Enchant

Grafomański wierszyk

5 postów w tym temacie

Napisano (edytowany)

Wczoraj wieczorem, gdy było ciemno,

Pewien młodzian zastukał w okienko;

- Chodź ze mną - tam zostawiłem smoka

- Będziemy razem bujać w obłokach -

Wyjrzałam.Ten Gad, w akcie mądrości (?)

Dodał parking do licznych swych włości

 

- A niech tam! - Machnęłam wreszcie ręką,

Po czym cicho otwieram okienko;

Po rynnie zjadę - postanowiłam;

Idea ta wydała się miła;

Gorzej już było z wcieleniem jej w życie;

Rynna raczej krucha była... I wiecie

 

- To sytuacja niespodziewana! -

I całkowicie się załamała;

Mój luby, miast szykować ramiona,

Leżąc na ziemi, ze śmiechu konał!

- Gdzie smok? - już z dołu wściekła spytałam.

- No, już, nie denerwuj się tak, mała. -

 

Nasz smok pewnie wyruszył na łowy,

By strącić paru owieczkom głowy;

- No dobra, super, lecz ja niestety,

Czasu nie mam tak dużo, jak TY.

Jest po północy, a jutro szkoła,

I pożegnania nadeszła pora.

 

Nagle drzwi klatki stanęły otworem,

A w nich stanął mój sąsiad Wieczorek;

- Jesteś w piżamie, chodź do środka!

Tutaj coś złego jeszcze Cię spotka -

- Świetnie. Gdzie książę? I co ze smokiem? -

Na co on zadrwił z uśmiechem szerokim:

 

- Jak wytrzeźwiejesz, to pogadamy

A teraz migiem wracaj do mamy -

I zaprowadził. Po półgodzinie

Śniłam już mocno sen o lawinie;

I wczesnym rankiem, dnia następnego,

Nie mogłam wprost wyjść z szoku ciężkiego;

 

Gdyż w jednej z gazet zauważyłam:

"Pożar w lesie zbiera krwawe żniwa,"

Dużo zwierząt zginęło - pisali.

- Podejrzewaliśmy kanibalizm... -

 

Nienasycony żołądek smoka,

Lecz za to jaka czysta robota!

Edytowano przez Enchant

Udostępnij ten post


Link to postu

Napisano (edytowany)

Hm, Droga Enchant, jak na satyrę wiersz nieco zbyt długi, "intryga" dosyć skomplikowana i na koniec puenta, która powinna przynajmniej wywołać uśmiech, o ile nie salwę śmiechu to w Twoim wierszyku ona z tym" krwawym żniwem" jest bardziej smutna, a w najlepszym razie nijaka.

A ponadto ciężko dość się czyta, bo z rytmem są kłopoty.

 

Jeżeli by z tego miała wyjść jakaś satyra, to wymaga to sporo pracy.

 

Pozdrawiam  :)

AD

Edytowano przez JADer

Udostępnij ten post


Link to postu
42 minuty temu, JADer napisał:

Hm, Droga Enchant, jak na satyrę wiersz nieco zbyt długi, "intryga" dosyć skomplikowana i na koniec puenta, która powinna przynajmniej wywołać uśmiech, o ile nie salwę śmiechu to w Twoim wierszyku ona z tym" krwawym żniwem" jest bardziej smutna, a w najlepszym razie nijaka.

A ponadto ciężko dość się czyta, bo z rytmem są kłopoty.

 

Jeżeli by z tego miała wyjść jakaś satyra, to wymaga to sporo pracy.

 

Pozdrawiam  :)

AD

Dziękuję za rady. Wiersz był próbą zmierzenia się z inną niż zazwyczaj kategorią; tonem? Okazuje się, że jak ktoś ma w duszy smutek nie potrafi pisać kolorowo. Prawda prędzej czy później wychynie zdradziecko z któregoś wersu :). Ale mimo to publikuję i te mniej udane , bo czasem okazuje się, że nasze przekonanie o słabej wartości utworu jest mylne. 

Miło, że pochyliłeś się nad wierszem mimo wszystko :)

Również pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu

Cechami duszy są radość i miłość, ale nie smutek. Umysłu domeną jest smutek. Utożsamiamy się z ciałem i poszukujemy utracone szczęście i często się sparzamy, bo usidlonej w pragnienia umysłu duszy brak znamiennych duchowych cech.

Udostępnij ten post


Link to postu

fajna próba ... trzeba mieć odwagę by próbować nowych form :) 

Pozdrawiam :) 

Udostępnij ten post


Link to postu

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!


Zaloguj się

  • Kto przegląda

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Marcin_Krzysica
      Wyszło wreszcie doń słoneczko 
      i promykiem skroń pierwszego  
      delikatnie pieści
      w głowie przez to sporo
      kiełkuje mu wierszy 
       
      Do drugiego doszło słońce 
      choć długaśno leżał w szafie 
      Dłonią sprawdza co gorące
      już wychodzi nagle staje
       
      Bo przewrócił ten taboret
      na którym stał pierwszy 
      i już nie napisze 
      tych cudownych wierszy 
       
      Drugi patrzy w lustro 
      patrzy i nie wierzy 
      bo do niego zombie 
      w odbiciu się szczerzy
       
      Tak się kończy strofa 
      także cały wierszyk 
      ludzie wciąż wzdychają 
      Co za katastrofa 
       
      W puencie nie brak jest finezji 
      nie jest także durna 
      lepsza czasem dla poezji 
      pogoda pochmurna
       
    • Przez Marcin_Krzysica
      Każda babka i kobita 
      Greya w kółko sobie czyta
      bo w niej budzi pożądanie 
      Czym to dla mnie ? To wyzwanie !! 
       
      Wszędzie świeczki więc zapalam 
      Dla kobiety trza się starać
      Na to wchodzi moja żona
      lekko tylko jest zdziwiona 
      i choć fajna z niej jest foczka 
      wnet opaskę ma na oczkach 

      -Dziś rozpalę zmysły twoje
      -Ależ mężu ja się boję
      -będziesz dziś krzyczała jeszcze
      i prowadzę ślepe dziewczę
      Lekko zwinnie stół omijam 
      moja żona... się obija
      omal się nie przewróciła 
      udo mocno sobie zbiła

      Prędko mijam trzy przeszkody 
      teraz będzie sama słodycz 
      Pocałunki rozbieranie 
      Wnet w bieliźnie żona stanie 
      już ją sadzam na krzesełku 
      no i słyszę "ty diabełku!" 
      Szybko nóżki przywiązałem 
      w rękę piórko już złapałem 

      Skórkę żony pieszczę piórkiem 
      mówię do niej troszkę sprośnie 
      -będziesz z Greya mieć powtórkę 
      (Na jej udzie siniak rośnie)

      Nagle piórko przez pomyłkę 
      lecz na pewno krótką chwilkę
      Smaga jej kochany nos
      W nosie drażni jakiś włos 
      Jak nie kichnie żona moja 
      Tak że aż się z krzesła zwali
      Huk potworny...
       
      nasi chłopcy przez to wstali 
      Nóżki jej się wykręciły
      prysł gdzieś humor taki miły
      Na jej głowie rośnie guz
      Lód przyłożyć to jest mus 
      Szybko też ją rozplątałem 
      Lód ..piżamy także dałem 

      Żona nie przestaje kichać 
      Kawalerii tupot słychać
      Chłopcy wchodzą nam do łóżka 
      Żona szepcze mi do uszka 
      "Dziś wspaniały mężu byłeś
      Z Greya mnie już wyleczyłeś ...."
       
      ---------------------------------
      Teraz żona ma kochana 
      Czyta tylko Don Juana 
  • Ostatnio komentowane

  • Wiersze znanych