Wieslaw_J._Korzeniowski

Użytkownicy
  • Zawartość

    767
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Ostatnio na profilu byli

165 wyświetleń profilu
  1. Dziekuje!
  2. Dzieki za wglad Mariusz_Sukmanowski!
  3. Mewa z lampy ulicznej w okno mej duszy zerka. Udaje, ze mnie nie widzi - macham do niej. Gestem ludzkim, serdecznym, siegam poza szybe rozumienia. W oddali gora przyciaga moje mysli i syci wzrok majestatem. Wpatrzony w chmury ponad widze i czuje marzenia co zmieniaja ksztalt zycia Czerwiec 2017
  4. Dzieki kokopustelniku18 Lza to smutek i radosc i uczucie co sie skrapla w oczach zycia.
  5. Klinika jest niewielkim białym budynkiem z dwudziestoma pokojami po jednym dla każdego pacjenta. W początkowych planach miał to być motel, ale potem gdy Dr. Konrad został właścicielem zmienił budynek w klinikę dla obłąkanych. Zadaniem Dr. Konrada było znaleźć przyczynę co przywiodło wielu ludzi w miasteczku do obłędu i pomóc im. Miejscowość ta była zapomnianym miejscem na odludziu i naprawdę potrzebowała takiej kliniki. Szczególnie jeden przypadek był całkiem szczególny: Pan Mambu jedyny ocalały z wypadku samochodowego był Dr. Konrada osobliwym przypadkiem. Wyobraź sobie to, jeżeli tylko będziesz mógł to sobie wyobrazić! Nie, po prostu nie możesz nigdy pojąc tej oczywistej prawdy, aż do chwili gdy przydarzy ci się to osobiście. Szept jak szum jesiennych liści nagle zacienił jego myśli: "Tak, pędzisz do miejsca gdzie to jest ukryte, do punktu zrozumienia, ale pot twojego umysłu pokrył każdy tego zakamarek. Widzisz to, ale niewyraźnie i pytasz co jest prawdą?" Zgaduję, że teraz widzisz powagę tej sytuacji, ciemną tego stronę. Głos nie pozwolił mu odpocząć nawet na moment... i kto do cholery jest ten facet w białym fartuchu? „Mambu, twój sarkazm, niewiedza, i brak sumienia pewnego dnia przywiodą cię do punktu gdzie rzeczywistość i sny spotykają się razem i będziesz balansować pomiędzy tymi dwoma światami, a to będzie bardzo niebezpieczne dla twojego zdrowia psychicznego”. „Co masz na myśli?” Dr. Konrad znał swojego pacjenta przez wiele lat i byli oni dobrymi znajomymi. Jego silne palce nieświadomie stukały po blacie stołu gdy odpowiedział Mambu: "Nawet jeżeli usta nie będą wstanie wyrazić prawdę słownie oczy zawsze to wyrażą. Myślę, że słyszałeś o tym wcześniej." "Tak, coś w tym guście słyszałem." „Rozbijasz granice rzeczywistości. Twój umysł błądzi poza obszarem racjonalnego rozumienia. Rozumiesz gdzie to prowadzi?" „Myślę, że rozumiem. Ale co to jest rzeczywistość? Czyż nie jest to fizyczne wcielenie umysłu do świata surrealistycznych majaczeń”. „Może i tak”. Doktor Konrad spojrzał na swojego pacjenta z miłym zaskoczeniem i podziwem dla sposobu w jaki ten wyraził swoje zdanie na dany temat. ******* Był pewny, że ten cichy biały dom na szczycie wzgórza był rzeczywisty. Znał również mieszkańców tego domu. Byli rzeczywiści! Nawet doktor Konrad nie mógł zaprzeczyć jego istnienia, przecież osobiście pokazał mu to miejsce. Na odludziu pogmatwanych zakamarków jego niezwykłego umysłu. "Myślę, że to nie była halucynacja! Jestem całkiem tego pewny!” Oczy pana Mambu prawie wychodziły z orbit gdy wymawiał te słowa. 'Tak, tak wiem. Jutro rano odwiedzimy to miejsce jeszcze raz. " odpowiedział doktor Konrad. ******* Drzwi domu były szeroko rozwarte: wyglądało to tak jakby czekał na nich. Hałaśliwe skrzypienie drzwi zapraszało ich do środka chłodnym powitaniem. Przerażające dreszcze przeszły po ich ciałach gdy wolno zbliżyli się do domu. Okna wyglądały jak dwa olbrzymie ślepia cyklopów i wpatrywały się w nich lodowatym i przenikliwym spojrzeniem. "Wierzysz mi teraz? To nie był sen! To jest rzeczywiste!" Cichy głos pana Mambu próbował przekonać doktora Konrada o tej rzeczywistości, a gdy ten obrócił swoją twarz ku niemu serce nagle podskoczyło mu do gardła. "Nie, to nie może być rzeczywiste! Kto, co to jest ta...rzecz? Nie, proszę nie...nie" prawie krzyczał tak jak obłąkany człowiek. Doktor, dom, i potwór w ciągu sekundy stali się jednym. "Mambu, obudź się! Masz zły sen!" Doktor Konrad potrząsał swoim pacjentem próbując przerwać zły sen, który niewątpliwie go dręczył. "Co, co się stało? Gdzie my jesteśmy? Czy to jesteś ty doktorze?" "Tak, to ja. Spokojnie! Wszystko jest w porządku. Jesteś wciąż w swoim pokoju Mambu. Nic się nie zmieniło. Jesteśmy w przychodni i właśnie miałeś zły...a właściwie powinienem powiedzieć, że podróżowałeś znowu po swojej wyobraźni ". „To niemożliwe!" Tym razem Mr. Mambu nawet nie próbował odpowiedzieć. Jego krótkie ale muskularne ciało skurczyło się nagle w przypływie nieufności. ******* Pan Mambu nie mógł uwierzyć w to co się następnie wydarzyło. Jego ostatnie słowa były mieszanką szeptu i głośnego krzyku. Doktorze, ty jesteś jedyną osobą, która wierzy mi, która naprawdę rozumie mnie". "Mambu, oczywiście że ciebie rozumiem! Jestem częścią ciebie, częścią twojego snu. Jestem po prostu tobą! My nie istniejemy naprawdę i to jest rzeczywistość. Witam w rzeczywistości wirtualnej, mój przyjacielu!" "Nie! Doktorze! To nie może być prawdą , to jest niemożliwe!" ******* Obserwował w skupieniu twarz Mambu. Przechodziła ona przez cykl bolesnych i dziwnych grymasów. W każdym bądź razie była to bardzo interesująca twarz; twarz silnego człowieka z wyrytymi na niej doświadczeniami całego jego życia. "Doktorze, co pan myśli o przypadku pana Mambu?" ocknął się z zamyślenia słysząc głos pielęgniarki dochodzący jakby zza ściany. Pani Róża zawsze asystowała doktorowi Konradowi. Zazwyczaj chodziła cichutko jak kot i tym razem także zaskoczyła go swoją obecnością. "Obawiam się, że po odzyskaniu przytomności, jeśli ją odzyska, będziemy mieć następnego psychicznie chorego". ******* Biały dom na szczycie wzgórza, doktor Konrad i jego klinika, pani Róża pielęgniarka i całe miasteczko ze wszystkimi swoimi umysłowo chorymi odeszli na zawsze do wirtualnej rzeczywistości z ostatnim oddechem pana Mambu. Pan Mambu umarł wcześnie rano. Jego mózg był całkowitym wrakiem bez żadnej szansy na uleczenie przez obecną medycynę.
  6. Nigdy nie bylo moim zamiarem ujmowanie honoru i czci naszym bohaterskim zolnierzom z pod Monte Cassino. Czesc i chwala im na wieki! Rozumiem, ze moj wiersz mogl wywolac mieszane uczucia czytelnikow, a zwlaszcza u tych dla ktorych tamto historyczne zdarzenie jest bliskie sercu ze wzgledu na to, ze ich najblizsi zgineli tam lub byli tam osobiscie. Zostawie ten wiersz na forum, lecz usuwam moja dedykacje. Dziekuje.
  7. pewnego razu w moim życiu pojawiła się spokojna mała gwiazda z nieznanego mi miejsca w przeogromnym wszechświecie ale tak jasna w jej wielkości bardzo delikatna w kontaktach subtelna i wzniosła córka króla - Króla Niebios Ojca Wszechmogącego ta wspaniała gwiazda moja mała siostrzyczka zmieniła bardzo moje życie i będzie świecić w moim sercu zawsze i na wieki Wiersz ten dedykuje Tinie Morgan. Sierpien 15, 2016 Czwartek Wieslaw J. Korzeniowski
  8. Dziekuje WiJa za zrozumienie :)
  9. z cieni codziennosci wylonil sie sen taki naturalny, wymarzony w czerni i w bieli zatrzepotal kolorami teczy czy to Ty? musnelas opadajacym piorkiem strun mojego serca metamorfoza milosci przebudzil sie byt swiadomoscia istnienia i promykiem radosci zatanczyla lza Sierpien 15, 2016 Z dedykacja dla Joli Pawlik Wieslaw J. Korzeniowski
  10. tak, zauwazylem to i dzieki, w obecnych czasach wiersz sylabiczny nie jest forma powszechnie stosowana i nie bylo to moim zamiarem Ogromna większość współczesnej poezji nie tylko nie jest rymowana, ale stroni od jakiejkolwiek systemowości. - Marcin Świetlicki http://www.ekorekta24.pl/poezja/124-systemy-wiersza-polskiego-cz-i-systemy-numeryczne-wiersz-sylabiczny-i-wiersz-sylabotoniczny
  11. Ciesze sie, ze cos w tym tekscie zauwazyles. Nie wiem, czy to niepokoj, byc moze to fakty zaistniale...tak mysle ;) Wnioslem tam pewne porprawki. pozdrowienia
  12. Marlett, absolutnie sie z toba zgadzam, tylko agape ma taka mozliwosc :)
  13. wspaniale, ale cos mi jeszcze tutaj jakos tak sobie, wiec ciagle mysle....
  14. witam Stary_Kredensie, to "c" sie przyczepilo do druha, ale juz odpadlo w zawilosciach tego co tam pozdrawiam
  15. Najprostsza filozofia własna...a więc jaki masz problem z pytaniami? Czy po prostu czepiasz się i nie wiesz czego? to ty masz problem i nie przyjmujesz tego ze to co napisałeś jest filozofia to ty go odsyłałeś do prozy choć tu ma filozofie wiec ni wiem skąd to oburzenie Z perspektywy czasu widze, ze to oburzenie bylo nieuzasadnionie. Miales racje kokopustelnik. Chyle czola przed Solampange.