Kolos94

Użytkownicy
  • Zawartość

    377
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  1. Tak, miłość i śmierć to jedyne rzeczy, którymi warto sobie zaprzątać głowę. Ale staram się wierzyć, że miłość jest silniejsza niż śmierć. Raz wiara ta jest we mnie bardzo gorliwa i gorąca, innym razem niemal zanika. I tak o to z tego twórczego napięcia - między miłością a śmiercią - rodzi się wiele rzeczy pięknych, a wśród nich - poezja.
  2. Co mnie dotyka? Drżące dłonie Kto kradnie oddech? Słodkie ciało Pół życia za aniołem gonię Za tym co mnie poskłada w całość Przyszedł. Woli dotykać duszy Ma z chmur utkane palce błogie Chce mnie gdzieś porwać...to już koniec? Nie, to się zbliża Miłość-Ogień
  3. jestem cały strzępem z żądzy kto mnie, pytam, tak sporządził raczej kto popsuł tak wiele że już brak celu jest celem jestem tylko pytajnikiem smutnym głupcem, złym cynikiem psem wyjącym w głębi duszy: koniec męki! dość katuszy! wyprowadź serce na spacer słońce znowu chcę zobaczyć świeże, poranne pragnienia zimnych wiatrów lekkie tchnienia kto właściwie mnie tak zabił że dziś tylko mogę marzyć o kolorach, kształtach, dźwiękach lecz nie mogę ich pamiętać? jestem, jestem, może będę jeśli klatka złudzeń pęknie zrzuć mi wiarę na ratunek albo z pętlą krótki sznurek...
  4. Czyli jednak można ten wiersz rozgryźć :) Emocje, paradoksy, brak logiki - to wszystko sprawia, że oczywiście nie czyta się tego lekko. Jestem tego świadom, choć nie jest moim celem zamęczanie z premedytacją czytelnika. Ten wiersz, jak wiele wierszy - jest próbą zarejestrowania krótkiej, ulotnej chwili ducha; jakiegoś uczucia, jakiegoś widzenia, nie do końca jasnego, jakby za mgłą. Stąd tyle paradoksów i emocji. Mógłbym się tego oczywiście pozbyć. Jest na to jeden sposób - przestać pisać wiersze. A jednak, poezja wydała mi się najbardziej adekwatnym środkiem do usiłowania zapisywania swoich uczuć, emocji, zazwyczaj paradoksalnych, zazwyczaj alogicznych. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję wszystkim za komentarze :)
  5. @Alicja_Wysocka Logika, spójność tematu - trzymałbym się tego, gdybym pisał traktat filozoficzny czy nawet powieść. Moja poezja wyraża emocje, a te nie są zazwyczaj ani logiczne, ani spójne. A więc nie jest i taką poezja, co jest zupełnie naturalne i nie stanowi wady - wręcz przeciwnie.
  6. @Alicja_Wysocka Gdybym chciał o tym powiedzieć wprost, wybrałbym prozę :)
  7. @Alicja_Wysocka Świętym spokojem męczy przyjaciel, a nie strach. Pozdrawiam.
  8. @Alicja_Wysocka Proszę bardzo :)
  9. mój strach ma ogromne oczy zbyt wielkie bym mógł na nie patrzeć więc je wyłupię i wyrzucę nie mówcie że to zbyt straszne bo już mnie zmęczył przyjaciel który zamieszkał w moim cieniu i dręczy mnie świętym spokojem bym nigdy nie doszedł do celu
  10. Wierzę, że będę mógł w końcu utonąć w otchłani Twych szarobłękitnych oczu… Odkąd po raz pierwszy dotknąłem ich delikatnej powłoki, nie mogę już przestać marzyć o tym, by móc to robić do końca życia. Po raz pierwszy zanurzyłem się w nich wiele tysięcy lat temu, pamiętasz… To było naprawdę bardzo dawno temu, w zupełnie innej epoce. Bo każde kolejne spotkanie, każda kolejna kąpiel duchowa – Twoich oczu w moich i moich oczu w Twoich – to jakby odmienna epoka, mająca swoje niepowtarzalne cechy charakterystyczne, które nie powtarzają się nigdy. Wiem, w końcu natrafię na dno, albo nigdy… To pozostaje dla mnie tajemnicą. Ale już sam fakt istnienia tej tajemnicy daje poczucie nieskończoności, jakiejś nigdy nie kończącej się historii - owszem, kończącej się w chwili śmierci – a jednak nie. Albowiem wierzę, że z Tobą nie pójdę na śmierć. Zmartwychwstaniemy razem, będziemy żyć wiecznie razem. To dno, ta skończoność, nawet jeśli teraz istnieje, wkrótce zniknie, dokona się cud… Ustąpi pierwsze dno, lecz – co najwspanialsze – drugiego dna już nie będzie. Jesteś dla mnie tak samo wielką, piękną, niezgłębioną tajemnicą, jak wtedy, gdy pierwszy raz Twój wzrok padł na mnie, mój na Ciebie… Nie, nieprawda, teraz jesteś sto razy większym dla mnie sekretem niż wówczas. To prawda, poznaliśmy się – lecz gdy w jednym miejscu coś się rozjaśniło, naraz w innym pojawiło się tysiąc nowych tajemnic. I tylko jeden jedyny punkt jaśnieje niczym gwiazda na firmamencie; mały, jasny punkt pośród nieprzeniknionych ciemności. Tą jasną oczywistością jest być ze sobą coraz bardziej, wbrew wszystkiemu, po prostu trwać ze sobą w duchowej jedności… Ta trwałość będzie wspaniałym symbolem nieśmiertelności. I wciąż kąpać się, i tonąć w Twych błękitnoszarych oczach. A drugiego dna już nie będzie…
  11. na czystym bruku brudne dusze a ponad wszystkim błękitna mgła pęka przejrzysta szyba wzroku wyjmij mi z serca kawałki szkła... wiem że potrzeba wspiąć się wyżej oglądać od nowa straszny kres być bliżej mgły i bliżej granic słuchać jak znowu im mówią: precz! umieram kiedy tam wchodzę, zły że wciąż za siebie oglądam się tęsknota przede mną i za mną kolejny krok zapiera dech krwawica duszy nic nie dała a własna krew przepadła w ziemi i słońce czerwone zachodzi noc pełna światła wszystko zmieni
  12. gniewne łzy nie mogę zrobić nic bezsilny krzyk... gdzie jest kres? chcę ujrzeć oczy Twe i w nich zagubić się... słów brakło znów tylko ogień i bunt pętlę na szyi czuć... przyjdź, błagam przyjdź daj w końcu śmierć lub sens i ciszą przykryj mnie...
  13. zamknij oczy i popatrz zrozum że już nie istniejesz wielkie wszechświaty przed Tobą gdy w czarnej dziurze - niemal mdlejesz... szukałeś tak długo, już dosyć czas wzgardzić naiwną nadzieją i wbrew wszystkiemu zaufać zielonym listkom - nie korzeniom... myślałeś że przeszłość to wszystko sądziłeś że przyszłość - to cień dotknąłem Twych bioder i koniec jest tylko teraz - już wiesz... idź dalej w światło tych mroków porzucaj nadzieje złe śmiej się i płacz, i dziękuj bo wciąż Cię widzę i kocham Cię...
  14. Skoro wiara uczy relacji prawdziwych i głębokich, dlaczego wciąż ulegam złudzeniu, że pełne i radykalne jej przyjęcie doprowadzi mnie nieuniknienie do gorzkiego osamotnienia? Jak mam przezwyciężyć tę szatańską iluzję? Wszak ona mnie paraliżuje, hamując dalszy duchowy, ale także umysłowy i społeczny rozwój. Wracam tutaj po rocznej przerwie. Od tego czasu niewiele nowych słów przybyło w tym zeszycie. Pragnienie wewnętrznego uporządkowania, rozwoju, spełnienia kryjących się w sercu dobrych pragnień często staje się bardzo silne. I wtedy ten kajecik przychodzi z pomocą, zaprasza, abym na jego czyste, kremowe kartki wylewał swoje czarne, atramentowe łzy... Ale ja zwykle zapominam o cichym i skromnym moim przyjacielu. Jakiekolwiek pisanie wiąże się przecież z trudem, którego - świadomie czy podświadomie - unikam. A ponadto zaraz przyczepiają się do moich dobrych zamiarów podłe chochliki zwątpienia i pesymizmu. "To wszystko i tak na nic. Nie napiszesz czegoś sensownego. Daj spokój..." Gdybym słyszał coś podobnego tylko od zewnętrznych oponentów, od nadętych pseudo-krytyków i pseudo-recenzentów... Ale ten głos sączy się wprost we mnie, siedzi w mojej głowie i utrudnia, znacznie utrudnia pisanie. Ale oto nowy rok - a więc i nowe pragnienia, postanowienia, pomysły, plany. Witaj, drogi przyjacielu, w tym nowym roku! Chcę z Tobą częściej przebywać, doceniać to, że Cię mam, zapełnić już wszystkie czyste karty, jakie Ci jeszcze pozostały. Abym w tym właśnie roku, nasyciwszy Cię do cna czarnym atramentem moich łez i uśmiechów, mógł Cię w końcu spalić w piecu beznadziei... ... Nie, niech to się nigdy nie stanie!
  15. @Waldemar_Talar_Talar Ano tak, wrodzony albo nabyty, albo jedno i drugie, w każdym razie - pesymizm...