Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje najbardziej lubianą zawartość od 27.05.2017 we wszystkich miejscach

  1. 7 likeów
    Każdy orze tak jak może i jak umie –pisze, trudno, ślimak nie pobije rekordu na setę, więc na forach, w internecie zadufanych w pysze spotkać można grafomana, durnia i poetę Przeboleję, że wiersz lichy, rytm i rymy słabe, przyjmę jakoś te banały, frazy oklepane i zachwyty nad bublami z trudem też przetrawię, lecz do pasji mnie przywodzą wiersze wydumane, gdy „poeta” - w swym mniemaniu - intelektualnie płodzi strofy udziwnione i niezrozumiałe, waląc hurtem w wierszyk wszystko, co na myśl mu wpadnie, nieświadomy, bo zbyt głupi, że wypłodził chałę. I tak wytwór chorej jaźni staje się przykładem niedorostu możliwości do wielkich ambicji, a szaraczki biją brawo, no bo jest obciachem nie rozumieć, co poeta w wierszu „miał na myśli”.
  2. 7 likeów
    jej światem stały się sale bólowała we włosy wplatano oszronione diademy mówili księżniczka z wrażeń zamierała
  3. 6 likeów
    bo w noc tę letnią świat ma wiele twarzy i cały jest w kawałkach i kolorach czasami w skrzydłach świetlików się ukaże czasami w snach wiłów, rusałek po rozłogach oczyma jak bogi we wszystkie naraz patrzy strony zapach burz i kwiatów rozmienia na strofy, na wiersze i niesie wiatr słów we włosach dziwożony wśród wianków i potoków w upojenia pierwsze na czary szeptliwe na ścieżki mętne na usta pożądliwe na sny namiętne hej strzygi! wodnice! ubożęta! południce! czas nam wszystkim w las! kwiat paproci rośnie tam czerwcowy kwiat paproci nocny, księżycowy na miłość dojrzewa i na ognisk blask! hej wróżychy! dworownice! chowańce! rodzanice! z ludźmi dzisiaj wraz w tę noc idziemy w las! kwiecie paproci biały, świetlisty kwiecie paproci słowiański, ognisty jak nasza ziemia jak krwi gorącej zew lśnij pośród nocy tej nocy jedynej bielą dla chłopca, czerwienią dla dziewczyny gdzie tańce i pląsy, gdzie radosny śpiew wiruje snop iskier gałązka strącona miłość gorąca i czysta ziemia wilgotna, spocona więc płoń kwiecie paproci choć nikt i nigdy okiem cię nie złowi płyń ogniem i wodą w snach wianków srebrną drogą dymem ogniska zielenią mchu ku gwiazdom, ku Swarogom…
  4. 6 likeów
    jesteśmy na krawędzi snu marzymy i czekamy siebie śnimy się sobie znów i znów i żadne z nas do końca nie wie co jest wyśnieniem a co jawą i jak go śni to drugie z nas ani jak roi samo siebie ile drugiemu daje gwiazd jesteśmy na krawędzi snu i po omacku się szukamy raz bliscy raz dalecy znów tęsknimy i stawiamy tamy i tak pragniemy swego ciepła że aż parzymy po sam szpik tak chcemy słońca a nie piekła że w ogień gnamy niby ćmy chcesz żeby w moich oczach łzy wyschły i smutek już nie wrócił chcę żebyś nigdy nie był zły żebyś się cieszył a nie smucił ale czasami mnie odpychasz zamiast kochania dajesz chłód niekiedy za krawędzią znikasz a zamiast ciebie śni się lód i wtedy nie potrafię być radosnym ciepłem światłem śpiewem i nie wiem czy mnie nadal śnisz czy ja cię śnię – nie jesteś pewien a przecież nie istnieje droga którą się sama mogę wlec bez ciebie przyszłoby zwariować z tobą oszaleć nie chcę też więc bądźmy dobrzy Kocie mój bez przerwy dobrzy choć nie święci jesteśmy na krawędzi snu jesteśmy ciągle na krawędzi 21.03.2016 r.
  5. 6 likeów
    My, rozgorączkowani podróżnicy Uzbrojeni zaledwie w pióro I własne myśli; Wędrujemy Na granicy światów; Tak piękni i czyści; Półżyjąc, A zarazem żyjąc podwójnie; Kreślimy obrazy, Z pozoru niespójne; I choć wiemy, Że przyszło nam stąpać Po dziewiczej ziemi Której zupełnie oswoić Nam (nigdy) nie będzie dane W tej mglistej krainie pozostaniemy, Dopóki ostatni Nie wsiąknie atrament...
  6. 6 likeów
    To był niewybór Z kategorii wynaturzeń Niewybaczalnych po sąsiedzku I po małomiasteczkowemu Ich twarze jaśniały Od błysków Skondensowanego szczęścia Ich ręce drżały Od przypadkowych trąceń Kręte uliczki liczyły Pospieszne kroki A pozornie głuche ściany Zapisywały płoche szepty Kroki, lśnienia, szepty, potrącenia Ciążyły im jak głaz Zawieszony na szyi Wahając się między Tylko i aż I wtedy przemówiło miasto Wzywając na świadków Pozornie Martwe ulice I głuche ściany Sznur został przecięty Miłość upadła Pod naporem kamieni
  7. 6 likeów
    nie błagaj czasu o urodę wyśmieje prosto w twarz zmarszczy czoło zagraj mu na nosie albo kup zestaw do zabijania czasu
  8. 5 likeów
    A co jeżeli jesteśmy wszystkimi możliwościami zaistnienia życia jednocześnie : sąsiadem z naprzeciwka i Masajem z Kenii kloszardem na ulicy, i delfinem w oceanie. Co, jeżeli nasz duch przyjął te różne formy żeby doświadczać życia w nieskończonych jego przejawach, jeżeli patrząc w oczy im wszystkim widzę w tej chwili siebie . Uśmiecham się do gwiazd. Mam całą wieczność by poznać wszystkie swoje lustra
  9. 5 likeów
    w siwoszarych przeźroczach okien dachy miasta kryte kwaśnym deszczem mgła spowija się w gęstą tęsknotę cztery ściany trzymają jak kleszcze tam daleko za górami tygodni tęcze łąk i wieczorne świerszcze kolumnady lasów nad błoniem pod zieloną dachówką na wietrze tam daleko za rzekami miesięcy głębie ciszy jak jeziora lobeliowe tam chcę być, tam chcę być jak najprędzej może jestem pół-lobelia pół-człowiek? ponad wodą pradawną i przeczystą kwiaty białe wciąż jak w plejstocenie i ja niczym dinozaur narowisty przy omszałym jurajskim kamieniu nie chcę wiedzieć nic o wielkich miastach z dwudziestego pierwszego wieku są za małe zbyt duszne i ciasne nazbyt twarde dla duszy człowieka tęsknię tęsknię okrutnie boleśnie więc gdy zamknę na zawsze oczy chore niech przed nimi staną brzegi leśne niech odpłynę najcudniejszym jeziorem 19.04.2016 r.
  10. 5 likeów
    Ciężki mam problem, muszę wam zdradzić, niech ktoś pomoże, niech ktoś doradzi komu z rozkoszą podstawić nogę, komu załatwić krzyżyk na drogę, komu zarzucić sprawy nieczyste komu do domu pchnąć egzorcystę komu winszować niech szczeźnie, zginie, komu solidną podłożyć świnię, komu ociosać kołki na głowie no komu, ludzie, niech mi ktoś powie! Czy żądam wiele? Ludzie kochani wszak „przyjaciele” wokół są sami.
  11. 4 likei
    Wkurza mnie szum zmywarki, Dźwięki robienia prania. Wkurzają mnie ciągłe kłótnie Mojego sąsiada. Wkurza mnie moja luba, Mój brat, pan spod sklepu. Wkurzają ci co chodzą W swym ciągłym pośpiechu. A co się mnie dotyczy, Czy ja wkurzam kogo? Pewno tak, ale niech go Pies ssie. Gdzie? Wiadomo!
  12. 4 likei
    rechotanie żab pośród bagnistej łąki - noc pod namiotem
  13. 4 likei
    Samotność - atom stada Nie dojdziemy bezsensu, nie poznamy prawdy, myśli w światy bezmyślne powloką komety. Oślepiło nas słońce, pogubiły gwiazdy w konstelacjach niewiedzy z bezkresnej palety. Oznaczony swym cieniem został kiedyś każdy, jak popadnie nadano wady i zalety, w atom życia zmieniono chwilę, co nic znaczy i za pierwszym okrzykiem zasnuto rolety. W przeczuciach się błąkamy tęsknych podpowiedzi, nazywając świat słowem - zagubieni w słowach z czasem księżyc nad ranem wyciągamy z sieci - bieżnik niemożliwego, przebitego koła, by sam, nie znając celu, wlókł nas odtąd Księżyc ku Tej, co imię nasze z drugiej strony pozna. ---
  14. 4 likei
    Ech ,cóż po pieśniarzu, jeśli jego śpiewu nikt nie podchwyci i nikt nie posłucha i cóż też po pieśni, gdy nie ma odzewu, próżny śpiew Filona, kiedy Laura głucha. Dla kogo Romea późne serenady, kiedy Julia na noc watę wkłada w uszy, po co Don Kichota z wiatrakiem parady, gdy Dulcyneę ni ziębi to , ni wzruszy . Komuż więc poety romantycznie pienia, jeśli wybranka na nie jest nieczuła, i komu wyjawić może swe marzenia, gdy po manowcach muza się gdzieś tuła, a obiekt westchnień nie chce czytać wiersza. Wtedy tylko kielich…ot, i myśl weselsza.
  15. 4 likei
    nawet te najmniejsze kiedyś do nas powrócą i mogą mocno zaboleć dlatego nie kumulujmy ich - pokażmy światłu które od nich wyzwoli ktoś powie a gdzie tu poezja - odpowiem tak czyż nie jest nią do błędu przyznanie
  16. 4 likei
    łza jedna za drugą łzy całe potoki krystalicznie czysty ból słony smak w kącikach ust i wargi wargi wykrzywione jak całe zło świata Ucieczka do kąta pod łóżko do szafy horyzont za daleko dla małych stóp Tato nie bij! Tato nie
  17. 4 likei
    Odchodzę... a ty nie zapłaczesz odchodzę nie mogę inaczej... Nie czekam, aż będziesz się smucić Już idę ... te śmieci wyrzucić
  18. 4 likei
    gdy przychodziłem bardzo już dorosły jak biszkoptowy labrador tarmosiłem obrus plamiąc kawą zachwycona z pobłażaniem patrzyła w oczy mocniej od innych kobiet tłumiłem w kącikach za drzwiami starość
  19. 4 likei
    tułaczek gdzie szedłem wracałem myśląc że myślałem buty mi o cienie szurały po niebie ten jeden za siebie i drugi za ciebie a kiedy pełniałem nic siebie nie miałem w twoje okna patrzył połową rozpaczy srebrny nijak duży swym jednym bezdrugim byłem ptasim bogiem astronomów nowiem i najdalej byłem kiedy się nie śniłem istnieniem bezwiednym tym drugim bezjednym aż ręce złożyłaś jakbyś nas modliła i wzeszli przez ciebie każdy w siódmym niebie jeden do drugiego drugi do pierwszego ---
  20. 4 likei
    Jeszcze jedna niedopita herbata, jeszcze jeden z papierosa popiół w popielniczce. Jeszcze jedna świadomości utrata. Jeszcze miłość zagubiona w bezsensu uliczce. Już na półkę odłożone karty, już na sercu osiada zwykłość - szary kurz. Już goryczy kielich pełen zdrady... I nie czekam na nic więcej już.
  21. 4 likei
    Słowo wstępne Drodzy forumowi współtowarzysze, wzruszony wspaniałym oddźwiękiem, z jakim spotkał się wiersz "Do przyjaciół', a szczególnie poruszona w nim temetyka, postanowiłem podzielić się z Wami swoimi najskrytszymi marzeniami, snutymi przeze mnie w tej własnie tematyce, licząc na podobny oddźwięk i zblizoną liczbe postów Oto te marzenia, na razie jeszcze tylko marzenia: Piękna rzecz - marzenia No więc marzę sobie : ot, tak od niechcenia komuś na złość zrobię innemu nagadam kogoś obsobaczę coś na kogoś nadam komuś nie wybaczę tych o coś obwinię tamtych zaś oczernię tym podłożę świnię lub ocenię miernie czegoś pozazdroszczę coś obrzucę błotem czasem się pozłoszczę zaklnę szpetnie potem i tak marzę sobie myśląc przy tym skrycie: gdy to wszystko zrobię PIĘKNE BĘDZIE ŻYCIE !
  22. 4 likei
  23. 4 likei
    Można bez strachu zostać wampirem i debiut wyssać przez krótką chwilę bo też wiadomo już od stuleci że najsmaczniejsi młodzi poeci Stary poeta z krwią tą zgorzkniałą jest gruboskórny trudno ząb wbić No i tej weny dużo za mało A nam cholera chce się wciąż pić
  24. 4 likei
    Jedna chwilka, druga chwilka potem rożnych chwilek kilka wreszcie chwilek cała rzeka i tak życie nam ucieka. AD :)
  25. 4 likei
    Witam wszystkich Forumowiczów. Chciałbym gorąco pogratulować Autorom wyróżnionych prac w Konkursie na fraszkę 01.5.2017, oraz podziękować Jurorom i Mateuszowi za wkład pracy włożony w prace przygotowawcze i w opracowanie konkursu oraz wszystkim współuczestnikom, za wspólną, dobrą zabawę literacką. Oddzielne podziękowania kieruję do tych Forumowiczów, którzy byli mi wsparciem merytorycznym przy nadaniu ostatecznego kształtu utworku. Dziękuję i pozdrawiam :) s
  26. 3 likei
    tło bez ram jak wyrwane z galerii chodnika dzień upalny i duszny - ale bez jasności - coś na bakier skrzyżowań na przekór ulicy jakiś fragment człowieka jakaś ludzka postać coś co stoi naprzeciw i we mnie spogląda ktoś kto milczy i woła bez kształtu bez twarzy i dłoń ludzką przed siebie daleko wyciąga która żegna i wita i wciąż błogosławi
  27. 3 likei
    w jego sercu się kręci przebrzmiała epoka ta przedziwna piosenka - miała niegdyś słowa złote - szczęście - i miłość - i czarnego kota który szedł przez ulicę - i wszystko - od nowa
  28. 3 likei
    Przyszła wieczorem, a może z rana promienna ciepłem, uśmiechem zdobna, w zmysłowy zapach zwiewnie odziana, pragnienia pełna, mężczyzny głodna. Drobnymi dłońmi, pewnie, niezłomnie wwiodła mnie w żądzy bramę otwartą, co było dalej, nie wiem, nie pomnę, lecz było warto, ech, było warto.....
  29. 3 likei
    Ballada o starości A gdy Starość przyjdzie do mnie, na spotkanie wyjdą armie. Walczyć będą nieprzytomnie, aż je wszystkie śmierć ogarnie. Wtedy każę swym poddanym z murów lać gorący ołów! Na Jej siwe, rzadkie włosy, do skostniałych oczodołów. Gdy się przedrze do komnaty, w moim ręku miecz zapłonie... - Pożyj, Królu, drugie tyle, dziś zabiorę twoją żonę. A ty, zapłacz w swym królestwie, w którym nic ci nie zostało: - oto sam zostałeś żywy, a to najstraszniejsza starość. --- http://www.ofeminin.pl/reloaded/embed/video/511638
  30. 3 likei
    Kości niezgody XXI. Wcześnie Rano, ale wystarczająco,byś się rozjątrzyła w nas. Napalmemmyśli wieczorne biegnące ku końcom -już czas, By. Już zdjęliśmy im kagańce.Powstrzymywały nas długo kobiety, zalążki wspólnego. Krągłe alternatywy, że może być lepiej. Rodząc nam dzieci,ile się dało trzymały na smyczy. Dość. Coś w tym pękło. Może o jeden epitet w wierszu za dużo, zbyt płytko. Tak łatwo przekroczyć tę rzekę delikatności. Jak jej tam było? Rubikon. Nieważne, kto, jak, gdzie i kiedy oliwy ostatni do piekielnego dolał ognia.Kości zostały rzucone, ciało zdarte do krwistało się Słowem i echem powraca.Nie lepiej to było trzymać językza zębami? Szkoda go było na nas. --- https://www.youtube.com/watch?v=Yxys2D3XiJc
  31. 3 likei
    krąży gonione pisklę gra z dzieckiem w berka ile pisku radości już prawie gdy chory smutek opuszcza ciszę tajemnica jak sen losu płonie pragnie uciekać ostatni raz krzyczysz na zawsze umiera cisza w pierwszym locie słońce skrywa się pora wracać rodzice troszczą się o swoje pociechy tak czy inaczej
  32. 3 likei
    pachniesz tak samo ale jesteś obcy rozmowami gołębi na parapecie zagłuszam pustkę wypełniam zielenią która wypływa ze mnie anektuje otoczenie pozytywami przeplatanymi słońcem wieczorne łzy traw już nie wywołują moich twój zapach nie czyni ze mnie ogara podążającego tropem by zawracać bo ktoś inny wdział aromat Gucciego wieczorem pijam koktajl z Korsakowem w ramiona wpada nam Szeherezada łagodząc muzyczną frazą wybaczenie bo wybaczam ci obcość choć wspólne łoże zionie rozpadliną może uda nam się jeszcze poznać na nowo
  33. 3 likei
    słowo trudno zamienić w prawdę z uporem maniaka bezsensownie przelewa się przez pióra to umyka w zakamarki wiersza jakby obawiało się przemienienia w banał
  34. 3 likei
    znów przyszłaś ze snem zalałaś senną powiekę odpłyń wreszcie nie chcę budować mostu jesteś tylko wodą wiem nie wchodzi się dwa razy do tej samej siedzę na brzegu i kreślę bohomazy po prostu narzekam na rzekę
  35. 3 likei
    Prawdziwych poetów już nie ma lecz to nie wina Tuwima pociąg przecież odjechał za Fredry kiedy przy trzynastej księdze krytyków lica zbladły Prawdziwych poetów już nie ma odeszli wszyscy za Brzechwy po nim poezja zdechła zostało jedynie Zoo i ten Matołek co wołał "oo-oo" Prosty humor zniknął Gdyż dorosły dzieci Więc trójkami do nieba Poszli też poeci
  36. 3 likei
    ... Pewien stary samuraj z Kioto, nazywany przez wszystkich idiotą, chciał popełnić seppuku. Lecz, że małe miał kuku, rok już myśli, jak robi się toto. ...
  37. 3 likei
    Kim jest ta pani w starym berecie z której się śmieją w telewizorze panowie w krawatach za duże pieniądze, z białymi zębami i puklami z jedwabiu? Czy powiedziała coś przewrotnego prosto w kamerę machając dłońmi, na których bruzdy, jak Wisła i Odra, skrywają sekrety czarno-białych czasów? Kim są ci ludzie, którzy bez namysłu wiozą na śmietnik całe pokolenie babć, dziadków, starców też chcących wykrzyczeć manifest ostatnich lat swojego bycia? Kim jest ta pani w starym berecie, idąca z torbą przez deszcz po zmroku ze spuszczonymi na bruk oczami? To czyjaś mama, to krew jak ma własna.
  38. 3 likei
    Wielokrotna rozwódka ze stanu Nevadaostatnio z kolejnym panem życie układagłuchym kowbojem na emeryturzelecz ja takiej parze kiepsko powróżębo staruszek zbyt często jej...nie odpowiada
  39. 3 likei
    Nie mam temu światu nic do powiedzenia oprócz jestem na listę obecności beze mnie wpisał moje imię nie pamiętam światła żaden dotyk spojrzenie odcisk tamtej chwili nie stał się jasnym wyraźnym wspomnieniem w którymś zakamarku wywołana do życia odpowiadam jestem słowem które mieści mnie w granicach czasu za każdym razem gdy się budzę zgłaszam chęć do życia to nic że się nie dowiem o swojej już nieobecności
  40. 3 likei
    na skraju czerwca letnimi akacjami witać wakacje Po uwagach i sugestiach poprawek haiku marzenia dorosłego brzmi tak: u progu lata wonnymi akacjami witać wakacje :) lub tak: z początkiem lata wonnymi akacjami witać wakacje :) zdjęcie z netu - oficjalna strona Czesława Białczyńskiego - (wybór był czystym przypadkiem)
  41. 3 likei
    Biegnę, uciekam i nie mam gdzie. Wołam i nie mam kogo. Gonią, ścigają, ścigają mnie bezpolem, bezmiedzą, bezdrogą. Biegnę, uciekam przez las, przez bród, a las mnie ściga przez brodzie, tysiące ramion, tysiące nóg mnie goni, uciekam jak złodziej. Okradłam las z żywicznych drzew, iglaste wyrwałam palce, szelest i szmer i cień i śpiew w pajęczej skryłam woalce. W pajęczą nić zaplotłam ćmy, pająki, żuki, stonogi, szemrzącej trawy ranne łzy chwyciłam w zachwyt i w nogi. Biegnę, uciekam od zjaw, od zwid wiersz mi się w głowie miota. Złap mnie, uratuj! I nic I nikt ...błazen ...poeta ...idiota
  42. 3 likei
    nie zamiataj życia pod dywan jest zbyt kruche - ozdobione w delikatność która do bycia potrzebuje światła nie obrażajmy - jest drogą upiększoną drogowskazami które raz uczą raz kaleczą ale zawsze są z nami nie przeklinajmy bez powodu może się obrazić - ukarać wiecznym zaćmieniem na jakie jeszcze nie czas bądźmy mu zawsze wierni drugi raz nas nie powoła nie posiada takiej opcji która wskrzesi
  43. 3 likei
    Czasami czuję jakbym tonęła w morzu Twojej bezgranicznej miłości. Zapominam, że przez zmianę klimatu wszystkie wody wyschły. A ja leżę na dnie. Z góry dziękuję za wszystkie podpowiedzi :)
  44. 3 likei
    Od kiedy morze szumi niczym śpiew Od kiedy lasy roją się od drzew I wreszcie kiedy człowiek zrodził się Czegoś nam jest brak Czegoś z wielkim "B"
  45. 3 likei
    Dzień był piękny, taki ciepły więc już wystawiają łebki, ze śmietnika szare szczury. Pną po sznurze się do góry. Dla kultury I gdy słońce pieści je coś dziwnego dzieje się bo w swych noskach czują dym więc nie będzie dana im Ta kultura Człowieczeństwo to jest wic Choć o szczurach nie wie nic Wnet wychodzi z ludzi ta Zła natura Tępić szczura
  46. 3 likei
    Za czasów mojej młodości narodził się protesong, rozpaczliwa forma muzycznego narzekania z niemocy. Gdybym tylko potrafił coś takiego skomponować i otekścić dziś narodził by się właśnie „Protesong chorych współcześnie”. „Ryba psuje się od głowy” ! A co z systemem który tę głowę traci, albo przynajmniej ma coraz głębsze zawroty głowy, wstrząśnienia mózgu od walenia nią w mur? Pomagałem dziś, osobie obłożnie chorej, po kilku operacjach, odbyć rutynową sprawdzającą, kontrolną wizytę poszpitalną. „Osoba” porusza się tylko na wózku inwalidzkim. Próba wjazdu samochodem na teren szpitala (Szpital położony w centrum miasta posiada duże parkingi) okazała się półgodzinną modlitwą połączoną z „ofiarą na tacę” do panów ochroniarzy Mają przepisy, aż z samego ministerstwa kogo należy i nie należy wpuszczać (przepisy wyłączają, forsa włącza zdrowy rozsadek) Przyszpitalna przychodnia. Piękna marmurowa, oszklona w stylu „dacza” recepcja. Przy okienkach kolejki. Karne, cichutkie, już dokładnie na wstępie upokorzonych pacjentów. W recepcji półki pełne kartotek, przegródek, skoroszytów oraz królowe-czarownice wpatrzone w ekrany komputerów. Komputery służą głównie do uruchamiania drukarek by wydrukować kolejny papierek i wpiąć w odpowiedni skoroszyt (fakt…. w stosunku do czasów w których królowały nieodczytliwe recepty, nastąpiła olbrzymia oszczędność zużycia długopisów). - Ale „osoba” nie ma badania USG - Przecież miedzy innymi „osobę” w tym celu przywiozłem do szpitala - My jako szpital nie możemy, rozumie pan, takie procedury, ministerstwo nam nie zapłaci. - Błagam.... przywiozłem „osobę” z tak daleka - No dobrze, pan doktor przyjmie „osobę” bez tego USG ( uśmiech szyderczy ) przecie kiedyś nie było USG a ludzie chorowały. Poczekalnia. Chorzy, osoby towarzyszące siedzą prawie sobie na kolanach, stoją, opowiadają pogardliwie, podejrzliwie, ze smutkiem, o swoich sposobach na wizytę u lekarza. Szalenie trudno dociec kto może być zwolennikiem obecnego ministra. Gabinet. Miła sympatyczna lekarka prosi o przedstawienie przebiegu choroby: - Bo wiecie państwo, nie mam czasu czytać tych wszystkich papierów z kartoteki, w komputerze są tylko proceduralne zapiski zabiegów i badań z ich datami, trudno zgadnąć w kilka sekund co dolega pacjentowi. Osoba opowiada. Na badanie, nie ma już czasu ( te stetoskopy lekarze już tylko noszą po to by ich odróżniały od salowych). Wypisywanie skierowania na USG recepty na leki. Za drzwiami wrze wojna o kolejność wejścia do gabinetu. Straciliśmy dużo czasu by „osoba” miała odfajkowaną wizytę poszpitalną. Bo szpital nie dostałby za osobę proceduralnych pieniędzy, bo nienależycie wypełnił ministerialne procedury. Wedle procedury ryba psuje się od góry.
  47. 3 likei
    przepraszam ale widzę to po swojemu: jeszcze jedna niedopita herbata ostatni pet w popielniczce rozczarowań garść i marzeń utrata zagubienie w ślepej uliczce plik pasjansów wymieszanych znów w blotkach gros złudzeń legł w poniewierce kielich zdrady dopełniła łza gorzka już nie czekam na nic więcej serdecznie pozdrawiam Jacek
  48. 3 likei
    Nie przeczę, lubię kiedy mnie chwalą, no lubię.... nic już nie poradzę, jak lukrowane duby mi smalą, to radość wewnątrz tak mnie rozsadza, i tak gwałtownie rośnie mi EGO, że kwitnę! rosnę! nie oddam tego za żadne skarby, żadne pieniądze, ani za piwo, ni flaszkę wódki, bo rozsadzają mnie twórcze żądze, dzień mi się stale wydaje krótki, pomysły nowe, co raz to lepsze i tworzę, piszę, wierszyk za wierszem, słowo za słowem, strofa za strofą, juz zdanie nowe i zwrotkę nową, pyszną przerzutnię i paralelę, tutaj wers utnę, tam słów zbyt wiele, średniówkę skrócę i rytm poprawię, rymy odwrócę, wersy przestawię... Ech, jak pisanie pięknie mi leci, już prawie ranek... ...kosz pełen śmieci? Mam tak wyrzucić kosz weny tworów? Przecież coś muszę wkleić na forum, bo jak nie wkleję (czysty realizm) nie będą mieli za co mnie chwalić.
  49. 3 likei
    "To tylko słowa" Usłyszały powracające widma Z innych, Lecz osadzonych w tej samej głowie ust "To tylko słowa" - Powtarzał, hardo patrząc im w oczy Gdy rozpływały się w nieuchwytności "Słowa, słowa, słowa" - Mówił, zuchwale stopniując ich ciężar Nie spodziewał się Że właśnie one Przygną go do ziemi
  50. 3 likei
    Jaka miła dyskusja. Przypomnieliście mi o wierszu wielkiego mistrza Brzechwy... lokomotywa. Jak mistrz słowem potrafił zmieniać tempo. Nie ma silnego, każdy, nawet małe dziecko przeczyta ten wierszyk tak jak tego chciał autor. Prze-rzut-nia ojoj. A na pa-ra-le-la? Ale taka to jest choroba twórcy. Jesteśmy uzależnieni od odbiorcy. To jak nałóg. Nawet najwięksi z artystów bywali chorobliwie zazdrośni, przeczuleni na punkcie krytyki... i oczywiście podatni na oklaski. Tak więc podjęty temat jest jak najbardziej OK i dobrze, że nam to przedstawiłeś :)