• Ogłoszenia

    • Mateusz

      Konkurs poetycki   04/30/2017

      Zapraszamy do udziału w konkursie poetyckim: http://poezja.org/utwor/156891-konkurs-poetycki-na-pomoc-gin%C4%85cej-mi%C5%82o%C5%9Bci/

45 postów w tym temacie

męczył się razu pewnego
z wierszem co nie chciał wychodzić
bo wiersz miał być wiekopomny
wybitny wybitne rodzi

 

i tak to bywa niestety
wnioskiem wypada oświecić
kiedy za mały artysta
z dużym natchnieniem chce dzieci

5 osób lubią to

Udostępnij ten post


Link to postu

Alicjo, rzekłaś prawdę :)

Myślę, że wiersz można odnieść do niektórych nowych forumowiczów :)

PozdrawiaM.

Udostępnij ten post


Link to postu

Widzisz, kolega był mi natchnieniem :)

Dziękuję Wam obojgu :)

Udostępnij ten post


Link to postu

Mam tylko jedną uwagę - wiem, że wiersz napisany dziś więc na pewno współczesny, ale wrzuć do Fraszek, tutaj się zgubi a szkoda :)

Udostępnij ten post


Link to postu

Napisano (edytowany)

4 minuty temu, czytacz napisał:

Mam tylko jedną uwagę - wiem, że wiersz napisany dziś więc na pewno współczesny, ale wrzuć do Fraszek, tutaj się zgubi a szkoda :)

Wiersz może istnieć  i tu i tam :)

 

Edytowano przez Marlett

Udostępnij ten post


Link to postu
Przed chwilą, Marlett napisał:

Wiersz może istnieć w i tu i tam :)

 

Myślałam, że jak się coś zaszufladkowało,  zwłaszcza niechcący to przepadło.

Wykorzystam wiedzę ;) Dzięki :)

 

Udostępnij ten post


Link to postu

Napisano (edytowany)

2 godziny temu, Alicja_Wysocka napisał:

męczył się razu pewnego
z wierszem co nie chciał wychodzić
bo wiersz miał być wiekopomny
wybitny wybitne rodzi

 

i tak to bywa niestety
wnioskiem wypada oświecić
kiedy za mały artysta
z dużym natchnieniem chce dzieci

mały artysta z dużym natchnieniem

co miał do życia dystans i luz

 przypadkiem uległ drobniutkiej wenie

mającej wielki nie tylko gust

 

duży ambaras od razu powstał

gdyż dwoje naraz poszaleć chce

o ostrożnościach niech myśli prostak

więc zaskoczyła i w ciąży jest

 

artysta mały jednak wybitny

wena najlepsza ze wszystkich wen

ciut przenosiła w swym brzuszku ślicznym

bo wiekopomny nie chciał wyjść zeń

 

szybka decyzja  cesarskie cięcie

i upragniony już ujrzał świat

czy wiekopomny to z niego będzie

obecnie forum zagwozdkę ma

 

:)))

Edytowano przez Jacek_Suchowicz
1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu

oj narodziło się tutaj wierszy

ten jest najlepszy ten drugi pierwszy

lecą z wierzby jak jak ulęgałki

można do śmieci lub dla przechwałki

Udostępnij ten post


Link to postu

Witam - można się wiele nauczyć czytając twój wiersz Alicjo.

                                                                                                                      pozd.

Udostępnij ten post


Link to postu

Napisano (edytowany)

Można bez strachu zostać wampirem 

i debiut wyssać przez krótką chwilę

bo też wiadomo już od stuleci 

że najsmaczniejsi młodzi poeci 

 

Stary poeta z krwią tą zgorzkniałą 
jest gruboskórny trudno ząb wbić 
no i tej weny dużo za mało 
a nam cholera chce się wciąż pić

Edytowano przez Marcin_Krzysica
3 osoby lubią to

Udostępnij ten post


Link to postu

Napisano (edytowany)

Ten komentarz  też zamieść we Fraszkach :)

 

Edytowano przez czytacz

Udostępnij ten post


Link to postu
2 godziny temu, czytacz napisał:

wrzuć do Fraszek

Innym razem Bożenko,

Dziękuję za uznanie, pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
1 minutę temu, Marcin_Krzysica napisał:

Stary poeta z krwią tą zgorzkniałą 
jest gruboskórny trudno ząb wbić 
no i tej weny dużo za mało 
a nam cholera chce się wciąż pić

 

gdy dla poety wiersz jest zagrychą

powiem korzyści będą niewielkie

codziennie pijąc wnet się poczuje

jak ktoś nabity w pustą butelkę

 

Pozdrawiam Marcinie, i dziękuję :)

 

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
9 minut temu, Alicja_Wysocka napisał:

 

gdy dla poety wiersz jest zagrychą

powiem korzyści będą niewielkie

codziennie pijąc wnet się poczuje

jak ktoś nabity w pustą butelkę

 

Pozdrawiam Marcinie, i dziękuję :)

 

A teraz Alu powiem tak prościej 

popatrz jak na forum Wiekopomne rośnie :D

 

Udostępnij ten post


Link to postu
5 minut temu, Marcin_Krzysica napisał:

A teraz Alu powiem tak prościej 

popatrz jak na forum Wiekopomne rośnie :D

Patrzę się patrzę i nie nadążam z czytaniem i komentowaniem.

:)

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
2 godziny temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

Witam - można się wiele nauczyć czytając twój wiersz Alicjo.

Dziękuję Waldku.

Też bym chciała namalować ,Bitwę pod Grunwaldem"

a wychodzi mi stół z krzesłami, czasami  :P

 

Pozdrawiam :)

 

Udostępnij ten post


Link to postu

Alicjo,

jeśli już brakuje Tobie siły, pisz tak;

wiersz do bani

uczcie się sami 

:)))))))

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu

Bardzo mądre i przykre jednocześnie.

Teraz chyba tysiąc razy się

zastanowię, zanim opublikuję cokolwiek

(co nie znaczy, że wcześniej tego nie robiłam);)

I niestety widzę też, że niektórzy zakrzaczają to forum w szaleńczym tempie ;)

Pozdrawiam gorąco ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
1 minutę temu, Deonix_ napisał:

Teraz chyba tysiąc razy się

zastanowię, zanim opublikuję cokolwiek

Eee, tam

to przecież nie jest prawdą

przez poetycki wymóg

plotę co wiatr przywieje

byle było do rymu

 

Słoneczka :)

Udostępnij ten post


Link to postu
6 minut temu, Deonix_ napisał:

Bardzo mądre i przykre jednocześnie.

Teraz chyba tysiąc razy się

zastanowię, zanim opublikuję cokolwiek

(co nie znaczy, że wcześniej tego nie robiłam);)

I niestety widzę też, że niektórzy zakrzaczają to forum w szaleńczym tempie ;)

Pozdrawiam gorąco ;)

Jednak jest w tym sporo prawdy :)

Udostępnij ten post


Link to postu

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!


Zaloguj się

  • Kto przegląda

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez vorwaerts-blicken

      Oczami napuchniętymi
      od taniego kremu usypiam
      na powiekach
      malinowe dusze minionych
      żelaznych czy kamiennych
      epok.
      Zebrałam w tych cieniach wojny,
      rewolucje i powstania, są w nich królowie
      i zdrajcy, szewcy i piekarze. Czasami,
      gdy nie chcę patrzeć, oni maszerują
      maszerują
      w dół
      policzka. Wyprowadzam na spacer
      na wydłużonej smyczy troski
      poprzednich pokoleń – one merdają ogonem.
      Bo wolę otaczać się pyłem, ruiną i zaduchem
      niż czuć swąd
      tępych twarzy płonących na ulicach.
       
       


    • Przez vorwaerts-blicken

      I.   Patrzysz na mnie zawsze, gdy odwracasz wzrok od nieba. Chciałeś lecieć, ale spadłeś
      W tę bezkresną toń.
      Kim byłam, by spytać
      Czy los zmylił drogę skazując
      Na śmierć zapomniane struny.
      Ta historia
      Miała być szarością. Migoczącym szeptem trzepoczących rzęs, bezcielesną szarfą
      Wspólnego szczęścia.
      To miała być
      Historia miłości Diabła i Archanioła wbrew
      Sobie wbrew
      Słońcu wbrew
      Śpiącemu Bogu.
      Gdy Bóg śpi znikają
      Upiory i
      Rodzi się spokój w czasie wojny.
      Kochany,
      Czy miałeś eliksir
      Gotowy uśpić świat cały by słyszeć tylko
      Mój krzyk spośród pierza?
       
       
      II. Odbierając mi honor odebrali
      Skrzydła
      Wyrywając z żeber prawdę i nadzieję.
      Kto
      Wyrwał.
      On wyrwał zrzucił strącił
      Niżej
      Niż na ziemię.
      Połamane dłonie
      Nie mogły złapać tchu
      Gorące wyziewy kłamstwem mchem
      Pokrywały płuca.
      Nie poznawałam
      Swojej twarzy
      Swoich nóg
      Zapomnianych pielgrzymów
      Kim jestem jak trafię
      Z powrotem na szczyt?
      Otworzyłam oczy na widok końca Nieba
      Na widok końca kręgów, których wy nie znacie.
      Obwołali panią nie wyciągając ręki
      Zamiast pomocy słali
      Zardzewiałe słowa
      I ukłony
      Ukłony
      Po kres naszych czasów.
      Kim byli ci, ogniem i zniszczeniem
      Dotknięciem oczu
      Wypalali
      To, co zostało we mnie
      Mnie wydrążyli
      Zamknęli
      W osobnej celi
      Wewnątrz mnie
      Mnie
      Czy to wciąż ja?
       
      III.  Zapomniane wersety
      Zbrodniczych
      Pergaminów wyryte
      Na ciele nie przyniosły ukojenia.
      Tamtej nocy
      Czy dnia może miałam sen jeden
      Do dziś zapamiętany
      Oto lew złotogrzywy oglądał
      Pole bitwy
      Szedł,
      Lecz zranił łapę
      O stalowy cierń
      Zapłakał nad swoją
      Krwią
      I nieszczęściem świata,
      Które ściele łąki
      Żelazem i nocą.
      Nie zobaczył chwały
      Zwycięzcy
      Czy
      Łupów.
      Wrócił więc do groty,
      Porzucając smutek
      I ciągnął za sobą wstęgę
      Szkarłatnej
      Przestrogi
      I lwem był ten, co mnie zamordował
      I lwem ci ścielący się na drodze
      Ten jednak
      Nie płacze
      Nie wraca, lecz prze ciągle naprzód.
      Zostałam nagle sama
      Słysząc szum nienawiści i górnej
      Perswazji.
      Przebudzenie?
      Nie było go bo nie spałam śpiąc głęboko
      I z boku
      Na bok
      Przeszywałam na wylot
      Stare lęki i urazy.
       
      Gdzie znalazłam się dokładnie
      Nie widziałam
      Jak ślepota otula ściśle oczy tak i
      Mnie ogarnął
      Swąd mroku
      Co dzień oglądałam to, o czym marzy ścięta głowa
      Otoczona przez nic o ciężarze wszystkich skał mojego i waszego
      Świata.
      Filary cementu granitowe
      Ściany
      Tantalową niepewnością
      Szukają ofiary.
      Ogrodem zwiędłym i opadłym lękiem
      Ścieliłam przede mną wulkaniczne
      Wrota.
      Każde otwiera kolejne,
      Same wrota,
      Bez celu,
      Bez przedpokoju, gdzie strząsnąć bym mogła
      Utraconą przestrzeń.
      Zamknąć ją w puszce. O, głupia Pandoro,
      Gdzie byłabym ja, gdyby nie było ciebie?
      Nie wygnaliby, nie spostrzegli,
      Że skrzydła mam pawie.
      Że powinnam być skromna, a wołam jaskrawo
      Jaskrawo
      Źarniście
      De profundis
      De profundis
      De profundis clamare
      Bo na co mi oczy, gdy nie ma tu piękna?
      Ślepym są wszyscy tutaj,
      Na Górze,
      Na Dole ja jedna
      W i d z ę
      I cierpię stokrotnie.
       
      IV. Mogłabym nie
      Widzieć, ale i z otchłani usłyszeć
      Zdołałam twój głos
      Miodowy głos
      Wołałeś mnie pytałeś
      Gdzie jest moja dusza
      Czy wciąż skrzydła rozkładam,
      Choć nie stało słońca?
      Oddać chciałam ci wtedy
      Najpiękniejszą serenadę
      Z trzewiów grzeszników utkać diabelską harfę,
      Która dałaby serce tym,
      Co ukradli je światu
      Co rządzą
      I sądzą
      Nie błądzą, choć ganią.
      Nie było jednak liny
      Gotowej połączyć
      Zło z dobrem
      My zawsze osobno
      Choć dążymy nieustannie do tej jedności przeklętej u powiewu zmierzchu.
       
      Ja wiem
      Że zewrę świat kiedyś w jeden płaski dysk
      A podeprę go zemstą
      I zniszczę wszystkich każdego
      Na mojej drodze i obok niej
      I na obrzeżach mojej
      Świadomości,
      Że stanąłeś mi, człowieku,
      Na drodze do mojej miłości. 

    • Przez Alicja_Wysocka

      spójrz księżyc co noc sobie wschodzi
      nikomu się jeszcze nie znudził
      srebrzone korale z zachwytów
      poecie na oczy nawłóczył
       
      więc wieczór i noc nawet całą
      przewieszał je kartce papieru
      czarownie miłośnie bo dla niej
      misterniej  nawlekać już nie mógł
       
      aż zbudził się dzień lawendowy
      zbyt długo z księżycem wzdychali
      i popiół pozostał na biurku
      bo wiersz się ze wstydu sam spalił
    • Przez Alicja_Wysocka
      nie będę głośno wzdychała
      nie wolno się tak rozśmielić,
      jeszcze o szczęściu usłyszą
      te diabli albo anieli,

      a potem się wszystkie zlecą
      wiem, licho nie śpi nocą
      przyjdą nie wiedzieć którędy
      zazdrościć będą, albo co

      niewinnie, ulotnomogliście
      przemyka chwilą maleńką,
      więc żeby nam nikt nie zabrał
      przebądźmy je cichusieńko
    • Przez Alicja_Wysocka
      w zasadzie nic się nie zmienia
      choć dawno wyrosły śpioszki,
      wciąż kłopot mam z zasypianiem
      bardzo cię proszę, zrób coś z tym

      przewracam się z boku na bok
      namolnie zegar mamrocze,
      czemu nie mówisz dobranoc?
      do spania muszę mieć - smoczek
  • Ostatnio komentowane

  • Wiersze znanych