Skocz do zawartości
Enchant

Grafomański wierszyk

Recommended Posts

Enchant    71

Wczoraj wieczorem, gdy było ciemno,

Pewien młodzian zastukał w okienko;

- Chodź ze mną - tam zostawiłem smoka

- Będziemy razem bujać w obłokach -

Wyjrzałam.Ten Gad, w akcie mądrości (?)

Dodał parking do licznych swych włości

 

- A niech tam! - Machnęłam wreszcie ręką,

Po czym cicho otwieram okienko;

Po rynnie zjadę - postanowiłam;

Idea ta wydała się miła;

Gorzej już było z wcieleniem jej w życie;

Rynna raczej krucha była... I wiecie

 

- To sytuacja niespodziewana! -

I całkowicie się załamała;

Mój luby, miast szykować ramiona,

Leżąc na ziemi, ze śmiechu konał!

- Gdzie smok? - już z dołu wściekła spytałam.

- No, już, nie denerwuj się tak, mała. -

 

Nasz smok pewnie wyruszył na łowy,

By strącić paru owieczkom głowy;

- No dobra, super, lecz ja niestety,

Czasu nie mam tak dużo, jak TY.

Jest po północy, a jutro szkoła,

I pożegnania nadeszła pora.

 

Nagle drzwi klatki stanęły otworem,

A w nich stanął mój sąsiad Wieczorek;

- Jesteś w piżamie, chodź do środka!

Tutaj coś złego jeszcze Cię spotka -

- Świetnie. Gdzie książę? I co ze smokiem? -

Na co on zadrwił z uśmiechem szerokim:

 

- Jak wytrzeźwiejesz, to pogadamy

A teraz migiem wracaj do mamy -

I zaprowadził. Po półgodzinie

Śniłam już mocno sen o lawinie;

I wczesnym rankiem, dnia następnego,

Nie mogłam wprost wyjść z szoku ciężkiego;

 

Gdyż w jednej z gazet zauważyłam:

"Pożar w lesie zbiera krwawe żniwa,"

Dużo zwierząt zginęło - pisali.

- Podejrzewaliśmy kanibalizm... -

 

Nienasycony żołądek smoka,

Lecz za to jaka czysta robota!

Edytowano przez Enchant

Udostępnij ten post


Link to postu
JADer    309

Hm, Droga Enchant, jak na satyrę wiersz nieco zbyt długi, "intryga" dosyć skomplikowana i na koniec puenta, która powinna przynajmniej wywołać uśmiech, o ile nie salwę śmiechu to w Twoim wierszyku ona z tym" krwawym żniwem" jest bardziej smutna, a w najlepszym razie nijaka.

A ponadto ciężko dość się czyta, bo z rytmem są kłopoty.

 

Jeżeli by z tego miała wyjść jakaś satyra, to wymaga to sporo pracy.

 

Pozdrawiam  :)

AD

Edytowano przez JADer

Udostępnij ten post


Link to postu
Enchant    71
  • Autor
  • 42 minuty temu, JADer napisał:

    Hm, Droga Enchant, jak na satyrę wiersz nieco zbyt długi, "intryga" dosyć skomplikowana i na koniec puenta, która powinna przynajmniej wywołać uśmiech, o ile nie salwę śmiechu to w Twoim wierszyku ona z tym" krwawym żniwem" jest bardziej smutna, a w najlepszym razie nijaka.

    A ponadto ciężko dość się czyta, bo z rytmem są kłopoty.

     

    Jeżeli by z tego miała wyjść jakaś satyra, to wymaga to sporo pracy.

     

    Pozdrawiam  :)

    AD

    Dziękuję za rady. Wiersz był próbą zmierzenia się z inną niż zazwyczaj kategorią; tonem? Okazuje się, że jak ktoś ma w duszy smutek nie potrafi pisać kolorowo. Prawda prędzej czy później wychynie zdradziecko z któregoś wersu :). Ale mimo to publikuję i te mniej udane , bo czasem okazuje się, że nasze przekonanie o słabej wartości utworu jest mylne. 

    Miło, że pochyliłeś się nad wierszem mimo wszystko :)

    Również pozdrawiam :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Jacek Dyć    0

    Cechami duszy są radość i miłość, ale nie smutek. Umysłu domeną jest smutek. Utożsamiamy się z ciałem i poszukujemy utracone szczęście i często się sparzamy, bo usidlonej w pragnienia umysłu duszy brak znamiennych duchowych cech.

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się


    • Kto przegląda

      Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

    • Podobna zawartość

      • Przez Marcin_Krzysica
        Na czole lśnią kropelki 
        czyn jest mój bohaterski 
        po ciemku rozbrajam bombę 
        czy zdążę 
         
        Drżą ręce - serce tłucze
        "Saperką może podrzucę 
        a co gdy się przechyli"
        nie mogę się mylić
         
        Nagle... pstryk słychać w mroku
        gotowa stoi w rozkroku 
        Nie wierzę  - słysząc "brawo
        rozpiąłeś stanik z wielką wprawą"
         
        Los sapera 2 
        Na czole lśnią kropelki 
        czyn jest mój bohaterski 
        po ciemku rozbrajam bombę 
        czy zdążę 
         
        Drżą ręce - serce tłucze
        "Saperką może podrzucę 
        a co gdy się przechyli"
        nie mogę się mylić
         
        Nagle w tym strasznym mroku 
        trzask - wybuch "co robisz tłumoku!!
        Czemu tak szarpiesz za stanik 
        jesteś do bani.."
      • Przez Marcin_Krzysica
        W moim zlewie, po obiedzie
        stos talerzy, zęby szczerzy.
        Obok garnki i chochelki
        ubaw ze mnie mają wielki,
        gdy spod byka patrzę na nie
        - ech zmywanie


        Gdy na górę naczyń zerkam
        w sercu rośnie mym, rozterka
        Czemu zamiast ich ubywać
        sterta rośnie i przybywa
        kubek, talerz oraz rondel
        - ech nie skończę

        Jednak jakoś się udało
        wysprzątałem kuchnię całą
        lśnią naczynia i kuchenka
        Choć mój synek dziwnie zerka
        Jak houdini zrobił czary
         "tata tata a - patelnia"
        o ...cholerka

      • Przez Marcin_Krzysica
        W pokoiku, na stoliku
        jabłko z trwogi strasznie drżało,
        bo bez żadnej tutaj ściemy
        z trzech stron się zbliżały hieny.
        Ślina z pyska - lśnią zębiska,
        głód im brzuchy strasznie ściska.
        W oczach ten szalony błysk,
        że dziś, czymś zapełnią pysk.
        Duża szansa - to nie cuda -
        dziś to może im się udać.
        Czas do skoku się szykować,
        by je wreszcie skonsumować.

        Jednak jabłko się uniosło
        w czwartą stronę sobie poszło.
        Wygłodniałe te zwierzaki
        w lot pojęły, że prusaki
        chcą im zwinąć główne danie
        więc z rozpaczą pędzą na nie.

        Jedna hiena taka ruda
        nie za duża, strasznie chuda.
        Już do skoku się zerwała,
        lecz tor lotu miała zły
        w ścianę wbiła swoje kły.
        Druga hiena, czarna była
        ot poprostu chuda żyła,
        niby takie zwierzę szczwane,
        łbem walneło w rogu ścianę
        tak, że gwiazdki teraz liczy.
        Trzecia prawie jabłko chwyci,
        lecz o krzesło zawadziła
        i jak długa wywaliła

        Prusak przed kryjówką stanął
        i z triumfem uśmiechnięty,
        westchnął tylko "ehh Studenty".
      • Przez Marcin_Krzysica
        Każda babka i kobita 
        Greya w kółko sobie czyta
        bo w niej budzi pożądanie 
        Czym to dla mnie ? To wyzwanie !! 
         
        Wszędzie świeczki więc zapalam 
        Dla kobiety trza się starać
        Na to wchodzi moja żona
        lekko tylko jest zdziwiona 
        i choć fajna z niej jest foczka 
        wnet opaskę ma na oczkach 

        -Dziś rozpalę zmysły twoje
        -Ależ mężu ja się boję
        -będziesz dziś krzyczała jeszcze
        i prowadzę ślepe dziewczę
        Lekko zwinnie stół omijam 
        moja żona... się obija
        omal się nie przewróciła 
        udo mocno sobie zbiła

        Prędko mijam trzy przeszkody 
        teraz będzie sama słodycz 
        Pocałunki rozbieranie 
        Wnet w bieliźnie żona stanie 
        już ją sadzam na krzesełku 
        no i słyszę "ty diabełku!" 
        Szybko nóżki przywiązałem 
        w rękę piórko już złapałem 

        Skórkę żony pieszczę piórkiem 
        mówię do niej troszkę sprośnie 
        -będziesz z Greya mieć powtórkę 
        (Na jej udzie siniak rośnie)

        Nagle piórko przez pomyłkę 
        lecz na pewno krótką chwilkę
        Smaga jej kochany nos
        W nosie drażni jakiś włos 
        Jak nie kichnie żona moja 
        Tak że aż się z krzesła zwali
        Huk potworny...
         
        nasi chłopcy przez to wstali 
        Nóżki jej się wykręciły
        prysł gdzieś humor taki miły
        Na jej głowie rośnie guz
        Lód przyłożyć to jest mus 
        Szybko też ją rozplątałem 
        Lód ..piżamy także dałem 

        Żona nie przestaje kichać 
        Kawalerii tupot słychać
        Chłopcy wchodzą nam do łóżka 
        Żona szepcze mi do uszka 
        "Dziś wspaniały mężu byłeś
        Z Greya mnie już wyleczyłeś ...."
         
        ---------------------------------
        Teraz żona ma kochana 
        Czyta tylko Don Juana 
    • Ostatnio komentowane

    ×