
      IV. Mogłabym nie
      Widzieć, ale i z otchłani usłyszeć
      Zdołałam twój głos
      Miodowy głos
      Wołałeś mnie pytałeś
      Gdzie jest moja dusza
      Czy wciąż skrzydła rozkładam,
      Choć nie stało słońca?
      Oddać chciałam ci wtedy
      Najpiękniejszą serenadę
      Z trzewiów grzeszników utkać diabelską harfę,
      Która dałaby serce tym,
      Co ukradli je światu
      Co rządzą
      I sądzą
      Nie błądzą, choć ganią.
      Nie było jednak liny
      Gotowej połączyć
      Zło z dobrem
      My zawsze osobno
      Choć dążymy nieustannie do tej jedności przeklętej u powiewu zmierzchu.
       
      Ja wiem
      Że zewrę świat kiedyś w jeden płaski dysk
      A podeprę go zemstą
      I zniszczę wszystkich każdego
      Na mojej drodze i obok niej
      I na obrzeżach mojej
      Świadomości,
      Że stanąłeś mi, człowieku,
      Na drodze do mojej miłości. 

    • Przez Alicja_Wysocka

      spójrz księżyc co noc sobie wschodzi
      nikomu się jeszcze nie znudził
      srebrzone korale z zachwytów
      poecie na oczy nawłóczył
       
      więc wieczór i noc nawet całą
      przewieszał je kartce papieru
      czarownie miłośnie bo dla niej
      misterniej  nawlekać już nie mógł
       
      aż zbudził się dzień lawendowy
      zbyt długo z księżycem wzdychali
      i popiół pozostał na biurku
      bo wiersz się ze wstydu sam spalił
    • Przez Alicja_Wysocka
      nie będę głośno wzdychała
      nie wolno się tak rozśmielić,
      jeszcze o szczęściu usłyszą
      te diabli albo anieli,

      a potem się wszystkie zlecą
      wiem, licho nie śpi nocą
      przyjdą nie wiedzieć którędy
      zazdrościć będą, albo co

      niewinnie, ulotnomogliście
      przemyka chwilą maleńką,
      więc żeby nam nikt nie zabrał
      przebądźmy je cichusieńko
    • Przez Alicja_Wysocka
      w zasadzie nic się nie zmienia
      choć dawno wyrosły śpioszki,
      wciąż kłopot mam z zasypianiem
      bardzo cię proszę, zrób coś z tym

      przewracam się z boku na bok
      namolnie zegar mamrocze,
      czemu nie mówisz dobranoc?
      do spania muszę mieć - smoczek
  • Ostatnio komentowane

  • Wiersze znanych