Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje najbardziej lubianą zawartość od 08.04.2017 we wszystkich miejscach

  1. 9 likeów
    spójrz księżyc co noc sobie wschodzi nikomu się jeszcze nie znudził srebrzone korale z zachwytów poecie na oczy nawłóczył więc wieczór i noc nawet całą przewieszał je kartce papieru czarownie miłośnie bo dla niej misterniej nawlekać już nie mógł aż zbudził się dzień lawendowy zbyt długo z księżycem wzdychali i popiół pozostał na biurku bo wiersz się ze wstydu sam spalił
  2. 7 likeów
    Każdy orze tak jak może i jak umie –pisze, trudno, ślimak nie pobije rekordu na setę, więc na forach, w internecie zadufanych w pysze spotkać można grafomana, durnia i poetę Przeboleję, że wiersz lichy, rytm i rymy słabe, przyjmę jakoś te banały, frazy oklepane i zachwyty nad bublami z trudem też przetrawię, lecz do pasji mnie przywodzą wiersze wydumane, gdy „poeta” - w swym mniemaniu - intelektualnie płodzi strofy udziwnione i niezrozumiałe, waląc hurtem w wierszyk wszystko, co na myśl mu wpadnie, nieświadomy, bo zbyt głupi, że wypłodził chałę. I tak wytwór chorej jaźni staje się przykładem niedorostu możliwości do wielkich ambicji, a szaraczki biją brawo, no bo jest obciachem nie rozumieć, co poeta w wierszu „miał na myśli”.
  3. 7 likeów
    jej światem stały się sale bólowała we włosy wplatano oszronione diademy mówili księżniczka z wrażeń zamierała
  4. 7 likeów
    Jeszcze tylko ten jeden policzek, jeszcze szpilka i ust cierpkich grymas. Jedno słowo rzucone, by później mieć od czego milczenie zaczynać. Jeszcze trochę słodyczy nie w porę by zakleić sumienie bełkotem. Ja poczekam, jestem cierpliwa moje szczęście przełożę na potem.
  5. 6 likeów
    jutro... jutro wzejdzie radość słonecznym promieniem rozjaśni obolałe jestestwo jutro nauczę się śmiać troska z podwiniętym ogonem ucieknie z radosnego serca jutro wszystko będzie lepsze nadzieja nauczy omijać rafy jutro...
  6. 6 likeów
    (niecierpliwi niech nie czytają a cierpliwi jak dobrną do końca niech pomyślą) Myśli nad ranem przychodzą różne. Ostatni wieczór utkwi głęboko, chcąc bólem głowy i zgagą uwieść bełtając w głowie – wskrzesza niepokój. W tej sytuacji żadna rozmowa lub dywagacje na temat ego są jak na polu łaciata krowa choć patrzy w niebo – nie wie dlaczego. Kiedy Riposton wykona swoje, a sok z ogórków ukoi brzuszek, przy dobrej kawie usiądź w spokoju, zniszcz butne myśli, oddaj się skrusze. A któż ci kazał klepać litanie, jak brudny pątnik snuć się na drodze i recytować zdania czytane miast tego pomyśl żeś Dziecko Boże. Nawet jeżeli odrzucisz wiarę, nauce ścisłej dając priorytet, wspomnij o kwarku energii małej, kiedy wibruje - ma swoje życie. A gdy ustanie po prostu znika. Próżno go szukać w czasoprzestrzeni, jeśli trwa dalej - mówi fizyka, tworzy materię, aby świat zmienić. Z niego powstają: tlen, wodór, azot, krzem, węgiel, siarka, srebro i złoto. Podlega jakimś najwyższym prawom formy materii kreując po coś. Bacznie badając kwarków wybryki, logikę widząc w tym co się dzieje, najznakomitsi świata fizycy orzekli jedno: że On istnieje. Stworzone dla nas - cztery wymiary, dla potrzeb świata zapewne mało, zaś nam wystarczy, by zdać egzamin, że Słowo Boże Ciałem się stało. Jeszcze nie koniec żmudnych wywodów, nastąpi teraz część najtrudniejsza; jeśli cię stworzył - nie bez powodu, byś wieczne szczęście osiągnąć zechciał. On ci nie kazał klepać litanii, jak brudny pątnik snuć się na drodze i recytować zdań przeczytanych jest też Twym Ojcem pomóc Ci może. Jeśli zza kratek w ciemnym kredensie odmówić każą nawet różaniec, uwierz, dostałeś tylko narzędzie, byś wszystkie troski mógł Jemu zanieść. Ten ciemny kredens to konfesjonał. Dwa różne meble, lecz cecha wspólna, przybory w obu : tu - do jedzenia, tam - abyś dialog prowadzić umiał. Pacierz, litania oraz różaniec, to sztućce, które myśli prowadzą. Ułatwią wyznać; mój Ojcze, Panie, Tobie powierzam smutek i radość. Racz błogosławić umysł i ręce, wysiłki czasem idą na marne. Zostaje jedno prośba za księdzem Auotolio: „Jezu, Ty się tym zajmij”. Z dziecka ufnością we wszystkim zawierz, przeanalizuj życie swe całe i ze spokojem przy dobrej kawie dziękuj za wszystko, co cię spotkało. Szczęścia, nieszczęścia skrywają sensy, przypomnij żywot bogacza Hioba, i nie odrzucaj dobrych pasterzy oni prostują ścieżki do Boga. Może sam kiedyś stwierdzisz „nie wierzę”. Zdziwienie nagłe zsumujesz gestem i wyznasz z serca najbardziej szczerze: „wierzyć nie muszę - ja wiem że jesteś”.
  7. 6 likeów
    nawet jeśli pani tylko serca śle w przestrzeń butelkami na poste restante wyłapuję elektromagnesem by nie błądziły w jesień z biegiem fal latem pod gołym niebem niech wiatr je przyniesie turlane morską plażą pofalowaną fatamorganą do pensjonatu na wydmie pod znanym adresem
  8. 6 likeów
    bo w noc tę letnią świat ma wiele twarzy i cały jest w kawałkach i kolorach czasami w skrzydłach świetlików się ukaże czasami w snach wiłów, rusałek po rozłogach oczyma jak bogi we wszystkie naraz patrzy strony zapach burz i kwiatów rozmienia na strofy, na wiersze i niesie wiatr słów we włosach dziwożony wśród wianków i potoków w upojenia pierwsze na czary szeptliwe na ścieżki mętne na usta pożądliwe na sny namiętne hej strzygi! wodnice! ubożęta! południce! czas nam wszystkim w las! kwiat paproci rośnie tam czerwcowy kwiat paproci nocny, księżycowy na miłość dojrzewa i na ognisk blask! hej wróżychy! dworownice! chowańce! rodzanice! z ludźmi dzisiaj wraz w tę noc idziemy w las! kwiecie paproci biały, świetlisty kwiecie paproci słowiański, ognisty jak nasza ziemia jak krwi gorącej zew lśnij pośród nocy tej nocy jedynej bielą dla chłopca, czerwienią dla dziewczyny gdzie tańce i pląsy, gdzie radosny śpiew wiruje snop iskier gałązka strącona miłość gorąca i czysta ziemia wilgotna, spocona więc płoń kwiecie paproci choć nikt i nigdy okiem cię nie złowi płyń ogniem i wodą w snach wianków srebrną drogą dymem ogniska zielenią mchu ku gwiazdom, ku Swarogom…
  9. 6 likeów
    jesteśmy na krawędzi snu marzymy i czekamy siebie śnimy się sobie znów i znów i żadne z nas do końca nie wie co jest wyśnieniem a co jawą i jak go śni to drugie z nas ani jak roi samo siebie ile drugiemu daje gwiazd jesteśmy na krawędzi snu i po omacku się szukamy raz bliscy raz dalecy znów tęsknimy i stawiamy tamy i tak pragniemy swego ciepła że aż parzymy po sam szpik tak chcemy słońca a nie piekła że w ogień gnamy niby ćmy chcesz żeby w moich oczach łzy wyschły i smutek już nie wrócił chcę żebyś nigdy nie był zły żebyś się cieszył a nie smucił ale czasami mnie odpychasz zamiast kochania dajesz chłód niekiedy za krawędzią znikasz a zamiast ciebie śni się lód i wtedy nie potrafię być radosnym ciepłem światłem śpiewem i nie wiem czy mnie nadal śnisz czy ja cię śnię – nie jesteś pewien a przecież nie istnieje droga którą się sama mogę wlec bez ciebie przyszłoby zwariować z tobą oszaleć nie chcę też więc bądźmy dobrzy Kocie mój bez przerwy dobrzy choć nie święci jesteśmy na krawędzi snu jesteśmy ciągle na krawędzi 21.03.2016 r.
  10. 6 likeów
    My, rozgorączkowani podróżnicy Uzbrojeni zaledwie w pióro I własne myśli; Wędrujemy Na granicy światów; Tak piękni i czyści; Półżyjąc, A zarazem żyjąc podwójnie; Kreślimy obrazy, Z pozoru niespójne; I choć wiemy, Że przyszło nam stąpać Po dziewiczej ziemi Której zupełnie oswoić Nam (nigdy) nie będzie dane W tej mglistej krainie pozostaniemy, Dopóki ostatni Nie wsiąknie atrament...
  11. 6 likeów
    To był niewybór Z kategorii wynaturzeń Niewybaczalnych po sąsiedzku I po małomiasteczkowemu Ich twarze jaśniały Od błysków Skondensowanego szczęścia Ich ręce drżały Od przypadkowych trąceń Kręte uliczki liczyły Pospieszne kroki A pozornie głuche ściany Zapisywały płoche szepty Kroki, lśnienia, szepty, potrącenia Ciążyły im jak głaz Zawieszony na szyi Wahając się między Tylko i aż I wtedy przemówiło miasto Wzywając na świadków Pozornie Martwe ulice I głuche ściany Sznur został przecięty Miłość upadła Pod naporem kamieni
  12. 6 likeów
    nie błagaj czasu o urodę wyśmieje prosto w twarz zmarszczy czoło zagraj mu na nosie albo kup zestaw do zabijania czasu
  13. 6 likeów
    Stary kogut, co lubił stada młodych kure(...), przeczytał raz w gazecie nowiny ponure, że viagra wycofana już z wolnej sprzedaży i na receptę tylko dla płodnych gówniarzy, więc głosem Starszych Panów kur pieje w żałości: „Ratunku!” i: „Na pomoc ginącej miłości!”
  14. 6 likeów
    Kiedy Wena zamilkła zmrożona pustką białej kartki Pióro zapomniało alfabetu Myśl zasnęła utrudzona codziennością tylko Marzenie ciągle czujne obawia się jeszcze, że pozbawią je skrzydeł na szczęście trwa niezmiennie
  15. 6 likeów
    anioł z obrazka będzie stał na mostku i chronił dzieci czy zostanie strącony jak poradzą sobie beze mnie kiedy boli nie płaczę uśmiecham się gdy nie była akcja sprzątamy korytarz wiem jednego z nas znowu mniej lalkę która mówi dam Małgosi Janek dostanie scrabble bo on jest mądry i zna wiele słów mam jeden problem czy poznam mamę w niebie przecież i ona i ja będziemy starsze a na ucho ci powiem nie lubię wierszyka który zaczyna się idzie rak nieborak rozumiesz dlaczego anioł stał z opuszczonymi rękami i nic nie miał na swoje usprawiedliwienie
  16. 6 likeów
    Cóż, że cioci imieniny i że goście lekko spici, ja ich wierszem zaszokuję, poetyckie rzucę wici, stworzę tutaj, tak od ręki, dzieło Panteonu warte, nic, że trudy, nic, że męki, vivat ja, e viva l’arte! Lecz nie wyszło nic z zamiarów, strofy ledwo rozpoczęte pośród pijackiego gwaru padły w kąt na kartce zmiętej. Wiersz, co mógłby w antologiach ochów, achów być przedmiotem, teraz w starym gdzieś brulionie nieskończonym leży gniotem, wpół przerwaną wypociną na zszarzałym już papierze, porzuconą w kąt szuflady. .Nie rozumiem, nie uwierzę, nie chcę wierzyć, ale teraz, wśród rozpaczy i zamętu - nie skończyłem – myśl mnie zżera, gdyż zabrakło mi talentu, bo zabrakło siły sprawczej, co poezję w strofy wiąże zwanej Weną – ścigam babsko, ale czy dogonić zdążę? Mam ją, już uspokojony, brak talentu? Śmiechu warte... wiersz przed Wami już skończony, vivat ja , e viva l’arte!
  17. 6 likeów
    ciut ponad czaszką zajmuję miejsce pod którą wizje nieokiełzane fabuły niosą sekwencje wszelkie w en-wymiarowym płynnym ekranie przychodzą nieraz komedie tworząc erotyk dramat bywa że horror nie zawsze zgodne z intencją bożą kreują problem nigdy nie koją stale wybieram najistotniejsze trzymając ryzy wolę napinam pełna pokory jak dawne gejsze jasna i czysta chyba niewinna
  18. 6 likeów
    Na przechadzkę młody wąż Wypełzł sobie w noc majową, Miękko mchy łaskoczą brzuszek, Aż tu spotkał cud jeżową. Ona lekko przestraszona W kłębek się zaczyna zwijać, A tu pręży się i mizdrzy W gadzim tańcu przed nią żmija. Pomyślała, więc jeżowa, Noc czarowna, księżyc świeci... Może trochę jest obleśny Ale chcę mieć z wężem dzieci. I znaleźli cichą przystań Długi rów, lecz za to ciasny Tam urodził im się synek Dostał imię - drut kolczasty.
  19. 5 likeów
    Myśl ludzka od wieków mknie ciągle do góry porywając tłumy swym zawrotnym pędem i łamiąc kanonów przestarzałych mury, światło ludom daje – filozofię GENDER… Precz zwyczaj, tradycja, precz natury prawa, nam kapłani gender wizje dają nowe, czyś ty ON czy ONA to nie genów sprawa, wszystkie płcie są równe, ważne i…bezpłciowe …………………………………… Pewien mój znajomy z niedalekiej wioski studiuje wciąż gender – wszyściutko jak leci, sądząc, że z pewnością przy płciowej równości facet też ma prawo rodzić piękne dzieci. Póki co to jednak jeszcze jego żona ONOŻ mu powiła, no i już jest draka, jaka płeć w przyszłości ma być ustalona, chociaż patrząc w krocze – bliżej jest chłopaka. Jakie nadać imię owemu ONEMU, problem się pojawił niezwykle doniosły, być może Jan Maria, aby dać młodemu możliwość wyboru, gdy będzie dorosły. Ale z tą równością to nie takie głupie, by się doń przekonać zniosę nawet mękę zmiany swych poglądów i ten pomysł kupię, ciesząc się, że żona też mnie cmoknie w rękę. Ech, jak się nam zmieni ten nasz światek drogi, chłopcy za pieniądze zaludnią ulice, suki do siusiania wzniosą w górę nogi, a samiec modliszki pożre swą samicę. Na koniec nieskromnie – pardon - się pochwalę, bowiem ze mnie człowiek dosyć jest obyty, więc żadnych problemów nie byłoby wcale, bym się dobrze poczuł w roli celebryty. Stąd jakże mi szkoda, wręcz bardzo żałuję, żeśmy się spóźnili z genderową modą, gdyby przyszła wcześniej, to wewnętrznie czuję, mógłbym być Urbańską albo nawet Dodą
  20. 5 likeów
    Słońce już dawno zawarło pakt ze zmierzchem, rosa też uwierzyła w reinkarnację kwiaty więdną w nadziei zmartwychwstania, tylko Wielka Tajemnica zazdrośnie strzeże rąbka obietnicy a człowiek zagubiony w labiryncie myśli szuka Ariadny
  21. 5 likeów
    kiedy zmęczenie cię dopadło nie akceptujesz status quo nie rosną piórka ginie sadło nad głową zawisł wianek trosk niepierwszym byłbyś nieostatnim który hołubi kota psa i zagubiony w życia matni już tylko tych przyjaciół ma one nikomu nie sprzedadzą mieszanki żali z solą łez patrząc poddańczo sprawią radość bolące miejsca grzejąc fest człek wciąż nakręca własne ego na wadze zdarzeń świat i ja stwarzając problem ot z niczego wypluwa epitetów garść wśród ludzi ciężko mu się znaleźć jeszcze poświęcić własne ja być jak chleb dobrym to nieznane złośliwość w ustach stale ma wszelkie tytuły są tu na nic kiedy miłości w sercu brak mentalność dziada proszę pani w rozumie aż do śmierci trwa
  22. 5 likeów
    A co jeżeli jesteśmy wszystkimi możliwościami zaistnienia życia jednocześnie : sąsiadem z naprzeciwka i Masajem z Kenii kloszardem na ulicy, i delfinem w oceanie. Co, jeżeli nasz duch przyjął te różne formy żeby doświadczać życia w nieskończonych jego przejawach, jeżeli patrząc w oczy im wszystkim widzę w tej chwili siebie . Uśmiecham się do gwiazd. Mam całą wieczność by poznać wszystkie swoje lustra
  23. 5 likeów
    w siwoszarych przeźroczach okien dachy miasta kryte kwaśnym deszczem mgła spowija się w gęstą tęsknotę cztery ściany trzymają jak kleszcze tam daleko za górami tygodni tęcze łąk i wieczorne świerszcze kolumnady lasów nad błoniem pod zieloną dachówką na wietrze tam daleko za rzekami miesięcy głębie ciszy jak jeziora lobeliowe tam chcę być, tam chcę być jak najprędzej może jestem pół-lobelia pół-człowiek? ponad wodą pradawną i przeczystą kwiaty białe wciąż jak w plejstocenie i ja niczym dinozaur narowisty przy omszałym jurajskim kamieniu nie chcę wiedzieć nic o wielkich miastach z dwudziestego pierwszego wieku są za małe zbyt duszne i ciasne nazbyt twarde dla duszy człowieka tęsknię tęsknię okrutnie boleśnie więc gdy zamknę na zawsze oczy chore niech przed nimi staną brzegi leśne niech odpłynę najcudniejszym jeziorem 19.04.2016 r.
  24. 5 likeów
    Ciężki mam problem, muszę wam zdradzić, niech ktoś pomoże, niech ktoś doradzi komu z rozkoszą podstawić nogę, komu załatwić krzyżyk na drogę, komu zarzucić sprawy nieczyste komu do domu pchnąć egzorcystę komu winszować niech szczeźnie, zginie, komu solidną podłożyć świnię, komu ociosać kołki na głowie no komu, ludzie, niech mi ktoś powie! Czy żądam wiele? Ludzie kochani wszak „przyjaciele” wokół są sami.
  25. 5 likeów
    Płyty, pomniki, katakumby, nazwiska daty ziemskich lat. Cisza i spokój, który mógłby marności zgniatać, cofać czas. Irracjonalne się wydaje; w meandrach jaźni obraz tkwi, bliscy jak żywi, ich zwyczaje, czuć atmosferę tamtych dni. Oczy przyciąga jędrna zieleń, świdruje uszy gwizdem kos, wrony w konarach niczym cienie, ostatnich modlitw dobiegł głos. Rangi, tytuły, stanowiska, jak gdyby tu znaczyły coś. Groby poetów - cicha przystań, przytulił parkan, tak chciał los. Tam zasłużonym dano miejsce, za życia ręce myli krwią. Ci utrwalali władzę wszędzie; bohaterami nadal są? Pojazd wśród grobów się przemyka, kilometr z hakiem ciężko iść, więzy rodzinne i etyka przypomnieć pacierz każą dziś. Znicze płonące, kwiaty obok, kamienie niosą cichy szloch. Czy to nad zmarłym, czy nad sobą, a któż wie nad kim łez tych gros? Gdy pakiet zadań się wypełnia i ziemskich dróg dobiega kres, ciało jak kokon wchłania ziemia zaś motyl dusza w wszechświat mknie.
  26. 5 likeów
    Koszmary dnia wykrzyczę w twarz nocy. Nie zaadresuję najżarliwszych modlitw. Uniesienia słowem zatrzymane zostawię koneserom celulozy. Wiązkę niespełnionych marzeń zarzucę na plecy i odejdę... w nową nadzieję.
  27. 5 likeów
    mówisz że jesteśmy związani na zawsze miłosnym węzłem wypiłeś moją krew wampirze i jeszcze chciałbyś więcej
  28. 5 likeów
    Jam mąż twój niewiasto jedyny kochany co z domu do świata cię wywiódł od mamy nie będziesz mnie wzywać do garów daremno ni chłopów mieć cudzych nie będziesz przede mną zabijać nie będziesz mnie wzrokiem niestety gdy głowę odwrócę do innej kobiety nie wolno ci mojej przeliczać gotówki z portfela mojego nie skradniesz ni stówki nie będziesz pożądać kolegi mojego ni odeń przyjmować prezentu żadnego ............................................. to twoja powinność w dzień zwykły i święta gdy tego dopełnisz do łoża bądź wzięta
  29. 5 likeów
    męczył się razu pewnego z wierszem co nie chciał wychodzić bo wiersz miał być wiekopomny wybitny wybitne rodzi i tak to bywa niestety wnioskiem wypada oświecić kiedy za mały artysta z dużym natchnieniem chce dzieci
  30. 5 likeów
    twoja poezja mnie nastraja u wrót tajemni żyć mi przyszło, kiedy posłyszę jej kamerton tak nagle się rozjaśnia wszystko gdy nuty w słowa pooprawiasz nie mogą w miejscu mnie utrzymać, więc kobrą wznoszę się ku górze szamańskie sztuki znasz, zaklinacz całego świata roztęsknienia znowu żeś miły naprzynosił czemu za każdym razem mówię, że mi za mało, że nie dosyć
  31. 5 likeów
    Ach Ty, wspaniała, piękna Kobieto, z żebra Adama skarbie stworzony, myśli królowo, życia podnieto, wzorze cnót wszelkich niedościgniony! Jakże to robisz, Ty Tworze Boski, że my biedacy, nieszczęsne chłopy przy tobie wszystkie gubimy troski, mylimy ślady, tracimy tropy, jak bezrozumne, lecz wierne psiaki za Tobą zawsze, za Tobą wszędzie, patrząc na dane przez ciebie znaki, nie baczni tego, co z nami będzie. Ach Ty, Kobieto, piękna bogdanko, jakżeś ty mądra, czuła i miła. Tyś dla nas Matką, Żoną, Kochanką; żebyś tak jeszcze ciut mniej mówiła...
  32. 4 likei
    Zimową porą, kiedy wicher wyje i nasze członki ziębi mróz siarczysty najlepiej okryć głowę swą i szyję w cieplutki, miękki wyrób wełen czystych. Żadne jedwabne ani bawełniane chociaż porządne przędze i szlachetne nie zastąpią czystej wełny moherowej. Czystej a przecież tak zbrukanej szpetnie.
  33. 4 likei
    rechotanie żab pośród bagnistej łąki - noc pod namiotem
  34. 4 likei
    Samotność - atom stada Nie dojdziemy bezsensu, nie poznamy prawdy, myśli w światy bezmyślne powloką komety. Oślepiło nas słońce, pogubiły gwiazdy w konstelacjach niewiedzy z bezkresnej palety. Oznaczony swym cieniem został kiedyś każdy, jak popadnie nadano wady i zalety, w atom życia zmieniono chwilę, co nic znaczy i za pierwszym okrzykiem zasnuto rolety. W przeczuciach się błąkamy tęsknych podpowiedzi, nazywając świat słowem - zagubieni w słowach z czasem księżyc nad ranem wyciągamy z sieci - bieżnik niemożliwego, przebitego koła, by sam, nie znając celu, wlókł nas odtąd Księżyc ku Tej, co imię nasze z drugiej strony pozna. ---
  35. 4 likei
    nawet te najmniejsze kiedyś do nas powrócą i mogą mocno zaboleć dlatego nie kumulujmy ich - pokażmy światłu które od nich wyzwoli ktoś powie a gdzie tu poezja - odpowiem tak czyż nie jest nią do błędu przyznanie
  36. 4 likei
    łza jedna za drugą łzy całe potoki krystalicznie czysty ból słony smak w kącikach ust i wargi wargi wykrzywione jak całe zło świata Ucieczka do kąta pod łóżko do szafy horyzont za daleko dla małych stóp Tato nie bij! Tato nie
  37. 4 likei
    gdy przychodziłem bardzo już dorosły jak biszkoptowy labrador tarmosiłem obrus plamiąc kawą zachwycona z pobłażaniem patrzyła w oczy mocniej od innych kobiet tłumiłem w kącikach za drzwiami starość
  38. 4 likei
    Jeszcze jedna niedopita herbata, jeszcze jeden z papierosa popiół w popielniczce. Jeszcze jedna świadomości utrata. Jeszcze miłość zagubiona w bezsensu uliczce. Już na półkę odłożone karty, już na sercu osiada zwykłość - szary kurz. Już goryczy kielich pełen zdrady... I nie czekam na nic więcej już.
  39. 4 likei
    Słowo wstępne Drodzy forumowi współtowarzysze, wzruszony wspaniałym oddźwiękiem, z jakim spotkał się wiersz "Do przyjaciół', a szczególnie poruszona w nim temetyka, postanowiłem podzielić się z Wami swoimi najskrytszymi marzeniami, snutymi przeze mnie w tej własnie tematyce, licząc na podobny oddźwięk i zblizoną liczbe postów Oto te marzenia, na razie jeszcze tylko marzenia: Piękna rzecz - marzenia No więc marzę sobie : ot, tak od niechcenia komuś na złość zrobię innemu nagadam kogoś obsobaczę coś na kogoś nadam komuś nie wybaczę tych o coś obwinię tamtych zaś oczernię tym podłożę świnię lub ocenię miernie czegoś pozazdroszczę coś obrzucę błotem czasem się pozłoszczę zaklnę szpetnie potem i tak marzę sobie myśląc przy tym skrycie: gdy to wszystko zrobię PIĘKNE BĘDZIE ŻYCIE !
  40. 4 likei
  41. 4 likei
    Można bez strachu zostać wampirem i debiut wyssać przez krótką chwilę bo też wiadomo już od stuleci że najsmaczniejsi młodzi poeci Stary poeta z krwią tą zgorzkniałą jest gruboskórny trudno ząb wbić No i tej weny dużo za mało A nam cholera chce się wciąż pić
  42. 4 likei
    Wyrastają, nie wiemy kiedy by nas wynieść wysoko w przestworza. Obracają problemy w niebyt. Czyżby ścieżki Najwyższy prostował? Z góry łatwiej ogarnąć całość, w perspektywie się wdzięczy mamona a wszystkiego, jak zawsze - mało. Własną chytrość, kto dzisiaj pokona? Więc etykę schowała kieszeń, a na krzywdzie najłatwiej zarabiać Ale co to? W dół szybko lecisz. Ktoś je ukradł? Czy może je zabrał? Kiedy zechcą – w mig się pojawią, dopilnują byś cudów dokonał. Lecz potrafią zaniknąć nagle wtedy spadasz i gęba stłuczona.
  43. 4 likei
    Pewna Kłoda z Otwocka jęknęła żarliwie: Ach, drąż mnie! Ach, rozrywaj na strzępki, mój Grzybie! A Grzyb na to: Amore! Kładź się, Laska, zrzuć korę! Hmm…. Wyglądasz dosyć leciwie…
  44. 4 likei
    To jest forum, mocium panie, możesz zebrać zwykłe lanie, gdy ku chwale tylko zerkasz, lepiej pisuj do lusterka.
  45. 4 likei
    wchodzę czasami do środka szafy gdzie wiszą słowa, a nie ubrania każde się wdzięczy i rzuca w oczy, i obiecuje świat mi przesłaniać tylko kobieta może zrozumieć o czym tu prawię, gdy się przebiera nie mam co włożyć, o wierszu mówię, wszystko noszone, jasna chol...a
  46. 4 likei
    Napiszę utwór, wiersz unikalny, będzie to wierszyk, szczery, banalny, a w nim najprostsze popłyną słowa, ot, taka moja zwykła rozmowa. Będę w nim pisał, że kocham szczerze, tak wprost spod serca, że w miłość wierzę, że pieścić lubię i być pieszczony, a wiersz - zwyczajnie – będzie dla żony. Że to prostackie, śmieszne, ograne? Że powtarzane razów miliony? Może to racja, może przestanę i wiersz napisze uwspółcześniony. Precz czułe słówka , precz proste rymy, już nie ma „serca”, nie ma, że „kocham”, starej poezji rozgonię dymy , żadne banały, żadna już wiocha! A w wierszu prześlę mojej bogdance ( o ileż wznioślej brzmi to niż „żona”) szalonych uczuć mych kontredanse, serca porywów czułych znamiona. Niech alegorie te transgeniczne w kosmicznym pędząc gdzieś eterze, krzyczą w przestrzeni galaktycznej, że ja tu wołam i że wciąż wierzę, iż głos w miliardy słów powielony jak międzygwiezdny pył wszechświata pośród galaktyk nim roziskrzonych z gwiazdy na gwiazdę dalej ulata. Że co ?, Że jeszcze to staroświeckie? Że rymy jakieś takie dokładne? Że poetyckim wciąż jestem dzieckiem? Wiersz przegadany, przerzutnie żadne? Nie, nie pozwolę, ja ich uciszę, wiersz spłodzę krótki, wolny lub biały i poetyckiej folgując pysze w dzieło to talent swój wcisnę cały! Ja twoje ciało łono pustką krzy czy i dałem żonie. Przeczytała.... ...ryczy.. ------------------------------------------------------------ I dziś, po latach, wciąż w poczuciu grzechu płacz to był - dumam, czy też ryk ze śmiechu.
  47. 4 likei
    ktoś rozlał farbę z nasturcji zachód nadchodzi spragniony więc wieczór spijemy miodem a nocka sama się sprzędzie przed snem podaj mi proszę poduszkę z marzeń utkaną przez noc łódką przepłyńmy nim księżyc wygnie się w żagiel a kiedy brzask się wedrze w barwione witraże okienne rano wpleciesz w moje włosy kwiat astra z dawnej piosenki
  48. 4 likei
    błyski podłogi i czystość kątów ściany sufity krzyczące bielą okna na oścież kiedy gorąco codziennie kuszą nową nadzieją pozorny spokój obsiadł wokoło wyglancowanych w mig do imentu kuchenek blatów mebli i stołów strachem milczących domowych sprzętów że konformistom łatwiej się żyje a ból ukoić najlepiej w ciszy zda się że polem jestem niczyim z którego ziaren już nikt nie liczy zielska zgryzoty szybują w niebo nadziei nie ma na marny grosik chodzę jak błędny spragniony czegoś by nagle ocknąć chwasty wykosić bo przecież po coś ja tutaj jestem aby wypełnić nieznaną wolę zlepiać samotnie z rzuconych resztek ciche nadzieje a czy spełnione 2011
  49. 4 likei
    wciąż pamiętam jak moje piersi obrzmiałe łagodnie skrapiałeś pocałunkami a wokół kwitły jabłonie i zamykały nam oczy płatkami pokazałam ci niebo zielone przesiąknięte lasu zapachem mówiłeś, że będzie pocztówką zamkniętą w świerszczy iskrach treścią w zielonych listach dziś kładzie się echem wilgoć-klin języka w moich ustach a w ręku bez słów tkwi kartka pusta
  50. 4 likei
    na śniadanie podał mleko fiołkiem przyprawione na obiad zupę z płatków róż ugotował na podwieczorek upiekł ciasto ze stokrotek na kolacje jajko udekorował sosem z bzu i kaliny taki był ów miły ogrodnik który mieszkał w krainie upiększonej kwiatami które bardzo kochał Wiersz dedykuje Annie M której wiersz mnie natchnął