• Ogłoszenia

    • Mateusz

      Konkurs poetycki   04/30/2017

      Zapraszamy do udziału w konkursie poetyckim: http://poezja.org/utwor/156891-konkurs-poetycki-na-pomoc-gin%C4%85cej-mi%C5%82o%C5%9Bci/

32 postów w tym temacie

wchodzę czasami do środka szafy
gdzie wiszą słowa, a nie ubrania
każde się wdzięczy i rzuca w oczy,
i obiecuje świat mi przesłaniać

tylko kobieta może zrozumieć
o czym tu prawię, gdy się przebiera
nie mam co włożyć, o wierszu mówię,
wszystko noszone, jasna chol...a

4 osoby lubią to

Udostępnij ten post


Link to postu

A tu wypadałaby coś nowego ubrać :)

 

Byłam czytałam - drugi raz zresztą.

Podoba się :)

 

 

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
7 godzin temu, czytacz napisał:

A tu wypadałaby coś nowego ubrać :)

No tak, bo wszystko już było, o wszystkim napisano. Słowa przecież są do wielokrotnego użytku. Tymczasem często słychać, jakie to banalne, nieodkrywcze,

 

Miłego dnia, Bożenko :)

Udostępnij ten post


Link to postu

Witam -  moja Elżbieta też tak mówi stojąc przy szafie - nie mam  

w co się ubrać - tak mają chyba wszystkie kobiety.

Zgrabny wierszyk - uśmiecham się.

                                                                                                       Udanego dnia życzę 

Udostępnij ten post


Link to postu

Bardzo dobra fraszka nie tylko o miłości...

Udostępnij ten post


Link to postu

słowa w archiwum możesz zawieszać

jeszcze czasami mogą się przydać

nowych szukaj w słownikach w sieci

tylko żadnego nie wyrzuć do śmieci

 

PozdrawiaM.

Udostępnij ten post


Link to postu

Wszystko już było?

to samo wszędzie?

Może poszukaj coś

w secondhandzie ;)))

 

AD

Udostępnij ten post


Link to postu
6 godzin temu, Anna_Pełka napisał:

Bardzo dobra fraszka nie tylko o miłości...

O miłości do słowa i ciuszków?

Przyznaję się :P

Udostępnij ten post


Link to postu
6 godzin temu, Marlett napisał:

tylko żadnego nie wyrzuć do śmieci

Marlett

niektóre wiersze wrzucam do kosza,

bo mi za bardzo gusta kaleczą

los podzielają niewydarzonych

czasami któryś ukradnie przeciąg.

 

Dziękuję za zwrotkę, doceniam starania rymem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
2 godziny temu, JADer napisał:

Wszystko już było?

to samo wszędzie?

Może poszukaj coś

w secondhandzie ;)))

 

brak ciuchów i słowa

szczególnie gdy drogie

przyprawia kobiety

o ciężką chorobę,

 

Dziękuję A.D.

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu

mole  grasują

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu

Wiersz w bardzo ładny lekki sposób wyraził nie bagatelny problem kobiet ,,,myśle że i nie tylko kobiet

pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
1 minutę temu, dobry czas napisał:

Wiersz w bardzo ładny lekki sposób wyraził nie bagatelny problem kobiet ,,,myśle że i nie tylko kobiet

pozdrawiam

cóż, takie mamy trendy

co rusz to nowy foszek,

to kiedyś było ładne,

już dzisiaj nie ponoszę

 

jak tu się ubrać w rymy

gdy wszystkie takie same?

jeszcze się mąż pomyli,

dopiero będzie zamęt

 

lub przyjdzie jakiś krytyk

i zacznie mnie rozbierać,

że gramatyczna wiocha

i bez akcentów temat

 

ach, jakie ciężkie życie

gdy w domu pełne szafy,

ażeby w gust każdemu

tym szlaczkiem jasnym trafić

 

 

Dziękują za odwiedziny :)

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu

Napisano (edytowany)

Dnia 1.05.2017 o 11:30 PM, Alicja_Wysocka napisał:

wchodzę czasami do środka szafy
gdzie wiszą słowa, a nie ubrania
każde się wdzięczy i rzuca w oczy,
i obiecuje świat mi przesłaniać

tylko kobieta może zrozumieć
o czym tu prawię, gdy się przebiera
nie mam co włożyć, o wierszu mówię,
wszystko noszone, jasna chol...a

wynoszę zaraz zawartość z szafy

do kontenera dla PCK

dla Caritasu coś rzucę gratis

niech już ktoś inny ubrania ma

 

niech się nacieszy poeta młody

z tych opatrzonych mi zbędnych słów

idę poszukać po domach mody

póki sił starczy by podjąć trud

:))

Pozdrawiam Jacek

Edytowano przez Jacek_Suchowicz
1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
5 minut temu, Jacek_Suchowicz napisał:

wynoszę zaraz zawartość z szafy

do kontenera dla PCK

dla Caritasu coś rzucę gratis

niech już ktoś inny ubrania ma

 

niech się nacieszy poeta młody

z tych opatrzonych mi zbędnych słów

idę poszukać po domach mody

póki sił starczy by podjąć trud

no patrzcie państwo, komu się skarżyć

i ze zmartwieniem nowym zostałam

więc krzyczę piórem, ludzie ratunku!

nie można przecież w samych sandałach

 

spijam atrament z łzawą rozpaczą

wyrywam pióra i głośno beczę

chociaż mam kota, jak każda Ala

jednak potrzeba mi jeszcze kiecek!

 

Witaj Jacku, dziękuję i pozdrawiam :)

 

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu

Słowa... pomyślałem, ze może faktycznie najlepsze są te słowa ze szmateksu. Już noszone, przepocone, znające żar słońca i niepogodę. Słowa które były z innymi ludźmi, w ich domach, sercach, na głowach i plecach. Te słowa zebrać, ułożyć na stole... I ubrać w manekin formy. Cóż mogę dać ja poeta jeśli nie formę. Ale poezję pisze życie, ludzie wokół mnie, szpak i śmieszna kaczka. Zebrać te wszystkie słowa to zebrać prawdę. Tak, to jest pociągające. 

Ale Ty szukasz nowych słów? Nowe. Made in China? Oby nie :) (robi się ze mnie złośliwiec). 

Udostępnij ten post


Link to postu
16 minut temu, Alicja_Wysocka napisał:

no patrzcie państwo, komu się skarżyć

i ze zmartwieniem nowym zostałam

więc krzyczę piórem, ludzie ratunku!

nie można przecież w samych sandałach

 

spijam atrament z łzawą rozpaczą

wyrywam pióra i głośno beczę

chociaż mam kota, jak każda Ala

jednak potrzeba mi jeszcze kiecek!

 

 

 

Kiecek brakuje, hm, nie wiem, nie wiem

bo gdy się przyjrzeć pramatce Ewie,

to ona żadnych kiecek nie miała,

a jak rodzina jej się udała.

Więc po co skamlesz, ratunku wołasz

Tyś jest bogatsza, bo Ty masz kota !

:)))

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
3 minuty temu, Marek_Bazyli napisał:

Ale Ty szukasz nowych słów? Nowe. Made in China? Oby nie :) (robi się ze mnie złośliwiec). 

Niekoniecznie chińskich szukam, nie wiem co miałeś na myśli mówiąc - chińskie. Takie jak wszyscy znają, mają, bo tanie i łatwe? Czy niezrozumiałe, bo krzaczki.

Lubię neologizmy, lubię sama uszyć zwroty, sploty, pomysły, to one tworzą kreację, takich szukam w mojej szafie.

 

Dzięki, że byłeś :)

Udostępnij ten post


Link to postu
3 minuty temu, JADer napisał:

Kiecek brakuje, hm, nie wiem, nie wiem

bo gdy się przyjrzeć pramatce Ewie,

to ona żadnych kiecek nie miała,

a jak rodzina jej się udała.

Więc po co skamlesz, ratunku wołasz

Tyś jest bogatsza, bo Ty masz kota !

:)))

 

 

Więc tupię nogą i spieszę donieść

zaraz poskarżę się Twojej żonie

zaraz zapytam wredna i śmiała

czy zamiast ubrań kota by chciała 

 

Pozdrawiam wesoło :)

2 osoby lubią to

Udostępnij ten post


Link to postu

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!


Zaloguj się

  • Kto przegląda

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez vorwaerts-blicken

      Oczami napuchniętymi
      od taniego kremu usypiam
      na powiekach
      malinowe dusze minionych
      żelaznych czy kamiennych
      epok.
      Zebrałam w tych cieniach wojny,
      rewolucje i powstania, są w nich królowie
      i zdrajcy, szewcy i piekarze. Czasami,
      gdy nie chcę patrzeć, oni maszerują
      maszerują
      w dół
      policzka. Wyprowadzam na spacer
      na wydłużonej smyczy troski
      poprzednich pokoleń – one merdają ogonem.
      Bo wolę otaczać się pyłem, ruiną i zaduchem
      niż czuć swąd
      tępych twarzy płonących na ulicach.
       
       


    • Przez vorwaerts-blicken

      I.   Patrzysz na mnie zawsze, gdy odwracasz wzrok od nieba. Chciałeś lecieć, ale spadłeś
      W tę bezkresną toń.
      Kim byłam, by spytać
      Czy los zmylił drogę skazując
      Na śmierć zapomniane struny.
      Ta historia
      Miała być szarością. Migoczącym szeptem trzepoczących rzęs, bezcielesną szarfą
      Wspólnego szczęścia.
      To miała być
      Historia miłości Diabła i Archanioła wbrew
      Sobie wbrew
      Słońcu wbrew
      Śpiącemu Bogu.
      Gdy Bóg śpi znikają
      Upiory i
      Rodzi się spokój w czasie wojny.
      Kochany,
      Czy miałeś eliksir
      Gotowy uśpić świat cały by słyszeć tylko
      Mój krzyk spośród pierza?
       
       
      II. Odbierając mi honor odebrali
      Skrzydła
      Wyrywając z żeber prawdę i nadzieję.
      Kto
      Wyrwał.
      On wyrwał zrzucił strącił
      Niżej
      Niż na ziemię.
      Połamane dłonie
      Nie mogły złapać tchu
      Gorące wyziewy kłamstwem mchem
      Pokrywały płuca.
      Nie poznawałam
      Swojej twarzy
      Swoich nóg
      Zapomnianych pielgrzymów
      Kim jestem jak trafię
      Z powrotem na szczyt?
      Otworzyłam oczy na widok końca Nieba
      Na widok końca kręgów, których wy nie znacie.
      Obwołali panią nie wyciągając ręki
      Zamiast pomocy słali
      Zardzewiałe słowa
      I ukłony
      Ukłony
      Po kres naszych czasów.
      Kim byli ci, ogniem i zniszczeniem
      Dotknięciem oczu
      Wypalali
      To, co zostało we mnie
      Mnie wydrążyli
      Zamknęli
      W osobnej celi
      Wewnątrz mnie
      Mnie
      Czy to wciąż ja?
       
      III.  Zapomniane wersety
      Zbrodniczych
      Pergaminów wyryte
      Na ciele nie przyniosły ukojenia.
      Tamtej nocy
      Czy dnia może miałam sen jeden
      Do dziś zapamiętany
      Oto lew złotogrzywy oglądał
      Pole bitwy
      Szedł,
      Lecz zranił łapę
      O stalowy cierń
      Zapłakał nad swoją
      Krwią
      I nieszczęściem świata,
      Które ściele łąki
      Żelazem i nocą.
      Nie zobaczył chwały
      Zwycięzcy
      Czy
      Łupów.
      Wrócił więc do groty,
      Porzucając smutek
      I ciągnął za sobą wstęgę
      Szkarłatnej
      Przestrogi
      I lwem był ten, co mnie zamordował
      I lwem ci ścielący się na drodze
      Ten jednak
      Nie płacze
      Nie wraca, lecz prze ciągle naprzód.
      Zostałam nagle sama
      Słysząc szum nienawiści i górnej
      Perswazji.
      Przebudzenie?
      Nie było go bo nie spałam śpiąc głęboko
      I z boku
      Na bok
      Przeszywałam na wylot
      Stare lęki i urazy.
       
      Gdzie znalazłam się dokładnie
      Nie widziałam
      Jak ślepota otula ściśle oczy tak i
      Mnie ogarnął
      Swąd mroku
      Co dzień oglądałam to, o czym marzy ścięta głowa
      Otoczona przez nic o ciężarze wszystkich skał mojego i waszego
      Świata.
      Filary cementu granitowe
      Ściany
      Tantalową niepewnością
      Szukają ofiary.
      Ogrodem zwiędłym i opadłym lękiem
      Ścieliłam przede mną wulkaniczne
      Wrota.
      Każde otwiera kolejne,
      Same wrota,
      Bez celu,
      Bez przedpokoju, gdzie strząsnąć bym mogła
      Utraconą przestrzeń.
      Zamknąć ją w puszce. O, głupia Pandoro,
      Gdzie byłabym ja, gdyby nie było ciebie?
      Nie wygnaliby, nie spostrzegli,
      Że skrzydła mam pawie.
      Że powinnam być skromna, a wołam jaskrawo
      Jaskrawo
      Źarniście
      De profundis
      De profundis
      De profundis clamare
      Bo na co mi oczy, gdy nie ma tu piękna?
      Ślepym są wszyscy tutaj,
      Na Górze,
      Na Dole ja jedna
      W i d z ę
      I cierpię stokrotnie.
       
      IV. Mogłabym nie
      Widzieć, ale i z otchłani usłyszeć
      Zdołałam twój głos
      Miodowy głos
      Wołałeś mnie pytałeś
      Gdzie jest moja dusza
      Czy wciąż skrzydła rozkładam,
      Choć nie stało słońca?
      Oddać chciałam ci wtedy
      Najpiękniejszą serenadę
      Z trzewiów grzeszników utkać diabelską harfę,
      Która dałaby serce tym,
      Co ukradli je światu
      Co rządzą
      I sądzą
      Nie błądzą, choć ganią.
      Nie było jednak liny
      Gotowej połączyć
      Zło z dobrem
      My zawsze osobno
      Choć dążymy nieustannie do tej jedności przeklętej u powiewu zmierzchu.
       
      Ja wiem
      Że zewrę świat kiedyś w jeden płaski dysk
      A podeprę go zemstą
      I zniszczę wszystkich każdego
      Na mojej drodze i obok niej
      I na obrzeżach mojej
      Świadomości,
      Że stanąłeś mi, człowieku,
      Na drodze do mojej miłości. 

    • Przez Alicja_Wysocka

      spójrz księżyc co noc sobie wschodzi
      nikomu się jeszcze nie znudził
      srebrzone korale z zachwytów
      poecie na oczy nawłóczył
       
      więc wieczór i noc nawet całą
      przewieszał je kartce papieru
      czarownie miłośnie bo dla niej
      misterniej  nawlekać już nie mógł
       
      aż zbudził się dzień lawendowy
      zbyt długo z księżycem wzdychali
      i popiół pozostał na biurku
      bo wiersz się ze wstydu sam spalił
    • Przez Alicja_Wysocka
      nie będę głośno wzdychała
      nie wolno się tak rozśmielić,
      jeszcze o szczęściu usłyszą
      te diabli albo anieli,

      a potem się wszystkie zlecą
      wiem, licho nie śpi nocą
      przyjdą nie wiedzieć którędy
      zazdrościć będą, albo co

      niewinnie, ulotnomogliście
      przemyka chwilą maleńką,
      więc żeby nam nikt nie zabrał
      przebądźmy je cichusieńko
    • Przez Alicja_Wysocka
      w zasadzie nic się nie zmienia
      choć dawno wyrosły śpioszki,
      wciąż kłopot mam z zasypianiem
      bardzo cię proszę, zrób coś z tym

      przewracam się z boku na bok
      namolnie zegar mamrocze,
      czemu nie mówisz dobranoc?
      do spania muszę mieć - smoczek
  • Ostatnio komentowane

  • Wiersze znanych