Skocz do zawartości

Bronisław_Muszyński

Użytkownicy
  • Zawartość

    1722
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    5

Bronisław_Muszyński wygrał w ostatnim dniu 6 Sierpień

Bronisław_Muszyński ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

102 Excellent

2 obserwujących

O Bronisław_Muszyński

Ostatnio na profilu byli

1271 wyświetleń profilu
  1. Przygody Ciesi i Wicusia (rozdział drugi - część trzecia) . Za jakiś czas oboje podrośli dość znacznie - Wicuś już doświadczony swymi wędrówkami zmężniał, nabrał rozumu – nadal jadał smacznie, więc i sił mu przybyło - zadziwiał lotami. . . Postanowił odwiedzić mrowisko znajome. Długo nie musiał szukać, było całkiem blisko. Lądując, wnet zobaczył orszaki ruchome krążące wokół tronu, tworzące kolisko. . Na tronie zaś widocznym z daleka na wzgórku siedziała Ona – Ciesia – Jej pokłony słano. Wicuś się zmartwił, speszył, bo w swoim mundurku wyglądał teraz przy Niej, jak giermek ułanów. . Nie wiedział więc co począć, tak był tym zmieszany; już miał wracać z powrotem w kwiatki kolorowe. Lecz i jego dostrzegli, został rozpoznany jako wybawca Ciesi, teraz ich królowej. . Co tam się działo – rety – opisać nie zdołam bo by mi słów zabrakło, a i gardło ściska. Zaraz więc go wniesiono do owego koła obok tronu królowej, tak już całkiem blisko. . Ciesia z początku zbladła, płyną łzy radości; taka tym to spotkaniem była poruszona. Dalej było cudownie, bo już mieli gości na swoje weselisko - jako mąż i żona... cdn - z częścią trzecią WESELISKO
  2. zoofil

    Filozof zoofil z Zofiówki bardzo lubił młode jałówki. Miał kilka w zagrodzie ku swojej wygodzie - i nie tylko głaskał ich główki .
  3. - wierzący inaczej...

    Największą szkodę dla Kościoła czynią ci, co zrównując wartości samej religii z wartościami hierarchów tej organizacji, nie rozróżniają walki o dobre imię samego Kościoła od walki z przejawami zwykłego draństwa wśród jego kapłanów - bronmus45. # Bredzimy, wszyscy wierni o wiary monolicie, tymczasem nasz monolit ma dość gliniane nogi; tu wiary żadnej w treść jego nie wszczepili Bogi. Nieważne, który to Kościół prawi o jej bycie. . Bo to wszystko pozory w jednym wielkim gniocie splotu różnych obrazów, płynących wciąż przez wieki aż do dnia dzisiejszego, pod przymknięte powieki. W tym coraz głośniejszym, piekielnym jazgocie. . My zaś, nauczeni słuchać przykazań kapłańskich, więc ledwo dziś pojmujemy, co dzieje się z tymi którzy to szerzą zgorszenie pomiędzy wiernymi - często kosztujących przecież uciech wielkopańskich. . Albowiem swoją postawą przeczą boskim gustom, wciąż powiązani z pijaństwem, zabawą, rozpustą...
  4. - dolnośląski pultok...

    Pewien rezoner gdzieś spod Jawora czuje się pewnie w roli indora. Swoje pióra wciąż stroszy, by w prostackiej rozkoszy pouczać innych, jaka ich rola. .
  5. - шпион...

    kolejne urywki... ... (wspomnienia o rodzie bohatera wiersza) Jedna z babć, z rodu znanego korzenia;zrodzona we wsi Gronowce, tuż obok Odessy.Rodzina Świątkowskiego, co na dawnych kresachurodzony. W tej samej wsi i również z tego pokolenia....Wilhelm Świątkowski, sądu wojskowego prezes,nadzorujący tuż po wojnie proces generałów,przejawiał w swojej pracy wielką moc zapału,by oficerów zamęczyć. I to nie jest frazes..W nim to zapewne Rajmund, ojciec dla bliźniakówmiał swego opiekuna, wprost anioła stróża.Dla którego kolegów musiał się `oddłużać`;- wyjść z opresji UB-eckich kosztem swych rodaków -.Tak to - jak dziad z pradziada - z krwi żydowsko / ruskiejzrodzeni też zostali nasi dwaj bliźniacy.Dla których to wygody podano na tacynawet ich pochodzenie. Dziś są z krwi aryjskiej...
  6. - шпион...

    urywek (1/4) (...) Skłócić znów Europę jest Kremla zamiarem, bo wtedy jemu łatwiej warunki dyktować. Putin dla naszych władców jest Bogiem i Carem - moim więc obowiązkiem jest to zdemaskować - (...)
  7. 5+7+5... 7+7 - dwa dna...

    . leżący człowiek obok butelka wódki - woń alkoholu bieda aż piszczy wokół razem z jego potomstwem
  8. - шпион...

  9. Bajka o Ciesi i Wicusiu rozdz.II / część 1

    kot szarobury - to dopiero II rozdział z sześciu. Miałem (i mam nadal nadzieję) - że skierujecie do administratora Mateusza "petycję", by utworzył osobną stronę na wiersze i bajki dla dzieci (w różnym wieku), aby tutaj nie rozbić zamieszania. Moja pojedyncza prośba nic nie wskóra... Pozdrawiam - 3msie...
  10. Przygody Ciesi i Wicusia rozdział drugi - część druga . Tu zaś z głębi swej norki już spoglądał krecik na smakowity kąsek, co sam się nadarzył. Poprawił więc na głowie swój czarny berecik by zabrać się do jedzenia, o którym to marzył. . . Ostatni już był moment, jak krecika szpony sięgały po mróweczkę zemdlałą z tej trwogi. Nadleciał zacny Wicuś – złapał ją zmartwiony i frunął jak najwyżej, między gęste głogi. . Odpoczęli tu chwilkę z Ciesią przerażoną; aby oprzytomniała po takim zdarzeniu. Pofrunęli wnet dalej łąką ukwieconą nadal szukając domku, teraz już w milczeniu... . Tak zeszło popołudnie, zmrok zaczął zapadać gdy nagle tuż przed nimi pojawił się gacek. To nocny jest nietoperz, lecz lubiąc podjadać potrafi też o zmroku udać się na spacer. . . Jest to smakosz motyli, szczególnie tych nocnych, ćmami często zwanymi. Nie pogardzi przecież okazją do schwytania posiłków pomocnych. Więc Wicuś znów w opałach – tak już jest w tym świecie... . Uciekając przed gackiem skrył się w szparę drzewa - tam chwilkę odsapnęli, napastnik odleciał. Teraz już nie czekali więcej niż potrzeba; lecieli wciąż przed siebie i tak dzionek zleciał. . Szukając dziś noclegu sfrunęli pod drzewo; takie już mocno stare, z korą popękaną. Tu chcieli się rozejrzeć na prawo i lewo czy nie znaleźć w tych szparach spokoju do rana. . Najpierw, że byli głodni – szukali jedzenia, aby z pustym żołądkiem nie iść spać pod korę. Wystarczyło Wicusia jednego spojrzenia by dojrzeć nieszczęście - dobrze - że znów w porę. . . Dzięcioły dwa, kłócące się tutaj pod drzewem wielkimi są – od zawsze – mrówek smakoszami. Więc Ciesia wraz z Wicusiem musieli w potrzebie uciekać, ukrywając pomiędzy trawami. . Wreszcie Ciesia wyczuła zapach jej znajomy podwórza swojego, przy domku w mrowisku. Więc zaraz lądowali, uściski, ukłony oraz podziękowania dla Wicka od wszystkich. . A Ciesia – jak to dziecko – znowu popłakała gdy przyszło się już żegnać z Wicusiem motylem. Czuła bowiem, że mocno już się przywiązała do tego przyjaciela, spędzając z nim chwile. . Sam Wicek też nie spojrzał już nawet przez ramię, gdy odlatywał od nich – przyjaciół swych nowych. Nie chciał by ci widzieli, że to samo znamię już w jego oczach widać - płakać był gotowy... . Obiecywał więc wszystkim, przy swym pożegnaniu; że kiedyś znów odwiedzi znajome mrowisko. Czy tak się stanie, nie wiem. W moim rozeznaniu możliwym jest to faktem – przyjaźń znaczy wszystko... - cdn...
  11. Bajka o Ciesi i Wicusiu rozdz.II / część 1

    - ona (ta bajka) podoba się chyba jedynie Tobie... Dla dzieciaków jest "za mroczna" - to opinia mojego wnuka (gdzieś tak 5 lat temu) - ale nie doczytał do końca. Tymczasem wszystko dobrze się kończy. Według mojego zamiaru jej fabuła ma (miała?) traktować o sile prawdziwej przyjaźni. Pozdrawiam.
  12. - шпион...

    - urywki - (...) Polska na pół dzielona przez Jarkacza zgraję coraz bardziej choruje. Jej dzikie zwyczaje ściągane z wzorów Rosji. Za tym to zleceniem Polska już ma na zawsze pozostawać cieniem rozdartym między Rosją a Zachodu światem. Tak to już od ćwierćwiecza Jarosław wraz z bratem poczynał. Dzisiaj nadal tak czynić zamierza. Dlatego u Orbána wciąż szuka przymierza; który to dla Kremla jest dziś sprzymierzeńcem. Jarkacz wśród polskiej dumy był zawsze odmieńcem; sprowadzał i sprowadza na nas wiele wstydu. (...)
  13. - шпион...

    - Polsko!!! - jak długo przyjdzie Ci leczyć ranypo zniszczeniach PiS-u? - Czy wnuki wykreślą dziś rządzących dziadkówze swych życiorysów? - Czy Kaczyński spełni swój cel i marzenieby Polskę zniewolić na Rosji życzenie?... ??? ! +
  14. - шпион...

    - u mnie strachu nie ma, jedynie przerażenie tymże "szpionem" zasiadającym w ławach rządowych, nakierowanych pozytywnie na każdą zachciankę Kremla...
  15. Przygody Ciesi i Wicusia (rozdział II - część pierwsza) * W poszukiwaniu domku Ciesi nasi przyjaciele; a więc Wicuś i sama Ciesia mieli przygód kilka. Wszystkich tu nie opiszę, było ich zbyt wiele by zmieścić je w tej bajce – zacznę od motylka. Fruwając ponad łąką jak najbliżej ziemi; by Ciesia mogła dostrzec swój domek z daleka. Wicuś mógł się tu spotkać z nićmi pajęczymi zastawianymi tutaj, co w nich pająk czekał. . . Pająki bowiem łapią owady w te sieci; nie tylko zwykłe muszki, także i motyle. Jak tylko coś takiego do nich tu przyleci: już się nie wydostanie, mocna jest na tyle. Wicuś z mróweczką Ciesią na plecach siedzącą zaplątał się niestety o brzeg takiej sieci… Byli na szczęście parą dość dużo ważącą; że sieć ta się zerwała – mogli więc odlecieć. Musieli jednak zaraz lądować na ziemi bo niteczki z tej sieci skrzydła oplatały naszego to lotnika. Więc nóżkami swymi zsuwał je po kolei, aż się pozrywały. Ciesia tymczasem zeszła na ziemię z motylka aby sobie poszukać jakiejś smacznej trawy. Tu zaś spoglądał na nią z jakiegoś badylka mrówkolew. I to nie dla przyjaznej zabawy... . . Spostrzegł to wnet nasz Wicuś, wiedział, co się zdarzy; właśnie pozbył ze skrzydeł nieprzyjaznej sieci. Rzucił się na ratunek, skrzydłami po twarzy mrówkolwa jął okładać – ten musiał odlecieć. Po krótkim odpoczynku od nadmiaru wrażeń Wicuś wraz z małą Ciesią frunęli nad łąkę w poszukiwaniu domku - ostrożni dla zdarzeń które mogły kosztować z ich życiem rozłąkę. Głodna sikorka sobie siedziała na drzewie, rozglądając się wokół za zdobyczą wszelką. Bardzo lubi motyle, więc w tej to potrzebie chciała złowić Wicusia wraz z mrówką niewielką. . . Wicuś w ostatniej chwili dojrzał zagrożenie. Wykorzystać więc musiał cały kunszt lotnika; wślizgnął się razem z Ciesią pod jakieś korzenie. Przeczekali tu razem, aż sikorka znikła. Coś za dużo złych zdarzeń w takim krótkim czasie; pomyślał wtedy Wicuś – odpocząć chciał chwilę. I podjeść sobie nieco, by na dalszej trasie mieć siły do fruwania, jest przecież motylem. Ciesia zeszła na ziemię spod skrzydeł motylka. Również głodną już była, więc szukała jadła. Wokół się rozglądając - wystarczyła chwilka by nie patrząc pod nogi, w jakąś jamkę wpadła...
×