Skocz do zawartości

arkadius

Użytkownicy
  • Zawartość

    16
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

2 Neutral

O arkadius

  1. Perła troski

    Niektórzy ludzie są tak biedni, że jedyne co mają to pieniądze W równoległym świecie byłbym hedonistą jak Dan Bilzerian wiódłbym wygodne życie w cieniu własnej palmy zajmowałbym się estetyką różowych cipek Tu kłania się psychologia barwy wciągałbym kokainowe kreski i wszystkie laski masowo lgnęłyby do mnie a raczej moich pieniędzy Nie musiałbym malować tych pierdolonych obrazków co to za darmo by ich nie chcieli dotknięci empatią nie mówiąc o zapłacie Caravaggio za życia sprzedawał prace za miskę soczewicy (był mordercą) Ezaw sprzedał pierworództwo ja drogocenną perłę zakopałem w polu które nabyłem przed własną śmiercią
  2. Hipnagogia

    Zgrajo suk, rozjuszona nad ścierwem! Przyzywa Was okrzyk z domów złota! Arthur Rimbaud - "Całkowite zaćmienie" Paryż się budzi W tym przestronnym gabinecie pełnym bibelotów (nie mylić z gabinetem Doktora Caligari) pośród książek autorów znanych i mniej znanych dzieł genialnych i nieudanych zapomnianych zdjęć ze schyłkowej epoki pamiętającej czas swojej świetności przed wybuchem wielkiej Wojny depozytariusz dóbr kultury spogląda na pułapkę Tukidydesa Wie że nie zawsze będzie potężny bo z czasem wszystko upada rośnie niepokój względem zasobów węglowodorów cywilizacja informacyjna to walka o umysły Nowy jedwabny szlak ekspansja morska dwóch hegemonów na kursie kolizyjnym idea uniwersalna eschatologiczna Eurazja integracja bla bla bla Niech będą błogosławieni kochający swoje męskie żony tu moje ukłony i Ci co im kibicują unosząc kciuk w górę lajkując męczenników odbytu namaszczonych na artystyczne diwy mające tak wiele do powiedzenia oni nie są dewiantami dotkniętymi parafilią jak miłośnicy nieskrępowanego naturyzmu Niech będą błogosławieni kurczowo trzymający się narodowego wzdęcia w odzieży patriotycznej i chorzy psychicznie którym Szeptucha szepcze w głowie że wyleczy i wyprowadzi z pustyni umarłego miasta Niech będą błogosławione wszystkie kurwy też te z internetu którymi na co dzień pogardzam im to wiatrowskaz odmierza kierunek Piss wam w twarz takie moje Flow Linoryt pt. "Burning man"
  3. Szeptucha

    A czego nie było, pewnie sępów w tybecie.
  4. Szeptucha

    Nocą szepcze głos w głowie mówi bym się obudził że mnie wyleczy wyprowadzi z pustyni tego miasta gdy myśli sięgały źródeł rzeki Jangcy na Wyżynie Tybetańskiej mógłby być pogrzeb podniebny na dachu świata uczta dla ptaków a nie kilka stóp w ziemi w popielnicy na placu czuć było jeszcze smród benzyny
  5. Fuga śmierci

    Muzycy w niemieckim obozie koncentracyjnym (nie tylko w Janowskim) mieli zwyczaj grać przy różnych okazjach, m.in. maszerującym do pracy, przy kaźni, lub dla rozrywki oprawców, duża część muzyków to byli profesorowie, a Niemcy no cóż kochali Wagnera tak ideowo, bo Hitler kochał. Jest coś takiego jak „tango śmierci” do tego nawiązywałem stąd fotografia, owszem muzycy utworu Paula Hindemitha raczej nie znali bo zaprezentowany został w 1943 roku publiczności w czasie końca obozu, tu akurat tylko nawiązywałem do łaciny nie zaś konkretnej jego kompozycji pt. Ludus Tonalis. Pozdrawiam A.
  6. Fuga śmierci

    ciemniej ciągnijcie po skrzypkach a z dymem wzlecicie w powietrze Grób wtedy macie w chmurach tam nie leży się ciasno Paul Celan rozbrzmiewa foxtrot marsz Ludus tonalis walc Straussa symfonia Haydna duch Wagnera dyrygent w prochowcu skrzypek perkusista akordeoniści i ci co dmą w saksofony konglomerat z konserwatorium na starej papierowej fotografii w obozie Janowskim trwa zabawa dźwiękiem gra tonacjami w pokrewieństwie jest wesoło wokół szubienicy w drodze do pracy za odmowę współpracy wspólna mogiła w lesie Lesienieckim wieczność nie ma początku ani końca jest okolona obydwoma stronami słodkich melodii podczas tortur i egzekucji w technice wyludnienia zwierząt pociągowych
  7. Kenoza

    ogołocony nie był niezwykłej urody jak zwykło się mniemać nie miał falistych blond włosów w kolorze dojrzałego zboża ani też niebieskich oczu kenkarty z aryjskim pochodzeniem „mocnych papierów” gwarantujących nietykalność był wątły nieco ułomny niezbyt ładny jak wiosenne anemony z mogiły w dniu jego śmierci w wielki piątek bladoliliowe zawilce które rosły pod krzyżem kalwarii stały się przez krople krwi jasnoczerwone aż po purpurę one na wietrze rozchylają swoje płatki przedśmiertnie pośród dźwięków wilgi przywołują na ziemię wyschłą deszcz i jego powtórne przyjście bo „czas to spłaszczone koło” które się dopełni w ponownej śmierci tym razem tu w polin
  8. Kazimierz Ratoń

    ...
  9. już tak pięknie nie potrafię bredzić;) zresztą dyskopatia lędźwiowa mało co mi umożliwia
  10. Farkhunda Malikzada (1987-2015)

    https://youtu.be/mefErsfD8Yk
  11. Moje imię jest dobrze wróżące na przyszłość oznacza pomyślność i rozradowanie dwadzieścia siedem wiosen - młoda jestem jak na nauczycielkę tego dnia oderwałam się od ziemi ale co unosiłam się do góry to złota młodzież ściągała mnie w dół strażnik meczetu Króla dwóch mieczy oskarżył mnie o spalenie Koranu bo wytknęłam mu sprzedaż oszukańczych amuletów Taweez z kilkoma świętymi wersami a przecież miałam na sobie welon czystości - studiowałam muzułmańską teologię serce moje sercem synogarlicy nieskazitelna biel czystość i prostota pobito mnie krzycząc by spalić czarownicę
  12. Owszem wiele myśli i tropów, taka stylistyka.
  13. Śmiała teza, nigdy nie przyszłoby mi do głowy peela, który jest m.in. twórcą obrazu „Gwieździsta noc nad Rodanem” namalowanego dwa dni przed śmiercią nazwać nieudacznikiem, mimo że sprzedał tylko jeden obraz za życia.
  14. Ameryko od przyjezdnych emigrantów, szumowin z Azji, Europy i Afryki, sen nocy letniej śnisz o złotym eldorado. Radosnym przeżywaniem orgazmu za orgazmem wtulasz się co noc w puklerz szczęścia. Król z Memphis, boski Elvis wygrany na loterii stanowej, śpi w twoim łóżku, zefirek porannej bryzy i rośnie brzuszek. Z przedmieścia popłyniesz do centrum, przy odrobinie szczęścia spłacisz dom hipoteczny, samochód i żonę hipoteczną wraz z dziećmi. Ja też wierzę, że nie potłukę kantu dupy o ucho Van Gogha i skapnie mi coś z tortu. A przecież ktoś musi, by inny ktoś nie potłukł, może wyniknie jakaś korzyść? Zapatrzony w srebrną wodę i białe jej brzegi płynę pod prąd. W białych żaglach powiek rybitwy śnią gwieździstą noc nad Rodanem, dwa dni przed śmiercią. Marzę po cichu o odległej, zielonej krainie skąpanej we wschodzącym słońcu. Śmierci w wigwamach miało nie być - wyszeptał wielki szaman spod mostu, nim pijany w sztok padł na tekturę obok mnie. Niekoniecznie tak samo, jak te wszystkie gnojki z telewizyjnych programów muzycznych, od kultury hip-hopu, skreczujących Dj'ów, z Beat box-u MC, skręcających blanty. „biały miś, biały murzyn - biały miś, dziś“ Płyną kanałami Amsterdamu, bełkoczą o bitach i magazynie LAIF ze strefy Ground Zero. Lub „Ground Zero - A Tribute to America“, oglądając zdjęcia z muzeum fotografii, ten prawy kobiecy but, w dalszej części rumowisko. To nowy świat, z pewnością nie Borneo. Prawdopodobnie Warszawa, w której co drugi jest magistrem filozofii i znawcą literatury. Ontologii spraw wzniosłych, liczykrupą doczesnym. A przecież nigdy nie było mojej osoby, halucynacje śnią mi to i owo w malarstwie. Nikt tu nie chce obrazków kupować, raz na rok tylko, na co dzień podpierają galeryjne kąty. Klęczą w kącie bez odpuszczenia, idą w przeznaczenie. Dwa dni przed śmiercią „Gwieździsta noc nad Rodanem“, niegdysiejsze ucho, o które jednak potłukłem kant własnej dupy, wierząc w amerykański sen, sen spełniany.
  15. może już teraz w ramach przysposobienia i oswajania ze śmiercią zacząć spać w trumnie jak nieumarły niegdyś Bela Lugosi w garniturze i czarnej pelerynie pozbawionej zagnieceń wprost z sentymentalnej reklamy firmy Pollena w nowej odsłonie z dolnej półki hipoalergicznych proszków do prania marki Biały Jeleń z udoskonaloną formułą bez konieczności prasowania dzięki najważniejszemu zakupowi życia mam przedsmak przed czasem doskonałego produktu z branży funeralnej mięciutkiej wypolerowanej na zicher białej trumny podróżnej leżę sobie wygodnie i przeglądam foldery reklamowe wakacji marzeń z WorldVentures wybieram wyspiarski raj na ziemi Andamany „białe piaszczyste plaże turkusowe laguny rafy koralowe lasy deszczowe drzewa mangrowe” kurwa fajowe jest życie!
×