Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje najbardziej lubianą zawartość od 17.09.2017 we wszystkich miejscach

  1. 11 likeów
    Cześć, co słychać, jak Wam leci Wpadnij do nas choć na słówko. U Was pada? U nas świeci! I co z tego, że żarówka? Ech żarciki, jakże miłe i ten uśmiech w każdym słowie, nie, to chyba niemożliwe, że już nigdy nic nie powiesz. Cześć, co słychać? – głos się łamie. Tam po drugiej życia stronie bądź cierpliwy, czekaj na mnie, przyjdzie czas, to Cię dogonię, znów na piwku się spotkamy gdzieś na chmurce, pogadamy....
  2. 9 likeów
    (Wiktorowi) kiedy rumieńce z drzew zaczęły opadać noc sama układała się do snu w przedsionkach migotanie w tonach i półtonach adagio żaden dźwięk nie umknął aż cisza wyrwała się z ciszy po policzkach spływała modlitwa nadewszystkość powrócisz cichuteńko czarosiejko
  3. 7 likeów
    Jest bardzo wczesny ranek, lecz we śnie nie płynę. Małżonek się obudzi za jakąś godzinę. Mam czas dla siebie. Już nie jestem babką młodą, więc muszę popracować nad swoją urodą. Myślę o dniu dzisiejszym: byłabym szczęśliwa, mogąc sprawić, by trochę wolniej czas upływał; bym mogła zatrzymać świat choć na małą chwilę i stać się pięknym, lekkim, tęczowym motylem. Gdyby tak móc zapomnieć o przykrej starości. Cóż, nie pozwala na to wiek skóry i kości. Bez makeupu i pudru na dojrzałej twarzy, to jak dokonać cudu, by mnie zauważył. Rzadko się kłócimy, lecz zawsze, kiedy słodzi. Że cukier jest trucizną, to go nie obchodzi. Nasze dzieci dorosły, odeszły na swoje i tak nam się zrodziły oddzielne pokoje. Słyszę hałas. Pulsuje żywiej krew w tętnicach. Nie chcę wspominać, że to dziś nasza rocznica. Wchodzi mąż. W ręku trzyma kwiat, jest pod krawatem. -- Pamiętałeś... Z uśmiechem parzę dwie mokate. Podaję cukiernicę, którą on odsuwa. -- Bo opowiem wszystkim, że żona mnie... podtruwa.
  4. 5 likeów
    luźna egzystencja, najki, żel i gacie z krokiem przy kolanach marynara w górę zwęża się bo jakoś ci nie wyszło w barach za to angolem umiesz ślinić się na iwentach, spiczach, piarach ach, błyszczysz w gronie imbecyli jak gwiazda coraz bardziej stara Pyknie Abraham, potem sixty i nagle walniesz jak meteor nie będzie rumu, koli, łyski - leniwe, kompot, w lustrze zero i pożałujesz tamtej chwili która ci Boga podsunęła wybrałeś bardzo ostre chili dzisiaj umierasz wciąż z pragnienia
  5. 4 likei
    chciałam pisać list do ciebie przeklęłam margines bo nie cierpię ograniczeń karteluszki ścinek niebotycznych są rozmiarów dzisiaj moje chęci więc nie streszczę w cztery brzegi nie dam się uwięzić mam już datę w prawym rogu i słowo kochany list na niebie dymem piszę kaligrafowanym nie przeczytasz nie otrzymasz dokończyć nie mogę zbrakło dymu pomóż proszę potrzebny mi ogień
  6. 4 likei
    Marcinowi Wiek trzeba mierzyć pięknem śmiałych marzeń, a nie zamykać go cyfrą czy datą, wierzyć że wszystko może się przydarzyć, nim los rozkaże zerwać nici Parkom. **** Chociaż czas w siatkę zmarszczek złowi oczy, troski na włosach odłożą się szronem, to trzeba wierzyć, że jeszcze zaskoczy nieodgadnione. Sny mieć jak z bajki i za dnia je gonić, w białych obłokach widywać pegazy, a czterolistną mocno ściskać w dłoni i marzyć, marzyć...
  7. 4 likei
    obiecałeś że mnie nigdy nie opuścisz całowałeś pocałunek był nieludzki uwierzyłam że będziemy razem wiecznie ja przy tobie zawsze czułam się bezpiecznie kredyt wzięłam na mieszkanie i samochód dziś komornik życie mi obrócił w popiół ty uciekłeś z bratem świadka przed weselem nie wiedziałam że niestety byłeś gejem
  8. 4 likei
    Po co mówić umieram drzwi smutku otwierać nie lepiej łapać chwilę póki oddychasz... żyjesz
  9. 4 likei
    kochaj mnieprzytul jeszczepocałuj wszędzie dopóki jestem cała twojai całkiem się w proch nie obrócę...mój nekrofilu
  10. 4 likei
    Pytanie stoi, niemal odwieczne co to jest DOBRO i co to ZŁO czy to podobne, czy może sprzeczne któż zna odpowiedź, no proszę, kto Więc filozofów zastępy liczne wciąż definicji płodzą tysiące, ekosystemy homeostatyczne co raz wzbudzają spory gorące, relatywizmu wątek zaś nowy przez przyczynowo - szlak – skutkowy na górnolotne wiedzie nas trakty, że ZŁO i DOBRO to są abstrakty. Ale ja własną mam definicje, taką spod serca, przez intuicję, co to normalnie z życia się bierze, więc będzie słuszna- mocno w to wierzę Dóbr są miliony, miliardy całe, dobra są duże ,średnie i małe, jedno jest wielkie – dobro społeczne, dobro olbrzymie, niemal odwieczne, dobro tak dobre, że już lepszego nikt nie wymyślił od społecznego. Jak ono cenne! Nieocenione! Onoż olbrzymie, nieogarnione, że nikt już nie wie, o co w nim biega, a skoro nie wie, to nie przestrzega. Lecz ja mam inne dobra na względzie, dobra, co można napotkać wszędzie, w domu i w lesie, w polu, nad rzeczką, dobro, co z piwa wiąże się beczką i dobre słońce, gdy rankiem świeci, dobrem teściowa i dobrem dzieci, dobro jest wtedy, gdy deszczyk pada, dobra jest pszczółka, co na kwiat siada, dobrem dziewczyny w mini sukienkach i dobrem dziurki we drzwiach w łazienkach. Dobrem jest żona, gdy portki pierze i ksiądz jest dobry – (kto chce niech wierzy), dobrem - małżonek, gdy do dom wraca trzeźwy i w progu się nie przewraca. Dobrem są pieski i kotki śliczne, a dla samotnych – domy publiczne ( ech, to „publiczne” – trochę za wiele więc wprost powiedzmy : dobrem – burdele). jest dobro moje i dobro twoje, dobrem jest dobre bycie we dwoje ( choć tego dobra kształt bywa nowy - dobrem czasami zwą seks grupowy), Jest dobro nasze i dobro jest ich, któż w końcu zliczy, ile dóbr tych? któż wskaże czyje dobro ważniejsze? Czy moje większe, czy wasze mniejsze? Ponieważ nie wiem, które jest lepsze, pilnuję swego, a inne pieprzę.
  11. 4 likei
    Tak długo pracowałam na pustkę że i w kropli tonę wybacz zwilżę usta nie skoczę z pomostu widać tu gdzie stoję może i mnie nie poprawiaj chociaż jesteś wielki jak Przesmyk Kultury a ja jak ten człowiek mała morze gdy rozchyli a ziemia wypieści mi stopy może powiem Więcej a teraz drżę w swej ciszy pojedynczy szelest traw ię godzinami.
  12. 4 likei
    "Skrzydło Anioła" fot. Szarobury Jasną smugę, zeszłą tak niespodziewanie, o zachodzie zbiegła sinym już obłokom, pragnę chwycić, jakby można było donieść choćby nikły promyk do krainy mroku. Delikatnie trzymam wątły okruch światła, jak śnieżynki powstrzymane w locie dłonią takie w mig gdzieś nagle znikną i przepadną, jeszcze tylko srebrną łezkę mi uronią. Ty w tym świetle... Może wcale ciebie nie ma? Może grą to tylko mojej wyobraźni? Tak się boję coraz ciemniejszego nieba, może dla mnie to był promyk już ostatni.
  13. 3 likei
    od kiedy odcięliśmy się od światła alimenty stały się naszą jedyną formą dialogu pułapką chciał nie chciał człowieka nie mozna wsadzać w szablon czyżby dwadzieścia kilka lat razem przebytych to tyko pestki z arbuza wypluwane kiedy po brodzie wciąż spływa słodki sok bliski wspomnieniom noc za nocą i półka skalna kolejne pustkowie ciemniejsze od zatajenia
  14. 3 likei
    Stoję nad wielkim wykrotem padło drzewo przywędrowały konwalie których rok temu jeszcze tu nie było grzyby stoją ocienione drżącym ażurem paproci i mgła nadciąga w szeptach deszczowego czasu Oto jest niezmienność wciąż zmiennego lasu.
  15. 3 likei
    Zielonozłote lato mnie woła każdą drogą, chciałabym wszystkie drogi w nieznane wziąć ze sobą, chciałabym każdą ścieżką wędrować w każdą stronę, lecz kiedy idę jedną, to inne są stracone. Czerwonozłote szlaki mnie ciągną do zachodu, chciałabym wszystkie słońca w słoiku zabrać miodu, chciałabym każdą tęczę wziąć z kolorowym deszczem, a wezmę tylko tyle, ile do wiersza zmieszczę. Chciałabym wszystkie piękna spakować do plecaka, być wszędzie i nieść wszystko po krańce swego świata, chciałabym każdy zachwyt po wieczny czas pamiętać, a wezmę na czas krótki to tylko, co na zdjęciach.
  16. 3 likei
    Łzą swoją gnie kręgosłup krnąbrnych i butnych marynarzy słona od deszczu wdów i matek a jednak ciągle o niej marzysz W ciszy dostojna niepozorna odbitym blaskiem księżyca mami by potem z głuchym blachy trzaskiem kruchość żywota Ci przedstawić A Ty w tym wszystkim jak idiota miotasz sprzecznymi uczuciami to kochasz to znów nienawidzisz gdy do snu jesteś kołysany
  17. 3 likei
    Bez kłód pod nogami Histerii i wrzasku Bez deszczu i dreszczy Bez zbędnych potrzasków Poklasków niegodni Niezłomni i skromni Przy obcych malutcy W szaleństwie ogromni Z biletem do szczęścia Z pechem na ramionach On jej ona jego Jej on jego ona
  18. 3 likei
    Przestraszyłeś mnie tym lilipucim drwalem... on sprawia wrażenie, jakby mówił dokładnie to, co napisałeś pod obrazkiem. Dlatego aby uniknąć kontaktu z arsenałem szczycieńskiego zgredka, posypuję głowę popiołem i gnę się w pokorze za nieelegancki stosunek wobec wiersza... tylko proszę nie wykorzystywać mojej czołobitnej postawy i nie machać zanadto siekierką, kiedym zgięty w pół, bo mogę stracić tę część ciała odpowiedzialną za czytanie i komentowanie. ;) Nie mam jeszcze wielkiej wprawy w recenzowaniu poezji, dlatego mam nadzieję, że się nie obrazisz, jeśli wyrażę swoją reakcję w formie luźnej refleksji... Wiersz ledwie się zaczyna, a już do mnie przemawia, już widać, że podmiot liryczny nie tylko nawiązuje wewnętrzny dialog z odbiorcą, ale i wydaje się przenikać w głąb jego umysłu. Poczułem się nieco dziwnie, bo pierwsze zdanie było mi dobrze znane. Od dawna miałem taki sam pogląd, jak ten zawarty w wersie rozpoczynającym ów utwór, a teraz mogę go ubrać w słowa twoją piękną maksymą. "Wiek trzeba mierzyć pięknem śmiałych marzeń, a nie zamykać go cyfrą czy datą". Przypomniało mi się kazanie pewnego księdza sprzed paru lat, który mówił, że miał przyjemność widzieć w życiu staruszki pełne energii i życia... a także miał nieprzyjemność obserwować ponurą i pozbawioną emocji młodzież, która wyglądała dla niego jak zombie. To zdanie nabiera jeszcze większego sensu, kiedy zdamy sobie sprawę, że są ludzie, którzy niezależnie od wieku podejmują szeroki wachlarz aktywności, aby wyciskać z życia ile się da. Jako posiadacz wyobraźni filmowej, nie mogę się powstrzymać przed tym, by wymienić tytuł filmu z 2007 z Freemanem i Nicholsonem. "Choć goni nas czas". Opowieść o dwu mężczyznach, którzy w obliczu nadchodzącej śmierci postanawiają wykorzystać jak najlepiej te dni, które im pozostały, wydaje się być wprost stworzona do tego, by być ilustracją "Recepty", choć nie umniejszam wartości zamieszczanych przez ciebie fotografii (patrzę na chmury i słyszę sławetne "I Believe I Can Fly"). Druga zwrotka - majstersztyk. Czytam i po cichu spluwam jadem zazdrości. Bo ja od jakiegoś czasu zmagam się z brakiem natchnienia i nie mogę się wysilić na coś, co sprawiłoby mi wielką satysfakcję (mówię rzecz jasna o liryce), a taki stary wyjadacz bierze do ręki literacki pędzel i maluje obrazy jak z Dixita. Ile ja bym dał, żeby wymyślić coś takiego jak: "czas w siatkę zmarszczek złowi oczy, troski na włosach odłożą się szronem". Ale trzecia strofa daje mi nadzieję, bowiem zachęcasz w niej czytelnika do tego, by nie obawiał się poddać się fantazji i "w białych obłokach widywać pegazy". Ja również wierzę, że trzeba zawsze mocno trzymać czterolistną tak, by nie odfrunęła... Zauważyłem pewne podobieństwo. Maryla Rodowicz miała w swoim repertuarze piosenkę pt. "Remedium", która opowiada m.in. o tym, że warto "wsiąść do pociągu byle jakiego" i nie wahać się na spotkanie z przygodą. Może mam zbyt wybujałą wyobraźnię, ale "Recepta" skojarzyła mi się właśnie z "Remedium" (nie tylko poprzez farmakologiczną analogię w tytułach).
  19. 3 likei
    gdybyś znała to wszystko gdybyś wiedziała co chowam dla ciebie w zanadrzu gdybyś znała moje imię buszując w zbożu taki pełen maków i chabrów tak bym chciał zedrzeć wspólne podeszwy i sukienkę w kwiaty z ciebie gdy trwa spektakl w szczerym polu motyli koncert jeszcze bez tytułu buduje coś czego nie sposób nazwać gdybym znał to wszystko gdybym wiedział co chowasz dla mnie w zanadrzu gdybym znał twoje imię tańczyłbym boso równinami zbóż a ty byś z kłosów wróżyła
  20. 3 likei
    I uśmiechem mnie objął ten stary dziadyga To tylko taki dowcip nie poznałaś – wybacz Zaraz zajrzał mi w oczy czule najgoręcej Potem zaczął całować oczy usta i ręce A co stało się dalej w domysłach pochowam Bo tego nie oddadzą najzacniejsze słowa Ktoś na moment rozpalił wsze fantazje ciała Więc jemu powiedziałam aby tak nie szalał Już ciśnienie skoczyło łomocze serducho Był cardiol i walidol ze zdrówkiem coś krucho Zaś do dzisiaj mnie gnębi jak książkę otwartą Dylemat: aż tak szaleć jeszcze było warto :)
  21. 3 likei
    Samm nasz_a - literówka Czytam i czytam, jak seans w kinie rośnie napięcie - co dalej będzie. A potem Hitchcock bije po pięcie tchu mi brakuje po co te kwiaty: chce pocałować - wysłać w zaświaty?... On ją czy ona - życiem zeźlona, samotne łoża i miecz u wezłowia. Krawat miast sznura, maska miast twarzy. W rocznicę ślubu - co się wydarzy?
  22. 3 likei
    stalowe chmury grzebienie fal zrywa wiatr zamiata pokład
  23. 2 likei
    fot. Szarobury Jeśliś w wietrze, może w słońcu, może w wodzie, jeśli jesteś - czas ostatni to. Lata złote już odeszły w zapomnienie, w smugę cienia, Chłodny zmierzch skroń pokrył szronem. Ja wciąż śnię. Mam marzenia. Moje słońce bardzo nisko już na niebie, coraz dłuższe cienie snują się nad rzeką, choć czasami nadal ruszę nagle biegiem, to już dzisiaj nie pobiegnę zbyt daleko. Jeśli jesteś, nie chcę czekać aż sen zmorzy, bo czy we śnie odnajdziemy się za drogą? Wciąż lękliwie wzrok odwracam od tych zorzy. I fioletu nie zazdroszczę już obłokom. .
  24. 2 likei
    Och, Marcinie, a co to jest starość? To pomarszczone policzki? Palce poskręcane artretyzmem? Plecy chylące się do ziemi? A może apatia, brak pragnień i marzeń? Znam 87 latka, który jeździ samochodem jak szatan, pedałuje po Warszawie na wypasionym rowerze, a w tamtym roku kupił sobie wielką czerwoną hulajnogę. A w tej chwili jest w drodze z Turcji nad Bałtyk. Specjalnie dla Ciebie wrzucam tutaj receptę na młodość. Pozdrawiam
  25. 2 likei
    truistycznie powiem nie może przemilczę po co przekonywać że cukier jest słodki w lustrze świat oglądam bliskości najmilszej krwawo-szary niszczy delikatność roślin jednak wciąż istnieję a on zbiera siły by w marmurze wyryć tu spoczywa liryk jem obiady z marzeń ciepła i dotyku splatam z codziennością spojrzeń komunały do głowy uderza starowinne przytul jesień ubogaca a to tylko zarys zwyczajnych umizgów tańca z frazesami to fantasmagorie jaźń strofuje zawiść nie ma możliwości by to się zadziało w toń spokojną nigdy rwące nie uwierzą mówią nic nie wnosi musi odejść starość palcem wytykany słyszę głosy zewsząd banalnie opuszczam kurtynę uśmiechu na pohybel zrzędom sceptykom na przekór
  26. 2 likei
    Kiedy stoję nad przepaścią Co mój wzrok pochłania w dali Wtedy chwytam za lornetkę – Koronę cierniową co piecze i pali Splecioną z czaszek ciemnych Co w noce mijanych i w dni uwalnianych Prosto w sidła kolczaste Jak węgiel fanatyzmu w stosach ogromnych ogrzany W cieple serc ludzkich przez strach wyłuskanych Jak te orzechy zeschłe w upale Gdy owoc soczysty i skruszy i wysuszy Zmarnuje i wypluje swe soki ostatnie. Wypluje na olbrzymie olch sady Gdzie dla zasady rzędów jest dziewięć I w każdym po dziewięć i na ukos też dziewięć. „Toż to dla sądów nadludzkich, To zło całe, brakiem dobra nazwane!” Tak sofizmatyk powie – że opisane Jednakowo i prawdziwie przedstawione całe „Przez lico najwyższego wieki zdefiniowane Bo przecież listek i pąk jego każdy” Ale on skulony śni i marzy O malowanej w szarości tęczy.
  27. 2 likei
    kiedyś w końcu zakwitną jabłonie obrodzą światłem i zniknie przed życiem lęk karmiony czarną gęstą mazią niespełnionych pragnień i zerwę pierwsze z nich by sok pociekł po rękach ustach snach
  28. 2 likei
    Marlettko, jesteś niesamowita. DZIĘKUJĘ, a właściwie Bóg Zapłać. Przytoczę Ci przed chwilą otrzymany e-mailem od znajomej, sędziwej polonistki komentarz do tego wiersza: Wiersz jak mgiełka, chmurka, żadnego taniego sentymentalizmu , ogromne wyczucie uczuć, bez nachalnego włażenia w sytuację życiową. Autorka nie tylko utalentowana, ale wrażliwa i empatyczna. Od siebie dodam, że chyba dodam ten wiersz do już wcześniej zamieszczonego na początku nowego tomiku, tym razem nie pytając Ciebie o zgodę :) Aha, bym zapomniał; a wers - aż cisza wyrwała się z ciszy sednem wszystkiego. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie Wiktor
  29. 2 likei
    Jak wynika z wiersza, nie wszystko jest stracone, jeżeli się postara partner lub małżonek. Najlepiej, gdyby tego obie chciały strony, tak, jak tandem w tytule: trwale połączony. Nie byłaby to przyjaźń rodem z komputera, lecz para, która w życiu nawzajem się wspiera. Czy mieszka się razem, czy na oddzielnym piętrze, nie wiek najistotniejszy, lecz człowieka wnętrze. I gdy jest piękne, to choć ciało już czerstwieje, na niejedno szaleństwo ma się wciąż nadzieję. Starość to stan umysłu, oraz niebios łaska; więc niech się młodzi dziwią: --Jaka fajna "laska"... :) Odpozdrawiam niemniej ciepło :) s
  30. 2 likei
    nic ci nie powiem _ idź do diabła śnieg dla ciebie pachniał wiosną lód cieplejszy niech go szlak a płozy zawieszone były na kołku prześwietliłaś mi duszę i to był mój błąd soplami zimniejszymi od innych ukradłaś ciepło z pieca pełnego iskier nawet aniołowie powiedzieli dość na złość słońcu naciągnęłaś pończochy tylko stringi i biustonosz w pełni księżyca ściągane w pośpiechu nie pozostały zimne jak głaz pod tym co mi odkryłaś było gorąco i byłoby wszystko OK gdyby nie ten lód w oczach
  31. 2 likei
    Nie narzekajmy aż tak na tę starość niestety zbyt wielu nie będzie dane zestarzeć się brzydko albo może pięknie obok lub przy boku swoich wybranych. Cieszmy się chwilą i bierzmy za bary z niemocą, bólem, błędnym przekonaniem, że starym być to jest nasze przekleństwo bo kult młodości rządzi umysłami. Marzeń i pragnień na tory boczne nie przestawiajmy choć może trudniej zdobywać szczyty gdy już o lasce wchodzić musimy na zwykłe pagórki. :) Pozdrawiam ciepło :)
  32. 2 likei
    Dzień dobry Agi, jesteś tu "nowa", więc na początek informacja ogólna. Już po zamieszczeniu utworu, możesz go w każdej chwili edytować, uprzednio się logując. Masz polską klawiaturę, więc popraw proszę, wszystkie znaki diakrytyczne; gdyż czytelnik nie wie, czy to świadomy zamysł /jak np.: w tekście T.Chyły o Marioli: "ja tam nie bede cię skubał" /, czy błąd, który każdemu może się zdarzyć. Życzę Ci powodzenia na orgu i pozdrawiam :) s
  33. 2 likei
    Dokładnie tak być miało: z oka przymrużeniem, bo nigdy nie wiadomo, czy już jest cierpieniem małżeństwo w sile wieku, czy oczekiwaniem kolejnych rocznic ślubu i ich odnawianiem. Najważniejsza jest przyjaźń między dwojgiem ludzi, ta bowiem zawsze dobre odruchy w nich budzi; i może się zdarzyć, że każdorocznej wiosny, pary się zdobędą na jakiś akt miłosny. A gdy dzienne światło ciał już tak nie podnieca, można dotyk spróbować przy tlących się świecach. Więcej nie będę pisał, bo się zarumienię. Jedno, co mogę dziś dodać: miłość wciąż jest w cenie. Z wdzięcznością, za poświęcony mi czas i sympatyczne komenty. s P.S. Wysoko stawiacie poprzeczkę. Odpuście mi chociaż troszeczkę... :)
  34. 2 likei
    jak nie jesteś zalogowany to teraz dodatkowo jest mail na boczku. :)
  35. 1 like
    Cud zawitał do przeciętności Cz. 1, 2, 3 Kobiety, mężczyźni, nogi, ręce i piękno. Cud tańca porywa. Szaleństwo, błysk w oczach, falujące biusty małolat, obcisłe jeansy ich partnerów. Biel zębów, dźwięczny śmiech, dyskotekowy misz – masz. To jest to, co kocha wieczorami Violla. Zaczyna wirować, przywołując na myśl owada nadzianego na szpilkę. Spódniczka tak kusa, że wabi zniewalając do cna. Chłopcy rozrywają na sobie koszulki, aby pokazać swe młodzieńcze torsy. Dłonie same klaszczą, mózg nad nimi nie panuje. Tylko odruchy bezwarunkowe liczą się tutaj. Tłum ludzi jak łany zboża powietrzu, poddaje się rytmowi muzyki. Nikt nie czuje zmęczenia, choć na czoła występuje pot. Jego kropelki leciutko naruszają makijaż dziewcząt. Ale to nic, tak jest piękniej, bardziej zmysłowo, momentami zabawnie. Karnawał w Rio nijak się ma do atmosfery panującej w rzęsiście oświetlonej sali. Wszyscy klaszczą, ścisk trochę w tym przeszkadza, ale co tam… Poprzeszkadza i zadziała oswojenie się z warunkami. J. A. 2016 r.
  36. 1 like
    Każde dobro jest dobre reasumując, ale nasze najdobrzejsze. Z przyjemnością i serduszkiem JADerze :)
  37. 1 like
    popraw literówkę "ą" i jest pięknie - uczarosieczony :)
  38. 1 like
    Mnóstwo materiału tam jest :)
  39. 1 like
    Andrzeju życie jest pełne niespodzianek :) PozdrawiaM.
  40. 1 like
    nie ma na tym świecie miejsca nie ma na nic da sie żyć bez troski bez granic paradoks bez granic a zamknięci szczelnie żeby nic nie wlazło nie rozwaliło i nie skrępowało nie ma miejsca a pusto broń się przede mną zamknij oczy jak dziecko ja będę wrzeszczeć będę błagać będę konać na twoich oczach a ty będziesz milczał i polegnę nie wygram nie ma miejsca na tym świecie na miłość
  41. 1 like
    Moja klawiatura niby polska a nie chce współpracować ze mną. Taki telefon.. Dziś jest we mnie ciut więcej cierpliwości więc poprawiłam, chociaż ciągle za mało dlatego pewnie jeszcze się zdarzy.Miłego odbioru(klawiatura podpowiada rozbioru... ).
  42. 1 like
    Nikt Ci nie odpuści im bardziej Cię cisną Tym wiecej soków puścisz :P
  43. 1 like
  44. 1 like
    Każda przygoda jesli jest nasza jest prawdziwa i warta przeżycia niezależnie czy na małej optymistce czy na wielkim żaglowcu wszystko odbywa sie w naszej głowie i warte jest zapamiętania a przede wszystkim przypominania sobie czasem :)
  45. 1 like
    Przepraszam Tes za moj wtręt ... Dla mnie wiersz nigdy nie jest skończony przypomina mi to Achaje Ziemianskiego kiedy spytali natchnionego szermierza czy jest najlepszy... odpowidzial ze najlepszy to ten ktory leży w grobie ... Tak samo jest z wierszem na ten sam temat mozna pisac z rożnej perspektywy używając innych narzędzi a gdy bedziemy wirtuozami i tak znajdzie sie ktos lepszy... Kto rozpyknie nasz tekst jak puszkę coli i w uszach zabrzmi znajome sssst gul i ach :)
  46. 1 like
    Zapadnę się w ciebie jak błękitna gwiazda, pędząca po niebie o bladym przedświcie. Trącę struny twych nerwów, aż zagrasz jak harfa, aż stopimy się w jedność, w jedno serca bicie. :)
  47. 1 like
    Hehe to mnie rozbawileś :) nie ma sprawy Tes
  48. 1 like
    Fakt dwie wygibujace dziewczyny i On z mikrofonem. Udało Ci się: )
  49. 1 like
    Fakt spodobał się :) to co ja tak łopatologicznie próbowałem opowiedzieć Bolek osiągnął w kilku słowach: )
  50. 1 like
    Dobry smak to dla mnie niebiańskie uczucie: melodia tworząca raj dla podniebienia, gdzie smacznie się niesie w każdej swojej nucie i kubków smakowych łagodzi pragnienia. Smak w literaturze ma inne odmiany, bogatsze są bowiem poezji meandry. Bywa czasem, że wiersz w wenie napisany, jest niedoprawiony, albo wręcz niestrawny. I tylko poeta zna wagę mozołu, który musi włożyć, by wersy wybrzmiały spod jego batuty - podane do stołu w symfonii wyrazów - w sposób doskonały.
×