Dariusz_Sokołowski

Wprawni poeci
  • Zawartość

    1248
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

1 obserwujący

Ostatnio na profilu byli

875 wyświetleń profilu
  1. Tak, zaczynam zawsze od siebie, choć zdarza mi się mylić... Popraw pan błędy, chociaż ortograficzne i nie pajacuj. Nie jesteśmy na "ty".
  2. Patrzę codziennie i sobie liczę - ileż to rajdowców, komentatorów i innych tępych wycieczkowiczów ten świat przyniesie. Pozdrawiam. Bez odbioru.
  3. Panie, komentatorze! Polecam obejrzeć rajdy Monte Carlo z lat siedemdziesiątych albo chociaż występy pana Sobiesława Zasady... Może się pan czego nauczy!
  4. Mit

    No i mamy bohatera onirycznego/naukowego/fantastycznego, którego obecność objawia się w określonej fazie, w specjalnych warunkach... Tytuł daje jednocześnie przestrzeń do egzystencji, ale i go abstrahuje... To taki rodzaj podmiotu lirycznego, alter ego piszącego. Pozdrawiam.
  5. To co wygląda na językową gomorię, jest zdecydowanie konsekwentne... "Dalej spać spoko", "niezwyczajni do ciężkiej pracy", "policja nawet tam cykor ma", "lecz socjal daj", "niech nam będzie trwać", itd - zbyt wiele tego na niedbalstwo językowe. Postawione w tezie pytanie "czy prawdę trudno w słowo zamienić"? zdaje się nie tylko nie mieć odpowiedzi, ale - wobec rzeczywistości przedstawionej w wierszu - przestaje mieć w ogóle jakikolwiek, nawet semiotyczny sens. Zatem to poetycka, semiotyczna apokalipsa w tyglu nie tylko kultur, ale przede wszystkim języków. Wiersz brzydki, nierówny, niesmaczny. Ale taka jego barwa, taki jego czas, i zdaje się, że miejsce... Pozdrawiam.
  6. Gdzież bym śmiał... Przyjmuję pani każde wytłumaczenie z pokorą, ogromnym dystansem, szacunkiem i głębokim uśmiechem... Zapewniam! Nie spodobał się pani żart?! Och, proszę się tak nie nadymać;) PS. Pani zbyt wiele imputuje. Widzę, że nie tylko mnie. Muszę się oddalić, bo się jeszcze pani na mnie uwezmie albo co gorsza i zakocha... I co wtedy, co wtedy... Pozdrawiam D.
  7. Z takimi żartami to pod sklep, nie do Z-et, paniusiu;) pozdrawiam z uśmiechem
  8. Motyw literacki "kochającej" wałkowany, przerabiany, interpretowany na wiele sposobów przez epoki i wieki. I dobrze... W tekście nie znalazłem niczego osobistego, ujmującego, nie ma nawet tej prywatnej dbałości, która zaświadczać miałaby chociażby o chęci oddania czegoś co autorkę dotyczy, ujmuje, dotyka... Raczej chlodny, wyrachowany na sprzeciw, dezaprobatę, utopiony w nadmiarze szczegółów, niepotrzebnych, garderobianych detali... tekst. Zdaje mi się, że dla zważenia konwencji, jakby dla zweryfikowania toposu, odarcia go z "poetyckości" (świadczy o tym chociażby "prozacki" zapis). To obnaża, w jakimś sensie go deprecjonuje, dekonstruuje, a przez to i szpeci. Nie wiem co kieruje autorką; przyjemność w odkrywaniu/odzieraniu, czy jakiegoś rodzaju wizja dezawuowania czegoś co się przez lata utarło jako wartość/subtelna wartość, na którą zwykło patrzeć się dziś lekko, z uśmiechem, z przymrużeniem oka... Pani czynniść pisarska/poetycka/liryczna w tym wierszu (podobnie z resztą jak w wielu/niewielu pozostałych) polega jakby nie na wkładaniu "kija w mrowisko" (czego chciałbym jako czytelnik), ale na wkładaniu go sobie w "szprychy"... Boli bardziej niż cieszy. Ale do tekstu... To tak jakby "wiośnie" Boticiela postawić/domalować szyld z napisem "pisuar 2, kabina 5" i co ciekawsze powiesić u siebie... Bawi?! Nie każdego. Duchamp może byłby i z pani dumny... ;) PS. Byłem kiedyś na wieczorku autorskim pewnej pani, która czytała publice "erotyk" o dojeżdżaniu konia. Widziałem w jej wyrazie i satysfakcję z pewnego rodzaju pisackiej chytrości i zażenowanie z niezrozumienia... Czyjego, kuźwa?! Kwestia smaku.
  9. Niestety, ja też nie rozumieł
  10. Ta, grunt to dobry temat;)
  11. Pan spróbuje to w prozie, mową wiązaną panu nie idzie... Pozdrawiam z uśmiechem.
  12. @ja_bolek ;) Pozdrawiam
  13. @Waldemar_Talar_Talar Wiesz co jest fajne dla mnie w tym utworze? To, że jak odsunę wszystkie prawidła, pośpiech, współczesne "zasady" pisania, te wszystkie karkołomne przerzutnie i innego rodzaju dyrdymały, w które wikła się dzisiejsza młoda i modna pisanina, to mogę usiąść właśnie do takiego wiersza. Wiersza, w którym autor nie boi się zbyt dużych słów, zbyt pojemnego znaczenia, płycizn, nie wstydzi się mówić o rzeczach tysiąckrotnie wałkowanych... W ogóle nie przeszkadza mi, że to takie... zwykłe. Dlaczego? Bo... mówi ze swoją dykcją, właściwym mu językiem, ze swoim prywatnym oddechem. Twoje wiersze mają jakąś dobrotliwość, coś z dobroduszności, jakąś przystępną prawdę, z którą nie silisz się poetyckie eksklamacje i Bóg wie jakie intelektualizmy. I to chyba ich moc - jakaś zdyscyplinowana toniczność, coś co trzyma tekst w ryzach jakiegoś "uczutego" taktu. Tak, taktu. Bo jest w nich też jakaś niedzisiejsza i prosta elegancja... Chętnie zobaczyłbym Twoją całą książkę.
  14. @Maciej_Jackiewicz Pańskie poetyckie konstatacje dotyczące "życia" są tak samo trafne jak interpretacja, którą Panu przedstawiam... Pan jeszcze tego nie wie, ale już przeczuwa. Pozdrawiam, bez animozji.
  15. Fajny, ludyczny. Pozdrawiam.