Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Wczoraj
  2. Kto pierwszy wymyślił krzyż

    Był potężnym panem z dużymi pokładami ciepła. Po wojnie wrócił do Polski z gotową wizją wychowania mnie i biologicznej córki Anki. Nauka gry na pianinie i te sprawy. Szybko jednak przekonał się, że ma do czynienia z dojrzałymi panienkami i odpuścił - opowiada Maria Broniewska-Pijanowska.
  3. Kto pierwszy wymyślił krzyż

    A mój post nie o obciachu, a o rzetelności. Autorka książki o Walterze była Polką. Książka była wydawana po polsku bez konieczności tłumaczenia.Więc żadna to "pozycja radziecka". A w sumie do dzisiaj nie zdawałem sobie sprawy, że autorka powieści o Świerczewskim była żoną Władysława Broniewskiego. Czytałem obie książki jako jeszcze szczawik i obie zostawiły we mnie ślad. A Polewoja czytałem nie tylko opowieść o beznogim lotniku, ale i parę innych rzeczy, bo był doskonałym publicystą w swoim czasie. Choćby kroniki norymberskie. Zgadzam się, że Rosjanie to fajni ludzie, ale imperializm rosyjski - radziecki to już paskudna sprawa. Pozdrawiam :)
  4. Kto pierwszy wymyślił krzyż

    kocie obie te książki są piękne i nie ma znaczenia, kiedy powstały. Może ktoś nie doceniać wartości obu pozycji, nie znaczy , że nie mają klasy, mimo iż okres, kiedy powstały był "trudny:" Kiedyś "straszyli nas niemal nimi", teraz "obciach" je czytać.Czasy się zmieniają, a WARTOŚĆ WARSZTATU NIE. Rosja to mądry Naród - wiesz o tym - prawda? cud Stalingradu - krwawe łachy munduru trupy zastygły
  5. Miniatury nieco haikowe (wprost z Grenlandii)

    Marlett, dziękuję Ci. To dla Ciebie: *** i Skrzypiące noce - matczyne ciepło lodu jest aktualne :)))
  6. zmory jesieni

    Kiedy zaczyna się wrzesień, letnia sielanka pomału dobiega końca i człowiek musi zacząć pomału oswajać się z faktem, że nadchodzi ta pora roku, która nie pozostawia zbyt wiele miejsca na pozytywne emocje. Deszcze niespokojne targają nie tylko sady, ale i wszystkie inne skupiska drzew, które zrzucają liście w miarę przybliżania się do kraju Królowej Śniegu; a nawet, jeśli drugi człon w jej nazwie - z racji specyficznego polskiego klimatu - pozostaje tylko symboliczny, to i tak można wyczuć jej panowanie, kiedy bezlitosny mróz panoszy się na ulicach miast. Stary Kredens nie ma wątpliwości, że dziewiąty miesiąc w kalendarzu to nic dobrego. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli jakieś przymioty można przypisać jesieni, to na pewno nie jest to radość i uwielbienie. Dobrze wie, dlaczego trzeba się strzec tej pory roku. W końcu - czy można czuć się bezpiecznym, kiedy pojawia się niezidentyfikowane zagrożenie? Skąd się biorą zmory? Podmiot liryczny wydaje się nie mieć o tym pojęcia. Od razu nas informuje o tym, że "wypełzają zawilgocone". I to w zasadzie jedyna wskazówka, którą otrzymujemy co do ich wyglądu. Nie jest on nam zresztą specjalnie potrzebny, okazuje się bowiem, że bardziej niż ich oślizgłej postawy powinniśmy obawiać się ich niebezpiecznych umiejętności. Te istoty to doświadczeni krzywdziciele, ale... może nie chodzi wcale o mostra z horrory klasy Z? Skoro bowiem dowiadujemy się o tym, że uderzają w określone struny, może odnosi się to do manipulacji emocjonalnych? Jakby tego było mało, podmiot stwierdza, że nie mamy tu do czynienia z problemem nowym, tylko starym jak świat. I rzeczywiście, ten trop wydaje się wieść nas właściwą drogą, kiedy wkraczamy do strofy drugiej i otrzymujemy szerszą perspektywę, w której otrzymujemy zaproszenie do interpretacji pod kątem psychologicznym. Uczuciowość podmiotu poszukuje remedium w zmaganiach z tytułowym przeciwnikiem i rozważa siłę miłości mogącą skutecznie przeciwstawić się nękającym go zmorom. Niestety, skutkiem tych rozmyślań jest pesymistyczna konstatacja o ułomności zakochania. Okazuje się ono zbyt małe i ulotne, choć piękne, skoro pojawia się w postaci słodkich motylków. Ale motylki są słabe i łatwo je złapać w sieć, kiedy ktoś naruszy ich naturalną przestrzeń w niecnych zamiarach. Podmiotowi pozostają tylko wspomnienia, które są tak odległe, tak zatarte w pamięci, że można je porównać w zasadzie jedynie do strzępów, które niełatwo jest połączyć w jeden obraz. A jeszcze trudniej je odczytać, kiedy wkrada się wyobraźnia wymieszana z melancholią i tęsknotą. Czasami podróż w przeszłość może być niezwykle bolesna jak ukłucie szpilką, co musi być na rękę zmorom, które nie przepuszczą żadnej okazji, aby zadawać sadystyczny ból swojej ofierze.... I kiedy podmiot liryczny uzewnętrznił się w naszych oczach na tyle, że możemy podjąć próbę nawiązania z nim nici empatii... walczący ze zmorami macha na to ręką i bagatelizuje swe cierpienia lapidarną konkluzją "tak to już jest". Z udręczonego tragika przemienia się w pogodzonego z sytuacją stoika, który diagnozuje źródło swych problemów przy pomocy dowcipnej gry słów. Ma ona zresztą coś z czarnego humoru, bowiem nazywanie jesieni jesienią życia sprawia, że jawi się ona jako okres śmierci. W ciekawy sposób podmiot usiłuje zaskoczyć czytelnika poprzez zestawienie dwu sprzecznych ze sobą elementów. "Z przepicia z utycia brzuchaty zegar utyka tylko czas biegnie jak chłopie zawsze do psot skory". Zegar i czas mogą pozornie być tym samym, a jednak rozumowanie podmiotu nie jest pozbawionym sensu pustosłowiem. Zegar to w końcu nakręcana zabawka wymyślona przez człowieka, aby postawić niewidzialną tamę niekończącemu się marszowi Chronosa. Wyobraźnia Starego Kredensa sugeruje nam, że brzuchaty żarłoczny opój, jakim jest zegar, może być wizualizacją naszego negatywnego podejścia do życia, na które patrzymy przez czarne okulary. Godne zacytowania mogą tu być słowa Szaroburego Kota, który w wierszu "Wiek trzeba mierzyć pięknem śmiałych marzeń,/a nie zamykać go cyfrą czy datą". A czyż cyfry i daty to nie specjalność owego utykającego zegara, który może siebie uważać co najwyżej za parodię prawdziwego czasu? Słowa z trzeciej i czwartej zwrotki mogą wprawiać w irytację spowodowaną trafnością beztroskiej personifikacji. Niejednego nurtują pytania wspaniałego piosenkarza Mateusza Ziółka, który w utworze "Szkło" stawiał sobie wiele filozoficznych pytań, w tym "jak zatrzymać czas?". Podmiot liryczny nie widzi siebie w roli posiadacza jedynych słusznych odpowiedzi. Wieńczy swój szkic przypuszczeniem, że czas płynie nieubłaganie, przez co zmory jesieni nie znikną prędko i będą prześladowały go tak długo, jak podmiot liryczny będzie odczuwał stratę dni z coraz krótszego kalendarza żywota...
  7. Jeszcze

    Jeszcze tylko tej wiosny pragnę dotknąć, zachłysnąć w duszy nadzieją, jej smakiem, położyć dłonie na skórze topoli spękanej zimą, wysmaganej wiatrem. Czuć skurcz radosny, w którym wraca życie gdy soki biją w górę - do korony, i twarz wystawić promieniom złocistym, sunącym jasną chmurą jak strzały niezrównanych łuczników Albionu. Tak, w takiej wiośnie zanurzyć się cały. Jeszcze raz tylko, może w czerwcu, latem w morzu traw przepaść, chłonąć ciepło ziemi gdy pola iskrzą słonecznym brokatem, rubiny maków na obręczach pszenic, błyszczą czerwienią kołysane wiatrem, gnającym niczym siwy tabun koni. Tak, płomień tego lata zamknąć mocno w dłoni. Chcę tej jesieni gdy poranki chłodne ostatnie kwiaty warzą srebrem szronu, tchnienia powietrza jeszcze tak łagodne ciskają niebu złote liście klonów, mgły przetapiają się w kropelki rosy błyszczące w trawach jak kuleczki rtęci, tak, taką jesień zapisać w pamięci. Także tej zimy biało malowanej, z pierzyną śniegu spadłą do ogrodu. Oddechem zdmuchnąć misterny ornament wyryty w oknie ostrym dłutem mrozu. Choć pierzchną wargi i ściska się serce, tak, ja tej zimy pragnę dotknąć. Jeszcze... fotografie Szarobury
  8. Miniatury nieco haikowe (wprost z Grenlandii)

    Justyś Każda miniaturka jest na swój sposób urokliwa :) PozdrawiaM.
  9. Jeśli jesteś

    Dziękuję, nie znałem tej piosenki, a w sumie bardzo lubię Elżbietę Adamiak :) Pozdrawiam
  10. Jeśli jesteś

    Oj, BB, we wczorajszym ferworze dyskusji o kształcie portalu uciekł mi ten przemiły i rozpieszczający komentarz. Dzięki prześliczne i pozdrawiam :)
  11. Kolejna historia

    Słońce tak samo dla wszystkich wcale nie świeci. Wiersz jest nieco zalkamuflowany , ale myślę , że autorka ma głównie siebie na myśli i tylko nie wiem czy stale tak jest , czy to obecna aura w relacjach z ludźmi tak ją nastroiła pozdrawiam
  12. Twarz z reklamy

    W czasach kiedy jeszcze oglądałem telewizję podobała mi się reklama Beko. Grała e niej taka fajna laseczka. Ale po pięciu latach odwyku już nie prześladuje. Pozdrawiam :)
  13. zmory jesieni

    Witaj , miło mi , ze z przyjemnością czytasz , jest lekki , choc temat raczej nie , ale skoro taki ciężki to po co jeszcze ciężaru dodawać? prawda? pozdrawiam
  14. zmory jesieni

  15. zmory jesieni

    Witam, lubię czasem takie rymy trochę może niechlujne , ale jakos tak same przychodzą i zapisuję , bo w gruncie rzeczy podchodzę do tego pisania z przymrużeniem oka, trochę, bo w końcu lubię i lubię jak czytaja pozdrawiam
  16. P co tyle działów z wierszami?

    A ja myślałem, że ksiońc to tylko mszalne winko, ewentualnie pod ośmiorniczki jeśli w Sowa&Przyjaciele.
  17. zmory jesieni

  18. Kto pierwszy wymyślił krzyż

    Po co? Dlaczego? A czy możliwe? Dokąd? Którędy? Zdolność stawiania elementarnych pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi jest cechą człowieczeństwa. Pewne pytania stawia się niezmiennie, niezależnie od pokolenia, w którym się zaistniało. I niezmiennie udziela się na nie odpowiedzi. Najczęściej takiej samej jak tych przed nim i tych po nim. Będziemy pytać do samego końca...
  19. fatamorgana 

    Oxyvio mam mały kłopot z Twoją wypowiedzią. Spójrz na nią moimi oczami. Piszesz, że nie rozumiesz pierwszej strofy, a przynajmniej nie znajdujesz dla niej ścieżki interpretacyjnej. Tu pełna zgodność, bo trudno, abyś przenikała moje myśli, zawarte w zmetaforyzowanym zapisie. Jednak, jeżeli uznamy, że nie połączyłaś spójnikiem pierwszej strofy z kolejnymi, to jest to, wybacz, ale Twój problem. Trudno jest także, abym swoją spójną odautorsko wersję pierwszej strofy, dostosowywał do Twojej interpretacji kolejnych dwóch, zwłaszcza, że nie wiem jakimi ścieżkami interpretacji poszłaś. Dziękuję za dostrzeżenie melodii strof. Pozdrawiam Leszek
  20. Kto pierwszy wymyślił krzyż

    Tutaj muszę stanowczo zaprotestować. Janina Broniewska z domu Kunig, autorka powieści p.t.: "O człowieku, który się kulom nie kłaniał" była Polką, żoną poety Władysława. Co prawda należała do Związku Radzieckich Pisarzy Białorusi, ale była również prominentną działaczką Związku Literatów Polskich. W WP dosłużyła się stopnia majora.Była autorką wzoru orła, z którym na mundurach wyruszyli kościuszkowcy do bitwy pod Lenino. Orła nawiązującego do tego na nagrobku Władysława Hermana w katedrze w Płocku. Być może miałaś na myśli "Opowieść o prawdziwym człowieku" Borysa Polewoja?
  21. zmory jesieni

    Nie będę interpretować, dzielić, kleić - wącham i wchłaniam - i bardzo mi pasuje. A mi rymy układają się w melodię w głowie. I ona się nuci, niezależnie ode mnie. Przyjemnie. bb
  22. Taki nur unikat.

    O, chce ponuro runo - pech, co?
  23. Gamoń odznaczony

    W czas pokoju na krańcu świata ktoś wystrzelił nagle do brata. Zrobiła się z tego ruchawka rannemu potrzebna zastawka! Przybył lekarz z wielkiego miasta zbadał i powiedział - to czkawka. Pozdrawiam. J. A. P.S. Zaznaczam, że to nie limeryk - piszę o swojej miniaturze. ;))
  24. Miniatury nieco haikowe (wprost z Grenlandii)

    Dziękuję. Intuicja ważna sprawa. Pomyślę... może rzeczywiście tylko albo aż miniatury. :))
  25. P co tyle działów z wierszami?

    diabel ksiedza sie nie boi bo na sume on nie chodzi za to z ksiedzem po kosciele w szynku piwo chleje Mi nie straszne obdzieranie zywcem platow skory nawet pilnik ci przyniose wiec naostrz pazury :P
  26. P co tyle działów z wierszami?

    No to kamień z serca, bo nie ma nic gorszego niż pójść pod czyjś wiersz i obrazić autora. bo: Jeśli twierdzisz, że Kot chłystkiem, że oszołom i ladaco, to na sumie, w łeb przy wszystkich, proboszcz wyrżnie ciebie tacą. Pozdrawiam, Marcinie :)
  1. Załaduj więcej aktywności
×