Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje najbardziej lubianą zawartość od 24.08.2017 we wszystkich miejscach

  1. 12 likeów
    Tak długo pracowałam na pustkę że i w kropli tonę wybacz zwilżę usta nie skoczę z pomostu widać tu gdzie stoję może i mnie nie poprawiaj chociaż jesteś wielki jak Przesmyk Kultury a ja jak ten człowiek mała morze gdy rozchyli a ziemia wypieści mi stopy może powiem Więcej a teraz drżę w swej ciszy pojedynczy szelest traw ię godzinami.
  2. 11 likeów
    Cześć, co słychać, jak Wam leci Wpadnij do nas choć na słówko. U Was pada? U nas świeci! I co z tego, że żarówka? Ech żarciki, jakże miłe i ten uśmiech w każdym słowie, nie, to chyba niemożliwe, że już nigdy nic nie powiesz. Cześć, co słychać? – głos się łamie. Tam po drugiej życia stronie bądź cierpliwy, czekaj na mnie, przyjdzie czas, to Cię dogonię, znów na piwku się spotkamy gdzieś na chmurce, pogadamy....
  3. 10 likeów
    Zielonozłote lato mnie woła każdą drogą, chciałabym wszystkie drogi w nieznane wziąć ze sobą, chciałabym każdą ścieżką wędrować w każdą stronę, lecz kiedy idę jedną, to inne są stracone. Czerwonozłote szlaki mnie ciągną do zachodu, chciałabym wszystkie słońca w słoiku zabrać miodu, chciałabym każdą tęczę wziąć z kolorowym deszczem, a wezmę tylko tyle, ile do wiersza zmieszczę. Chciałabym wszystkie piękna spakować do plecaka, być wszędzie i nieść wszystko po krańce swego świata, chciałabym każdy zachwyt po wieczny czas pamiętać, a wezmę na czas krótki to tylko, co na zdjęciach.
  4. 9 likeów
    (Wiktorowi) kiedy rumieńce z drzew zaczęły opadać noc sama układała się do snu w przedsionkach migotanie w tonach i półtonach adagio żaden dźwięk nie umknął aż cisza wyrwała się z ciszy po policzkach spływała modlitwa nadewszystkość powrócisz cichuteńko czarosiejko
  5. 9 likeów
    Być może przyjdą kiedyś zmiany czas zacznie rosnąć miast ubywać zmienimy wszystkie zegary świat się urodzi i wzrośnie we mnie jaki ma kolor duszy?- nie wiem może wystarczy szkło powiększające by dojrzeć wszystkie barwy w kosmicznym drzewie życia
  6. 9 likeów
    Dobry smak to dla mnie niebiańskie uczucie: melodia tworząca raj dla podniebienia, gdzie smacznie się niesie w każdej swojej nucie i kubków smakowych łagodzi pragnienia. Smak w literaturze ma inne odmiany, bogatsze są bowiem poezji meandry. Bywa czasem, że wiersz w wenie napisany, jest niedoprawiony, albo wręcz niestrawny. I tylko poeta zna wagę mozołu, który musi włożyć, by wersy wybrzmiały spod jego batuty - podane do stołu w symfonii wyrazów - w sposób doskonały.
  7. 7 likeów
    Jest bardzo wczesny ranek, lecz we śnie nie płynę. Małżonek się obudzi za jakąś godzinę. Mam czas dla siebie. Już nie jestem babką młodą, więc muszę popracować nad swoją urodą. Myślę o dniu dzisiejszym: byłabym szczęśliwa, mogąc sprawić, by trochę wolniej czas upływał; bym mogła zatrzymać świat choć na małą chwilę i stać się pięknym, lekkim, tęczowym motylem. Gdyby tak móc zapomnieć o przykrej starości. Cóż, nie pozwala na to wiek skóry i kości. Bez makeupu i pudru na dojrzałej twarzy, to jak dokonać cudu, by mnie zauważył. Rzadko się kłócimy, lecz zawsze, kiedy słodzi. Że cukier jest trucizną, to go nie obchodzi. Nasze dzieci dorosły, odeszły na swoje i tak nam się zrodziły oddzielne pokoje. Słyszę hałas. Pulsuje żywiej krew w tętnicach. Nie chcę wspominać, że to dziś nasza rocznica. Wchodzi mąż. W ręku trzyma kwiat, jest pod krawatem. -- Pamiętałeś... Z uśmiechem parzę dwie mokate. Podaję cukiernicę, którą on odsuwa. -- Bo opowiem wszystkim, że żona mnie... podtruwa.
  8. 7 likeów
    Chciałabym czasem optymistyczne wiersze napisać, opublikować. Bo także nieraz bywam szczęśliwa. I nawet słońca widzę po nocach. Więc w błysku weny leję na papier przepiękne myśli - synonim cudu, lecz krzywe wersy dają po oczach, więc stwierdzam gorzko : Gdzie? Z czym do ludu?
  9. 7 likeów
    Coś jest w mrowieniu palców i nierównym tętnie tak dziwnie obce niepokojące piękno Coś zawieszone w przestrzeni pomiędzy bytem a nieistnieniem Coś co nie jest zalążkiem lecz myślą o nim nie myślą nawet lecz zarodkiem myśli podlewamy je słowem zbyt szybko schnącym na wietrze to Coś gwałtownie pulsuje nadzieją że kiedyś dorośnie do bycia czymś więcej
  10. 7 likeów
    Chwały poetyckiej pewnie już nie zaznam, ale zapatrzony w historię Stańczyka lubię sobie czasem poudawać błazna, może i mnie przyszłość także sławy przyda. Błaznom, satyrykom wolno wszakże wiele, snobów kpiną gromią, błędy żartem ganią, wielkich tego świata mogą zrównać z zerem wiedząc, że ironia jest okrutną panią. Może więc po latach wyjdę wreszcie z cienia i sądzę, że gest to będzie naturalny, w czasach, gdy się ludzkość w stado sępów zmienia tylko błazen jeszcze może być normalny.
  11. 7 likeów
    przekomarzki jesienne raz pogodnie raz deszczyk tu humorek tam dąsik łut pierzastej firletki to w południe zjaskrawi środkiem lata nakłamie żeby nocą w oziębłą pozastygać niepamięć znów się skrapla uczuciem w chwilę mrozi na ostach i wydążyć z pogodą za poetą nie można wnet ciekawi się puenta którą zwykł pańsko szastać więc za karę nie będzie zmyślę kończyć i basta
  12. 6 likeów
    Życie ucieka z każdym dniem. Mówią, że często wraca nocą, by rzeczywistość barwić snem, jakieś nadzieje stworzyć - po coś? Wśród chmur kolejny wskazać szczyt, który w mozole zdobyć trzeba. Obrócić sprawy ważne w nic, rzadko uchylić skrawek nieba. Niesie najczęściej piekła smak, gorycz dozując nam z ochotą i przypomina znany fakt, że w ogniu się oczyszcza złoto
  13. 6 likeów
    Czerwony piasek Dunkierki przesypuję w uszkodzonej klepsydrze klęska czy zwycięstwo trudny szacunek i krtań ściska żal najmniejszych drobinek
  14. 6 likeów
    Spotkali się w intercity; na trasie Kraków - Warszawa. On był przystojny i cichy, niekiedy zapragnął pogadać. A ona, na pozór myszka, nie agresorka – co rzadkie. W dialogu całkiem niezwykła naprzeciw usiadła przypadkiem. Oboje w pierwszym odruchu wzrok skryli między kartkami. Szum kół zagnieździł się w uchu, książkowy narrator sam zamilkł. Kawę podano w kubeczkach, nieśmiałość jej smak pokonał. Z niej para wznosi się z lekka ulotna i nienasycona. Rozmowa pierwej o niczym dialogiem sama się ściele. Aspekty skutków i przyczyn, jak ogień, pochłania intelekt. Widok za oknem ucieka, tematy niosąc gotowe; że gdzieś rozlała się rzeka, nieszczęścia ściągają sen z powiek. Szermierka w słowach dialogu wysuwa tezy wciąż wartkie. Zawiązał oczy obojgu, ktoś chyba, na niezłą kokardkę. Kawa następna pobudza, z niej para wznosząc się chwyci prawdy o świecie i ludziach. Czy nimi się ona nasyci? Tną kilometry wagony, minuty goniąc w rozkładzie. W rozjazdach życia dziś oni zjechali dialogiem skojarzeń. Chociaż tak dużo mówili, ważnego nic się nie działo. Pociąg wypełnił godziny, czas czmychnął - więc było go mało. Kwadrans nadszedł ostatni, a oni czyż nieświadomie, numery stukiem komórek wpisali w pędzącym wagonie. Przedziału nikt nie wywietrzył, para znad kawy spieniona zapachem mamiąc nie wie: czy jest syta, czy nienasycona?
  15. 6 likeów
    Bonjour Madame do nóg padam o zdrowie pytam Twoje o jednym śnię spotkajmy się za miastem gdzieś we dwoje To tete a tete pokaże wnet czyś moi ideałem czy moje sny to właśnie ty czy taką Cię widziałem Bonjour l’amour mych uczuć chór wciąż nuci od tygodnia merci Cherie chcę mówić ci co noc , co ranek, co dnia lecz jeśli los dziś da mi cios i prysną me marzenia zawołam tu paszła w cziortu ty abmaniła mienia
  16. 6 likeów
    Już wiosna Rachel Są tacy, którzy będą pamiętali gwiazdy bez blasku i noce bez jutra. Nie smuć się, Rachel, bzy już rozkwitają. No, nie bądź smutna. Tak trudno zasnąć kiedy po ulicach śmierć spaceruje. Znowu nic nie jadłaś. A mury getta są teraz granicą twojego świata. Z koślawych bruków krew wymyją deszcze, mur cię spamięta żłobieniem po kuli. Patrz, na kasztanach pierwsze liście. Wreszcie. Z zimna się kulisz. Świat zobojętniał. Cóż mu twoje życie? Śmierć cię ukocha i weźmie na ręce. Nie smuć się, Rachel, zaśnij zanim przyjdzie. Już nigdy więcej... 16.04.2013
  17. 6 likeów
    Jak żeś Ty się do tego słoiczka zmieściła,moja miła. nie duszno Ci w czerni? Jak żeś Ty ich wszystkich krokiemtym zraniła, a sznurek Ci wierny. Tam okno samotne na wietrze trzaskałoaż klamka odpadła. Co u Ciebie słychać siostro moja droga,teraz niebios kochanka.
  18. 5 likeów
    luźna egzystencja, najki, żel i gacie z krokiem przy kolanach marynara w górę zwęża się bo jakoś ci nie wyszło w barach za to angolem umiesz ślinić się na iwentach, spiczach, piarach ach, błyszczysz w gronie imbecyli jak gwiazda coraz bardziej stara Pyknie Abraham, potem sixty i nagle walniesz jak meteor nie będzie rumu, koli, łyski - leniwe, kompot, w lustrze zero i pożałujesz tamtej chwili która ci Boga podsunęła wybrałeś bardzo ostre chili dzisiaj umierasz wciąż z pragnienia
  19. 5 likeów
    To moja pierwsza próba zmierzenia się z tym tematem. Więc bardzo proszę się śmiać dyskretnie :) czasami nagi pośród nocy stoję, tęsknota wypełnia mnie bólem, ciało jęczy z pragnienia i woła o dotyk dłoni twoich pieszczących mnie czule... *** pocałunkiem otwórz mi oczy, i zwilż usta bo takie mam suche, przestań wreszcie się ze mną droczyć tu pocałuj, tak lubię - za uchem. w dłonie ujmę kule twych piersi, mocno przytul się do mnie, nie żałuj, dziś nie wstydzę się pragnień najśmielszych, tam na brzuchu mam dreszcze - pocałuj! ręka twoja w dół już umyka, czemu teraz się śmiejesz bezwstydnie? przyjdę nagle - mocno i szybko aż w objęciach jak harfa się wygniesz. nie zamykaj oczu, kochanie, ja w nie patrzę, spójrz na mnie, chcę wiedzieć, kiedy zaczniesz spadać w otchłanie z tobą, w tobie ja także chcę lecieć. a gdy gwiazdy w nas wreszcie przybledną powrócimy na Ziemię, z daleka... znowu miłość ci w głowie? to jedno? też chcę jeszcze, lecz chwilkę zaczekaj.
  20. 5 likeów
    Ryk wiatru i ściana wody gna weź oddech smak soli masz na ustach test woli czy radę sobie dasz "Do lin!!" krzyk, gwizdki, głos bosmana "I razz! " więc ciągniesz ile sił "I RAZZ!" ogłusza jego krzyk znów szarpiesz choć lina tnie do żył. Ryk wiatru, kolejna wody ściana, a z nią kolejny kompan twój. I znów: krzyk, gwizdki, głos bosmana "Trzymać!! Nie puszczać ani krzty!!" I pędzi w szaleństwie stara dama a na pokładzie zwycięsko stoisz ty. 2001
  21. 5 likeów
    ja już nie czekam co dzień niesie, żar marzeń dawno we mnie zgasł, nie pragnę wzlotów i uniesień, młodzieńczy zapał stępił czas. choć nadal wbiegam po trzy schodki, bo szkoda czasu aby wchodzić (podobno dobrze na kręgosłup takie wbieganie wszystkim zrobi). już nie wychodzę w noc sierpniową, dyszącą od rozgrzanej ziemi, by wypatrywać ponad głową, gwiazdy co me marzenia spełni. bo nie mam marzeń, nic nie pragnę, jedyne, czego chcę od losu by bezbolesna była, nagle, śmierć, gdy uniknąć jej nie sposób.
  22. 5 likeów
    Lato już się kończy, trzy miechy od wiosny, a ja sobie siedzę, piszę wiersz radosny, jak to w domu klawo, na tarasie fajnie, trzy pieski w ogrodzie, a mój but w psim łajnie Kot się zesrał w cukier, kawa gównem śmierdzi, sąsiad wali żonę, a moja się sierdzi, że ja znowu piszę, miast spłukać kuwetę i żebym z lodówki wyjął już skarpetę Ach ma połowico, jak żeś romantyczna, jak się pobraliśmy, taka byłaś śliczna, a teraz?...no potwierdź, żem wówczas miał rację, przestań już marudzić i postaw kolację, zjemy ją radośnie, kochające grono: ja, trzy pieski, kotek i Ty, moja Żono
  23. 5 likeów
    Czasem tak się zdarza (mówię tu o sobie) że tekst już powstaje wcześniej w mojej głowie. Ja treści nie składam, to się samo dzieje - przelewam na papier i obraz w nim dnieje. Nie czuję mozołu. Może to natchnienie?
  24. 5 likeów
    nie godzę się na ten świat do góry nogami na pustogłowie raka i epidemię znieczulicy na czarne chmury i purpurowe łzy na rozmazane twarze małych żołnierzy w kałużach nie godzę się na wystrzały i wybuchy inne niż w sylwestrową noc nie godzę się na panią żniwiarz z kosą i karabinem na trumny mniejsze ode mnie
  25. 5 likeów
    im więcej odejść tym więcej chęci na pozostanie przy własnym drzewie każda chwila się dłuży przetrwaniem w myślach nie ma pory dnia i nocy zmęczone łzy spokorniały odpoczną na niebieskiej łące
  26. 5 likeów
    dym różowy o świcie bije w niebo wysoko wiatr ścięty mrozem nie wyciąga dłoni nie szarpnie nagle wiotkim zwiewnym warkoczem do ziemi nie pokłoni zimne słońce mozolnie pnie się wśród obłoków rzeka kusi kruchym lodem na twój brzeg nie przejdę za mur ze słów mur cyklopowy kładka nadziei zbyt wątła bym odbił echo kroków od bruków agory moja puszcza zamarła okryta ciszą i śniegiem przemierzam jasne nawy kolumnady brzóz tropy dzików saren piszą drobnym ściegiem pieśń tęsknoty cóż gdzieś od Wierszy Roztoki* nisko niesie się skowyt przerażenia i trwogi kiedy mróz gardło ściska i krew w żyłach mrozi gdy to nie noc kona o poranku różowym dęby składają ramiona w najsmuklejszy gotyk niech już wraca z piekieł a ty (Kto wraca? Persefona) twojego obrazu nie wypełnię linią grubą czy cienką nie oblekę w barwę niechaj we mnie płyną marzenia bezkształtne gdy słońce bezskutecznie przebić chce horyzont a noc nie może rozstać się ze światem tu zostanę na brzegu dwóch rzek połączonych miłosnym uściskiem skamieniałych od chłodu jak para kochanków z Pompei nie zerwę się nie ruszę do biegu nie uskrzydlę marzeń niechaj giną wszystkie dam umrzeć nadziei niech mrok myśli i serce przenika tu samotny zostanę to moja Attyka * WIersze, Roztoka - nazwy wiosek leżących na terenie Puszczy Kampinoskiej
  27. 5 likeów
    Może odnajdziesz mnie w tych snach, co w głowie roją się nad ranem, gdy księżyc już za lasem spadł, ziewają gwiazdy rozespane, horyzont krwawi z rany zórz, obłoki przyobleka fiolet. Ja gdzieś tam czekam wierząc, cóż, kiedyś na pewno mnie zawołasz. Ja gdzieś tam czekam, chociaż mgłą dziś jesteś dla mnie, ja dla ciebie, nadejdzie czas złączonych rąk choć kiedy, tego jeszcze nie wiem. I przemienimy razem świat, ze snów sklecimy wspólną prawdę. Co noc tak czekam wierząc, Ach! Bo życie tylko tego warte!
  28. 5 likeów
    Czas jak woda wciąż ucieka, tak jak z kranu bez uszczelki, to porywa wartką rzeką, to znów staje prawie w miejscu. Chwile szczęścia są ulotne, łzy zbyt długo schną pod okiem. Godzinami czekam w oknie. Może dzisiaj przyjdziesz do mnie? W gwiazdach widzę twoje oczy, słońce wstaje z twym uśmiechem, a ja znowu pragnę poczuć słodkie ciepło, bliskość ciebie. Piszesz w listach - kocham, tęsknię... Piętno wspomnień pali bólem. marzę aby znowu w ręce wziąć twe piersi, pieścić czule, delikatnie drobne usta móc językiem znów otworzyć, tulić mocno, szyję musnąć i na brzuchu głowę złożyć... I całować, słuchać szeptów, cichych westchnień, w niebo płynąć. Mieć cię zawsze, czas zatrzymać by skamieniał nam tą chwilą.
  29. 4 likei
    chciałam pisać list do ciebie przeklęłam margines bo nie cierpię ograniczeń karteluszki ścinek niebotycznych są rozmiarów dzisiaj moje chęci więc nie streszczę w cztery brzegi nie dam się uwięzić mam już datę w prawym rogu i słowo kochany list na niebie dymem piszę kaligrafowanym nie przeczytasz nie otrzymasz dokończyć nie mogę zbrakło dymu pomóż proszę potrzebny mi ogień
  30. 4 likei
    Marcinowi Wiek trzeba mierzyć pięknem śmiałych marzeń, a nie zamykać go cyfrą czy datą, wierzyć że wszystko może się przydarzyć, nim los rozkaże zerwać nici Parkom. **** Chociaż czas w siatkę zmarszczek złowi oczy, troski na włosach odłożą się szronem, to trzeba wierzyć, że jeszcze zaskoczy nieodgadnione. Sny mieć jak z bajki i za dnia je gonić, w białych obłokach widywać pegazy, a czterolistną mocno ściskać w dłoni i marzyć, marzyć...
  31. 4 likei
    obiecałeś że mnie nigdy nie opuścisz całowałeś pocałunek był nieludzki uwierzyłam że będziemy razem wiecznie ja przy tobie zawsze czułam się bezpiecznie kredyt wzięłam na mieszkanie i samochód dziś komornik życie mi obrócił w popiół ty uciekłeś z bratem świadka przed weselem nie wiedziałam że niestety byłeś gejem
  32. 4 likei
    Po co mówić umieram drzwi smutku otwierać nie lepiej łapać chwilę póki oddychasz... żyjesz
  33. 4 likei
    kochaj mnieprzytul jeszczepocałuj wszędzie dopóki jestem cała twojai całkiem się w proch nie obrócę...mój nekrofilu
  34. 4 likei
    Pytanie stoi, niemal odwieczne co to jest DOBRO i co to ZŁO czy to podobne, czy może sprzeczne któż zna odpowiedź, no proszę, kto Więc filozofów zastępy liczne wciąż definicji płodzą tysiące, ekosystemy homeostatyczne co raz wzbudzają spory gorące, relatywizmu wątek zaś nowy przez przyczynowo - szlak – skutkowy na górnolotne wiedzie nas trakty, że ZŁO i DOBRO to są abstrakty. Ale ja własną mam definicje, taką spod serca, przez intuicję, co to normalnie z życia się bierze, więc będzie słuszna- mocno w to wierzę Dóbr są miliony, miliardy całe, dobra są duże ,średnie i małe, jedno jest wielkie – dobro społeczne, dobro olbrzymie, niemal odwieczne, dobro tak dobre, że już lepszego nikt nie wymyślił od społecznego. Jak ono cenne! Nieocenione! Onoż olbrzymie, nieogarnione, że nikt już nie wie, o co w nim biega, a skoro nie wie, to nie przestrzega. Lecz ja mam inne dobra na względzie, dobra, co można napotkać wszędzie, w domu i w lesie, w polu, nad rzeczką, dobro, co z piwa wiąże się beczką i dobre słońce, gdy rankiem świeci, dobrem teściowa i dobrem dzieci, dobro jest wtedy, gdy deszczyk pada, dobra jest pszczółka, co na kwiat siada, dobrem dziewczyny w mini sukienkach i dobrem dziurki we drzwiach w łazienkach. Dobrem jest żona, gdy portki pierze i ksiądz jest dobry – (kto chce niech wierzy), dobrem - małżonek, gdy do dom wraca trzeźwy i w progu się nie przewraca. Dobrem są pieski i kotki śliczne, a dla samotnych – domy publiczne ( ech, to „publiczne” – trochę za wiele więc wprost powiedzmy : dobrem – burdele). jest dobro moje i dobro twoje, dobrem jest dobre bycie we dwoje ( choć tego dobra kształt bywa nowy - dobrem czasami zwą seks grupowy), Jest dobro nasze i dobro jest ich, któż w końcu zliczy, ile dóbr tych? któż wskaże czyje dobro ważniejsze? Czy moje większe, czy wasze mniejsze? Ponieważ nie wiem, które jest lepsze, pilnuję swego, a inne pieprzę.
  35. 4 likei
    "Skrzydło Anioła" fot. Szarobury Jasną smugę, zeszłą tak niespodziewanie, o zachodzie zbiegła sinym już obłokom, pragnę chwycić, jakby można było donieść choćby nikły promyk do krainy mroku. Delikatnie trzymam wątły okruch światła, jak śnieżynki powstrzymane w locie dłonią takie w mig gdzieś nagle znikną i przepadną, jeszcze tylko srebrną łezkę mi uronią. Ty w tym świetle... Może wcale ciebie nie ma? Może grą to tylko mojej wyobraźni? Tak się boję coraz ciemniejszego nieba, może dla mnie to był promyk już ostatni.
  36. 4 likei
    Pejzaż za oknem rozpływa się w mroku, I w niebo wsącza się nocy atrament Już pierwsze gwiazdy skrzą się wśród obłoków. Zaśnij kochanie. Popatrz, najdroższa, już późna godzina Tarcza księżyca rozbłysła na niebie I coraz wyżej nad dachy się wspina. Zajrzy do ciebie. Zaśnij najmilsza, bo we śnie tam czekam, Jak zawsze uśmiech niosę ci na twarzy. Już las uśpiony i łąki, i rzeka. Ja będę marzyć. Samotność ciąży, lecz zły los pokonam Wierzę, że wreszcie taki dzień nastanie Gdy świt powitam tuląc cię w ramionach. Moje kochanie.
  37. 4 likei
    Już za Gdańsk świat raz nie umierał i zawiodły nas marne sojusze. Prosty chłop mówi - w NATO som teraz, i nie straszne nam ruskie katiusze. A historia wciąż kołem się toczy, warto w przyszłość podążać jej śladem, bo gdy ktoś kłamał raz w żywe oczy, zawsze gotów powtórzyć jest zdradę. Wciąż pamiętać trzeba kto w Jałcie cichcem w ruskie kajdany nas sprzedał. Przecież Polska nie stoi na nafcie, niepotrzebna im polska bieda. Ucz się Polsko ze swojej historii, i na ręce patrz tym co kłamali, nie myśl sobie, że nic ci nie grozi gdy już odszedł towarzysz Stalin.
  38. 4 likei
    Przygody Ciesi i Wicusia (rozdział drugi - część trzecia) . Za jakiś czas oboje podrośli dość znacznie - Wicuś już doświadczony swymi wędrówkami zmężniał, nabrał rozumu – nadal jadał smacznie, więc i sił mu przybyło - zadziwiał lotami. . . Postanowił odwiedzić mrowisko znajome. Długo nie musiał szukać, było całkiem blisko. Lądując, wnet zobaczył orszaki ruchome krążące wokół tronu, tworzące kolisko. . Na tronie zaś widocznym z daleka na wzgórku siedziała Ona – Ciesia – Jej pokłony słano. Wicuś się zmartwił, speszył, bo w swoim mundurku wyglądał teraz przy Niej, jak giermek ułanów. . Nie wiedział więc co począć, tak był tym zmieszany; już miał wracać z powrotem w kwiatki kolorowe. Lecz i jego dostrzegli, został rozpoznany jako wybawca Ciesi, teraz ich królowej. . Co tam się działo – rety – opisać nie zdołam bo by mi słów zabrakło, a i gardło ściska. Zaraz więc go wniesiono do owego koła obok tronu królowej, tak już całkiem blisko. . Ciesia z początku zbladła, płyną łzy radości; taka tym to spotkaniem była poruszona. Dalej było cudownie, bo już mieli gości na swoje weselisko - jako mąż i żona... cdn - z częścią trzecią WESELISKO
  39. 4 likei
    wtłoczony w prawidła paragrafy i przesądy w ciszy przeżuwasz kolejny dzień na wodzy trzymasz słowa by nie poruszały czułych strun lęk przed ujawnieniem kawałka siebie twardym korkiem zatyka krtań oddałbyś całe złoto latami ciułane z przekory czy przekonania, za godzinę srebra
  40. 4 likei
    Szron już lekki ma na głowie bootoks mu odmłodził twarz ale życiem jest znudzony przecież ma już trochę lat dom z ogrodem wypasiony i w garażu niezły wóz żona z dziećmi w domu czeka lecz nie cieszy go to już jemu inne rzeczy w głowie bo on ciągle młody jest a najbardziej dalej lubi szybki, przypadkowy seks nocą z domu często znika mówiąc , że zadzwonił szef i dyskretnie laski kosi czasem jedna , czasem dwie wszystkie go agencje znają płatnik z niego dobry jest a po mieście krążą plotki że na baby to on pies i tak życie jego płynie które dwa oblicza ma w dzień stateczny dobry człowiek nocą świnia, chuj i cham ludzie bardzo go szanują do kościoła chodzi też w pierwszym rzędzie zawsze siedzi w radzie parafialnej jest żona ufa mu bez końca no, bo to katolik też czuje przy nim się szczęśliwa Jaki sens w tym wszystkim jest?
  41. 4 likei
    już po wszystkim cisza jest przejmująca. znamiona nabrzmiały na twojej ciepłej skórze i patrzę na nie niecierpliwie, jak na jeżyny czarne od słońca.
  42. 4 likei
    to kobieta poluje na faceta i łapie go w sidła a później zamyka w swojej klatce i sama staje się zdobyczą rzuca czary i zaklęcia a lista jest długa od zalotnego spojrzenia po kręcenie biodrami rzuca czary i zaklęcia i nawet nie wie kiedy ląduje w jego kapeluszu
  43. 4 likei
    tu leży ten co kochał sen o idealnej żonie a nie dał szans by któraś z nas ziściła to marzenie wystarczył błąd by poszła w kąt dziewoja najpiękniejsza po prawdzie to nie szukał był żadnej, prócz rymów do wiersza ;)
  44. 4 likei
    Jak się niema co się lubi, to się lubi co się ma, więc samotność czasem można tez pokochać. W samotności się nie zgubisz, czasem nawet wenę da, którą chętnie wykorzystasz w swoich strofach. To jest związek najpewniejszy co nie żąda w zamian nic, nigdy żadnych ci awantur nie urządzi, z samotnością jak u gejszy, cisza, spokój, tylko sny sugerują czasem, że być może błądzisz. Lecz samotność to kochanka co cierpliwość w sobie ma, ona nigdy nie okaże się zazdrosna, nawet gdy pewnego ranka niedwuznaczny sygnał dasz, że ją żegnasz, bo w twym sercu gości wiosna.
  45. 4 likei
    Ucieszył się pijak w barze w mieście Kielce, że kropla wódki nie zrujnuje go wielce. Poprosił kobietkę o wódeczki setkę, ale żeby dozowała... po kropelce.
  46. 4 likei
    mus pisania jak natręctwo świerzbi stale trzeba drapać papier oczy płot czy ściana spisać głupot wielki zapas na nic zda się każda rada szmelc czy chała jeden przepis byle rym na każdym rogu bezsens z lipą też się zlepi kit materia doskonała multum gniotów talent zlecił tylko nie wiem kto zapłaci właśnie zdrożał wywóz śmieci
  47. 3 likei
    gdybyś znała to wszystko gdybyś wiedziała co chowam dla ciebie w zanadrzu gdybyś znała moje imię buszując w zbożu taki pełen maków i chabrów tak bym chciał zedrzeć wspólne podeszwy i sukienkę w kwiaty z ciebie gdy trwa spektakl w szczerym polu motyli koncert jeszcze bez tytułu buduje coś czego nie sposób nazwać gdybym znał to wszystko gdybym wiedział co chowasz dla mnie w zanadrzu gdybym znał twoje imię tańczyłbym boso równinami zbóż a ty byś z kłosów wróżyła
  48. 3 likei
    gdy minie czas i przejdzie kac piękniejszą się zachwycę gdy dotknie cios chwycę za włos wywalę na ulicę a potem cóż najlepszy druh pomoże mi w niedoli ze wszystkich sił ja będę pił popadnę w alkoholizm a niech on trwa lecz bez AA pił będę aż do śmierci i może ktoś baba lub chłop na grobie skrobnie wierszyk :))
  49. 3 likei
    Mam ja suczkę, Perełkę, znajdę podrzuconą, człowiek (co brzmi dumnie) na asfalt ja rzucił, śmieszna, mała pokraka, nóżki wykrzywione, jej Pan i Władca o ogon ją skrócił Wziąłem, przygarnąłem, miskę z wodą dałem (może ja nie tyle, ile moja żona), pies na to nie zważał, swym serduszkiem małym oboje nas pokochał. Ta psina szalona na krok nas nie odstąpi, uparcie pilnuje, z nami dzień cały, w sypialni do rana. Każdego, kto podejdzie odważnie obszczekuje, pokraka prześliczna, brzydula kochana. Historia jak inne. Prawdziwa, nie zmyślona. I cóz z niej wynika? To proste, mój Boże: Jeśli miła i dobra, uczuciem przepełniona, największa brzydula kochana być może. ---------------------------------- ps Perełka już niestety nie żyje
  50. 3 likei
    gdy nie będzie już drogi do przejścia, tyle rzeczy zostawisz tu zbędnych: paczkę listów, stos książek i zdjęcia, zatrzymany na maju kalendarz. szary kurz spada w ciszy na lustro, nie pojawia się nikt z drugiej strony, tylko pająk przebiega na ukos, jakby czas dał się zamknąć w kokonie. tyle dni, tyle godzin i sekund, w końcu zleją się w kamień na grobie. krzyż na drogę, idź dalej człowieku, tutaj byłeś przez chwilę przechodniem.
×