anna_rebajn

Wprawni poeci
  • Zawartość

    1,198
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

O anna_rebajn

  • Ranga
    Pierwszy tomik
  1. Kiedyś spojrzymy sobie w oczy zapytasz o tych co zginęli pod osłoną burek i kolorów skóry w pół drogi do naszego - odpowiem To nie było tak jak myślisz kochanie chroniłam piaskownicę przed domem jabłonkę drogę do szkoły i z powrotem wiesz ci ludzie nie byli tacy sami jak my ich dzieci różniły się od ciebie wolnością wyboru matki nosiły żałobę po strąconych aniołach modlili się inaczej nosili w sercach nadzieję że pozwolimy im wkraść się w ciąg dalszy a ty musiałeś jak ja spokojnie i pewnie spoglądać w przyszłość mieć dom z ogrodem i jabłonką drogę do szkoły i ludzi wokół siebie starannie zaplanowanych nie byłam jak tamci getto to takie brzydkie słowo synku
  2. Wszystkim dziękuję za komentarze. Serdecznie pozdrawiam. a.r.
  3. Podoba mi się klimat wiersza. Troszkę miejscami wydaje mi się przegadany, ale kupuję, choćby dla tego : Nie pamiętam, jak włosy splatałaś, zalotnie zerkając przez ramię w nagości nieskrytej. Moje życie. Nie pamiętam. a.r.
  4. mario - cóż mogę powiedzieć hortensja już z samej nazwy jest kłopotliwa, wydaje mi się, że łatwiej pamiętać słoneczniki ;)) a.r.
  5. Elu, Jacku, Alicjo - miło znów was widzieć. tym bardziej dziękuję za odwiedziny. Serdeczności. a.r.
  6. @Jacek_Suchowicz Jednak do Ciebie Jacku można walić w ciemno. Jest treść, warsztat i temat. Bigosik ze słów i ze słówek wałeczków na boczku nie stworzy i dodam że drugi podbródek najpewniej się też nie odłoży więc taki bigosik dla kobiet to może być wielka podnieta uważaj uważaj autorze bo wiele jest dziewcząt na dietach :)))
  7. kiedy myślę dom nie dostrzegam liter które tworzą słowo ogródka stąd dotąd ławki przed kuchennym oknem rzeczy mniej lub bardziej potrzebnych a jednak jest przy tym słowie dach zegar pilnujący ściany w przedpokoju i posłuszne wieczorowi łóżko są drzwi otwierane po coś i do kogoś schody i próg na którym potykam się czasem o słowo bezdomny jest przepaść znaczeń i braku znaczenia wąska jak szczelina pomiędzy literami
  8. @Marcin_Olszewski Mam wrażenie, że wiersz jest porozrywany. Jest w nim tak dużo środków - że trudno skupić się na temacie. Zgodziłabym się z Alicją.
  9. Panie prezesie uprzejmie donoszę jest problem z kotem - dawno nic nie jadł bardzo się martwię najmocniej proszę to sprawa pilna na sejm i senat trzeba uchwalić mocą ustawy by miał koniecznie po prawej stronie i w każdym domu - kąt do zabawy lecz to nie koniec bo jeśli chcemy kota ugościć trzeba uchwalić drzwi uchylone we wszystkich domach - żeby kot polski mógł się poruszać w dowolną stronę i jeszcze myszkę skorą do uciech należy puszczać gdy się pojawi raczej dyskretną (żeby nie uciekł) nim ją spożyje - niech się pobawi a jeśli można żeby najlepiej była w kolorach biało-czerwonych bo to kot polski - panie prezesie (łukiem omija inne kolory) jeśli pozwoli pan jeszcze dodać coś wprost od siebie - na pańską chwałę bardzo podziwiam że pan ma kota (ja widzę myszki- lecz głównie białe) za pozwoleniem - załączam klęcznik ale niewielki kocich rozmiarów niech dobry kotek kolan nie męczy kiedy się modli o wdzięczny naród
  10. stanisławie - myślę, że wiersz jest mój tylko przez chwilę gdy go piszę. Potem należy do każdego kto go czyta i każdy ma prawo rozumieć go po swojemu. Dlatego nie wydaje mi się, żeby to co ja chciałam powiedzieć było najważniejsze. W tym celu posługuję się obrazami. Ważne jak ty go odebrałeś. Równie dobrze ten obraz może do ciebie nie trafiać. pozdr. ciepło. a
  11. Podoba mi się taki romans z metaforą. Od razu widać skąd bierze się warsztat ;) teraz rozumiem czemu moja bywa mizerna już od rana dość nieobecna i nieswoja ot. nocą była u Stefana.
  12. Na tym zdjęciu pozornie nie dzieje się nic ktoś chciał chwilę utrwalić zanim dom wyrwali z korzeniami ziemi zanim kilka kamieni pozostanie w nieładzie i desek rozrzuconych po dawnym podwórku koło płotu który zniknął najwcześniej ktoś zdążył nacisnąć plastikowy przycisk a z nim szepnąć stój a przecież musiał tam być pies może z tyłu domu biegał po ogrodzie nim wyjęli drzewa gałąź sterczy znad dachu więc ogród żył jeszcze więc i chodnik biegł pewnie wokół płotu i trawa soczyście łaskotała po kostkach kogoś kto przechodził poza ramką zdjęcia i musiał mieć ten ktoś jakieś buty na nogach i głos którym wołał że wystygnie obiad może rękę wyciągał po następne zdjęcie żeby uśmiech zostawić na zaś
  13. Wszystko pięknie, lecz co z laską i jej zderzakami czy ma tułać się po świecie, aż ktoś ją omami? Wrócił rybak i po cichu szepnął rybce w ucho, byłaby dla świata szkoda zmarnować to cudo. Może nie jest najmądrzejsza, może nie za dobra, ale przecież przyznasz sama, dość miła dla oka. Przyprowadzę jutro Jadzię. Tak ją zaczarujesz, że z litości nad złym losem, młodą adoptuje. :))) Paulo - świetny wierszyk. :)))
  14. Zaskakuje mnie, że wiersze żyją własnym życiem. Czasem pisząc wiersz mam przed oczami inne obrazy niż wy. Potem okazuje się, że są jeszcze inne, i jeszcze inne. Jakby wiersz żył poza mną. :)) Dziękuję za komentarze i pozdr. A
  15. A może tak? padają skały wietrzeją zęby zgrzytają dęby :)))