• Ogłoszenia

    • Mateusz

      Konkurs poetycki   04/30/2017

      Zapraszamy do udziału w konkursie poetyckim: http://poezja.org/utwor/156891-konkurs-poetycki-na-pomoc-gin%C4%85cej-mi%C5%82o%C5%9Bci/

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje najbardziej lubianą zawartość od 05/20/2017 we wszystkich miejscach

  1. 7 likeów
    spójrz księżyc co noc sobie wschodzi nikomu się jeszcze nie znudził srebrzone korale z zachwytów poecie na oczy nawłóczył więc wieczór i noc nawet całą przewieszał je kartce papieru czarownie miłośnie bo dla niej misterniej nawlekać już nie mógł aż zbudził się dzień lawendowy zbyt długo z księżycem wzdychali i popiół pozostał na biurku bo wiersz się ze wstydu sam spalił
  2. 7 likeów
    Jeszcze tylko ten jeden policzek, jeszcze szpilka i ust cierpkich grymas. Jedno słowo rzucone, by później mieć od czego milczenie zaczynać. Jeszcze trochę słodyczy nie w porę by zakleić sumienie bełkotem. Ja poczekam, jestem cierpliwa moje szczęście przełożę na potem.
  3. 6 likeów
    Stary kogut, co lubił stada młodych kure(...), przeczytał raz w gazecie nowiny ponure, że viagra wycofana już z wolnej sprzedaży i na receptę tylko dla płodnych gówniarzy, więc głosem Starszych Panów kur pieje w żałości: „Ratunku!” i: „Na pomoc ginącej miłości!”
  4. 5 likeów
    Koszmary dnia wykrzyczę w twarz nocy. Nie zaadresuję najżarliwszych modlitw. Uniesienia słowem zatrzymane zostawię koneserom celulozy. Wiązkę niespełnionych marzeń zarzucę na plecy i odejdę... w nową nadzieję.
  5. 4 likei
    Płyty, pomniki, katakumby, nazwiska daty ziemskich lat. Cisza i spokój, który mógłby marności zgniatać, cofać czas. Irracjonalne się wydaje; w meandrach jaźni obraz tkwi, bliscy jak żywi, ich zwyczaje, czuć atmosferę tamtych dni. Oczy przyciąga jędrna zieleń, świdruje uszy gwizdem kos, wrony w konarach niczym cienie, ostatnich modlitw dobiegł głos. Rangi, tytuły, stanowiska, jak gdyby tu znaczyły coś. Groby poetów - cicha przystań, przytulił parkan, tak chciał los. Tam zasłużonym dano miejsce, za życia ręce myli krwią. Ci utrwalali władzę wszędzie; bohaterami nadal są? Pojazd wśród grobów się przemyka, kilometr z hakiem ciężko iść, więzy rodzinne i etyka przypomnieć pacierz każą dziś. Znicze płonące, kwiaty obok, kamienie niosą cichy szloch. Czy to nad zamarłym, czy nad sobą, a któż wie nad kim łez tych gros? Gdy pakiet zadań się wypełnia i ziemskich dróg dobiega kres, ciało jak kokon wchłania ziemia zaś motyl dusza w wszechświat mknie.
  6. 4 likei
    To nie miłość, nie pojmujesz? On Cię przecież okłamuje! U wampira to de facto nie uczucie, lecz obżarstwo!!!
  7. 3 likei
    pod numerem sto dwanaście rwetes straszny jest i zamęt alarm miłość w oczach gaśnie słychać jęki płacz i lament jak się sprawa ma i z lewa czy jej serce równo bije - lawa pytań się przelewa a tu miłość ledwie żyje lecz karetki nikt nie wyśle jest ryzyko koszt państwowy o miłości nie napisze pan w raporcie ratunkowym
  8. 3 likei
    Kotów było od cholery, a właściwie, tylko cztery. Byłby niezły kwartet zgrany, gdyby nie pies porąbany; bowiem pośród zalet licznych, minął psiaka słuch muzyczny. Kiedy słyszał kocie solo mówił, że go uszy bolą. Chciały go przekupić mlekiem, lecz to przyjął groźnym szczekiem. Wreszcie koty uradziły: żeby pies był dla nich miły, to powierzą mu batutę, i zagrają na psią nutę. Koniec końców tak się stało i najlepiej to psu grało. Ten mógł zająć się orkiestrą, gdyż wyglądał jak maestro, zwłaszcza tuż nad samym ranem, gdy miał kudły poczochrane. Koty były wniebowzięte, mogąc błysnąć swym talentem; zaś gdy któryś z nich miał wąty, to wymiatał z kurzu kąty włosem, co miał na ogonie, za swą kocią kakofonię. A pies siadał koło pieca i swą władzą się podniecał. -"Przyszła bardzo dobra zmiana", mruczał sobie znad szampana. Czas na puentę bez patosu: można rządzić i bez głosu.
  9. 3 likei
    Rozumie najdroższy Bystry i zdolny Weź ty się czasem Mocno pierdolnij.
  10. 3 likei
    Wyrazy współczucia dla koguta... Mógłby wydziobać na grządce trochę sałaty, lubczyku, selera i sprawdzić osobiście działanie. To takie zalecane rośliny na sałatki i do zup. Pewnie kogut lepiej wie, czego szukać na zieleniaku, niż inni. Z tymi fiolkami...
  11. 2 likei
    chwila zamknięta w kropli deszczu potrafiącej z taką łatwością i precyzją imitować łzę lśni tysiącem niewykorzystanych możliwości jak zagubiona nuta w jesiennym adagio wybrzmiewa smutnym wspomnieniem tęczy srebrząc się na witrażu okiennych szyb niczym okruch rozbitego zwierciadła w którym zamarzła moja dusza
  12. 2 likei
    niewierną dokarmiałem dbałem przepoczwarzyła się w motyla polubiłem je hodować ani nitki nie marnować teraz w jedwab otulona śpi kolejna liszka młoda
  13. 2 likei
    można zbierać znaczki przebierać palcami oczko przymknąć na uśmiechy w portretach zatrzymane w klaserze gestów i mowy ciała niepokój kancer zmarszczka jedna druga kocia łapka odbicie zamazane to pewnie przez deszcz który miał nadejść barometr na chmurce zwierciadło też kłamie a znaczek bez profilu to maczek najlepszy na spanie ....
  14. 2 likei
    Przytulam wciąż twoją twarz poznaczoną troską i codziennymi zmartwieniami gdy patrzysz na mnie dobroci oczami liczysz czas co przędzie losu wrzeciono przytulam też twoją dłoń pomarszczoną którą ochraniasz dzieci jak skrzydłami dzielisz bochenek który jadasz z nami kryję się nieudolnie za zasłoną kurtyną tkaną z zaniedbania grzechu za to że wiesz czy dzisiaj jest tak samo czynić dobro i kochać bez pośpiechu by zło stało się niewidzialną plamą zabiorę cię do tych lat pełnych śmiechu by nacieszyć znów twoje serce Mamo
  15. 2 likei
    za górami morzami gdzie wiatr pierwszy był ktoś zbudował nowy lepszy niż nasz świat gdzie kochanie to znak rozpoznawalny każdego domu ulicy parkowo - leśnych ław gdzie uśmiecha się nie tylko słońce - uśmiech widać tu oraz dalej czyli tam tam człowiek nie tylko człowieka szanuje szanuje również jego wierny cień cień który choć niemy umie z nim rozmawiać potrafi doradzić w którą stronę iść gdzieś za górami morzami jest taki świat którego my nie znamy ale widział go wiatr
  16. 2 likei
    Korzeń zdrowy - i cóż z tego kiedy reszta do niczego :(
  17. 2 likei
    Śmierć Biel jej ciała spłynęła jak lawina w oczach lśniąc niby czaszki niczym zęby Dreszcz agonii skórę przeszył w oczach ujrzałem chmarę czarnych sów umarłem... GreD. Aleksander Jan Zaręba.
  18. 2 likei
    Na betonowych pustyniach ziemi ponure snują się wciąż szkielety, twarze wychudłe, szare berety, słowo na ustach złością się pieni. Po niezliczonych ziemi bezdrożach smętne człowiecze kłębią się zwłoki, oczy zapadłe, niepewne kroki, szyje rozpaczy więzi obroża. Na zadeptanej ziemskiej pustyni ci nie przyjęci, ci odrzuceni, ludzkie odpady, durnie, kretyni pełzną do mety życiem zgarbieni, rozdeptywani ze śmiechem szczerym przez rozpędzonych królów kariery
  19. 2 likei
    Po co, po co ci to wszystko Wiosna idzie, śnieg topnieje Ale tego ty nie widzisz Wiatr rozsądku już nie wieje Zapatrzony w świat komercji Gdzie są inne priorytety Czy na pewno dadzą szczęście Tego nie wiesz dziś niestety Jesteś piękny i bogaty Wokół sami przyjaciele Szczęścia nie chcesz brać na raty Ten półśrodek nie dla ciebie Chciałbyś szybko poczuć sukces Takie twoje przeznaczenie Przekonują wciąż mass media Inna opcja nie istnieje Osiągnąłeś to, co chciałeś Jesteś teraz na świeczniku Tłum klakierów cię ubóstwia Wielbicieli masz bez liku Brniesz w to bagno nieustannie Jak kret ślepy i samotny Tak jak on też zgnijesz w ziemi Przyjaciele cię zapomną
  20. 2 likei
    ech jak zwykle tylko wierszem mogę odpowiedzieć: wraz z wierszem dzień spłynął lawendą i wieczór nastawał ospale wychodząc naprzeciw potrzebom siał strofy jak krągłe korale chcąc nockę rozświetlić słowami czułymi niosących namiętność niech ludzi gwiaździście ogarnie by miłość w nich wzniecić i piękno :))
  21. 2 likei
    To rendez-vous było przystawką Rozbudziłeś nim mój apetyt W efekcie chodzę Głodna barw Zmęczona szarością Uwiodłeś mnie Wielkomiejskimi sztukami Ciężarem ciała I lekkością ducha Już nie dbam o to Że bycie z Tobą Oznacza stałe uczestnictwo W ognistym kankanie To zmartwienie Zostawmy bosym tancerkom
  22. 2 likei
    Cząstkę twej duszy spijam zachłannie z twych ust Każda jej kropla Roznieca żar pragnienia Przenika w głąb drgającego serca
  23. 1 like
    Przetrząsam szuflady w poszukiwaniu wspomnień, opróżniam szafy ze wszystkich doświadczeń, odkurzam radości, przecieram smutki, prostuję pomięte pamiątki i tak uzbrojony biorę pióro , kartkę papieru, siadam w fotelu przed kominkiem i stawiam pierwsze litery Wielkiej Księgi Życiowej Mądrości. Boże, jakie to trudne. Jakże zazdroszczę mojemu psisku, co położywszy wielki kudłaty łeb na moich kolanach jednym spojrzeniem wiernych , mądrych oczu powiedziało więcej, niż ja w moich wszystkich wierszach. Siedzę przed kominkiem, wsłuchuję się w niemą symfonię ognia i wodząc oczami za roztańczonym płomiennym tutti sam siebie pytam : co chcesz powiedzieć ? - jak doroślałeś, uczyłeś się życia, kochałeś, cieszyłeś się, płakałeś ? - jak poznałeś blask radości , szarość cierpienia i czerń autentycznego bólu ? - jak przekonałeś się, że największą trudnością i największym szczęściem jest zwykłe codzienne dawanie ? Po co ? Kto przeżył – wie, kto nie przeżył - nie zrozumie. Starzy – nie potrzebują, młodzi – są pewni, że wiedzą lepiej. Więc po co ? Na co komu twoja Wielka Księga Mądrości ? Napisz tylko, że swoją głupotę każdy musi pokonać sam.
  24. 1 like
    Kim jestem i po co ? Panie, tam na górze! Kim jestem – znów pytam – nie ma odpowiedzi. Kim jestem – jak szalbierz prawdę z fusów wróżę, czym wzrósł nad poziomy, czym wciąż wśród gawiedzi? Niemądry, nieważny, uwagi niewarty , robak ludzki, stawonóg, hardy i uparty. Uparty? Nie, proszę, odpowiedz mi Boże, przecież wiem, że słyszysz, przecież wiem że możesz! I tak dokonawszy pokornej spowiedzi stoję błagalnie wznosząc swe ramiona, na winy wyznane czekam odpowiedzi, grzesznik skruszony, dziecię Laokona . I trwał tak będę, rzeźba skamieniała czekając Twej łaski, gestu zrozumienia , jeśliś mądry, Boże, dobry i wspaniały, nie możesz przecież serca mieć z kamienia. Nic. Cisza. Milczenie. Dowód Twej pogardy? Niczym dla Ciebie moje człowieczeństwo? Ni słowa, ni znaku. Jakżeś Boże twardy, czy jam naprawdę na Twe podobieństwo? Nie.! Nie uwierzę, ja tutaj na ziemi błagam kornie, proszę, niestety daremnie, Ty drogą nieznaną, ścieżkami krętymi, wciąż ze mnie czynisz z uporem, niezmiennie instrument bez instrukcji, ślepy, głuchy, niemy, co nieporadnie w różne strony kroczy, pytając z rozpaczą : dokąd my idziemy? Czy prostą iść drogą, czy z tej drogi zboczyć? Czym życie jest dla mnie, a czym ja dla życia? Czy w nierozpoznanej nurzając się cieczy ja marna istota odnajdę sens bycia, co wizjom koszmarnym odważnie zaprzeczy? Pytania. Gdzie odpowiedz? Ogarnia mnie trwoga, wciąż szukam odpowiedzi, lecz jej nie znajduję. Czy z Bogiem jej szukać, czy może bez Boga? Nic nie wiem, wzrok pusty, niczego nie czuję, tak było i będzie, płyną nasze cienie, prawdy wciąż szukamy, a ona gdzieś znika. I prawda i rozum .Więc po cóż istnienie? Czyś stworzył mnie, Panie, na schizofrenika? (2009)
  25. 1 like
    I Pusta kartka spada Bez tekstu, bezmyślnie Szurana na wietrze Jak zdrętwiałe liście. II A może kiedyś Właśnie ta pusta kartka Miała wiersz Poemat Zaproszenie. III A może gdy spadnie Czymś się pobrudzi Może nie będzie już Pusta w całości Może ją chociaż Zmoczy deszcz nikły A może ją ktoś przeznaczy, Dla ludzi. IV Tak lecąc myślała kartka co traci Każdy szczegół w swym włóknie Nic jej nie trzyma, nie łapie pigment W niczym niezdatna, Dla ludzi. V Moja kartka. Moja pusta strona.
  26. 1 like
    A może tak ?: Pusta kartka spada bez tekstu, bezmyślnie szurana na wietrze jak zdrętwiałe liście. A może kiedyś miała wiersz poemat zaproszenie. A gdy spadnie... zbrukana nie będzie już pusta. Może ją zmoczy deszcz choćby najmniejszy może kiedyś dotrze do ludzi? Lecąc myślała co traci. Nic jej nie trzymało żaden szczegół włókna bez pigmentu. Niepotrzebna nikomu... Moja kartka. Moja tabula rasa. Tak odczytałam Twój wiersz. Nie poprawiam wierszy bo uważam, że potrafię napisać lepiej, raczej po to by pokazać, że można a nawet trzeba inaczej. Wiersz biały to trudny wiersz, nie wystarczy myśli podzielić na wersy, dobrze byłoby, by nie był pisany językiem potocznym. Proponuję staranniej dobierać słowa. Jak już coś napiszesz to przeczytaj to uważnie i zastanów się czy nie przegadałeś wiersza i czy słowa których użyłeś dokładnie oddają to co chciałeś przekazać przy okazji dodając mu wdzięku. Podoba mi się myśl zawarta w tym wierszu. Nie taka z Ciebie "Tabula rasa" :) Pozdrawiam ciepło :) Bożena TP
  27. 1 like
    Między niepojętym a nieuniknionym szukasz prawd bez skazy wątpliwości. Drogowskazy nieomylnych prowadzą na manowce rozterek przez zasnute mgłą półprawdy i niedomówienia. Nikt nie da wiary twojej prawdzie nawet, jeśli miałeś szczęście przejść obok Wielkiej Tajemnicy. W ustach wędrowca okrytego kurzem doświadczeń najszlachetniejsza prawda brzmi niewiarygodnie.
  28. 1 like
    Pewnie zobaczą :) Myślę, że powinieneś wyrzucić to "w".
  29. 1 like
    Myśl przednia, tylko nie wiem co z tym mocnym akcentem na końcu wierszyka zrobi Mateusz :)
  30. 1 like
    I. Jestem wojną na twój temat Niczym Megareus wybrałem smierć Igram z omenem twojej miłości Na rozkaz wodza podnosisz pięść. II. Czy to nam nigdy nie było dane Aby przed Bogiem we spółkę stać? Czyż nie byliśmy już jednym ciałem Gdy uświęciłem ci cały mój świat? III. Oh mój Kreonie! Oh Eurydyko! Jaskinia zimna, zalana krwią Oh Eurydyko! Oh mój Kreonie! Czerwone oczy przekrwione drwią.
  31. 1 like
    Trudno w to uwierzyć :(
  32. 1 like
    Zakażenie ran symbolicznych Wyładowaniami elektrycznymi w następstwie "szczególnej konfiguracji chmur" Immanuel Kant tłumaczył wzrost śmiertelności kotów u progu dziewiętnastego stulecia. Dużo lepiej i na dobre wyjść może jeśli się uda wykpić. nazywając co zaszło zmęczeniem krajobrazu kultury, wówczas bezsilność kontynentu suplementem doczesnej głębi. Przecież najpierw zabraknie tlenu a to warunek gnicia. Chyba że "szlachetny dzikus", że przedmieścia, wezmą odwet. na prawnukach króla Leopolda. Kalekim był dzień, w którym przestaliśmy wierzyć w ducha ojca Hamleta a zaczęliśmy się modlić do ducha dziejów, składać mu całopalne ofiary. Niżsi dziś dojeżdżamy do miast letnich festiwali. My, co wampira ekstremizmu zadusiliśmy w sterylnej ciszy więzienia Stammhein. Wpasowani w ład, ostygli po szaleństwie, na tym kawałku lądu od Lizbony do Magnitogorska, butwiejemy po transatlantyckiej wymianie: Freud za klimatyzator, Blaise Pascal za Elvisa, kawa instant za Golema, Pax Romana za nic na pewno. Wszyscy już po miłości.Trwała krótko, a i wstyd, że była. Lepiej i na dobre wyjść może, Kazania na Górze inscenizacja. Wpadnie gołębicą a wyleci kamieniem, skoro mamy fabryki kamienia i wciąż drukujemy Pismo,lecz już, nie wspinamy się po sznurowych drabinkach zuchwałych pomyśleń ale gderamy, gderamy o pozłacanych czasach w szczęśliwych dolinach. Immanuel Kant patrzy w ekran telewizora. Najpierw przemówienie gauleitera Kocha, potem grupy fokusowe śpiewają "Odę do radości", wreszcie informacje z zagranicy: pustynny trakt, kawalkada pick-upów, owinięci czernią mężczyźni, uzbrojeni przeważnie w AK-47,zdaje się, wygrażają profesorowi pięściami, zdaje się, krzyczą i prędko, prędko ku niemu jadą. M.Rybiński 2015
  33. 1 like
    „Pokaż mi wschodzące słońce” – powiedział do mnie cicho. Złapałam więc firmament potrząsnęłam nim lekko. Takt po takcie opadały niego gwiazdy – konstelacje spazmami po ciałach, włosach, snach i zazdrości dotychczas niepoznanej sypały się lekko z przejrzystego nieba. Konstelacje nie miały po prostu racji bytu. Konstelacje nie miały prawa istnieć. Gwiazdy nie mają prawa ziemsko-niebieskiego łączyć się, gdy ja nie pozwolę. Dopóki nie skinę głową, sieć wspomnień ma pozostać rozszczepiona siłą. Skoro z nieba opadła już noc, wydobyłam z niej słońce. Trzymałam na letniej skórze legendę tych cywilizacji, które pochłonęła już wściekłość. Legendę cywilizacji spętaną uprzedzeniem, łańcuchem wściekłości, uwolniłam z pęt i darowałam jej powietrze zimne. A niebo wciąż świeciło, coś przez nie na wylot, przez atłasowy szal mamiło kontur twarzy. Słońce leżało jednak wciąż na mojej dłoni i świeciło także. Dałam Mu je więc, wplotłam w rubinową maskę, niech zdobi jego twarz mocniej niźli podłość. Melodią cichych sfer szydziły ze mnie gwiazdy -- krwawiąc się i wijąc na śmiertelnej ziemi. Że nie widzę, choć patrzę w puste żalu oczy, że nie słońca chciał w koronie, Lecz słońca chciał być panem. Spuszczam oczy płochliwie, niech uciekną precz. Stworzyłam więc kolejne lepsze jeszcze Słońce, by świeciło jaśniej, lepiej i daleko od niego. Wzrok od lustra oderwał i w górę raz Spojrzał. Znów na mnie pełen gniewu i uderzył w twarz. Skinieniem jednej dłoni wywołałam dwa konie -z czeluści płonące do biegu do celu. Kazał wyciągnąć mi ręce do góry. Jak po drabinie po sieci bladych żył wspinał się do nieba, odciski złotych podków podbijał w moim sercu. Nie Jego pierwszego skusiło jaśniejsze niż ja słońce, lecz Jego pierwszego zgubiła własna tylko pycha. Ikar niewinny skrył za wątłą rzęs zasłoną lęk i ból, a On piął się wyżej jeszcze do samego czyśćca. Nie dostrzegł jednego – że ja w tym słońcu byłam, po które butnie sięgał. Popchnęłam i zrzuciłam w czeluść tę podniebną dwa konie i jego młodością bijącego -- W twarz uderzyła bojaźń, zabiłam Faetona.
  34. 1 like
    Lampiony sumienia Gdzie idziesz panie? Gdzie mrok światłem idę gdzie deszcz gradem wiatr przeciągiem słońce nocą a księżyc z dniem wstaje A po co idziesz panie? Idę bo zgubiłem dni szukam ich w tle nocy tam właśnie A wrócisz kiedyś? Wrócę lecz będę starcem wrócę po trumnę z krzyżem pod ramieniem zgarbiony kulawy z brodą siwą i grzywą w butach otartych i spodniach dziurawych Wrócę i zwrócę te wszystkie dni które niegdyś zabrałem które są teraz nocą dla innych Czekam więc panie lecz proszę zapal lampę zapal bo gasnę... GreD.
  35. 1 like
    Witaj Entchan - miło ci gościć - cieszy mnie że choć końcówka się podoba... Dziękuje za czytanie. Udanego dnia życzę
  36. 1 like
    Cierpienie może z człowieka uczynić potwora. Wielu morderców to ludzie, którzy w dzieciństwie doświadczyli cierpienia w miejsce ciepła i miłości. Myślę, że uszlachetnia miłość. Cierpienie przeżywane z miłością również przyczynia się do tego procesu. Ale cierpienie bez miłości prowadzi do szatańskiej wręcz demoralizacji. Rzecz w tym, że jeśli się kocha, to nie da się nie płakać. Będziesz płakać, nawet jeśli osoba kochana złamie nogę. Zgodnie z moim rozumieniem procesu stworzenia świata, Stwórca nie stworzył cierpienia, a Stary Brodacz wiedział co i jak.
  37. 1 like
    Cierpienie nie uszlachetnia to samo tyczy się szczęścia. Tylko od nas zależy czy potrafimy się czegoś z nich nauczyć wyciągnąć wnioski na przyszłość bla bla bla Śmiech też może wiele uczyć - karykaturalne przedstawienie przywar, dobra puenta itp.... Macierzyństwa nie znam nigdy matką nie będę :) Uważam jedynie, że bycie ojcem jest jak przejażdżka najwspanialszą kolejką górską ...nigdy nie wiesz co się znajduje za kolejnym zakrętem ... Czy powolna wspinaczka pod górę cz też jazda na łeb na szyję w dół :) Pozdrawiam i uśmiechu życzę
  38. 1 like
    Ale akurat macierzyństwo dla mnie jest czymś najpiękniejszym, nie ma nic wspanialszego w życiu.
  39. 1 like
    Witam,. Ale tytuł fajnie utworzony. Coś jak "rozwalić rozwałka", czyli tego się trzymam. Eh (ale wstyd), jadę z własnymi myślami: "spójrz księżyc co noc sobie wschodzi nikomu się jeszcze nie znudził" - ot i prawda, bo ja te haiku.... no nie nudzą mi się. Tutaj jest normalność, Spróbujcie żyć bez Księżyca!. Oj, to by było. Wspaniała, zaskakująca pointa. Fajny, taki zgrabniutki. Bywajcie, Ludzie po Piórze. J. A.
  40. 1 like
    Gdy piszesz komentarz prozą widzę pod wierszem karetę a kiedy ułożysz go wierszem to jakbyś z niej wysiadł z bukietem i wszytko śmieje się do mnie ktoś nocą słońce zapalił wypuszczam motyle z serca inaczej nie umiem pochwalić Dziękuję, Jacku :)
  41. 1 like
    Skutek złudy i zapatrzenia się. PLu, masz swój rozum, sama podejmuj decyzje, bo to Ty będziesz ponosić konsekwencje, a nie syreny. Tym razem tak odebrałam przekaz, mam nadzieję, że trafiłam. Czytałam poprzednie komentarze i powiem, że omijam hermetyczne wiersze, może nawet dlatego żeby nie być posądzoną o tępotę umysłową. Dobra metafora może oświetlić niezrozumiałe i nieznane, przenosząc je do znanego i zrozumiałego. Uważam, że nie powinna być niekomunikatywna, bo wtedy autor zostaje z nią sam, podparty przekonaniem (wziętym nie wiadomo skąd), że wierszy się nie tłumaczy. No i dobra, może być i tak. Jeśli chodzi o mnie, zapłakałabym się gdyby ludzie nie wiedzieli o czym mówię, ale w końcu tylko ja, Ala Wysocka i moje zdanie. Odjeżdżam, nie wiem kiedy będzie kolejna stacja :) Tymczasem pozdrawiam serdecznie i życzliwie :)
  42. 1 like
    A może by tak zastosować głodówkę?
  43. 1 like
    W takim razie w "mylnym błędzie" jest autor, bo jeśli miłość tyje to znaczy że wszystko się układa jak najlepiej, a skoro się układa to nie może się przejeść, znudzić, spowszednieć. I jeśli do tego PL ma ochotę na zmiany od nowej znajomości poczynając to na pewno nie była miłość :)
  44. 1 like
    utyła miłość ostatnio z nadmiaru i przesytu żyliśmy nią tak dostatnio straciła z kolorytu może by dietetycznie pomóc tyjącej miłości żywić ekologicznie od najnowszej znajomości
  45. 1 like
    Mateusz, nie mam zamiaru kontynuować potyczek personalnych, starałem się merytorycznie odpowiadać w temacie (to chyba widać) i oczekuję szybszej reakcji na takie ataki personalne, na przyszłość postaram się powstrzymać od odpowiadania na te nieodpowiedzialne "zaczepki".
  46. 1 like
    Chyba nie rozumiesz , albo ja Ciebie nie rozumiem. Pierwszy przypomina mi Tytanica , zapewne jest o losach zatopionych statków i ludzi, podczas wojny, drugi przypomina mi przeszczep serca. Nie boję się pomyłki, że autorka miała inne zamierzenia. Pozdrawiam ;-)
  47. 1 like
    Tak, miłość i śmierć to jedyne rzeczy, którymi warto sobie zaprzątać głowę. Ale staram się wierzyć, że miłość jest silniejsza niż śmierć. Raz wiara ta jest we mnie bardzo gorliwa i gorąca, innym razem niemal zanika. I tak o to z tego twórczego napięcia - między miłością a śmiercią - rodzi się wiele rzeczy pięknych, a wśród nich - poezja.
  48. 1 like
    przekornie; wierszyk ten paskuda pójdę też na siłkę bez kolorów limonki może mi się uda ;)
  49. 1 like
    Ratunku! Ratunku! Na Pomoc ginącej miłości. Po cóż strużkami swe łzy wylewać pisząc na korze bądź bibulinie? Lepiej przysłowie znane pamiętać, że też Miłość niejedno ma imię...
  50. 1 like
    Zgrabnie napisana fraszka. Podobno miłość i śmierć to dwie siostry. ;) Podobno też tylko o miłości i o śmierci warto pisać. A Ty masz tu dwa w jednym. :)