Joachim Burbank

Użytkownicy
  • Zawartość

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Ostatnio na profilu byli

77 wyświetleń profilu
  1. !?

    grandżowo pankowa muzyka w garażu twojego ojca pod schodami czytałaś mnie jak książkę między wierszami karmiłaś zachłannie głodnymi strofami wiersza brudnymi rękami pierwsza byłaś wszędzie nie chciałaś odejść odeszłaś nie chciałaś odejść przystanek brudną ręką wycierałaś przystanek na Placu Cyryla grandżowo pankowa muzyka między strunami przecieka palcami łapiesz te dźwięki brudnymi rękami bawisz się dźwiękami moimi myślami a ja chodzę po ścianach wyrywam włosy z głowy musiałem pojechać do Leszna zapłaciłem dziewięć stów nie czekaj z kolacją przypaloną kawa rozlana na stole w lodówce znów nie ma mleka brudnymi rękami odłożyłem na regał egzamin z życia
  2. &

    pewnie nie masz życia dość tak jak ja gdy bez celu włóczę się po przemoczonych ulicach miasta gubiąc resztki przyzwoitości w zamglonym spojrzeniu kilku dam na przekór wszystkim i sobie na złość stan umysłu którego mam dość za nocą noc mija jak chce gdzieś dotrzeć chciałbym lecz nie wiem gdzie
  3. Objaśnij to szerzej...
  4. nie słuchałem matki ojca nigdy nie było przyjaciół nie znałem ze wszystkich się śmiałem życie uczyło mnie złożonych równań składni różniczkowej ortografii z jedną niewiadomą wciąż pod wiatr własną drogą nie godzę się na wtłaczanie w szablon
  5. #

    Takie szufladowe znalezisko...
  6. #

    płakałaś rzewnymi łzami które spijałem z policzków lodowaty wzrok ciepłe dłonie kontrastowały z moją krwawiącą dumą nagły strach lęk i ta obawa, że już nie wrócisz dławiący krzyk serca utorował nam drogę
  7. @

    pusty plac w centrum miasta stoję pośrodku zimne krople wspomnień spływają po plecach brodzę w nich każdego dnia
  8. ***

    patrzę w jasne twarze przyjaciół i zastanawiam się kim jestem nie pierwszy raz gubię drogę i staram się nie wypaść z rytmu łatwiej nie będzie chyba, że o czymś nie wiem
  9. uprawiam wierszokradztwo dopuszczając się profanacji języka wyginam słowa rozciągam pojęcia by pasowały do mojego schematu nabazgranego bez ładu i składu na papierowej serwetce