samm

Użytkownicy
  • Zawartość

    55
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O samm

  1. Irenko, zaimki skrócone, archaiczne czy nie - równoprawnie dopuszczone do stosowania, zwłaszcza w tekstach pisanych lub później wyśpiewanych. Pozdrawiam z szacunkiem :) s
  2. GreDu, wdarły się błędy. Tak na szybko, więc i Ty szybko popraw: brakłoby, marzę i prezydencki, sławetny ból. Do wiersza powrócę, jeśli czas [pozwoli. Pzdr. s
  3. Też przeczytałem z niekłamaną przyjemnością, ale dlaczego tak oficjalnie, Czytanko?? Pozdrawiam z uśmiechem :) s
  4. Cieszę się, że zawinąłeś do for-portu :) 2 drobne uwagi:: spacja się wdarła w "nieubłaganie" i 2 wers zacząłbym z małej, ale to tylko moje odczucie. A temat bardzo fajny. Pozdrawiam - ahoj Mar(ynarzu)cinie :)) s
  5. Może być szyja, może być szyjka. Też bym przyłożył swojego ryjka.
  6. Cieszę się jacku, że jesteś otwarty na dyskusję, bo przekonałeś mnie, ale - jak to zwykle bywa - nie do końca. Jeśli wyliczanka, to dwukropek po formie zaznaczenia ogólnego. Trudno mi przyjąć, żeby nią była kaszka, gdyż wszystkie, wymienione przez Ciebie później atrybuty smutnego dzieciństwa, musiałyby być jej składnikami. Raczej, kaszka jest równoprawnym elementem opisywanej sytuacji. Oczywiście, na siłę można by ją sprowadzić do roli symbolu; ale wtedy niezbędnym byłoby lekkie przekombinowanie wersu lub ujęcie jej w cudzysłów. Z drugiej zaś strony, uznaję prawo każdego autora do stosowania indywidualnej konstrukcji wiersza i użycia takich środków artystycznego wyrazu, jakie uzna za stosowne, bez względu na cel jaki temu przyświeca. Niezależnie od naszych rozważań, nie wpływa to na wartość wiersza, który wg mnie zasługuje na polubienie; stąd mój podobacz. Paradoksalnie, wpływ na to miała dwoistość mojej interpretacji, o której wspomniałem uprzednio. Mieszkam w starej dzielnicy miasta i znam z widzenia wielu jej mieszkańców, ale część nie z ulicy, tylko zza okiennych szyb właśnie. Żyją bez skargi, z pokorą i godnością wśród domowników z wszelkiego rodzaju gładkimi i kolorowymi displayami, w których nie odbijają się ich pomarszczone i szare twarze. Czekają na jakiś gest zainteresowania, dobre słowo, a czasem na przygotowanie im kaszki. Prawdziwej, nie przysłowiowej. Smutna jest starość :( Dołączam się do gratulacji Waldka i pozdrawiam optymistycznie.:) s
  7. GreDu, jest ok, tylko po prostu spację wcięlo. Pzdr. s
  8. Dzień dobry, mnie z kolei załącznik skojarzył się z przekładem piosenki, który kiedyś napisałem dla córki, a którego początkowy fragment, pozwalam sobie zacytować poniżej: Ktoś gdzieś pod tęczą czeka w świetle dnia Pokochałam człowieka, taka natura ma. Spójrz tam powyżej tęczy lśni nasz bajkowy świat Marzeń, tych nie spełnionych z naszych dziecięcych lat. /przekład do rytmu i wykonania Norah Jones/. A klimat Twojego wiersza utrzymuje się w tym sielsko-bajkowym nastroju. Pozdrawiam tęczowo :) s
  9. ***

    Nie kusiło Cię nigdy, by nadać wierszowi wymowniejszy tytuł? Np.: Pragnienie, czy coś w tym rodzaju. Ale sam utwór zatrzymuje i skłania do przemyśleń. a to chyba dobrze:) Pzdr. s
  10. Dzień dobry Jacku. nie wiem, czy to był zamiar świadomy, ale stworzyłeś wiersz uniwersalny: można go odnieść zarówno do zstępnego, jak i wstępnego pokolenia; bowiem chcemy czy nie, na starość dziecinniejemy. :( Zastanawiam się jeszcze nad użytymi przez Ciebie dwukropkami. Wg mnie, pierwszy niepotrzebnie zatrzymuje czytelnika, zaś drugi zastąpiłbym przecinkiem. Więcej grzechów nie pamiętam :) Serdecznie - s
  11. Kończąca się opowieść, niestety; ale zgrabnie opisana. I aż żal, że taka krótka, dosłownie jak życie. Wtedy przychodzi refleksja: czy lepsze stabilne i poukładane, czy niczym nie okiełznane, na wzór cygańskiego właśnie lub dzikich koni na prerii(?). Teraz to i tych koni także żal... Oxy - na duży plus :) s
  12. poranne słońce poprzez mgły mozolnie rozgrzebywało ziemię. ruchy były szybkie, energiczne, jakby chciało jeszcze zdążyć; jednak z godziny na godzinę spowalniały. Teraz, utrudzone wyciskało pot, którego krople chciwie chłonęły resztki zmurszałej, drewnianej konstrukcji. promienie słońca jako pierwsze wdarły się w czeluść niegdysiejszego wagonu: hybryda resztek tkanin i kości odartych z człowieczeństwa. jedna, druga, trzecia… wszystkie z ubytkami w uzębieniu. o ironio!! a miał być „złoty”… …czwarta, piąta…, pociąg ma 108 metrów. ilu… słońce nie umie liczyć, nie pomaga w mnożeniu. kości przedramion, anonimowe, pozbawione numerów, rzucają coraz dłuższe cienie. przy jednej z nich resztki opaski z ledwo widoczną gwiazdą. …szósta… pełna gama pożółkłych łopatek… …szósta… to chyba była kiedyś główka dziecka… …szósta… słońce suszy szkliste ekrany oczu i przygasa w nagromadzeniu smutku. ile jeszcze tych końcowych stacji… ale dobrze, że góra nie urodziła myszy. słońce już zaszło, kiedy ktoś pobiegł po księdza.
  13. Dzięki za uśmiech i ciepły wpis. Masz rację: portale randkowe to nic dobrego i ...dlatego jesteśmy tutaj :))) Serdecznie i z uśmiechem :) s
  14. Wielkie dzięki Alu, ale Ty wiesz, że masz w tym swój niezaprzeczalny udział :) Ciepłe pozdro :) s
  15. Bardzo dziękuję Oxy i odwzajemniam gratule :) Czuję tylko pewien niedosyt: nie zjechałaś mojej fraszki!! Pozdrawiam słonecznie :) s