Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje najbardziej lubianą zawartość 24.09.2017 we wszystkich miejscach

  1. 4 likei
    chciałam pisać list do ciebie przeklęłam margines bo nie cierpię ograniczeń karteluszki ścinek niebotycznych są rozmiarów dzisiaj moje chęci więc nie streszczę w cztery brzegi nie dam się uwięzić mam już datę w prawym rogu i słowo kochany list na niebie dymem piszę kaligrafowanym nie przeczytasz nie otrzymasz dokończyć nie mogę zbrakło dymu pomóż proszę potrzebny mi ogień
  2. 3 likei
    Marcinowi Wiek trzeba mierzyć pięknem śmiałych marzeń, a nie zamykać go cyfrą czy datą, wierzyć że wszystko może się przydarzyć, nim los rozkaże zerwać nici Parkom. **** Chociaż czas w siatkę zmarszczek złowi oczy, troski na włosach odłożą się szronem, to trzeba wierzyć, że jeszcze zaskoczy nieodgadnione. Sny mieć jak z bajki i za dnia je gonić, w białych obłokach widywać pegazy, a czterolistną mocno ściskać w dłoni i marzyć, marzyć...
  3. 3 likei
    Przestraszyłeś mnie tym lilipucim drwalem... on sprawia wrażenie, jakby mówił dokładnie to, co napisałeś pod obrazkiem. Dlatego aby uniknąć kontaktu z arsenałem szczycieńskiego zgredka, posypuję głowę popiołem i gnę się w pokorze za nieelegancki stosunek wobec wiersza... tylko proszę nie wykorzystywać mojej czołobitnej postawy i nie machać zanadto siekierką, kiedym zgięty w pół, bo mogę stracić tę część ciała odpowiedzialną za czytanie i komentowanie. ;) Nie mam jeszcze wielkiej wprawy w recenzowaniu poezji, dlatego mam nadzieję, że się nie obrazisz, jeśli wyrażę swoją reakcję w formie luźnej refleksji... Wiersz ledwie się zaczyna, a już do mnie przemawia, już widać, że podmiot liryczny nie tylko nawiązuje wewnętrzny dialog z odbiorcą, ale i wydaje się przenikać w głąb jego umysłu. Poczułem się nieco dziwnie, bo pierwsze zdanie było mi dobrze znane. Od dawna miałem taki sam pogląd, jak ten zawarty w wersie rozpoczynającym ów utwór, a teraz mogę go ubrać w słowa twoją piękną maksymą. "Wiek trzeba mierzyć pięknem śmiałych marzeń, a nie zamykać go cyfrą czy datą". Przypomniało mi się kazanie pewnego księdza sprzed paru lat, który mówił, że miał przyjemność widzieć w życiu staruszki pełne energii i życia... a także miał nieprzyjemność obserwować ponurą i pozbawioną emocji młodzież, która wyglądała dla niego jak zombie. To zdanie nabiera jeszcze większego sensu, kiedy zdamy sobie sprawę, że są ludzie, którzy niezależnie od wieku podejmują szeroki wachlarz aktywności, aby wyciskać z życia ile się da. Jako posiadacz wyobraźni filmowej, nie mogę się powstrzymać przed tym, by wymienić tytuł filmu z 2007 z Freemanem i Nicholsonem. "Choć goni nas czas". Opowieść o dwu mężczyznach, którzy w obliczu nadchodzącej śmierci postanawiają wykorzystać jak najlepiej te dni, które im pozostały, wydaje się być wprost stworzona do tego, by być ilustracją "Recepty", choć nie umniejszam wartości zamieszczanych przez ciebie fotografii (patrzę na chmury i słyszę sławetne "I Believe I Can Fly"). Druga zwrotka - majstersztyk. Czytam i po cichu spluwam jadem zazdrości. Bo ja od jakiegoś czasu zmagam się z brakiem natchnienia i nie mogę się wysilić na coś, co sprawiłoby mi wielką satysfakcję (mówię rzecz jasna o liryce), a taki stary wyjadacz bierze do ręki literacki pędzel i maluje obrazy jak z Dixita. Ile ja bym dał, żeby wymyślić coś takiego jak: "czas w siatkę zmarszczek złowi oczy, troski na włosach odłożą się szronem". Ale trzecia strofa daje mi nadzieję, bowiem zachęcasz w niej czytelnika do tego, by nie obawiał się poddać się fantazji i "w białych obłokach widywać pegazy". Ja również wierzę, że trzeba zawsze mocno trzymać czterolistną tak, by nie odfrunęła... Zauważyłem pewne podobieństwo. Maryla Rodowicz miała w swoim repertuarze piosenkę pt. "Remedium", która opowiada m.in. o tym, że warto "wsiąść do pociągu byle jakiego" i nie wahać się na spotkanie z przygodą. Może mam zbyt wybujałą wyobraźnię, ale "Recepta" skojarzyła mi się właśnie z "Remedium" (nie tylko poprzez farmakologiczną analogię w tytułach).
  4. 2 likei
    Stoję nad wielkim wykrotem padło drzewo przywędrowały konwalie których rok temu jeszcze tu nie było grzyby stoją ocienione drżącym ażurem paproci i mgła nadciąga w szeptach deszczowego czasu Oto jest niezmienność wciąż zmiennego lasu.
  5. 2 likei
    Łzą swoją gnie kręgosłup krnąbrnych i butnych marynarzy słona od deszczu wdów i matek a jednak ciągle o niej marzysz W ciszy dostojna niepozorna odbitym blaskiem księżyca mami by potem z głuchym blachy trzaskiem kruchość żywota Ci przedstawić A Ty w tym wszystkim jak idiota miotasz sprzecznymi uczuciami to kochasz to znów nienawidzisz gdy do snu jesteś kołysany
  6. 2 likei
    Bez kłód pod nogami Histerii i wrzasku Bez deszczu i dreszczy Bez zbędnych potrzasków Poklasków niegodni Niezłomni i skromni Przy obcych malutcy W szaleństwie ogromni Z biletem do szczęścia Z pechem na ramionach On jej ona jego Jej on jego ona
  7. 1 like
    od kiedy odcięliśmy się od światła alimenty stały się naszą jedyną formą dialogu pułapką chciał nie chciał człowieka nie mozna wsadzać w szablon czyżby dwadzieścia kilka lat razem przebytych to tyko pestki z arbuza wypluwane kiedy po brodzie wciąż spływa słodki sok bliski wspomnieniom noc za nocą i półka skalna kolejne pustkowie ciemniejsze od zatajenia
  8. 1 like
    fot. Szarobury Jeśliś w wietrze, może w słońcu, może w wodzie, jeśli jesteś - czas ostatni to. Lata złote już odeszły w zapomnienie, w smugę cienia, Chłodny zmierzch skroń pokrył szronem. Ja wciąż śnię. Mam marzenia. Moje słońce bardzo nisko już na niebie, coraz dłuższe cienie snują się nad rzeką, choć czasami nadal ruszę nagle biegiem, to już dzisiaj nie pobiegnę zbyt daleko. Jeśli jesteś, nie chcę czekać aż sen zmorzy, bo czy we śnie odnajdziemy się za drogą? Wciąż lękliwie wzrok odwracam od tych zorzy. I fioletu nie zazdroszczę już obłokom. .
  9. 1 like
    Jeden bardzo dumny z siebie Włoch z Werony Od wrzątku ma przełyk już cały czerwony A wszystko to przez starą teściową Której rzekł raz w kłótni brzydkie słowo A ona że ma język niewyparzony Mściwy okrutnie kowboj ze stanu Newada wyzywał faceta z naprzeciwka od gada Aż tamten raz rzekł jemu promienny zakopmy w końcu topór wojenny Dziś wojna skończona bo zakopał…sąsiada
  10. 1 like
    Dobra rada i dobry ciepły wiersz. Pozdrawiam
  11. 1 like
    Jak wynika z wiersza, nie wszystko jest stracone, jeżeli się postara partner lub małżonek. Najlepiej, gdyby tego obie chciały strony, tak, jak tandem w tytule: trwale połączony. Nie byłaby to przyjaźń rodem z komputera, lecz para, która w życiu nawzajem się wspiera. Czy mieszka się razem, czy na oddzielnym piętrze, nie wiek najistotniejszy, lecz człowieka wnętrze. I gdy jest piękne, to choć ciało już czerstwieje, na niejedno szaleństwo ma się wciąż nadzieję. Starość to stan umysłu, oraz niebios łaska; więc niech się młodzi dziwią: --Jaka fajna "laska"... :) Odpozdrawiam niemniej ciepło :) s
×